Dominik - 2014-01-22, 00:41 - Przygarnąłem ostatnio psa, rozglądam się może za jakimś koniem, ale bez przekonania. Wolę po prostu coś wydzierżawic albo korzystać z tego, co daje stajnia, póki mnie nie wywalą za próg. - powiedział. - Gdzie się tak załatwiłaś z tym przeziębieniem?Kaja - 2014-01-22, 22:50 Słuchała, co jakiś czas potakując. Uśmiechnęła się nieco złośliwie na myśl o Dominiku z koniem.
- Najpierw się ogarnij, potem myśl o koniu.
Pokazała mu czubek języka, przez chwilę wyglądając na prawie zdrową, jednak kichnęła i aluzja się rozwiała. Przetarła nos chusteczką w zastanowieniu, w końcu wzruszając ramionami.
- A bo ja wiem? - zmarszczyła na chwilę brwi, coś sobie przypomniała. - Co z Hell?Dominik - 2014-01-23, 10:56 Wywrócił oczami.
- Nie wiem, wyjeżdżając oddałem ją pod opiekę stajni. - powiedział zastanawiając się nad tym faktem. - Jeździsz nadal?
Ostatnio bywał sporadycznie w stajni, jakoś przestało go tam ciągnąć, od kiedy tyle ludzi zaczęło się schodzić do niego do domu. Jemu to pasowało, bo wolał, kiedy ktoś przychodził do niego, niż kiedy on musiał iść do kogoś.Kaja - 2014-01-23, 14:19 Pokiwała głową dając znak, że rozumie.
- Nie, odkąd przyjechałam nie byłam w stajni. Jakoś czasu zabrakło.
Wymamrotała, odwracając wzrok. Głupio się przez to czuła, kiedyś w końcu od razu poszłaby w to miejsce, a teraz... no cóż, zdarza się. Dopiła swoją kawę, wyrzuciła kubeczek.
- Dobra, decyzje. Zostajemy tutaj, czy idziemy gdzieś?
Zarzuciła warkocz na plecy, przeszkadzał jej.Dija Vakker - 2014-01-26, 20:47 Kiedy już byłam po odstawieniu samochodu w odpowiednie miejsce postanowiłam przejść się na gorącą czekoladę, albo grzańca.. w końcu i tak byłam bez auta.
Kiedy weszłam do środka ściągnęłam swoją czapkę wsunąwszy ją zaraz do swojej torebki. Rozejrzałam się, dziś był znacznie większy ruch niż kiedy byłam tu ostatni raz z Sebastianem. Na myśl o nim uśmiechnęłam się delikatnie, ale.. no właśnie, ale. Nie odzywał się, a dwa przyszła pora by w końcu złożyć zamówienie.
-Poproszę.. grzane wino. -
Wyciągnęłam monety z portfelika i rzuciłam je na wskazane miejsce przez sprzedawczynię.
Po chwili wybrałam sobie miejsce do siedzenia, akurat na dwójkę osób.
Postanowiłam siąść dziś wyjątkowo przy oknie, chciałam poobserwować ludzi.Sara - 2014-01-26, 21:12 //Więc zakładamy iż się znają tak?
