To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Miasto - Starbucks

Lisa - 2013-01-29, 20:23

Dzisiaj był jeden z niewielu tych wieczorów kiedy Liska postanowiła opuścić mury stajni i nie kierować się od razu do domu. Załatwiała coś wcześniej, a teraz szła zatłoczonym jeszcze o tej porze Londynem. pewnie większość jej `końskich` znajomych by jej nie poznała. Miała na sobie botki na wysokim obcasie, baskinkę i koronkową koszulkę. Na to wszystko niedbale narzuciła płaszcz. Przechodziła właśnie koło kawiarni, wypalając papierosa, kiedy zauważyła znajomą twarz przy oknie. Uśmiechnęła się delikatnie i wyrzucając niedopałek weszła do środka, machając mu przez tłum. Nie była pewna, czy zwróci na nią uwagę, chwile jednak zajęło jej manewrowanie pomiędzy stolikami. W końcu opadła na krzesło naprzeciwko niego.
-Cóż za niespodzianka.

Anonymous - 2013-01-29, 20:31

Pogrążony w zamyśleniu tępo wpatrywał się w przepływający ulicami miasta tłum. Ożywił się jednak gdy wśród ludzi mignęła mu całkiem znajoma sylwetka. Wyprostował się i wychylił zza krzesełka, obserwując ją przez szybę. Zastanawiał się czy zawita do kawiarni, czy pójdzie dalej nakłaniając Ethana do pogoni za sobą. Ku jego uciesze wcale nie musiał się zrywać z miejsca, bo drzwi uchyliły się, wpuszczając do nagrzanego pomieszczenia mroźny podmuch. Machająca Lisa wywołała u bruneta uśmiech, rozświetlający dotychczas ponurą twarz. Splótł dłonie na stoliku, przysuwając się do niego nieco bliżej. Pozwolił sobie całkiem odważnie zlustrować strój rudowłosej, który wywołał u chłopaka kolejne rozciągnięcie warg, w łobuzerskim grymasie.
- Lubię takie niespodzianki. - odparł ochryple. Zdając sobie sprawę ze swojego tonu, przyłożył pięść do twarzy i odchrząknął dyskretnie.
- Czego się napijesz?
W tym momencie przy ich stoliku dosłownie na ułamek sekundy, znalazł się zapracowany kelner, który postawił na stoliku filiżankę z zamówioną czarną kawą. Drumheller pochylił się ku niej, napawając się znakomitym zapachem.

Lisa - 2013-01-29, 20:38

Zmierzyła go wzrokiem kiedy tak jej się przyglądał, lekko przechylając głowę na bok. Jednym ruchem dłoni odgarnęła kilka kosmyków, zakładając je za ucho. Dopiero teraz zsunęła z siebie płaszcz i usiadła wygodnie.
- Mówiłam już kiedyś, że nienawidzę zimy? - wzdrygnęła się na samą myśl o białej ciapie na zewnątrz.
- Chyba podziękuje za kawę, jestem wystarczająco pobudzona w godzinach wieczornych, żeby jeszcze dokładać do tego kofeiny :lol: Właściwie to wpadłam tylko bo zobaczyłam Ciebie, uznałam, że umilę ci czas.
Spojrzała na niego, nagle sobie coś uświadamiając.
- No chyba, że na kogoś czekasz, w takim razie zaraz się zbieram.

