Anonymous - 2016-10-16, 21:02 Ogier w nowej stajni nie narzekał na poświęcaną mu uwagę. Zarówno stajenni jak i masztalerze opiekowali się nim jak mogli, więc można powiedzieć, że był w dobrej kondycji. Odpowiednio odżywiony tylko czekał, aż ktoś konkretnie się nim zainteresuje. Treningi to jedno, ale oprócz tego siwy wyczekiwał momentu, aż ktoś weźmie go na jakiś wyścig. Kiedy pod jego boksem znalazła się obca dziewczyna na początku podszedł do niej z rezerwą. Nie wiedział czego od niego chce, nie widział jej tu wcześniej. Położył po sobie uszy, ale mimo wszystko dał się wyprowadzić Wyszykowanie go do wyścigu nie było żadnym problemem, bo zachowywał się w miarę przezwoicie. Rogi zaczął pokazywać dopiero gdy znaleźli się w okolicy toru. Ta osobliwa atmosfera panująca tam podczas gonitw działała na niego bardzo pobudzająco. Z resztą jak na każdego konia, bo niemal wszystkie w tym czasie dokazywały. Tym bardziej, że były to araby.
Po rozgrzewce nadszedł czas na wejście do bramek. Derham miał przed tym opory ze względu na to, ze takie małe pomieszczenia go denerwowały. Poza tym po bokach miał dwa inne konie, od których dzieliła go zaledwie krata. Zdenerwowany przytulił uszy do potylicy i nerwowo poparskując powoli wszedł do bramki. Przestępując z nogi na nogę strzygł uszami na boki, wypuszczając głośno powietrze przez nozdrza. Denerwował się, ale kto byłby teraz spokojny. Dźwięk dzwonka i otworzone bramki na moment go sparaliżowały, przez co nie wyskoczył z bramek od razu, a kilka sekund później wraz z dwoma innymi końmi. Starając się nadrobić stracone sekundy od razu narzucił sobie takie tempo, by nie odstawać za bardzo od reszty.Mistrz Gry - 2016-10-16, 21:07 Pierwszą pozycję niezmiennie obejmował Parnassus, bez większego wysiłku utrzymując stały dystans między sobą, a swoimi rywalami. Nawet Derham, którego celem stało się dogonienie przeciwnika, na ten moment nie mógł mu dorównać. Wszedł jednakże na drugą pozycję, ale nie powinien spocząć na laurach, bo niemal na równi z nim biegł Ebony Knight, osiągając to bez trudu. Cały czas trzymał równe, jednostajne tempo galopu, którym spokojnie mógł dorównać niezbyt szybkiemu Derhamowi, a nawet go wyprzedzić... Z kolei w identycznym położeniu co Ebony Knight, biegł Bashayer, osaczając Derhama z drugiego boku, co nie stawiało siwka w szczęśliwej pozycji.
Nieco dalej biegła Thunderhead, która mimo wszelkich starań, została wyparta przez Knight'a. Stawkę zamykała Cruor Vena, która z początku całkowicie straciła ducha walki ze względu na zły start. Jednak to, że Thunderhead została nieco przytrzymana z tyłu, zmotywowało nieco siwą arabkę, która niemal dotrzymywała kroku kasztance.Aiden Craven - 2016-10-16, 21:27 Zbliżając się do pierwszego zakrętu, lekko przytrzymał pędzącego pod nim konia, musząc mieć na uwadze to, że biegł znacznie szybciej niż pozostałe w tyle wierzchowce. To jednak wciąż dawało mu pierwszą pozycję, którą zamierzał utrzymać za wszelką cenę. Po wyjściu na przeciwległą prostą nie rozpędzał bardziej konia, pozwolił Parnassusowi biec w dotychczasowym tempie, by przypadkiem go nie zmęczyć przedwcześnie. Obejrzał się krótko przez ramię, chcąc skontrolować sytuację. Na to wygląda, że na razie nie musiał się obawiać, ale wiedział, że za kilkaset metrów rozpocznie się walka, w której także on będzie musiał pokazać, na co go stać.Parnassus - 2016-10-16, 21:47 Wszedł w zakręt pewnie, jakby zupełnie nie miała znaczenia prędkość i bądź co bądź nienajlepsza jeszcze równowaga młodego ogiera. Mimo licznych treningów od najmłodszych lat, to właśnie zakręty sprawiały mu największe trudności, przez które zwalniał zwykle nieznacznie, tracąc przy tym ułamki cennych sekund. Nie znaczyło to jednak, że pozwalał się dogonić. Po wyjściu na prostą odzyskał