Wkrótce zza rogu ulicy wychyliło się czarne auto lekko przyprószone śniegiem. Sunęło powoli po wąskiej uliczce, a dzięki przyciemnionym szybkom nie sposób było dopatrzeć się osoby siedzącej za kierownicą. Niedługo przyjemny dla ucha pomruk silnika ucichł, a czarny, sportowy samochód stanął z boku nie wadząc nikomu - nie torując przejścia/przejazdu. Drzwi wreszcie się otworzyły, a ze środka wysiadł nikt inny jak Sara. Z impetem zamknęła drzwi samochodu, chwilę potem zamykając je kluczykiem, który powędrował do kieszeni płaszcza. Otwierając drzwi kawiarni jej twarz od razu popieściło przyjemne, ciepłe powietrze, a do nosa dotarł słodkawy zapach wszelkich kaw i ciast. Nie oglądając się na boki od razu pokierowała się w stronę lady, gdzie złożyła zamówienie. -Hymymmm...- Wymruczała sunąc wzrokiem po ofercie. Skoro jest zima, sypie śnieg, a na zewnątrz jest zimno niczym na Syberii. -Gorącą czekoladę prosz.- Zamówiła i z niecierpliwością oczekiwała na spełnienie zamówienia. Kiedy tylko po blacie posunął kubek z czekoladą pochwyciła go w zziębnięte dłonie, przy okazji grzejąc je. Podrzuciła pieniążki sprzedawczyni i odeszła kawałek od lady. Wciągnęła przyjemny zapach gorącego napoju i wypuściła głośno powietrze. Szybko omiotła pomieszczenie spojrzeniem, zawieszając wzrok na znajomej twarzy. Uśmiechnęła się nieznacznie i bez większego zastanowienia posunęła w kierunku dziewczyny. -Olivia?- Spytała niezbyt pewnie, stając z boku stolika i przyglądając się dyskretnie. -Cześć!- Rzuciła upewniając się w swoim. Odłożyła kubek z czekoladą i oczywiście powitała ją serdecznym uściskiem. Chwilę potem usiadła na wolnym miejscu. -Czekasz na kogoś?- Spytała ponownie. -Bo jeśli tak, znajdę inne miejsce- Wyjaśniła szybko, cierpliwie oczekując na odpowiedź. Przy okazji kątem oka sprawdziła czy ktoś czasem się do nich nie zbliżaDija Vakker - 2014-01-26, 21:28 Patrzyłam przez to okno i obserwowałam ludzi, pary i nawet panie i panów ze swoimi pupilami. Zatęskniłam ogólnie za rodziną i postanowiłam do wszystkich wysłać sms'a. Kiedy to wykonałam postanowiłam napisać do jeszcze dwóch osób.
Wyraźnie byłam bardzo skupiona na smsach ,a dokładnie na formułowaniu ich treści.
Wtem, akurat gdy wszystkie zostały wysłane usłyszałam , że ktoś wymawia moje imię, ale nie słysząc nikogo zbliżającego się po prostu grzecznie czekałam na zamówienie. Sięgnęłam znów po telefon szukając czegoś w kontaktach.
Wtem jednak ktoś przywitał się ze mną, a ja oderwałam swój wzrok od telefonu.
-Sara? Wow, jak miło Cię widzieć. - Rzuciłam z uśmiechem w kierunku dziewczyny.
-Nie, coś Ty . Siadaj, sama jestem, postanowiłam wpaść na grzańca, tu dają bardzo dobrego. -
Oznajmiłam przypatrując się jej łagodnie.
Schowałam zręcznie telefon do jednej z kieszeni.
-Tyle czasu się nie widziałyśmy, cholerka. Co Ty tutaj robisz w ogóle? Od dawna jesteś? -
Zaczęła się moja bomba pytań, aaa uwielbiałam to. Musiałam zdobyć jak najwięcej informacji.
W tym momencie owszem , zbliżał się ktoś do nich ale była to kelnereczka, która postawiła moje zamówienie na stoliku.
Szybko gdy tylko grzane wino wylądowało w zasięgu moich rąk chwyciłam kubeczek z jego zwartością ostrożnie palcami.Sara - 2014-01-26, 21:56 Słysząc odpowiedź odsapnęła jakby z ulgą i bezwładnie poleciała na oparcie, zaraz też osuwając się nieco z fotela. Jak to zwykle u niej była rozlałaby na siebie gorącą czekoladę, na szczęście była ona na tyle gęsta, że nie zdołała wymknąć się poza kubek. Od razu przyłożyła rozgrzane naczynie do ust i pociągnęła spory łyk czegoś co wręcz uwielbiała. Miłe ciepło wpierw wyczuwane tylko w gardle wkrótce rozniosło się po całym ciele. Wolną dłonią odgarnęła naturalnie skręcony od wilgoci kosmyk blond włosów i w tej samej chwili usłyszała nawał pytań. Uśmiechnęła się szeroko odkładając kubek z głuchym stukotem porcelany o blat stolika. Dookoła niosły się głosy różnych ludzi, to cichsze to głośniejsze, jakieś śmiechy i ostre komentarz, jednak pomimo to doskonale słyszała Olivię. Na stwierdzenie dziewczyny skinęła lekko głową w potwierdzeniu jej słów. Zaraz potem ciężko przełykając ślinę zaczęła odpowiadać. -Jestem, mieszkam, pracuję. Czy dawno? Dość sporo czasu minęło odkąd przyjechałam.- Wyjaśniła opierając łokcie na stoliku i przenosząc na nie swój ciężar ciała. Ciężar, którego tak naprawdę nie było zbyt wiele. Chucherko. -Mniejsza o mnie. Co u ciebie?- Wyszczerzyła się nieznacznie. Pomimo iż w jej życiu zaszło dość sporo radykalnych zmian, nie chciała o nich opowiadać... Oczywiście puki Olivka nie spyta.Dija Vakker - 2014-01-26, 23:13 Uważnie słuchałam dziewczyny. Przyglądałam jej się, była ładna, owszem.
