To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Vesiputous - 2016-08-22, 13:53

Vesi nie leciał na łeb na szyję przed siebie, by znaleźć się na przedzie tej stawki. Jego pozycja sama z siebie się tak uplasowała. Siwus biegł po prostu swoim ulubionym tempem, dość żwawym, ale bardzo rytmicznym. Choć może faktycznie nawet nie zauważył, że było zbyt żwawe? Bądź co bądź, odpowiadało mu takie. Dlatego zamanifestował lekkiego focha w odpowiedzi na wstrzymujące pomoce Jonaha, zgrzytając zębami i kładąc uszy po sobie. Mimo to zwolnił, by oszczędzić siły.
Konie za jego zadem znajdowały się teraz bliżej. Zwłaszcza Soul Eater, którego jego dżokejka postanowiła nieco przybliżyć się do Jaszczura. Ten łypnął okiem do tyłu by skontrolować sytuację. Chciałby bardzo obrócić łeb do Jonaha i posłać mu to naglące, pytające spojrzenie, ale nie było na to czasu i możliwości. W pełnym galopie niełatwo jest tak wyginać szyję. Lepszym rozwiązaniem było ustabilizowanie tempa według wskazówek swojego jeźdźca. On tutaj dyktował warunki, a spieranie się z nimi byłoby tylko niepotrzebną stratą energii, tak bardzo potrzebnej w wyścigu.
Tak więc ogier rozluźnił ciało, wyciszył się i spróbował zapomnieć o karym ogierze ściągającym jego zad. Postanowił jak najlepiej wykorzystać te krótkie chwile przeznaczone na odpoczynek, bo gdy nadejdzie ostatnia prosta, nie będzie ani sekundy na wytchnienie.

Mistrz Gry - 2016-08-22, 19:01

Zważywszy na takie, a nie inne zestawienie koni w stawce, sytuacja dość szybko się wyklarowała. Na prowadzenie wyszła Shenanigans, za którą podążała cała reszta stawki w oddaleniu, które póki co nie wywierało na wspomnianej klaczy ogromnej presji. Wszyscy szli w swoim tempie, ale atmosfera między końmi zamykającymi stawkę (Jackpatches, Princessoff i Scho) stawała się coraz gorętsza - każdy chciał bowiem zwalczyć swojego rywala, a dżokeje uparcie narzucali swoim wierzchowcom zrównoważone tempo galopu... Jedynie Daiquiri lekko wyprzedzał wspomniane konie, ale zgodnie z oczekiwaniami swojego dżokeja, nie oddalał się od stawki i galopował po torze zbliżonym do wewnętrznej krawędzi, jako że reszta bez walki pozwalała mu na ten ruch.
Przed końmi pierwszy zakręt i wyjście na przeciwległą prostą. Kolejka ta sama.

James Stocke - 2016-08-22, 21:17

Trzymanie się z tyłu stawki w pewnym sensie, było częścią jego planu. Utrzymywał dobre; nie ślimacze, ale nie tempo godne strusia pędziwiatra. Utrzymując równy kontakt, uniesiony zadek nad siodłem i oparcie w strzemionach, prowadził klacz naprzód. Miał komfortową sytuacją, gdyż gniada nie była szajbusem i zapanowanie nad nią, nie było super trudne. Jako, że zbliżali się do zakrętu, James wybrał dla nich najlepszą opcję. Być może nawet minimalnie, popuścił klaczy jeszcze na prostej, nie chcąc by odstawała od stawki zbyt bardzo, ani od konia który galopował przed nim. Zbyt wczesne oddalenie się od koni na przedzie, mogłoby poskutkować fatalną końcówką, a tego nie chciał. Nie rozpędzał jej bóg wie jak, minimalnie jedynie, gdyż zachowywał siły na finisz. Daq minimalnie prowadził, ale jednak i szedł po bliższym, wewnętrznym torze. James delikatnie wyprowadził klacz w tamtym kierunku, przyklejając się prawie, że do toru ogiera. Tym samym również idąc bliżej wewnętrznej, jednak dalej od płotu czy toru zajmowanego przez kasztana. W końcu nie chciał dopuścić do zderzenia koni, bo to mogło się skończyć tragicznie.
Anonymous - 2016-08-22, 21:43

