To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Archiwum - Zawody krajowe w skokach

Shockwave - 2017-08-26, 00:15

Zawody zwykle były dla ogiera emocjonujące, zawsze chodził nabuzowany ze względu na obecność innych koni, nowe zapachy oraz obcych, którzy wkraczali na jego terytorium. Dzisiejszego dnia był wyjątkowo zaparty, niechętny do współpracy i cały czas się rozpraszał zarówno rżeniem koni jak i rozgrzewającymi się parami. Wyglądał jak tykająca bomba zegarowa i niemal cały czas miał schowane uszy w grzywie, w dodatku dokuczał mu ból powodujący sztywność i brak rozluźnienia u siwka, który już na rozprężalni dał popalić brunetowi.
Wkraczając na parkur caplował cały czas nie potrafiąc ustać w miejscu ani chwili. Zaokrąglone szyjsko wcale nie oznaczało rozluźnienia, celowo napinał mięśnie grzbietu chcąc uniknąć nieprzyjemnego uczucia ucisku, o którym właściciel najwyraźniej nie miał pojęcia.
Zaproszony do galopu ruszył nim gwałtownie niemal od razu podrzucając zadem w górę, a dopiero po chwili uspokajając galop na tyle, aby dać się w miarę przyzwoicie prowadzić. Galopując odważnie do przodu wyraźnie napierał na wędzidło i zadzierał łeb do góry niechętnie dając się przytrzymywać, sytuację ratował jedynie pelham, na którym siwek jeszcze respektował działania mężczyzny. Nakierowany na okser wyszedł z lekkością w górę oddając potężny skok nad okserem, przy lądowaniu oddał najpierw raz z zadu kładąc po sobie uszy, a po chwili oddał cała salwę próbując pozbyć się uciążliwego odczucia ucisku.
Rozdrażniony zastrzygł uchem w kierunku Jonaha w reakcji na uspokajanie, choć na niewiele się to zdało. Hałas, głośna publika i błysk fleszy aparatów mocno zdekoncentrowały Shocka, który choć chciał wyratować się ze zbyt bliskiego podejścia pod przeszkodę to w przypadku takich wysokości nie bardzo miał jak. Strącając drąg przodami wylądował za stacjonatą galopując już teraz na prawą nogę. Półsiad po części zniwelował nieprzyjemne uczucie, ale nie oddał pełnej swobody obolałym plecom. Galopując do trójki wyjechali płynnie zakręt kierując się na pokaźnych rozmiarów stojący okser, uspokojony wcześniej i wyciszony pozwalał prowadzić się niemal w dwóch palcach, spokojnie czekając na sygnał do skoku, który oddał z ogromnym zapasem nad przeszkodą. Po wylądowaniu i chwili galopu w półsiadze sam zszedł z nosem z do dołu rozciągając obolałe mięśnie pleców. W ostatnim czasie mocno rozbudował muskulaturę i przez to siodło bruneta zrobiło się na niego wyraźnie za ciasne.
Galopując na stacjonatę podniósł głowę i w tym samym momencie poczuł jak skurcz łapie jego lewą tylną nogę. Ze względu na ból zaczął iść trochę sztywniej i choć bardzo chciał to nie mógł oddać poprawnego skoku nad czwórką strącając górny drąg.
Dopiero w dystansie do piątki skurcz puścił, ale nie był to koniec nieszczęść, w galopie zdołał się lekko wyciągnąć w dół ale po paru swobodniejszych krokach potknął się, na szczęście nie groźnie dzięki czemu w porę się wyratował galopując już dalej. Doprowadzony pod przeszkodę oddał czysty i ładny technicznie skok nad okserem o numerze pięć, dalej galopując do szóstki, gdzie po drodze musiał oddać z zadu reagując mimo wszystko na dyskomfort.