Buźkę miała prze słodką!
Uśmiechnęłam się gdy spytała co u mnie.
-Cóż, niedawno się tu wprowadziłam i próbuję się jakoś odnaleźć. Samochód m ostatnio ciągle nawala.. wczoraj miałam wypadek. Na szczęście nie taki straszny, łagodny. Ale mimo to dwa auta stłuczone. Mniejsza, ja i pan z drugiego auta żyjemy i nic nam nie jest. - Oświadczyłam uspakajając zaraz dziewczynę.
-Hm.. pracujesz jako kto? Masz kogoś? Przyjechałaś z rodziną? Aw, opowiadaj choć po części co i jak, dobre 4 lata minęły. -
Puściłam jej oczko zachęcając do rozmowy i zaraz ja wzięłam pierwsze łyki grzańca i to on począł rozgrzewać mnie mega od środka.Sara - 2014-01-26, 23:30 A pewnie, że jest słodziaśna .
Z uwagą wysłuchiwała dziewczyny, co rusz zmieniając minę. Usta miała praktycznie cały czas zamoczone w gorącej czekoladzie, a kubek z napojem ani na chwilę nie oddalał się od jej twarzy. Dopiero na wzmiankę o wypadku, odstawiła naczynie, a wolną ręką przetarła usta chcąc tym samym pozbyć się "wąsa". Co z tego, że pośrodku stolika stały ładnie ułożone chusteczki, wręcz proszące się o wyciągnięcie jednej. Ona zawsze miała swoje niezawodne sposoby, poza tym nigdy nie umiała wyciągać tych chusteczek nie rozwalając reszty. Spuściła wzrok, zaraz potem głowę, którą pokręciła karcąco. Z resztą co z tego jeśli zaraz zaśmiała się sama z siebie. Chyba pierwszy raz od wielu dni, albo i nawet tygodni? -Pomimo to powinnaś być bardziej ostrożna- Przestrzegła Olivię i ponownie zagłębiła się w jej pytaniach. Wciągnęła powietrze, wypuszczając je zaraz głośno. W tej samej chwili wzięła spory łyk gorącego napoju zastanawiając się przez tę krótką chwilę. -Pracuję jako instruktorka w stajni, dużo z tego nie zarobię, ale zawsze coś, poza tym są jeszcze zawody, na które staramy się uczęszczać z Darkiem...- Zawiesiła się na chwilę, bo czy Olivia wie kto to Dark? -Dark Tirith, to mój koń.- Sprostowała zaraz. -No więc zawsze parę groszy więcej się zarobi.- Wyjaśniła, a już po chwili rozmyślała nad kolejnym pytaniem. -No więc mam.- Wyszczerzyła się głupkowato na samą myśl o Harleyu. -Z rodziną? Chyba żartujesz, uciekłam od nich!- Zaśmiała się. Miała dość jak i matki, tak i ojca, a do tego siostra... Choć to jedyna osoba z jaką mogła szczerze porozmawiać w domu. -Załatwiłam sobie niewielkie mieszkanie, pomimo to jest okey, a skoro mieszkam sama nie przeszkadza mi...- Sama nie wiedziała o czym ma jej opowiadać, tyle tego było! Aż za dużo! -Meh, za dużo tego.- Mruknęła cicho ponownie sącząc czekoladę. -Myślałam, że kiedy tu przyjadę zacznę jakoś żyć, spędzać więcej czasu ze znajomymi, a okazało się, że całymi dniami siedzę w stajni i rozmawiam z końmi... Z końmi!- Wyrzuciła z siebie i w tym samym momencie poczuła się jakby lżej. -Rzadko kiedy gdzieś wychodzę, stałam się kompletnym odludkiem. Nowi znajomi przychodzą i odchodzą, a ci starzy przyjaciele jakoś... Nie mam okazji ich spotkać. Całe szczęście, żeś się tu znalazła!- Na jej twarz ponownie wpakował się szczery uśmiech.Bastian Collins - 2014-01-27, 09:10 Ostatnio był nieco zapracowany. Ciągle coś mu wypadało i nie nadążał wypełniać wszystkich swoich obowiązków. Każdy coś od niego chciał, a kiedy przychodziło spędzić mu kilka minut na relaksie, zwyczajnie zasypiał z przepracowania organizmu. Mimo wszystko, akurat dziś udało mu się znaleźć jakąś godzinkę czy dwie i przespacerować się po mieście aby zatruć organizm świeżym powietrzem, którego ostatnio niewiele zażywał.
