Anonymous - 2013-08-12, 00:13 Yyy no kiedyś się poznali !
Odpowiedziała mu subtelnym uśmiechem, że tak, to ona. Pewnie było ich mnóstwo i zapamiętać imię brunetki spośród 50 innych było ciężko
Przywitała się buziakiem w policzek, po czym zasiadła na przeciw, nawet nie zapytała czy wolne. - Co tu robisz ?
Zdziwiła się, że go tu spotkała, co mógłby tu robić ?Liam - 2013-08-12, 01:50 Spojrzał na nią i od razu z deka posprzątał dokumenty. Bardziej się głowił co ona tutaj robiła.
- Mieszkam. - Rzucił szybko bez zastanowienia. - A raczej szukam mieszkania u kogoś. To trochę trudne, ale do tego czasu pośpię w hotelu. - Uśmiechnął się delikatnie lekko zakłopotany. W końcu obecnie był bezdomny, nie? To było dla niego lekkim utrapieniem, ale jakoś dawał rade.
- W sumie przyjechałem tu też znaleźć konia i zatrudniłem się w pobliskiej i chyba jedynej stadninie jako trener. Już widzę moje poszarpane nerwy - Zaśmiał się cicho, ale dźwięcznie. Jako trener był wymagający i dużo krzyczał. Taki tam srogi trener.Alexis - 2013-08-22, 11:45 Po bardzo ciężkiej nieprzyjemnej do obu stron rozmowie przybył w kiepskim humorze do kawiarni gdzie zamierzał zjeść spóźnione śniadanie.Była jednak pora obiadowa i serwowali już tylko obiado-kolacje.Widząc już przed wejściem wywieszone 'proponowane' specjały lekko sie zniesmaczył. Głód to jednak potworna żądza jedzenia która w jego przypadku wygrała jednak z rozgoryczeniem i postanowił mimo wszystko spędzić tu popołudnie.
Wchodząc już stanowczym krokiem do knajpy zawiesił wzrok na stolikach, które o dziwo mimo wczesnej pory były zajęte i to doszczętnie.A jak już było gdzieś wolne miejsce to przy tym stoliku siedziała para a blondyn tego by raczej nie chciał.Z wyraźnym grymasem na twarzy przeszedł sie po lokalu i wypatrzył wreszcie wolny stolik.Tyle tylko, że w strefie dla palących a on palaczem nie był.Nie miał dziś szczęścia.Musiał wbrew swym komfortom rozsiąść się w tułanie dymu tytoniu i natłoku ludzkich rozmów.
Nie wspominając już, że nawet ubiorem podpadał gdyż ubrany był na galowo.W stylowy garnitur w którym wyglądał rewelacyjnie, ale czuł się zupełnie nieswojo. Ścigał na siebie spojrzenia gapiów co też doprowadzało go do obłędu i sprawiło, że jego nastrój był już poniżej normy optymalnej.
Rozsiadając sie samotnie wyjął z teczki papiery i zaczął jeszcze po raz setny czytać umowę, z której nie był zadowolony.
Czekał, aż zainteresuje sie nim kelner, który gestem ręki dał mu do zrozumienia, że zaraz podejdzie bo ma za dużo klientów z którymi nie wyrabia.Sayen - 2013-08-22, 12:11 Przydeptała niedopałek przed wejściem do lokalu. Potrzebowała czegoś. Najlepiej czegoś mega hipsterskiego. Chyba lepszego miejsca nie mogła znaleźć, czyż nie? Weszła, chyląc głowę, gdyż pióropusz w innej pozycji mógłby zawadzić o futrynę, a i tak był już wystarczająco poturbowany z racji wczorajszej nocy. I tak szczęście, że udało się jej go chociaż w części doprowadzić do porządku. W końcu jakiś pretekst do zamówienia kolejnego, mrr... Podeszła ospałym krokiem w kierunku strefy dla palących. Tak, tam mogła w spokoju posiedzieć. Jednak oczywiście wszelkie miejsca były zajęte. Kilka wolnych, lecz przy każdym stoliku nieznajoma twarz. Uniosła się na palcach, podgwizdując. O! Jakiś śmieszny mężczyzna w garniturze. To mogłoby naprawdę być coś interesującego...
