Drew Pascail - 2019-11-06, 14:15 I w tym roku Drew dał się wyciągnąć na imprezę halloweenową, nawet łatwiej niż w poprzednim. Tym razem jednak nie miał ochoty przebierać się w superbohatera. Kiedy Caroline zdradziła mu swoje przebranie po głębokim przemyśleniu wybrał strój, który poniekąd pasował do Caroline i był "straszny". W końcu ona była Czerwonym Kapturkiem, więc on został wilk(ołak)iem. W tym celu potrzebował głównie maski, więc wyposażył się w maskę z lateksu (w końcu lateks dziś królował) i z naklejonym futerkiem, bo bez tego nie byłoby wilkołaka. Przynajmniej maska nie była ciężka i dało się przez nią oddychać. Poza tym był praktycznie nierozpoznawalny. Do tego ubrał Tshirt, dżinsy i marynarkę, wszystko nieco poszarpane, aby do wizerunku wilkołaka pasowało. Na Tshircie miał wstawkę typowo kościotrupią. Może jego wilkołak był akurat w stanie lekkiego rozkładu?
Caroline też byłą w zasadzie nie do poznania, ze względu na kruczoczarną perukę. Przyjechali do klubu razem, taksówką i po wydostaniu się z niej i zapłaceniu kierowcy weszli do klubu, w którym zabawa trwała w najlepsze.
- Pytanie, czy damy radę kogokolwiek rozpoznać w przebraniu - odpowiedział, przyglądając się bawiącym się ludziom w najróżniejszych przebraniach. - Możemy po drodze do baru się przywitać, jeśli kogoś rozpoznamy. - zaproponował, po czym chwilę później usłyszał zapowiedz konkursu z wyławianiem jabłek, co łączyło się z ilością darmowych shotów.
- Chyba, że chcesz wziąć udział w łowieniu jabłek? - zapytał, zdając sobie jednocześnie sprawę z tego, że łączyło się to z ryzykiem szybkiego upicia się. Czy im na tym szczególnie zależało, oto jest pytanie.Aiden Craven - 2019-11-06, 17:17 Nie miał nic przeciw, by to Holly pierwsza rozpoczęła grę. Stojąc za nią w niejakiej kolejce, z uśmiechem przyglądał się próbom złapania jabłka, które przez dłuższą chwilę spełzały na niczym. Z doświadczenia wiedział, że to niełatwe zadanie, ale dziewczynie w końcu udało się złapać jedno z jabłek, na którym widniała dość wysoka liczba. To było śmieszne do momentu, kiedy ciebie nie spotkało to samo, o czym Aiden miał się przekonać za chwilę.
- Będziesz żyć? - Zapytał z rozbawieniem, widząc trochę niewyraźną minę Holly po wypiciu kilku shotów pod rząd. Za parę minut zapewne miało być jeszcze gorzej, ale do tego czasu Aiden miał wyłowić jabłko z liczbą dla siebie. Brał udział w tej grze praktycznie co roku, więc miał już na to swoją taktykę i wyłowienie owocu nie sprawiło mu wielkiego kłopotu. W przeciwieństwie do zrealizowania zadania, jakim było wypicie nie pięciu, a sześciu kieliszków czystej wódki. Gdy się o tym dowiedział, mina od razu mu zrzedła, ale przecież nie mógł się teraz wycofać, więc wziął pierwszy kieliszek z tacki i łyknął jego zawartość, żałując teraz, że wcześniej pił cokolwiek. Miał na to jednak swój sposób, mianowicie po co drugim kieliszku zagryzał plasterkiem limonki, co nieznacznie odłożyło w czasie niefajne efekty tej zabawy. Niewątpliwie jednak miał odczuć efekty tej zabawy w przeciągu najbliższych piętnastu minut, co jeśli przetrzyma, to będzie dobrze. Po wypiciu ostatniego kieliszka zabił smak wódki ostatnim kawałkiem limonki, to właśnie jej smak pozostał mu na ustach, które znowu się rozchyliły w uśmiechu. - To był błąd - przyznał się przed Holly, naprawdę mając nadzieję, że nie skończy się to tak, że lada moment zobaczy gwiazdy.
Na twoim jabłku widnieje liczba 6! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!
