To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Anonymous - 2013-04-14, 15:42

Wybaczyła karusowi, pewnie długo nie biegał po torze.Mimo to ściągnęła lekko wodzę i nie dawała łydki.Niech minimalnie zwolni i przypomni sobie, że jednak powinien się słuchać.Dziewczyna skupiła się na widoku przed nimi i zagryzła wargę.Ostatnia prosta.Ten koń lata, a nie biega...
Po chwili byli już na mecie.Rozentuzjazmowana dziewczyna poklepała karusa po szyi i stopniowo zwalniała.Gdy koń nieco ochłonął zrobiła parę kółek stępem i zeskoczyła z siodła.Ten bieg to coś pięknego.Poklepała Soul'a po szyi i powodowana impulsem uścisnęła go.
-Na dziś tyle, byłeś świetny - pochwaliła go z uśmiechem.Poluźniła popręg i zrobiła jeszcze jedno kółko.Gdy ochłonął odprowadziła go do stajni./zt

Soul Eater - 2013-04-14, 15:49

Gdy dotarł do mety zaczął stopniowo zwalniać przechodząc w lekki galop, kłus,a na końcu stęp. Przeszedł parę małych kółek dysząc ze zmęczenia. Zatrzymał się kiedy Lou z niego zeszła i dał się jej przytulić, zadarł łeb wysoko w górę łapiąc powietrze przez nozdrza. Był cały spocony przez ten wysiłek, dziewczyna będzie musiała go porządnie wyczyścić. Odetchnął z ulgą czując jak popuszcza popręg, przeszedł jeszcze jedno kółko i ruszył za nią do stajni.
z.t

Anonymous - 2013-05-09, 23:36

Jak to zwykle bywa wjechała sobie na tor. Z początku pozwoliła Soul'owi jechać stępem swobodnym. Przez około 15 minut tak chodziliśmy tam i z powrotem. W końcu Lou uznała, że czas na coś bardziej ambitnego i działając pomocami nakłoniła go do stępa roboczego, a jeśli potrafił to do zebranego. W takich chodach jechali na zmianę, pomiędzy slalomem ustawionym przez stajennego. Aktywnie pracowała dosiadem i po przejechaniu slalomu popędziła go do kłusa pośredniego. Tam poruszając się w pełnym siadzie przejechała ok. 200 m. do przodu. Uznała, że koń jest już wystarczająco rozgrzany i mocną łydką popędziła go od galopu. Z początku nie pozwalała mu się rozpędzać i jechała na kontakcie. Tym razem nie uniosła dupska do półsiadu, wręcz przeciwnie jechała w pełnym siadzie, całkowicie rozluźniona czekając tylko na odpowiedni moment do rozpoczęcia cwału.
Soul Eater - 2013-05-10, 17:25

Wszedł na tor dosiadany przez Lou. Skulił nieco uszyska widząc panującą na zewnątrz pogodę. Nie dość, że zachmurzone niebo to jeszcze jest jak dla niego za ciepło. Parsknął wypuszczając ciepłe powietrze przez nozdrza. Przygryzł niezadowolony wędzidło i ruszył roboczym stępem zmieniając go po chwili na zebrany. Pokonał slalom bez większych problemów, czując jak dziewczyna popędza go do kłusa ogier podrzucił lekko zadem i ruszył kłusem pośrednim. Postawił uszy na sztorc czując lekki orzeźwiający zimny podmuch wiatru wprost w jego chrapy, brakowało mu tego, w końcu ze stajni wychodził tylko na treningi, bo przecież nikt go na pastwisko nie wypuszcza. Jeszcze. Po 200 metrach przeszedł w galop opierając się nieco na wodzach.
Anonymous - 2013-05-10, 18:29

Ją również denerwowało dzisiejsze ciepło... Uznała, że w takim wypadku przeprowadzą sobie dość szybki trening.
Nie pozwalała mu opierać się na wodzy i zwolniła go do kłusa robiąc kilka kółek. Co 2 koła zmieniała kierunek, aby skupił się na obustronnej pracy. Wiedziała, że ujeżdżeniowcem nie jest i jakiejś doskonałej pozycji nie wymagała. Czuła, że skoro jest już na torze to powinna chodź raz go przecwałować. Więc ambitnym galopem ruszyła w stronę bramek, które znajdywały się o 500 m za nimi. Była ciekawa czy ogier jest w stanie zatrzymać się z galopu, więc tuż przed bramkami mocniej usiadła w siodle i zablokowała łydkę. W razie czego pociągnęła również wodze do siebie. Pilnowała też, żeby się gdzieś nie wyglebali czy jaki uj.
Już w bramkach dziewczyna wzięła głębszy oddech i stanęła w półsiadzie. W ręce wyjątkowo trzymała palcat, ale to bardziej dla zasady niż koniecznej potrzeby. Na zmianę zaciskała i rozluźniała ręce na wodzy dając Soul'owi delikatne impulsy. Napięcie sięgało zenitu. Nagle krótki huk wyrwał ją z odrętwienia. Przed nimi 1500 m do pokonania! Dała karemu mocną łydkę i oddała trochę wodzy. Minimalnie. Znała ryzyko jazdy na oślep tuż przy barierce, więc nakierowała go na środek toru. Jechała na delikatnym kontakcie poganiając go wciąż łydką.