Czekało ich wejście w zakręt, toteż Octavia mocno przytrzymała konia, nie pozwalając mu wyrwać niekontrolowanie do przodu. Czuła jego złość i rosnącą wewnątrz agresję, ale na tę chwilę niewiele ją to obchodziło. Skupiła się na mocnym działaniu rekami i dosiadem, by jak najmocniej ograniczyć Gniademu możliwość realizacji głupich pomysłów i wymusić wzmożenie czujności. Stabilnie opierając się w strzemionach, zacisnęła zęby i robiąc wszystko, żeby uniknąć wrażenia kładzenia się w zakręcie, przytrzymała nieco mocniej zewnętrzną wodzę. Oczywiście działania tego rodzaju niwelowały owe nieprzyjemne wrażenie tylko trochę, ale zawsze coś. Niemniej zawsze zdawała się wyprzedzać myślami ruchy konia, wszak już teraz opracowywała plan precyzyjnego przytrzymania wierzchowca po wyjściu na prostą, by nie stracić nad nim kontroli. Skutecznie jak miało się okazać, bowiem wciąż biegł niemal łeb w łeb z resztą.
Hero Of War - 2016-08-22, 22:12

Oddychał szybko lecz równomiernie nie pokazując żadnych oznak zmęczenia, magazynowanie energii i powolne jej wykorzystywanie aż do kluczowego momentu było ogromną zaletą Hero. Dopasowanie treningu oraz wykorzystanie naturalnych predyspozycji konia pozwoliło na przygotowanie go do startów w technice dead last. co też każdy dżokej, który go poznał wykorzystywał na swoją korzyść.
Zrównał się z innymi końmi i dopiero wtedy odpuścił będąc pod kontrolą amazonki, pozwolił jej na dyktowanie warunków, choć w pełni nie pozwolił na to aby to ona decydowała o wszystkim. Angażując muskularny i silny zad płynnie wszedł w zakręt nie wytracając przy tym za bardzo prędkości, mając teraz przed sobą kolejną prostą nieco odważniej zaczął iść naprzód, choć wciąż czuł ograniczającą go rękę Octavii.
Pozostał na swojej pozycji biegnąc na równi z pozostałymi końmi, nie próbował ich wyprzedzać choć zauważalnie powoli zaczynała budzić się w nim wola walki. Chęć rywalizacji i pozostawienia rywali w tyle była podsycana z sekundy na sekundę. A Hero jako prawdziwy wojownik nie chciał dać za wygraną.

Mistrz Gry - 2016-08-22, 23:15

Przytrzymanie Vesiputousa i lekkie wyjście naprzód Soula sprawiło, że ten pierwszy zaczął odczuwać presję rywala - notabene najgroźniejszego w tej gonitwie, z czego zdawali sobie sprawę chyba wszyscy uczestnicy i obserwatorzy. Nie od dziś wiadomo, że to właśnie te dwa konie były faworytami. Co nie oznacza, że na "tyłach" było spokojniej - Crescendo i Hero cały czas szły łeb w łeb, walcząc póki co o trzecią pozycję, ale kto wie czy nie wyższą...?
Przed końmi ostatni zakręt i wyjście na prostą. Po tym poście będzie jeszcze jeden, na prostej.