Sevastien Sheremetyev - 2019-11-06, 18:14 W moim spojrzeniu ukazała się mieszanka rozbawienia i współczucia, gdy pierw Holly, a potem Aiden trafili na całkiem wysokie liczby. Gdy także kolejny uczestnik zabawy wylosował pięć, zacząłem odnosić wrażenie, że wszystkie jabłka mają wysokie numery. Nie żeby klubowi było na rękę rozdawać za darmo tyle alkoholu... ale z drugiej strony, obserwowanie pijanych uczestników tej gry było zabawne i przyciągało drugie tyle do udziału w zabawie.
- Chyba się domyślam, jak to wyglądało - zaśmiałem się, nie mając problemu z wyobrażeniem sobie Jess w stanie mocnego upojenia. Hayley miała chyba podobnie, więc nic dziwnego, że obie natychmiast się polubiły.
- No nie wiem, a co jeśli też trafię szóstkę? - Odparłem z uśmiechem, nie garnąc się za bardzo do udziału w tej zabawie, choć nie trzeba było mnie też długo przekonywać. Ktoś obok zapewne usłyszał o czym mowa i wspólnymi siłami zdołał mnie namówić z Hayley do tego, by złowić jedno jabłuszko. Szczerze mówiąc, szło mi chyba najgorzej ze wszystkich dotychczasowych uczestników, ale wreszcie udało mi się wyłowić jabłko; akurat te, którego nie chciałem.
Słysząc, że też mam aż sześć kieliszków do opróżnienia, nabrałem powietrza w usta, po czym głośno je wypuściłem i wzruszyłem bezradnie ramionami.
- Widzisz? Mówiłem ci - rzuciłem wesoło do Hayley, nie zamierzając za bardzo rozpaczać z tego powodu. Na szczęście ze względu na masę, ale i podobno geny, taka ilość nie była mi aż tak straszna, więc "jakoś" poszło, chociaż smak był tak obrzydliwy, że po trzecim kieliszku już ledwie zmuszałem się do przełykania, po wszystkim czując jak wypala mi wszystko od środka.
Obrazek Na twoim jabłku widnieje liczba 6! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!
Holly - 2019-11-06, 21:39 Z niemałym trudem wyłapała pytanie Aidena, zarówno z powodu głośnej muzyki, jej rozkojarzenia, jak i szumienia w głowie. Rzuciła mu nienawistne spojrzenie, po którym zaraz się jednak roześmiała. - Mam taką nadzieję. Ale obawiam się, że nie - odpowiedziała i odprowadziła go wzrokiem do wazy z ponczem. Uważnie obserwowała go próbującego się uporać z wyłowieniem owocu, co wyszło mu zdecydowanie szybciej niż jej. A przynajmniej tak jej się wydawało, bo zaczynała tracić rachubę czasu, a także kontakt z rzeczywistością.
- Zgadzam się - kiwnęła głową, nawet nie zauważywszy momentu, kiedy wrócił do niej, o momencie picia jego shotów nie wspominając. - Idealne Halloween, rano będzie prawdziwy koszmar - zaśmiała się, jeszcze przez chwilę patrząc, jak kolejna osoba, którą był wcześniej poznany Sevastien, podejmowała wyzwania z łowieniem jabłka i sześciu kieliszków. Przy jego trzecim zaczynała sobie przypominać smak własnej i szybko odwróciła wzrok. - Chyba jednak muszę usiąść - stwierdziła, rozglądając się za jakimś dogodnym miejscem. Szczęśliwie część kanap i loży się zwolniło, bo ludzie chcieli koniecznie zobaczyć łowienie jabłek i już po chwili mogła usiąść na jednej z nich, robiąc to z cichym westchnięciem ulgi.
- To było szybkie - rzuciła do Aidena, który raczej nie zostawił jej samej. - Skąd znasz aż tyle... różnych ludzi? - zaczęła rozmowę po chwili, jednocześnie podciągając swoje podkolanówki wyżej. Co jak co, ale Aiden nie wyglądał na osobę, która miałaby normalnie poruszać się w towarzystwie tak skrajnie różnym jak Tony czy świeżo poznana Jessie.Aiden Craven - 2019-11-06, 22:42 - Dobry pomysł - zgodził się bez wahania, przygryzając jeszcze lekko wargę, jakby ginący posmak limonki miał mu pomóc w zachowaniu trzeźwości. Niestety, uczucie skołowania przybierało na sile z każdą minutą. Towarzyszyło mu jednak poczucie lekkości; chociaż blondyn powoli przestawał ogarniać, co się dzieje dookoła, to było mu z tym wyjątkowo dobrze, o czym zdawał się poświadczać uśmiech i lekko nieobecne spojrzenie. Nie groziło mu jednak urwanie filmu, w przeciwieństwie do rzygania nad ranem, o czym jednak zdawał się nie myśleć w momencie podejmowania się wyzwania. Kto by myślał o konsekwencjach w tym wieku.
