To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Explosion Club

Sevastien Sheremetyev - 2019-11-01, 22:16

Stojąc na środku i rozglądając się wspólnie z Hayley za jej przyjaciółką, starałem się cokolwiek uzyskać z podanych wskazówek. Gdy wspomniała o możliwie najdurniejszym stroju na świecie, odruchowo zacząłem rozglądać się za czymś absurdalnym, ale jedyne, co rzuciło mi się w oczy, to pulchna blondynka przebrana za emoji-kupę i człowiek z maską ślimaka na głowie. Zdecydowanie nie Jessie.
Dopiero druga podpowiedź okazała się pomocna - gdy oboje ruszyliśmy w stronę baru, zauważyłem tam kogoś, kto od tyłu przypominał Jessie. Nie widzieliśmy się zbyt wiele razy, ale ostatnio dzisiaj rano, więc po chwili nabrałem pewności.
- Na to wygląda, że miałaś rację... co do baru - odezwałem się na tyle głośno, by Hayley usłyszała mnie bez najmniejszego problemu. Po chwili wskazałem jej dziewczynę, którą podejrzewałem o bycie Jess, ku mojemu rozczarowaniu nieprzebraną, bo to, o czym Hayley wspomniała na początku, zdecydowanie do niej pasowało.

Hayley - 2019-11-01, 22:32

Przysunęła się nieco do Sevastiena, by chociaż w ten sposób ułatwić sobie dostrzeżenie Jess, ale tłum ludzi dosłownie zlewał jej się w jedno.
- Może jednak nie powinnam była dzisiaj wyciągać jej na to pobieranie krwi. Nie wygląda jakby miała zamiar się tym przejmować - stwierdziła trochę ciszej niż wskazywałaby na to głośna muzyka i towarzystwo, ale szczerze martwiła się o przyjaciółkę. Sama była raczej skora posłuchać rad doktora i jeśli już napić się alkoholu to na pewno dużo grzeczniej niż planowała Jess. Nie przewidziała tego wcześniej.
- Hej Jess - zawołała wesoło, kiedy wreszcie dobrnęła do baru w towarzystwie Sevastiena. Karcąco spojrzała na alkohol, który trzymała przyjaciółka i krzyżując ręce na piersi, zmarszczyła gniewnie brwi.
- Pamiętasz, że nie wolno ci dzisiaj pić?

Anthony Wayford - 2019-11-01, 23:00

Niechętnie zgodził się na wyjście do klubu, woląc pójść w tysiące innych miejsc, niż na imprezę halloweenową w Explosion. Zgodził się chyba dlatego, że był to stosunkowo nowy klub, w którym w zasadzie nigdy nie był. Od dawna jednak unikał tego rodzaju miejsc, zwyczajnie nie mając już z nimi za wiele wspólnego. Widząc jednak, jak Aaren upiera się na wyjście pod wpływem Jessie i jak zamierza tam pójść, stwierdził, że nie może puścić jej samej. Sam odpuścił sobie przebieranie się, pozostając przy białej koszuli, celowo lekko wymiętej i rozpiętej, do eleganckiego garnituru. Nikt nie powiedział, że diabeł ma widły i rogi na głowie - równie dobrze mógł być przystojny, jak przystało na upadłego anioła, dawnego ulubieńca Boga. Taką przynajmniej ktoś mógłby mieć interpretację, gdyby poniosła go wyobraźnia. Tony na pewno nie zbiedniał od tych dziesięciu funtów, a przynajmniej pasował do swojej drugiej połówki, nawet jeśli dziś postanowiła być zakonnicą.
- Dlatego jestem tu z tobą. - Mruknął, po opuszczeniu szatni i wejściu na salę od razu obejmując Aaren w pasie i lekko unosząc głowę, by omieść całą salę wzrokiem. Jeśli myślała, że pozwoli jej biegać po tej sali samopas... To była w dużym błędzie.