wcześniejsze tempo i tuląc uszy do grzywy, skupił się na prowadzącym go człowieku. Czekał na sygnał, pozwalający wyrwać do przodu, acz ten z całą pewnością nastąpić musiał zanim wyprzedzi go inny koń. W innym wypadku straty mogłyby być już nie do nadrobienia.Brian - 2016-10-17, 19:01 Konie biegnące za nimi zaczęły ich powoli doganiać. Póki co Brian skupiał się na biegnącym obok karoszu, pilnując aby Thunderhead dotrzymywała mu kroku. Parnassus był na razie poza zasięgiem i brunet nawet nie myślał go doganiać w tej chwili - chciał aby kasztanka zachowała siły na finisz, jednocześnie chciał zapewnić jej nie najgorszą pozycję, by pod koniec gonitwy mogła mieć jak najbardziej ułatwiony finisz. Ogier z którym biegli łeb w łeb także nie słabł, a ponieważ doszli do nich Bashayer i Derham, pomimo prób Brytyjczyka, by utrzymać obecną pozycję, zostali wypchnięci i wyprzedzeni przez wspomniane wyżej konie. Donney nie był ani trochę zadowolony z tej sytuacji, jednak nie atakował teraz. Skupił się na prowadzeniu klaczy i znalezieniu dla nich jak najlepszego toru. Tymczasem zbliżali się do zakrętu. Przed nim nieco przytrzymał arabkę. Wybrał bardziej wewnętrzny tor, starając się jednak uniknąć w nieodległej przyszłości przyblokowania przez biegnące z przodu konie, lub będącą nieco z tyłu Venę. Na zakręcie uniósł bardziej tyłek do góry, chowając się za łbem Thunderhead, nadal zdecydowanie trzymając wodze. Po wyjściu na prostą pozwolił dwulatce przyśpieszyć, lecz naprawdę minimalnie, co miało głownie zapobiec temu, żeby biegnąca nieco z tylu siwka nie przegoniła ich. Jednocześnie nie pozwalał jej się za bardzo rozpędzać, po tym minimalnym przyśpieszeniu pilnując stałego tempa.Thunderhead - 2016-10-17, 19:22 Walka dopiero się zacznie na ostatniej prostej, dlatego klacz starała się zachować wszelkie siły na sam koniec wyścigu. Doskonałe geny rudej, nie spełnione (jeszcze) ambicje i duch walki, robiły z niej prawdziwą maszynkę wyścigową. Klacz przypuszczała że inne konie ją dogonią i w odpowiedzi skuliła rude uszy, chowając je w rudej grzywie. Klacz intensywnie wpatrywała się w tor przed sobą, a także karego ogiera. Konie zaczynały ją doganiać, a nawet wyprzedzać. W tym też kary ogier, który w pewnym momencie uciekł od niej. Ona za jakiś czas ponownie ich dogoni i zrówna się, a kto wie może wyprzedzi. Przed nimi pojawił się zakręt, a zgodnie z poleceniami Briana wybrała bardziej wewnętrzny tor i to niego się obecnie trzymała. Opcja wydawała się idealna, bo mieli szansę potem uciec i dogonić spokojnie konie z przodu. Klacz bez większego trudu wjechała w zakręt, by go dość sprawnie pokonać i zaraz znaleźć się na prostej. Klacz minimalnie, a może nawet optycznie przesunęła się bardziej w przód. Minimalnie przyspieszyła, ale doprawdy minimalnie. Zachowywała siły na ostatnią prostą, bo tam miała pokazać na co ją stać. Potem już znowu stałe tempo galopu i jeden cel - meta.James Stocke - 2016-10-17, 19:27 James prowadził karosza pewnie i zdecydowanie do przodu, nie pozwalając mu na żadne samowole z własnej inicjatywy. Minimalnie popuszczał go czasem w przód, ale to nie były jeszcze szczyty możliwości karosza. Miał minimalnie posuwać się w przód, co parę uderzeń kopyt w podłoże. Technika Jamesa miała dobre podłoże i wyszła im zdecydowanie na lepsze, bo jeszcze przed zakrętem minęli rudą klacz, a zrównali się bardziej z siwym ogierem. Warto wspomnieć, że doganiał ich i zaraz się z nimi zrównał gniadosz, co tylko napędzało stawkę naprzód. Nieco przytrzymał Ebony na zakręcie, chcąc by swobodnie go wyjechał i utrzymał jednocześnie swoje tempo. Po wyjechaniu z koniem na prostą pozwolił mu na poprzednie tempo, ponownie od czasu do czasu wypuszczając go minimalnie w przód. Nadal jednak zachowywał siły i energię konia na finish, utrzymując