Zajął lożę razem z Holly, ale zamiast w niej usiąść, położył się zostawiając nogi na ziemi, a głowę kładąc obok dziewczyny.
- Wow - rzucił, z niedowierzaniem otwierając szerzej oczy, a potem znowu je lekko mrużąc. - Ale wiruje - dodał, zupełnie jakby jej nie słuchał, choć były to tylko pozory; po chwili udało mu się zebrać myśli. - To proste - zaczął. - Moi rodzice i rodzice Hayley bardzo się przyjaźnią i znamy się prawie od urodzenia, a Jessie to najlepsza przyjaciółka Hayley. Jakoś tak wyszło, że trzymamy się wszyscy razem od lat, i z jeszcze jedną dziewczyną - opowiedział, mówiąc zaskakująco składnie jak na to, ile wypił. Nie zdarzało mu się raczej robić głupich rzeczy po alkoholu. - A Tonego i Aaren, tych co nagle wyszli, nie pamiętam skąd znam - zmarszczył lekko brwi, dopiero teraz się nad tym zastanawiając. - Chyba z jakiejś imprezy, ale generalnie jedno przyjaźni się z Hayley, a drugie z Jessie, ja jestem raczej tylko ich dobrym znajomym - dodał, nie bez powodu pomijając w tym wszystkim doktora, Sevastiena, bo jego akurat - tak face to face - poznał dopiero dziś i nie miał za wiele do powiedzenia na jego temat, poza tym, że wpadł w oko Hayley, co i tak chyba widzieli wszyscy dookoła.Holly - 2019-11-07, 00:15 Mimo że Holly wypiła o jeden kieliszek mniej od Aidena, to była od niego dużo drobniejsza, tak więc równie bardzo odczuwała efekty wypicia takich ilości alkoholu w tak krótkim okresie czasu, na dodatek w dość dusznym i gorącym miejscu, jakim był klub wypełniony ludźmi. Zajęcie miejsc siedzących w ich sytuacji wydawało się być najstosowniejszym wyjściem, a samej Holly nawet nie przeszkadzało to, że Aiden postanowił się położyć. Jeśli odczuwał taką ochotę, pozwoliła mu nawet położyć głowę na swoich nogach, samej zdecydowanie woląc pozostać w pozycji pionowej i uniknąć helikoptera. Jedynie zaśmiała się, kiedy ten doświadczył tego zjawiska. - Nie wiem, czego się spodziewałeś - dodała, samej opierając głowę na ręce, którą z kolei postawiła na oparciu kanapy.
- Hayley to ta z ADHD czy ta zakochana? - zapytała po chwili, bo zdecydowanie zapamiętanie imion dwóch dziewczyn było dla niej za trudne w tym momencie, o ich rozpoznawaniu już nie wspominając. - Cóż. Z Tonym to w zasadzie się już poznaliśmy wcześniej. Dogłębnie - zaśmiała się na swój jakże wyselekcjonowany dobór słów, bardziej lub mniej świadomie nakierowując w ten sposób Aidena na historię stojącą za wściekłością Aaren. - I to nie był pierwszy raz, kiedy mnie prawie zamordowała. I pewnie nie ostatni - wzruszyła ramionami, naiwnie nie wierząc w to, że Aaren mogłaby rzeczywiście posunąć się do podobnych zagrywek.Hayley - 2019-11-07, 08:58 - Nie wiem czy da się to zobrazować na trzeźwo - Zaśmiała się szczerze, lekko wzruszając ramionami w niewinnym geście. Całkiem instynktownie przeniosła wzrok na stojącą gdzieś niedaleko przyjaciółkę, zaraz nieświadomie uśmiechając się szeroko. Ciekawe jak ona to wspominała...