Spacerował ulicami miasta podczas wymieniania smsów z Olivią, a nogi zaprowadziły go wprost do Starbucksa. Przypadkiem czy nie, znalazł się własnie w tym miejscu i postanowił wejść do środka. Bo gdzie dziewczyna mogła być i pić grzańca, skoro nie znała w tym mieście żadnego innego miejsca? Cóż, istniało oczywiście prawdopodobieństwo, że jest gdzie indziej, ale instynkt podpowiadał mu, że będzie miał szczęście.
Potarł dłoń o dłoń, aby zrobiło mu się cieplej, kiedy tylko znalazł się w środku. Kącik jego warg niemal od razu uniósł się ku górze, gdy jego oczom ukazała się wcześniej wspomniana blondynka.. siedząca obok Sary! No proszę, same znajome twarze.
Bezpardonowo podszedł do dziewcząt i nie spytawszy nawet o pozwolenie rozsiadł się wygodnie na krześle obok ich stolika. Ściągnął z szyi szalik, z rąk rękawiczki i ułożył je sobie na kolanach, zakładając po chwili splecione palcami dłonie za głowę.
- Nie wiedziałem, że się znacie - rzucił od niechcenia. Chwilę wcześniej słyszał jak Sara opowiada dziewczynie o swoim życiu, a więc mało było możliwe, że dopiero się poznały, chociaż.. kto zrozumie kobiety?
Pytanie tylko dlaczego on wcześniej nie poznał Olivii, skoro znał się z Sarą już od dłuższego czasu? Będzie musiał to jakoś przeżyć.
Wzrokiem zbadał stan buzi Olivii, aby sprawdzić czy mówiła prawdę na temat swojego wypadku. Nie wyglądała źle, więc chyba faktycznie jakoś go przetrwała.Dija Vakker - 2014-01-27, 19:39 Kiedy Sara postanowiła mówić ja przysłuchiwałam jej się z wielkim zaangażowaniem. Zsunęłam brwi i z pod przymrużonych powiek przypatrywałam się dziewczynie uważnie.
-Naprawdę aż tak ciężko dogadać Ci się z rodziną? A mnie się wydawało zawsze, że z siostrą się możesz jakoś dogadać. -
Oznajmiłam nieco wykrzywiając usta w podkówkę. W końcu wzięłam dwa większe łyki grzańca i odchyliłam się do tyłu wygodniej chcąc usadzić swój tyłek na tym drewnianym tworzywie.
Wtem ku mojemu zdziwieniu rozpoznałam znajome rękawiczki i głos, podniosłam oczy i automatycznie uśmiech pojawił się na mojej buźce.
-Miło Cię widzieć , Bastianie. -
Popatrzyłam na niego swoimi dużymi oczyma nieświadomie nawet pozwalając sobie na uniesienie lewego kącika warg ku górze.
Chyba zadowolenie na jego widok nie potrafiło się we mnie ukryć.
-Znamy się.. ale w sumie upłynęło sporo czasu kiedy ostatni raz się widziałyśmy. Prawda Saro ? -
Spojrzałam na dziewczynę zaraz powracając do jej monologu.
