Anonymous - 2013-01-31, 01:18 Sylwetka mężczyzny zamajaczyła się gdzieś w parku. Szedł dość szybkim krokiem, gdyż był umówiony z byłym właścicielem mieszkania, które kupił tuż przed przyjazdem tutaj. Musiał się jedynie wprowadzić. Spoglądał co jakiś czas na swój zegarek, bo niestety był nieco spóźniony. Myślał, że to będzie dobry pomysł by przejść przez park, jednak droga była śliska i Brian czuł się na tej powierzchni niepewnie, wiec raz na jakiś czas zwalniał, by na tym lodzie się jakoś nie wywrócił.-Ugh ... wiedziałem, że się spóźnię, mogłem pojechać wcześniej ...-pewnie dawny właściciel mieszkania czeka już od paru ładnych minut, a chłopak męczy się z lodem. Patrzył tak pod nogi nie pewnie stawiając kroki, gdy nagle i tak się poślizgnął, niestety nie zauważył wcześniej dziewczyny, która nie wiadomo jak wyrosła przed nim jak jakieś drzewo czy coś. Ocknął się dopiero po chwili, gdy tak na niej, że tak powiem leżał ... Zaraz się podniósł i otrzepał spodnie ze śniegu.
-Przepraszam Cię, ale strasznie się spieszę i nie zauważyłem Cię.-powiedział i zaraz wyciągnął ku dziewczynie dłoń, by jej pomóc.Cedella - 2013-01-31, 01:44 Nie była pewna, w którą uliczkę ma zaraz skręcić. Nie chciała panikować, więc zamknęła oczy, zwolniła kroku i starała sobie wyobrazić jak idzie do stajni. Ściągnęła brwi, przeklinając swoją wyobraźnię. To nie była droga do stajni, tylko jakaś pieprzona uliczka bez końca po której nawet nigdy nie stąpała. W lewo. Nie! W prawo! Ced, spokojnie dasz radę.
Otworzyła przerażona powieki, słysząc za sobą czyjeś kroki. Ktoś chciał tak z zaskoczenia? To niesprawiedliwe! Ale teraz nie o tym myślała. Odwróciła się energicznie, chcąc chociaż zobaczyć twarz jej mordercy. No coo, była ciekawa czy chociaż przystojny! Nie zdążyła się nawet przyjrzeć, a już leżała na zimnej powierzchni. Strasznie się przestraszyła. Nie wiedziała co ma zrobić w takiej sytuacji. Tempo jej serca przyśpieszyło dwukrotnie a strach ją obezwładnił, przez co nie mogła nawet odepchnąć nieznajomego. W chwili obecnej jeszcze nie wiedziała, że obiła sobie kość ogonową. Czując tylko, że Brian się podniósł i nie przytłacza jej do ziemi przeraczkowała 2 metry do tyłu. Wpatrywała się mu prosto w oczy, choć zazwyczaj tak nie robiła. Bała się. Gdy tylko usłyszała przeprosiny, zrozumiała, że jednak nie planował ją zlikwidować z tego świata. W duchu odetchnęła z ulgą. Po chwili jednak zaczerwieniła się, przecież przed chwilą od na niej leżał! Tak czy siak, mogła zrzucić winę na to, że jest zimno.
-Nie.. nie..szkodzi!
Wymruczała, wpatrując się w jego wyciągniętą dłoń. Zamrugała, nie wiedząc o co mu chodzi. Nie zdarzyła się jej jeszcze taka sytuacja. Nigdy nikt nie chciał jej pomóc wstać, więc ta głupia się nawet nie domyśliła.
-Ha?
Wydała z siebie pytający dźwięk, nie wiedząc jak inaczej zareagować na to. Może jej powie?
Nie rozumiała też tego, że nią wpadł. Czyżby naprawdę się tak bardzo śpieszył i jej nie zauważył? Skoro się tak bardzo śpieszył to dlaczego nie pobiegł dalej, tylko ją przeprosił i prawdopodobnie chciał jej pomóc wstać? Albo to jakiś oszust albo miły chłopak. Innych opcji nie widziała. Może idzie na osiedle? Głupio jej było spytać, bo wtedy musiałaby przyznać się, że się zgubiła i nie wie jak wrócić do domu.Anonymous - 2013-01-31, 02:06 On sam nieco sie pogubił i dlatego się tak spieszył. Słyszał o tym miejscu od swojej znajomej i był tu raz. Jednak jeszcze jak te miejsce nie było tak znane oraz nie było tej nowo wybudowanej stajni. Teraz tylko na siebie przeklinał czemu nie mógł się ogarnąć wcześniej i ruszyć swoje dupsko na wcześniejszy autobus.