Soul Eater - 2013-05-10, 18:54

Zwolnił do kłusa ciągnąc przy tym lekko za wodze. Przekłusował po dwa okrążenia w każdym kierunku starając się robić to jak najlepiej potrafił. Kiedy ruszyli galopem w stronę bramek ogier trochę się spiął. Nie miał pojęcia czy zdoła wyhamować, a nie chciał mieć zderzenia z metalowymi bramkami.Kiedy znaleźli się niebezpiecznie blisko ogier zatrzymał się gwałtownie przed bramką przysiadając na zadzie. Kwiknął kładąc po sobie uszy i szarpnął głową w górę pokazując przy tym białka oczu. W momencie, gdy z powrotem wylądował na czterech zrobił niewielkie kółko wokół własnej osi starając się uspokoić. Strzelił ogonem podchodząc bliżej startowego żelastwa i ustawił się w środku dreptając niecierpliwie w miejscu. Uszy cały czas miał przyklejone do potylicy, jednym bokiem obił się przypadkiem o kraty boczne bramki i zazgrzytał zębiskami gryząc wędzidło. Kątem oka zauważył, że dziewczyna ma w dłoni palcat. Ogier widział, że jeśli Lou postanowi go użyć może liczyć na rodeo i obity tyłek. Karus wyjątkowo nie lubił tego sprzętu, więc zrobił się nieco nerwowy. Po sygnale startowym ogier gwałtownie wyrwał do przodu niemal potykając się o własne nogi. Wbiegł na środek toru starając się oszczędzać siły na dalszy bieg, co nie było wcale łatwe. Jego serce przyspieszyło pod wpływem wysiłku, a nogi konia po kilkunastu metrach nieco zwolniły.
Anonymous - 2013-05-10, 19:25

Na to jego dreptanie nic nie mogła poradzić, pewnie wyczuwał jej stres. Uspokoiła się więc i wzięła parę głębokich oddechów. Dobrze, że zdecydowała się póki co jechać na kontakcie bo ten ogier żadnych zasad w sobie nie miał... Leci gdzie popadnie, świr po prostu :lol: A zresztą czego się spodziewać po czarnej kiełbasie. Odczekała z popuszczanie wodzy aż złapie rytm, co udało mu się po kilku foulach. Ok. 500 m. od startu oddała mu nieco wodzy popędzając go łydką i cmoknięciem. Nie lubiła jeździć z palcatem, więc w końcu zdecydowała się, że rzuci go gdzieś na bok bo tylko im przeszkadza.
No, jak na razie starała się przyhamowywać karusa, lecz jak to na zawodach bywa kiedyś nadchodzi ten decydujący moment. Lou starała się wyczuć taką chwilę i miejmy nadzieję dobrze trafiła. Na ostatniej prostej oddała mu całkowicie wodzę, pilnując jednak aby nie wyrwał się spod jej panowania. Dała mu na tyle luzu, że mógł swobodnie wyciągnąć przed siebie łeb. Dynamicznie działała łydką, zwiększając jej siłę gdy tylko zwalniał. Nie ma bata musi być prędki. Oczywiście nie do granic wytrzymałości - zwracała uwagi na objawy jakiegokolwiek złamania, przemęczenia, zawału. Była ciągle czujna i w razie jego świrów z pewnością pozostanie w siodle ;)

