To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Anonymous - 2014-01-06, 17:24

Ba, x6969. 8-)
Zdawałoby się, że ten dzień stanowczo nie należy do niego. Miał cholerną ochotę na kawę, którą ostatecznie zaserwowano mu na jego ulubioną koszulkę. Odruchowo cofnął się o krok, czując na sobie gorący napój. Wypuścił mrukliwie kilka przekleństw, pochylając się i próbując ratować się przed poparzeniami. Szlag by to trafił. Zapewne wściekłby się, zażądał pieniędzy za pralnie i wpisał ową osobę na swoją czarną listę, jednak nie tym razem. Uniósł wzrok i właśnie zobaczył, że to właśnie ta dziewczyna jest winowajczynią całego zajścia. Tak, dla niej mógłby zrobić mały wyjąteczek. Maluteńki wręcz.
- Ee... - jęknął cicho, zawieszając na niej spojrzenie błękitnych oczu. - Nie, nic się nie stało. Naprawdę.
Poczuł się, jakby ktoś zwalił mu fortepian na głowę. Był z lekka oszołomiony, z jednej strony gorąca kawa, z drugiej gorąca laska. Jak żyć, premierze?

Ronnie - 2014-01-06, 17:53

Okazało się, że Ronnie bardzo się myliła, iż to będzie wspaniały dzionek. Modliła się, aby do takiego czegoś nie doszło, a tu... Jeb! Wylała gorącą, cholernie gorącą kawę na jakiegoś faceta. Nie dość, że była na siebie wściekła, to jeszcze miała ochotę się rozpłakać. Dlaczego musiała być taką wielką sierotą?...
Uniosła łepetynę dopiero wtedy, kiedy usłyszała przyjemny dla ucha głos. Chłopak jednak nie był tak wściekły, jak myślała. Do tego zabrakło jej powietrza, gdy spojrzała mu prosto w oczy. Błękitne oczy.
Otworzyła usta, wpatrując się w niego niczym skończona idiotka. Głos jej stanął w gardle, a serce zaczęło szaleć w jej klatce piersiowej, nie mogąc się uspokoić. Zrobiła krok w tył, uderzając plecami o wysoki kosz na śmieci. Tak, to zdecydowanie obudziło ją z ogólnego otępienia.
-M-m-mogę Ci uprać tą koszulkę...- Powiedziała cichuteńko, wypuszczając pusty pojemnik po kawie z ręki, aby ten wylądował na dnie z innymi śmieciami. -Albo nie wiem... Jakoś Ci to wynagrodzić?- Zapytała nieśmiało, uśmiechając się do niego uroczo. Nie wiedziała jednak, że chłopak to chłopak. A przedstawicielom brzydszej płci tylko jedno w głowie.

Anonymous - 2014-01-06, 18:03

Kawa zdążyła już nieco ostygnąć, jednak zdawało mu się że atmosfera była gorętsza niż jego przemoczona koszulka. Mógłby przysiąc, że pod nią ma już oparzenia trzeciego stopnia. "Wachlował" nią jeszcze przez chwilę, bowiem sprawiała że czuł się lekko niekomfortowo. Gdyby nie fakt, że znajdowali się w miejscu publicznym, już dawno paradowałby z nagim torsem.
Zaśmiał się krótko, widząc zakłopotanie dziewczyny. Musiał przyznać, że zdenerwowana wyglądała jeszcze bardziej uroczo, jednak powstrzymywał się od obsypywania ją komplementami - i na to przyjdzie czas. Przeczuwał nawet, że przyjdzie on niedługo.
- Wynagrodzić? - rzucił w udawanym zastanowieniu, przy tym uśmiechnąwszy się doń szeroko. - Może pójdziesz ze mną na kurs samoobrony? Nieczęsto jestem atakowany gorącą kawą, chociaż takiej dziewczynie jak ty pozwoliłbym na to jeszcze raz.
Przechylił głowę nieco w bok, wciąż uśmiechając się zachęcająco.
- Albo po prostu dotrzymasz mi towarzystwa? Mogę zaprosić cię na normalną kawę? Z kubka, rzecz jasna. - powiedział, wbijając w nią swe spojrzenie.