- Zresztą sama niewiele z togo pamiętam - Za każdym razem kiedy stała w tak bliskiej odległości od Sevastiena, musiała zadzierać głowę żeby spojrzeć na wyrażaną w mimice reakcję, ale było warto. Miał ładny uśmiech i radosne oczy, a kiedy się śmiał, coś samoczynnie wpływało na Hayley potęgując dobry humor. Niestety nie trwał on długo, bo kiedy tylko do uszu dziewczyny padło głośne "sześć", odwróciła głowę w stronę sceny gdzie nad wielką misą z owocami stał nie kto inny jak Aiden. Lekko skrzywiła się ze współczuciem, śledząc wzrokiem jego dłoń sięgającą po pierwszy kieliszek, która w chwilę później podniosła go do ust. Pięć kolejnych wchodziło mu z coraz większym trudem, ale mimo wszystko chłopak nawet przez chwilę nie przestał się uśmiechać.
- Nie może być tak źle. Pewnie nie mają zbyt wiele wysokich liczb - rzuciła w odpowiedzi, nawet nie przypuszczając jak bardzo się pomyliła. W błogiej nieświadomości odprowadziła Bruneta wzrokiem, wreszcie bezkarnie przypatrując się jego działaniom. Oczy całej publiczności przez chwilę skupiły się tylko na nim, a że był dość nieporadny w łowieniu, dłuższą chwilę wszyscy zastygli w oczekiwaniu. Wreszcie prowadzący spojrzał na jabłko, a kiedy wykrzyknął kolejne "sześć" na twarzy Hayley pojawiła się szczera skrucha. Miała wrażenie, że wepchnęła go na minę, ale zanim zdążyła poczuć się z tym naprawdę źle, Sevastien jasno dał jej do zrozumienia, że nie chowa urazy. Jako, że stali w dość sporej odległości od siebie poruszyła tylko ustami, by mógł odczytać bezgłośne "przepraszam", a potem znowu uśmiechnęła się lekko.
- To musi być ukartowane! - Zawołała do Jess, robiąc dwa kroki do przodu, by zrównać się z nią ramieniem, ale natychmiast poczuła czyjąś dłoń na plecach. Ten sam chłopak, który najpierw namawiał Sevstiena, teraz opacznie zrozumiał intencje Hayley radosnym okrzykiem sygnalizując, że znalazła się kolejna chętna. Natychmiast kiwnęła przecząco głową, ale było za późno na wyjaśnienia. Niemal pociągnięto ją w stronę sceny, na którą weszła jeszcze zanim jej towarzysz wypił ostatni kieliszek.
- Zaraz umrę - jęknęła z przejęciem, po czym nachyliła się do wazy. Pierwsza próba natychmiast skończyła się klęską. Małe jabłuszka uciekły jej spod zębów obijając się od siebie i rozpływając na różne kierunki, ale właśnie to ją uratowało. Kilka z nich na króciutką chwilę obróciło się na ponczu, odkrywając swoje numerki. Natychmiast wychwyciła wzrokiem jedynkę, tak mocno skupiając się na złapaniu właśnie tego konkretnego owocu, że przez przypadek zmoczyła brodę w alkoholu. Na szczęście osiągnęła swój cel i już w chwilę później stanęła przed jednym, niegroźnym shotem. Wypiła go na raz, korzystając limonki na zagryzkę, po czym zeszła ze sceny z niemałą ulgą.
- Jak się czujesz? - odezwała się kiedy tylko zajęła wcześniejsze miejsce.
Obrazek Na twoim jabłku widnieje liczba 1! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!
Aiden Craven - 2019-11-07, 12:04 Pierw próbował położyć głowę na podłożonej pod nią ręce, ale że nie okazało się to zbyt wygodnym rozwiązaniem, skorzystał z możliwości zaoferowanej przez Holly i wykorzystał jej kolana, w efekcie jakby mniej odczuwając zawroty głowy.
- Ta zakochana - zaśmiał się, rozbawiony tym, w jaki sposób Holly podsumowała zarówno jedną, jak i drugą przyjaciółkę. - Myślisz, że jest coś na rzeczy? - Zapytał o Hayley i Sevastiena, skoro już Holly posunęła się do takiego, a nie innego określenia.