- Można? - spytała, uchylając się ku niemu bokiem. Oczywiście nie obeszłoby się bez subtelnego i dziewczęcego uśmiechu z tymi rozczulającymi dołeczkami w policzkach. No i jak tu takiej nie kochać? No okay, zrozumiałe, że da się w sytuacji, kiedy zakłóca myślenie nad papierami. A po co mu to? Życie jest za krótkie, żeby przejmować się takimi sprawami.Alexis - 2013-08-22, 12:22 Życie jest za krótkie żeby pozostawiać po sobie taki burdel.Chcąc nie chcąc znajdzie sie zawsze ktoś, kto sprowadzi cie w porę na ziemie.Blondyn był zbyt zajęty by słyszeć czyjeś kroki.Tu odzywało sie jakieś kilkanaście mord na raz,kelnerzy nakrywający do stolików nieumiejętnie i głośno tłukli o blaty naczyniami, ktos bez przerwy wchodził i wychodził, ktoś trzaskał drzwiami jakby nie można była spokojnie zamknąć drzwi od toalety.I do tego te stłumione światło.Dziwny klimat w stylu lat 80.Rany.
Mężczyzna łapiąc się ręką za skroń i podpierając łokciem o krawędź nagle z ukosa dostrzegł jakąś postać obok siebie.Poderwał dupsko z krzesła jakoby chciał wstać, , ale nie wstał prostując sie do końca,zrobił to odruchowo gdyż taki miał zwyczaj, takie miał maniery.Nawet nie zdążył przyjrzeć się nieznajomej.-Proszę.-rzekł tylko też całkiem mechanicznie i zaczął zbierać papiery ze stolika chcąc w ten sposób zrobić miejsce.
Już miał sie odezwać do nieznajomej aż tu nie stąd ni zowąd pojawił się przy ich stoliku kelner z i wręczył dwa egzemplarze tutejszego 'menu' zaraz znikając szybko w tłoku.
Blondyn dziękując mu dyskretnie zrobił wielkie,wręcz gigantyczne oczy i spojrzał na rudowłosą.-Tu tak zawsze?-spytał ot tak.Sayen - 2013-08-22, 12:36 Od razu zwinnym ruchem wpasowała się w siedzenie. Dym papierosowy unosił się w powietrzu, stwarzając jakoby szarugę w pomieszczeniu. W końcu kelner włączył wentylator i uchylił okno. Chwała mu. Wszystko wszystkim, ale przecież niektórzy ludzie chcą jeszcze coś zobaczyć przez tą szarówkę. A skoro mowa o paleniu; wyciągnęła z plecaka w etniczne wzory paczkę mentolowych fajek. Wyciągnęła jedną, po czym potrząsnęła paczką tak, aby kolejna się wysunęła.
- Szczerze to nie wiem, jestem tu pierwszy raz, a lokal znam tylko z opowiadań znajomych. - odparła, wzruszając zdawkowo ramionami. - Palisz? - Wyciągnęła rękę z paczką w jego stronę, zrazu podpalając końcówkę papierosa. Ciężki dym zapełnił jej płuca. Uch, a niby dopiero co paliła... Nawet nie zauważyła kelnera. Ocknęła się dopiero w momencie, gdy przed nosem pojawiła się karta z daniami. Och, to ci niespodzianka.Alexis - 2013-08-22, 12:50 Westchnął tylko przeciągle, ale wtedy nieświadomie zaciągnął się smrodem palonego tytoniu a jako że jego pojemne płuca nie maiły na codzień do czynienia z podobnymi warunkami blondyn aż chrząknął zastanawiając się tylko, czy zdolny będzie cokolwiek przełknąć.Zmierzył surowym wzrokiem dziewczynę podczas gdy wyjmowała sobie szlugi.No tak.Strefa palących ma swoje prawa a on po prostu źle siadł.