Aiden Craven - 2016-08-23, 13:21

Obserwując zmieniające się ustawienie koni musiał przyjąć do świadomości fakt, że musi teraz zawalczyć o to, aby w ogóle znaleźć się na podium. Od początku nie oczekiwał cudów, zdając sobie sprawę z tego, jak dobre były dwa czołowe konie - ale to nie oznaczało, że stracił ducha walki. Cały czas trzymał się blisko wewnętrznej krawędzi toru (ale nie ryzykował zderzeniem się z barierkami), wzrok mając utkwiony w przeciwnikach z przodu. Jeszcze przed wejściem w ostatni zakręt przetarł gogle, po czym skoncentrował się na prawdopodobnie najważniejszym punkcie wyścigu - dobrym ruszeniem do przodu. Przyjął więc bardziej opływową pozycję ciała, w której opór stawiany przez powietrze był zdecydowanie lżejszy; to jest schował się za szyją konia i przylgnął do jego grzbietu. Już w zakręcie smagnął zad Crescendo batem, wodze trzymając wtenczas w lewej ręce. Ponowił ten ruch po wyjściu na prostą, motywując w ten sposób ogiera do rozwinięcia jeszcze większej prędkości i zdecydowanego wyjścia przed siebie.
Crescendo - 2016-08-23, 19:51

Wraz z ostatnim zakrętem atmosfera na torze gęstniała. Czuł każdą komórką ciała jak adrenalina zaczyna uderzać mu do głowy, szumieć w uszach i dodawać sił. Choć na ogół nie czuł ducha walki, nie pozwalał się wyprzedzać. Dziwnie to brzmi, czyż nie? Ale tu nie chodziło o zwycięstwo a jakiś rodzaj przekory bardzo charakterystyczny dla Crescendo. Nie mógł zostać ostatni, nie chciał. Bat zmotywował go do działania. Wystrzelił niczym z potężnej sprężyny, czyniąc z zadu siłę napędową. Bezustannie przyspieszając rwał do przodu, chwytając każdą wolną lukę. Na prośbę Aidena zaczął niebezpiecznie zbliżać się do reszty koni, choć wciąż nie rozwinął pełnej prędkości. Potrzebował jednak czasu na „rozbujanie się” co dało się wyczuć w każdej kolejnej fouli. Stawały się one wszak dłuższe i silniejsze, a w dodatku skrywały obiecującą zapowiedź ostatniej prostej.
Princessof the Nile - 2016-08-23, 20:27

Nie, to prawda, Księżniczka nie była szajbusem a co więcej nie wyrywała się do przodu, co byłoby wbrew jej taktyce. Jednak gdy Shenanigans przyspieszyła i znalazła się nieco na przedzie stawki a pozostałe konie z gniadą włącznie szły równo poza kasztankiem, który trochę ich wyprzedził, w klaczy wzrastała chęć by wyprzedzić swoich rywali Uważnie obserwowała Shenanigans i Daiuiriego, którzy przesunęli się na czoło stawki. Parskając i miarowo "zatapiając" kopyta w piachu toru, by następnie się od niego odbić spoglądała uważnie na pozostałą resztę, coraz bardziej miała ochotę by zostawić Scho i Jackpatches z tyłu. James jednak utrzymywał ją przy równym tempie. Zdaje się, że w wypadku pozostałych dwóch koni, które szły równo z nią było podobnie, więc na razie nic tu się nie zmieniało. Póki co dotrzymywanie kroku innym koniom nie sprawiało jej trudności, teraz jednak zbliżali się do wejścia w zakręt, który był na torze trudniejszym elementem. Dużo też zależało od tego, po jakim torze poprowadzi ją James. Dlatego angielka dotrzymując kroku Scho i Jack skupiła się bardziej na zakręcie i na Jamesie. Przyśpieszyła na prostej, następnie dżokej skierował ją bardziej ku wewnętrznemu torowi, jednak zachowując bezpieczny dystans od Daiquiri'ego, który też szedł po wewnętrznej. Dwulatka więc ruszyła tym torem bez problemu zachowując równowagę galopu.
Nathalie Wheller - 2016-08-24, 14:35

