Hero Of War - 2016-08-28, 00:42 Zagranie Crescendo sprawiło, że gniadosz wydał z siebie głośny kwik próbując odpowiedzieć rywalowi tym samym, niestety bezskutecznie bo zanim zdążył zrobić cokolwiek, Octavia odsunęła go od siwka, nie dopuszczając do spięcia. Hero z chęcią podjąłby to wyzwanie jednak jego myśli teraz skierowane były w jednym kierunku, chodziło o to aby przeć naprzód bez względu na wszystko.
Za zakręcie ze względu na konieczność wykonania większego ruchu niż jego przeciwnik nieco wytracił tempo, szybko jednak nadrabiając tuż po nim lekkim dodaniem . Wyraźny sygnał do mocniejszego tempa i dogonienia rywala, zwolnił u gniadego wszystkie hamulce. Wystrzelając niczym z procy, zaczął intensywnie pchać się zadem, który niezwykle głęboko wchodził pod kłodę. Płuca tłoczyły zwiększoną ilość powietrza wprawiając w intensywną pracę całą klatkę piersiową ogiera, cały aż chodził z emocji, napędzany adrenaliną i wolą walki, biegł łeb w łeb z Crescendo, który dodatkowo motywował go do rwania naprzód. W tej chwili był nieobliczalny i jakiekolwiek próby przytrzymania go nie wchodziły w grę. Szaleńczo parł przed siebie, dysząc głośno, wbijając mocno kopyta w miękki piasek pod nimi, zlany potem niezwykle intensywnie szedł przed siebie.
// Mi pasuje, losuj :DNathalie Wheller - 2016-08-28, 12:54 Nathalie znów zmienila położenie swojego ciała unosząc jeszcze bardziej tylną jego część do góry i pochylając się, prawie przytulając do szyi Soul Eatera i przenosząc ciężar ciała na jego przód. Teraz, skoro wyprzedzili swojego największego rywala, nie może pozwolić aby ten koń przegrał, w końcu był bardzo dobry, a z tego co dziewczyna wie - nie miał jeszcze zasłużonego zwycięstwa w swojej karierze. Wodze miał kompletnie luźne, wędzidło nie wstrzymywało go w żadnym stopniu, a na swoim zadzie mógł poczuć smagnięcia batem zmuszające go do tworzenia większych fouli. Kobieta odwróciła się i widząc dzielącą ich odległość od rywali można by uznać, że nie musiała go wcale smagać, ale przezorny zawsze ubezpieczony a im o więcej długości wygrają tym lepiej. W połowie prostej bat zatrzymał się w jej dłoni, a jedynie pracowała wodzami starając się przyspieszyć go jeszcze bardziej im bliżej celownika byli. Ale czy przekroczą go jako pierwsi, tego nie wiedziała bo w tym sporcie wszystko się może zdarzyć.Princessof the Nile - 2016-08-28, 13:06 Princess była coraz bardziej niespokojna, wyzuwając, że zbliża się dla nich decydujący moment, w którym trzeba przyśpieszyć. Na razie jednak chociaż bardzo chciała już wystrzelić i ruszyć pełną parą stosowała się do tempa narzuconego Jamesa, niechętnie odrobinę zwalniając przed ostatnim zakrętem. James nadal prowadził ją po torze blisko Daiquiriego. Princess wzrok również miała wbity w tor przed sobą, czasem spoglądają na te konie, które miała w zasięgu wzroku. Dżokej zwolnił ją przed zakrętem w który weszła bez problemów pilnując swojej obecnej pozycji, by zaatakować we właściwym momencie.