-Nie-odrzekł z wyczuwalnym a raczej usłyszalnym naciskiem.Kategorycznie odmawiał gdy ktoś mu proponował.Nie lubił tego, ale niech będzie, ze ludzie nie chcą przed nieznanymi nawet ludźmi wychodzić na chamów i egoistów.Taki jest ten świat.Nie zamieniając z nią ni słowa pochwycił sprawnie kartę i w szerokim,długim acz nie jakoś nadzwyczajnym spisie szukał tego co jemu by odpowiadało.Miał stałą dietę. Musiał trzymać swoje kulinarne zachcianki na wodzy.Kartkował wiec i kartkował niczym wybredny łasuch, który chce się czymś konkretnym najeść.
Odłożył kartę i zawiesił wzrok na dziewczynie.-Co Cię akurat tu sprowadza?-spytał zupełnie po koleżeńsku,nic osobistego...żaden podtekst.Ona zdaje sie była tutejsza, on oprócz tej knajpy nie zdawał sobie sprawy z tego, że istnieją tu jakieś inne dlatego przybył tu a nie gdzie indziej.Zaraz jednak przypomniał sobie, że skoro jej znajomi tu przebywają i znają miejscówkę to i pewnie dla nich czasem zagląda.Spuścił więc wzrok a także głowę jakby nie był nawet zainteresowany odpowiedzią jeżeli takową by uzyskał.Dziwnie sie zachowywał. Fakt. Tyle, że był głodny a głodny człowiek to zły człowiek.
Coś w tym jest.Sayen - 2013-08-22, 13:01 To się dziewczę rozpędziło.
- Och. - wymsknęło się jej mimowolnie, kiedy usłyszała przeczącą odpowiedź mężczyzny. Cofnęła dłoń z paczką, zaraz chowając ją w najbardziej mrocznych zakamarkach swojego małego plecaka, który bezwiednie leżał obok niej.
- Właściwie to chęć spróbowania czegoś, czego nie próbowałam, ot. Jestem tu pierwszy raz. - Znów ramiona powędrowały w górę i w dół w ramach tego, jakże oczywistego, gestu. Wzięła menu i zaczęła kartkować, powtarzając ruchy blondyna. Nie, nie przedrzeźniała go. Po prostu czasem utożsamiała czyjeś ruchy ze swoimi i robiła to nie do końca kontrolowanie. Taka jej uroda. Zaciągała się raz po raz, wypuszczając przerzedzoną mgłę z ust, starając się, aby dym nie był skierowany na niego.
- A Ciebie, panie...? - Tak, starała się podchwycić jego imię. Mimowolnie kąciki jej warg powędrowały ku górze, a głowa nieznacznie przechyliła się na bok. Nie wiedziała o tym, że mężczyzna był zaledwie rok od niej starszy. No cóż, z tymi papierami i w tym garniturze pośród obłoków dymu nie wyglądał wcale na swój wiek.Alexis - 2013-08-22, 13:13 Widząc jak chowa fajki aż zaśmiał się mimo tego, że powstrzymywał sie jak mógł.Nie palił, mogła spokojnie zostawić je nawet na stoliku on by ich nie tknął.Nie przeszkadza mu aż tak, gdy ktoś w jego obecności pali.Jednak jeśli mowa o tak młodej kobiecie, która nie jest nawet przyzwyczajona do odmowy to już inna sprawa.Właśnie, widział jej zdziwienie.On też sie zdziwił, że jej odmówił, no ale ktoś kiedyś nie raz i nie dwa to zrobi.. być może w całkiem innej sytuacji wiec niech sie przyzwyczaja. Urok osobisty to jedno a zasady to drugie.
Kartkował dalej i jedynie co jakiś czas okiem łypał na nieznajomą.Jaki on dziś rozbiegany myślowo czy umysłowo. Gdy zwróciła sie do niego przez 'pan' momentalnie go zmroziło i oświeciło zarazem.