Ronnie - 2014-01-06, 18:23

Och, niech Aidan uwierzy, Ronnie czuła się gorzej, aniżeli on sam. Nie dość, że była cała czerwona na twarzy, to myślała, że zaraz ponownie się przewróci. Nogi odmawiały jej posłuszeństwa, serce również nie chciało choć trochę zwolnić, a ręce złączyły się ze sobą na tyle mocno, by przez dłuższą chwilę pozostać właśnie w takiej formie. Palce poczynały gnieść knykcie i rysować wokół nich małe kółeczka. Wszystko, by tylko uspokoić nerwy i dziwaczne motylki w brzuchu, tłukące się po ścianach macicy. Mówiłam już jak było jej głupio? Może bardzo często zdawało jej się "naznaczać" całkowicie obce osoby ciastkiem w cukierni czy właśnie gorącą kawą. Mimo tego jeszcze nigdy nie wylała czegoś na tak niesamowicie przystojnego chłopaka. Aż jej się w głowie zakręciło, gdy tak przez dłuższy czas spoglądała w jego błękitne oczy. Hehe, wspomnijmy, iż userka również ma słabość do błękitnych ocząt, a BELADONA takie właśnie ma, hąhąhą! >3
Oparła się więc mocniej o kosz na śmieci, przygryzając dolną wargę. Zdecydowanie głupio, że poruszyła taki temat. "Wynagrodzić"... Co jej do głowy strzeliło? Przecież gdyby to był jakiś zboczeniec, od razu wyruchałby ją tutaj, na kałuży cynamonowej kawy. Na szczęście na razie wydawał się całkiem sympatyczny, choć... Jakaś dziwna nutka tajemniczości wisiała nad owym panem. I to właśnie było intrygujące. Cholernie intrygujące.
Zaśmiała się na jego słowa dotyczące samoobrony. Teraz to już chyba przypominała dorodnego buraka na twarzy. Nie wiedziała co powiedzieć w zasadzie, nigdy nie została obsypywana komplementami. Nawet tak bardzo suabymi. :*
-Kawa? Uhm... Jasne. Zdecydowanie brzmi lepiej, aniżeli ten kurs!- Uśmiechnęła się szeroko, odklejając plecy od kosza na śmieci. Chłopak dodał jej trochę pewności siebie, także... Czemu miałaby mu nie zaufać?

zt. x2 - pisz już w domu, a co tam. :lol2:

Gustavo - 2014-01-10, 22:37

//Wybacz, ale wcześniej po prostu totalnie nie mogłam się zebrać do tego postu...