Dopiero po chwili dotarło do niego, co dziewczyna chciała powiedzieć przez "dogłębne poznanie" Wayforda, więc aż podniósł na nią wzrok. - Chcesz powiedzieć, że wy... - urwał, dochodząc do wniosku, że jednak nie o to chce zapytać. Przecież to oczywiste, że chodziło o seks. - Ale kiedy? Chyba nie zdradził Aaren? - Zreflektował się więc, jakoś nie mogąc sobie tego wszystkiego umiejscowić w czasie. Nawet przez chwilę nie pomyślał, że wszystko mogło mieć miejsce parę lat temu, gdy Holly właściwie była jeszcze... dzieckiem? Bo o ile Tony lata temu nabrał się na jej rzekomą pełnoletniość, to Aiden nie dawał jej dziś więcej niż dwadzieścia lat, może przez ten strój.
- Uh, nie wiedziałem, że może być na kogoś tak cięta. - Stwierdził, mając z Aaren zgoła inne doświadczenia, choć chyba brało się to stąd, że na młodego Cravena ciężko było się gniewać o cokolwiek i nawet w takiej Aaren wzbudzał opiekuńcze uczucia.Holly - 2019-11-07, 21:47 - Ja? - spojrzała na niego z powątpiewaniem w oczach. - Znam ją parę minut, myślę, że nie jestem idealnym materiałem do stwierdzania tego, czy jest coś na rzeczy - odparła, zapewne gdzieś w połowie swojego zdania zapominając, co w zasadzie chciała powiedzieć i nieco zgubiła wątek. - A co, zazdrosny jesteś? - zaśmiała się, bo jej samej na jego miejscu zapewne byłoby wszystko jedno, z kim się spotyka jej znajoma. Jednak nie było żadną nowością to, że Holly miała zgoła inne podejście do relacji międzyludzkich, a już na pewno związków.
Znowu nie mogła się powstrzymać przed śmiechem na reakcję blondyna, kiedy usłyszał jej wyznanie. - Parę lat temu mieszkałam tutaj przez dość krótki okres czasu - zaczęła wyjaśniać. - Szczerze to nie mam pojęcia, czy wtedy byli razem, ale raczej nie bez powodu dostaje szału macicy na mój widok - uznała po chwili. Najchętniej w ogóle by nie wracała już do tego czasu i po prostu udawała, że nic się nie wydarzyło. Zapewne tak też by się stało, gdyby nie tak nerwowa i wyolbrzymiona reakcja Aaren na jej widok - niewątpliwie, gdyby postanowiła ją zignorować, Holly nie roztrząsałaby dalej tego tematu i nie nawiązywała do tego.Leon - 2019-11-10, 16:52 Wychodzi więc chyba na to, że dzisiaj się oboje upiją. Leon też nie należał do osób ze słabą głową, jednakże nie chciał się upijać za szybko. Kobieta jednak chyba miała z goła inne zdanie na ten temat. Wyjdzie jeszcze finalnie na to, że Leon będzie tachał Nadyę na plecach do domu. Mieszanie alkoholu nigdy nie jest dobre, no ale kto co lubi. On też nie miał jeszcze ochoty na większą zabawę, ale może to kwestia towarzystwa? W sensie jego braku, a nie tego co się tutaj bawi. On nawet sam do końca nie był pewien kogo bardziej przypomina, zlazł jakąś stylizację w necie i od tak przyszedł. On to się nigdy z niczym nie krył, więc dlaczego i tym razem miałby? Wziął do ręki swojego drinka w czasie, kiedy ona mu się przyjrzała i odezwała po chwili i spojrzał na nią nieco dziwnie przez to. Teraz to przynajmniej miał pewność dlaczego wydawała mu się choć trochę znajoma. Uśmiechnął się lekko pod nosem, by obrócić w palcach swoją szklankę jeszcze przynajmniej w części zapełniona.
-Do prawdy? - zapytał unosząc ku górze brew i patrząc na nią badawczo. Po głosie z pewnością go rozpoznała, jak on ją przed chwilą. Uniósł również swój drink idąc w jej ślady, by się po chwili znów napić.