Dobrze, ze chłopak nie słyszał co myśli o nim biało głowa, bo chyba by nie wytrzymał. Morderca? I to on? Dobry żart. Serio. On to nawet muchy nie skrzywdzi ... no chyba, że jest strasznie upierdliwa to już jest co innego.
W ogóle ... jak on mógł się wywrócić. Na prostej drodze. Rozumiem, że jest ślisko i nie pewnie się czuję, ale jak nikogo nie było to jakoś szedł normalnie, a jak przed jego oczyma ukazała się właśnie Cedella, to musiał stracić równowagę i na nią się wywrócić. Niech to szlag. Jeszcze ten facet. Chyba zaraz do niego napiszę i powie mu, że dzisiaj z tego spotkania nic nie będzie.
Spojrzał tak na nią, gdy się cofnęła tak od niego. Zmrużył lekko oczy i się zastanawiał czemu tak postąpiła. Czy jest aż tak straszny, że trzeba się od niego odsuwać? Nie rozumiał czasem ludzi, lecz cóż ... każdy na swój sposób zachowywał sie dziwnie. Spojrzał zaraz na jej wypieki na policzkach, które stały się jeszcze bardziej czerwone niż wcześniej na jej bladej twarzy. Hmm... Rumieniec? Na jej słowa jedynie się nikle uśmiechnął, a dłoń nadal miał wyciągniętą ku niej, czekając aż ta się na niej wspomoże i wstanie.
Hmm... Haa? Dziewczynie język ucięło czy jak, że nie umie się wysłowić?
-Noo ... nie chcesz wstać?- spytał się, ręką już mu lekko ścierpła gdy miał tak ją wyciągnięta. Wolał mieć ją schowaną w kieszeni, chociaż tak na prawdę zimno mu nie było.
Tak idzie na osiedle. Był tam raz, ale zapamiętał drogę, wiec spokojnie mógł jej mniej więcej wytłumaczyć jak tam dojść. Miał dobrą orientację w terenie.
Nie musiał tak stwierdzać, ze się zgubiła. Nie znał dziewczyny, wiec mógł stwierdzić, ze tak jak on dopiero się tu sprowadza albo coś w tym rodzaju.Cedella - 2013-01-31, 13:48 Jezu! No jasne, że tylko o to mogło mu chodzić! Głuuupia! Spuściła wzrok, jeszcze bardziej zawstydzona i zażenowana. Nie byłoby dobrym pomysłem, gdyby wstała bez jego pomocy. Potem miałby o niej jeszcze gorsze zdanie.
-Tak tak, wstaję, tak tak.
Właśnie się zdradziła, że się wstydzi. Łatwo było to poznać po jej wypowiedziach. Wyciągnęła trzęsącą się dłoń, chwytając jego. U, ale ciepła. Ona zazwyczaj miała zimne ręce, nawet jak było ciepło. Szybko się podniosła, przy okazji się krzywiąc. Świetnie, boli ją tyłek! Schowała obie ręce za plecy, bo nie mogła ich opanować. Tak przynajmniej nie będzie widział.
No dobrze, a co teraz? Wbiła wzrok w ziemię, nie wiedząc co zrobić. Przecież nie będzie go zatrzymywać, prawda? Chociaż, była już chyba z 1 w nocy, to gdzie mu się tak spieszyło? Nikt o tej porze nie załatwia interesów. Chyba, że dziewczyna na niego jakaś czeka, to lepiej żeby już stąd zniknął. Dam radę. Tak, dokładnie. Dam radę.
-Idzie Pan na osiedle?
Zapytała cichym i łamiącym się głosem. Naprawdę było jej głupio. Ruszyła wolnym krokiem do przodu, co chwilę coś mrucząc pod nosem. Musiała wyglądać zabawnie, bo szła jakby nie mogła o.o
:cAnonymous - 2013-01-31, 16:48 Zawsze się zastanawiał czemu dziewczyny się przejmują opinią innych o swojej osobie. Powinny się tym nie przejmować, a zazwyczaj udają kogoś innego co zazwyczaj Brianowi się to nie podobało.