Siedział tak sobie z odchyloną w tył głową i zamkniętymi oczyma. Włosy mu się rozlały na oparciu kanapy i po jego ramionach. Kilka niesfornych kosmyków uciekło też w niewiadomy sposób na jego twarz, co załaskotało mężczyznę w policzek i ten wzdrygnął się lekko, a potem szybko dmuchnął we włosy, które odfrunęły kawałek dalej, ale nadal tkwiły na jego facjacie. Użył więc dłoni i odgarnął je za ucho, a potem znów złapał oburącz kubek z kawą. Cieplutki.
Przełknął raz ślinę, a wskutek tego i pozycji w jakiej się znajdował, jego jabłko Adama widocznie podskoczyło. Gabrysiowi jednak przestał taki układ odpowiadać i podniósł swój czerep, ale nie prostował się specjalnie na siedzeniu. Upił łyk kawy i w tym samym momencie spojrzał na bok, w kierunku Sary. Ona akurat też w tym momencie zerknęła na niego. Gustavo nie odwracał jednak szybko wzroku, tylko spokojnie patrzył dopóki dziewczyna nie odwróciła głowy, co pewnie zrobiła, bo ei spodziewała się jego spojrzenia.
Zamrugał raptownie i znów odchylił lekko głowę, jednak nie tak mocno jak wcześniej. Wygodnie tu całkiem, ale nie jakoś idealnie. Znów z ukosa zerknął na dziewczynę, która akurat nie patrzyła na niego. Szybko przeleciał po niej oczami, a potem spojrzał na swoją kawę i dłonie. Uśmiechnął się pod nosem. Zastanawiał się, czy powinien się może odezwać. W końcu postanowił sobie, że kogoś pozna, prawda? Nie był jednak nadmiernie towarzyskim stworzeniem z reguły, więc też nie wiedział, jak mógłby zacząć jakąkolwiek przypadkową konwersację z kompletnie obcą mu osobą.
Zaraz jednak coś mu zaświtało i wyprostował się. Odwrócił głowę lekko do Sary, pochylił się, oparł łokcie na kolanach. Kawy znów upił i ponownie złapał ją w obydwie dłonie. Przemierzył sylwetkę dziewczyny wzrokiem raz, drugi, trzeci... Cholera, skądś ją kojarzył.
Zreflektował się zaraz trochę, bo takie bezczelne gapienie się chyba nie jest zbyt kulturalne, prawda? Tak uznał, więc jeśli tylko dziewczyna to zauważyła i odwróciła się do niego, uśmiechnął się bardzo delikatnie.
- Chyba skądś znam tą twarz - odparł niespecjalnie głośno, ale tak, że Sara mogła to spokojnie dosłyszeć.

Sara - 2014-01-11, 11:24

//Spoko, ja teraz też mogę mieć problemy z odpisywaniem.

Kiedy tylko jej spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Gustava, uśmiechnęła się poprzez lekki grymas i tuż po chwili odwróciła głowę. Wzrok wbiła w niewidoczny dla innych punkt gdzieś w przestrzeni, która stała przed nią. Wsunęła się bardziej i wyprostowała, nie rezygnując jednak z opierania się. Wolną ręką, która nie była zajęta trzymaniem kubka z kawą odgarnęła długie, blond włosy do tyłu, coby jej nie przeszkadzały. Upiła kolejny łyk parującej cieczy, która rozlała się prędko po obolałym gardle. Wzdrygnęła się i ujęła dłonią szyję i rozmasowała delikatnie, co zmniejszyło choć trochę nieprzyjemne drapanie. Wypuściła głośno powietrze z ust z lekką ulgą, która nie trwała długo. Ponownie łapiąc kubek również drugą dłonią wzdychnęła cicho. Nie odrywała wzroku od ustalonego punktu, tylko czasem zbaczał gdzieś w bok, ale nie powracał już do twarzy mężczyzny siedzącego obok. Czuła na sobie wyraźnie czyjś wzrok, jednak nie zamierzała się odzywać, przynajmniej teraz. Dalej sączyła kawę, mniejszymi łykami ażeby nie pogarszać swojej sytuacji. Jednak zima nie sprzyjała jej pod żadnym kątem. Nie czuła się najlepiej ani pod względem zdrowotnym, ani komfortowym. Dłużej nie mogła tak siedzieć i patrzeć w jedno miejsce - był to dziwne. Rozejrzała się więc dookoła pobieżnie, jednak najciekawszym obiektem wydał się jej kubek, trzymany w rozgrzanych już dłoniach. Tym razem patrzyła na niego, a do głowy zaczęły napływać jej rozmaite myśli, refleksje na różne tematy, z jej otoczenia oczywiście. Dlaczego była tu, skoro mogła zrobić coś pożyteczniejszego? Albo, dla czego zwleka ze spotkaniem się z Harleyem, w końcu dość długo go nawet nie minęła. Nadal czuła na sobie wzrok Gustavo, co nie było dla niej zbyt komfortowe, usiłowała to ignorować i nawet jej wychodziło. Dopiero słysząc głos mężczyzny, który wybił ją z zamyślenia odwróciła lekko głowę w jego stronę. Tym samym spojrzenie również skierowało się na Gabriela. -W sensie, że moją?- Spytała bez przekonania, uśmiechając się minimalnie.

edit.
kiedyś tam wyszła, ot co.

