Eviline - 2018-10-28, 00:30 Po jakiejś czwartej kolejce i osiemnastej historii z cyklu "brat szwagra matki mojego teścia..." ze strony barmana, dziewczyna już bez zawahania szukała wybawienia, lustrując otoczenie. Wtem... Dostrzegła zbawienne spojrzenie Robeen, która ewidentnie przebijała się przez tłum w tym właśnie kierunku. Gdy tylko zbliżyła się na wyciągnięcie ręki, Ev porwała ją i przyciągnęła w kierunku baru.
- Aaaaa! Tu jesteś! No widzisz, bo ja właśnie... - urwała teatralnie i spojrzała na barmana - Oto siódma siostra szwagierki brata ze strony ciotecznej kuzynki mojej matki, świeć panie nad jej duszą. Poznajesz? Musiałam ci o niej opowiadać! A tamten ten w stroju trupa, o ten! - Wskazała na Adama, drąc się jak na bazarze - On jest piątym z linii rodu mojej stryjecznej ciotki piątej wody po kisielu z rodziny mężnych rycerzy piętnastego wieku! - Zbombardowała barmana swoją pomerdaną logiką, aż w końcu mężczyzna poszedł wciskać komuś innemu swoje niestworzone historie. Ev westchnęła z ulgą, jakby pozbyła się kamienia z serca, ot co.
- Wybacz, nieczęsto posługuję się ludźmi, no ale wiesz... Nie miałam wyjścia - rzuciła z rozbawieniem, nie tłumacząc się jakoś specjalnie. - Skoro już jesteśmy rodziną, to wypada się przedstawić, jestem Ev - nie bawiła się w ściskanie dłoni, wystarczyło, że musiała się wydzierać C.J. Marshall - 2018-10-28, 00:41 - Nie zaprzeczę - uśmiechnął się, po czym ustąpił jej miejsca, by sama mogła spróbować swoich sił w tej grze i przekonać się, czy także należała do szczęśliwców. Kibicował jej podczas łowienia jabłka, ale to wsparcie na niewiele się zdało, bo i tak wylosowała dość wysoką liczbę.
- No pięknie - skomentował i zgodnie z jej życzeniem, stanął w pobliżu by w razie czego ją łapać. Podczas wykonywania zadania dopingował ją z całą resztą ludzi, a gdy wypiła ostatniego shota, posłużył jej pomocną ręką i to dosłownie. - Będziesz żyć? - Zapytał z rozbawieniem i podtrzymując ją, odszedł trochę na bok, by usiąść na chwilę na stołkach barowych czy może nawet w jakiejś pustej loży. Usiąść w sumie było najgorzej bo wtedy te procenty zdawały się atakować jeszcze mocniej, ale chyba musieli trochę przystopować aby nie skończyć tej zabawy przedwcześnie. - Musisz wrócić do domu o własnych siłach bo nie dam rady cię wnieść do mieszkania - ostrzegł ją, ale żartobliwie, bo przecież widział, że nie była tak najebana aby zrobić mu taką wiochę. Tylko się z nią trochę drażnił. Eva - 2018-10-28, 00:46 Ona także przyjechała taksówką, aczkolwiek nie przewidywała specjalnie dużo pić. Nadal nie do końca komfortowo czuła się w takich miejscach i między tyloma ludźmi, ale podejrzewała się zwalą się tu raczej znane twarze i wybierała się w towarzystwie Adama, a to zawsze coś. Czuła się po prostu nieco pewniej w jego towarzystwie. Ona rzadko uczęszczała na takie imprezy, ledwo udawało się jej brać udział w co rocznym rajdzie konnym. W domu widywali się niby często i spędzali sporo czasu z Adamem kiedy ona nie była w stajni, a on na treningach. Czuła jednocześnie z nim jakąś nić porozumienia i empatii, a z drugiej strony wiedziała że dzieli ich jeszcze sporo - tajemnic. Postawiła na czarną obcisłą sukienkę, ale nie zbyt wyzywającą i czarne szpilki do tego wymalowana mocno na twarzy przypominała bliżej nie wiadomo kogo. Dodatkowo wsadziła sobie soczewkę do oka, podkreślając przy tym heterochromia która dokończała dzieła. Faktycznie miała problem ze zdecydowaniem się w co się ubrać na imprezę, typowa kobieta cóż poradzić? Ona wiedziała jak on wygląda, więc to jej ułatwiało sprawę w odnalezieniu go po wejściu do klubu. Odgłosy imprezy oraz atmosfera szybko w nią uderzyła, lekko się skrzywiła przy tym w duchu jednak powiedziała sobie że da radę i pójdzie naprzód. Obrzuciła spojrzeniem zebranych, by skierować się cichaczem w kierunku baru. Podeszła nieco z boku i Adam nie mógł dostrzec jej w pierwszej chwili, uniosła dlatego kącik warg w uśmiechu. Zamówiła szybko jeden z drinków który dziś serwowali i wraz z nim ruszyła w kierunku mężczyzny. Kołysząc biodrami na boki niczym modelka ruszyła w jego kierunku, zatrzymując się tuż obok.
