To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Sayen - 2013-08-25, 12:02

Jego odpowiedź skwitowała krótkim, bezwyrazowym uśmiechem. To było zrozumiałe, że przecież nie będzie się jej zwierzał o domu, żonie, dziecku czy pracy ( :lol: ) dziewczynie, która dosiadła się do jego stolika. Tym bardziej z jej wyglądem. Dopiero co się poznali. Czego można niby oczekiwać po przypadkowo poznanym mężczyźnie, który zamawia wegetariańskie żarcie? Pokręciła głową z politowaniem, jakby do siebie, śmiejąc się cicho. Podziękowała jeszcze za regułkę rzuconą przed posiłkiem, odpowiadając tym samym. Zaczęła jeździć czymś, co przypominało widelec, po talerzu bezwiednie. W tym momencie wyrwało się owe nucenie.
Ocknęła się, jakby przebudzona z letargu
- Hm? - mruknęła pytająco, jakby to pytanie o stanie zdrowia w ogóle nie dotyczyło jej osoby. Wszystkich gapiów oczywiście również nie zauważyła, a gdyby nawet, to najzwyczajniej w świecie by ich olała. Pewnych zachowań trzeba się uczyć od dzieciaka. Dopiero po dłuższej chwili, kiedy zapakowała już całe usta tym jajecznico-podobnym czymś, odparła:
- Och, przepraszam. Nie wiedziałam, że byłam aż tak głośna - Przełknęła ostatni kęs, po czym zaczęła delektować się znowuż macchiato. Chwilę to zajęło, zanim opróżniła cały kubek. Podziękowała skinięciem głowy kelnerowi za zabranie zastawy. Przejechała dłonią po zegarku. No, na nią przyszedł czas.
- To... Może do zobaczenia. - Uśmiechnęła się mimowolnie, acz szczerze, nakładając wzorzastą torbę na plecy. Poprawiła pióropusz, grzywę chowając na boku. Niesforna rzecz. Trzeba by się jej pozbyć. Po tym wszystkim ruszyła w kierunku wyjścia. Kiedy znalazła się tylko za drzwiami, odpaliła papierosa. Nałóg, to jednak nałóg. Po chwili zniknęła z pola widzenia, skręcając w jakąś boczną uliczkę.

/zt

Alexis - 2013-08-25, 12:36

Wszystkie kwestie o których wspomniała nie odnosiłyby się do zwierzania, lecz bardziej do narzekania więc chyba lepiej,ze nie poruszył żadnej z nich.
Wywinął tylko brwią i pokręcił przecząco głową.Był pewny,że słyszała i próbuje po raz kolejny dać mu szansę na przemyślenie tego, co chce powiedzieć.Nie wiedział, na ile może sobie pozwolić.Nie znał jej za dobrze a on jest typem człowieka, który lubi droczyć sie z ludźmi.Ci z kolej nie zawsze znają sie na żartach.Niektórzy wszystko tak dobitnie biorą do siebie.Obrażają się.Czasem po prostu może przegina też z tym swoim całym aroganckim odniesieniem.Nigdy jednak się nad tym nie zastanawia, jeśli mu tak naprawdę na kimś nie zależy.Zerknął nonszalancko na gapiów dookoła, którzy wrócili do swych spraw.On też nie czekając już na nic podjął sie konsumpcji posiłku. Nie musiał sie śpieszyć, bo sałatka nie kurczak, nie wystygnie. :lol2: Jadł znacznie wolniej od niej.Gdy ona skończyła spojrzał na nią w podziwie.-Pojemna jesteś.-przyznał i uśmiechnął się do niej subtelnie.-Do zobaczenia.-zdążył sie z nią pożegnać i tyle ją widział.
Skończył swoje danie.Oporządził stolik.Założył marynarkę sprawdzając, czy nic z niej nie wypadło.Zebrał trzy piórka z jej pióropusza, które odczepiły sie gdy ona poprawiała fryzurę.Znowu sie zaśmiał bezgłośnie.Boże.Co za dziewczyna.Uregulował rachunek i wyszedł udając sie w swoje strony.
/zt