Dziewczyna poprawiła nogi w strzemionach lekko unosząc tyłek do góry i przylegając do szyi Soula, jak najmocniej całym ciałem zniżając się w siodle. Musiała obrać jak najbardziej opływowy kształt ciala, a że ogier był dość duży, to dla niej, małej, nie było zbyt wielkiego problemu aby to zrobić. Ciągle prowadziła ogiera na drugim torze od wewnętrznej ustępując barierki Vesiemu, który był przed nimi. Co prawda niedaleko, ale jednak. Nie oglądała się na przeciwnikow, nie widziala w tym sensu kiedy wiedziała, że stąpają jej wierzchowcowi po ogonie.
Nie lubiła dead lastów. Nigdy nie wiedziała czy zdążą nadgonić resztę stawki, aczkolwiek musiała na nich jeździć i to robiła. W przypadku Soula było tak że widziała jego umiejętności stąd gdzieś w połowie zakrętu ruszyła go odciągając wodze z jego szyi i popychając ją lekko dłońmi coby dać mu do zrozumienia, że przyspieszamy. Jej lewa ręka powoli szykowała się do lepszego ułożenia bata w ręce, lecz kary mógł poczuć smagnięcie dopiero praktycznie na końcu zakrętu.

Alexander Sahajev - 2016-08-24, 14:43

Alexander wciąż utrzymywał irytujące, spokojne i przede wszystkim jednostajne tempo i nie odpowiadał na żadne zaczepki ze strony Shenanigans jeśli takie wystąpiły. No bo po co, jak chce biec pierwsza niech biegnie, tak jest nauczona, ale jakby wypruła do przodu to może by spróbował podgonić, ale na pewno nie dawałby kasztanowi morderczego tempa. Męczenie konia już na początku zwyczajnie nie ma sensu. Utrzymując się mocno w strzemionach obrócił się do tyłu aby zobaczyć co wyprawiają jego przeciwnicy z tyłu i zauważył, że klacz zmierza w jego kierunku próbując nadgonić? Dogonić? Wyrównać? Nie miał pojęcia. Bądź co bądź Dai biegł ciągle przy wewnętrznej w odpowiedniej odległości od barierek, także miał nadzieję, że jeździec Princess nie wpadnie na genialny pomysł zaczęcia spychania w tym momencie, bo to nieodpowiednia pora. Bądź co bądź przy wejściu w zakręt wciąż nie zmieniał swojego tempa, bo zwyczajnie pozwalało mu na to biegnięcie z trzema dead lastami na ogonie, a na przeciwległej prostej wciąż przyglądał się zadkowi Shenanigans.
Daiquiri - 2016-08-24, 20:07

Wyprzedzony przez Shenanigans powiódł za nią wzrokiem, ale nie zagotował się w środku. Biegł niemalże na pamięć i wiedział, że to jeszcze nie ten moment... Poza tym jego uwaga była skoncentrowana przede wszystkim za końmi w tyle, które deptały mu po przysłowiowych piętach. Czuł się przez nie lekko przytłoczony, ale to tylko determinowało go do trzymania dotychczasowej pozycji, a co za tym idzie równego tempa galopu. Rytmicznie bił kopytami o ziemię, zapewne nieco utrudniając życie rywalom poprzez sypiący się spod kopyt piach. Sam jednak był w całkiem dobrej pozycji, bo jakby nie patrzeć - nic nie stało mu na drodze. Mógł więc śmiało iść do przodu swoim tempem, mając jedynie na uwadze konie za sobą, na które kulił uszy ilekroć zanadto się zbliżyły.
Soul Eater - 2016-08-24, 21:54

Ogier podczas biegu również starał się stawiać powietrzu jak najmniejszy opór. Dostosowywał swój kształt ciała tak, by stał się on jak najbardziej opływowy. Jeszcze nie galopował z pełną siłą, ale to wystarczało by galopować tuż za liderem. W czasie gdy tamten zajmował inny tor on miał przed sobą pustą przestrzeń, nic mu nie leciało do oczu ani pyska. Mógł się bez problemu zacząć bardziej rozpędzać. Tym bardziej, że pozostali dalej siedzieli mu na ogonie, co tylko prowokowało go do przyspieszania. W połowie zakrętu było już widoczne jego przyspieszenie, tym bardziej, że dostał do tego sygnał od swojej dżokejki. W dodatku na końcu zakrętu poczuł smagnięcie bata na swojej skórze, więc nie opierał się przed przyspieszeniem. Współpracował z nią, bo zdawał sobie sprawę z tego, że sam tego wyścigu nie wygra, nawet jakby bardzo chciał. Jego rozdęte nozdrza co chwilę szybko wciągały powietrze i równie szybko je wypuszczały, mięśnie wręcz paliły się do jeszcze szybszego galopu, a wzrok utkwiony był w przestrzeni przed nim. Mocno odbijał się zadnimi nogami, mocno wyciągając przednie przed siebie w coraz to dłuższych fulach. Był zdeterminowany do tego, by wyprzedzić przeciwnika któremu siedział w tym momencie na ogonie, jednak to nie była jeszcze ostatnia prosta, na którą specjalnie zostawiał sobie energię.
Delfinek - 2016-08-25, 15:36