/1-5

Jonah Wrens - 2017-08-29, 23:43

Wiedziałem, że coś jest nie tak i zamierzałem to natychmiast sprawdzić. Nie zajmując sobie jednak w tym momencie głowy problemem, który zaistniał pilnowałem się, żeby doprowadzić siwego do dalszych przeszkód. Opierałem po przeszkodach rękę o jego szyję, by w momencie bryknięcia mieć jakąś stabilizacje, podczas gdy ciągle jechałem w półsiadzie. Jadąc do szóstki po łagodniejszym zakręcie, podtrzymywałem łydkami rytm galopu, natomiast ręką utrzymywałem kontakt z jego pyskiem i dawałem mu oparcie. Zamykałem go w takich pomocach, gwarantując sobie chociaż równe tempo. Siadając tuż przed krótką prostą w siodło utrzymywałem dalej kontakt z ogierem i spokojnie czekałem do momentu odbicia. Tutaj zamykałem go dołem i rozluźniałem się, swobodnie wchodząc razem z nim w ten skok. Nogi wciąż oparte o strzemiona i doklejone do siodła, gwarantowały mi pełną stabilizację, bez zbędnego rzucania się po całym siodle, czy też jeszcze poza nie. Dalej na lewo trochę galopowałem w półsiadzie, aby ponownie odciążyć trochę grzbiet Shocka. Sytuacja się powtórzyła i trochę przed siódemką wsiadłem w siodło i podtrzymałem aktywne, aczkolwiek nie szybkie tempo chodu. Kolejny skok za nami i już wypatrywałem się kolejnej przeszkody, która była po naszej lewej stronie. Kończąc zakręt do stacjonaty nr 8 byłem przygotowany na skok i pewny tego. Mimo wszystko, chwilę przed przeszkodą poczułem, że coś jest nie tak jednak było za późno na jakąkolwiek reakcję w związku z czym miałem stopkę połączoną ze stanięciem dęba przez holsztyna. Pochylając się do przodu, poczułem wzrastające napięcie i mimo tego wszystkiego, gdy tylko ogier opadł na ziemię, lekko przyłożyłem łydki do jego boków zachęcając go do ruszenia przed siebie. Pogładziłem jego szyję tuż przy siodle i odezwałem się do niego spokojnie żeby go uspokoić co zwykle działało. Ruszając ponownie galopem na lewo, zrobiłem większą woltę w celu złapania tempa i dogadania się z siwym i wyprostowałem go na stacjonatę. Tym razem pewniej go prowadząc, zamknąłem go szczelniej w pomocach. Łydki opierały się o jego boki i pozwalały na mocniejsze tempo galopu poprzez nacisk na boki siwego, a ręce stworzyły węższy korytarz. Dzięki tym zabiegom udało mi się doprowadzić Shocka do przeszkody i pokonaliśmy ją już bez większych przeszkód. Wracając do siodła, nie pozwoliłem mu się zbytnio rozkręcić do oksera, aczkolwiek trzymałem tempo, byśmy oboje zapomnieli o tej wcześniejszej gafie. Nie mniej jednak udało nam się pokonać dziewiątkę i od razu skierowałem go w stronę Jokera. Próbowałem wszystko odratować i dlatego wybrałem trudniejszą opcję licząc się z niepowodzeniem. Nie mniej jednak siwy kochał walczyć do samego końca i to zamierzałem wykorzystać. Prowadziłem go w szczelnych pomocach tak jak do przeszkody numer 8, nie dając mu zboczyć z trasy i celując w sam środek Jokera, jednocześnie galopując ciągle łydkami. Pilnowałem tempa i starałem się utrzymać jego pewność w stosunku do oddania skoku. Nawet przy planowanym odbiciu cmoknąłem, aby zachęcić go do oddania skoku i czy nam wyszło? To się miało szybko okazać.
Mistrz Gry - 2017-08-29, 23:47

JONAH WRENS & SHOCKWAVE - LOSOWANIE DO JOKERA


15; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Nie mam pomysłu na opis, po prostu wam się udało. :lol2:


Shockwave - 2017-08-30, 22:44

Galopując do szóstki minął zarówno stojącą dziesiątkę jak i jokera, powoli kierując się żywym tempem do kolejnego oksera, wyprostowany przed przeszkodą szedł pewnie i zdecydowanie kierując się na sam środek szóstki. Mocne i wymierzone odbicie, równy i lekki skok z wyraźną pracą szyi i grzbietu, otwartymi łopatkami zagarnął przeszkodę pod siebie lądując miękko po niej na kwarcowy podłożu. Kierując się dalej niemal po linii prostej spojrzeniem namierzył już siódemkę, do której dynamicznie szedł bez zastanawiania się, nakierowany na przeszkodę oddał skok z lekkością wyraźnie mając potencjał na więcej. Wysokość przeszkód nie robiła na nim wrażenia, podobnie jak sam parkur, który nie był szczególnie trudny. Jedyną przeszkodę dla Shocka stanowiły bolące mięśnie pleców, które przy każdym mocniejszym obciążeniu sprawiały koniowi dyskomfort i ból.
Poruszając się dalej w niezmienionym energicznym tempie wyjechał płynnie zakręt do ósemki wyjeżdżając na wprost stojącej stacjonaty. Uszy miał postawione wyraźnie do przodu, spojrzeniem namierzając już miejsce odskoku, gotów był oddać skok dopóki nie poczuł bólu. Od razy wyhamował, co jak na Shocka było aż nieprawdopodobnie, bo zwykle szedł na wszystko bez zastanowienia. Zestresowany całą tą sytuacją wspiął się do góry ustając na dwóch tylnych nogach dęba, wyraźnie się buntował, co jednak nie wynikało ze sposobu jazdy jeźdźca, a z zupełnie innej przyczyny.
Poproszony o galop ruszył nim płynnie po wyjechaniu koła kierując się ponownie na ósemkę, którą skoczył bez zawahania z lekkością i swobodą. Po pokonaniu ósemki kierował się jak po sznurku w linii prostej do oksera, do którego podszedł pewnie i bez zawahania oddał kolejny skok.
Na sam koniec pozostała już tylko decyzja czy stawiać wszystko na jedną kartę czy jednak przejechać spokojnie do końca. Jo znał możliwości swojego konia i zdawał sobie sprawę, że Shock gotów jest skoczyć wszystko, jeśli tylko jeździec mu na to pozwoli i nie będzie mu tego utrudniał. Zawsze rzucał serce za przeszkodę i tym razem również tak było, walczył do samego końca pomimo uporczywego bólu i dyskomfortu, jakie powodowało za małe siodło.
Idąc pewnie na joker nie zastanawiał się ani przez chwilę, nie dał też powodów do zwątpienia swojemu właścicielowi, który dzielnie na jego grzbiecie kontrolował sytuację. Silne odbicie i wysoki lot, który zapewnił im czyste pokonanie przeszkody i dodatkowe punkty, o które teraz koniecznie musieli zawalczyć.
Po skończonym przejeździe razem z brunetem udał się na rozprężalnię, gdzie niemal natychmiast Jo go rozsiodłał i występował w ręku, na sam koniec prowadząc do stajni na zasłużony odpoczynek i mam nadzieję do pełnego marchewek żłobu. XD

