To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Explosion Club

Aiden Craven - 2019-11-03, 16:39

Przyzwyczajony do tego, że Aaren zwykle witała go ciepło, poczuł się dziś jakby dała mu w policzek. Nie kryjąc zaskoczenia, które chwilowo nawet odebrało mu mowę, obejrzał się za Aaren i Tonym, nic z tego nie rozumiejąc. Wreszcie spojrzał na Holly, jakby to ona mogła mu udzielić jakichkolwiek wyjaśnień, ale chyba nie miał co na nie liczyć. - Przepraszam, zwykle nie są tacy niemili - wystękał wreszcie, nawet nie zauważając w zachowaniu tej trójki niczego, co wskazywałoby na to, że już się bardzo dobrze znają.
Na szczęście pozostali przyjaciele nie pozwolili mu nad tym za długo myśleć, bo lada moment dołączyła do nich Jessie wraz z Hayley i jej znajomym. Pojawienie się tej trójki dopełniło istnego rollercoastera emocji, bo złość Aaren została przegnana przez nieokiełznany entuzjazm Jess, która jak zwykle okropnie się rozgadała, nie dając nikomu dojść do głosu. Więc tak - przyjaciele Aidena na ogół byli do niego podobni, weseli i sympatyczni, a że zadawał się jeszcze z Wayfordami, było to zwykłym zbiegiem okoliczności. Sporo tych przypadków jak na jedną osobę, ale to przecież Unlucky Brian we własnej osobie. ¯\_(ツ)_/¯
- Nie mam pojęcia, o co im chodzi. Tylko nas zobaczyli i Aaren się strasznie wkurzyła - poskarżył się Jess po tym, jak każdy z każdym się przywitał i przedstawił.

Nadya - 2019-11-03, 17:08

Kiedy dostała shota opróżniła go w zasadzie w klilkanaście sekund. Miałą mocną głowę (kwestia wprawy), ale normalnie nie zależało jej na tym, żeby alkohol od razu uderzył jej do głowy. Tym razem było inaczej. Następnie zamówiła sobie Seabreeze, co jako kolejne było świadectwem, że Nadya chciała się upić i to w miarę szybko. Po pierwsze nie ma to jak sobie wszystko wymieszać, a po drugie wódka, wódka i jeszcze raz wódka.
Nie interesowała się za bardzo tym co dzieje się na parkiecie, nie mając na razie zbytniej ochoty, żeby dołączyć do tańczących. Póki nikt jej nie zaczepiał, ona nikogo nie zaczepiała, a jedyną rozmowę jaką prowadziła, to tą z barmanem. Tak było dopóki obok niej przy barze nie pojawił się mężczyzna, przykuwający uwagę ze względu na swój demoniczny makijaż. Nawet jeśli nie to, to trudno byłoby jej przegapić mało dyskretne otaksowanie wzrokiem. Nie żeby jej to dziś przeszkadzało, nie w obecnym humorze. Co więcej, odpowiedziała mu tym samym otwarcie oglądając go dobie od góry do dołu. Jedynym czynnikiem utrudniającym jej rozpoznanie były włosy, natomiast jego musiałaby rozpoznać spod tej charakteryzacji.
- Fajny makijaż. - zdecydowała się odezwać, a co więcej pochwaliła jego przebranie, a raczej integralną część tego przebrania. Następnie zamiast odpowiedniego przywitania uniosła naczynie ze swoim drinkiem niczym na toast, aby następnie ubić kilka sporych łyków. Alkohol przyjemnie palił w gardło. Jednocześnie coś zaczynało jej świtać, że facet wydawał się tak jakby... znajomy?