Anne Howard - 2014-01-15, 22:55

Prychnęła tylko, słysząc żartobliwym tonem słowa Daro. Po chwili do jej ręki zawędrowało menu.
- Dwa latte i dwie muffiny czekoladowe- powiedziała, oczekując wykonania zamówienia.

Anne Howard - 2014-01-16, 17:50

-Nie. Przez ostatnie kilka lat podróżowałam. Chociaż jestem z Londynu, postanowiłam przenieść do Eastbourne- odpowiedziała na jego pytanie. W sumie, nie chciała teraz się nad sobą rozczulać. Miała ważniejsze sprawy na głowie.
Bastian Collins - 2014-01-21, 13:39

W zasadzie Sebastian nie wiedział nic o kawiarniach w tym mieście. Jeśli już wychodził to bardziej na piwo, albo do klubu. Do tej pory nigdy nie spędzał poranków czy wieczorów w kawiarniach popijając kawkę i czytając gazetę. Uważał, że był na to zbyt młody, a czas na takie leniwe dni znajdzie w przyszłości, kiedy będzie już nieco starszy i nie będzie miał co ze sobą zrobić. Wierzył jednak, że wjeżdżając do ścisłego centrum nie będą mieli problemu, aby znaleźć coś związanego z kawą. I jak się zaraz okazało, wcale się nie mylił.
Mimo tego, że Starbucks jest trochę przereklamowany, to właśnie ta "kawiarnia" rzuciła mu się w oczy jako pierwsza. Nie mając zamiaru dłużej miotać się po mieście w poszukiwaniu czegoś, czego mógł nie znaleźć, postanowił zaparkować samochód i zaprowadzić dziewczynę właśnie tutaj. Oczywiście męska duma nie pozwalała mu zgodzić się na to, aby to blondynka zapłaciła, ale na tę rozmowę przyjdzie czas później.
Po drodze dużo rozmawiali. W zasadzie przekonał się już, że przebywając z tą dziewczyną nie zaznałby chwili ciszy. W innym przypadku byłoby to dla niego nieco męczące czy nawet irytujące, ale ta postać jakoś nie wywoływała w nim tak negatywnych emocji. Na razie zdawał się cieszyć towarzystwem nowo poznanej kobietki, przed którą właśnie otwierał duże, drewniane drzwi i którą wpuścił do środka, aby wejść zaraz za nią.
Pora była dość wczesna. Większość ludzi była jeszcze w pracy, dzieciaki w szkole, a kawiarnia nie była zapełniona nawet w jednej trzeciej. To w zasadzie dobrze, przynajmniej na spokojnie będą mogli sobie porozmawiać.
Podszedł wraz z dziewczyną do lady, aby zamówić sobie napój, a oczom mojego bohatera od razu ukazały się różnego typu ciasta. Nie był zwolennikiem słodkości, ale ciasto marchewkowe schrupałby z wielką chęcią.
- Masz ochotę? - spytał, wskazując dziewczynie na lodówkę z łakociami. - Dla mnie gorącą czekoladę i kawałek marchewkowego piernika - złożył zamówienie, wyczekująco spoglądając w stronę Olivii. Coś mu się wydawało, że skosztuje jakiegoś ciastka. Była tak rozkoszna, że pasowały do niej wszelkiego rodzaju łakocie, choć w ogóle nie było tego widać po jej drobnym ciele.