/zt

Elizabeth White - 2017-08-31, 13:41

Nie obawiała się przejazdu z Petit. Miała do niej dużą dozę zaufania i chociaż czasami zdarzały im się drobne wpadki, to były one zdecydowanie rzadsze niżeli w przypadku Volsa czy świeżego Blizzarda. Po za tym klacz była w ciągłym treningu i w oczach Kanadyjki jej przygotowanie odpowiadało klasie w której miały jechać, więc pozostało wziąć głęboki oddech, porządnie się rozgrzać i iść walczyć.
Spod stajni odebrała wyczyszczoną i przygotowaną klaczkę, by następnie udać się z nią prosto na rozprężalnie. Miały sporo czasu, nie musiały się spieszyć, więc El na spokojnie zadbała o rozluźnienie i przepuszczalność gniadej. Poprawiła również jej reakcje na pomoce i na koniec zaoferowała Coeur chwilę relaksu w stępie na długiej wodzy. Sama również się rozluźniła, gładząc podopieczną po szyi i kompletnie nie przejmując się nerwową atmosferą dookoła.
Gdy wreszcie zostały wezwane na plac, Kanadyjka nabrała kontaktu i zaserwowała gniadej łydkę, prosząc o przejście do kłusa. Ów chodem wjechały na plac konkursowy, starając się nie przeszkadzać aktualnie startującej parze. Wykorzystała tą krótką chwilę za ułożenie sobie w głowie trasy oraz oprowadzenie Petit po placu. Zaprezentowała jej ciekawsze, okazalsze i bardziej kolorowe przeszkody, chcąc by już teraz się z nimi oswoiła. Ostatecznie zatrzymały się naprzeciwko jury, a zawodniczka krótko skinęła głową w ich kierunku, by dalej posłać swoją podopieczną do galopu ze stępa. Przed puszczeniem ją na okser miała ostatnią chwilę by dograć sobie odpowiednie tempo oraz formę galopu. Delikatną pracą wewnętrznej wodzy zachęcała Coeur do rozluźnienia, jednocześnie odpowiednią pracą dosiadu jak i łydek dążąc do osiągnięcia zrównoważonej, okrągłej fouli. Zważając na niewielkie gabaryty gniadej, tempo było odrobinę aktywniejsze niżeli w przypadku większych koni, ale Kanadyjka nie dawała jej się ani spłaszczać, ani zbytnio nakręcać.
Wyjeżdżając naprzeciwko jedynki, brunetka zamknęła kopytną w korytarzu z pomocy, w tym samym momencie skupiając ją krótką aczkolwiek wyraźną półparadą. Biodrami subtelnie napychała ją w kierunku przeszkody, jednocześnie powstrzymując przed oddaniem pochopnego skoku. Przytrzymała ją do precyzyjnie wytyczonego miejsca wybicia, następnie posyłając do skoku i przechodząc w stabilny, odciążający półsiad. Po lądowaniu pozwoliła na odbudowanie prędkości, ale nie pozwoliła na atakowanie stacjonaty. Jeżeli odczuła, że Petit zbyt mocno się nakręca, sprowadzała ją na ziemię za pomocą półparad. Na trzy foule przed usiadła w siodło i precyzyjnie skierowała podopieczną na sam środek przeszkody, najeżdżając prostopadle do ułożonych na stojakach drążków. Tutaj również wspomogła gniadą wskazaniem optymalnego miejsca do wybicia, dalej nie przeszkadzając jej podczas lotu na drugą stronę. Mocniej dociążyła jedynie lewe strzemię, wzrokiem odszukując kolejny element parkuru.
W dojeździe do oksera pozwoliła kopytnej trochę dodać, jednocześnie oferując jej stabilne podparcie łydkami podczas wejścia w zakręt. Miało ono pomóc jej pozostać w pełnej równowadze, dzięki czemu Coeur nie powinna ani wypaść z ustawienia ani utracić prędkości. W przypadku trójki wybicie było trochę dalsze, co miało oczywiście ułatwić kopytnej bezproblemowe pokonanie konstrukcji. Tutaj również obyło się bez karnych punktów, dzięki czemu z czystym sumieniem mogły skierować się na czwórkę. El wspomogła kopytną w tym trudnym zakręcie, jednocześnie troszkę go skracając. Wiedziała, że gniada bez problemu poradzi sobie z odrobinę krótszym najazdem, więc mogła podjąć ów ryzyko i nie rozciągać się jakoś specjalnie w kierunku ściany. Owinęła ją wokół swojej wewnętrznej łydki, zewnętrzną pilnując zadu. Tuż po wyprostowaniu się od razu posłała Selle do przodu, chcąc zwiększyć dynamikę galopu i zapewnić klaczy energię do wzbicia się w powietrze. Gdy to nastąpiło, uniosła się w strzemionach, cofnęła biodra i oddała rękę. Dalej kontynuowały galop na prawą nogę, po łagodniejszym łuku kierując się na kolejną stacjonatę. Niestety wraz z większymi zawodami był powiązany większy rumor na widowni, krzyki dzieci, błyski fleszy i inne rozpraszające czynniki. Z pewnością nie były to sytuacje, które pomagały dobrze zgrać się z koniem i w pełni skupić na trasie przed sobą. O ile Elizabeth powoli uczyła się je ignorować, to musiała jeszcze zadbać o Petit, która była przecież tylko zwierzęciem, a nie maszyną do skakania. Z tego powodu gdy tylko wyczuła, że ta się czymś rozprasza lub łapie zawiechę, od razu reagowała, chcąc by pozostała skupiona tylko na niej i na przeszkodach. Tak było w przypadku piątki, która znajdowała się dość blisko trybun. Na szczęście i ten element nie sprawił im problemów, a zawodniczka miękko zamortyzowała lądowanie w strzemionach i poprosiła kopytną o kolejne odbudowanie tempa.