Holly - 2019-11-03, 17:09

Reakcja Aaren na jej obecność bardziej miała rozbawić Holly, w oczach której wyglądała teraz nadymana jak rozdymka i z nosem zadartym po sam sufit. Ten rozdział jednak zamknęła już za sobą dawno i nawet zobaczenie się z Tonym po tylu latach nie wzbudzało już w niej emocji, a na ich odejście zareagowała zwykłym wzruszeniem ramionami. Nie chciała sobie psuć tego wieczoru i w zasadzie wolała, że na ten moment skończyło się to w ten sposób niż gdyby miała się wywiązać z tego kolejna kłótnia. W końcu Holly była teraz bogu winna ducha i nikomu krzywdy nie robiła swoim pobytem tutaj. No, może poza Aidenem :lol: - W porządku - uśmiechnęła się do niego lekko widząc, że nie był zachwycony z takiego obrotu spraw.
Zaraz jednak została zaciągnięta do kolejnych znajomych blondyna, których tym razem rzeczywiście nie znała i którzy przede wszystkim zdawali się mieć nieco przyjaźniejsze nastawienie do niej. Przywitała i przedstawiła się z innymi, gdzieś w międzyczasie trajkotu Jessie komplementując charakteryzację Hayley. Na jej twarzy zawitał niepozorny uśmiech na próby wyjaśnienia wściekłości Aaren przez Aidena, bo prawdopodobnie jako jedyna w tym gronie znała rzeczywisty tego powód. Tym oczywiście nie zamierzała się dzielić na samym początku, jeśli w ogóle.
- Więc podeszłam do Ciebie, bo myślałam, że jesteś tu tak samotny jak ja, tymczasem okazuje się, że znasz połowę klubu - zwróciła się do niego z przekąsem w głosie, bo jak darzyła go czystą sympatią, tak nie spodziewała się takiego obrotu spraw.

Hayley - 2019-11-03, 18:19

Odwróciła głowę w kierunku Jess, z radosnym śmiechem odstawiając małą popisówkę w odpowiedzi na jej słowa. Nie do końca było tak, że nie zdawała sobie sprawy z tego jak wygląda w tańcu; w sali do ćwiczeń były lustra, poszczególne elementy maglowała setki razy zanim osiągnęła zamierzony rezultat, ale mimo tego, nie do końca rozumiała jak działa to na innych ludzi. Wiedziała tylko, że robi coś ładnego i bawiła się tym całkiem radośnie i niewinnie. Niemniej za chwilę Jess zwróciła jej uwagę na Aidena Z DZIEWCZYNĄ! W pierwszej chwili uśmiechnęła się szeroko, z podobnym entuzjazmem co Jess wyciągając dłoń w kierunku Holly. Podziękowała grzecznie za komplement i wszystko byłoby w porządku, gdyby nie odpowiedź biednego Cravena. Na chwilę odwróciła głowę w kierunku Tonego i Aaren, szukając ich w tłumie kolejne kilka chwil, ale szybko nabrała pewności względem osoby stojącej naprzeciwko. To była TA Holly. W jednej chwili dosłownie zaniemówiła, przypatrując się zachowaniu Tonego, po czym westchnęła cicho doskonale znając położenie Wayforda. Zbyt długo się przyjaźnili, żeby teraz nie domyśliła się o co chodziło.
- To nie twoja wina Aiden. Naprawdę - Niemal szepnęła, trochę nie wiedząc co powinna zrobić. Nie chciała wtajemniczać ich w szczegóły, jednocześnie czując, że jeśli to wszystko ma dalej toczyć się własnym rytmem, Holly nie powinna wchodzić w to towarzystwo. Nie dlatego, że ją oceniała, bo tak naprawdę dziewczyna zrobiła na niej pozytywne wrażenie, ale dlatego, że wtedy Aaren wykluczyłaby się z niego sama.
- Aaren bywa trochę impulsywna, szczególnie kiedy coś ją... zaskakuje - dodała, ale chyba tylko Holly mogła domyślić się co Hayley próbowała przez to powiedzieć. Sama zresztą też niejednokrotnie była w podobnej sytuacji, dlatego daleko jej było do negatywnej oceny nieznajomej. Pewnie tak jak Hay, nie zrobiła zupełnie nic co mogłoby wywołać taką reakcję Aaren. No... w każdym razie nie teraz.

Caroline Hathaway - 2019-11-03, 18:56

Caroline również udało się namówić Drew na wyjście z klubu na imprezę hallowen. O dziwo lepiej poszło jej niż rok temu, a to już był wyczyn. Ich przebranie było dość ciekawe, przynajmniej tak się jej wydawało. Była ubrana w czarną sukienkę z czerwony wstawkami do połowy uda, a na to miała zarzucony czerwony płaszcz z czarnymi wstawkami. Na dłoniach miała koronkowe czarne rękawiczki i czerwone paznokcie pod nimi. Na nogach natomiast miała czarne szpilki z czerwoną podeszwą i czarne rajstopy. Miała miała mały wiklinowy koszyk, a całość dopełniał mocny czarny makijaż. Nie mogła wyskoczyć przy tym w swoich jasnych włosach, bo nie pasowałyby do całości. Nie zamierzała się jednak przefarbowywać na czarno, więc na głowie miała dopasowaną perukę. Za pewne na imprezę przyjechali wspólnie i to taksówką, więc kiedy z niej wysiedli od razu mogli skierować się wnętrza klubu. Uśmiechnęła się widząc ludzi w przebraniach tu i tam, spojrzała na faceta i podniosła czarną brew.
-To co? Bar czy przywitamy się z resztą? - rzekła do niego. Prawdopodobnie niektórych była mniej lub bardziej wstanie rozpoznać, albo i nie.