Dija Vakker - 2014-01-21, 13:57

W zasadzie tak się zastanawiałam.. głupkowato wyszło , bo zaproponowałam kawę, a nawet nie wiedziałam gdzie tu jesteś jakaś kawiarnia. No to się popisałam.. Cała ja. Brawo , Oliv. Dobry początek.
- Właśnie doszłam do wniosku, że wyszło co najmniej śmiesznie. Zapraszam Cię rzekomo na kawę.. ale nawet nie wiem gdzie tu jest kawiarnia, a jakby tego było mało to jeszcze przyjechaliśmy tu Twoim samochodem. - Pokręciłam głową sama w duchu chyba się śmiejąc z tej sytuacji.
Towarzyszyłam mu cały czas idąc obok.
W końcu moim oczom ukazały się duże, drewniane drzwi. Sebastian wpuścił mnie jako pierwszą przytrzymując drzwi wejściowe.
Musiałam przyznać, że był prawdziwym gentelmenem, a w dzisiejszych czasach o takiego naprawdę ciężko. Kto wie może miałam póki co takie dobre zdanie? W końcu nie zdążyłam jeszcze porządnie chłopaka poznać. końcu znam go..
Zerknęłam w tym momencie na swój zegarek. Niecałą godzinę.
Ja i moje myśli. Ratunku niech mi ktoś zrobi pranie mózgu.
Zwracałam uwagę na szczegóły i czasem mnie to przerażało.
W końcu doszłam z nim do szybki z ciastami. Na ich widok moje źrenice wręcz zabłyszczały, a ja zatarłam swoje dłonie szczęśliwie. Byłam prawdziwym łakomczuchem. Przegryzłam dolną wargę wpatrując się w przeróżne ciasta. Do moich uszu jednak zaraz dotarło co zamawiał Bastek.
Zmarszczyłam nieznacznie czoło zaraz patrząc na ekspedientkę.
-Poproszę gorącą czekoladę, najlepiej tą z wiśnią. Plus marchewkowy piernik. - Zerknęłam ukradkiem na swojego towarzysza.
Wyciągnęłam portfel poszukując pieniędzy. Gdy naliczyłam odpowiednią ilość, położyłam je na ladzie we wskazanym miejscu.
-Musiałam wziąć to samo ciacho. Nigdy go nie jadłam, a czego człowiek nie spróbuje o to jest uboższy. - Oświadczyłam uśmiechając się kącikiem warg. Odeszłam kawałek od stoiska zaraz wzrokiem poszukując dobrego miejsca.
Wybrałam to przy dużym oknie. W kącie. Akurat miejsce na dwójkę.
-To co? Tam? - Wskazałam wzrokiem wyszukane przez siebie miejsce.

Bastian Collins - 2014-01-21, 14:10

Oh, z pewnością nie był gentlemanem.. ale dobrze, że sprawiał takie pozory.
Mężczyzna zaśmiał się głośno. Dawno nie można było usłyszeć takiego odgłosu, wydającego się spomiędzy jego warg. Zwykle poważny, zdystansowany, nagle poczuł w sobie małe dziecko, które wyrywało się gdzieś przed wszystkie jego uprzedzenia. Nie próbował nawet go powstrzymywać. Podążał za swoim rozumem, który nakazywał zedrzeć z siebie powłokę, która odrzucała większość osób i przybrać tę bardziej przyjazną maskę. Ale dość o tym. Zapewne zmieni się jak w kalejdoskopie i nawet nikt nie będzie się tego spodziewał. Nawet sam Sebastian.
Kiwnął głową, kiedy dziewczyna zamówiła to samo co on i już miał płacić kiedy dziewczyna go wyprzedziła i jednak dopięła swego. Wyrzuciła monety na ladę, a kasjerka pospiesznie je pozbierała, nie dając Collinsowi dojść do słowa. Cóż, ten raz będzie musiał przeboleć. Choć niby nie powinien narzekać - zaoszczędził przecież całe kilka funtów.
Gdy blondynka wskazała na stojącą w rogu sali kanapę, brunet pokiwał głową. Ponownie ułożył dłoń u dołu pleców Olivii i zaprowadził dziewczynę do stolika, a kiedy byli już na miejscu ściągnął z siebie rękawiczki i płaszcz, a kiedy te pierwsze umieścił w obszernej kieszeni nakrycia wierzchniego, odwiesił go na wieszak, to samo robiąc z kurtką towarzyszki, kiedy i ta została już w samym sweterku.
- Przestań - skomentował jedynie jej słowa, o zaproszeniu na kawę i jeździe jego samochodem. Prócz tego, że mogła zaznać nieco zbyt szybkiego tempa mojego bohatera nic takiego się nie stało. Gdyby nie chciał, po prostu by jej tu nie zabrał i zaprowadził do mcdonalda na jakąś szybką kawę smakującą jak siki. Tak podejrzewam.
- Co Cię sprowadza do naszego końskiego miasta? - spytał, uśmiechając się kącikiem warg, kiedy w końcu usiadł na miękkiej kanapie. Wspominała, że przyjechała tu niedawno i był zwyczajnie ciekaw czy miała w tym jakiś cel czy może błąka się, próbując odnaleźć swoje miejsce na ziemi. Od czegoś rozmowę trzeba było zacząć.