Nick Revier - 2013-08-29, 23:43

Puścił jej dłoń w chwili, kiedy otworzył drzwi wpuszczając ją pierwszą. Ohoh jaki dżentelmen. Tak naprawdę Nicz miał ochotę wejść bez żadnych takich, ale no, jakby to wyglądało? No brzydko ;_; Wybrał stolik oddalony od ludzi, bo on tam lubił ciszę i spokój bez żadnych podsłuchiwaczy. Odsunął krzesło dla Mirki, siadając naprzeciwko. Wyciągnął łapki po menu, zaraz je otwierając i oglądając co oferuje ta kawiarnia. Zacisnął usta w cienką linię, nie mogąc się zbytnio zdecydować. Następnie przegryzł wargę, zerkając na Mirkę. Może najlepszym wyjściem będzie zamówić to co ona? Delikatnie się uśmiechnął, zerkając na zegarek. Ło, późno trochę. Ale co tam, on tam nie żyje już na czas.
-Biorę to samo co Ty, więc wybierz coś dobrego, proszę. ;-D
Wyszczerzył ząbki w tym swoim głupkowatym uśmieszku.
_________________

Mirabell - 2013-08-29, 23:51

Weszła pierwsza z racji iż otworzył jej drzwi. Przynajmniej nie zamknął przed nosem xd i poszła za nim gdzie udali się do stolika. Od razu przechwyciła menu i przyjrzała się co oferują. Nie wiedziała co wybrać ... czy coś gorącego czy raczej odwrotnie. Coś zimnego :lol: . A tak ogólnie to już nie musiał jej odsuwać krzesła. Bez przesady xd.
Spojrzała jak mu idzie z wybieraniem, ale po jego minie stwierdziła, że kiepsko. Sama już wiedziała co mniej więcej chce, a kiedy powiedział, że zamawia to co ona to już wiedziała, że na prawdę kiepsko mu to poszło xd.
-Hmmm...-mruknęła i spojrzała na niego zza karty zaraz ją zamykając.-To ja chce mrożone carmel machiato i szarlotkę.-oznajmiła co zamawia i czekała, co on zrobi xd.

Nick Revier - 2013-08-30, 00:14

Bez przesady powiadasz? No okejka, następnym razem nie będzie aż takim dżentelmenem jakiego udawał przed chwilą.
Zadowolony, iż nie musiał trudzić się z wyborem, przywołał wzrokiem kelnerkę. (to medżik) -Dwa razy mrożone carmel machiato i szarlotkę.-złożył ładnie zamówienie, po czym powrócił wzrokiem do Mirky. Splótł swoje dłonie, opierając je o stolik. A kciukami zaczął sobie kręcić młynki.
-Jak tam życie leci?
Co będzie się chłopaczyna trudził, by zadawać jakieś bardziej skomplikowane pytania. Nie miał pojęcia o co mógłby zapytać Mirkę. Wszystko co chciał wiedzieć to wiedział.

Luke - 2013-09-02, 17:02

Podjechali razem z Anne niemalże pod samą kawiarnię. Mężczyzna zaparkował swój samochód w bardzo zręczny i pewny sposób - z resztą, robił tak właściwie większość rzeczy. Bez wahania, z pełną precyzją. Wiadomo, czasem łapały go takie dni, że nie wychodził z domu, by nie potknąć się o własne nogi. Nie wiedział, z czego to wynikało. Tak czy siak, pokazywał się wśród ludzi niemalże tylko w te lepsze dni. Dziś był lepszy dzień.
Otworzył jej drzwi do samochodu, później również do lokalu. Dżentelmen jakich mało!
- Oczywiście ja wylałem Twoją kawę, więc i ja zapłacę za nową. - Był mężczyzną, a kiedy zapraszał kobietę na cokolwiek, zawsze za nią płacił. Nawet, jeśli jadła dużo. :lol2: A niech spróbuje powiedzieć, że kupi sobie sama. ;_;

Anne Howard - 2013-09-02, 17:27

Tak, faktycznie, dżentelmenów na świecie jest coraz mniej, a ten był jedyny w swoim rodzaju. Zgrabnie wysiadła z samochodu Luka i weszła z nim do tej kawiarni. Szybko przeleciała wzrokiem wnętrze i dała się posadzić przy jednym z stolików. Była kobietą niezależną, ale jeżeli chce płacić, to niech płaci. :lol2: Poczekała, aż jej osobisty dżentelmen usiądzie naprzeciwko niej i zaczęła przeglądać Menu kawiarni.
- Pewnie często tu bywasz, więc poleć mi coś.- powiedziała, nie bojąc się, że zamówi jej jakąś bombę kaloryczną, chociaż dla samej przyjemności patrzenia na jego piękną twarz mogłaby zjeść słodkie ciastko. :lol: Chociaż facet o nazwisku Sugarman pewnie sam w sobie był słodki, więc i może jego można by kiedyś spróbować? :lol:

Luke - 2013-09-02, 17:53

mam problemy z internetem..