Już na ostatniej prostej otrzymała wyczekiwany sygnał. Stocke przykleił się do jej grzbietu a zacięcie batem było tylko formalnością. Klacz od razu ruszyła mocno naprzód, wbijając kopyta tor i odbijając się, robiąc długie foule. Natychmiast przyśpieszyła do pełnego tempa a kolejne użycie batu tylko ją zmotywowało. Osiągając niemal maksymalne tempo pędziła naprzód z wzrokiem skierowanym na tor.Soul Eater - 2016-08-28, 13:13 Udało mu się w końcu wyjść na prowadzenie, z czego miał zamiar jak najlepiej skorzystać. Nie blokowało go wędzidło, więc teraz gonił z największą możliwą do osiągnięcia dla siebie prędkością. Chciał zostawić przeciwników jak najdalej w tyle, by nie siedzieli mu na ogonie. Smagnięcia batem sprawiały, że przyspieszał jeszcze bardziej, wydłużając maksymalnie swoje fule. Na jego sierści pojawił się pot, ale on ani na moment nie zwalniał. Oddychał jeszcze szybciej, dostarczając tlenu do mięśni pracujących teraz z pełną parą. Jeszcze ani razu nie zajął pierwszego miejsca i miał nadzieję to w końcu zmienić, bycie tym którymś tam z kolei koniem było dość wkurzające. Odbijając się mocno od ziemi prawie latał, pochłaniając kolejne metry ostatniej prostej. Nie dawał sobie odpoczywać, a wręcz przeciwnie, im bliżej mety tym bardziej przyspieszał osiągając niemal swój limit, a nawet go przekraczając. Uszy miał płasko przyklejone do potylicy, a nozdrza maksymalnie rozwarte. Wzrok karego za to utkwiony był w jednym miejscu przed nim. Słyszał tętent kopyt rywali za sobą, więc tym bardziej starał się jak najdalej od nich uciec.Alexander Sahajev - 2016-08-28, 13:44 Alexander cały czas pilnował tempa swojego konia i nie przeszkadzało mu w najmniejszym stopniu to, że doganiają go inni. Niech doganiają, w tym momencie wyścigu to mogli go nawet przegonić, bo nie ma nic lepszego dla reasonable'a niż biegnięcie wśród innych koni, w samym środku stawki, a na koniec szukanie w niej miejsca i dopiero wybicie na prowadzenie. Bądź co bądź zauważył, że reszta zbliża się do niego, lecz dopiero w połowie zakrętu odciągnął wodze od szyi kasztana i przyspieszył go dłońmi w jednym tempie uciskając jego szyję jak i popuszczając. Całkiem szybko też użył po raz pierwszy bata ponieważ zaraz po tym manewrze wodzą i kolejne dwa razy na końcu tego jakże ekscytującego zakrętu. Z racji iż za nim biegły trzy większe konie tuż na początku ostatniej prostej wybił go na dalsze tory aby nikt mu nie przeszkadzał a i zdążył się jeszcze rozpędzić, przy okazji nie pozwalając by ktokolwiek zdołał go przygnieść do barierek albo zakleszczyć "w dwa konie" po czym całkowicie schował się w jego szyi i trzepnął jeszcze raz batem po jego zadzie. Nie obserwował już co dzieje się po bokach a całkowicie skupił się na tym, aby Dai obrał sobie za cel dogonienie Shenanigans i przegonienie jej na tym jakże najważniejszym odcinku trasy.Daiquiri - 2016-08-28, 18:46 W odpowiednim momencie dał z siebie wszystko, aby nie dać się przegonić ścigającym go dead lastom. Chociaż jego celem było dogonienie, ba, prześcignięcie biegnącej przed nim Shenanigans, to można było odnieść wrażenie, że uciekał przed końmi za nim. Wprawdzie brakowało mu rywala, który szedłby z nim łeb w łeb (choć prawdopodobnie niebawem mógł się spodziewać ujrzeć przy swoim boku na przykład Scho), ale i goniące go konie były dobrą motywacją. Odpowiadając dżokejowi na ruchy wodzy oraz uderzenia bata rozpędzał się coraz bardziej, efektownie wyciągając ciało w biegu i głęboko wkraczając zadem pod kłodę w kolejnej fazie. Wzrok miał utkwiony w prowadzącej Shenanigans, do której zbliżał się z każdą sekundą, teoretycznie mając duże szanse na osiągnięcie postawionego przez Alexandra celu. Teoretycznie, bo w praktyce bywało różnie...Delfinek - 2016-08-28, 20:55 Przetrzymała ogiera oczywiście mocno na zakręcie aby się sierota nie wywaliła oraz przyjęła wyższy dosiad unosząc tyłek do góry. Zakręt pokonali dalej od bandy dla bezpieczeństwa, z resztą i tak nie mogli bliżej, bo w końcu biegli obok innych koni, które blokowały mu przejście do wewnątrz. Wyjście na prostą postanowiła przetrzymać jeszcze stałym tempem wciąż silnie działając kontaktem, aczkolwiek sytuacja zmieniła się po wyjściu na prostą. Wbrew jej miłemu w stajni podejściu go koni stuknęła silnie ogiera batem po zadzie oraz rozluźniła kontakt pozwalając mu wyciągnąć bardziej szyję. Trzymała tyłek w górze mając najlżejszy możliwy dosiad z tych najlżejszych dosiadów oraz w pewnym sensie dała mu luzy.