-Właśnie, Alexis jestem- wysunął do niej dłoń bo ponoć tylko w taki sposób witają sie ludzie stąd.Stary zwyczaj, ale ważniejsze że skuteczny i w pełni szczery.-Moje szare komórki w takich warunkach pracują wolniej.-dopowiedział tylko w celu usprawiedliwienia swej niezaradności. Winien przedstawić sie wcześnie,ale w sumie niekoniecznie bo to ona się przysiadła.Tak,zwalmy wszystko na nią.
Miał zaledwie 21 lat poczuł sie wielce urażony faktem, ze ktoś śmiał mu mówić przez 'pan'.Zgrabnie nie wiedzieć dlaczego przejechał swą dłonią po policzku.Chciał chyba sprawdzić, w jakim stanie namacalnym jest jego twarz.Nie wysypiał się już jakiś tydzień...to uciążliwe.Dobrze, że nie musi na siebie patrzeć.Czuje się nie najlepiej a wygląda pewnie jeszcze gorzej.Garnitur też dawał się mu we znaki.Ograniczał go strasznie.Nie mógł się odwrócić ani wykonać zbyt gwałtownego ruchu.Był szyty niemalże na wyliczone profesorsko cale ciała.Nie mówiąc już nic o tym, że jak siedział to jego nogawki uniosły się odsłaniając nie tylko buty, taki widok komentuje się tylko stwierdzeniem 'woda w piwnicy..?'.Nawet najgustowniejszy,klasowy garnitur miał swoje cholerne wady i sprawiał, że noszący go człek nie potrafił czuć sie komfortowo.
Wrócił jednak myślami do spraw żywieniowych i skoncentrował się na rozmówczyni, która zdaje sie na wzór niego nie potrafiła wybrać posiłku.
-Znalazłaś coś w miarę strawnego?-spytał po chwili przerwy.On sam miał nie lada problem z tymi daniami, zbyt obfitymi bądź po prostu nie w jego guście smakowym.Sayen - 2013-08-22, 18:09 Nie dało się nie zauważyć wadliwości garniturowej, toteż z ust blondynki wydobył się cichy, acz słyszalny, chichot. Był na tyle krótki, by nie zwrócić na siebie zbędnej uwagi. Swoją drogą, Alex nie wyglądał na typowego biznesmana, a jedynie na jego słabą imitację. A może to tylko spaczone spojrzenie przez wykreowany przez telewizję i magazyny wzór? Hm, może. W każdym razie dla dziewczyny prezentował się zabawnie.
- Sayen Rider. - Uścisnęła jego dłoń. Powitania - kwestia względna. No cóż, w jej rejonach ludzie zazwyczaj się obejmowali lub huczeli na siebie, poznając wzajemnie swoje osobowości, lecz w tutejszej okolicy nie było to chyba jednak zbyt mile widziane.
- Jak dla mnie, to chyba Quiche z kurczakiem i warzywami byłoby dobre. Sama nazwa mnie korci. - Zaśmiała się dźwięcznie, na wzór metalowych dzwonków potrząśniętych przez wiatr na werandzie. O ile głos miała zbyt głęboki, co nie pasowało ani do jej postury, ani do wyglądu, o tyle śmiech miała idealnie dopasowany. Był subtelny, dziewczęcy, jednak było w nim coś melodyjnego, co sprawiało go jeszcze bardziej przyjemnym dla ucha.
- O! I Caramel Macchiato! - Palcem ukazała pięknie prezentujący się na zdjęciu kubek z napojem na bazie espresso, który kusił karmelową polewą. Zwolenniczka karmelu, ot co. Uwielbiała ten przysmak przygotowywany przez ojca w dzieciństwie. To ten smak, który kojarzy się z najprzyjemniejszymi latami w swoim życiu. Dziewczyna usadowiła się wygodnie, podpierając obiema rękoma na blacie stołu. Teraz jego kolej na okazanie swoich słabości do jedzenia, o!Alexis - 2013-08-23, 13:48 Doprawdy zabawnym mógłby okazać się fakt, że ktoś zostaje biznesmenem w wieku dwudziestu jeden lat.Niestety, fortuna kołem sie toczy a koło lat wymaga.Nawet gdyby blondyn był z rodziny liczących siei wpływowych ludzi nikt by go bez umiejętności za biurko rachunkowe nie dopuścił.Dziewczyna musiała mieć dziwną wizję na świat.Gdyby biznesmeni byli tacy młodzi prostytutki nie miałby roboty.Wygląd w tej branży jest raczej znikomy i mocno przerysowany. Ax nie pasuje.To nawet nie ten typ człowieka,ale o tym hipisiara nie musiała wiedzieć.
