To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Aiden Craven - 2016-08-25, 16:59

Z racji szybszego tempa niż u pozostałych koni był zmuszony lekko przytrzymać klacz w zakręcie, ale to wciąż dawało mu pozycję na samym przodzie. Podobnie jak reszta po wyjściu na przeciwległą prostą trzymał jednostajne tempo, pozwalające mu jednak na utrzymanie stałego dystansu od reszty koni; w pewnym momencie obejrzał się na nie krótko, upewniając się co do swoich przypuszczeń. Liczył się z tym, że lada moment wszystkie spróbują wyjść na prowadzenie, w czym musiał ich uprzedzić, ale póki co tak było dobrze. Liczył się z dużą wytrzymałością Shenanigans, również z dość przeciętną szybkością, ale wcześniej "wywalczony" dystans nie zmuszał go jeszcze do usilnego "uciekania" przed resztą.
Jonah Wrens - 2016-08-25, 23:04

Uspokoiłem go głosem, chociaż wydawać by się mogło, że w tym pędzie nic nie ma znaczenia, prócz wiatru. Palce jedynie musnęły szyję siwka, gdyż nie mogłem odpuścić wodzy. Chciałem mu dodać otuchy, gdyż ten wyraźnie zaczął przejmować się bliskością karosza, a tym samym jego największego rywala. Chociaż wiadomo, czarny koń mógł się trafić wszędzie. Wchodząc w zakręt zacząłem popuszczać mu wodzę, zachęcając tym samym do przyspieszenia tempa. Nie robiłem tego drastycznie, spokojnie, by w ostatniej chwili przy wyjściu z zakrętu, sprawnie przełożyć wodze w jedną dłoń, a drugą posłać palcat w stronę zadu Vesiego.
Shenanigans - 2016-08-25, 23:04

Wchodząc w zakręt rzeczywiście zwolniła, robiąc to wyjątkowo niechętnie. Na jej szczęście prowadziła, a co za tym idzie nie była obsypywana piachem z przodu, co pewnie by ją irytowało. Intensywnie oddychała, pobierając duże hausty powietrza i czasami poparskując. Cały czas była skupiona na biegu, na razie zbytnio nie przejmując się przeciwnikami, którzy byli z tyłu jej. Wychodząc na przeciwległą poruszała się w wyznaczonym przez Aidena tempem, nie przyspieszając, chociaż w głębi w siebie miała na to ochotę.
Brian - 2016-08-26, 21:28

Nadal prowadził pewnie Jackpatches w stawce koni. Pierwsza urwała się Shenanigans, która wysunęła się na przód, później oderwał się od nich także Daiquiri, ale ten był stosunkowo blisko. Pozostała trójka razem z Jackpatches szła równo,co było Brianowi na rękę. Na razie jej nie przyśpieszał ani też nie spowalniał, przytrzymywał ją w obecnym tempie, tak by na razie szła równo z Princessof i Scho.
Zbliżali się do zakrętu, przed którym brunet lekko popuścił klaczy pozwalając jej na minimalne przyśpieszenie. Wcale nie zdziwiło go, że większość koni idzie bardziej po wewnętrznej. Upewniając się, że Jackpatches biegnie mniej więcej na równo z nimi trzymał się na pewną odległość nie chcąc doprowadzić do zderzenia z którymś z koni. Na zakręcie wyżej uniósł się w siodle chowając za łbem folblutki nadal mocno trzymając wodzę i kilka włosów z jej grzywy. Brytyjczyk cały czas pilnował tempa Jackpatches wiedząc, że musi zachować energię na finisz. Starał się by klacz nie została zablokowana przez inne konie, a jeśli któryś z koni z którymi do tej pory szli równo zaczął przyspieszać Donney nie miał zamiaru zostać w tyle. Cały czas jednak nie pozwalał dwulatce na pełen galop.