-Hm.. Swoją drogą mam nadzieję, że kiedyś przedstawisz mi tego swojego konia, musi być niesamowity skoro obdarzyłaś go takim zaufaniem.-
Stwierdziwszy to delikatnie puknęłam pod stołem butem nogę Bastiana.
Niech wie, że mi w głowie siedzi. Taka tam, mała zaczepka.
//wybaczcie.. badania, obiady kolacje, odwiedzinyySara - 2014-01-27, 21:00 Nim Olivka zadała któreś z kolei pytanie zdążyła upić spory łyk gorącej czekolady, którą z resztą tak bardzo lubiła. W końcu czasem lepiej napić się czegoś słodkiego, niż wlewać w siebie alkohol. Bez różnicy czy ten słabszy, czy mocniejszy. Ten upity łyk zadecydował. Zła pani instruktor odsunęła się nieco od stolika, aby odpiąć swój płaszcz, ale jeszcze go z siebie nie ściągnęła. Odłożyła kubek parującego napoju na stolik, ani na chwilę nie odrywając od niego zziębniętych dłoni. -Z siostrą tak, gorzej z matką i ojcem.- Sapnęła na samą myśl o ludziach, których musiała określać mianem swoich rodziców. Co jakiś czas sączyła małe ilości czekolady, zmieniała pozycję na niewygodnym krześle i mamrotała coś niezrozumiałego pod nosem. Przyglądała się również Olivii. Widząc dosiadającego się do ich stolika mężczyznę w jednej chwili zmarszczyła nieco brwi, nie poznając go. Zdziwiło ją jego pytanie. Dopiero słysząc głos przyjaciółki/koleżanki przypomniała sobie Sebastiana. Jak ona mogła go zapomnieć? Odchrząknęła cicho. -Cześć Sebastian.- Powitała mężczyznę przy okazji zerkając na niego. Na jej twarzy nie rozjaśniał uśmiech, przyjęła raczej poważną minę. I znów w głowie to pytanie. Przez chwilę nie słuchała Olivki, wydawało jej się, że to ona powinna zadać to pytanie. Słysząc swoje imię otrząsnęła się i przytykając kubek do ust kiwnęła głową w potwierdzeniu. Ponownie opierając kubek na blacie stolika wzruszyła ramionami. -Cztery lata to kawał czasu.- Wymruczała. Nie czuła się tak swobodnie w towarzystwie Bastiana, ale w końcu się to zmieni. Poza tym przez to "rzucanie" palenia dręczą ją humorki, które nie każdy jest w stanie znieść. -Kiedy tylko zechcesz.- Uśmiechnęła się delikatnie. Opadła na oparcie, usadowiła się na krześle w dość dziwnej pozycji, ale jakże wygodnej. Nie odzywając się nic, siedziała cicho pochlipując tylko czasem zamówiony napój. Nie potrafiła znaleźć tematu, który zainteresował by obydwu znajomych równie bardzo, toteż nie wychylała się i grzecznie czekała na propozycję.
//Spoko. ;)Bastian Collins - 2014-01-27, 22:21 Zauważył, że dziewczęta nieco umilkły kiedy tylko się pojawił. Oczywiście ploteczki nie były tym samym, kiedy w pobliżu zjawił się mężczyzna, który bez zapowiedzi postanowił przerwać zażartą rozmowę. Nie zamierzał jednak zająć im zbyt wiele czasu. Wpadł tu bowiem tylko na sekundę, aby zobaczyć, czy Olivia faktycznie jest w takim stanie w jakim twierdziła, że jest i czy po wypadku zwyczajnie popija sobie grzańca. Teraz, kiedy dowiedział się, że nie kłamała, mógł wybrać się w dalszą podróż.
Przesunięcie stopą po jego łydce, dosłownie na sekundę, zbiło mojego bohatera z tropu. Rzucił blondynce wyzywające spojrzenie i uniósłszy w górę kącik warg pokiwał jej karcąco palcem wskazującym. Oh, czy ta dziewczyna nadal miała brudne myśli, po tym wszystkim co ostatnio wyprawiali? Kiedy sobie przypomnę, po moim ciele aż przechodzi dreszcz. No dobrze. Po ciele Bastiana, nie po moim.