Widząc jak dziewczyna sięga po jego rękę, ścisnął ją nieco by pociągnąć ją do siebie by wstała. Zimne ręce? Jak to mówią ... zimne ręce dobra w łóżku. O.
Spojrzał jak Cedella się krzywi jednak nie spytał się czy wszystko okej. Już zauważył, że dziewczyna się zawstydziła to po co ją jeszcze bardziej stresować.
Wzrok przeniósł gdzieś w dal i zapadła nieco nie zręczna cisza. Jak to nikt? A on? Niby do dziwna pora, ale jakoś mu nie przeszkadzała, a że właściciel domu wylatuję jakoś rano to musiał spotkać sie z nim o tak dziwnej porze. Wcześniej jakoś nie miał czasu, miał inne sprawy na głowie.
-Pan?-spojrzał na nią podnosząc lekko brew na jej pytanie.-Aż taki stary to ja nie jestem... Mów mi Brian.-odparł z lekkim. uśmiechem. Spojrzał na zegarek. Niech lepiej ten gościu zostawi mu gdzieś klucze. Nie wiem pod doniczka czy coś. Pewnie tam nie przyjdzie dość szybko. -A Ty? Jak masz na imię?
Ruszył zaraz za nią dostosowując krok do niej. Nawet nie wie czemu z nią idzie. Powinien ją przeprosić i iść do tego faceta, a jeszcze tutaj jest w tym cholernym parku.
-Wszystko w porządku?-zapytał się widząc jak dziewczyna zaczęła dziwnie iść i mówić łamiącym się głosem. Coś musiała sobie jednak zrobić.Cedella - 2013-01-31, 17:30 No fakt, nie był stary. Jednakże nie wypadało jej od razu mówić do niego na "ty", na pewno jest od niego młodsza.
Zdołała zauważyć jak Brian zerka na swój zegarek. Pewnie był jakimś dżentelmenem i nie chciał jej tak zostawić. Wolała jednak iść sama i "sikać" ze strachu. Nie mogła znieść myśli, że przez nią może dostać od kogoś burę.
Jej imię? Zamrugała kilkakrotnie w szybszym tempie niż zwykle, starając się poukładać wszystkie nagromadzone wiadomości związane z tym facetem, który był tuż obok niej. On pytał o jej imię. Przecież to normalne Ced. Nie! Właśnie nie! A jeżeli chciał ponowić próbę zamordowania i po to było mu potrzebne? Nie mogła dopuścić do tego, żeby je poznał. Nie mogłaby zasnąć przed parę nadchodzących dni. Pewnie siedziała by w stajni i chowała się po kątach. Wymusiła uśmiech zerkając do tyłu.
-O! Zobacz jaki ładny piesek! O tam!
Mówiła dość głośno tak aby usłyszał, dodatkowo wskazała palcem wskazującym jakiś krzak w oddali. Oczywiście to był jej plan, żeby na chwilę odwrócić od siebie jego uwagę. Trochę przewagi zawsze się przyda. W chwili, kiedy chłopak się odwrócił by go zobaczyć, ona ruszyła niczym torpeda do przodu, uciekając przed nim. Da radę. Najgorszy był jeszcze fakt iż w końcu nie wiedziała w którą stronę ma skręcić. Nie odwracaj się, nie patrz na niego, nie odwracaj się.- powtarzała sobie w myślach. To byłby najgorszy błąd, jednak była strasznie ciekawa, czy ją goni. Jakby gonił, przyśpieszyła by a tak to nawet nie wiedziała i mógł ją nagle zaatakować. Tak więc, już nie mając żadnych wymówek, odwróciła głowę, zerkając na Briana. No, mówiłam że to haniebny błąd. Gdyby tego nie sprawdzała, zobaczyła by zamarzniętą kałużę i by ją ominęła. A tak to właśnie leciała po niej szczupakiem. Jęknęła, zerkając na swoje dłonie. Świetnie. Zdarła sobie trochę skórę. Brawo Ced. Odwróciła się raptownie wpatrując się w chłopaka. Nie da rady, był już za blisko. Spuściła głowę, wpatrując się beznamiętnie w lód na którym się poślizgnęła. To było tak dla "picu" była gotowa się obronić, umiała tam co nieco. Mogłaby mu wykręcić rękę, to bardzo proste a tyle bólu. Mruknęła coś pod nosem, przeklinając siebie i przyrzekając sobie, że jak będzie kiedyś zwiewać to się nie odwróci.Anonymous - 2013-01-31, 18:56 Jest straszy no i co z tego? Tak samo nie wypadało mówić mu na "pan" czuł się wtedy strasznie staro, a przecież nie miał 50 lat. Chociaż ... może tak wyglądał sam nie wiedział. Czas pomyśleć na jakiś botoks czy coś. Tak tak. To był świetny pomysł. Wyglądałby na młodszego i może by nie mógł się odpędzić od tych wszystkich lasek? Chyba serio się nad tym zastanowi, tyle w ty plusów.
