Sean Linbell - 2013-11-26, 22:56 Miał dziwne wrażenie, że nie przepadali za jego osobą w Starbucksu. A może już zdążyli o nim zapomnieć? W końcu wszystko, co tu się działo, dotyczyło daleekiej przeszłości. Nie potrzebował jednak żadnych dodatkowych kłopotów, miał ich za dużo, dlatego twarz szczelnie opatulił szalikiem. Pogoda była już coraz gorsza, więc nie mógł wzbudzać żadnych podejrzeń.
Od razu po wejściu poszedł po kawę. Obojętnie jaką kawę, byle gorącą. Nie był żadnym znawcą, nie miał wyrafinowanego gustu. Jadł i pił to, co mu smakowało. Czekając na swoje zamówienie, rozglądał się niedyskretnie wokół. Szukał zarówno jakiegoś wolnego miejsca, jak i wolnego oraz ciekawego człowieka. Ciekawego, czyli takiego, który wzbudzał w nim samym jakąś ciekawość. Zawiódł się, nie dostrzegając na pierwszy rzut oka nikogo takiego.
Po odebraniu swojej kawy, której nazwy pewnie nawet nie umiałby wypowiedzieć, usiadł przy jednym ze stolików. Sam. W sąsiedztwie dostrzegł jakąś dziewczynę, którą była Lily. Sean nie znał jej jednak ani z widzenia, ani jakoś bardziej szczegółowo. W żaden sposób nie zaprzątnęła jego głowy w tym momencie. Skupił się tylko na kawie.Anonymous - 2013-11-26, 23:04 Dziewczyna była w innym świecie do czasu kiedy drzwi wejściowe trzasnęły. Podniosła głowę i ujrzała wysokiego bruneta. Delikatnie i niezauważalnie spoglądała na jego ruchy, kiedy usiadł niedaleko jej odwróciła głowę w stronę szyby. Na dworze było już ciemno, z każdym dniem było coraz bliżej do zimy...co niezbyt uszczęśliwiało Lily. Nie cierpiała zimna, śniegu, grubych ciepłych kurtek w których czuła się jak bałwan..brr.
Na chwilę odwróciła swój wzrok zmierzając na wnętrze kawiarni, spoglądała kolejno na każdego w pełni zaciekawiona. Co jakiś czas sięgała po łyk kawy. W sumie to nie wiedziała co ma z sobą począć, nie znała w ogóle tego miasta, tych ludzi...bała się tego nowego otoczenia, potrzebowała kogoś do wsparcia.Sean Linbell - 2013-11-26, 23:17 Nie wiedział czemu, ale rozbawił go fakt, że dziewczyna od razu skierowała wzrok na okno, kiedy on sam usiadł przy stoliku obok. To musiało oznaczać, że wcześniej się na niego patrzyła. Nie ma innej opcji. Teraz powinien się zastanowić, czy przypadł jej do gustu i zrobił dobre wrażenie, czy też nie. Nie był jednak typem, który się tym przejmował. Ale nie był też typem prostackiego podrywacza, co to, to nie. Zdecydowanie, robiąc hałas wstał, po czym zabrał swoją kawę w dłoń. Przesiadł się do stolika obok. Tak, dokładnie do tego, przy którym siedziała Lily. I usiadł dokładnie naprzeciwko niej. Przez moment nic nie mówił, wpatrując się bezczelnie w dziewczynę. Zero skrępowania. Cały Linbell. Dłonie położył na stole, splatając swoje palce.
- Nie wiesz, że siedzenie przy oknie jest niebezpieczne? - zagadnął, uważnie przypatrując się nieznajomej. Usta swoje wygiął w lekkim uśmiechu, wyraźnie unosząc tylko jeden kącik ust. Czekał na jakąkolwiek reakcję, nie wiedząc czego mógłby się spodziewać.
- Oliver jestem - powiedział, wyciągając do dziewczyny swoją dłoń.Anonymous - 2013-11-27, 16:11 Dziewczyna powoli kończyła pić kawę, oparła głowę o pięść spłaszczając sobie delikatnie policzek. Zakrywając usta za ręką cicho ziewnęła. W nieoczekiwanym momencie coś runęło obok niej. Momentalnie odsunęła się na bok i ujrzała chłopaka którego jakiś czas temu widziała przy kasie. Była nieco zdziwiona owym gestem, dodatkowo krępowało ją to wpatrywanie. Nie wiedziała co ma zrobić do chwili kiedy z jego ust wypłynęły słowa. Dokładnie się w nie wsłuchiwała.