Dija Vakker - 2014-01-21, 14:27

No to się Oliwka zapewne niebawem przekona jaki jest naprawdę Bastian. Cóż, na razie była w tym miejscu na planszy gry, który jej odpowiadał.
A jak będzie później? To wiedział tylko Sebastian, bo w końcu nikt nie znał go lepiej od niego samego.
Kosmyk blond włosów wsunęłam starannie za ucho gdy tylko siadłam.
Czarny sweter ze złotym napisem "This is my world."
Bardzo go lubiłam, bo na takie zimne dni był idealny. Nawet miał nieco dłuższe rękawy i wręcz ubóstwiałam naciągać je na koniec dłoni.
Zastanawiałam się przez chwilkę czy jego "przestań" nie było nieprzyjemne..
Poczułam się już trochę nieco gorzej ale nie dałam po sobie tego poznać, zwyczajnie to zignorowałam.
Ułożyłam jedną z rąk na stole, akurat tą którą miała na środkowym palcu skromny pierścionek, ale już z dość dużym błyszczącym oczkiem.
Miałam do niego sentyment i nosiłam, choć nie przepadałam z reguły za tym typem biżuterii.
Poza kolczykami w uszach i rzemykami na dłoni nie akceptowałam czegoś na dłuższą metę.
Z ust chłopaka wydobyło się pytanie, na które postanowiłam od razu odpowiedzieć.
-Hm.. Właściwie namówiła mnie tutaj do przyjazdu przyjaciółka. Typowa singielka, uwielbia imprezować i jestem od tego by jej towarzyszyć. - Zaśmiałam się krótko zaraz przegryzając w zadumaniu dolną wargę białymi ząbkami.
-Właściwie zamierzam też poznać świat koniarzy. Właśnie moja Lydia, bo tak na nią wołałam strasznie mnie zagania bym w końcu wybrała się do stajni, ale póki co to ona nie ma czasu, więc błądzę po mieście sama i w samotności staram się lepiej je poznać. - Wzruszyłam ramionami i nie podnosiłam jakoś wzroku ze stołu..
Ale w końcu musiałam to zmienić. Orzechowe ślepia utkwiły w klatce piersiowej rozmówcy.
-A Ciebie nakłoniło by przyjechać właśnie tutaj?-
Pod stołem wygodnie ułożyłam nogę na nodze. Wsunęłam między uda jedną ze swoich zmarzniętych dłoni.