/1-5

Petit Coeur - 2017-08-31, 15:32

Petit z całą pewnością była gotowa na ten konkurs, chociaż był dużej rangi i stanowił dla niej nie lada wyzwanie. W miarę rosnących umiejętności, parkury były coraz wyższe i trudniejsze, stawiając Petit w niełatwym położeniu. Po prostu było jej czasami ciężko, ale nie traciła przez to ducha walki.
Po rozprężeniu udała się kłusem na parkur, prowadzona tam przez Elizabeth. Z zainteresowaniem omiotła wzrokiem ustawione przeszkody, ale nie dopatrzyła się niczego, co wzbudziłoby w niej niepewność.
Zatrzymała się we wskazanym miejscu, natomiast po ukłonie ze strony Elizabeth, ponownie ruszyła naprzód, ze stępa przechodząc do galopu w niedługim czasie. Szybko dogadała się z Elizabeth w kwestii tempa, przybierając odpowiednio aktywne tempo galopu, który pomimo dynamiki nie uległ spłaszczeniu. Petit odważnie szła na okser otwierający parkur, uważnie przyglądając się przeszkodzie i mądrze mierząc jej wymiary. Nie zlękła się jej wyglądu, jako że była oswojona z różnego rodzaju "straszakami". W odpowiedzi na działania amazonki, stopniowo zaczęła przenosić ciężar ciała na zad, co wiązało się ze zwiększeniem swobody przodów. Było to widocznie szczególne po akcji przednich kończyn, podczas gdy tylnymi wkraczała mocno pod kłodę. Za chwilę odbiła się ze wskazanego miejsca, w locie wysoko podnosząc nogi i daleko ciągnąc nosem w przód, co miało jej pomóc w zachowaniu równowagi, niezbędnej do prawidłowego pokonania tej szerokiej i wysokiej przeszkody. Po wylądowaniu całkiem sprawnie się podniosła, z powrotem dociążając zad, zaś wzrok wbijając w stacjonatę stojącą w tej samej linii. Utrzymała do niej aktywne tempo, bliskie "atakowi", chociaż pozostawała posłuszna woli Elizabeth i nie pospieszyła się z oddaniem skoku, czyniąc to dopiero wraz z uzyskaniem czytelnych pomocy. Tym samym udało im się w pełni ze sobą zgrać, co było bardzo pomocne, zważywszy na to, że liczył się każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Po wylądowaniu kontynuowała galop na lewą nogę, którym weszła w zakręt do trzeciej przeszkody. Dzięki działaniom Elizabeth, nie miała problemu z zachowaniem równowagi w zakręcie, dzięki czemu nie musiały się kłopotać "odrabianiem" galopu podczas najazdu na trójkę. Pod tą liczbą także krył się okser niemałych rozmiarów, co jednak nie zniechęciło Petit. Posłusznie podeszła pod przeszkodę i oddała skok ze wskazanego przez Elizabeth miejsca, wykorzystując siłę skumulowaną w podstawionym, umięśnionym zadzie. Wybiła się wysoko w górę, w locie prezentując nienaganny baskil. Z klasą pokonała ową przeszkodę, po czym weszła w zakręt w lewo, bardzo dobrze radząc sobie z jego pokonaniem. Po wyjściu na wprost nie zostało jej już wiele miejsca, dlatego poczuła się podwójnie zmotywowana do tego, by pokonać jawiącą się przed nią przeszkodę. Wchodząc głębiej zadem pod kłodę, zaczęła się też mocniej odpychać od ziemi. Uniosła głowę, by przyjrzeć się stacjonacie i dobrze ocenić jej wysokość, po czym oddała skok, po raz kolejny poprawnie przechodząc na drugą stronę, również dzięki dobremu zgraniu się z właścicielką.
Po wylądowaniu mocno odepchnęła się od ziemi, wyraźnie podkreślając pierwszą foule galopu. Nie tracąc dotychczasowej dynamiki, rytmicznie szła ku następnej przeszkodzie, czerpiąc powietrze przez szeroko rozwarte nozdrza. Jej uwagę na chwilę odciągnęło otoczenie, ale upomniana przez Elizabeth od razu skupiła się na właściwym zadaniu, czyli skakaniu. Poprawnie pokonała zakręt i wyszła z niego na wprost stacjonaty, którą potraktowała jak każdą inną przeszkodę - z szacunkiem, ale bez przejęcia. Odważnie podeszła do zadania, jakim było pokonanie stacjonaty i po raz kolejny nie zawiodła Elizabeth, poprawnie pokonując przeszkodę.

