To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Noa - 2013-12-04, 21:34

Alexis napisał/a:
Zauważył oczywiście owy moment, w którym brunetka zrzuciła z niego te swoje zmysłowe spojrzenie i powiodła nim po knajpie.Nie przypuszczał nawet, że chodziło jej o to, że zawitał tu jej znajomy.Zresztą.Po chwili lekko i dyskretnie zerknął przez ramie w stronę obserwowaną przez dziewczynę a widząc jakiegoś blondyna w towarzystwie jeszcze innej dziewczyny, też jednak brunetki nie rozumiał niczego.I nic nie przychodziło mu na myśl.Chłopak jak chłopak.Siedzi jak człowiek u stołu i co w nim takiego?
Chciał pstryknął jej przed oczyma ażeby się nie zapatrzyła, lecz to nie było konieczne gdyż weszli ponownie w kontakt wzrokowy.
-Co jest..?Co z nim..?-spytał w celu pozyskania jakichkolwiek informacji.Ma komuś wpierdolić? :lol2:
Skinął głową w geście przyjęcia do wiadomości jej wyboru, a właściwie jego braku.Sam też nie zamówił nic coby go nasyciło.
-Zdecydowanie włoska, z domieszką polskiej obyczajowość.-odparł jednoznacznie i uśmiechnął sie do niej czarująco.Kto sie nie śmieje mówiąc o jedzeniu? :lol2:
Dostrzegł kelnera chwilę później niż ona, nie był tak spostrzegawczy jeśli chodzi obecność tej samej płci.Sam poprosił o Wiener melange, jak zwykle zresztą.To uzależnienie. :lol2: Rozsiadł się nieco wygodniej bo jakoś jego gnaty źle przylegały dotychczasowo do mało wygodnego krzesła.
-Konie...?-nie, usłyszał tylko tyle tylko, że nie dowierzał.Wymownie sie wyszczerzył adekwatnie do sytuacji i poprawił fryz zmieszanym nieco gestem, niby pewnym ale wyrażającym drażliwą kwestię.Uwielbiał te mechaniczne, tylko one sie dla niego liczyły.Był przecież facetem! Niemcem w dodatku! No hellołł ;p
-Nie praktykuję jeździectwa, czysto teoretycznie coś tam o nim wiem.- powiedział z spokojem i nie chcąc niczego potem tłumaczyć dorzucił.-Nie trafiłem tu ze względu na renomowaną stadninę.Nie jestem z nią związany, chociaż jest tam parę moich kopytnych ziomków.-zamilkł chwytając za filiżankę kawy przyniesionej przez kelnera.
Obracał ją sobie chwilę palcami.Tak, ma ADHD i musi ciągle czegoś dotykać. :lol2:
-Rozumiem, że ty siedzisz po uszy w tych tematach związanych z końmi.-stwierdził i posłał jej nico prowokacyjne spojrzenie aż proszące sie o ripostę.O tak, lubił laski,które lubią konie. :lol2: Które lubią zwierzęta, lepiej brzmi.To o czymś świadczy.To w pewnym sensie zdradza osobowość człowieka. Ax nie miał nic do zwierząt i one nią miały nic do niego.Był raczej typem obojętnym i znieczulonym.
Zwierzęta nie grały istotnej roli w jego życiu, nie ukrywał nigdy tego.Nie będzie na siłę też tego zmieniał.To jego wybór.


// Dupa, userce cholerny orchard się zbuntował i skasował posta... odpis jednak jutro

Bolka - 2013-12-10, 22:08

Nie zajęło im zbyt wiele czasu znalezienie tejże kawiarenki. W końcu zielone logo wyłoniło się spomiędzy budynków. Pani kierowiec znalazła miejsce możliwie blisko lokalu i zaparkowała. Wpakowały się obie do środka, gdzie było jeszcze przyjemniejsze cipełko niż w aucie. Znalazły wolny stolik przy oknie, z widokiem na ulicę. Bajecznie <3
Alexis - 2013-12-13, 22:09

Wybył, zdaje się że wraz z brunetką. Wymienili się numerami telefonu także tego, są dalej w kontakcie, lecz teraz każde poszło w swoją stronę.
/zt
/wybacz, konieczność. Za długo czekania w nieskończoność. :lol2:

Żulietta - 2013-12-20, 13:45

Żulikowa z miłą chęcią rozgościła sie w kawiarni z miejsca zamawiając dla siebię zwykłą esspresso.
-Możesz szaleć, ja stawiam.
Kto by uwierzł, że takie słowa kiedykolwiek zagoszczą na jej ustach. Prychnę lekko sama do siebie, wbijając wzrok w nieokreślony punkt. Czuła się nieswojo w obecności grupy sierbiących ludzi jako, że ostanie kilka miesięcy spędziła na wyganiu cięzko jest jej się znów szybko zalimatyzować. Chyba na starość zaczyna wybrzydzać i marudzić.
Grunt, że było jej ciepło.
Brzdęk porcelany przypomniał jej o zamówionej kawie, którą osobiście doprawiła kilogramem cukru i masą cynamonu tworząc coś na wzór zupy niż aromatycznej kawy.