Trzymała go wciąż równym tempem, nie przyśpieszając ani nie zwalniając. Przyspieszenie kasztana na niej samej wrażenia nie zrobiło, lecz Scho był zapewne niezadowolony. Trzymała go obok koni a przy zakręcie silnie przetrzymała aby się nie wywalił, jednocześnie jeśli miała choć odrobinę możliwości to sprowadziła go na tor bliżej krawędzi, więc nie przeczę, że trochę się przytulił do jednej z panienek :hugs: . Na zakręcie również prócz usilnego dbania o nieprzyśpieszanie a wręcz przeciwnie - zwolnienie rozejrzała się uważnie namyślając. Po wyjechaniu zakrętu i ruchu po prostej mocniej przyjęła jeszcze lżejszy dosiad by chwilę później smyrnąć ogiera batem i starać się wyprzedzić. Jeżeli mu się to udało i wyprzedził klaczki o te pół długości przytrzymała go znów aby trzymał się tego tempa, bądź wręcz przeciwnie, delikatnie zwolnił. Nie znała możliwości klaczy, lecz wolała dmuchać na zimne. Jednocześnie jej zachowanie było swojego rodzaju grą - wygląda to tak, jakby Scho był albo First Winnerem albo Reasonable Runnerem a tu będzie niespodzianka! Jeśli szalał przytrzymała go na złość aby zwolnił, jeśli natomiast był grzeczny pozwoliła mu biec tak jak biegnie, bądź jeśli chciał - zwolnić.
Scho Can Do - 2016-08-25, 15:57

Faktycznie nie był zbyt zadowolony z prowadzenia innych koni, ale tak czasem bywało. Utrzymywanie równego tempa było dobrym posunięciem, bo ogier zachowywał siły na finisz. Dojeżdżając do zakrętu jechał uważniej i ostrożniej, bo nie chciał się wypierdolić na samym środku. Sam nie miał problemów z tym, by nie przyspieszać przesadnie i iść dobrze na zakręcie. Przyklejenie się do torów bliżej barierek, wydawało mu się nieco ryzykowne. Po obu z nich biegły dwa inne konie, a on nie chciał się z nimi zderzyć podczas mocnego biegu. Może minimalnie się przykleił do toru gniadoszki, ale nie przesadzał. Miał chyba nieco inne wyobrażenie tego biegu, niż dżokejka. Na szczęście wyjechali zakręt prawidłowo, ogier nadal mocno wbijał kopyta w podłoże, odpychając się od podłoża i galopując naprzód. Nadymał mocno chrapy, łapiąc spore hausty powietrza i napełniając nimi swoje płuca. Czując bat na swoim ciele, skulił jedno z uszu. Teraz przyspieszać? Ostatnia prosta dopiero była przed nimi, czy na pewno chcą tracić teraz energię i siły na dalszy bieg. Minimalnie przyspieszył podobnie jak Princess, ale nie chciał się zbytnio jeszcze rozpędzać. To jeszcze nie teraz, nie ten czas i chwila. Praktycznie wszyscy na tyłach mieli tą samą taktykę, o wszystkim jednak zadecyduje szczęście, szybkość i wytrzymałość. Ostatnio zaryzykował w biegu i źle na tym wyszedł, bo zajął miejsce za podium. Utrzymywał równe i mocne tempo galopu, zachowując jednak pełne tempo i siły na finish.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group