-A co w tym takiego niebezpiecznego?- odparła spoglądając kątem oka na chłopaka. Gdy ujrzała uśmiech na jego twarzy cicho się zaśmiała i przewróciła oczami.
-Lily.- dodała tuż po nim, oddając mu delikatny uścisk dłoni. W sumie sama sobie się dziwiła, że już stąd nie uciekła. Nie należała do osób otwartych na zachowania tego typu. Może dlatego, że trochę ją to obawiało. Nie wiedziała nic o tym chłopaku, w ogóle go nie znała.Alexis - 2013-11-27, 16:29
Noa napisał/a:
Cóż, generalnie jak tak weszła do starbucksa to aż jej się Sean przypomniał. Czasem przelotnie myślała o "złotym chłopcu", z którym ostatnio miała niewiele do czynienia, pomimo przyjaźni, która ich łączyła, ale cóż... skupmy się na tym, co jest teraz. Zerknęła na Alexa ponownie dość podejrzliwym wzrokiem, coś wydawał jej się być taką personą, jakby to ująć, specyficzną Powinna go z Seanem zapoznać, ale pewnie skończyłoby się albo na rękoczynach albo na milczeniu przez cały czas, więc może lepiej nie. Tak czy siak uniosła lekko jedną brew, widząc ten pokaz manier.
- To... często tu bywasz? - no tak, znowu jej zabrakło języka w gębie
Oczywiście był to skutek ogólnego zmęczenia, ostatnio dużo miała do roboty i tak dalej i tak dalej. Chwyciła menu i zaczęła je wertować, co jakiś czas zerkając na Alexa.
// Dobra, ostatni tak beznadziejny post, obiecuję... już wena mi jutro powinna wrócić
A on bywał tu maże raz w tygodniu, wpadał kiedy miał czas i chciał zjeść coś konkretnego.Nie miał jednak żadnego deja vu, raczej żył chwilami i nie zestawiał ludzi na zasadzie podobieństw.Każdy jest indywidualnością. To głupie przypisywać komuś wady czy zalety zupełnie innej osoby i szukać podobieństw u zupełnie innej persony.
Sean? Kimże był Sean? A może kimże jest? Ax nie znał nikogo o takim imieniu, tutejszych prawie że wcale. Jeśli mowa o samcach oczywiście. Z wiadomych względów.Był piłkarzem.Obcował z mężczyznami na codzień. Kobiety były tym piękniejszym epizodem jego życia, męskie grono kojarzy mu się z pracą niżeli relaksem aczkolwiek nie ma nic bardziej cennego niż solidna,męska przyjaźń.Choć czasem można by się pozabijać, oglądanie kogoś dzień w dzień,znanie na wylot, dzielenie z konkretną osobą wspólnych pasji i zainteresowań potrafi zgubić człowieka. Jednak Ax był w pełni określony, tz. nie pozwoliłby sobie na nadużycia.
Z matką naturą żył w zgodzie.Jego urok osobisty i specyficzny charakter sprawiał, że lgnęli do niego ludzie. I płci pięknej, i tej silniejszej.Był jednak zdecydowany.Z zasadami.To ważne w dzisiejszych czasach.Nawiązywał kontakty z łatwością.Nie był dobrym oratorem, nie wiem jak potężnym językowym guru czy oratorem...raczej był obiektywnym słuchaczem od zawsze interesujący się rozmaitością cech ludzkich w jednym wcieleniu.U kobiet było ich znacznie więcej.I zaskakiwały go w każdy możliwy sposób.Dlatego też je lubił.Ogółem. Wiadomo, że potem zwracał uwagę na wyróżniające sie obiekty.
Spojrzał na nią przytomnie,ale i tak nie mógł odpowiedzieć.Nie miało to znaczenia, dlatego nieświadomie bądź świadomie skłamałby z czystej niewiedzy.
-Wiesz,przychodzę jak mam czas i nastrój. -odpowiedział wymijająco.
