To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Orchard Stable
Najlepsze jeździeckie forum PBF!

Tor wyścigowy - Tor wyścigowy im. św. Wiktorii

Delfinek - 2016-06-15, 17:37

Była przygotowana na taką możliwość, lecz nie ukrywajmy, równowagę to i tak zaburzyło co koń mógł oczywiście wyczuć. Na zakręcie ściągnęła ostrzegawczo wodze, oraz nie zmieniając tory jazdy, bo po co? Dalej jadąc nadal trzymała go na wstrzymanym, aż do prostej, gdzie popuszczając wodzę skręciła na wewnętrzną i wyciągnęła ręce w przód blokując nadgarstki, by chwilę potem podnieść tyłek wyżej, klepnąć delikatnie ogiera po zadzie batem. Jak mniemam przyśpieszył, więc kobieta pozwoliła my biec na miarę swoich możliwości, dodatkowo wspierając go swoim dosiadem i pomocami.
Po pokonaniu wyznaczonego miejsca powoli ściągała wodze odchylając tułów w tył, tym samym stopniowo nakłaniając go do zwolnienia. Na rozstępowanie podjechała jeszcze kilkaset metrów w stępie, by następnie podjechać pod znajomków, dowiedzieć się jaki jest czas, ładnie podziękować i skierować się z ogierem, tym razem w ręku do stajni.
/z.t

Scho Can Do - 2016-06-15, 21:19

Gdyby mógł, nie tachał by w ogóle jeźdźca na sowim grzbiecie, jednak to nie możliwe. Mimo, że kobietę lekko zachwiały, ogier nadal pędził do przodu. Nie chętnie, dostosował się do poleceń kobiety, zwalniając na zakręcie co by się wyrobić. Po prostej gnał nadal spokojnym tempem, ale nie ślimaczym, dopiero mając się zaraz rozkręcić. Wyjechanie drugiego zakrętu i ostatnia prosta, ogier widział metę, wcale nie tak daleko od niego. Po wyjeździe z zakrętu, ogier zaczął przyspieszać - stopniowo, nie chciał od razu rozpędzać się do granic swoich możliwości. Dopiero w stosownym miejscu, zaczął mocniej wyciągać krok, wydłużając swoje ciało i rozpędzając się do maksimum. Po przejechaniu celowników, ogier zmęczony i zadowolony, stopniowo zaczął zwalniać. Przejechali, a właściwie przestępowali jeszcze kilkaset metrów, by ruszyć najpierw do mężczyzn, a potem stajni.

z.t

Aiden Craven - 2016-07-19, 22:32

Oporządzenie i osiodłanie Crescendo nie należało do najprostszych, ale Aiden wreszcie dopiął swego i z pomocą mężczyzn odpowiedzialnych za obsługę toru, dosiadł grzbietu siwka już przed stajnią. Przy ostatniej gonitwie zdążył poznać jego nawyki i właśnie dlatego niezbędnym było prowadzenie folbluta przez dwie osoby, podczas gdy towarzysząca im Octavia z Hero zapewne mogli się obejść bez tego i przyjść z jedną osobą, jeżeli nie sami... Chłopak jednak zupełnie o tym nie myślał i koncentrował się wyłącznie na Crescendo, będąc przez to gotowym na wybryki z jego strony - choćby niespodziewane dębowanie, z którego był najbardziej znany. W przypadku takiego zachowania, poza tym że zdawał się na pomoc z ziemi, pochylał się do przodu jak gdyby chciał objąć konia za szyję i za wodzę lekko skręcał jego łeb do boku, tym samym prowokując do tego, aby jednak łaskawie wrócił na ziemię i grzecznie poszedł na tor. Po dotarciu na miejsce ogier został odpięty, a blondyn od razu skierował go na tor, po którym ruszył kłusem (zakładając, że po drodze mieli wystarczająco stępa), w ten sposób zaczynając przygotowania do drobnego sparingu z Hero.
Crescendo - 2016-07-19, 23:00