Bolka - 2013-12-20, 17:12

Bolka też nie była przyzwyczajona to większych grup ludzi, większość czasu spędzała w garażu, czasem tylko zdarzył jej się jakiś wypad na piwo. Choć i to należało do rzadkości. Pokusiła się o duże czarne kawsko, do którego sypła dwie spore łyżeczki cukru. Po tylu godzinach jazdy musiała się jakoś 'postawić do pionu', gdyż zaczynała coraz bardziej odczuwać grom nieprzespanych godzin.
W sumie nie wiedziała od czego zacząć rozmowę, zazwyczaj prowadziła konwersacje na zawężoną ilość tematów, z którymi inne laski sobie nie radziły. Może nie tak nie radziły, a nie interesowały się. Niewiele cycatych weekendy i popołudnia spędzało ubabrane w smarze. Rzuciła więc pierwsze pytanie, jakie przyszło jej na myśl.
-Mieszkasz tu, czy jesteś tylko przelotem? - głupie pytanie w sumie, ale jeszcze mniej inwencyjnym byłby komentarz na temat pogody.
Upiła łyk kawy, zerkając co jakiś czas na jej zielone oczko w glowie, stojące przed kawiarnią. Ktoś pewnie powiedziałby: "Daj sobie spokój, nikt takiego złomu nie ukradnie", ale przyzwyczajenie robiło swoje. Tyle czasu pod nim spędzonych :lol2:

Żulietta - 2013-12-22, 20:24

Delektowanie się kawą nie leżało w jej zwyczajach tak więc z miejsca ubyło jej ponad połowę. Żul rzadko kiedy pierdolił trzy po trzy tak więc siedział i prowokująco siorbał w supie mając karcące spojrzenia wokoło. Tę złośliwość przerwało pytanie.
-Mieszkam niedaleko miasta rzadko do niego zaglądając.
Odparła skupiając tymczasowo wzrok na blondynce, która wydawała sie mieć wzrokowy tik.
Dziewczę pod wpływem ciepła wprost rozpłynęło się na krześle przyjmując niedbałą pozę skacowanego pracocholika.
-Jaki jest Twój stosunek do samobójców?
Rzuciła z lekkim uśmiechem czekając na jakiś interesujący monolog...No i masz co chciałeś żulu..cały zbudowanych dotychczas romantyzm diabli wzieli. A mogło coś się z tego tete a tete wykluć.

Bolka - 2013-12-26, 15:56

Sama z chęcią wlałaby w siebie cały kubek kawy na raz, ale nikt nie chciałby wiedzieć jakie tego byłyby skutki. Chociaż szczerze mówiąc, dziewczyna już trochę przyzwyczaiła organizm do czarnej ambrozji, więc może nie byłoby aż tak źle, jak by się wydawało?
W tym momencie nie było jej jednak dane rozmyślanie nad kawą, bowiem postawiono jej niebanalne pytanie, trzeba przyznać.
-W sumie nie wiem - odpowiedziała, uciekając gdzieś na chwilę spojrzeniem. - Teoretycznie popełniają błąd, chociaż sytuacja ich przerasta. No bo postawmy się w miejscu takiego samobójcy... - kontynuowała nieco niepewnie - ... nie potrafi ogarnąć swojego życia, a znając ludzi wszyscy mają go głęboko, wiadomo gdzie... Więc wybiera najłatwiejszą dla siebie drogę, niekoniecznie zauważając, że ktoś jest z nim
Na cycki zawsze przyjdzie pora. Nie ważne gdzie, cycki będą... chyba :lol2:

Żulietta - 2013-12-26, 16:38

Żul uśmiechnął się lekko wsłuchując w ten krótki, tak czy siak wywód. postawić się w miejscu człowieka, który chce ze sobą skończyć ? Nie dziękuje, żulik ma problemy z własnym stanem emocjonalnym.
-Ciekawa teoria, ale uboga. To tylko jeden typ samobójców.
Dodała swoje trzy grosze i dopiła swą kawę. Przechodzącą kelnerkę kulturalnie poprosiła o rachunek.
Powoli zaczęła się zbierać. Wygrzała się a panując tu duszna atmosfera nie leżała w jej guście nie zamierzała się więc dłużej męczyć.
-Ja osobiście gardzę takimi ludźmi...To to by było na tyle. Do następnego młoda.
Rzekła niemalże entuzjastycznie i uregulowawszy kwotę na przyniesionym rachunku wyszła jak zwykle w nieznanym sobie kierunku.
zt.