-A ty?-nie pozostał jej dłużny.Rozmowy nie były jego specjalnością, lecz od czegoś sie zaczyna nieprawdaż?
-Znalazłaś coś konkretnego..?-zawiesił na niej pytający wzrok.Sam miał ochotę na włoską kuchnie, ale tego rodzaju przystawek nie serwowała dana restauracja. Fuck.
Już sobie pojadł. Odłożył kartę dań, znał ją prawie że na pamięć,miał ja przestudiowaną i dobrze wiedział, że to czego szuka jest tylko w jego lodówce.
Skupił się całym pokładem myśli na brunetce.Spojrzenie, choć spostrzegawcze i bystre to wcale nie natrętne i dobitne.Taki ludzkie, ale niech się nie przyzwyczaja.
Gestem reki ściągnął na siebie zainteresowanie kelnera.Zresztą, ten już wcześniej mu się przyglądał. Jedzenie jedzeniem, ale oni chcieli wypić kawę czyż nie?Sean Linbell - 2013-11-27, 17:38 Miał wrażenie, że dziewczyna lekko zaczęła się krępować. Nie taki był jego cel, chociaż musi się przyznać, lubił zawstydzać nieznajomych swoją osobą. Kiedyś też był nieśmiałym typem, więc nie powinien tak robić. Ale cóż, nie jego wina. Nie będzie udawał kogoś, kim nie jest.
- A jakby tak zdarzył się wypadek? Ktoś by się potknął i wybił szybę i wszystkie odłamki szkła trafiłyby na Ciebie? Siedzenie z dala od okna jest zdecydowanie bezpieczniejsze - powiedział, utrzymując dość poważny ton głosu. Mówiąc, swój wzrok miał skierowany w stronę Lily. Bez przerwy. Pewnie musiało być to trochę przerażające dla dziewczyny, ale może się do tego przyzwyczai. Będzie musiała, jeśli jeszcze kiedyś zechce spotkać Sean'a. A gwarantuję, że będzie chciała. Był pewny siebie, temu zaprzeczyć nie można.
- Jak dla Ciebie to chyba jednak nazywam się Sean. Sean to dobre imię. Chociaż, może faktycznie Oliver lepiej pasuje? Dałabyś mi na imię Oliver czy Sean?- mówił z przerwami, zastanawiając się nad odpowiednim doborem słów. Był dość naturalny i przekonywujący, ale wyraźnie w coś grał. Lubił stawiać ludzi w nietypowych sytuacjach. Sam często zastanawiał się, jak on zachowałby się w takich chwilach.
Lily powiedziała coś, co było w stu procentach prawdą. W ogóle go nie znała. I pewnym jest, że nie pozna zbyt szybko. Linbell komplikował wszystko. Dla niego zrobienie śniadania mogło się skończyć wizytą na komisariacie policyjnym. Zdolny był z niego chłopak.Anonymous - 2013-11-27, 20:00 -Sądzę, że szansa jest licha na wybicie szyby akurat tutaj, akurat na mnie.- odparła spokojnym tonem biorąc delikatny wdech. Następnie opróżniła szklankę do dna i odłożyła na bok. Zastanawiała się, dlaczego podszedł akurat do niej, przecież siedzi tutaj wiele ludzi, w tym wiele kobiet. Założyła nogę na nogę lekko przygryzając usta. Przez ten cały czas próbowała utrzymywać kontakt wzrokowy, choć nie zawsze jej to wychodziło. Była z reguły osobą, która nie jest zbytnio otwarta na ludzi, boi się ich, a do tego strasznie peszy.
-Sean, Oliver...jak wolisz. Dostosuję się.- dodała tuż po nim nieco wyższym tonem. Miała nadzieje, że nie zabrzmiało to ani trochę chamsko, a jeżeli tak to w myślach przeprasza.
