Dija Vakker - 2014-01-21, 16:00 - A co rozumiesz przez ładne proszenie, Sebastianie? Hm... drugą porcję gorącej czekolady? - Na buźce troszkę zarumienionej od zimna wymalował się przyjemny uśmiech.
-Zastanawiam się właśnie jak Ci się będę mogła odwdzięczyć. Na pewno będę Twoją dłużniczką. -
Oświadczyłam co jakiś czas uderzając palcami o ścianki kubka. Upiłam kolejny łyk wiśniowej czekolady i w tym momencie też obiecałam sobie, że spróbuję dokładnie takie samo cacko zrobić w domu o ile nie wyjdzie mi lepsze, a tego bym bardzo chciała.
Podchwyciłam temat jego pupila.
-Jak się Wabi? Jakiej jest rasy? -
Oczami błądziłam od kubka po twarz Sebastiana. Musiałam w duchu przyznać, że cholernie mu dobrze było w tej brodzie. Nawet nie starałam sobie wyobrazić go bez niej, po prostu wydawał mi się, że pasuje jak ulał.
Dobra, dość tego myślenia o towarzyszu, jeszcze przy nim.. bo się wyda.
-Swoją drogą w takim razie.. może wypad do pubu na.. bursztynowe piwo? -
Znów uśmiech wdarł mi się na usta, tym razem by nie pozwalać mu się za bardzo rozgościć przegryzłam dolną wargę w kąciki ust.Bastian Collins - 2014-01-21, 16:10 Zaśmiał się bestialsko.
- Może, może. Musisz próbować - na jego twarzy pojawił się ten irytujący, chytry uśmieszek. Ale nie w złym znaczeniu, po prostu naprawdę lubił się droczyć. Nie wiem czy filiżanka gorącej czekolady błądziła właśnie po myślach mojego bohatera, ale piwo było już bliżej jego przekupstwa. Cóż, takiej okazji się nie przepuszcza, szczególnie, jeśli znów zaprasza atrakcyjna blondynka. Miał dziś wyjątkowe szczęście, że postanowił zatrzymać się na ulicy i pomóc potrzebującej sierotce.
- Hm, myślę że piwo będzie pierwszym szczeblem na drabinie, którą musisz przejść żeby mi się odwdzięczyć - o matko, jak poetycko. Bastian, coś naprawdę jest z Tobą nie tak. Uniósł w górę kącik warg i wsadził sobie do ust jeszcze jeden kawałek ciasta. Potem następny... i następny, aż w końcu nic nie zostało na talerzyku. Pokręcił głową, niedowierzając swojemu łakomstwu, a jakby na domiar złego wziął kolejny łyk cholernie słodkiej czekolady. Żeby tylko nie zaczął wymiotować od takiej dawki cukru.
- Chaos Amir, to achał tekin - oświadczył w temacie pupila. Nie sądził, że dziewczyna, która nie miała styczności z końmi będzie miała pojęcie na temat ich ras, ale odpowiedział, bo przecież po to go spytała. Może kiedyś sprawdzimy, czy ogier polubi Olivię, a jeśli tak się stanie, może mogłaby go dosiąść? Nie jest to co prawda koń dla początkujących, gdyż jak wspominałem, ma swoje humorki, ale kto wie?Dija Vakker - 2014-01-21, 16:28 -Zatem, będę uparcie próbowała. -
Zarzekłam się zaraz udając, że twardo się zastanawiam jakby mu tu dogodzić.
-Dobra, piwo, po piwie najwyżej klubing o ile będziesz miał ochotę się pobawić. No chyba, że należysz do tych, którzy za tańczeniem nie przepadają. Wtedy wymyślę coś innego.. -
I właśnie w tym momencie ulokowałam łokieć na stole, a dłonią podparłam swoją buźkę. Orzechowe spojrzenie błądziło po twarzy mężczyzny.