Jessie - 2019-11-01, 23:10

W najlepsze rozmawiała sobie z barmanem, który właśnie rozlewał kolejne darmowe, halloweenowe szoty z wódki o krwiście czerwonym kolorze, gdy nagle usłyszała za sobą głos Hayley. Już miała wypić pierwszego szota na raz, ale gdy obejrzała się na przyjaciółkę z takim zamiarem, zatrzymała się w pół tego ruchu.
- Jezu, Hayley, nie strasz mnie - rzuciła, widząc jej zmarszczone gniewnie brwi, co przy jej makijażu wyglądało jeszcze straszniej niż całe to przebranie. :lol2: Widząc jednak, że to tylko ona, podniosła kieliszek w geście toastu i łyknęła zawartość, po czym odstawiła go na blat. - Coś mówiłaś? :lol2: - Zapytała, udając, że nie słyszała tej nagany. Widząc obok Hayley przystojnego pana doktora, uśmiechnęła się szeroko. - Nic mi nie będzie, mamy na sali lekarza - stwierdziła beztrosko, po czym znowu się odwróciła, tym razem biorąc po szocie do jednej i drugiej ręki, które następnie wysunęła w stronę znajomych.
- Cukierek albo psikus - rzuciła poważnie, patrząc na nich rozbawionym spojrzeniem. Popełnili błąd podchodząc do niej. :lol2:

Aaren Wayford - 2019-11-01, 23:16

Ucieszyła się, gdy zgodził się iść z nią nawet, jeśli miała świadomość, że jego pobudki były inne niż dobra zabawa. Widząc ją w takim stroju z pewnością nie puściłby jej samej, tym bardziej w towarzystwie Jess, z którą obie wpadały na jakże „genialne” pomysły.
Nie przeszkadzał jej fakt, że Tony nie miał na sobie wymyślnego przebrania. W garniturze i białej koszuli wyglądał nieziemsko i mógł być pewien, że żona nie oderwie od niego wzroku przez cały ten wieczór. Miała do niego słabość i było to wiadome nie od dziś, jednak nosząc garnitur sprawiał, że Brunetce miękły nogi za każdym razem, gdy widziała go w takim stroju. <3
- I nie będziesz mnie odstępował dzisiaj na krok?- Zapytała rozbawionym pomrukiem i przyciągnięta przez męża przylgnęła do niego ciałem. Podobnie jak on zaczęła się rozglądać, aby móc namierzyć sprawczynię całego tego zamieszania, a mianowicie Jess.
Nie trudno było namierzyć diablicę przy barze, trzymającą w dłoniach dwa drinki. Jednak dopiero po chwili rozpoznała towarzyszące jej osoby, choć z rozpoznaniem doktorka miała niemały problem.
- Tam jest Jess, chodźmy.- Poinformowała męża i już chciała ruszyć przodem, ale silne ramię wciąż ją obejmowało w pasie. <3 - Nie puścisz mnie, prawda?- Zapytała z uśmiechem i zanim zdążył odpowiedzieć musnęła krótko jego usta.
Dopiero wtedy oboje podeszli bliżej, aby przywitać się ze znajomymi.
- Cześć, załapiemy się jeszcze na darmowe shoty czy Jess już wszystko wypiła? :lol2:

