Hero Of War - 2016-05-21, 21:43 Z początku niemal całkowicie ignorował siedzącego na nim mężczyznę, umysł mając przysłonięty pragnieniem szaleńczego galopu. Głośno wyrzucane powietrze z nozdrzy gniadego przebijało panującą wokół ciszę. Zaczął powoli odpowiadać na półparady, delikatnie przy tym popuszczając niemniej jednak ciężko było mu się skupić na wyjeżdżaniu wolt, pokonywaniu zakrętów i wykonywaniu każdego ćwiczenia.
Niemal za każdym razem, gdy widział przed sobą prostą próbował wyciągnąć Aidena, właśnie w tamtą stronę, nieustannie nafukany mocno rozglądał się na boki w pewnym momencie wydając z siebie głośne basowe rżenie, zatrzymując się i lekko przysiadając na zadzie. Miał dość bezsensownego łażenia w kółko, nadmiar energii wręcz z niego parował.Anne Howard - 2016-05-22, 00:30 [...]
Wyprowadziła Blue z torów, kierując się prosto w stronę stajni.
z/tBlue Moon - 2016-05-22, 17:55
Anne Howard napisał/a:
[...]
Była nieco zawiedziona, szybkim treningiem i praktycznie, nie zrobieniem niczego konkretnego. Jednak nie miała na to wpływu, a szkoda. Więc po prostu, wyszła za kobietą, kierując się do stajni.
z.tAiden Craven - 2016-05-23, 10:01 W momencie gdy ogier nieoczekiwanie zatrzymał się, Aiden pochylił się do przodu, tym samym dociążając jego przód i tym samym przynajmniej częściowo obronił się przed próbą ewentualnego wspięcia. Jednocześnie dość mocno przycisnął kostki do boków Hero, tym samym motywując go do ruszenia na wprost, nieważne jakim chodem, choć gdyby przyszło mu do głowy rzucić się w galop, mógł się liczyć z natychmiastową reakcją i ściągnięciem do siebie wodzy, połączonym z przeniesieniem ciężaru na zad. Niestety zwierzęciu nie sposób było wyjaśnić, że rozgrzewka służy dla jego dobra... Aidena czekało zatem spore wyzwanie, ale na szczęście, mimo wątłej postawy, ręce miał naprawdę silne - jeżdżenie takich, a nie innych koni niejako wymogło na nim rozwinięcie tych mięśni.
Zakładając, że udało mu się zmusić gniadego do jeszcze paru minut kłusa, w pewnym momencie pozwolił mu przejść do galopu, ponownie używając w tym celu kostek oraz lekko otwierając palce na wodzy, bez utraty kontaktu z pyskiem folbluta. Póki co jechał niskim półsiadem, nie pozwalając Hero na to, aby rozpoczął galop od zaprezentowania szczytu swoich możliwości.Hero Of War - 2016-05-23, 15:39 Ze stój natychmiast ruszył kłusem, choć pierwszy krok jaki wykonał wyglądał jak skok galopu. Przytrzymany na pysku, fuknął wściekle zaczynając podrzucać nerwowo łbem. Przerwa zdecydowanie mu nie służyła, zazwyczaj był o wiele bardziej ugodowy, ale tym razem pragnął jedynie zerwać się do galopu.
Kłusował choć niechętnie, całkowicie podjadany otoczeniem, rżeniem innych koni z oddali oraz torem na jakim od pewnego czasu się znajdowali. Z nerwów zdążył się spocić na szyi i słabiznach, ogonem nerwowo smagając powietrze.
Poproszony o galop ruszył o dziwo spokojnie, technika biegania w jakiej był szkolony miała na to ogromny wpływ. Zazwyczaj zaczynał od równego i spokojnego tempa, pozostając gdzieś z tyłu biegnącej stawki koni, dopiero na sam koniec włączał tzw. dopalacze rozkręcając się całkowicie.
Dopiero w galopie ustało nerwowe machanie łbem, gniady wyraźnie skupił się na tym aby galopować do przodu. Postawione na sztorc uszy i chwilowy spokój z pewnością były zaskakujące, wyglądało to tak jakby Hero przełączył się na zupełnie inny tryb. Powoli też zaczął odpuszczać na pysku i zaokrąglać masywne szyjsko w dół.
Niemniej jednak był o tylko chwilowy spokój przed burzą ;>.Aiden Craven - 2016-05-23, 20:32 Dosiadanie różnych koni było bezcennym doświadczeniem, ale miało też swoje wady... Siadając pierwszy raz na grzbiet danego zwierzaka nie wiedział czego może się spodziewać. Nieraz ryzykował, ale mimo to ani razu nie pomyślał o zmianie hobby.