-Zrobię bardzo dużo, lecz niestety nie wszystko w podzięce za dzisiejszą pomoc. - Stwierdziłam łagodnym głosikiem zaraz pozwalając sobie na zadziorny uśmiech.
Nie tylko on był szczęściarzem, ja też. Poznałam wreszcie kogoś i kto wie może znajomość ta będzie dłuższa niż jedno spotkanie?
Mam nadzieje tylko, że kolejny raz nie rozpocznie się znów od auta..
Zorientowałam się po chwili, że on kończy ciasto, a ja nawet nie zaczęłam!
No to ładnie, zagadałam się i zapomniałam. Brawo, brawo.
Szybciutko chwyciłam drobna łyżeczkę i zaczęłam kroić dla siebie kawałek ciastka. Kiedy go spróbowałam uśmiechnęłam się szerzej, zadowolona. Było naprawdę dobre i nie takie potwornie słodkie, choć w połączeniu z czekoladą.. bomba słodyczy.
-Dobra, to mi pocisnąłeś w tym momencie i dałeś zagadkę do rozwiązania. Znając życie pierwsze co zrobię po powrocie do domu to wygoogluje i potruje tyłeczek przyjaciółki, żeby opowiedziała mi coś o tej rasie, bo szczerze mówiąc tej rasy nigdy moje uszy nie słyszały, a przecież muszę się powoli uczyć waszego świata. Ba, nawet bardzo chcę. -
Rzekłam gdy tylko przełknęłam już ten pierwszy kawałek ciasta.
Musiałam nabrać już kolejne kawałeczki na łyżkę, musiałam choć troszkę nadgonić chłopaka. A jemu się gdzieś spieszy? U licha.Bastian Collins - 2014-01-21, 16:42 Z tego co wiem, nigdzie mu się nie spieszyło. Po prostu miał wielką ochotę na to ciastko i wprost nie mógł znieść tego, że tak przed nim stoi i nikt się nim nie opiekuje. Czuł się o wiele lepiej, kiedy słodkość wylądowała w jego żołądku i już nic nie musiało go kusić.
Zarzucił prawą stopę na swoje lewe kolano i przyglądał się jak dziewczyna pałaszuje swojego pierniczka. Słowa, które wypowiedziała zaczęły go trochę zastanawiać. Czyżby zaczynała się czegoś domyślać? Odczytywała podtekst, którego jeszcze tak dokładnie nie było widać? Cóż, najwyraźniej była niezła, albo nie miała najlepszego zdania na temat mężczyzn. On jednak, aktualnie, nie myślał o tym żeby ją zaliczyć. Dobrze mu się z nią spędzało czas i choć dopiero co się poznali, to zachowywali się jak dobrzy znajomi. Może nie przyjaciele, ale przynajmniej nie było niezręcznej ciszy. To już dobrze świadczy o rozpoczynającej się znajomości.
- Nie musisz się tak nadwyrężać. Już ta czekolada była dobrym odwdzięczeniem. Co nie zmienia faktu, że na piwo chętnie się wybiorę - oświadczył. - Jestem dziś cały Twój, jeśli masz na to ochotę - dodał po chwili zastanowienia, w której upijał kolejny łyk czekolady. Klub także odwiedzi z miłą chęcią, a przecież piwa mogą napić się właśnie w klubie. Lubił gdy od czasu do czasu muzyka bębniła w jego uszach, a dookoła pupami kręciło stado pięknych kobiet. Nie oszukujmy się, po to własnie chodził do klubów - aby popatrzeć na wijące się dziewczęta. Często młodsze od niego o 10 lat.. ale o tym starał się akurat nie myśleć. Starość nie radość, młodość nie wieczność.. a mam wrażenie, że Bastian czuje jakby powoli wkraczał w pierwszą z wymienionych faz.
Na słowa o rasie swojego konia zaśmiał się krótko. Wyciągnął z kieszeni telefon komórkowy i wszedł w galerię, aby pokazać dziewczynie zdjęcie Amira. Może i nie trzymał go na tapecie, ale posiadał kilka fotek swojego pupila w telefonie i chętnie się nimi chwalił.