Jej nazwisko zaskoczyło go tak jak imie. Nie znał nikogo o podobnej tożsamości nawet pierwszo członowej.Był europejczykiem i zdaje się, że u Europejskich dziewczyny dominuje inna uroda, inne barwa głosy i nawet sposób życia jak sie okazuje.
Ponownie zademonstrował wytrzesz oczu gdy oznajmiła mu swój wybór.Tym
karmelem w ogóle podpadła.On był raczej kimś, kto nie ma swych ulubionych zestawień dań, ani też z napojami nie można mu fantazjować.
-Jesteś chora.-stwierdził i wywinął brwią w geście rozbawienia.Jako, że rozmówczyni przynajmniej wiedziała, czego chce, on nie chcąc próżnować szybko przeleciał wzorkiem kartę i wybrał coś włoskiego, bo kuchnia włoska nie była oparta na mięsie.Jego wybór nie zawierał w sobie nic innego jak jeno trzy sałatki dziwnie zestawione i oblane sosem, który miał chyba tylko dobrze wyglądać na zieleninie z fetom.
-To ja dziś po wegetariańsku..-wtrącił tylko bo nawet nie wiedział, że myślała, że przyzna się jej co zamówi.Ukradkiem uniósł kącik ust w górę w nie do końca szczerym półuśmiechu.Nie miał dnia.Ruchem ręki przywołał kelnera który spisał listę ich zamówień.Dziwiąc się, że koleś nie chce czegoś do popicia zaproponował mu darmowy kubek wody ;-D ,odmówił, bo jeszcze zbankrutują przez nowego klienta.
W oczekiwaniu na jedzenie przyjrzał się dokładnie swym przenikliwym wzrokiem Sayen. Wzrok choć śmiał do natarczywych nie należał.
-Jak tam Ci życie leci?-spytał tak po koleżeńsku nie wiedząc nawet o czym niby miał z nią rozmawiać.Nie musieli.Mogli milczeć, ale to było niezręczne,czyż nie?Sayen - 2013-08-23, 14:16 Hipsiara? Że niby kto? Jak śmiał nawet w myślach tak ją przezwać. No czysty skandal!
Światopoglądy wykreowane są w dzisiejszych czasach przez media, czasopisma lub natrętnych rodzicieli, którzy z uporem maniaka nakręcają, jak zabawki na tematy mniej lub bardziej kontrowersyjne, wpajając swoje opinie. Albo się człowiekowi uda od tego obronić, albo będzie kaleką umysłową.
- I to ja jestem chora... - mruknęła z rozbawieniem pod nosem, kręcąc głową na boki. - Jesteś pierwszym mężczyzną, jakiego spotkałam, który będąc w lokalu gastro, zamawia wegetariańskie żarcie. - Owszem, dla niej było to dziwne. Nawet bardzo. W rodzinnych stronach obycie się bez mięsistego posiłku to dla płci męskiej było prawie jak pozbycie się honoru. No ale, co kraj, to obyczaj. Wzruszyła ramionami, a bezwiedny obłok znów wydobył się z jej ust. Ten ostatni, hm. Zagasiła niedopałek w popielniczce, dmuchając zrazu w grzywkę, która niesfornie przysłoniła oczy dziewczynie.