Anthony Wayford - 2019-11-03, 19:51

Zacisnął usta w wąską linię, podobnie jak Aaren starając się trzymać nerwy na wodzy. Zamiast ją puścić, uparcie przytrzymał za rękę i trzymał tak długo, aż przestała z nim walczyć. Dopiero wtedy poluźnił uścisk i zbliżył się, żeby objąć ją ramieniem.
- Chodź, wyjdziemy na chwilę - poinformował ją i poprowadził w stronę wyjścia na swego rodzaju palarnię, dokąd mogli na chwilę uciec od hałasu i zniknąć z oczu znajomych. Dopiero wtedy Tony krótko się obejrzał, ale nie widząc, by ktokolwiek za nimi szedł, skupił całą uwagę na Aaren.
Wychodząc na świeże powietrze, poczuł nieprzyjemne uderzenie zimna i bez słowa ściągnął marynarkę, żeby Aaren mogła się nią okryć. Poprawił rękawy i spode łba spojrzał na zupełnie rozbitą całą tą sytuacją żonę. Wiele myśli krążyło mu teraz po głowie, bo również nie był gotowy na takie spotkanie, ale był też świadom tego, że jego największy - i w zasadzie jedyny prawdziwy - problem stoi przed nim.
- Nie musisz się jej obawiać - powiedział, nie mając oczywiście na myśli Holly samej w sobie, tylko raczej jej obecności w swoim życiu. - Kocham tylko ciebie - dodał, patrząc Aaren w oczy. Nie musiał pytać, dobrze wiedział, na czym polega jej problem; była to niepewność, czy na pewno jest najważniejszą osobą w życiu Wayforda, a rozwiązanie na to znał tylko jedno. Czy skuteczne... To się jeszcze miało okazać.
Jeśli nie chciała na niego patrzeć, delikatnie ujął jej podbródek i skierował wzrok na siebie, po czym nachylił się by zainicjować pocałunek, który miał ostatecznie rozwiać wątpliwości Aaren i ją uspokoić.

Aaren Wayford - 2019-11-03, 20:18

Nie chciała wprowadzać nerwowej atmosfery wśród znajomych, bo jej problem z Holly był raczej osobisty i tylko wąskie grono osób wiedziało, że jej zachowanie nie było bezzasadne. Mimo to stała się sprawczynią całego zamieszania, z czym czuła się źle, ale nie zamierzała nikomu nic wyjaśniać, na pewno nie teraz.
Będąc z dala od nich poczuła się lepiej i choć Rudowłosa była zapomnianą przeszłością, to jednak wspomnienia zabolały mocniej niż przypuszczała. Frustrowało ją to, że tak łatwo im uległa, ale z drugiej strony głęboko zakorzeniony w psychice lęk przed samotnością i odrzuceniem odezwał się ze zdwojoną siłą. Czasami chyba po prostu zapominała, że już nie jest sama, a jej druga połówka zawsze będzie obok. <3 I w zasadzie tylko on się tu liczył, a znajomi... choć byli ważni to jednak musieli sobie poradzić sami i być może przejechać się na nowej „koleżance” Aidena.
Pozwoliła Tonemu zabrać się na zewnątrz, gdzie oboje w pierwszej chwili poczuli uderzenie chłodu i nieprzyjemnie zimnego powietrza. Mimo to Aaren wzięła głębszy oddech czując jak robi jej się lżej, jak spokój i zimno ogarniają całe jej ciało. Okryta marynarką przez bruneta, subtelnie uniosła kąciki ust ku górze, ale nie odważyła się spojrzeć mu w oczy, nie teraz.
Miał rację w tym, że to niepewność była głównym problemem Aaren i w istocie tylko on mógł utwierdzić ją w przekonaniu, że niepotrzebnie się obawiała. Tę rozmowę powinni byli odbyć już dawno temu, ale podobno lepiej późno niż wcale. Gdy zaczął mówić podniosła spojrzenie, aby móc spojrzeć mu w oczy, podczas gdy jej własne nie były już przepełnione lodem, a wypełnione delikatnym błękitem.
Potrzebowała tych słów, jednego prostego „kocham”, aby w jednej chwili poczuć jak ciężar spada z jej barków. To, co powiedział było dla niej niesamowicie ważne i miała pamiętać te słowa przez całe życie. Nie była na niego zła, po prostu pogubiła się trochę w swojej niepewności pomieszanej z nienawiścią. Na szczęście był ktoś, kto potrafił sprowadzić ją na ziemię. <3
W pierwszej chwili pozostała bierna, ale nie pozwoliła czekać mu długo, bo zaraz odpowiedziała na pocałunek jednocześnie mocno wtulając się w ciało męża, którego objęła w pasie.
- Ja też cię kocham, bardzo. Bardzo mocno.- szepnęła i za moment uśmiechnęła się szeroko opierając czubek głowy o jego czoło. I choć ich zachowanie z boku mogło wyglądać jak ckliwa chwila z jakiejś telenoweli, to oboje nie dbali o to. Byli tu dla siebie i tylko to się teraz liczyło.