- To rasa dość specyficzna, szlachetna. Po budowie bardzo łatwo rozpoznać - oświadczył. Dziewczyna z pewnością przyzna mu rację, że łatwiej do odróżnić od innych koni niż np. oldenburga od hanowera czy holsztyna. Większość miała problem aby znaleźć różnice między tymi rasami. Achały były niepowtarzalne, jedyne w swoim rodzaju. I przez to można było wybaczyć im nawet najgorsze zachowania.Dija Vakker - 2014-01-21, 16:52 Cały mój? Zmierzyłam go wtedy wzrokiem od jego oczu aż do pasa, bo więcej nie mogłam zobaczyć z win stołu.
Cóż, teraz to ja miałam niegrzeczną myśl w głowie. Po prostu miałam czasem w swojej głowie takie "pstro".
Mniejsza, wiedziałam, że muszę się odciąć od tych myśli. Chwilowo uciekłam od rozmówcy naprawdę się nad czymś zastanawiając.
Wyobraźnia moja po prostu podziałała, w niewłaściwej chwili.
Ocknęłam się dopiero jak wyciągnął telefon i przedstawił mi go tuż przed oczami. Przyglądałam się zwierzęciu dłuższą chwilkę.
-To prawda jest dość charakterystyczny.Swoją droga jest bardzo ładny. Przynajmniej do mojego wybrednego gusty zalicza się. -
Podsumowałam skinąwszy blond łepetynką.
-W takim razie mogę porwać Cię w balet? Tak to teraz mówią? -
Zaśmiałam się zaraz zwilżając ubrudzone w czekoladzie usta. W końcu znów zamilkłam na dłużej, ale tylko po to by dokończyć ciastko. Nareszcie nadszedł ten moment. Przystawiłam wargi do kubeczka, upiłam parę łyków czekolady. Skupiłam się teraz na jej smaku i znów ciche mruknięcie wydostało się z moich warg.
-Bastianie. - Nawet nie zwróciłam uwagi, że nadłam mu pseudonim.
-Sądzę, że będę musiała Cię ładnie uprosić o lekcje jazdy konno. Bardzo się na mnie pogniewasz?-
Rzuciłam mu maślane wręcz spojrzenie połączone z kokieteryjnym uśmiechem.
Oliwka! Dość, dość dość. Nie zbaczaj z wyznaczonej trasy!Bastian Collins - 2014-01-21, 17:03 Oh, nie. Na pewno nie powiedział tego specjalnie! ;p
Ale nie mogę nic poradzić na to, że Sebastian jest tylko mężczyzną i jego myśli krążą wokół tysiąca różnych rzeczy... ale o jednej myślą dużo częściej niż o innych.
- Nie wiem jak mówią, nie jestem "na czasie" - odpowiedział, unosząc przy tym kącik warg w górę. O matko, chyba za dużo się dzisiaj uśmiechał, jeszcze dostanie zmarszczek i co wtedy.. - ale dam się porwać - puścił jej oczko. On także uważnie jej się przyglądał. Przez cały ten czas, każdy jeden jej ruch, każde opuszczenie głowy kiedy wstydziła się na niego zerkać. Podobała mu się. Była atrakcyjną dziewczyną, która mimo swej nieporadności potrafiła wzbudzić w mężczyźnie uczucie, jakiego dawno nie czuł. Nie chodziło o to, że chciał się nią zaopiekować. Nie poczuwał się w żadnym calu do roli ojca, ale zwyczajnie nieco inaczej na niego wpływała. Nie wiem właściwie czy to dobrze czy źle. Ale coś w niej było takiego, że chciał z nią zostać.
- Myślę, że jakoś to przeżyję - uśmiechnął się w odpowiedzi na prośbę o naukę jazdy konnej. Od tego tu był, przecież właśnie do tego podjął się pracy trenera. Mógł uczyć różnych. Początkujących, średnich, zaawansowanych. Atrakcyjnych. I do tych ostatnich miał największą cierpliwość.