Elizabeth White - 2017-08-31, 16:31

Nie pozwoliła klaczy z całym impetem władować się w przeszkodę, wyhamowując ją jeśli rozpędziła się zbyt mocno. Nie mniej jednak w dalszym ciągu pozwalała jej aktywniej iść do przodu, nie mając obawy, że to może zadziałać na ich niekorzyść. Dojeżdżając do oksera usiadła w siodło, wycofała ramiona i przeniosła ciężar na tył. Zachęciła również Petit do uniesienia głowy i przyjrzenia się konstrukcji, w odpowiednim momencie posyłając ją do skoku. Sama zaś przeszła w niespóźniony, odciążający półsiad i oddała rękę, umożliwiając swobodne rozciągnięcie nad przeszkodą. Stabilnie balansowała w strzemionach, swoją osobą starając się nie zaburzyć równowagi klaczy jak i całej harmonii lotu. Miękko zamortyzowała lądowanie na lewą nogę i poprowadziła kopytną na siódemkę. W zakręcie standardowo podparła ją łydkami, zachęcając do utrzymania tempa jak i ustawienia. Jeżeli wyczuła, że Petit zaczyna się usztywniać, subtelnie zaczęła ją rozluźniać wewnętrzną wodzą, zewnętrzną utrzymując napiętą.
Zadbała, żeby na przeszkodę klacz naszła wyprostowana, ograniczając jej możliwość ucieczki w bok poprzez szczelny korytarz z pomocy. Gdy ta poszybowała w powietrze, El bez najmniejszej zwłoki złożyła się z nią w locie. Odciążyła jej grzbiet, swój mostek kierując do szyi gniadej i oddając jej rękę. Będąc w powietrzu dociążyła również mocniej lewe strzemię, sugerując kopytnej dalszy galop na tę właśnie nogę.
Ósemka była stacjonatą z rowem, aczkolwiek White nie sądziła, żeby to zdołało zniechęcić Petit. Najechały na nią po łuku pomiędzy piątek a szóstką, a kobieta dla pewności posłużyła się machnięciem bacika, co by mieć pewność, że Coeur nie postanowi się zbuntować. Na szczęście kopytna i tym razem jej nie zawiodła, co dawało im osiem przeszkód na czysto. Jednocześnie White miała coraz mniej czasu na decyzję w jaki sposób chce zakończyć ów parkur. Co prawda wjeżdżając na plac była pewna, że zostawi jokera w spokoju i zaatakuję dziesiątkę. Teraz jednak zaczęła mieć wątpliwości, a joker z każdą upływającą sekundą kusił ją coraz mocniej...
Wkrótce dotarły do kolejnego oksera, tym razem oznaczonego dziewiątką. Pokonały go w identycznym stylu co wszystkie poprzednie, a Petit nawet przez chwilę nie dała poczuć swojej właścicielce, że mogłoby być inaczej. Po bezpiecznym lądowaniu serce White zaczęło gubić swój rytm, bijąc znacznie szybciej i mocniej niżeli zwykle. Ta jednak się nie stresowała i starała się nie stresować swojej podopiecznej, a wręcz przekazać jej swój wewnętrzny spokój. Niestety adrenalina robiła swoje, a zawodniczka postanowiła podjąć ryzyko i skierować gniadą na jokera. Gdyby jechała na innym koniu, z pewnością nie zdecydowałaby się na takie posunięcie, ale Petit nie była koniem, który miał w zwyczaju ją zawodzić.
Na przeszkodę naszły dobrym, mocnym tempem. White zamknęła Selle w korytarzu utworzonym z łydek i wodzy, subtelnym ruchem bioder posyłając ją do przodu. Wraz z posłaniem kopytnej do skoku, po raz drugi wspomogła się bacikiem, od razu odciążając grzbiet Coeur i oddając jej rękę.

Nie zależnie od wyniku ów skoku, nagrodziła klacz poklepaniem po szyi i pozwoliła jej wrócić do kłusa, a następnie również do stępa. Tym chodem zeszła z parkuru, będąc zadowolona z dzisiejszej współpracy. Rozstępowała ją, po czym odprowadziła do stajni na w pełni zasłużony odpoczynek.

z/t

Mistrz Gry - 2017-08-31, 16:53

ELIZABETH WHITE & PETIT COEUR - LOSOWANIE DO JOKERA


29; Nieudane pokonanie przeszkody.

Opis
Przeszkoda była słabo widoczna dla konia, dlatego Petit źle oceniła jej wysokość, co niestety poskutkowało zrzutką.



Harley Davidson - 2017-09-02, 21:10

Po wylądowaniu na prawą nogę, poprowadził Windsora po niezbyt obszernym łuku, przed przeszkodą numer 10 na kolejnego oksera, szósteczkę. Zadbał o to, by wałach miał dość czasu na naprostowanie na dwie, trzy foulee przed przeszkodą i by poradził sobie z dyktowanym łukiem. Szczęśliwie wymierzył na sam środek drąga szerszej przeszkody. Tuż przed skokiem puścił siwka do przodu, pozwalając mu wyciagnąć krok i nabrać mocy, cały czas aktywizował jednak jego zad. Poprosił o wybicie się i w locie zadbał o to, by nie utrudniać wałachowi roboty.
Najazd na siódemkę okazał się pechowy przez niedobitki jego dekoncentracji. W końcu nie do końca prawidłowo wyliczył foulee do przeszkody i ostatecznie zmuszony był do poproszenia Windosora o skok z bliska. Jedynie mocne i prawie pionowe wybicie mogłoby ich poratować, więc liczył się niestety ze zrzutką... Do której doszło. Zagryzł zęby, nigdy nie znosił takich rzeczy łatwo, szczególnie w sytuacjach tak szczególnych jak ta - nie prezentował siwka najlepiej, jak potrafił, a były to jego ostatnie zawody w karierze.
Zaczął więc brać się w garść, poprawił swoje błędy z pierwszej części przejazdu, poświęcił więcej uwagi na dogadanie się z wałachem i udało się! Precyzyjniejsza komunikacja doprowadziła do tego, że nawrócenie na stacjonatę nr 8 nie było żadnym problemem, Windsor najwyraźniej postanowił skorzystać z dyktowanych przez jeźdźca pomocy, bo wybił się w proponowanym przez Harleya miejscu i sukcesywnie wylądował za przeszkodą. Na prostym najeździe na dziewiątkę Harłak przypilnował zachowania odpowiedniej aktywności i tym razem parkurowa matematyka poszła mu znacznie lepiej: wydłużył na dwie foulee przed przeszkodą, znaleźli się więc w odpowiednim miejscu do skoku a energia wałacha powinna zostać skumulowana, ułatwić mu pokonanie przeszkody. W myślach już chwalił się za zmianę nastawienia, bo i dziewiątka została pokonana na czysto.
Harley wahał się, na którą przeszkodę ruszyć teraz... Ale mimo wszystko miał większe szanse na pokonanie dziesiątki a nie chciał po tej dobrej passie stawiać Windsora w złym świetle. Dlatego też skierował go na 10-tą przeszkodę, rezygnując z pokonywania jokera. Postarał się o domknięcie go w pomocach i doprowadzenie do samego końca, ale na efekt swojego wyboru mógł teraz tylko czekać...