Sevastien Sheremetyev - 2019-11-01, 23:29

- Nie ona pierwsza i nie ostatnia - westchnąłem, wzruszając przy tym ramionami i mimo wszystko się uśmiechając, bo co innego mi pozostało? Gdybym przejmował się wszystkimi napotykanymi nieodpowiedzialnymi zachowaniami, nie mógłbym skupić myśli na niczym innym. Poza tym dzięki takim ludziom miałem pracę. :lol2:
- Przy odrobinie szczęścia będzie miała tylko olbrzymiego kaca i prawdopodobnie przyjedzie rano błagać o kroplówkę, a w najgorszym przypadku odetnie jej się film zanim stąd wyjdzie - mówiąc to, cały czas szliśmy w stronę Jessie, mijając innych imprezowiczów. Zapewne nie było to nic, co Hayley chciałaby usłyszeć, ale zboczenie zawodowe po raz kolejny kazało mi objaśnić potencjalne skutki takiego zachowania.
Gdy już dotarliśmy do Jessie, nie mogłem się powstrzymać się przed uśmiechem w odpowiedzi na to, jak zareagowała na widok Hayley.
- We własnej osobie - wtrąciłem z rozbawieniem, witając się z ciemnowłosą, która po chwili wysunęła w naszą stronę po kieliszku. - Jeden na pewno ci nie zaszkodzi - rzuciłem do Hayley, na wypadek gdyby wzięła sobie do serca moje poprzednie słowa, po czym poczęstowałem się i wypiłem shota, okrutnie się po tym krzywiąc.
Chwilę później podeszli do nas jeszcze jacyś ludzie, najwyraźniej znajomi Jess albo Hayley, ale z pewnością widziałem ich pierwszy raz w życiu. Tak mi się przynajmniej wydawało.

Hayley - 2019-11-02, 00:04

Zaśmiała się w odpowiedzi na reakcję Jess, w pierwszej chwili mając ochotę powtórzyć jej wszystko co powiedział przed chwilą Sevastien, ale nie była tak naiwna, by wierzyć, że którykolwiek argument zadziała jak należy. Zamiast tego bezradnie śledziła ruch kieliszka, który Jess przytknęła do ust i jakby nigdy nic wychyliła jednym haustem jego zawartość.
- Jesteś niemożliwa - pokiwała przecząco głową, czując jak coraz większe rozbawienie zastępuje chwilowy niepokój. Wyjaśnienie, które jeszcze przed chwilą zaserwował jej mężczyzna pozwoliło Blondynce nieco się odprężyć, bo w końcu zdrowiu Jess nie groziło żadne niebezpieczeństwo. Powoli wyciągnęła dłoń po kieliszek i niemal równo z Sevastienem, wlała całość do ust. Przeszło zaskakująco gładko, co chyba powinno wzbudzić jej czujność, bo zawsze tak zaczynały się najbardziej zakrapiane imprezy :lol2:
Na szczęście dość szybko pojawiła się przy nich Aaren wraz z Tonym, na co Hayley zareagowała szerokim uśmiechem i zmierzyła najpierw jedno, potem drugie wzrokiem.
- O jaaaa... Aaren. Wyglądasz... - na chwilę zamilkła, szukając słów uznania, ale jedyne co wpadło jej do głowy to - niemoralnie - z czym nie omieszkała się podzielić. :lol2: Nie było to jednak w żaden sposób potępiające, a raczej pełne podziwu. Sama chyba nie miałaby odwagi przyjść w takim stroju.
- W ogóle to Sevastien - przypomniała sobie po chwili, przedstawiając mężczyznę wszystkim, którzy nie mieli okazji go jeszcze poznać na żywo.

Anthony Wayford - 2019-11-02, 00:17

- Nie planuję - odpowiedział spokojnie, przeczesując wzrokiem klub. Jednak to Aaren pierwsza zlokalizowała ich znajomą, przed pójściem do której powstrzymał żonę swoim ramieniem. Nice try, ale nic z tego. - Już chcesz uciekać? - Zapytał, podchodząc z nią do Jessie i dwóch innych osób, których z tej perspektywy nie rozpoznał. Dopiero będąc obok rozpoznał w drugiej kobiecie Hayley, teraz ciesząc się w duchu, że mieli już tamtą ciężką rozmowę za sobą. Natomiast gdy patrzył na mężczyznę, przez chwilę żadne imię nie przychodziło mu do głowy, aż wreszcie go oświeciło. Czy to nie był ten doktor, o którym ostatnio wspominała Hayley? Aż posłał przyjaciółce znaczące spojrzenie, uśmiechając się przy tym kątem ust, gdy ta nagle wypaliła z "komplementem" pod adresem Aaren. Nie zdołał powstrzymać parsknięcia śmiechem, nie mogąc się nie zgodzić z Hayley, chociaż określiłby to chyba odrobinę inaczej. Przywitał się ze wszystkimi, a gdy Hayley przedstawiła im swojego towarzysza, wymienił z nim uścisk dłoni i także się przedstawił.
Jessie - 2019-11-02, 00:29