Usiadł więc razem z nią, dokładniej to naprzeciwko. Nie spojrzał nawet na kartę. Dobrze wiedział, czego chce. Kiedy dziewczyna powiedziała, by jej coś polecił, on po prostu wstał i uśmiechając się po raz któryś w ten swój urzekający sposób, po prostu oznajmił - Przyniosę Ci coś. - Po czym podszedł do kasy, by złożyć zamówienie. Dziś początek szkoły, a w kawiarni nie było tłumów, w związku z tym nie czekał zbyt długo.
Wrócił po kilku minutach, niosąc na tacy dwie mrożone latte z białą czekoladą i bitą śmietaną, a także dla każdego z nich po słodziutkiej, czekoladowej muffince. Postawił tackę na stoliku, po czym rozsiadł się w miękkim i wygodnym fotelu.
- Mam nadzieję, że Ci posmakuje. Wziąłem w razie czego cukier. - Oczywiście postawił przed nią muffinkę, żeby wiedziała, że nie kupił dwóch dla siebie.

Anne Howard - 2013-09-02, 18:03

-Dobrze.- odprowadziła go wzrokiem, gdy szedł do kasy. Faktycznie, ona też się skapnęła, że dziś początek roku szkolnego. Ale ona miała już wielkie szczęście i nie przeżywała tego koszmaru. :lol2: A gdy zobaczyła, że latte jest z białą czekoladką, omal nie zaklaskała. I jeszcze ta muffinka. Boże, ten chłopak naprawdę wiedział, czego jej trzeba. :lol2: Zaraz po tym, jak chłopak postawił przed nią tą słodkość, odgryzła średniej wielkości kawałek i uśmiechnęła się promiennie.
-Na pewno mi posmakuje. Bądź tego pewien, Luke.
Ucieszyła się niezmiernie, że może pić tak dobrą latte i w dodatku w takim towarzystwie. :lol:

/Nie ma sprawy. Ja też czasami mam taki szybki internet, że szkoda gadać. :-S

Luke - 2013-09-02, 18:18

mój jest za darmowy i to powinno wszystko wyjaśniać. :lol2:

Powiedziałby chętnie, że wie, co lubią kobiety, ale nie był pewien, czy to aby taktowne.
- Znalazłem Cię w stajni. Jeździsz? - Zadarł nieco jedną brew, upijając najpierw łyk kawy przez słomkę. Nie miał zamiaru robić sobie śmietanowego zarostu pod nosem. Śmietanę najbardziej lubił jeść łyżeczką, chociaż pewnymi innymi formami też nie gardził.
Luke starał się nie uśmiechać przez cały czas. Czasami lepiej było wyglądać na zamyślonego czy skupionego na słuchaniu, a nie na jakiegoś uhahanego przygłupa, czy coś w tym stylu. Swoją drogą, miał nadzieję, że ona nie konsumuje śmietany w taki sposób, jak on. Miło byłoby popatrzeć, jak na przykład oblizuje wargi czy coś. XD

Anne Howard - 2013-09-02, 18:36

-Owszem. Preferuję wyścigi albo ujeżdżenie. Treningi skokowe robię naprawdę rzadko. A ty? - spytała, wyjmując słomkę z swojego latte. Nadgryzła kolejny raz muffina i popiła to kawą. A że bitej śmietany było na niej naprawdę dużo, to upiciu łyka okazało się, że praktycznie całą dolną wargę ma w bitej śmietanie. Oblizała się po niej zmysłowo językiem i usta były już czyste. :lol: Zachichotała i ponownie napiła się latte, tym razem uważając, żeby bita śmietana nie pokryła całkowicie jej ust. A to by było. :lol2:
Mistrz Gry - 2013-09-02, 18:45

mrr wyścig w ujeżdżaniu ;>

Anne tak bardzo zaangażowała się w nie-robienie-z-siebie-bałwanka, że aż się lekko zachłysnęła :lol: <3

Anne Howard - 2013-09-03, 05:21

No i zachłysnęła się.
Luke - 2013-09-03, 05:58

/ nie obraźcie się, ale wyjeżdżam dzisiaj na integrację i będę dopiero piątek. ;d
Mistrz Gry - 2013-09-03, 06:14

Luke, (i'm your father! hahaha) Bóg ma na Ciebie focha i zsyła na Ciebie tygodniowe niepowodzenie od piątku poczynając. A pójdziesz ty :C


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group