Jackpatches - 2016-08-26, 22:34

Klacz mimo, że to jej drugi wyścig w tym miejscu i poprzedni skończył się klęską, chciała teraz dać radę. Wkładała w to 200% siebie i stawiała na Briana, który prowadził ją przez ten wyścig po miejsce, oby na podium. Widziała konie przed sobą, co tylko motywowało ją do większego starania się i walki o swoje miejsce. Trójka koni szła obok niej, wiedziała że ostateczne starcie, będzie dopiero na końcu i była na to gotowa. Dojeżdżali do zakrętu, pozostałe pary minimalnie przyspieszyły, więc i ona za pozwoleniem Briana to uczyniła. Nie przesadnie, gdyż zaraz czekał ich zakręt, ale jednak minimalnie, by znów się zrównać z końmi z reszty stawki. Wyjeżdżając zakręt mimo sporego tempa, klacz zachowała maksymalną ostrożność i skupienie, by nie wyrąbać się tutaj, ani nie wpaść na inne konie. Nie dopuszczała do siebie opcji, że inne konie mogłyby się do niej zbliżyć. Reagowała na to kuleniem uszy, prychaniem i zgrzytaniem zębów w ich kierunku. Mocno wbijała kopyta w podłoże, by się od nich zaraz odpychać i robić spore susy galopu. Jednak do pełnego galopu, wysiłku i zaangażowania klaczy w ostatnią prostą, było jeszcze daleko.
Vesiputous - 2016-08-26, 23:08

Trochę czasu zajęło mu ustabilizowanie swojego tempa. Ale było to najlepszą możliwą decyzją, którą mógł podjąć. Ogier zaczął wierzyć Jonahowi, zwłaszcza gdy ten uspokoił go głosem i musnął po szyi. Mały, symboliczny gest, ale przekazał siwemu dobre intencje jeźdźca.
Aż do zakrętu zdążył wystarczająco ochłonąć. Biegł lekko, oszczędzając mięśnie. Skupiał się na oddechu, by pozostawić sobie jak najwięcej energii na ostatnią prostą.
Luźniejsze wodze pozwoliły mu stopniowo zacząć zwiększać tempo podczas zakrętu. Vesi nie patrzył na to, gdzie biegł jego kary rywal. Skupiał się na tym, by coraz mocniej wyrzucać nogi do przodu. Biegł teraz niesamowicie lekko - był całkowicie rozgrzany ciałem i chłodny umysłem. Szczytowa forma. Cisza, tylko świst powietrza między siwymi uszami. Foula za foulą, każda kolejna coraz szersza. Jedno ucho na Jonaha. Szeroko rozwarte chrapy.
Ogier był maksymalnie skupiony i gotowy do prawdziwego przyspieszenia. Gdy wyjeżdżali już z zakrętu, poczuł jak jego jeździec przekłada wodze do jednej wersji, a zaraz szykuje się do dania sygnału batem. Ogier spiął ciało, czekając na ten moment, w którym będzie miał polecieć już bez żadnych ograniczonych.

Mistrz Gry - 2016-08-27, 10:17

Podczas gdy Shenanigans coraz mocniej wysuwała się na prowadzenie w swoim tempie, cała reszta biegła w dotychczasowym szyku. Decyzja o przyspieszeniu przez trzy ostatnie konie spowodowała jednak, że dystans między nimi a Daiquirim znacząco się zmniejszył.
Przed końmi ostatni zakręt, wyjście na ostatnią prostą i bieg po ostatnie prostej. To ostatni post gonitwy, żeby trochę ją przyspieszyć. W następnym poście MG będą wyniki. Kolejka bez zmian.

Anonymous - 2016-08-27, 11:58

Przymrużyła oczy, czując narastające zmęczenie i ból palców schowanych za białym materiałem rękawiczek. Nie mogła dać im jednak ani chwili ulgi, cały czas pilnując konia, który w dzikim szale leciał przed siebie. Starając się zachować trzeźwość myślenia, ukradkiem zerknęła w bok, wciąż przytrzymując konia. Pilnowała, by zarówno Hero jak i Crescendo nie odstawali od siebie, choć to miało zmienić się chwilę później. W zakręcie nie mogła pozwolić sobie na radykalną zmianę tempa, więc starała się nie popędzać wierzchowca. Nie wstrzymywała go też zanadto, by różnica prędkości nie odebrała im szansy na podium na rzecz Siwka obok. Dlatego też kiedy Crescendo przyspieszył, zrobił to też Hero nieograniczony odpowiednimi pomocami, choć zanim ostatecznie wysunęli się na prostą, nie pozwoliła Gniademu pokazać pełni swoich możliwości.
Crescendo - 2016-08-27, 12:45