Caplował rzez całą drogę na tor, cały czas rwąc mocno do przodu. Niemal za każdym razem nadziewał się na wędzidło, otwierając szeroko pysk w niezadowoleniu i szarpiąc czerepem. Szybko jednak zauważył, że takie działania sprawiają mu jedynie ból i dyskomfort, toteż ostatecznie nieco spokorniał, choć błądzące po bokach ślepia nie zwiastowały niczego dobrego. Niestety, jak się okazało po dojściu na miejsce, górę wzięły skojarzenia i zapał do walki. Z dżokejem, oczywiście. Pierwszym co zrobił było przewidywalne wspięcie się w górę, ale działania Aidena wytrącały go z równowagi na tyle, by nakazać mu wrócić na ziemię. Zrobił więc co kazali, ostatecznie zaczynając swoją serię wysokich świec. Raz za razem dębował, dopiero w którymś momencie tracąc cierpliwość do powstrzymujących go ludzi i mężczyzny na grzbiecie. Czując lekkie przekręcenie głowy w prawo, poszedł za tym ruchem, niemal odskakując w bok, tak szybko, że trzymający go człowiek z lewej strony nie miał szans utrzymać uwiązu. Niemal natychmiast został również kopnięty, a Crescendo na nowo zaczął szarpać głową, a puszczenie go w takiej chwili wiązało się z niebezpieczeństwem gonitwy nie w tę stronę co trzeba....
Anonymous - 2016-07-19, 23:10

Również ją przyprowadziło dwóch mężczyzn, jeżeli była taka potrzeba, choć podejrzewam, że Hero zachowywał się w bardziej przyzwoity sposób. Jeśli nie, działała w podobny sposób do Aidena, przy każdym dębowaniu odwracając ogierowi lekko głowę, działając na niego dosiadem, by maksymalnie utrudnić wszelkie bryknięcia czy zrywy i mocno trzymała wodze na wszelki wypadek. Nie oszukujmy się, że przy tego rodzaju zachowaniach, które prezentował właśnie ogier obok, Dżokej miał niewiele do powiedzenia, toteż skupiła się głównie na niedopuszczeniu do podobnej sytuacji i trzymaniu folbluta w ryzach jeżeli tylko ten skłonny był chwilę poczekać na „kolegę”.
Hero Of War - 2016-07-19, 23:23

Nafukany i podminowany podobnie jak siwy ogier, nieustannie caplował próbując wyszarpać się z rąk obydwu mężczyznom. Obecność drugiego przedstawiciela tej samej płci wpływała pobudzająco na Hero, który był teraz tykającą bombą zegarową.
Napierając mocno na wędzidło starał się wywieźć Octavię do przodu, rozdęte do czerwoności nozdrza oraz przekrwione ślepia, które co chwilę błyskały białkami świadczyły o tym, że jego charakterek wcale nie jest gorszy od towarzysza.
Włączając swoje zapędy terytorialne przytulił uszy do potylicy łbem machając na boki i intensywnie mieląc wędzidło w pysku. W pewnym momencie obserwując wpinającego się Crescendo, podjął nieme wyzwanie do walki, wydając z siebie głośny ryk zaczął wymachiwać agresywnie przodami, cały gotując się w środku. Gwałtownie wspiął się do góry, zaraz opadając na ziemię, gdy tylko Octavia zaczęła nim kręcić na bok. Ogonem nerwowo smagał stawy skokowe napierając ile tylko mógł na wędzidło, próbując wyszarpać wodze i zdominować jeźdźca.

Aiden Craven - 2016-08-04, 10:24

Kątem oka dostrzegł, że jeden z mężczyzn trzymających Crescendo prawdopodobnie oberwał, ale nie miał teraz czasu aby się tym odpowiednio przejąć. Zamiast tego skoncentrował się na sobie, wreszcie postanawiając podjąć dość radykalne kroki. Przy kolejnej świeci ogier najzwyczajniej w świecie dostał palcatem między uszy, bardziej w celu zaskoczenia go i zbicia z tropu, niż zadania mu bólu (zresztą biorąc duży zamach mógł mu zrobić krzywdę, trafiając na przykład w oko). Jeżeli tylko udało mu się chociaż na chwilę "uspokoić" Crescendo, od razu spiął go piętami, z pomocą z ziemi starając się wymusić na nim ruch do przodu w pożądanym kierunku.
Crescendo - 2016-08-10, 11:15