//6-10

Mistrz Gry - 2017-09-02, 23:10

HARLEY DAVIDSON & WINDSOR - LOSOWANIE DO 10tej PRZESZKODY


4; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Udane pokonanie 10tej przeszkody.


Windsor - 2017-09-02, 23:11

Po pokonaniu piątej przeszkody, kontynuował galop z prawej nogi na następny okser, stojący pod numerem szóstym. Stosunkowo długi i swobodny najazd pozwolił wałachowi na dobre przygotowanie się do skoku, dzięki czemu pokonanie oksera nie było dla niego trudne. Oczywiście sama wysokość przeszkód była dla Windsora ciężka, ale dobrze prowadzony i współpracujący w niejakiej harmonii z Harley'em nie miał aż takiego problemu, jaki mógłby mieć.
Galopując do siódmej przeszkody, parsknął parokrotnie, wyraźnie - lecz nie do przesady - męcząc się pokonywaniem tego wymagającego parkuru. W przypadku siódmej przeszkody nie pomogła mu też dekoncentracja jeźdźca, bo przez drobne nieporozumienie, niestety strącił drąg tuż po tym, jak się wybił do stacjonaty. Oddał skok zdecydowanie zza bliska, nie mogło się to skończyć inaczej.
Za felerną przeszkodą kontynuował natomiast galop z lewej nogi, by po wyjściu z zakrętu zmierzyć się z linią dwóch przeszkód. Tym razem komunikacja nie zawiodła i Windsor zdołał pokonać obie przeszkody na czysto, do obu dopasowując technikę skoku: lot nad stacjonatą był bardziej okrągły, zaś nad okserem lekko spłaszczony, by siwek mógł dokryć całą przeszkodę.
Wówczas została mu ostatnia przeszkoda, stojąca pod numerem dziesiątym. Już z daleka uważnie jej się przyjrzał, unosząc lekko głowę. Zgodnie z oczekiwaniami skumulował w sobie niezbędną energię do pokonania przeszkody i cierpliwie, równo dogalopował do końca linii, by stamtąd oddać ostatni skok. Jak się okazało - udany.
Po minięciu celowników pozostał jeszcze na chwilę w galopie, jako że jego pożegnanie uwzględniało wykonanie rundy honorowej. Podczas tego okrążenia Windsor galopował nieco żywiej, rozciągnięty do dołu, wyraźnie dobrze się bawiąc, mimo wszystko.
Następnie opuścił parkur stępem. /zt