Bolka - 2014-01-01, 22:28

-No cześć... - odpowiedziała Żulikowi dziewczyna i sama po chwili wyszła z kawiarni. Wsiadła do swojego zielonego mietka i odjechała.
z/t

Sara - 2014-01-03, 16:37

Dziś dzień wolny od stajni. Już od dawna go planowała, nie mogła przecież całymi dniami przesiadywać z końmi, głównie z Darkiem. Cóż, zaczynało się to robić już nudne. Spacer w chłodne, zimowe popołudnie na pewno jej nie zaszkodzi, toteż nie zanieczyszczając środowiska zbędnymi spalinami przybyła tutaj. Nie zamierzała odwiedzać kawiarni, ale czemu nie? Po krótkiej, króciuteńkiej chwili zastanowienia weszła do środka. Już na wstępie miłe ciepło popieściło, zamarzniętą na kość twarz dziewczyny. Odetchnęła z ulgą, sama nie wie dlaczego. Nim doszła do wybranego miejsca ściągnęła szalik i odpięła płaszcz. Rozsiadła się wygodnie na kanapie pod oknem, obojętnym spojrzeniem omiotła pomieszczenie, niedługo czekała na chwilę, w której słodkie zapachy dotarły do jej nosa. Dawno nie odwiedziła takiego miejsca. Wszystko kręciło się wokół stajni, domu i ewentualnych wypadach do pubu. Brakowało jej tego swego rodzaju spokojnego miejsca.
Gustavo - 2014-01-03, 17:07

No patrzcie, a typa takiego jak on cóż tutaj przywiało? On w przeciwieństwie do Sary rzadko bywał w stajni, ba! Ile on tam w ogóle razy był? Zliczyłby to na palcach jednej ręki, albo i dwóch. Przybył tu szukać konia, z którym mógłby się dogadać i razem stanowiliby zgrany zespół. Pragnął się samodoskonalić, co by jeszcze bardziej popchnęło wszerz i wzwyż jego ego, ale co z tego, gdyby owocowało to coraz to lepszymi wynikami w jeździectwie? Nie można psuć sobie statystyk!
Ale cóż, postanowienia miał jakie miał, a gnój z tego wyszedł, że tak się wyrażę. Nie mógł przez cały ten czas od kiedy tu jest znaleźć tyle motywacji i okazji, by coś z sobą zrobić. To może teraz w nowym roku się bardziej postara? Tak, chyba by wypadałoby spiąć się troszkę i ruszyć z miejsca.
A po drodze, może pomocnym okazałoby się znalezienie jakichś nowych przyjaciół? Znajomych chociażby, kogokolwiek. Wtedy zawsze troszkę prościej nieść na barkach to swoje nędzne życie.
W związku z powyższym, Gabryś zawitał w Starbucksie. No i dlatego też, że zwyczajnie zamarzył o kawie. Wstąpił więc w progi tegoż miejsca, przeczesał rozpuszczone włosy ręką i rozpiął płaszcz. Zamówił i szybko odebrał swoje Caffè Americano, po czym skierował się z tym do... Właśnie, mało coś miejsc było. Jedyne wolne było przy stoliku, który sąsiadował z toaletami. Z reguły Gabryś wolał raczej tam nie siadać. Wybrał więc kanapy, miejsce obok Sary. Nie bezpośrednio, z przerwą, ale obok. Upił łyk napoju, zmrużył oczy i odchylił do tyłu głowę, wpatrując się w sufit. Po chwili oczy zamknął, a kawę w rękach obydwóch trzymał, grzejąc nieco zziębnięte dłonie.

Sara - 2014-01-03, 17:49

Wypadałoby coś zamówić. Tak więc po szybkim namyśle w jej zziębniętych dłoniach znalazło się jej ulubione latte macchiato. Ponownie usadziła się na miękkiej kanapie i wymruczała pod nosem coś niezrozumiałego. Oparła się wygodnie i w reszcie upiła pierwszy łyk ciepłego napoju. To przyjemne ciepło, już wkrótce rozniosło się po całym jej cherlawym ciele rozgrzewając je nieco. Jakoś jej się do utycia nie śpieszyło, choć może powinna zacząć nad tym myśleć? Jej odwiedzin w stajni nie szłoby zliczyć na palcach obu rąk i nóg, była tam stałym bywalcem, ale to zdecydowanie musi się zmienić. Ostatnio stanowczo zbyt dużo czasu poświęcała treningom przed zawodami, ale z jednej strony wyszło to na dobre, bo w końcu III miejsce, to nie najgorsze miejsce, w końcu nadal na podium. Dark nie powinien się pogniewać, jemu odpoczynek zrobi równie dobrze. A powracając. Napawała się słodkim zapachem swojej kawy, równocześnie grzejąc dłonie, które już zdążyły się wystarczająco nagrzać. Biorąc kolejny łyk pozwoliła sobie zmrużyć oczy i pogłębić się w rozmyślaniu. Szybko się otrząsnęła, a to wszystko przez kujący wręcz chłód, który wtargnął do kawiarni przez otwarte drzwi. Nie zwróciła większej uwagi na przybyłego mężczyznę, sączyła powoli kolejne łyki ciepłego, słodkiego napoju, za którym tak przepadała. Kawa. Kawa tak słodka, że niejeden by sobie darował ona potrafiła poić się nią całymi dniami, a potem nawet nocami. Kątem oka zmierzyła Gustava, który przysiadł obok. Niespecjalnie wiedziała co powiedzieć, czy w ogóle coś powiedzieć, czy raczej siedzieć cicho. Upiła więc kolejny, duży łyk latte i poczęła się zastanawiać. Nie lubiła niezręcznej ciszy, pomimo, że dookoła są inni ludzie rozmawiający ciszej, lub głośniej, nie czuła się komfortowo.