Bastian Collins - 2014-01-21, 14:38

Cóż. Tego czy i kiedy się miała przekonać o prawdziwym "ja" Sebastiana nie można było przewidzieć. Mój bohater jest niczym tykająca bomba - nigdy nie wiesz, czego można się po nim spodziewać, a jest to zazwyczaj rząd sprzecznych zachowań. W jednej chwili miły, potulny, w drugiej zaś pałający nienawiścią do całego świata. Póki co faktycznie był grzeczny i poukładany. Bóg jeden wie, kiedy odmieni mu się ta cała dobroć.
Słowo "przestań" nie miało zabrzmieć niegrzecznie. Jeśli dziewczyna tak je zinterpretowała to nie mógł nic na to poradzić. Zwykły przerywnik, aby dała spokój temu, że jej głupio, że nie umiała wywiązać się ze swojego zaproszenia. Nic się przecież nie stało, świat się nie zawalił.
Wysłuchał uważnie każdego słowa blondynki a opowieści nie przerwała nawet kobieta, która przyniosła im do stolika czekoladę i ciastka. Bastian przyłożył dłonie do swojej filiżanki aby ogrzać palce i nie wtrącał się w słowo blondynki, dopóki ta nie skończyła mówić. Pokiwał głową.
- Służę pomocą w poznawaniu świata koni - odparł, jakby z nieco większym zapałem. Mogło sią palić i walić, ale kiedy tylko myślał o tych zwierzętach jakoś robiło mu się cieplej na sercu. To chyba znak, że nie był tak do końca beznadziejny jak mu się wydawało. Pozostała w nim jakaś cząstka człowieczeństwa.
- Mnie przywiały właśnie konie. Pracuję tu, jestem trenerem zarówno koni jak i jeźdźców - w tym temacie czuł się o wiele lepiej niż w temacie samochodów, więc śmiało mógł się pochwalić swoim fachem. W zasadzie nie przeprowadził tutaj jeszcze treningu żadnemu człowiekowi, za to dobrze radził sobie z końmi. A przynajmniej tak mu się wydawało.
Wziął pierwszego łyka swojej czekolady, a kiedy gorący napój zalał jego wnętrze, przymknął na chwilę oczy. Niebo w gębie, naprawdę.
Kiedy ponownie podniósł powieki, jego wzrok znów wylądował na twarzy towarzyszki. Dopiero teraz przeanalizował sobie jej słowa o imprezowaniu. Czyli lubiła się wyszaleć? No proszę, najwyraźniej mają ze sobą sporo wspólnego.
- I rozbijasz się na ulicach, zapomniałaś dodać - zażartował, nawiązując do jej słów o spędzaniu wolnego czasu.

Dija Vakker - 2014-01-21, 14:59

Oliwka natomiast była.. nawet sama dobrze nie umiałam jej opisać. Jedno wiedziałam na pewno. WYGADANA.
Szczerze mówiąc wiedziałam, że jej się tez nie da przewidzieć, z tego względu , że jak na kobietę przystało często zmieniała zdanie.
-O, to znaczy, że mogę liczyć na to iż oprócz odholowania samochodu nauczysz mnie dodatkowo jeździć konno? -
Wbiłam w niego wręcz wwiercające się w klatce oczy, które po dłuższym czasie ulokowały się na jego twarzy. Nie chciałam zbyt długo na niego patrzeć, obawiałam się, że źrenice za dużo powiedzą. Jeśli chodzi o takie sprawy wolałabym być nieco ostrożniejsza. To zabawne. Przy mężczyznach byłam krucha i niewinna, przy kobietach na początku znajomości to ja byłam tą otwartą i pewną siebie blondyną.
-Masz swojego konia? - Mamy tu na myśli zwierzątko, pomińmy kwestie majtkowe, które wcześniej podkręciła Katarzynka (XD).
Byłam niezmiernie ciekawa czy on miał swojego dużego pupila, któremu nadał imię. Strzeliłabym, że będzie kary. Co coś jednak bardzo niegrzecznego iskrzyło w jego oczach.
-Ja się rozbijam? -
Zaśmiałam się odchylając delikatnie głowę do tyłu.
-Nieprawda. -
Wytknęłam w jego stronę koniuszek różowego języka, który zaraz schowałam za pełnymi wargami.
W końcu doczekałam się gorącej czekolady.
Zrobiłam dokładnie to samo co Sebastian. Objęłam kubek palcami, by je ogrzać, a niedługo potem skierowałam kubek w stronę ust.
Ostrożnie zamoczyłam je w trunku przymykając powieki.
-Mmm.. -
Wymruczałam zaraz otwierając oczy by popatrzeć na rozmówcę.
-Bałam się, że nie będzie tak dobra jak reprezentuje się sam lokal, ale muszę przyznać, że jest rewelacyjna. A.. Sebastianie, dla wytłumaczenia się...
- Posłałam mu zagadkowe spojrzenie zaraz kontynuując.
-Nie pijam kawy, wielbię gorące czekolady i miodowe piwo. Nie zapominajmy też o grzańcu z dużą ilością pomarańczy i goździków. -
Aż na samo wspomnienie tych napoi oblizałam gorące usta.
Omnomnom.