Patrzył się tak na nią czekając, aż odkryję jej imię, czy chociażby odpowie na jego pytania. Przecież zna jego imię ... więc czemu on nie mógł znać jej? Trochę jakby nie rozumiał tej dziewczyny. Jednak kto wie ... może jakoś później się otworzy? Jednak chyba nie będzie mu to dane, ponieważ dziewczyna zauważyła jakiegoś psiaka. Brian nie byle myśląc spojrzał za jej wskazującą ręką, gdzieś w krzaki. Krzaki się poruszyły, ale psa nie widział...
-Chyba ci się coś prze...-już miał dokończyć, jednak gdy się odwrócił dziewczyna była już daleko przed nim. Uciekała. Stał jak wryty w tą pokrytą lodem ziemię i się dziwił. Co on takiego zrobił?! No co? Przecież nie był natrętny ... chyba, że właśnie to chciała mu powiedzieć albo chciała spędzić czas sama na przemyśleniach, a on jej tego nie dawał ... Nie gonił jej, bo po co? Jeśli nie chce jego "towarzystwa" to niej biegnie. On już sobie pójdzie na to osiedle. Jednak ... poczuł wibrację w telefonie. Odebrał.
-Zostawiam panu klucze w doniczce. Nie mogę już na pana czekać.-oznajmił mężczyzna. Brian przeprosił faceta i się z nim pożegnał. Tiaaak ... czyli już nigdzie mu się nie spieszyło. No oprócz do swojego nowego mieszkania ... Westchnął i "przeczesał" palcami swoje brązowe kłaki.
Schował telefon do swojej kieszeni spodni i spojrzał czy dziewczyna znikła, czy może jednak gdzieś przystanęła. Jednak chłopak zauważył ją leżącą na lodzie. Podszedł do niej z wolna, mając dłonie w kieszeni.
-I po co było tak uciekać, hmm?-spytał gdy już był blisko niej. Dobrze, że nie widział jak się przewala. Nie wytrzymałby ze śmiechu, a dziewczyna strzeliła by jeszcze większego buraka, po za tym chyba by tego nie przeżyła prawda?Cedella - 2013-01-31, 19:30 Zerknęła na niego kątem oka, chwilę go obserwując. Nie wyglądał jakby miał zamiar jednak jej coś zrobić, ale pozory mogą mylić. Musi być gotowa na wszystko, o. Nie miała problemu z wytłumaczeniem tego co zrobiła. Ogólnie, zrobiła się nieco odważniejsza, już się nie wstydziła. Pewnie, gdy spotka go w stajni czy coś, to będzie go omijać wielkim kołem, po tym co teraz odwala.
-Nie uciekałam.
Mruknęła trochę niezadowolona, bo jednak wyszło, że chciała po prostu zwiać. Wstała, wyszczerzając ząbki w uśmiechu. Inaczej by się skrzywiła i musiałaby mówić, że boli ją tyłek, chociaż tego nie chciała. Schowała nieco zakrwawione dłonie do kieszeni, po co miał je oglądać.
-Zauważyłam mojego kota i chciałam go złapać. Jak widać, niestety mi się nie udało. Wredny sierściuch chyba mnie nienawidzi.
Wytłumaczyła swoje zachowanie, co oczywiście było kłamstwem.
-Jerry się nazywa.
Dodała, żeby wydało mu się to bardziej wiarygodne. To było trochę nie w stylu Ced, żeby okłamywać ludzi. Zawsze starała się mówić prawdę i tylko prawdę. Jednak w takich sytuacjach jak ta, kiedy podejrzewa, że ktoś chce ją zabić, musi podawać fałszywe informacje.