Mistrz Gry - 2019-11-03, 21:21

Happy hour cieszyło się dziś wielką popularnością, ale wszystko co dobre, zwykle szybko się kończy i tak było też w przypadku darmowego alkoholu. Ale spokojnie! Organizatorzy imprezy zadbali o to, by go nie zabrakło. Szkopuł w tym, że trzeba się o niego trochę postarać...


ŁOWIENIE JABŁEK

Spragnieni darmowego alkoholu mogli wziąć udział w pierwszej zabawie, cieszącą się sporą popularnością w zeszłym roku. Element rywalizacji zresztą zachęcał do wzięcia udziału w łowieniu jabłek, zanurzonych w wielkiej wazie wypełnionej ponczem.
Ale! Organizatorzy wyjątkowo zmienili zasady czyniąc z tej niewinnej gry krótką drogę do urwania filmu. Na każdym jabłku wycięty jest numer odpowiadający ilości darmowych shotów, jakie należy wypić przy wszystkich, tuż po wyłowieniu owocu.
Czy są tutaj jacyś odważni?!

Chętni do udziału w zabawie muszą jedynie napisać post w dowolnym momencie fabuły, po którym MG wylosuje liczbę na jabłku i umieści ją w poście!


Aiden Craven - 2019-11-04, 12:39

Ze względu na wrażliwość Aidena, takie sytuacje absolutnie nie spływały po nim jak po kaczce. Wszystko brał do siebie, prawdopodobnie przez to, że jego ojciec przez lata pielęgnował w nim poczucie winy, nawet za rzeczy, na które nie miał żadnego wpływu. Nic dziwnego, że słowa Hayley nie przyniosły mu pocieszenia. Spiął lekko brwi, analizując słowa przyjaciółki i przyglądając się Holly podczas gdy była zajęta powitaniami i komplementowaniem makijażu Hayley. Skoro nie była to jego wina, to czy w takim razie Aaren zareagowała taką niechęcią na widok Holly? Dlaczego?
Nie był w stanie jakkolwiek powiązać jej z Wayfordami, więc za chwilę o tym zapomniał, tym bardziej, że dziewczyna zwróciła się bezpośrednio do niego, więc znowu się uśmiechnął, po prawdzie nie potrafiąc długo się czymś zamartwiać.
- Uhm, tak właściwie to dużo się nie pomyliłaś - powiedział, znacząco oglądając się na znajomych, gdy znowu zajęli się sobą. Odkąd wszyscy byli w związkach, Aiden czuł się podczas wspólnych wyjść jak piąte koło u wozu. Nawet Hayley przyszła dziś z facetem, który jej się podoba, a Jess nawet bez męża obok była nieosiągalna, co Aiden i Holly mogli zobaczyć gdy znowu coś odwróciło uwagę brunetki od rozmowy.
- Zagramy? - Zaproponował wesoło, gdy usłyszał zaproszenie do jednej z alko-weenowych zabaw.