- Myślę, że koniecznie powinnaś zapisać sobie mój numer - oświadczył przytakując sobie przy tym głową. W dodatku zrobił to na tyle rozmyślnie, że jeśli dziewczyna będzie chciała się z nim widzieć, sama będzie musiała zrobić krok w tę stronę. I wtedy z pewnością będzie mógł się zorientować czy jest zainteresowana dalszym kontaktem z jego osobą. Bystrzak z pana, Panie Collins.Dija Vakker - 2014-01-21, 17:18 -Nie przesadzaj. Bo zaczynasz gadać tak staruch.. -
Mruknęłam kręcąc głową nieco rozbawiona jego oświadczeniem nie bycia na czasie.
-Nim dasz się porwać, to wiesz co.. chyba będzie trzeba się rozdzielić, no bo.. w swetrze to się ugotuję w klubie.. -
Mruknęłam schylając głowę po to by móc zmierzyć swój tułów wzrokiem.
-Muszę jeszcze Cię o coś poprosić. Tylko pytanie czy jesteś gotów znów mi pomóc , Panie Sebastianie.. -
Mój wzrok z troszkę zaczepnego stał się raczej tym przepraszającym spojrzeniem pełnym nadziei.
Jeśli coś go do niej ciągnęło to był dobry znak, że ta znajomość jednak się nie urwie. Cholera, czemu ja go nie wyprzedziłam z tym numerem? Spryciarz! Wyciągnęłam swój telefon i popatrzyłam na niego spod byka.
-Proszę Pana, Oliwia bardzo ładnie Pana prosi o podanie jej swojego numeru telefonu.-
Wskazujący palec już odblokował dotykową szybkę iphone'a.
-W końcu będę musiała pana wyrwać na randkowanie z pana podopiecznym. -
Oczywiście miałam tu na myśli atrakcyjnego Achałka.
Przechyliłam nieznacznie główkę w jedną ze stron po to by móc obrzucić rozmówcę roześmianym spojrzeniem.Bastian Collins - 2014-01-21, 17:26 - Niech zgadnę, mam Cię gdzieś podwieźć? - uśmiechnął się zadziornie. To było łatwe - wywiózł ją gdzieś z daleka od jej samochodu, a jako że była nowa w mieście nie wiedziała pewnie który kierunek obrać, aby wrócić do domu. Bastian zawsze był dobry w rozwiązywaniu zagadek, szczególnie takich, które były oczywiste. Ale nie miał nic przeciwko, dlatego tylko przytaknął głową, jakby w geście aprobaty, a już w chwilę później trzymał w dłoniach smartphone'a blondynki.
Nie musiał się długo zastanawiać w jaki sposób zapisać jej numer. Wklepał kolejno wszystkie cyferki, a w miejscu na nazwę kontaktu dodał "Przystojny rycerz". Skromnie czy nie, z pewnością będzie wiedziała o kogo chodzi.
Oddał dziewczynie komórkę i dopił do końca swoją czekoladę. Zapowiadał się wieczór pełen wrażeń, więc trzeba będzie niedługo wrzucić coś na ruszt. Po takiej dawce cukru i piciu alkoholu jego noc mogła szybko się skończyć. A przecież tego byśmy nie chcieli, prawda?
- Amir na pewno się ucieszy widząc ładną buzię, zamiast mojej - puścił dziewczynie oczko i podniósł się od stołu, kiedy i ona skończyła pić czekoladę. Podał jej, wiszący na wieszaku, płaszcz, a w chwilę później włożył na siebie swój.
- Idziemy?Dija Vakker - 2014-01-21, 21:30 -Jak Ty czytasz w myślach.. -
Uśmiechnęłam się ledwie widocznie biorąc od niego swój telefon.