Wiedziała na co go stać, a siłę i euforię trzymaną zapewne pragną oddać torowi stąd nie przeszkadzała mu ani trochę w przyśpieszeniu. On sam wiedział co robić, a ona go tylko wspomagała. A to co jakiś czas batem, a to ruch wodzami. Wszystko by dotrzeć na metę jak najlepiej. Owszem, konkurencja była ciężka gdyż większość koni obok nich również trzymało siły na koniec, aczkolwiek Scho był tutaj jednym z lepszych nie ukrywając, przynajmniej dla Delph był najcudowniejszym <3Scho Can Do - 2016-08-28, 21:57 Zaraz ich czekał zakręt i ostatnia prosta. Ogier wiedział, że dopiero teraz zacznie się prawdziwa walka. Ja ci dam sierotę ! Pojechali nieco dalej od bandy, by nie ryzykować wypadkiem na torze. Zaraz znaleźli się na ostatniej prostej, a ogier prychnął głośno na widok linii mety. Każdy startujący tu koń, miał szansę na wygraną. Wszystkie były młode, silne i piekielnie szybkie. Kiedy wyprostowali się na prostej, ogier tylko czekał na stuknięcie batem po zadzie. Kiedy tylko poczuł muśnięcie ostro wypruł do przodu, posiadał jeszcze spore pokłady siły, która pozwoliła mu na przyspieszenie i mogła dać szansę na zajęcie miejsca na podium. Mocno wciskał nogi w podłoże, odbijając się mocno od nich i z każdym krokiem, nabierając tempa. Nie miał większych problemów, by wyjść do przodu i przeć naprzód w kierunku mety, goniąc te konie, które były na przedzie. Może nawet je doganiając? Czy się zrównując? Kto wie. Wyciągał gniade cielsko nad swoim torem, niczym pantera albo jakby był z gumy. W końcu osiągnął kawałek przed metą, maksimum swoich możliwości i teraz biegnąć już tylko tak, żeby utrzymać pozycję i dobiec jak najlepiej. W końcu przeciął linię mety, parskając głośno z zadowoleniem. Tak czy siak, bez znaczenia na którym miejscu dobiegł, choć jeśli na podium to super <3 Nie to trudno, nie pierwsze i nie ostatnie jego zawody jeszcze.Jonah Wrens - 2016-08-29, 09:32 Puszczając kompletnie Vesiego musiałem nieco nadgonic stawke. Nie zakładałem czarnego scenariusza, więc śmiało i ochoczo jechałem go do przodu. Musiałem posylac bat na jego zad, ręką podążając za jego pracującym szyjskiem. Teraz śmiało mogłem poczuć ten pęd i prawdziwą prędkość folbluta. Jego poszerzone foule, szybki oddech i cała prędkość idealnie komponowala sie z całą sytuacją. Na prostej liczyło się jedynie jechanie do przodu, co też robiłem. Co by sie nie działo i tak mogłem być zadowolony z siwego, chociaż nie przestaliśmy walczyć do przekroczenia celownikow.Aiden Craven - 2016-08-29, 16:34 Galopując po prostej był całkowicie schowany za szyją wierzchowca. Nie spoglądał już na boki, myślał tylko o dotarciu do mety, chociaż zwycięstwo niczego mu nie gwarantowało. Mimo to starał się, aby koń poczuł się jak na prawdziwej gonitwie, gdzie trzeba było dawać z siebie wszystko. Tutaj zapewne ścigali się na krótszym dystansie, ale zasady były takie same. Smagając od czasu do czasu zad ogiera i oddając mu wodze, wymusił na nim jeszcze szybszy galop. Jak się okazało po minięciu mety, Crescendo okazał się być nieco lepszy od Hero - wyprzedził go zaledwie o centymetry. Samym koniom zapewne nie robiło to żadnej różnicy (co innego, gdyby Hero przybiegł wyraźnie daleko za Crescendo), ale Aiden miał powód do radości. Minąwszy linię mety przestał popędzać ogiera, a wręcz zaczął go zatrzymywać, ostatecznie przechodząc do kłusa, w którym poklepał go po szyi i utrzymał przez dłuższą chwilę, pozwalając na łagodne obniżenie tętna. Później, gdy już przeszedł do stępa i pomocnicy złapali konia, zeskoczył z jego grzbietu, pozostawiając w ich gestii rozstępowanie zwierzęcia i otoczenie go należytą opieką. Aiden w tym czasie rozciągnął się krótko, parokrotnie strzelając palcami, które od zaciskania na wodzach zaczęły go pobolewać. Podziękował też Octavii za wspólny trening, po czym zajął się swoimi sprawami, wracając z toru do stajni. /ztCrescendo - 2016-08-29, 19:09 Ciało konia zupełnie nagle uwolniło nagromadzoną energię przedkładając ją na bieg. Każda foula wydawała się coraz dłuższa i mocniejsza, a Crescenco położywszy uszy wyciągnął się niczym gepard. Smukłe nogi z nienaturalną siłą pchały ciało siwusa do przodu za sprawą umięśnionego zadu. Oddychał głośno i głęboko, jednak w jednej chwili jakby przestał zwracać uwagę na Hero. Wyłonił na chwilę uszy z grzywy, by zaraz położyć je znowu i łypnąć okiem na towarzysza. Nie pozwoliłby sobie już na przegraną. Smagany batami, przyspieszał do granic możliwości ostatecznie osiągając maksymalną prędkość na jaką tylko było go stać w tym momencie. Jak się okazało zaledwie kilkadziesiąt sekund później to wystarczyło, by przekroczyć linię mety pierwszym. Zwolnił do kłusa na wyraźny sygnał, jeszcze tylko chwilę walcząc z dżokejem i odetchnąwszy głęboko, opuścił głowę. Niemal natychmiast zaczęły boleć go nogi, dlatego tuż po przejściu do stępa zaczął wierzgać. Pomocnicy musieli uważać, by nie zostać kopniętymi, zarówno przy samym rozstępowywaniu jak i chłodzeniu nóg, które wymagały starannej opieki. Zawsze wszak były stosunkowo słabe, o zbyt lekkiej kości jak na wysiłek, któremu poddano Crescendo.
/ztAnonymous - 2016-08-29, 19:22 Nie próbowała zatrzymać Hero, a wręcz przeciwnie. Przyspieszała go za każdym razem coraz mocniej. Wypychała do przodu batem, rękoma i kostkami, by nie ważył się zwalniać. Wiatr świszczał jej w uszach. Wszystko wokół przestało mieć znaczenie, a skupienie wymalowało się na smukłej twarzy kobiety. Poczuła nagły skok adrenaliny – tej dla której to robiła. Ogarnęła ją poczucie, że tylko częściowo panuje nad swoim losem i właśnie to wywoływało subtelny uśmiech na twarzy. Czuła, że żyje, ale nie mogła się nad tym skupiać. Pilnowała tempa, toteż w pieszej chwili niejasnym był wynik gonitwy. Dopiero z lekkim opóźnieniem zarejestrowała fakt nieznacznej różnicy odległości i westchnąwszy cicho poklepała w podzięce galopującego jeszcze Hero. Pozwoliwszy mu wytracić tempo, zaczęła zwalniać o statecznie przechodząc do kłusa. Podobnie jak Aiden rozkłusowała Wara i oddała go w ręce odpowiedzialnych za tego rodzaju zajęcia osób. Podziękowała też Aidenowi i ruszyła w swoją stronę.