Za oknem było już ciemno i dodatkowo strasznie zimno, okazyjnie przestało wiać co widziała po spokojnych gałęziach drzew. Cicho westchnęła spuszczając oczy w dół, przez moment przeszedł ją zimny dreszczyk, toteż potarła delikatnie ramiona dłońmi.Sean Linbell - 2013-11-28, 19:32 - Ale jest - powiedział zdecydowanie, dalej utrzymując poważny ton głosu - Powinnaś o siebie dbać i nie siadać byle gdzie, Lily - poradził jej, akcentując ostatnie słowo. Miało to na celu podkreślenie wagi sprawy. Bo co jeśli by się jej ładna twarzyczka poharatała? Co wtedy? Pewnie płakałaby, siedząc w domu i narzekała na swój los. A Sean/Oliver/ktośtam ją ostrzegał. Aby dać nieznajomej dobry przykład, sam maksymalnie odsunął się od okna. Powinna go naśladować! Linbell to doprawdy dobry przykład, warty naśladowania.
- Wstydzisz się mnie? - zapytał widząc jak dziewczyna raz po raz zrywa kontakt wzrokowy. Może faktycznie był trochę zbyt nachalny? W końcu ledwo co się poznali. Spojrzał zatem na swoją kawę, aby nie krępować Lily. Chwycił zaraz po tym napój w dłoń i upił jakąś część.
- Naprawdę? - zapytał się, bardzo optymistycznym tonem. Swój entuzjazm podkreślił dość energiczną mimiką twarzy. Zaraz po tym się roześmiał, chyba sam do siebie. Wesoły był z niego człowiek.
- Więc mogę mieć dowolne imię? A może jakaś propozycja? Bo wiesz, ja na przykład nigdy nie nazwałbym Ciebie Lily. Lepiej brzmi, niech pomyślę. Ariana może? Mogę do iebie tak mówić? - jak to Sean, miał zawsze pełno pytań w głowie. Był typem, który o wszystkim chciałby się dowiedzieć.Anonymous - 2013-11-28, 19:49 Lily obróciła się do chłopaka, kierując wzrok wprost na niego.
-Nie. Dlaczego miałabym się Ciebie wstydzić?- odparła delikatnie unosząc kąciki swoich ust. Wydawało jej się, że chłopak siedzi tu na siłę, że od razu po pierwszej wymianie zdań chciałby uciekać. Nie dziwi mu się, nawet ona ma siebie dość. A może jednak jest inaczej? Może to wszystko to jej chore wymysły.
-Naprawdę - dodała tuż po nim zmieniając wyraz twarz na zwyczajny, nic nie okazujący.
- Sean, Oliver...oba są ładne.- delikatnie się wtrąciła zaraz po tym wracając do słuchania go. Lily otarła dłonią twarz, a następnie poprawiła swoje długawe roztrzepane włosy.
-Wiesz co, szczerze wolałabym Lily. Mam nadzieje, że nie będziesz miał mi z tego powodu za złe.- zaczerpnęła delikatny wdech i posłała Seanowi uśmiech. Sama się sobie dziwiła, że na jej twarzy pojawił się uśmiech. Było to rzadkością, może dlatego, że nie było powodów, okazji.Sean Linbell - 2013-11-28, 19:59 - To mam pomysł! - stwierdził, jakby w ogóle nie słuchał jej wypowiedzi. Trudno było mu uwierzyć, że Lily się go nie wstydzi. Wstał z miejsca, jak zwykle robiąc wiele hałasu wokół siebie. Słaba koordynacja w połączeniu z brakiem wstydliwości skutecznie powodowała, że Sean był osobą, na którą zwraca się uwagę. Po wstaniu od razu usiadł obok Lily, a nie na przeciwko. Tym sposobem nie musiała cały czas patrzeć na jego twarz. Rozsiadł się wygodnie, nogi opierając o nogę stolika. Najchętniej położyłby je na stoliku, ale ze względu na dziewczynę nie będzie tego robił. Chociaż, kusząca opcja.
Niby czemu wydawało się jej, że już chce stąd iść? Czyżby na takiego wyglądał? Nie był przecież znudzony. Wręcz przeciwnie, wykazywał dużo energii w swoich ruchach i słowach.
- Lily? - zapytał zrezygnowany. - Ale to imię jak dla dziecka. Albo jak dla psa. Znaczy, bez urazy! Ariana brzmi lepiej. Albo Julia. - nadal zastanawiał się nad tym imieniem. Imię to przecież ważna rzecz była.