go w pośrodkowej stawce koni biorących udział w wyścigu..Ebony Knight - 2016-10-17, 20:47 Prowadzony zdecydowaną i pewną ręką Knight parł naprzód, utrzymując bez problemu dotychczasowe tempo. Nie wyrywał się do przodu, czyli można powiedzieć, że biegł zgodnie ze swoją technika i na razie wychodziło mu to na dobre. Cały czas zwracał uwagę na nadal niezagrożonego Paranssusa. W pewnym momencie kasztanka biegnącą z nim do tej pory łeb w łeb została wyparta na dalszą pozycję przez siwka i gniadosza, z którymi karosz utrzymywał mniej więcej równą pozycję. Parsknął i zerknął na Derkhama i znajdującego się po jego drugiej stronie Bashayera. Dopiero teraz miał ochotę przyśpieszyć i zostawić tych dwóch w tyle. Utrzymywał jednak narzucone przez Jamesa tempo z dwóch powodów: po pierwsze zbliżali się do zakrętu i był to niewłaściwy moment na przyspieszanie, a po drugie wyrwanie do przodu znienacka wcale nie musiało wyjść na jego korzyść. Dlatego ogier utrzymywał obecną pozycję. Przytrzymany przez dżokeja nieco zwolnił, idealnie utrzymując równowagę na zakręcie. Po wyjechaniu na prostą James popuścił go minimalnie w przód, z czego arab skorzystał, dostosowując się jednak do narzuconego tempa.Anonymous - 2016-10-18, 22:08 Sprawy przybrały zły obrót, kiedy Vena po nieudanym starcie zupełnie straciła ducha walki, pozostając za całą stawką startujących koni. W przypadku techniki tej klaczy, Octavia nie mogła pozwolić jej na jakiekolwiek zatracenie ducha walki, toteż niemal natychmiast podjęła pierwszą próbę obudzenia w kobyłce ambicji. Nie czekając aż sprawy przybiorą jeszcze gorszy obrót, wysłała konia do przodu, kilkakroć popędzając Siwą batem. Natychmiast zadziałała też nogami i dłońmi, wręcz wypychając klacz do przodu. Właściwie można posunąć się do stwierdzenia, ze ryzykowała wszystkim, nie tylko rozwijając zbyt dużą prędkość w zakręcie, ale też umykającymi powoli siłami zwierzęcia. Tak duże tempo koń powinien zachować na ostatnią prostą, ale bądźmy szczerzy, Cruor nie potrafiła finiszować z końca i jeśli teraz nie wysunie się na prowadzenie, prawdopodobnie nieodwracalnie stracą uszczuplające się szanse.Anonymous - 2016-10-18, 23:51 Słabe wyjście z bramki dosłownie podcięło Venie skrzydła. O ile pierwsze kilkadziesiąt metrów przebiegła w miarę dynamicznie, to po tym czasie zwyczajnie przestała walczyć. Nie należała do szybkich koni, więc wymykający się jej przeciwnicy zwyczajnie zadziałali na siwą demotywując. Octavia jednak nie pozwoliła jej na poddanie się; czując na zadzie pierwsze uderzenie bata, położyła po sobie uszy, ale jednocześnie przyspieszyła galop, na nowo podejmując dość nierówną walkę. Już teraz szarpnęła się na spory wysiłek fizyczny, ale na szczęście swoje mankamenty nadrabiała sporą wytrzymałością, więc nie powinno mieć to tragicznego skutku.Eva - 2016-10-19, 12:38 Na szczęście siwek wiedział co robić i to cieszyło Evę. Oczywiście wiedziałaby jak go poprowadzić, ale intuicja i doświadczenie konia też bywa pomocne. Z każdym odepchnięciem jego kopyt od podłoża, przesuwali się i przesuwali bardziej naprzód. W końcu z niemalże lekkością ducha, wyszli na pozycję drugą. Nie mogli jednak spoczywać na laurach, bo osaczały ich dwa konia po bokach i kobieta musiała przypilnować by ich nie przyblokowały. Skupiała siwka na torze i biegu, a nie na koniach po bokach. Narzucała mu ten tok myślenia dość konsekwentnie, szczególnie że czekał ich zaraz pierwszy zakręt. Dojeżdżając do właściwego miejsca nieco przytrzymała siwka, by ten prawidłowo wyjechał zakręt i utracił swojej pozycji. Po wyjechaniu na prostą znów umożliwiała mu swobodny galop, mocny galop do przodu. Jako First Winner powinien doskonale się odnaleźć w takim tempie, nie było ono jeszcze całkowitą pełnią jego sił, ale biegł na wysokich