/ztHero Of War - 2016-08-29, 22:11 Nie pozwalał uciec rywalowi, przyśpieszał co raz bardziej i bardziej nie pozwalając wstrzymywać się Octavii, dodatkowo pobudzony smagającym go batem, kostkami oraz rękoma wyrwał wściekle do przody, rozpędzając się co raz bardziej i bardziej. Podobnie jak Octavia czuł buzującą adrenalinę, która napędzała masywne cielsko ogiera do szaleńczego biegu.
Nie bardzo podlegał jakiekolwiek kontroli ze strony dżokeja, przytrzymywany mocno wcześniej, nie mógł w pełni się rozpędzić, przegrał z Crescendo zaledwie o te kilka centymetrów, które jednak robiły różnicę. Po przekroczeniu linii mety nie chciał dać się zatrzymać, więc nie obeszło się bez kręcenia kółek i pomocy z ziemi. Złapany przez mężczyzn, którzy pomogli Octavii zejść z jego grzbietu został zabrany do stajni, zlany potem i dyszący wściekle niechętnie podążał za prowadzącymi go ludźmi. Myślami wciąż jeszcze biegł, rzucał się i szarpał nie ułatwiając pracy pomocnikom.
/ztAiden Craven - 2016-08-29, 22:11 Wchodząc w ostatni zakręt wiedział, że to moment, w którym musi zareagować szybciej niż reszta. Przybrał bardziej opływową postawę ciała, to jest schował się za szyję klaczy, lekko zaokrąglając plecy i tyłek trzymając na niedużą odległość od siodła. To miało jej pomóc w rozwinięciu jeszcze większej prędkości, co zasugerował przesuwając rękę do przodu i oddając jej wodze, jednocześnie układając w lewej ręce bat, którym smagnął zad klaczy po raz pierwszy na końcówce zakrętu. Galopując już po ostatniej prostej kontynuował popędzanie Shenanigans, jeszcze mocniej "kładąc" się na jej przodzie, a zad stale smagając batem, co miało ją motywować do jeszcze szybszego galopu. Do walki o przekroczenie linii mety na pierwszym miejscu.Vesiputous - 2016-08-30, 08:11 Czując zmianę pozycji jak i nastawienia jeźdźca, Vesi rozpłynął się. Już nic go nie ograniczało - zamiast tego, Jo tylko dodatkowo zachęcał go do wyciągania kroku. Siwy ogier w ułamku sekundy znacznie zwiększył obroty, mocno rozciągając mięśnie grzbietu. Całe jego ciało zawzięcie pracowało zarówno nad utrzymaniem tak dużej prędkości, jak i nad jej ciągłym zwiększaniem. To ciągle było za mało... Nogi Jaszczura sięgały dalej i dalej, a kopyta wbijały się w ziemię wystarczająco mocno, by dać mu dobre, sprężyste wybicie.
Gdzie były inne konie? Kary Soul Eater gdzieś przed nim, a pozostałe dwa rumaki równały się z Vesim. On jednak nie mógł sobie pozwolić na przejmowanie się ich pozycją, bo jego czyny miały od tego niezależne. Ogier biegł więc swoim tempem, szlifując je bardziej i bardziej - tak, aby dystans między jego pyskiem a linią mety zmniejszał się coraz szybciej.
Siwy czuł, jak jego serce mocno bije, a pierś maksymalnie rośnie wraz z oddechem. Uszy schował do tyłu, parskając głośno i parł przed siebie. Dawał z siebie wszystko. Ale czy to wystarczy, nikt nie mógł powiedzieć na pewno.