//Sorry ale internet mi szwankuje i nie mam pojęcia czemu.

Ronnie - 2014-01-06, 16:45

Ronnie była stałym bywalcem w Starbucksie. Chyba uzależniła się od swojej ukochanej kawy z cynamonem, bo codziennie odwiedzała owy budynek i nabywała największy gorący napój, jaki był w menu.
Tego dnia miała wyjątkowo dobry humor. Czym prędzej ubrała się w jakiś ciemny sweter, naciągnęła obcisłe jeansy na pupę i ruszyła przed siebie z uniesioną głową. Miała wrażenie, że dzisiejsze popołudnie minie jej bardzo dobrze. Czego chcieć więcej od życia? Ronnie, gorąca kawa i weekend.
Słońce co prawda nie chciało współpracować, ale... Młode dziewczę i tak szeroko się szczerzyło, widząc, iż kolejka przy ladzie wcale nie jest taka długa, a jej ukochany napój został przeceniony!
Grzecznie dziękując za zamówienie, schowała resztę do długiego portfela i chwyciła mocniej kubek, coby przypadkiem się gdzieś z nim nie wypieprzyć. Ronnie- jak to Ronnie. Straszliwa z niej sierota była, cały czas się o coś potykała.

Anonymous - 2014-01-06, 17:04

Sam nie wiedział dlaczego tu przyszedł - nie bywał tu zbyt często ani nie spotykał tu swoich znajomych i szczerze mówiąc, nie potrafił odpowiedzieć na to pytanie. Pogoda również nie sprzyjała popołudniowym spacerom, więc być może mamy powód, dla którego odwiedził to miejsce - kawa dobrze by mu zrobiła. Nim przekroczył próg, zgasił papierosa i wypuścił z płuc obłok dymu. Bez papierosów nawet nie wyszedłby z domu, to przecież był jego zestaw przetrwania.
Lokal nie był zanadto przepełniony, co niezmiernie go cieszyło. Nasz bohater niezbyt przepadał za tłumami, ściskiem i wrzawą - takie warunku z pewnością nie sprzyjały oględzinom owej miejscówki. Skoro o tym mowa, jego wzrok powędrował wgłąb lokalu, napotykając po drodze pewną uroczą brunetkę.
Jego ręka powędrowała w kierunku tylnej kieszeni spodni w celu wygrzebania kilku drobnych, jednak zamiast brzdęku monet mógł usłyszeć jedynie wiązankę przekleństw, którą wypuścił w myślach. No tak, zapomniał portfela.

Ronnie - 2014-01-06, 17:15

Normalnie jakieś przeznaczenie x69 :roll:
Właśnie odchodziła od lady z kubkiem gorącej kawusi, gdy nagle potknęła się o jakąś torbę, stojącą przy najbliższym stoliku. Oczywiście wyrzuciła pojemnik przed siebie. No tak, jak to już wspominałam, nie byłaby sobą, gdyby nie rozlała na kogoś picia tudzież innego kremowego specyfiku.
-Boże!- Jęknęła żałośnie i zasłoniła usta dłońmi, spoglądając na swoją ofiarę. -Tak bardzo przepraszam! Przepraszam!- Podbiegła do niego i podniosła pojemnik, który właśnie leżał na podłodze. Nie dość, że jakiś typek będzie na nią wkurwiony, bo wylała mu kawę na bluzkę, to jeszcze wszyscy ludzie się patrzyli, jakby nie wiadomo co zrobiła. Nawet nie zauważyła, że mężczyzna, na którego wylała swoje picie, jest diabelnie przystojny. Teraz to tylko miała ochotę zapaść się pod ziemię. Spaliła buraka, wlepiając wzrok w swoje czerwone trampki. A ten pusty pojemnik, który właśnie w rękach trzymała, to ścisnęła tak mocno, jak tylko się dało.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group