obrotach. W razie gdyby konie zbyt im zaczęły zagrażać, minimalnie wypuszczała go w przód przy pomocy cmoknięcia i potem znów trzymała w stałym tempie.Anonymous - 2016-10-19, 18:18 Położył po sobie mocno uszy, kiedy po jego bokach znalazły się dwa inne konie. Takie ograniczenie jego przestrzeni bardzo mu się nie podobało i mogło mieć nieprzyjemne konsekwencje. Jeśli go tak zablokują to znowu zostanie w tyle, a jeśli zaczną się między sobą przepychać może dojść do jakiegoś wypadku. Nie próbował jednak na razie przyspieszać ze względu na zakręt, na którym skupił większą część swojej uwagi. Dopiero kiedy z powrotem znalazł się na prostej zaczął przyspieszać, starając się oddalić od pozostałej dwójki. Rozszerzone do granic możliwości nozdrza pochłaniały coraz więcej powietrza, a mięśnie ogiera pracowały na najwyższych obrotach, powoli przygotowując się do wyjścia na ostatnią prostą. Dwulatek mimo małego doświadczenia zdawał się wiedzieć co robi. Wyrzucał mocno nogi przed siebie, by większymi susami zapewnić sobie lepszą pozycję, ale jednocześnie trzymał jeszcze siłę na koniec.Mistrz Gry - 2016-10-19, 19:04 Podczas gdy Parnassus ze sporą przewagą niezmiennie obejmował prowadzenie, w środku stawki doszło do kolejnych zmian. Po wyjściu z zakrętu okazało się, że Bashayer został wyparty przez przeciwników - Derhama i Knighta. Oba te konie wciąż szły niemalże łeb w łeb, ale to Knight wydawał się być tym szybszym, mającym szansę zagrozić Parnassusowi w odpowiednim momencie. Wspomniany Bashayer pozostał znacznie w tyle w stosunku do pierwotnej pozycji, biegnąc teraz niemal równolegle z Cruor Veną, której udało się zepchnąć na sam koniec Thunderhead. Dżokej kasztanki nie powinien się jednak martwić, bo zmiany w stawce zachodziły na tyle dynamicznie, że wciąż miał ogromne perspektywy na wyjście naprzód na ostatniej prostej, zgodnie ze swoją techniką. Pod warunkiem, że żaden z koni jej nie zablokuje.
Przed końmi kolejny zakręt przed wyjściem na ostatnią prostą.Aiden Craven - 2016-10-19, 19:13 Chociaż jasnowłosemu cały czas udawało się trzymać swoją pozycję, nie zamierzał czekać aż przeciwnicy ruszą do walki o pierwsze miejsce. Odległość dzieląca go od goniącego ich konia dawała mu szansę na zareagowanie jako pierwszemu, co skrupulatnie wykorzystał. W połowie zakrętu pozwolił swojemu koniowi pójść szybciej, by u końca zakrętu jeszcze bardziej schować się za szyją Parnassusa i tym samym zmniejszyć opór stawiany powietrzu. Wychodząc na prostą, skręcił ciało w prawą stronę, by batem trzymanym w prawej dłoni smagnąć zad araba, co miało go zachęcić do jeszcze szybszego biegu. Wiedział, że inne konie były szybsze, więc ich jedyną szansą było utrzymanie dystansu i danie z siebie wszystkiego w tym ostatnim, kluczowym momencie. Niebawem smagnięcie powtórzyło się, niejako podkreślając intencje dżokeja wobec dosiadanego konia.Parnassus - 2016-10-19, 22:05 Czując na zadzie pieczenie natychmiast poddał się woli chłopaka, niemal wystrzelając przed siebie. Powoli zaczynał rozpędzać się niczym imponująca maszyna, której z każdą chwilą należało dorzucać do pieca węgiel by nie zgasła. Nic więc dziwnego, że Aiden musiał zapewne co jakiś czas wzbudzać w Parnassusie wolę walki, która słabła kiedy tylko udało mu się znacznie przegonić inne konie. Na szczęście przejawiało się to tylko w utrzymywaniu stałego tempa, które w podobnej sytuacji mogłoby jeszcze troszkę wzrosnąć gdyby ogier pozwolił ambicjom dojść do głosu. Z drugiej strony nie było to takie złe, wszak nie tracił sił kiedy nie było takiej potrzeby, resztki zachowując na najodpowiedniejszy moment. Niemniej stale pilnował by biec na przedzie stawki i kiedy tylko na zad siadał mu inny koń, przyspieszał, by nie pozwolić się prześcignąć dając z siebie absolutne maksimum.