-Wiesz co.. ja się tak zastanawiam czy moglibyśmy odholować mój samochód do mechanika? Tam byśmy go zostawili znajomemu mojemu. A później pojechalibyśmy do mnie.. odstawiłbyś mnie, pojechałbyś do siebie o ile też byś tego potrzebował, a później byśmy się umówili już na miejscu? Ja wsiądę w autobus i dojadę. To co Ty na to?-
Wzięłam od niego płaszcz jeszcze sięgając po telefon, a gdy spostrzegłam jak się zapisał jedynie się cicho zaśmiałam. A to Ci "skromny" gość..
No cóż, wiedziałam już, że będzie wesoło.Bastian Collins - 2014-01-21, 21:35 Znów uważnie wsłuchał się we wszystko co powiedziała dziewczyna. Mówiła dużo i szybko, więc naprawdę musiał się skupić aby nie przeoczyć ani jednego słowa. Ale powoli zaczął to opanowywać, bo szło mu coraz lepiej. Uśmiechnął się nikle.
- Odwieziemy Twoje auto do mechanika, potem Ciebie do domu, a później przyjadę po Ciebie taksówką - zadecydował tonem, który nieznoszącym sprzeciwu. Wpatrywał się jeszcze przez chwilę w oczy blondynki, aby upewnić się, że na pewno zrozumiała wszystko co do niej powiedział, a gdy już się ubrali, ruszyli w stronę samochodu. Tam ponownie Bastian otworzył dziewczęciu drzwi, wpuścił ją do środka, a sam zajął miejsce za kierownicą. Ręczny, kluczyk, światła i ruszyli.
zt.Kaja - 2014-01-21, 23:20 Zimno - taka myśl jako jedyna kołatała się w rudej głowie. Faktycznie, mróz doskwierał, śnieg też nie próżnował i sięgał dziewczynie do połowy łydek, a w ochranianiu skarpetek przed zamoknięciem nie pomagały zdecydowanie nieco zbyt krótkie buty.
W końcu drobna postać wślizgnęła się do ciepłego wnętrza kawiarni, od razu wyjmując z plecaka chusteczkę. Zamówiła co miała zamówić i usiadła przy jednym z wolnych stolików. Pociągnęła nosem. Widać, że zima jej niezbyt sprzyja.Dominik - 2014-01-21, 23:30 Przyszedł sobie i usiadł obok Kai.
- Siemano. - powiedział i zamówił jakąś colę, bo nie lubił takiej drogiej kawy. - Co tam chciałaś? - spytał, a kiedy otrzymał zamówienie, trochę zaczął narzekać na cenę. To typowe dla pana D.Kaja - 2014-01-21, 23:55 Otarła nos, wzdychając ciężko. Podkrążonymi oczami spojrzała na Dominika.
- Chciałam spytać, czy nie mogłabym u Ciebie przenocować jeszcze raz?
Spojrzała na niego najbardziej błagalnie, jak mogła w swoim stanie. Odkąd przyjechała i wyszła z Dominikowego domu spała po hotelach i znajomych, a mieszkania nawet do wynajęcia były za astronomiczne ceny jak dla studentki. No i w którymś z tych "przystanków" się przeziębiła.Dominik - 2014-01-21, 23:57 - No jasne. - wzruszył ramionami jakby to było oczywiste. - W ogóle nie wiem, czemu jeszcze pytasz.
Rozejrzał się po pomieszczeniu. Nie lubił takich miejsc i ciekaw był, od kiedy Kaja do takich chodzi.
- A co porabiasz, kiedy nie nocujesz w hotelach?Kaja - 2014-01-22, 00:04 Wzruszyła ramionami, ale jakoś tak bez przekonania.
- Nie wiem, jakoś tak..
Chciała coś dodać, ale kichnęła. Objęła dłońmi gorący kubek, wypijając połowę zawartości w niecałą sekundę. Zastanowiła się chwilę nad odpowiedzią.
- Uczę się, szukam mieszkania, uczę się, szukam pracy. W zasadzie tyle. Właściwie, to u Ciebie?
Swoim zwyczajem przekrzywiła łeb nieco w lewo.