Odwzajemnił uśmiech, wesoło, szeroko. Miał dobry humor ostatnio. Trzeba korzystać z życia.Anonymous - 2013-11-28, 20:48 Brunetka dokładnie mu się przyglądała. Każdy jego ruch był bacznie przez nią śledzony. Kiedy usiadł obok niej zahamowała aby się nie cofać. Nie często miała kontakt z chłopakami w dodatku takimi bezpośrednimi. Ale cóż, możliwe, że w tym mieście tak ma być, tak będzie i że to jest jej wróżone. Gdy wypowiedział jej imię skinęła głową jeszcze bardziej wytężając słuch. Delikatnie śmieszyły ją jego wypowiedzi, ale nie okazywała tego. Oczywiście ze względu na ich temat.
- Kiedyś byłam dzieckiem...czyli imię było wtedy wręcz idealne. Kurde, ale psem nie była i nie jestem...no nie! Cóż za pech.- dodała po nim po czym zaczęła się śmieć, jednak długo to nie trwało bo zaraz ponownie zaczęła mówić.
-Ariana to piękne imię, zaś Julia niezbyt mi się podoba. Może dlatego, że zazwyczaj miałam niezbyt dobre kontakty z dziewczynami o takim imieniu.- gdy zakończyła wypowiedz posłała mu delikatny, subtelny uśmiech. Na chwile zerknęła co się dzieje za oknem..niezbyt jej się to podobało, ponieważ ponownie zaczęło wiać. Dodatkowo będzie musiała wracać piechotą do domu bo samochodu aktualnie nie posiada. Ale jest twarda! Musi sobie poradzić!Sean Linbell - 2013-11-28, 21:11 Nie miał najmniejszego problemu z tym, że dziewczyna śledziła każdy jego ruch. Przez pewne sytuacje, które ciągle się powtarzają, przyzwyczaił się do że jakaś grupa osób patrzy na niego bez przerwy. Na początku czuł się jak jakiś obiekt naukowy, teraz mu to obojętne. Do wszystkiego da się przyzwyczaić.
Wcale nie był aż taki bezpośredni. Przynajmniej nie nalega na kontakt fizyczny, a wręcz go nie lubi. Nie oznacza to, że jest gejem, nie, nic z tych rzeczy. W dotyku wydaje się jednak jeszcze bardziej, jakby to nazwać, kruchy, niż z daleka. Woli stwarzać pozory typowego szaraka, jakich jest tutaj mnóstwo.
- W to nie wątpię, że byłaś dzieckiem. Ale teraz jesteś dorosła, no nie? W takim razie czas zmienić imię. Znaczy, jeśli chcesz. Ale chyba nie chcesz, prawda? - przystopował trochę, bo chyba za bardzo wtrąca się w jej życie. Wiadomo, żarty żartami, ale jednak... Może powinien też dać dojść do głosu nieznajomej.
Podwiózłby ją samochodem, ale niestety, nie ma takiej możliwości. Co prawda, Sean posiadał prawo jazdy, jednak woli go nie używać. To zdecydowanie prowadziłoby do zbyt wczesnej śmierci jego i pewnie osób trzecich. A tak strasznie nie spieszy mu się na tamten inny świat, którego i tak nie ma.
Przeprosił szybko dziewczynę i wyszedł.
ztNoa - 2013-11-28, 21:58
Alexis napisał/a:
A on bywał tu maże raz w tygodniu, wpadał kiedy miał czas i chciał zjeść coś konkretnego.Nie miał jednak żadnego deja vu, raczej żył chwilami i nie zestawiał ludzi na zasadzie podobieństw.Każdy jest indywidualnością. To głupie przypisywać komuś wady czy zalety zupełnie innej osoby i szukać podobieństw u zupełnie innej persony.
Sean? Kimże był Sean? A może kimże jest? Ax nie znał nikogo o takim imieniu, tutejszych prawie że wcale. Jeśli mowa o samcach oczywiście. Z wiadomych względów.Był piłkarzem.Obcował z mężczyznami na codzień. Kobiety były tym piękniejszym epizodem jego życia, męskie grono kojarzy mu się z pracą niżeli relaksem aczkolwiek nie ma nic bardziej cennego niż solidna,męska przyjaźń.Choć czasem można by się pozabijać, oglądanie kogoś dzień w dzień,znanie na wylot, dzielenie z konkretną osobą wspólnych pasji i zainteresowań potrafi zgubić człowieka. Jednak Ax był w pełni określony, tz. nie pozwoliłby sobie na nadużycia.