Anonymous - 2013-01-29, 20:47

Czując jej wzrok na sobie, posłał jej wyzywające spojrzenie. Jakże on uwielbiał się z nią mierzyć spojrzeniami! Była to jedna z jego rozrywek z nią. Ale nie ulubiona, żeby nie było! :lol:
Zwilżył końcówką języka wargi, które chwilę wcześniej zamoczył w czarnym napoju. Oplótł dłońmi swoją filiżankę, która mimo wszystko nie zawierała zbyt dużo tej kawy. A cenę za nią zapłacił kosmiczną.
Skrzywił się nieznacznie na wspomnienie szarżującej za oknem zimy.
- Tak, coś tam kiedyś napomknęłaś. - rzucił rozbawiony, pochylając się nad stolikiem w stronę Lisy. Wyraźnie się uśmiechnął kiedy wspomniała o pobudzeniu i umileniu mu czasu. Była to znacznie przyjemniejsza alternatywa niż samotne siedzenie, mimo zatłoczonej kawiarni.
Spojrzał na nią pobłażliwym wzrokiem, słysząc jej pytanie. A czy on wyglądał jakby na kogoś czekał? Siedział zupełnie sam, w najdalszym kącie kawiarni, sprawiając wrażenie niezbyt kontaktowego. Ot, miał ochotę napić się kawy, a że trafiło mu się dobre towarzystwo, to tylko plus.
- Nie, jestem tu zupełnie sam. - odparł, niwelując jej obawy.

Lisa - 2013-01-29, 21:06

Dam grosz za twoje myśli! Bo Liskę właściwie bardzo by ciekawiło, jaka była jego ulubiona rozrywka z nią.
Obserwowała go, przez chwilę siedząc w milczeniu. Właściwie to zaczęła się zastanawiać, czy mu nie przeszkadza. A jak na kogoś czekał, ale nie chciał się przyznać ? :lol2:
- Hym, właściwie to chyba się będę zbierać. Spotkamy się potem czy coś.
Zgarnęła swoją torebkę, sprawdzając odruchowo która godzina.
- Masz jakieś plany na dzisiaj ?

Anonymous - 2013-01-29, 21:18

Grosz? Tylko grosz!? Tak nisko wyceniasz zdradzenie jego najskrytszych sekretów? Za taką cenę to nawet przepisu na ulubioną kawę by nie sprzedał! :lol2:
Jej dłuższe milczenie wprawiło go w stan pewnej konsternacji. O czym ona tak myślała? I czemu nie chciała mu tego zdradzić? Uniósł delikatnie łuk brwiowy, przechylając głowę w bok. W międzyczasie uniósł filiżankę do ust i upił kolejny łyk czarnego, słodzonego napoju.
Gdy zaczęła się zbierać, niewiele myśląc wyciągnął dłoń w jej stronę i ułożył ją na jej ręce, w zatrzymującym geście.
- Zostań. - podniósł wzrok na jej zielone oczy.
- Chyba, że musisz iść w takim razie nie mam prawa cię zatrzymywać. - cofnął ramię i oparł się plecami o krzesło. Machinalnie przeniósł wzrok w bok, wpatrując się w sztuczny tłok na ulicy. Zaraz jednak wrócił spojrzeniem do jej twarzy i zastanowił się chwilę.
- Na dziś? Hm, nie. Już chyba nie. - odparł zgodnie z prawdą.

Lisa - 2013-01-29, 23:36

Oj taki zachłanny jest ? Materialista !
Spojrzała nieco zdziwiona na jego dłoń, obecnie przykrywającą jej rękę. Usiadła z powrotem, odkładając torebkę na krzesło obok i mierząc go kolejnym uważnym spojrzeniem.
- Jeżeli chcesz. - wzruszyła ramionami. powrócił chłód i obojętność. Tym razem nie udawane, po prostu wróciły jej dawne nawyki. Może to był powód dla którego nie wychodziło jej w kontaktach z ludźmi. Albo była zbyt kochająca i entuzjastyczna, albo zimna i opanowana. Zresztą dziwny zbiór myśli miała obecnie w głowie, myśli, które nie dawały jej spać i w sumie nie wiedziała co z nimi zrobić. Dlaczego mózg nie ma funkcji offline?
- Ja też nie. załatwiłam wszystkie sprawy, pojeździłam Korka.