-Co cię tu przywiało? - odezwał się w końcu do niej ponownie, by odstawić swoją szklankę na bar. Rajdy konne na których się do tej pory spotykali to inna bajka, a takie imprezy? Wydawało mu się że raczej tu oboje nie pasowali. Chociaż może mu się tylko wydawało?Caroline Hathaway - 2019-11-10, 22:26 Sama Caroline nawet się zdziwiła że udało się jej go tak łatwo wyciągnąć na tą imprezę. W sumie w ostatnim czasie w tej kwestii jakoś się u niego poprawiło, a nie tylko praca i praca. Ona też postawiła na coś znanego, bo nie miała w sumie innego pomysłu na tą imprezę. Uważała że przez to że przebrał się za kogo się przebrał, to pasowali do siebie idealnie i wyglądali super. W dodatku zgniły wilkołak? Ciekawie ciekawie, trochę udoskonalił swoje przebranie i wyglądał przez to jeszcze lepiej. Farbowała się na różne kolory w swoim życiu, ale na czarny chyba nie miałaby takiej odwagi ale i ochoty. Zdecydowanie nie jej kolor, aczkolwiek na jedną noc nie zawadzi.
-Kto wie, może kogoś poznamy. - Mniej więcej kojarzyła Aidena, który aż tak nie był przebrany by go nie rozpoznać. Oczywiście ze stajni, ale to też chyba jedyna osoba którą była wstanie rozpoznać na tej imprezie - chwilowo.
-Jestem za. - odpowiedziała mu, by również usłyszeć zapowiadanie konkursu. Spojrzała na Drew, by unieś ku górze kruczoczarną wymalowaną brew.
-Ja może nie, ale pokibicuje tobie. - odparła z diabelskim uśmieszkiem. Zanim coś odparł pociągnęła go za rękę w tamtą stronę, by stanąć w pobliżu wazy z jabłkami. Podparła ręce na biodrach i czekała.. Zamierzała się dziś dobrze bawić i również włączyć w swój plan Drew, bo nie może żyć tylko ciągle na poważnie.Nadya - 2019-11-11, 18:27 O tak, ona rzeczywiście miała inne plany. Phi, zawsze istnieją taksówki, może na koniec imprezy uda jej się do niej wtoczyć, podać adres i wytoczyć. Może...
Rzeczywiście wszelkie wątpliwości się rozwiały, a maski opadły, gdy się odezwał i kobieta rozpoznała go po głosie. Wcześniej wydawał się jej jedynie kimś znajomym, teraz wiedziała bez wątpliwości, że ma do czynienia z Leonem.
Nie przyznała się też otwarcie, że go rozpoznała, chociaż może wydedukował to z tego faktu, że humor jej się jeszcze pogorszył.
Chyba wolała towarzystwo nieznajomych dzisiejszego wieczoru. Nigdy nie wiedziała co może wyniknąć z takiego spotkania z Leonem. Dopiła swojego drinka, tego samego, którego uniosła w toaście, dopominając się o nowego, gdy tylko barman był w pobliżu.
- Hm, no zastanówmy się co mogło mnie przywiać na imprezę. - odpowiedziała, jednocześnie obracając w dłoni naczynie z nowym drinkiem, wskazując mu dość jasno, dlaczego tu dzisiaj przyszła. Nadya kiedyś uwielbiała Halloween, przebieranie się tak, że żaden ze znajomych nie był w stanie jej rozpoznać i dużo alkoholu. Dzisiaj jednak przyszła tu tylko po alkohol, a nie dobrą zabawę.
- A ciebie co tu sprowadza, demoniczna istoto? - odbiła piłeczkę.Jessie - 2019-11-14, 22:29 Jedną z największych wad Jess było to, że jej zdolność skupienia uwagi dorównywała złotej rybce, więc nie minęła chwila jak nagle zmieszała się z tłumem. Wciąż była niedaleko, dzięki czemu nie umknęło jej uwadze to, że Aiden prawie padł po wypiciu sześciu shotów pod rząd, a jego wyczyn powtórzył po chwili Sevastien. Wtedy też chwilowo strąciła wątek, odzyskując orientację w sytuacji dopiero z chwilą, w której Hayley coś do niej krzyknęła, zaraz stając obok.