Holly - 2019-11-04, 20:28

Nie przyszło jej do głowy to, że Hayley mogłaby być wtajemniczona w jej sytuację z Tonym i Aaren, dlatego też nawet nie była w stanie załapać jej delikatnych aluzji w wypowiedziach blondynki. Poza tym reakcja Aaren dalej wydawała jej się być bardzo infantylna i zwyczajnie przesadzona, ale to także zachowała dla siebie, nie chcąc wywoływać jakiejś kłótni czy dramy, skoro ten rozdział miała już zamknięty i dawno za sobą, a ich spotkanie było dziełem nieprzyjemnego przypadku. Chociaż przeprowadzając się do Eastbourne, mogła się przecież z tym liczyć.
- Och - wydukała tylko, kiedy Aiden potwierdził jej podejrzenia. Czyli jednak powinna iść za hasłem nieoceniania po okładce i nie brać go za drugiego osamotnionego outsidera.
- Czemu nie - wzruszyła ramionami na propozycję gry, bo od kiedy znowu zostali sami raczej nie mieli mieć lepszych zajęć. Takie miejsce nie sprzyjało rozmowom i zapoznawaniom się, a na pewno nie tak jak podobne gry (i oczywiście alkohol, ale o tym nie mówi się głośno), więc po chwili w towarzystwie blondyna udali się do wyznaczonego miejsca, gdzie zgłosili chęć udziału, a Holly była nawet chętna do tego, żeby przełamać pierwsze lody i rozpocząć zabawę. W końcu strój do czegoś zobowiązywał :lol:


Na twoim jabłku widnieje liczba 5! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!

Anthony Wayford - 2019-11-04, 20:38

Tymi słowami zdjęła z niego ciężar, który ciążył mu wewnątrz od kilku minut. Bardzo, ale to bardzo nie chciał, by za daleko zaszła w swojej nienawiści i niepewności, więc gdy udało mu się to stłumić w zarodku, odczuł wyraźną ulgę.
Gdy pocałunek dobiegł końca, odetchnął cicho i przytulił Aaren do siebie, stojąc tak przez chwilę i cały czas intensywnie myśląc. Jak się spodziewał, odzyskanie wewnętrznego spokoju już takie proste nie będzie, ale prawdopodobnie miało mu to minąć jeszcze tego wieczora. W ciągu jednego dnia zwykle przerabiał cały wachlarz emocji, więc...
- Wracamy do domu? - Zapytał, nie sądząc by pozostanie w klubie byłoby dobrym pomysłem. Podejrzewał, że Aiden i Holly zostali już przy reszcie, co wykluczało towarzystwo Tonego i Aaren. Zresztą i tak wcale nie chciał tu przychodzić, więc szybszy powrót do domu był mu jak najbardziej na rękę.
Gdy Aaren się z nim zgodziła, wrócili do środka by zabrać z szatni swoje rzeczy, a potem wyjść z klubu i taksówką wrócić do domu, bez zbędnych pożegnań z kimkolwiek. zt

Aaren Wayford - 2019-11-04, 20:54

Nie chciała obarczać go problemem, z którym niejako musiała zmierzyć się sama. Z drugiej jednak strony tylko on mógł przemówić jej do rozsądku i zapewnić o tym, że tak naprawdę liczy się tylko ona, a nie inna kobieta z przeszłości. Zawiłości jej psychiki często sprawiały, że Aaren zapętlała się w problemach i niestety z trudem z nimi radziła.
Na ogół nie pokazywała po sobie nic, próbując walczyć z nimi sama. Teraz jednak pomoc i wsparcie męża okazały się nieocenione i to właśnie dzięki temu odzyskała wewnętrzny spokój. Stojąc wtulona w męża jeszcze przez chwilę tak trwała, otulona jego ciepłem i ramionami. Dopiero w momencie, w którym basowy pomruk przerwał ciszę spojrzała na Tonego.
- Wracamy.- Zgodziła się i razem z nim wróciła jednie po rzeczy do szatni. Winna była wyjaśnienia przyjaciołom, ale nie dzisiaj i nie teraz. Razem z brunetem wsiadła do taksówki, aby udać się w drogę powrotną do domu.
/zt