Z matką naturą żył w zgodzie.Jego urok osobisty i specyficzny charakter sprawiał, że lgnęli do niego ludzie. I płci pięknej, i tej silniejszej.Był jednak zdecydowany.Z zasadami.To ważne w dzisiejszych czasach.Nawiązywał kontakty z łatwością.Nie był dobrym oratorem, nie wiem jak potężnym językowym guru czy oratorem...raczej był obiektywnym słuchaczem od zawsze interesujący się rozmaitością cech ludzkich w jednym wcieleniu.U kobiet było ich znacznie więcej.I zaskakiwały go w każdy możliwy sposób.Dlatego też je lubił.Ogółem. Wiadomo, że potem zwracał uwagę na wyróżniające sie obiekty.
Spojrzał na nią przytomnie,ale i tak nie mógł odpowiedzieć.Nie miało to znaczenia, dlatego nieświadomie bądź świadomie skłamałby z czystej niewiedzy.
-Wiesz,przychodzę jak mam czas i nastrój. -odpowiedział wymijająco.
-A ty?-nie pozostał jej dłużny.Rozmowy nie były jego specjalnością, lecz od czegoś sie zaczyna nieprawdaż?
-Znalazłaś coś konkretnego..?-zawiesił na niej pytający wzrok.Sam miał ochotę na włoską kuchnie, ale tego rodzaju przystawek nie serwowała dana restauracja. Fuck.
Już sobie pojadł. Odłożył kartę dań, znał ją prawie że na pamięć,miał ja przestudiowaną i dobrze wiedział, że to czego szuka jest tylko w jego lodówce.
Skupił się całym pokładem myśli na brunetce.Spojrzenie, choć spostrzegawcze i bystre to wcale nie natrętne i dobitne.Taki ludzkie, ale niech się nie przyzwyczaja.
Gestem reki ściągnął na siebie zainteresowanie kelnera.Zresztą, ten już wcześniej mu się przyglądał. Jedzenie jedzeniem, ale oni chcieli wypić kawę czyż nie?
A Noa... A Noa po prostu żyła z dnia na dzień. Wypatrywała starych znajomych, męczyła obecnych, od czasu do czasu lazła do kina z przyjaciółmi albo decydowała się na jakiś wypad do baru ze znajomą, by pogapić się na mężczyzn. A prócz tego praca, konie, dobra książka. Miała zapełnione życie, zapełniony grafik, ale zawsze znajdywała również czas wolny dla siebie. Co widać chociażby po próbie rozpoczęcia regularnych biegów. A Sean... a Sean właśnie wszedł do starbucksa, przez co kobiecie szczęka na moment opadła w dół. Zawahała się i... nie, nie będzie mu przeszkadzać, bądź też się narzucać. Poza tym nie wypadało zostawiać Alexa, a tak generalnie... poznawanie nowych ludzi jest dość ciekawe. Poza tym, piłkarz rzeczywiście miał w sobie pewien urok osobisty, temu nie można było zaprzeczyć.
- Tutaj rzadko bywam, co do jedzenia... nic nie wezmę, godzinę temu jadłam - machnęła dłonią w lekceważącym geście - ale jak schodzimy na ten temat, ulubiona kuchnia?
Widząc obok kelnera zamówiła sobie, miast kawy, gorącą czekoladę, wzruszając jednocześnie ramionami w kierunku Alexa i posyłając mu delikatny uśmiech. Nie zamierzała na siłę ciągnąć rozmowy, jednak paręnaście pytań jej po głowie krążyło, jak to kobiecie. Nie zamierzała w końcu też milczeć, ale na razie dopracowywała myśli w swojej głowie.
- A jak u Ciebie jest z jazdą konną? Jeździsz, nie jeździsz, w ogóle się nie interesujesz tym tematem? - zapytała się w końcu, zmierzając na razie w kierunku tego tematu, na którym znała się w miarę dobrze.