Anonymous - 2013-01-29, 23:56

W sumie można było rzec, że szybko pożałował swojej decyzji aby dotknąć jej dłoni. Między nimi przeskoczyła jakaś iskra, która poniekąd zaniepokoiła Ethana. Dotychczas przyjazna Lisa stała się... królową lodu?
Jeżeli on chce? Zaraz, zaraz. To ona postanowiła umilić mu czas, ona nawiedziła go swoją obecnością. Dlaczego więc to on miał ją zatrzymywać? Powoli przestawał rozumieć. No tak, kobiety. Wszystko co piękne, musi być tak cholernie skomplikowane. Automatycznie cofnął się, jakby w obawie o swoje zdrowie przy jej zachowaniu. Ściągnął brwi, tworząc pomiędzy nimi pionową zmarszczkę. Usta zaś zacisnął w cienką linię, przez co kości policzkowe uwydatniły się, zdradzając jego napięcie.
- Coś nie tak? - zapytał, odnośnie jej chłodu, którym emanowała.
Sięgnął po filiżankę, wciąż utrzymując kontakt wzrokowy z Rudą. Zastanawiał się co też chodzi po jej ślicznej główce. Może chciała mu powiedzieć żeby spadał, a ona wraca do swojego eksia?

Lisa - 2013-01-30, 00:08

Uśmiechnęła się do niego, jednak ten uśmiech nie miał w sobie nic z zadziorności czy flirtu. Starała się by był naturalny, nie wymuszony, ale na ile jej to wyszło? Sam oceni.
- Wszystko jest ok. Dlaczego pytasz?
Właściwie to nie wiedziała co się stało przez te ostatnie kilka dni. Poznała fajnego faceta, ale wszystko wydarzyło się tak szybko. A wolała się nie angażować kolejny raz w coś co nie miało sensu. Dlatego w obawie przed zranieniem po prostu zamknęła się w sobie. Cóż, kobiety są skomplikowane. Jedno dnia jest dobrze, drugiego już do dupy :lol: .

Anonymous - 2013-01-30, 00:19

Prawdę mówiąc ten wymuszony uśmiech wcale go nie uspokoił. Nadal był zaniepokojony jej stanem, a także tym co też sobie uroiła w tej rudej główce. I za cholerę nie potrafił jej zrozumieć. Cóż, może dlatego się nigdy nie wiązał? Może w obawie przed wszystkimi komplikacjami był raczej facetem na jedną, bądź dwie noce. Ethan jak to facet, był dość prosty w obsłudze, choć czasem zdarzało mu się gmatwać życie i to nie tylko sobie. Jednak wolał zdecydowanie czytelne, jasne sytuacje. Ale jak widać, nie zawsze było mu to dane.
Chłopak odetchnął krótko, spuszczając wzrok z jej oczu. Atmosfera robiła się dosyć chłodna, ale i napięta. Na pewno oboje to odczuwali, dodatkowo się tym stresując.
Usłyszawszy jej pytanie, powrócił spojrzeniem do jej twarzy, skrupulatnie unikając oczu.
- Jesteś taka... - zamyślił się.
- ... oschła. - odważył się podnieść w końcu wzrok na jej zielone tęczówki. Trafił? Ależ oczywiście. Ruda była dla niego teraz oziębłą znajomą, bez wcześniejszego zapału i uczucia, którym go parokrotnie obdarowała.

Lisa - 2013-01-30, 00:26

Jeżeli nie lubił komplikacji, to mógł sobie od razu dać spokój, bo z ta kobietą nigdy nic nie będzie proste, jasne i klarowne. Szczególnie, że wiele przeszła i miała zrytą psychikę. Życie potrafiło jej dać w kość. Wpatrując się w niego przenikliwie, prawie świdrując i przewiercając go wzrokiem znowu zamilkła na krótką chwilę.
- A czego oczekiwałeś ? Tak chyba kończą się krótkotrwałe znajomości?
Jakby mogła to pewnie odpalałaby teraz papierosa. Ale w kawiarni nie było to takie proste. Dlatego siedziała, zaciskając palce jednej dłoni na siedzeniu krzesła.