- Właściwie to od niedawna tu jestem. Aktualnie rozglądam się za jakimś lokum... - Wzrok chwilowo przeniosła na szybę, za którą rozrastały się piętrowe budynki. -... bo wiesz, spanie na sianie powoli zaczyna przyprawiać mnie o bóle krzyża. - I znów dźwięczny śmiech wypełnił powietrze. Co prawda, to prawda. Może i było miękko, wygodnie, ale dziewczyna zawsze tak niefortunnie się układała, że rano pobudkę serwował jej ból pleców. Trzeba się wprawić najwidoczniej.
- To może teraz dowiem się coś o tobie. - Łokciami podparła się na stole, wygodnie usadawiając podbródek na dłoniach i wpatrując w niego te swoje te wielkie, nieokreślone oczyska.Alexis - 2013-08-23, 14:32 Nie czysty bo brudny.Myśli jego były brudne więc sobie nie pozwalaj.
Skandalem było to, że można było nazwać to 'skandal'.Zwykłe nieporozumienie i tyle.Poza tym uprzedzenia człowiek też ma.
A może tak naprawdę fałszowanie światopoglądów istnieje, bo jest po prostu potrzebne człowiekowi? Media i środki przekazu są dla człowieka, pochodzą od ludzi.To ludzie są dla siebie największym demoralizatorem fałszując wszystko to, co nie potrafią pojąć i znieść.
-Pierwszym,ale nie ostatnim.-wtrącił jej tylko na stronie.Lubił być pierwszym. Poza tym on sobie sie akurat nie dziwił.Co do jego sposobu jedzenia to odbiegał od tego co na ogół zjadają ludzie.Nie był wegetarianinem.Nie potrafił jednak jeść ciężko strawnego posiłku miedzy treningami.To było zakazane.Ewentualny mięsny posiłek wchodził w grę jedynie gdzieś po 17.Niestety.Sportowy tryb życia u faceta to tak jak u dziewczyny modeling.Nie je tego co lubi tylko wtedy, gdy nie może.Jak już wraca czy jest sama to i tak podjada.I tak nigdy nie starcza uporu i woli, by w pełni oddać się zawodowemu nakazowi.A pracować trzeba.
Nie było zabawne to co powiedziała, ale i tak sie uśmiechnął.Nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił.
-No tak starość nie radość..-rzucił z przekąsem.Nie znał jej wieku, lecz wydawała mu się być starsza od niego.Koło 25.Tak, tytoniu co robisz z ludźmi? W sumie niedawno był w podobnej sytuacji jak ona i zdziwił się, że jest tu więcej ludzi, którzy wynajmują mieszkania.On akurat był usprawiedliwiony.Nie zostaje tu na długo.Nie skomentował jednak słownie wzmianki o lokum, polecił tylko.- poczytaj w gazetach, multum ofert-zapewnił zaraz.
Wzruszył swobodnie ramionami pytany o siebie.Nie lubił mówić o sobie.
-A co chcesz o mnie wiedzieć?-zasugerował,żeby skonkretyzowała pytanie.
W międzyczasie zdjął w sprawny sposób swą marynarkę, bo już na prawdę wychodziła mu dupą. Trzymał jednak kontakt wzrokowy, gdyż nie chciał by poczuła się zignorowana czy 'olewana'.Kulturę jako tako miał, na bakier z nia był bo był, ale ostatnim dupkiem nie był.Sayen - 2013-08-23, 18:50 Puściła mimo uszu kąśliwą uwagę na temat jej wieku. No niech już myśli sobie co chce, ale chore jasna, ona jest młodsza od niego! No już bez przesady. Owszem, papierosy mają i swoje konsekwencje, ale hej, ona przecież nie pali od Bóg sam wie jak dawna lub w nie wiadomo jakich ilościach. Człowieku, litości.
- Na przykład... - Właściwie sama nie miała zielonego/żółtego/a nawet purpurowego pojęcia, czego by mogła chcieć dowiedzieć się o tym mężczyźnie.- Może po prostu "jak tam ci życie leci"? - uśmiechnęła się zdawkowo. Tak, cytowanie innych nie jest wcale takie kulturalne, ale co tam. Kultura to chyba ostatnia rzecz, o jaką powinna się martwić, siedząc z obcym - a raczej nowopoznanym - facetem w lokalu, czekając na posiłek. Właściwie to całkiem dziwna sytuacja.