Działania Aidena ewidentnie go zaskoczyły. Crescendo na nowo opadł na ziemię i z położonymi uszami stanął spokojnie, choć szalejący obok War nie ułatwiał zadania. Czując nacisk pięt na bokach, ponownie się wspiął i szarpnął głową, ale do pomocy przyszło jeszcze kilka osób. Nie można było dopuścić do niechybnego starcia tej dwójki, dlatego kiedy tylko ktoś złapał za uwiąż z przodu, następna osoba uderzyła Crescendo za zadem. Takie działania podjęto prawdopodobnie również z Hero, dlatego znów siwy przestał zwracać na niego uwagę. Zamiast tego zarżał dziko, przebierając zadnimi nogami jak młyn. Nie miał zamiaru wejść do bramek startowych, dlatego jeszcze dość długo stawiał opór. Ostatecznie jednak poskutkowało zarzucenie mu czegoś na łeb i wprowadzenie do maszyny startowej. Już w środku koń na nowo zaczął się rzucać, ale ograniczone miejsce nie pozwoliło na żadne ekscesy.

/przyspieszam, bo już straciłam zamysł na ten trening ;c

Anonymous - 2016-08-10, 11:25

Starała się nie dać ponieść emocjom kiedy ogier zaczął się wspinać, ale doprawdy nie było to łatwe. Jako osoba z natury dość nerwowa, najpierw zacisnęła usta w wąską linię, ale dopiero po chwili straciła całkiem panowanie nad sobą. Przekręciła ogierowi łeb tak, by wymusić na nim powrót na cztery nogi, a jeżeli w tym czasie postanowił wspiąć się ponownie chwyciła wodze w jedną rękę i całą serią uderzyła Hero w zad batem. Były to zdecydowanie mniej wyważone i spokojne ruchy niżeli zwykle, oscylujące na granicy wyżywania się. Nawet się tego nie wstydziła, dlatego kiedy przyszli mężczyźni do pomocy, odetchnęła z ulgą. Podjęte zostały próby wprowadzenia konia do startera. I tutaj znów w ruch poszedł bat, dociskanie konia piętami, próby wypchnięcia go naprzód, zakładanie płachty na oczy, próba wprowadzenia tyłem i inne. Ważne, że w końcu się udało.
Hero Of War - 2016-08-10, 22:04

Czuł zdenerwowanie krótkowłosej, a to jeszcze mocniej napędzało rozfukaną machinę pełną agresji, siły i energii, która nie mogła znaleźć ujścia. Cały wręcz parował z emocji będąc nie tylko podekscytowany ale i wściekły. Obecność rywala dodatkowo wyprowadzała go w równowagi, zdzielony batem po zadzie, oddał nim wyrzucając zadnie kończyny w górę. Nie pozwalał na to aby kobieta go zdominowała. W momencie w którym postanowiono wprowadzić go do bramki wszczął bunt, szarpiąc się, stając dęba i nie pozwalając do siebie zbliżyć. Poskutkowało dopiero założenie płachty na łeb, chociaż w boksie startowym wciąż nie dawał za wygraną, miotał się i grzebał nerwowo kopytami o ziemię, pragnąc jak najszybciej opuścić to mało przytulne i ciasne miejsce.
Aiden Craven - 2016-08-13, 10:53

Wejście do bramki było już niejakim sukcesem, który dawał poczucie pozornego zwycięstwa. Aiden był szczerze wykończony dotychczasową szamotaniną i dosłownie czuł, jak drżą mu mięśnie z wysiłku oraz emocji. Nie mógł jednak teraz zrezygnować, więc po prostu zacisnął zęby i próbował nieco wyciszyć konia przed samym otworzeniem bramek. Jednak gdy ten moment nastąpił, zapewne przyszło mu toczyć z nim walkę od nowa - tym razem o samo wyjście z bramki (z czym mogło być różnie, jak przekonał się podczas ich wspólnej gonitwy), a potem o adekwatne tempo. Znał technikę nie tylko Crescendo, ale również Hero, na którym przecież trenował i wiedział, że obaj będą iść łeb w łeb - ale nie chciał dopuścić do sytuacji, w której Crescendo przedwcześnie się zmęczy. Ku zaskoczeniu Aidena jednak obyło się bez kłopotliwych ekscesów, a oba konie wyszły z bramek niemal jednocześnie*.

Rzuciłam kostką jak podczas gonitwy - Crescendo wyjście dobre, Hero neutralne.