Soul Eater - 2013-05-10, 19:52

Czując mocniejszą łydkę i oddaną wodzę ogier przyspieszył cwał, a jego nozdrza rozszerzyły się, aż do ukrwionych miejsc. Biegł teraz odpowiednim rytmem starając się jechać w miarę prosto. Ogier miał przykry zwyczaj nagłego zmieniania toru przez co na zawodach często zdarzały się wypadki z jego winy. Soul zajeżdżał innym koniom drogę, gdyż dżokeje nie mogli go utrzymać. W momencie kiedy znaleźli się jeden zakręt przed metą koń był już zmęczony, więc na łydkę reagował z nieco mniejszym entuzjazmem, lecz starał się nieznacznie przyspieszać. Wyciągnął łeb kiedy tylko poczuł całkowitą swobodę, zdołał wykrzesać z siebie ostatnie siły i wyrwał się gwałtownie do przodu. Koń na zakręcie jednak nie zdołał wyrobić co zakończyło się tym, że poślizgnął się na piachu i wylądował bokiem na ziemi. Upadł na tyle fortunnie, że wyszedł z tego bez szwanku i niemal natychmiast zerwał się na równe nogi. Dziewczyna także powinna być cała, może tylko trochę obolała.
Anonymous - 2013-05-10, 20:28

Widząc jak ten się męczy nie chciała przesadzać i spuściła z tonu. Ale było za późno. Usilnie starała się wysiedzieć zakręt, lecz nagle zdała sobie sprawę, że ziemia zbliża się niepokojąco szybko. Już po chwili oboje leżeli na ziemi. Dziękowała Bogu, za to, że zdążyła wyjąć nogi ze strzemion i zaraz zerwała się z ziemi. Wprawdzie była lekko poobijana, ale kto by się tym martwił?
- Kurwa, jak mogłam być taka głupia... - zdawała sobie sprawę, że ten upadek z pewnością był z jej winy i winiła się za to. Podbiegła do ogiera który już stał. Złapała za wodze i przeprowadziła go kilkakrotnie po kole, aby sprawdzić czy nie kuleje. Wydawało się, że wszystko jest w porządku, ale w razie czego nie będą już dziś się nigdzie spieszyć. Wsiadła nań i wolnym stępem przejechała odległość dzielącą ich od mety. Tym samym wolnym krokiem skierowała się do stajni pilnując każdej nieprawidłowości w zachowaniu ogiera. Była mu coś winna za to co się dziś stało... /zt

Soul Eater - 2013-05-10, 20:41

Szarpnął nieco głową kiedy dziewczyna do niego podbiegła i chwyciła za wodzę. Ogier stępując nie kulał, jednak jego tylna noga była stłuczona i trochę go bolała. Nie dał po sobie tego poznać, jeszcze by go do weterynarza zabrała, a tego by nie chciał. Dał się dosiąść i spokojnym krokiem dojechał do mety, po chwili opuszczając tor.
z.t

Anne Howard - 2013-07-04, 17:39

Gdy razem z Bell weszły na tor, Ann lekko odbiła się od ziemi i wsiadła na karą. Przestępowały niewielki odcinek, po czym ścisnęła boki klaczy, prosząc ją o przejście do kłusa. Poklepała ją po szyi i zaczęła powoli prosić ją o zwiększenie prędkości do niezbyt szybkiego galopu.
Eight Belles - 2013-07-04, 17:47

Już przy wsiadaniu klacz tupała nogą. Przepełniała ją energia i sam fakt, że ktoś na nią wsiadł. W stępie zaczęła caplować, miała to w zwyczaju. W kłusie już miała podrywy do galopu, coraz silniejsze. W końcu wcześniej nikt jej nie rozruszał. Gdy poczuła łydkę do galopu, od razu rzuciła się do przodu, przemieniając spokojny galop w pełny galop. Zaczęła strzelać baranki z nadmiaru energii. Szalała, galopowała, skakała, wyrzucała raz przód, a raz tył do góry.
Anne Howard - 2013-07-04, 17:53

Szczerze powiedziawszy, nie spodziewała się po Eight takiego wybuchu energii. Strzelała baranki kiedy tylko popadło. Mocniej przytrzymała wodze i schyliła się ku grzywie klaczy, by zmniejszyć opór powietrza.

/ Nie mam wcale weny i przepraszam za to :-S )

Eight Belles - 2013-07-04, 17:58

Ta faza była przejściowa, musiała się wyszaleć, długo nie chodziła pod siodłem i starała się nadrabiać. Gdy już się uspokoiła - zwolniła, sprawdzając przy okazji czy dziewczyna jeszcze siedzi na jej grzbiecie. Spokojnie, acz drobiąc pokłusowała chwilkę i przeszła do spokojnego i miarowego galopu.

/ok, rozumiem :)

Anne Howard - 2013-07-04, 18:04

Gdy zbliżały się do pierwszego zakrętu, Ann postanowiła coś sobie.
- Pokażmy, na co nas stać.- wyszeptała i dała jej znak łydkami, by przeszła do spokojnego cwału. Jednakże na samym zakręcie zwolnią ją odrobinę, by przypadkiem obie nie wyrżnęły na piach. :lol2:



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group