Anonymous - 2013-01-30, 00:34

Doskonale wiedział, że z żadną kobietą nic nie będzie proste. Jednak nie spodziewał się, że można komplikować życie z dnia na dzień. No, ale cóż. Najwyraźniej spokojne życie nie było pisane Ethanowi. Los wybrał dla niej życie pełne wrażeń. Całe szczęście, że obdarzono go stalowymi nerwami, przez co zirytować go wcale nie było tak łatwe. Ale trzeba przyznać, że Lisa była na całkiem przyzwoitej drodze.
Dzisiejszego wieczora znacznie unikał jej wzroku. Po prostu chciał oszczędzić Rudej wielu emocji, które targały organizmem Drumhellera.
Mimo to na jego licu pojawiły się oznaki arogancji. Była to przykrywka do jego rozchwiania, które towarzyszyło mu od przybycia Lisy.
- Przyszłaś mi powiedzieć, że nasza znajomość właśnie się zakończyła? - spojrzał na swoje dłonie, które w tym momencie splótł na blacie stołu kawiarni.
- To w taki sposób umilasz ludziom czas? - rzucił oschle. W końcu tuż po przyjściu zakomunikowała mu, że będzie towarzyszyła mu w piciu wieczornej kawy i ba, spędzała z nim miło czas. Póki co, średnio spełniała swoje obietnice.

Lisa - 2013-01-30, 00:40

Ona wręcz przeciwnie, cały czas wlepiała w niego wzrok.
- Co ty znowu wygadujesz? Myślałam, że o coś takiego ci chodzi, O krótką, niezobowiązująca znajomość, więc skoro ma być krótka to chyba czas ją zakończyć.
Wszystko wskazywało na to, że dziewczyna ma zamiar opuścić ten lokal. Przewiesiła torebkę przez ramię, zdjęła kurtkę, wsuwając do jej kieszeni telefon.
- Zazwyczaj faktycznie inaczej umilam ludziom czas. Jakoś tak wyszło.

Anonymous - 2013-01-30, 00:49

Zacisnął szczęki, napinając mięśnie, które zadrgały niespokojnie pod skórą. Przesunął dłonie po stoliku, obejmując palcami jego kant. W końcu przestał się hamować i spojrzał odważnie w jej kocie tęczówki. Gdyby mógł, jego oczy na pewno ciskałyby pioruny, gdyż żarzyły się w nich gniewne iskierki. Na twarzy jednak gościła obojętność z nutą nonszalancji. Tylko jego ślepia zdradzały jego wewnętrzny stan emocjonalny. Zaczerpnął powietrza ze świstem, by móc wyrzucić z siebie słowa.
- Możesz przestać do cholery decydować za mnie? - mruknął ochryple, znacząco zniżając ton głosu. Nie chciał na nią wrzeszczeć, czy nawet podnosić brzmienia by nie zdradzić swoich uczuć. Po prostu tego nie lubił, bo zdawał sobie sprawę, że ludzie są zdolni do wykorzystywania tego.
- Myślisz, że gdybym szukał u ciebie krótkiej znajomości to zaopiekowałbym się tobą, gdy chorowałaś po whisky? Przejmowałbym się tobą oczekując braku zobowiązań? - chcąc, nie chcąc mówił nieco głośniej. Kończąc swój wywód ponownie jego usta zacisnęły się w jedną, cienką linię.

Lisa - 2013-01-30, 00:53

Zaskoczyło ją to co zobaczyła. Ten opanowany mężczyzna wewnętrznie był bardzo wzburzony. Ona jednak nie chciała tego słuchać. Włączył jej się instynkt ucieczki :lol2: . Szybko wstała od stolika i bez słowa ruszyła do wyjścia, zaraz kierując się w stronę domu.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group