Uśmiechnęła się szeroko, gdy oboje poczęstowali się alkoholem, po czym wypatrzyła nad ramieniem Hayley nadchodzących Tonego i Aaren. Rozpoznała ich bez problemu, a ten widok ucieszył ją jeszcze bardziej. Do pełni szczęścia potrzebowała już naprawdę niewiele więcej. <3
- Kochana, ja dopiero zaczynam! - Rzuciła w swojej obronie, po czym znowu okręciła się w stronę barmana, żeby podkraść mu shoty dla Aaren i Tonego. Ku jej zaskoczeniu, te ładne, krwistoczerwone już się rozeszły, a barman przygotował pływające mózgi. Nie mając nic lepszego pod ręką, wzięła dwa i poczęstowała parę. - Mogę się założyć, że tego nie wypijecie - z uśmiechem rzuciła im wyzwanie, oczywiście ich podpuszczając, choć jej samej było trochę niedobrze na widok tego, bądź co bądź, ale smacznego drinka, za to wyglądającego przerażająco.
- Bardzo seksowna kiecka - przyznała po chwili, mierząc Aaren wzrokiem. Lateks dziś królował w klubie, a Jess chyba nawet wiedziała, czyja to zasługa, mimo iż tego wieczoru ta osoba nie rzuciła jej się jeszcze w oczy.

Aaren Wayford - 2019-11-02, 00:41

- Trzeba było wziąć smycz.- Zażartowała i zanim zdążył się wzburzyć oparła chwilowo głowę na jego ramieniu głównie po to, aby czubkiem nosa musnąć wytatuowaną skórę. - Nigdzie ci nie ucieknę.- Szepnęła gdy przytrzymał ją przy sobie i dalej podążała do baru już w objęciach męża, z których nie zamierzała uciekać.
W pierwszej kolejności jej spojrzenie padła na Sevastiena, którego odrobinę bezczelnie obcięła wzrokiem musząc przyznać Hayley, że całkiem niezłe ciacho sobie wybrała. Na żywo wyglądał jeszcze lepiej niż na zdjęciach. :lol2: Puściła w jej stronę „oczko” ale już za chwilę usłyszała komentarz Hayley.
W reakcji uśmiechnęła się szeroko i za chwilę roześmiała słysząc jak Tony parsknął śmiechem.
- Czujesz się zgorszona?- Zapytała jednocześnie dumnie unosząc podbródek, przynajmniej cel został osiągnięty i niegrzeczna zakonnica faktycznie przysuwała na myśl same „nieładne” myśli. :-K
- Aaren.- Przedstawiła się koledze Hayley i podała mu drobną dłoń za chwilę swoją uwagę kierując na Jess, która podała im obrzydliwie wyglądające shoty.
- I masz rację, nie tknę tego.- Skrzywiła się na sam widok czegoś dziwnego pływającego w wódce.
- Twoja także, siostro.- Zaśmiała się na widok czerwonej lateksowej sukienki pomimo obrzydzenia wywołanego widokiem shotów.