Crescendo - 2016-08-14, 12:33

W bramkach rzucał się jak furiat, cały czas gębując i próbując wyrwać przed siebie. Obecność Hero w boksie obok, przyprawiała go o czysty szał. Kilkakroć zdarzyło mu się zarzucić głową w stronę przeciwnika i z głośnym kwikiem wyrzucić którąś z przednich nóg, na tyle na ile pozwalało mu miejsce. Ostatecznie jednak i on zaczął męczyć się tak wielką ilością bodźców dookoła, toteż kiedy stanął dosłownie na chwilę, bramki otworzyły się. To był moment, w którym zadziałał instynkt. Ogier wyskoczył dziko przed siebie galopując tempem oszczędzającym energię na finisz. W tej chwili zdawał się przestać zwracać uwagę na Hero, chyba, że szli łeb w łeb. W takim wypadku kulił tylko uszy, niechętnie pozwalając Aidenowi regulować tempo.
Anonymous - 2016-08-14, 12:49

Próbowała ignorować rzucającego się ogiera pod sobą, walcząc o równowagę. W tym celu odchyliła nieco plecy do tyłu, by zadziałać dosiadem na jego grzbiet i nieco obciążyć go, studząc też nieznacznie zapał. Ostatecznie takie działania nie mogły przynieść większego skutku, ale z góry naprawdę niewiele mogła zrobić sama. Teraz musiała skupić się wyłącznie na starcie, toteż maksymalnie skoncentrowała się na bramce i chwili jej otwarcia. Usłyszała dzwoneczek sygnalizujący start, a kiedy drzwiczki się otwarły wypchnęła konia, pilnując by pierwsze sto metrów szedł prosto jak na gonitwie. Mieli tylko troszkę gorszy start, dlatego zaraz docisnęła pięty do boków zwierzęcia, pragnąc pogonić go trochę. Mimo tego wciąż dążyła jedynie do zrównania się z Crescendo, a nie wyprzedzenia go. Siłę zachowywali na końcówkę
Hero Of War - 2016-08-14, 22:33

Podobnie jak siwy ogier, rzucał się w bramce startowej cudem nie przygniatając Octavii nóg, które przecież trzymała dość wysoko tuż za łopatkami ogiera. Rzucający się obok Crescendo tylko podjudzał Hero, który kwiczał i ryczał co chwilę próbując zdominować rywala nawet przez ścianę, przysiadając na zadzie próbował stawać dęba niespokojnie oczekując na otwarcie boksów startowych. Gdy tylko rozległ się dźwięk startera i bramki sie otworzył ruszył dynamicznie przed siebie, zaczynając od samego początku z ostrego tempa, która wymagało przytrzymania i kontroli jeśli dżokej nie chciał przedwcześnie zmęczyć zwierzaka.
Zaledwie po kilkunastu metrach dogonił siwego zrównując się z nim, podczas gonitwy prawie wcale nie reagował na rywala choć czuł obok jego obecność. Rozpędzał się co raz mocniej niebezpiecznie szybko zaczynając uwalniać pokłady energii, niechętnie też dawał się przytrzymać więc Octavia musiała włożyć w to naprawdę dużo siły.

Aiden Craven - 2016-08-14, 23:16

Zerknął krótko w bok, niejako chcąc się zorientować w swojej obecnej sytuacji i w dalszym ciągu prowadził konia jednakowym torem i tempem. Starcie tych dwóch zwierząt miało nabrać rumieńców dopiero na ostatniej prostej - póki co oba konie szły łeb w łeb, a celem zarówno Aidena, jak i Octavii, było utrzymanie takiego stanu rzeczy. Stąd też ich sparing póki co nie wyglądał pasjonująco - chłopak skupił się na tym, aby cały czas trzymać wodze jednakowo napięte i nie dawać Crescendo dodatkowego pretekstu do nabierania prędkości. Chociaż gdyby Hero zaczął go wyprzedzać, był gotów dać swojemu wierzchowcowi sygnał do wyjścia do przodu, aby cały czas trzymał obecną pozycję. Jeżeli natomiast chodzi o pierwszy zakręt - tutejszy tor był łaskawy, jeżeli o to chodzi, bowiem zakręty były na tyle "obłe", by nie sprawiać wrażenia kładzenia się z koniem do środka. Mimo to doprawdy nieznacznie przytrzymał go dla zachowania lepszej równowagi i po wyjściu na przeciwległą prostą kontynuował galop po swoim torze.


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group