Sevastien Sheremetyev - 2019-11-05, 21:14

Nieumiejętność zgrania się z muzyką wynikała chyba przede wszystkim z fatalnego pod tym względem słuchu i wyczucia rytmu, które przeszkadzały mi w tańcu na tyle, że momentami wyglądało to tak, jakbym miał co najmniej problemy z koordynacją ruchów. Hayley jednak trafnie spostrzegła, że zupełnie mi to nie przeszkadzało. W warunkach panujących w klubie moje marne umiejętności ginęły zresztą w tłumie, więc jedyną osobą, która się ich dopatrzyła, była Hayley. Niemożliwym było jednak żebym nie zauważył, że dziewczyna mnie obserwowała; nie odebrałem tego jednak źle, może dlatego, że sam też prawie nie odwracałem od niej wzroku, zauważając to samo co Jess czy dlatego, że po prostu dobrze się bawiłem na parkiecie razem z nimi.
Nie potrwało to jednak długo, bo gdy pośród moich znajomych wynikło drobne zamieszanie, znowu nie miałem pojęcia o co chodzi, najbardziej ze wszystkich nie rozumiejąc, co się właśnie stało. W każdym razie, gdy poznałem już imiona kolejnych dwóch osób, które dołączyły do naszego małego grona, wszystko wskazywało na to, że zabawa zacznie się teraz kręcić wokół łowienia jabłek, do którego spośród naszego grona jako pierwsza wyrwała się Holly. Z rozbawieniem przyglądałem się próbom złapania jabłka w zęby, co jednak chyba nie zajęło dziewczynie wiele czasu.
- Brałaś w tym kiedyś udział? - Zapytałem stojącej obok Hayley, nic nie wiedząc o genezie jej znajomości z Jess. :lol:

Hayley - 2019-11-05, 23:09

Podeszła bliżej, od razu wspinając się na palce, by zobaczyć idącą w stronę wazy Holly. W tłumie jej długie kolorowe włosy odcinały się od reszty, dzięki czemu bez trudu zlokalizowała ją na scenie tuż przy wielkiej misie z ponczem i pływającymi w nim owocami. Z zainteresowaniem wyciągnęła głowę, kiedy znajoma nachyliła się po swoje jabłko, ale krótką chwilę nic nie mogła wyczytać z zaistniałej sytuacji. Prowadzący powoli sprawdził numerek, a potem z podekscytowaniem wykrzyknął "pięć" tak głośno, że Hayley wzdrygnęła się lekko z samego natężenia dźwięku. Dopiero po chwili, kiedy pod nos Holly podstawiono wyłowioną liczbę shotów, skrzywiła się ze współczuciem, ale Sevastien odwrócił jej uwagę swoim pytaniem. Nieoczekiwanie zaśmiała się szczerze, kiwając twierdząco głową.
- Tak. Kilka lat temu i też wylosowałam 5 - Odparła, raczej nie musząc komentować jak to się skończyło. Nigdy nie miała mocnej głowy, a śmiem przypuszczać, że po takiej ilości alkoholu naraz, mało kto zachowałby chociaż względną trzeźwość myślenia.
- Wtedy poznałam Jess - dopowiedziała radośnie, przypominając sobie urywki tamtej imprezy. Chyba robiły mumię tarzając Jess po podłodze... :lol2:
- W ogóle nie chciałbyś spróbować swoich sił?

Holly - 2019-11-06, 00:37

Zgłosiwszy się jako pierwszą do zabawy, nie musiała czekać na swoją kolej i prawie od razu po podejściu do wazy z ponczem mogła rozpocząć łowienie jabłka. Westchnęła cicho i przyjrzała się kolorowemu płynowi, jakby szukając najbardziej potencjalnego owocu, w trakcie czego zebrała włosy w wysoką kitkę, którą związała z pomocą gumki, którą zawsze zwykła nosić na nadgarstku. Następnie nachyliła się nad wazą i spróbowała złapać pierwsze jabłko, które rzecz jasna zaczynało uciekać, więc zapewne zajęło jej to kilka chwil. W końcu wyprostowała się i podała organizatorowi jabłko, żeby odczytał numerek, a ona otrzymała swój przedział. Słysząc magiczną liczbę pięciu, chwilowo zwątpiła w siebie, nie uważając tego za świetny pomysł na jej pusty żołądek, ale ostatecznie przyjęła to z honorem. Co prawda nie mogła nie skrzywić się lekko przy pierwszym kieliszku, ale kolejne cztery poszły już zdecydowanie łatwiej.
- Twoja kolej - powiedziała do Aidena, kiedy do niego wróciła, teraz odczuwając lekko efekty wypicia tych shotów w takim krótkim odstępie czasu przez lekkie zawroty głowy.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group