-Przepraszam, to naprawdę mogło Cię urazić.
Gadała dalej, sama nie wiedząc po co i na co. No, jak to mówią winny się tłumaczy.
-Jestem Elizabeth, miło mi Cię poznać
Ooo, teraz to musiał jej uwierzyć! Dodatkowo, spojrzała mu prosto w oczy i się uśmiechnęła. No, brawo, same postępy widzę <3Anonymous - 2013-01-31, 19:47 Przejechał językiem po dolnej wardze w celu nawilżeniu już suchych ust, a zaraz to wypuścił powietrze z ust, z których unosiła się niewielka para wodna, która zaraz znikła.
-Tak to niby co robiłaś?-zapytał się nieco marszcząc brwi. Od razu lepiej gdy się podniosła. Nie lubił jakoś rozmawiać z kimś, gdy musiał sie patrzeć w dół, chociaż on i tak był od niej wyższy, ale jednak ... dobra nie ważne. Odwzajemniając, uśmiechnął się kącikiem ust. Nie musiał czekać zbyt długo na odpowiedź. Przynajmniej to, a może dziewczyna znowu coś kombinuję i po prostu w tej małej główce wymyśla kolejny plan ucieczki. Ukradkiem spojrzał na jej dłonie. Wyjął z kieszeni kurtki chusteczki.
-Masz, jeszcze stracisz prze ze mnie dłoń czy coś. Wiesz... nie chce się narażać jeszcze mnie pozwiesz do sądu czy coś.- nie pytajcie skąd mu się to w głowie znalazło ... serio. Sam nie wiem.
-Nie wiem czy mówisz prawdę ... czy może nie ... ale niech ci będzie. Uwierzę, że masz kota.-odparł, przez tego psa i ucieczkę nieco nie wierzył w jej słowa, więc też wahał się czy mówi po prostu prawdziwe rzeczy.
Ale ... jak można myśleć, że ktoś chce cię zabić? Serio ... bardziej już bym pomyślał, że chce cię uprowadzić... do Afryki czy gdzieś i sprzedać. To już bardziej się opłaca niż zabijanie. Jeszcze ktoś to odkryję pójdzie do więzienia... Ze sprzedażą już jest nieco lepiej. Przynajmniej tak mi się wydaję.
-... Mi też miło Cię poznać.-powiedział i spojrzał na swoje czubki butów, zaraz to spojrzał na Ced, to znaczy na Elizabeth i wymusił lekki uśmiech. Ciekawe kiedy te kłamstwo wyjdzie na jaw ... Jestem ciekaw i to bardzo.Cedella - 2013-02-01, 00:16 Wzięła od niego chusteczkę, ale niezbyt wiedziała co ma zrobić. Przecież nie "naprawi" nią swoich pozdzieranych dłoni. Po chwili namysłu wytarła nią ręce i wyrzuciła do jakiegoś kosza.
Nie mogła wytrzymać dłużej, on wyglądał na miłego chłopaka, który w życiu by nie pomyślał, żeby kogoś zabić. Jak w ogóle mogła tak pomyśleć?! Było jej siebie żal. Jednak nadal, nie była co do niego przekonana, nadal istniała taka możliwość. Po jego słowach, przegryzła wargę, zastanawiając się jakby powiedzieć mu całą prawdę. Najlepiej się nie zagłębiać w jakieś plany co najpierw mówić, bo nigdy się nie zacznie. Dobrze, tak więc zrobi to teraz.
Wyprzedziła go, zaraz to stając "twarz w twarz". Wbiła wzrok w jego klatę, nie odważyła się patrzeć mu prosto w oczy.
-Przepraszam. Jestem Cedella i mnie też miło Cię poznać.
Zaczęła. Pewnie biedny jest teraz zdezorientowany i niezbyt ogarnia o co jej chodzi.
-Boję się Ciebie. Głupie prawda? Hah, ale jednak. Tak, więc proszę, żebyś mnie nie zabijał. Chciałabym jeszcze trochę pożyć, muszę się spotkać z takim chłopakiem i posprzątać w domu.
O, szczera prawda i to jest to!
- Mam pieniądze.
Dodała, pieniądzmi zawsze da się przekupić. Zaczerwieniła się, chociaż nie powinna. To bardzo poważna sytuacja, bo mógł ją teraz wyśmiać, znienawidzić, porwać i miliony innych rzeczy.