Po wyjściu na prostą starał się iść łeb w łeb z Hero. Nie próbował go jednak wyprzedzać czy w jakikolwiek inny sposób zdominować podczas biegu, poza tym że nie podobało mu się takie ustawienie jakie nastąpiło. Biegli obok siebie tak blisko, że w pierwszej chwili szarpnął czerepem zahaczając zębami o ciało rozpędzonego Gniadosza, choć ciężko to nazwać ugryzieniem. Ot, nie miał na nie najzwyklej w świecie czasu. Bezustannie z agresją łypał ślepiem na pędzącego obok ogiera, nie dając sobie chwili wytchnienia. Jego pierś i zad oblewały się potem od nadmiaru emocji, choć wystarczyło jedynie zwiększyć odległość między ciałami obu wierzchowców, by poczuć różnicę. Wówczas ogier na nowo odrobinę się rozluźnił skupiając jedynie na biegu. Nie rozpraszały go niekontrolowane wybuchy agresji, które nakazywały rzucać łbem, a tempo siłą rzeczy wzrastało. Skupił energię tylko na jednej rzeczy, co skutkowało też nagłą zmianą nastawienia po wyjściu na prostą. Już z pierwszym batem wystrzelił spod dżokeja, bezustannie nabierając tempa.

/Będzie najsprawiedliwiej :D

Hero Of War - 2016-08-27, 13:25

Wciąż przytrzymywany i trzymany pod kontrolą nie rozwinął w pełni swoich możliwości, można by powiedzieć, że biegł na pół gwizdka, nie okazując znaczących oznak zmęczenia czy wysiłku. Owszem wkładał w bieg dużo siły, ale to dopiero na tej ostatniej prostej miał okazać na co go stać, jeśli Octavia myślała, że teraz jest trudny w prowadzeniu to gniadosz z pewnością ją zaskoczy na tych ostatnich metrach, gdzie nic ani nikt nie było w stanie do niego dotrzeć. Teraz oszczędzał siły, trzymając się wciąż blisko rywala, biegnące przed nim konie nie prowokowały go jeszcze do gonitwy, czekał na ten jeden moment, na sygnał po którym będzie mógł rzucić się do przodu i rozwinąć pełną prędkość.
James Stocke - 2016-08-27, 13:49

Wszystkie konie próbowały nagle swoich sił, znacząco również przyspieszając. Widząc co kombinuje Delfinek, James zaniechał jej plany i nie pozwolił jej ich przyblokować, nawet kosztem chwilowego spowolnienia Princess. Czekał ich ostatni zakręt i prosta, szykował gniadą do najważniejszej części ich wyścigu i zarazem najtrudniejszej. Mimo, że z przody biegły doskonałe konie, a po piętach deptały im równie dobrze, facet nie zamierzał się poddać. Utrzymywał wzrok wbity w tor przed sobą oraz zadki koni, które biegły bardziej z przodu. Utrzymując swój tor jazdy, który nadal był tym blisko kasztana, odwrócił się na moment w bok i tył, by zobaczyć gdzie są przeciwnicy. Zaraz ponownie utkwił wzrok w torze jazdy, by nieco zwolnić klacz przed zakrętem. Podparł ją jak najlepiej, by wyjechać zakręt prawidłowo i pojawić się na ostatniej prostej. Od razu przykleił się bardziej do grzbietu klaczy, chowając się za jej szyją. Musnął dwukrotnie jej zad batem, chcąc by nabrała prędkości zaraz po wyjściu z zakrętu. Kiedy klacz przyspieszyła, uśmiechnął się pod nosem. Utrzymywał tylko ich tor jazdy i patrzył kątem oka na drogę, by nie wpadła na inne pary. Smyrał ją co jakiś czas batem, chcąc by pamiętała o tempie i przyspieszyła jeszcze bardziej, o ile to było możliwe.
Anonymous - 2016-08-27, 14:02