Sevastien Sheremetyev - 2019-11-02, 00:56

Podszedłem do baru zrelaksowany, ale gdy Jess entuzjastycznie oznajmiła, że dopiero zaczyna pić, posłałem jej lekko zaniepokojone spojrzenie, bo nie zabrzmiało to tak niewinnie, jak z początku sądziłem, że będzie. Powagę sytuacji podkreślało dodatkowo to, co zamierzała pić - patrząc na "mózg" utopiony w wódce mimowolnie poczułem nieprzyjemny ucisk w żołądku i patrząc po minach reszty, nie byłem w tym uczuciu odosobniony.
- Miło was poznać - rzuciłem po wymianie uprzejmości i uścisków, nieznacznie przedłużając ten z Tonym. - My się przypadkiem nie znamy? - Zapytałem, mając wrażenie, że skądś kojarzę tę twarz. W drugą stronę mogło to tak nie działać, ale Tony był dość charakterystyczny.
Jeśli natomiast chodzi o strój Aaren, który wywołał takie zainteresowanie... Trzeba przyznać, że pani Wayford udało się osiągnąć zamierzony cel, choć nie da się ukryć, że zarówno ona, jak i Jessie, raczej nie przyszły tu nikogo straszyć swoim strojem, tylko raczej przyciągać.

Hayley - 2019-11-02, 08:38

Już chwilę wcześniej złapała kontakt wzrokowy z Tonym, który swoim uśmiechem w jakiś sposób wpasował się do Aaren puszczającej jej oczka. Przez chwilę zastanowiła się czy oni na pewno uważają, że Sevastien niczego nie widzi, po czym uśmiechnęła się niewinnie i spojrzała na Jess.
- Nie zraża cię nawet to? - mruknęła trochę ciszej, spoglądając na coś naprawdę przypominającego mózg w kieliszku. W jakiejś mierze czuła, że matkuje Brunetce, ale starała się być chociaż trochę odpowiedzialna. Poza tym... pewnie to właśnie Hayley zacznie zdrapywać ją z podłogi jeśli zajdzie taka potrzeba, a wtedy impreza skończy się dla całej trójki.
- Może trochę - lekko speszyło ją pytanie Aaren, ale śmiech Tonego rozluźnił atmosferę. Uśmiechnęła się szeroko, dając reszcie chwilę na poprowadzenie rozmowy, a potem skupiła się na słowach Sevastiena, lekko marszcząc brwi. Miała ochotę rzucić coś w stylu "Tony trenuje boks", ale ugryzła się w język w ostatnim momencie. Zamiast tego prześledziła wzrokiem ludzi w klubie, o dziwo czując jak pierwszy kieliszek zaczyna działać w organizmie. Nigdy nie miała mocnej głowy, dlatego już teraz rozluźniła się i oparła o blat.
- Myślicie, że Aiden też przyjdzie? ... W lateksie? - zażartowała, starając się dopatrzeć chłopaka w tłumie. W sumie nie była pewna czy ktokolwiek z nim rozwiał o imprezie :lol:

Anthony Wayford - 2019-11-02, 12:38

Już w rozmowie Hayley przyznał, że skądś kojarzy twarz doktora, ale dotąd nie miał okazji zweryfikować swoich podejrzeń. Dopiero gdy mężczyzna sam to zasugerował i Tony raz jeszcze zlustrował go wzrokiem, wszystko poukładało mu się w głowie.
- Z klubu bokserskiego? - Zasugerował, rozluźniając uścisk i już nie obejmując z powrotem stojącej obok Aaren, choć zapewne była to kwestia czasu.
Widząc, co Jess proponuje im do picia, nie zdołał powstrzymać lekkiego grymasu na twarzy. Nie dość, że było mu bardzo nie po drodze z wódką, to jeszcze to wyglądało tak obrzydliwie, że cofało mu się na samą myśl wzięcia tego do ust. :lol2:
- Zapomnij, Jess - rzucił, nawet nie zamierzając udawać, że da się to wypić. Wyminął za to na chwilę towarzystwo i poprosił barmana o piwo i whisky, to drugie zamawiając oczywiście dla Aaren, bo osobiście nie był fanem mocnych alkoholi. Rozwodnione piwo było więc jak znalazł, zwłaszcza, że nie był to teraz dobry czas na imprezowanie.
Podał Aaren szklankę, po czym zaśmiał się w odpowiedzi na słowa Hayley. - Chciałbym to zobaczyć, przysięgam - nie ukrywał, że Aiden prowokował go do niegroźnych żartów pod jego adresem, ale chyba nikogo to nie dziwiło, bo tych dwoje raczej się nie przyjaźniło. Tony utrzymywał z nim dobre relacje tylko po to, by stwarzać pozory, zwyczajnie nie mogąc się przemóc ze względu na pewne powiązania... Poza tym nie mieli ze sobą nic wspólnego.