Nie dał się zwieść spokojowi, który ogarnął konia wraz z przejściem do galopu. Nie poganiał go, pozwalając mu biec w swoim spokojnym tempie, choć zdecydowanie nie był to tak zwany galop przez nóżkę. Mimo to był czujny i był gotów przytrzymać konia, gdyby temu nagle przyszło do głowy ni stąd ni zowąd zerwać się do szybszego biegu. Prowadził go po wewnętrznej stronie toru, wzrok mając utkwiony przed sobą. Wodze trzymał krótko, ale nie siłował się z Hero póki nie zaistniała taka potrzeba. Z czasem nawet zasugerował mu lekkie dodanie, stając wyżej w strzemionach i tym samym odciążając bardziej zad ogiera.Hero Of War - 2016-05-23, 21:03 Galopował równo, nie śpiesząc ani nie próbując narzuca chłopakowi swojego tempa, chociaż ten spokojny galop był o wiele bardziej wydajniejszy niż taki typowy dla przeciętnego konia. Poproszony o przyśpieszenie w pewnym momencie zerwał się energicznie do przodu, nie zwracając uwagi na blondyna. Silnie pracujący zad był jego motorem, klatka piersiowa pracowała niezwykle intensywnie tłocząc do płuc ogiera ogrom powietrza, które zwracał z powrtoem do otoczenia poprzez głośne parskanie.
Wyciągając szyję do przodu prosił mało subtelnie o oddanie ręki i jednocześnie przodami zagarniał mocno kolejne metry podłożna. Tempo znacznie wzrosło i choć mogło wydawać się zbyt intensywne to Hero, nawet nie odczuł zmęczenia. Dla niego była to tylko niewinna rozgrzewka tuż przed użyciem pełnej mocy jaka drzemała w tym koniu. Kochał biegać i gotów był zginąć na torze, to była jedyna rzecz jaka przynosiła mu radość w tym jego ponurym życiu, które niemal całymi dniami spędzał w boksie.Aiden Craven - 2016-05-24, 12:43 Starał się patrzeć przede wszystkim na reakcje organizmu ogiera i nie trzymać się sztywnych norm. Skoro mocniejsze tempo galopu nie wpływało negatywnie na jego stan, nie szarpał się ze zwierzęciem, ale też nie zachęcał go do dalszych popisów. Biegnąc bez jakiegokolwiek rywala najpewniej miał lekko osłabione morale i Aiden był pewien, że bez motywacji w postaci przeciwnika lub przynajmniej prośby jeźdźca ogier nie zaprezentuje szczytu swoich możliwości. Zresztą wcale tego od niego nie oczekiwał. Musiał wziąć pod uwagę jego przerwę od biegania po torze, dlatego na wypadek gdyby koń mimo wszystko próbował jeszcze przyspieszyć, chłopak nie pozwolił mu na to - nie oddał mu wodzy ani też nie ułatwiał mu tego zadania swoim dosiadem, poprzez zmianę środka ciężkości potrafić zmienić naprawdę dużo. Jeśli jednak Hero trzymał jednostajne tempo, chłopak pozwolił sobie nawet na to, aby z uśmiechem poklepać go po szyi i przemówić doń, tym samym próbując ściągnąć jego uwagę na siebie. Zamierzał pokonać w tym tempie galopu zaledwie jedno okrążenie, dlatego gdy już je pokonali, stopniowo zaczął wyhamowywać konia do roboczego galopu.Hero Of War - 2016-05-24, 12:53 Kondycja nie podupadła jakoś znacząco u gniadego, oczywiście nie był w szczytowej formie co powoli było zauważalne po jego zapoconej sierści i nieco przyspieszonym oddechu. Ale na ilość dni błogiego lenistwa jakie miał w swoim życiorysie nie było naprawdę źle.
Faktycznie nie ciągnął szaleńczo naprzód, przyjmując aktywne lecz nie goniące do przodu tempo. Nie wyrywał ani nie próbował walczyć po raz kolejny z dosiadającym go dżokejem, chociaż gdzieś w podświadomości czaiła się nuta szaleństwa, która pozostając uśpiona nie miała okazji odegrać głównej roli na scenie.
Poklepany zastrzygł uchem, kompletnie zdezorientowany pochwałą i miłym gestem ze strony blondyna. Rzadko zbierał pochwały, a tym bardziej od jeżdżącym na nim mężczyzn, którzy zazwyczaj okładali go batem, lub próbowali w mniej subtelny sposób przemówić nadpobudliwemu zwierzęciu do rozumu.
Powoli zmniejszając dynamikę swojego galopu oraz rozmiar fouli, parsknął parokrotnie mocniej skracając swoją sylwetkę i wracając do spokojnego zrównoważonego tempa.Aiden Craven - 2016-05-24, 13:54 Z galopu roboczego przeszedł do kłusa, w którym pozostał na kolejne parę minut. Przed przejściem do stępa chciał uspokoić tętno ogiera, które po biegu było dość wysokie, Osiągnąwszy to przeszedł do stępa i w zasadzie od razu zeskoczył z grzbietu ogiera, postanawiając stępować z nim w ręku, co było po prostu wygodniejsze. Po paru minutach zaprowadził konia do stajni. /ztHero Of War - 2016-05-24, 20:47 W kłusie delikatnie odpuścił w pysku, przez co prowadzenie go stało się o wiele przyjemniejsze i lżejsze. Powoli normując swój oddech w kłusie, finalnie przeszedł do stępa, choć nadal nie wyrzucił z siebie tego nadmiaru energii. Dzisiejszy trening był tylko rozgrzewką przez pełnym powrotem do formy więc w sumie dobrze, że blondyn zbyt mocno go nie forsował. Stępując u boki Aidena, łypał na niego od czasu do czasu okiem, nie skupiając jednak swojej uwagi na dłużej.