A propo zamówienia, to w końcu do nich dotarło. Dziewczyna uniosła brew w konsternacji. No nie do końca spodziewała się tego, co znalazła na talerzu. Wyglądało co najmniej jak słabo przyrządzona wegetariańska jajecznica z masą przypraw, opieczona na wzór talerza. Chociaż macchiato było w porządku. Sięgnęła ręką po nie, umaczając usta. Oczywiście nie obyło się bez pozostawienia tradycyjnych wąsów nad górną wargą. W dodatku brązowawych.
- Nie jest wcale takie złe. - skwitowała, odkładając napój mający w sobie coś z kawy. Dosyć słodkie. Nagle do jej uszu dobiegł takt piosenki, której nie wybaczyłaby sobie, gdyby nie zaczęła nucić. Są takie melodie, które nie dają nam żyć i często o sobie przypominają, nawet wtedy, kiedy tego nie chcemy. Chyba właśnie w takich chwilach najbardziej.Alexis - 2013-08-24, 10:59 Każdy myśli co chce, ale poprawka.Może wyglądem nieco odbiegała od swojego wieku, lecz jeśli chodzi o sposób zachowania i postawę zmniejszyłby pułap od 19 do 21. Dwudziesto-trzy latki i wzwyż są zbyt nadęte, by przysiadać się do młodszych facetów, nawet jeśli w danym momencie Ax wyglądał nie na swoje lata.Poza tym zwykle trzymają się razem.Z dozgonną przyjaciółką, która znika ilekroć pozna nowego adoratora.
Pokręci głową z akrobatą.- Leci 24 h na dobę.-zabrzmiała odpowiedź bardzo dobitna, lekko stłoczonym spojrzeniem śmiał obadać jej talerz a właściwie jego zawartość.Dobrze, że jego sałatka zapełniała 2/3 talerza a nie jak w przypadku dania dziewczyny była taką porcją, którą mało kto by sie najadł do porządku.
Podziękował wzorkiem odchodzącemu kelnerowi, bo tak wypadało i sam też zerknął zniesmaczony na swój talerz.Było to co być powinno,ale jednak stanowczo za dużo sałaty. Wodę dostał mimo braku chęci do jej wypicia.W dodatku gazowaną, to będzie mieć potem problemy na tury gastrycznej.
Co do ich sytuacji to owszem, była idiotyczna. Ax spędzał całe dnie zwykle w męskim gronie, kobiece towarzystwo nie było w jego przypadku wskazane chyba.
-To do dzieła.-rzekł sam do siebie i nagle w porę zdał sobie sprawę z tego, że nie jest sam a jego towarzystwo to nie płeć silna, jeno płeć piękna.Podobno. Spojrzał na nią dziwnym spojrzeniem, jakby zdrowego idioty- To znaczy smacznego,smacznego,no.-szybko sie zrehabilitował słownie i pochwycił widelec, którym szybko dokonał selekcji warzyw zostawiając na boku te, których nie jadał.Wyglądał wtenczas jak kapryśny dzieciak niejadek, który nie zje pomidora tylko dla tego,że jest czerwony.Nigdy nie miał problemu z jedzeniem na czyichś ochach jak sie mówi,nie krępował go czyjś wzrok,nieważne wiec co robiła w tym momencie towarzyszka, on był głodny i robił swoje.Chciał robić..Już przykładał do ust nadzianą na widelec paprykę, kiedy to dziewczyna zaczęła coś nucić.Odłożył sztuciec i zerknął na nią pytająco.Była wielce szalona.Nie rozumiał jej trochę.
-Pogorszyło Ci się?-spytał tylko uśmiechając się mimowolnie.Trzeba przyznać jako tako muzykalna jest.Swym występem ściągnęła na ich stolik spojrzenia natrętnych gapiów.