Jessie - 2019-11-02, 12:50

- Cieniasy - skomentowała, gdy oboje odmówili wypicia móżdżków. Jeden z kieliszków podsunęła pod nos, by być może z zapachu wywnioskować, czego barman tam właściwie nalał. Wtedy też odezwała się Hayley, na którą Jess podniosła wzrok.
- Wygląda obrzydliwie, ale to tylko trochę likieru. Lubisz likier. Chcesz? - Zaproponowała przyjaciółce, ale pewnie i tutaj spotkała się z odmową, więc jej ostatnią nadzieją pozostał doktor, na którego przeniosła wzrok tuż po chwili, od razu podstępnie się uśmiechając. - Doktorze? - Rzuciła sugestywnie, podając mu jeden z kieliszków. Skoro już wplątał się w ich towarzystwo, to trzeba by go teraz sprawdzić, bez litości! :lol2:
- O niee - jęknęła, gdy Hayley podsunęła im wszystkim wyobrażenie Aidena w lateksowym stroju. - Tony, nie śmiej się z niego - zganiła znajomego, czując, że czasem musi stanąć w obronie blondyna, tym bardziej, że go tu z nimi nie było. - Nie wiem, wspominałam mu, że tu będziemy, więc może przyjdzie - odpowiedziała, po czym wróciła do tego swojego nieszczęsnego shota, którego łyknęła w najmniej spodziewanym momencie. Przy odrobinie szczęścia Hayley nawet nie zauważyła. :lol2:

Aaren Wayford - 2019-11-02, 12:57

- Ciebie również.- Odpowiedziała Sevastienovi i subtelnie się uśmiechnęła, w końcu wszystkim tu zgromadzonym zależało na tym, aby mężczyzna odniósł jak najlepsze wrażenie mając kontakt z przyjaciółmi Hayley. W trakcie, gdy Tony nawiązał z mężczyzną rozmowę, Aaren skupiła się chwilowo na Jess, która niebezpiecznie rozkręcała karuzelę picia. Nie przyszła tu wprawdzie po to, aby ją umoralniać czy być jej przyzwoitką, ale miała oko na poczynania przyjaciółki, która za punkt honoru obrała sobie upicie Hayley i Sevastiena. :lol2: Chyba wiedziała, że upicie jej czy Tonego nie wchodziło w grę nawet, jeśli Tony nie był najmocniejszym zawodnikiem. <3
W reakcji na odpowiedź blondynki zaśmiała się krótko będąc po części zadowolona, bo w końcu osiągnęła swój cel i udało jej odrobinę speszyć pannę Wright. Ponadto zgromadzeni panowie reagowali na jej strój, tak jak przypuszczała, ale to mężowi w głównej mierze chciała się podobać i najwidoczniej tak było skoro nie odstępował jej na krok. <3 Przynajmniej do teraz, gdy na moment udał się do baru i wrócił do niej z piwem i whisky. Doskonale wiedział, że w przeciwieństwie do niego Aaren lubiła mocniejszy alkohol, a już zwłaszcza whisky.
- Dziękuję.- Mruknęła odbierając od niego szklankę i upiła łyk bursztynowego trunku.
- Spróbuj się sama nie zaśmiać mając to przed oczami.- Wybroniła męża i za moment wybuchła śmiechem, prędzej spodziewałaby się Aidena w jakimś pluszowym kombinezonie niż w lateksie. :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group