-Przepraszam.
Szepnęła jeszcze. Ej Ced, a jakaś łezka jest? Noo, jedna.Anonymous - 2013-02-01, 00:45 Dał jej tą chusteczkę, by wytarła krew, którą miała nieco na ręku. Ot.
Woo nie spodziewał się tak szybko... a raczej userka, że to wyjdzie tak szybko na jaw. Kurcze, a myślałam, że to się będzie trochę ciągnąć, ale jednak widać Cedella ma dobre serducho <3. No pewnie, że wyglądał na miłego! Jakby miał jakieś kurde dziary, dziury w ciele, był metalowcem albo dresem ... to rozumiem, ale on? Czasem ma takie dni, że wszystko mu wypada z rąk, więc nie wiem czy na takiego morderce siedemnastoletnich dziewczyn się nadaję.
Widząc kątem oka jak znowu rusza do przodu znów myślał, że pobiegnie gdzieś przed siebie, a tu jednak takie zdziwienie. Stanęła przed nim, aż musiał się odsunąć krok w tył, by prawie stykali się nosami. Zaraz to uniósł jedną z brwi i słuchał dziewczyny z nie dowierzaniem. Wiedział, że z tym psem oszukuję, ale ... z imieniem? Już bez przesady.
Zerknął na jej białą czuprynę, bo niestety patrzyła się na jego klatkę piersiową, więc nijak nie mógł spojrzeć w jej oczy.
-Hm... Elizabeth ... a raczej Cedello... nie zabiję Cię. Nie mam serca do tego i chyba nie umiem nawet zabijać, więc możesz westchnąć z ulgą. Uda Ci się jeszcze posprzątać dom i się spotkać ze znajomymi... więc spokojnie.-odparł.-Nie chce pieniędzy. Po za tym po co mi one?-zaraz to dodał. Prawie parsknął śmiechem. Serio? Pieniądze? Tym chciała go nie wiem ... przekupić? Lepiej niech da te pieniądze jakiemuś biednemu lub dla potrzebujących jeśli ma ich nadmiar.
-Hmm... nie ma sprawy.-powiedział, jednak jakoś mało przekonująco, jednak co sie dziwić ... On tej łzy nie widział ... nie patrzyła na niego, więc nie miał jak. Może szkoda? Może wtedy by na prawdę przyjął te przeprosiny.
-Często robisz takie rzeczy?-spytał się można było usłyszeć w jego głosie ciekawość ... ale z drugiej strony jego zdenerwowanie. Był ciekawy czy tylko jemu się to przydarzyło, czy nie jest sam.Cedella - 2013-02-01, 01:13 Spodziewała się innej reakcji, o wiele gorszej od tej. Słysząc od niego, że jednak nie chce jej zabić, odetchnęła. Czyli naprawdę się myliła! Wolałaby chyba inną wersję, gdzie by nie wyszła na idiotkę. Wzięła swoje pieniądze, skoro nie był mordercą to nie było potrzeby wpychania mu ich na siłę. Niee, jej pieniądze w ogóle się nie trzymały.
Słysząc jego pytanie, zdziwiła się. Nie myślała o tym wcześniej, no, życie. Uniosła głowę do góry, tym razem biorąc się za odwagę i patrząc mu prosto w oczy.
-Przepraszam.
Będzie przepraszać aż w końcu powie, że jej wybacza. Takie "hmm nie ma sprawy" nie uznawała jako odpuszczenie grzechów.
-Nie, prawie w ogóle. Tylko wtedy, jak naprawdę się boję.
Ced się nawet rozgadała dzisiaj.
-Przepraszam.
Kolejne przeprosiny. Niepewnie się uśmiechnęła, bo nie wiedziała, czy to odpowiedni moment aby się cieszyć. Głupia. Odsunęła się od chłopaka i ruszyła wolnym krokiem do przodu. Ciągle byli w tym samym miejscu, a ona zamierzała jeszcze dzisiaj pójść spokojnie spać.
Zmieni temat, to chyba będzie dobre rozwiązanie.
-Jak masz na imię?
Ced, idiotko, już mówił.
-Przez to wszystko zapomniałam jak się nazywasz. Przepraszam.