Widząc zachowanie Crescendo, nakazała Hero nieco zwiększyć odległość. Jeśli jednak ogier w jakiś sposób odskoczył czy szarpnął głową, starała się utrzymać równowagę i nie dać po sobie poznać nagłej fali złości. Skupiła się jedynie na gonitwie i utrzymaniu niezbyt bliskiego kontaktu obu koni. Trening nie był wart potencjalnych kontuzji czy wypadków dlatego nawet jeśli zwiększenie odległości miało okazać się problematyczne, w końcu udało jej się wyegzekwować zjechanie nieco na bok. Zakręt wyrósł jak spod ziemi. Zacisnąwszy zęby przytrzymała mocniej zewnętrzną wodzę. Dzięki takiemu działaniu ogier nie tracił równowagi, ale jednocześnie, niestety, nadrobił trochę trasy w takim ustawieniu. Niestety, niekorzystnym dla nich. Musiała nadrobić to jeszcze zanim Aiden da Crescendo sygnał do ruchu naprzód. Jeszcze na zakręcie, już po wyjściu z najniebezpieczniejszego odcinka, nakazała Hero przyspieszyć. Pochyliła się nieco bardziej do przodu i docisnąwszy konia piętami, ponagliła go batem. W efekcie zrównali się z Crescendo, który właśnie w tej chwili dostał sygnał do przyspieszenia. Teraz Hero musiał jedynie wytrzymać tempo, w którym biegł parę metrów dłużej niż „kolega”.
Mistrz Gry - 2016-08-27, 17:14

Konie wyszły na ostatnią prostą i - chciałoby się rzec - wreszcie zaczęło się dziać coś, co wszystkim zainteresowanym znacząco podniosło ciśnienie. Podczas gdy Soul Eater niezmiennie obejmował prowadzenie, jego największy rywal, Vesiputous, z każdą sekundą... przybliżał się do pozostałych dwóch koni, Crescendo i Hero of War. Wspomniane dwa konie zaczęły się efektownie wysuwać naprzód, coraz mocniej zagrażając Vesiputousowi. Wszystko wskazuje na to, że jeszcze wiele może się zmienić, a postawione zakłady się nie sprawdzą...
Ostatni post, w kolejnym poście MG będą wyniki.

Aiden Craven - 2016-08-27, 17:30

Na ostatniej prostej słyszał już tylko gwiżdżący w uszach wiatr. Jego wzrok przez niemal cały czas był utkwiony między uszami konia, sięgał linii mety. Galopując po prostej dał z siebie wszystko, aby jak najwięcej wycisnąć z Crescendo - z każdą kolejną sekundą coraz mocniej pracował wodzami, podążając za zamaszystymi ruchami łba siwka. Przez większość czasu jednak trzymał je w jednej ręce, drugą operując batem, którym smagał zad ogiera zachęcając do jeszcze szybszego galopu. Wierzył, że mają jeszcze szansę wskoczyć na jedną z wyższych pozycji, w czym tylko utwierdzała go coraz mniejsza odległość do Vesiputousa. Cały czas jechał niemalże schowany za szyją ogiera, skurczony na jego grzbiecie z lekko zaokrąglonymi plecami, na pewno ułatwiając w ten sposób Crescendo rozwijanie prędkości.
Crescendo - 2016-08-27, 22:16

Wyciągnął się w biegu niczym gepard, tak silnie dudniąc kopytami o podłoże, że wręcz ciężko uwierzyć w lekkość z jaką zdawał się poruszać Crescendo. Każdy kolejny krok przybliżał go do mety, a także zdawał się dawać ujście nagromadzonym wcześniej, negatywnym emocjom. Tempo z jakim zaczął iść w tej chwili stało się wręcz imponujące. Bez problemu zmniejszył dystans dzielący go z Vesim, acz nie poprzestał na tym. Wyuczonymi schematami chwytał każdą wolną lukę, nie zwracając większej uwagi na dżokeja. Owszem, czuł jego ponaglenia i przyspieszał przy każdej ku temu prośbie, w końcu osiągając absolutne maksimum swoich możliwości, ale gdyby teraz Aiden zechciał go zatrzymać lub zmienić trasę biegu, nie było na to najmniejszych szans. Ostatecznie wszyscy dotarli na linię mety, a wraz z tą chwilą wykonano zdjęcie mające wyłonić zwycięzcę.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group