Brian - 2017-09-03, 12:31

Przy lądowaniu za piątką obciążył bardziej lewą stronę i poprowadził Sensationet w stronę szóstki, co utrudniał mu skurcz, dekoncentrując i ograniczając motorykę jego ruchów. Z tego też względu zwolnili, pozostając jednak w wystarczającym tempie, by pokonać kolejną przeszkodę, przynajmniej taką miał nadzieję Brian. Z pewnym trudem naprostował gniadą do stacjonaty, mniej więcej starannie zamknął ją w pomocach. Usiadł głębiej w siodle, doprowadził do przeszkody i znowu wspomógł w znalezieniu właściwego miejsca do wybicia, dodając łydkę, aczkolwiek tym razem bardziej polegał też na intuicji i doświadczeniu klaczy. Wybili się, po czym brunet starał się poprawnie wykonać kolejne elementy, tzn oddać wodze na kontakcie, przejść w półsiad i zgrać się z jej ruchem. Elementy te nie wyszły mu tak dobrze jak poprzednio, ani też nie były dla niego szczególnie przyjemne, ze względu na skurcz. Pozwolił Sensationet wylądować na dowolną nogę i skierowali się w stronę siódemki. Po drodze dwudziestoośmiolatek starał się nieco przyspieszyć tempa, jednak bez zadowalających skutków. Posyłał jej także półparady. Zamknął zangersheide znowu w pomocach, usiadł głębiej w siodło, wziął ją bardziej na siebie i doprowadził ją na środek przeszkody, gdzie wspólnie z Sensationet znaleźli optymalne miejsce do wybicia. Dodał łydkę, po czym się wybili, całkiem nieźle wpasowując się w przeszkodę. Nie zmieniało to faktu, że skurcz nadal go dekoncentrował i ograniczał go ruchowo, jednak pokonali siódemkę na czysto, stopniowo zbliżając się do końca przejazdu. Czekał go jeszcze wybór między alternatywnymi przeszkodami, ale najpierw obciążył prawe strzemię i wolniejszym galopem skręcili na ósemkę. Po drodze na stacjonatę starał się o nieco aktywniejszy galop, co znowu udało mu się w niezbyt dużym stopniu. Naprostowali na ósemkę, Donney znowu usiadł w siodło, chcąc zyskać większą kontrolę i zamknął ją w podobnym szeregu pomocy co przy poprzednich przeszkodach. Odbili się we właściwym miejscu, po czym mężczyzna starał się oddać jej właściwą ilość wodzy, przyjąć właściwą pozycję w półsiadzie i zdążyć za jej ruchem, co wyglądało jako całość nieco chaotycznie, ze względu na skurcz, który na szczęście stopniowo zaczął odpuszczać, jednak nie na tyle, by mogli nagle nadrobić stracony czas.
Wylądowali tym razem na prawo, co wcześniej zasygnalizował sześciolatce po czym ruszyli nieznacznie żywszym tempem, co niewiele poprawiało ich sytuację, jeśli o czas chodzi. Pogalopowali kawałek po prostej, po czym odbili na prawo, w stronę dziewiątki. Naprostował Sensationet na przeszkodę, znalazł się głębiej w siodle i zamknął ją w pomocach, oraz wziął bardziej na siebie. Kawałek dalej dodał jej łydkę do wybicia z siłą z zadu. Wybili się dynamicznie, po czym Brian starał się oddać jej wodze przy szyi, zaprezentować prawidłowy półsiad, wyjść za jej ruchem i zgrać się z gniadą w skoku. Wyszło mu to lepiej niż ostatnio, ale skutki skurczu nadal były widoczne i nieco mu utrudniały sprawę.
Teraz jednak były ważniejsze sprawy niż przejmowanie się skurczem. Musiał się zdecydować którą przeszkodę przeskoczyć - a przynajmniej podjąć próbę jej przeskoczenia. Na początku ich przejazdu myślał o jokerze, który był bardziej zdradliwy niż dziesiątka. Nie ma ryzyka nie ma zabawy. Brunet był ryzykantem, a zdrowy rozsądek nie był jego mocną stroną, ale zawody to było co innego. Tak jak na treningach był odpowiedzialny również za Sensationet. Biorąc pod uwagę punkty karne, które zostaną im przyznane za przekroczenie limitu czasu joker był sposobem by sporo odrobić, ale mogli też sporo stracić. Dochodził do tego także skurcz, który co prawda powoli stawał się wspomnieniem, ale w pewnym stopniu wciąż na niego wpływał, a na pewno na jego pewność siebie jeśli o przeszkody chodzi. Dlatego ostatecznie wybrał dziesiątkę. Posłał klaczy półparady, kierując ją ku dziesiątce. Joker stał nieco dalej. Pojechali kawałek po prostej i odbili w stronę dziesiątki, na którą starał się ją właściwie naprostować, by później usiąść w siodło z półsiadu i spróbować zamknąć ją porządnie w pomocach. Doprowadził ją w pobliże przeszkody, a konkretnie - przynajmniej teoretycznie - na jej środek. Starał się wraz z Sensationet znaleźć właściwe miejsce do wybicia, w którym miał dodać łydkę. Miejmy nadzieję, że to im się udało i wybili się nad przeszkodę. O ile do tego doszło brunet starał się wykonać prawidłowo kolejne elementy, oddać jej wodze na kontakcie, przejść prawidłowo w półsiad, wyjść za jej ruchem i zgrać się w skoku, ale czy im się to udało i czy pokonali dziesiątkę na czysto, czy też nie obyło się bez trudności, to się okaże.
Tak czy owak po pokonaniu (co miejmy nadzieję nastąpiło) w ten czy inny sposób dziesiątki Brian utrzymał aktywne tempo do mety, gdzie zwolnił Sensationet na razie do kłusa i poklepał ją po szyi w ramach pochwały. Skierowali się w stronę budki sędziowskiej, gdzie znowu zatrzymał klacz i się ukłonił, po czym opuścili parkur. Na rozprężalni rozstępowali się, okrążając obiekt w każdym chodzie. Po porządnym rozstępowaniu, gdy emocje z nich zeszły a Sensationet była całkowicie rozluźniona odprowadził ją do stajni, przed powrotem do Eastbourne.

zt

Mistrz Gry - 2017-09-03, 12:57

BRIAN DONNEY & SENSATIONET LOVE ME - LOSOWANIE DO 10tej PRZESZKODY


18; Udane pokonanie przeszkody.

Opis
Udane pokonanie 10tej przeszkody.