Potem przejdzie się na inne tematy, może pobawi się w jakieś "gry językowe"... no ale na razie nie wybiegajmy za daleko w przyszłość.Alexis - 2013-11-29, 20:05 Zauważył oczywiście owy moment, w którym brunetka zrzuciła z niego te swoje zmysłowe spojrzenie i powiodła nim po knajpie.Nie przypuszczał nawet, że chodziło jej o to, że zawitał tu jej znajomy.Zresztą.Po chwili lekko i dyskretnie zerknął przez ramie w stronę obserwowaną przez dziewczynę a widząc jakiegoś blondyna w towarzystwie jeszcze innej dziewczyny, też jednak brunetki nie rozumiał niczego.I nic nie przychodziło mu na myśl.Chłopak jak chłopak.Siedzi jak człowiek u stołu i co w nim takiego?
Chciał pstryknął jej przed oczyma ażeby się nie zapatrzyła, lecz to nie było konieczne gdyż weszli ponownie w kontakt wzrokowy.
-Co jest..?Co z nim..?-spytał w celu pozyskania jakichkolwiek informacji.Ma komuś wpierdolić?
Skinął głową w geście przyjęcia do wiadomości jej wyboru, a właściwie jego braku.Sam też nie zamówił nic coby go nasyciło.
-Zdecydowanie włoska, z domieszką polskiej obyczajowość.-odparł jednoznacznie i uśmiechnął sie do niej czarująco.Kto sie nie śmieje mówiąc o jedzeniu?
Dostrzegł kelnera chwilę później niż ona, nie był tak spostrzegawczy jeśli chodzi obecność tej samej płci.Sam poprosił o Wiener melange, jak zwykle zresztą.To uzależnienie. Rozsiadł się nieco wygodniej bo jakoś jego gnaty źle przylegały dotychczasowo do mało wygodnego krzesła.
-Konie...?-nie, usłyszał tylko tyle tylko, że nie dowierzał.Wymownie sie wyszczerzył adekwatnie do sytuacji i poprawił fryz zmieszanym nieco gestem, niby pewnym ale wyrażającym drażliwą kwestię.Uwielbiał te mechaniczne, tylko one sie dla niego liczyły.Był przecież facetem! Niemcem w dodatku! No hellołł ;p
-Nie praktykuję jeździectwa, czysto teoretycznie coś tam o nim wiem.- powiedział z spokojem i nie chcąc niczego potem tłumaczyć dorzucił.-Nie trafiłem tu ze względu na renomowaną stadninę.Nie jestem z nią związany, chociaż jest tam parę moich kopytnych ziomków.-zamilkł chwytając za filiżankę kawy przyniesionej przez kelnera.
Obracał ją sobie chwilę palcami.Tak, ma ADHD i musi ciągle czegoś dotykać.
-Rozumiem, że ty siedzisz po uszy w tych tematach związanych z końmi.-stwierdził i posłał jej nico prowokacyjne spojrzenie aż proszące sie o ripostę.O tak, lubił laski,które lubią konie. Które lubią zwierzęta, lepiej brzmi.To o czymś świadczy.To w pewnym sensie zdradza osobowość człowieka. Ax nie miał nic do zwierząt i one nią miały nic do niego.Był raczej typem obojętnym i znieczulonym.
Zwierzęta nie grały istotnej roli w jego życiu, nie ukrywał nigdy tego.Nie będzie na siłę też tego zmieniał.To jego wybór.Anonymous - 2013-11-29, 22:29 -Wiesz co, jednak wolałabym zostać przy Lily.- uśmiechnęła się zarazem puszczając mu oczko. Zarzuciła nogę na nogę i nieco przysunęła się do stolika coby mogła położyć na nim łokcie.
-Może opowiesz mi coś o tym mieście?- zapytała spoglądając spod rzęs na Sean'a. Była ciekawa z jakimi informacjami może zaznajomić ją brunet. Mieszka tu dosłownie od paru dni. Nic a nic nie wie o tym mieście, nie ma pojęcia co może ją tu jeszcze czekać. Interesowało ją także to czy on także jeździ konno, bo z informacji które dotarły do niej przed podróżą zamieszkuje tu sporo jeźdźców. Może między nimi utworzyłby się jakiś ciekawy temat związany z tym zainteresowaniem. Ale na razie nie będzie o to pytać.
Na chwilę odwróciła się ażeby zajrzeć do torebki i sprawdzić godzinę. Kiedy już to uczyniła odwróciła się z powrotem do chłopaka czekając na jego odpowiedź.