- No nie? Dlatego ja tam nawet nie podchodzę - odparła, wiedząc to bardziej niż dobrze, że gdyby wzięła udział w tej grze, to skończyłoby się to dla niej szpitalem. W najlepszym wypadku. To niestety nie uchroniło Hayley przed zostaniem wciągniętą w grę, przed czym Jess nawet za bardzo nie protestowała w obawie, że jeśli spróbuje ją zatrzymać, to zostanie kolejną ofiarą. Szczęście w nieszczęściu, że dla Hayley nie skończyło się to tak źle, w reakcji na co Jess wyraźnie odetchnęła. Następnie gestem czym prędzej zawołała do siebie znajomych, by przypadkiem nikt ich znowu w to nie wciągnął.
- I kto tu kogo będzie zdrapywać z podłogi? - Z rozbawieniem zapytała doktora. - Mam nadzieję, że dodawało wam to odwagi, bo słyszałam, że zaraz zacznie się karaoke! - Dodała entuzjastycznie, z jednego szaleństwa wciągając znajomych w drugie i nawet nie pytając się ich o zdanie. Oczywiście musieli wziąć w tym udział razem z nią. Sevastien Sheremetyev - 2019-11-14, 22:42 Nie zdążyłem nawet zareagować, gdy Hayley nagle została dosłownie wciągnięta na scenę. Trudno zresztą się dziwić takiej spóźnionej reakcji - spożycie takiej ilości w alkoholu, w tak krótkim czasie, musiało się jakkolwiek odbić na moim zachowaniu i najbardziej odczułem to pod kątem odbierania otoczenia, mimo że było to raczej chwilowe otępienie.
Jednak skoro nie udało mi się pomóc Hayley w wymiganiu się od udziału w grze, to pozostało mi przynajmniej liczyć na to, że będzie miała więcej szczęścia niż ja czy Aiden. O nią jakoś bardziej się obawiałem niż o Jess, może dlatego, że nie wyglądała na zaprawioną w bojach imprezowiczkę. Ostateczny wynik co prawda nie był zasługą szczęścia, a bardziej przebiegłości, ale chyba nikt nawet nie zauważył, że Hayley podejrzała niską liczbę na jednym z jabłek.
- Mogło być lepiej - przyznałem z uśmiechem, gdy dziewczyna z powrotem do mnie dołączyła. - Ale proponuję się stąd ewakuować, zanim ktoś znowu nas wrobi - dodałem, po chwili odsuwając się z Hayley od osób, które kibicowały tej zabawie. Wpadliśmy wtedy w ręce Jess, która - jak się okazało - miała się nami zająć dalej...
- Nie wiem o czym mówisz - zaśmiałem się, udając, że wszystko jest w jak najlepszym porządku. - Karaoke? - Powtórzyłem, z jakiegoś powodu (ciekawe jakiego...) uznając to za doskonały pomysł. W końcu co innego można robić w takim stanie, jak nie śpiewać i tańczyć. Nieważne, że niezbyt udolnie.
- Idziemy, nie? - Zagadnąłem Hayley. Komu jak komu, ale mi chyba nie odmówi. Hayley - 2019-11-15, 07:32 Z trudem wychwyciła słowa Sevastiena, których znaczenie mimo wszystko musiała przez chwilę przeanalizować. Muzyka zlewała jej się w jedno z radosnymi okrzykami i brawami, co rusz pojawiającymi się w reakcji na próby śmiałków w łapaniu jabłek. Kiwnęła lekko głową w odpowiedzi, od razu odwracając się od sceny i znów skierowała kroki w stronę baru. Czasami musiała uważać, żeby nie dostać w twarz czyimś łokciem albo ręką z piwem, ale ostatecznie dobrnęła do Jess z niemałą ulgą przyjmując trochę mniejszą ilość bodźców.
- Tak! Uwielbiam karaoke, ale od razu mówię, mistrzem nie jestem - zaśmiała się z rozbawieniem, bez trudu zauważając, że to raczej nie jest najlepszy sposób na podryw. Zawodzenie i wycie do mikrofonu, nie było w żaden sposób pociągające, ale nie zamierzała rezygnować z zabawy. Wypity alkohol powoli zaczynał działać w organizmie i chociaż wcale nie było go dużo, to już dodawał odwagi i śmiałości.
- W ogóle Jess, odwróć się i spójrz na Aidena! Myślisz, że Holly jest jego dziewczyną? <3 - Uśmiechnęła się szeroko, sugestywnie unosząc brwi. Nie byłaby sobą gdyby nie pokazała tego Jess. W końcu mogła czegoś nie zauważyć, a przecież musiały potem wszystko obgadać