Czy Ced pobije jakiś rekord w mówieniu "przepraszam" jednego dnia? Miło by było.Anonymous - 2013-02-01, 01:46 Pewnie myślała, że wyjmie jakiegoś noża czy jakiś pistolet i będzie ją tak dźgać aż wykrwawi się na śmierć. Ah szkoda, że nie pomyślał o tym wcześniej. Przynajmniej mógł udawać, że ma ten nóż w swojej kieszeni, ale teraz było już za późno. Tak niech schowa tą swoją kasę. Będzie najlepiej. Dla nich obojga.
Zignorował jej przeprosiny, a usta zacisnął w cienką linię, patrząc przed siebie nie patrząc na dziewczynę, więc teraz ona miała problem spojrzenie mu w oczy. Gdy jednak usłyszał kolejną jej wypowiedź spojrzał znów na nią.
-Czyli, że jestem straszny, ma się rozumieć?-powiedział to bardziej do siebie niż do niej ... jednak powiedział to głośno, więc to usłyszała.
-Okej. Wybaczam. Niby parku o tej porze nie jest bezpiecznie, więc niby Cię rozumiem.-odchrząknął po ostatnim wyrazie-... to znaczy jakbym był dziewczyną, to bym rozumiał. Bo tak to się nie boję.-odparł. Przecież to byłby wstyd jakby facet bał się chodzić przez park nocą. To zwykły park, w którym zazwyczaj nic sie nie dzieję. Jedynie czasem w dzień ktoś od jakieś starszej babci może dostać ochrzan. To wszystko.
Odwzajemnił uśmiech tak, żeby dziewczyna myślała, że jest wszystko w porządku. Ruszył zaraz z nią dotrzymując jej kroku.
Jeszcze w dodatku przez te kłamstwa zapomniała jak ma na imie pff... jednak zazwyczaj tak jest, że ludzie zapominają imiona nowo poznanych osób, nawet nie starał się dziwić ...
-Brian-powiedział do dziewczyny.-No dobra dobra rozumiem, nie ma sprawy. Rozumiem.-powiedział i zaraz wypuścił powietrze ustami.Cedella - 2013-02-01, 02:02 Gdyby faktycznie udawał, to Ced by się pewnie posikała ze strachu. Żarcik, uciekałaby o wiele szybciej.
Nie czuła się najlepiej, kiedy to chłopak celowo udawał że jej nie ma. Jednak, wiedziała, że to jest kara za to, jak ona go potraktowała. Uśmiechnęła się na wieść, że on się nie boi. To dobrze, bo jak nagle by wyskoczył z krzaków jakiś dzik to by ją obronił prawda? A tak poza tym się cieszyła, bo jej wybaczył. Choć nie wyglądał na zadowolonego. Brian. Miała kolegę w klasie o imieniu Brian, miał on swój świat, nikt nigdy nie próbował go zrozumieć.
-Dziękuję. A może..
Zaczęła, ale jakoś nie wiedziała jak skończyć. Zacisnęła palce u dłoni, zaraz to je rozluźniając. Spuściła wzrok w ziemię, nabierając trochę więcej powietrza w płuca.
-Chciałbyś wpaść? Na herbatę? Do mnie? Teraz?
Mogła ułożyć z tego jedno spójne pytanie, ale tego nie zrobiła i wyszło jak wyszło.Anonymous - 2013-02-01, 02:13 Pewnie miałby z tego radochę widząc jak się przewraca i mógłby ją szybciej dopaść. Niach niach.
Nie ignorował jej, lecz jej przeprosiny to co innego. Jakby miał ją zignorować po prostu mógł sobie ją ominąć i pójść bez słowa, nawet słowa pożegnania. Wtedy pewnie było by to wielką karą dla Juniorki. No on w klasie nie miał żadnej Cedelli, nawet i po za klasą. Była pierwszą osobą, którą poznał o takim imieniu. Nawet nie wiedział, że takie imię istnieje.
-Hmm...?-mruknął gdy ta zaczęła coś mówić.-Noo ... niby mogę, tak na parę minut. Przecież całej nocy nie będę u Cb siedział i pił herbatę.-oznajmił. Zaraz to wyciągnął dłoń z kieszeni i przesunął materiał kurtki tak, by móc spojrzeć na godzinę. Było dość póżno. Dość dziwna pora na herbatę... ale cóż.
Poszli już szybszym krokiem na osiedle, gdzie Ced miała swoje mieszkanie z herbatką.