Bastian Collins - 2014-01-21, 15:14

- To zależy, czy ładnie mnie poprosisz - uśmiechnął się lubieżnie. Oczywiście nie miał na myśli niczego złego, ale podteksty jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziły. Dobra, może się mylę, ale tak czy siak lubił się nieco podroczyć, a w tej chwili nadarzyła się do tego idealna okazja. Wypił jeszcze jednego łyka gorącej czekolady, aby w chwilę później zabrać się za jedzenie ciasta. Odkroił sobie kawałek widelczykiem, a już w chwilę później wsunął go sobie do ust, ściągając smakołyk do zaatakowania przez swoje równe, białe zęby. Cóż, najprawdopodobniej niedługo zrobi mu się niedobrze od takiej ilości słodkich rzeczy na raz, ale raz się żyje.
Co do majtkowego konia, cóż.. Takowego oczywiście posiadał i wprost uwielbiał się nim zajmować. Albo uwielbiał jak zajmują się nim inne osoby. Z tym prawdziwym koniem już nie było tak kolorowo. Wolał aby osoby, które nie potrafią się z nim obchodzić zwyczajnie do niego nie podchodziły. Chaos Amir był oczkiem w głowie swojego właściciela, choć może te przerwy w treningach świadczyły o czymś zupełnie innym, ale nigdy w życiu nie dałby tego konia nikomu skrzywdzić. Ba, chyba by zamordował. I Chaos nie był kary, jakby się mogło wydawać po charakterku Bastiana. Ale jeśli dziewczyna by go ujrzała, z pewnością uznałaby że jest między nimi jakieś powiązanie. Chaos był bowiem koniem szlachetnej, nadzwyczajnej wprost budowy. Jego uroda także była wyidealizowanym obrazkiem przez co sprawiał wrażenie niemal nietykalnego. Niedostępnego. I właśnie to sprawiło, że ta dwójka dobrze się dogaduje. Obaj mają swoje humorki, ale nikt nie powie, że do siebie nie pasują.
- Mam - odpowiedział na jej pytanie, kiedy już udało mu się wyrwać z zamyślenia o achał tekinie.
On także podzielał zdanie Olivii. Myślał, że lokal będzie zwyczajnym typem "fastfoodu" tylko że związany z napojami, ale okazał się całkiem przyjemnym miejscem z dobrą czekoladą i ciastem. W sam raz na skrycie się gdzieś przed mroźną pogodą.
- Ja też zdecydowanie od kawy wolę piwo. Nigdy nie lubiłem jej smaku - przyznał po krótkiej chwili opierając się wygodnie plecami o oparcie kanapy, na które po chwili zarzucił swoją rękę. Grzańce i różne smaki ulubionego trunku nie były tym, co kręciło Sebastiana. Wolał piwo w jego naturalnej odsłonie, bez żadnych ulepszeń czy dodatków. Uważał, że to świętokradztwo bezcześcić bursztynowy napój bogów, ale nie krytykował. Gust jest jak dupa - każdy ma swoją, prawda?



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group