Tym razem zwrócił się w stronę Sary. W zasadzie nie rozumiał czemu się przy nim krępowała. Byli przecież znajomymi i choć faktycznie może nie spędzali ze sobą jakiejś rekordowej ilości czasu, to niegdyś przecież trzymali się w paczce. Byłbym głupi gdybym stwierdził, że Bastian zdążył się doń przyzwyczaić i niczego się nie krępował. On nie krępował się po prostu niczego, nie ważne w jakiej sytuacji by się nie znalazł.
- Wiem, że przeszkodziłem, dlatego nie zajmę wam dużo czasu - oświadczył, swoje słowa właściwie bardziej kierując do Sary, aniżeli do obu dziewcząt. Rozpiął guzik swojego płaszcza, gdyż w środku było o wiele cieplej niż na zewnątrz, a on powoli zaczynał się gotować.
- A Ty na siebie uważaj, jeśli nie chcesz żebym zabrał Ci prawko - tym razem jego głowa, niemal w ekspresowym tempie skierowała się w stronę Olivii. Może nie znali się długo. Praktycznie można rzec, że nie znali się w ogóle, a mimo to w Bastianie obudził się tryb ojcowski. Taki, który stosuje wobec kobiet bliskich jego sercu - czyli Anne i Elizabeth. Których instynktownie broni i nie pozwoli, aby z głowy spadł im choć jeden włos. Czy Olivia powinna być z tego dumna? Czy raczej uciekać gdzie pieprz rośnie? Jeśli ma choć odrobinę zdrowego rozsądku... powinna sama zadecydować.Dija Vakker - 2014-01-28, 15:01 -Bastian.. -
Mruknęłam wyraźnie niezadowolona spoglądając na mężczyznę.
Czy naprawdę myślał, że mi przeszkadzał? Co to , to nie. Mnie jego obecność ani trochę nie przeszkadzała, wręcz odwrotnie na jego widok się ucieszyłam.
Nie znałam go prawie wcale, ale polubiłam go. Miał coś co mnie do niego przyciągało.
Może właśnie nawet ta ojcowska opiekuńczość? Nie miałam pojęcia, ale nieważne było co to było tylko jak działało.
-Wiesz, że mnie wcale nie przeszkadzasz. -
Popatrzyłam na niego z politowaniem. Chwyciłam drobnymi palcami jego rękaw i pociągnęłam jego rękę nieco w swoją stronę delikatnie go szarpiąc.
-Wręcz przeciwnie. Cieszę , że Cię widzę. W końcu dobre parę dni Cię nie widziałam, a jest okazja, żebym wiedziała troszkę o Tobie więcej. -
Rzekłam unosząc prawy kącik warg ku górze.
W zasadzie.. zapragnęłam by wyjść z Bastianem gdzieś do kina, albo nawet w najmniej odpowiednie miejsce zimą (las).
Zgarnęłam kosmyk włosów za ucho i wzięłam głębszy wdech kierując wzrok na twarz Sary.
-Znacie się, skąd?-
Zapytawszy o to zerkałam to na koleżankę swoją to na mężczyznę.
-To widzę, że tylko ja znam tutaj tak mało osób. Mam jednak nadzieję, że to się niebawem zmieni. -
Rzekłam obdarowując dwójkę przyjemnym uśmiechem.
Moje ciepłe palce sunęły od rękawka szatyna do jego nadgarstka, na którym lekko je zacisnęłam. Podniosłam swoje duże, orzechowe oczy na niego.
Otworzyłam swoje malinowe usta by zaraz móc go o coś spytać..ale w ostatniej chwili powstrzymałam się. Po chwili namysłu jednak postanowiłam ponowić pytanie.
-Robisz dzisiaj wieczorem coś? -
Przechyliłam blond główkę w lewą stronę. Po chwili zaczęłam wzrokiem szukać rękawiczek Bastiana, kiedy jedną z nich dorwałam nasunęłam na swoją dłoń co jakiś czas obdarzając chłopaka tęsknym wzrokiem.
-Aaa Sara, a Ty masz na dniach czas by pokazać mi swojego konia? -
Pytanie było łagodne, widziałam, że chyba dziewczyna nie najlepiej się czuje w towarzystwie trenera.. Zastanawiałam się dlaczego. To mnie troszkę zaniepokoiło.