/ztDelfinek - 2016-06-12, 12:09 O tak późnej godzinie tor był pusty, a obsługa zaginęła. Jedynymi osobami znajdującymi się niedaleko była para stajennych, którzy zauważając Panią Masztalerz pomachali jej wesoło, wiedząc co się szykuje. Kobieta podprowadziła Scho do kogoś tam z obsługi a sama skierowała się do znajomego obmyślając z nim taktykę. Ten sam facet był przy ich wcześniejszym treningu, nic więc dziwnego że mógł sporo Delphinie pomóc.
Ustalając, jak ma przeciec trening skierowała się do chodzącego w kółko ogiera, który zapewne nie był zbyt zadowolony z pracy ze stajennym i z pomocą wcześniej wspomnianego Pana wskoczyła na grzbiet zbierając wodze i kierując się do boksu. Wprowadzony tam koń postał chwilę, zanim kobieta ogarnęła swój dosiad oraz wodze, a kiedy ostatnia czynność- gogle na oczy została wykonana bramki otworzył się wypuszczając parę na tor.
Pierwsze kroki były dowolnie wykonane przez ogiera- oby biegł. Dopiero po kilkunastu metrach zaczął się plan.Scho Can Do - 2016-06-12, 20:37 Przyszedł z kobietą na tor, nieco podekscytował się na jego widok, ale nie przesadnie. Uprzykrzał życie stajennemu, któremu oddała kobieta gniadosza. Przecież nie byłby sobą, gdyby tego nie zrobił Mimo, że krążył po torze wraz z facetem, coś tam mu po odwalał mimo to, przez co facet był nieco zły Kiedy Delfinek, pojawił się na jego grzbiecie, rozochocił się jeszcze bardziej. Bez rozgrzewki solidnej, od razu galop? Krążenie w kółko w stępie, chyba nie było idealną rozgrzewką. Wprowadzony do boksu, przebierał nerwowo nogami po podłożu. Po otwarciu się bramek, wyrwał mocno do przodu, ustalając zaraz równe tempo, idealne dla niego na początek.Delfinek - 2016-06-12, 20:51 Dopiero do rozgrzewki przechodzimy. A w końcu przejście w stępie-kłusie ze stajni do toru okrężną drogą też nie było niczym. Do tego masaż i kółka w stępie dały swoje, ale prawda- nie można go rzucić od razu na mordercze tempo. Kobieta mocno ścisnęła wodze naprężając je stopniowo, nakazując tym samym dla ogiera wolniejsze tempo. Chłodny wiatr, który zwiastował możliwość nadejścia deszczu oraz późną porę denerwował kobietę niemiłosiernie. Ogier gnał mimo wszystko do przodu jak mniemam, stąd przechodzimy do treningu.
Najważniejsze w obecnej chwili było sprawdzenie, czy w jakikolwiek sposób reaguje na inne rzeczy, czy da się go rozproszyć. Delph nie znała go na tyle dobrze, by to wiedzieć. Dlatego też mężczyzna z którym wcześniej planowano trening skierował się w odpowiednie miejsce, a tym samym jedna z lamp niedaleko toru, nie tych tuż obok zgasła. Przynieść to mogło najróżniejszy efekt. Jeśli się spłoszył kobieta za wszelką cenę starała się go uspokoić, jeśli jechał nadal skupiony to nadal przetrzymywała go w miarę wolnym tempie. Albo znów ją poniósł, to wtedy ona stara się utrzymać, a ja zapierdalam na kolanach do Częstochowy prosząc by jej nie zabił :PScho Can Do - 2016-06-14, 22:58
Delphine napisał/a:
[...]
Ok, to się nie dogadałyśmy Może i tak, choć ogier wolałby coś konkretniejszego, to jakby nie miał wyboru i musiał robić to, co ona od niego chciała. Czując pomoce kobiety, nie był z nich specjalnie zadowolony. Parsknął przeciągle, jednak o dziwo się do nich zastosował, bez żadnego szemrania. Poruszał się, fakt faktem energicznie do przodu, jednak nie gnał na złamanie karku - jeszcze. Nie wiedział, co kobiecie chodzi po głowie i chyba, nie chciał wiedzieć Biegnąc, skupiał się w 90% na torze, przeciwnikach i biegu, mniej na tym co się dzieje poza torem. Przez głowę przeszła mi myśl, wyrzucenia z siodła Dostrzegł jednak zgaśnięcie i zapalenie się reflektora, na co skulił uszy i nie spodziewanie odbił w bok. Nie zmienił tempa, a głównie tor jazdy. Obecnie jadąc, bardziej po zewnętrznej.