Petit Coeur - 2017-09-03, 13:29

Prowadzenie konia po parkurze w takim tempie raczej nie należało do prostych zadań, bo było bardzo łatwo o popełnienie błędu. Petit na szczęście była koniem, który płynnie się skracał i wydłużał w zależności od potrzeby, więc Elizabeth nie musiała się niczego obawiać. Tym bardziej, że gniadej nie opuszczały chęci, co jasno podkreśliła idąc na stojący przed nią okser. Do samego końca trzymała tempo, galopując od zadu i otwierając się przodem, co pozwoliło jej płynnie wejść w odskok i zmierzyć się z tą szeroką przeszkodą. W skoku skorzystała z elastycznie działającej ręki amazonki, daleko wyciągając nos i wyraźnie nurkując nim w dół, co poświadczało o pracy grzbietu. Technika skoku Petit była nienaganna i nikt nie powinien mieć ku temu wątpliwości. Czasem co prawda musiała się ratować, jako że nieduży konik miała mniejszą przestrzeń pod brzuchem niż jej więksi konkurenci, ale na ogół radziła sobie bardzo dobrze.
Skok wykończyła lądowaniem na lewo, w które udała się do kolejnej przeszkody, także będącej okserem. Z pomocą Elizabeth prawidłowo wpisała się w zakręt, co ułatwiło jej zachowanie dotychczasowego tempa i zaangażowania. Wobec tego było jej prościej zmierzyć się z kolejnym okserem, na którym do skoku ponownie wyszła bez zawahania, harmonijnie pokonując konstrukcję we współpracy z Elizabeth. Za przeszkodą kontynuowała galop z lewej nogi, którym natarła na sam środek przeszkody z rowem. Zawczasu przyjrzała się jej uważnie, dzięki czemu dobrze wiedziała, czego się spodziewać i jak powinna "ugryźć" tę przeszkodę. Skok nad nią był minimalnie wyższy niż nad poprzednimi przeszkodami, ale gniada prawdopodobnie nie była jedynym koniem, który wziął tę stacjonatę z taką rezerwą. Lepiej skoczyć z zapasem, niż gdyby miało zabraknąć paru centymetrów, prawda?
Wraz z pokonaniem tej przeszkody, była coraz bliższa ukończenia parkuru. Zanim jednak Elizabeth postawiła przed nią zagadkę dnia, po wyjściu z zakrętu na prawo, Petit musiała się jeszcze zmierzyć z okserem. Jego także pokonała bez większych niespodzianek, po czym została zamknięta w korytarzu z pomocy i poprowadzona na wprost. Joker niby stał w tej samej linii, ale okazał się fatalną przeszkodą pod względem widoczności. Przez to Petit źle oceniła prawdziwą wysokość przeszkody i chociaż odważnie wybiła się do przeszkody, to w locie po prostu ściągnęła poprzeczkę przodami, będąc tym szczerze zaskoczoną. Na to wygląda, że nie zawsze warto podejmować ryzyko. Teraz było już jednak za późno na takie rozważania.
Po minięciu celowników Petit zwolniła do kłusa, a z niego do stępa, którym opuściła parkur. /zt

Be My Valentine - 2017-09-03, 22:56

Po piątce niechętnie dał się skrócić strzygąc uszami i nerwowo obijając ogonem o swoje brązowe boki szukał kolejnej przeszkody, w którą mógłby wciągnąć Zawodnika. Przemielił wędzidło i dał się skrócić tylko dlatego, że mając przed sobą sporą ilość przeszkód nie wiedział na co może szarżować. Dopiero w ostatnich dwóch foulach zorientował się na co jest prowadzony, ale nie wciągnął Jo jak wcześniej tylko dogalopował równo do końca idealnie wpisując się w odpowiednią ilość fouli. Był to raczej przypadek, a nie świadomy zamiar ogiera, ale również i szóstkę pokonał na czysto prezentując bardzo dobrą technikę w skoku i znów nie szczędząc na zapasie.
Po wylądowaniu dał się doprowadzić do siódemki na spokojnie zaczynając się już intensywnie pocić. Jednak nie miał kondycji jak wcześniej, a ciągła walka z Jo w trakcie przejazdu dodatkowo go zmęczyła, więc miał na to coraz mniej siły, nie można było powiedzieć, że ma spokojny galop, ale na pewno było w nim trochę więcej kontroli. Oksera również pokonał na czysto choć było czuć zawahanie z jego strony spowodowane fleszem, którym dostał po oczach z naprzeciwka, ale na szczęście nie zraził się lądując po przeszkodzie pokonanej na czysto.
W trakcie zakrętu na ósemkę sporo dała ogierowi pomoc jeźdźca, gdyż nieco wyszedł z wprawy, by odpowiednio wpisywać się w zakręty czy łuki bez utraty tempa. Tym razem zaokrąglając foulę nie zwolnił, ani nie przyśpieszył w trakcie zakrętu dając się później również doprowadzić do ósemki - choć w trakcie dojazdu próbował wyjść spod kontroli jeźdźca, to spasował dość dosadnie zahamowany. Wchodząc w skok skorzystał z lekkiej ręki prawidłowo baskilując, a po lądowaniu od razu łapiąc równowagę.
Na dziewiątkę szedł pewnie stawiając uszy, ale wyczuwalnie zmęczony. Nie szarżował galopując jednak agresywną foulą do samego końca, zagryzł wędzidło w odbiciu przez co nie zgadali się i ogier przytupnął mimo to wchodząc w silny skok i dokrywajac dziewiątkę bez problemu i pokonując i tą przeszkodę na czysto.
Poprowadzony na oksera postawił uszy, gdyż był nieco łysy i wizualnie nie zachęcający do pokonania. Jako, że Jo był pewny swego i pilnował go do końca to ogier również nie zwątpił wciągając nieznacznie Zawodnika w przeszkodę - by asekuracyjnie ją skoczyć nieco bojąc się jej wyglądu. Znów w trakcie wybicia mocno wszedł w skok pokonując Jokera ze sporym zapasem i na czysto. Po wylądowaniu parsknął zmęczony.

[zt?]



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group