-Oh panie kościotrupie. - odparła zaczepnie, trzepotając zabawnie wymalowanymi rzęsami.Livia Binenti - 2018-10-28, 00:49 - Chyba...- mruknęła niewyraźnie czując jak powoli zaczyna jej się cofać mimo to dotarła do pustej loży bez żadnych przygód po drodze. Wsparcie CJ’a okazało się być nieocenione bo jako przewodnik i podpórka sprawdzał się doskonale. - Jak to nie dasz rady? No weeeeź!- Zajęczała zwyczajnie dając się ponieść procentom, które teraz szumiały w jej główce. Na szczęście alkohol dość szybko z niej schodził i dlatego zaczęła po jakichś piętnastu minutach odzyskiwać zdolność mówienia i logicznego myślenia.
- Ale masz ładne oczy, wiesz?- Pochyliła się nad nim i zajrzała mu w te oczka, których na szczęście nie zakrywała już lateksowa maska. Chyba jednak ta zdolność myślenia jeszcze musi poczekać na swoje wielkie wejście.
- Przytulę się, dobrze?- Przynajmniej była kulturalna i zapytała, a już po chwili oparła główkę na jego ramieniu i przymknęła oczka, gdy w głowie miała mały rollercoaster.Robeen - 2018-10-28, 00:50 Krocząc w stronę Evi zdążyłam zahaczyć o poncz z jabłkami. Postanowiłam jedno wylosować i udało się i kiedy miałam już spojrzeć jaką wylosowałam cyfrę poczułam mocne szarpnięcie z pociągnięciem. Byłam więc zmuszona przewinąć się przez tłum błyskawicznie. W tym z bara przysadziłam Naomi, za co przeprosiłam spojrzeniem i głośnym "przepraszam". Wtem znalazłam się znienacka zdecydowanie szybciej przy Ev niż sądziłam.
-Rozumiem,Rozumiem. Yeva. - Przedstawiłam się błyskawicznie, chcąc nadążyć za tymi wszystkimi informacjami. Szczerze mówiąc zaskoczona byłam, że to barman był tak rozmowny, zwykle bywało odwrotnie czyż nie? Ewidentnie Evi miała pecha ale jak widać potrafiła z tego wybrnąć.
Dyskretnie zerknęłam na swoje jabłko. Czary, mary jaką liczbę pokazujesz?
Na twoim jabłku widnieje liczba 2! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!
Seth - 2018-10-28, 12:19 Uśmiechnął się wdzięcznie i odpowiedział w jedyny dopuszczalny sposób, czego z resztą można się było spodziewać.
- Nie boję się bólu. - odpowiedział, pochylając się lekko w jej stronę, tak jakby miał zamiar ją pocałować, tak dobrze jednak nie ma, znowu wyprostował się na stołku barowym, gdzie dorwała ich kobieta roznosząca darmowe shoty dla osób, które przyszły w przebraniu. Na pewno by nie odmówił, ale z drugiej strony, pomimo całej swojej odporności na alkohol nie powinien przesadzać. Jedna osoba z nich musi być trzeźwa i dla spełnienia swych planów to musi być on. No może nie tak całkiem, w stu procentach trzeźwy, ale nie pijany.
Łech, no to Sethowi będzie smutno. Sugerujesz, że jak nie jest spragniony to nie jest miły?
No nie do końca, może założyć obcisły kombinezon z czarnej skóry, który zakrywałby całe jej ciało i też byłaby seksowna. Może zaakceptowałby to prędzej niż zakolanówki, których jeszcze nie zdołał dostrzec w rozcięciu sukienki Yennefer. Miałam stwierdzić, że mogliby sobie urządzić taki przebierany wieczór przed telewizorem, ale dobra, może nie, bo wyjdzie, że Seth ma jakieś chore perwersje. A to wszystko wina Ruci.
Seth spojrzał z namysłem na stanowisko do wyławiania jabłek. Normalnie byłby pierwszym chętnym, ale tym razem zwlekał, z dwóch powodów.
- Też bym nie chciał, żeby urwał mi się film. Poza tym zostawię cię na chwilę i jeszcze moje miejsce zajmie jakiś czarodziej z niecnymi intencjami... - odpowiedział, robiąc przy tym niewinną minkę. Ruth zapewne zareagowała na to w sposób właściwy dla siebie, więc Seth stwierdził, że dobrze, już lepiej pójdzie zanim dojdzie do rękoczynów :D
E tam, przesadzasz, gdzie tam się starzeje. To co on ma powiedzieć? Może teraz role się odwrócą i to Seth będzie tą "demoralizującą", uniegrzeczniającą częścią tego duetu?
Już przy stanowisku z ponczem zaczął się zastanawiać jaką obrać taktykę - czy wyłowić łatwiej dostępne jabłko, czy to którego wydobycie wymagało więkzej sprwności i sprytu, zastanawiając się, czy nie kryje się za tym jakaś złośliwość ze strony MG organizatorów. W końcu wyłowił takie "po środku", po czym spojrzał na wyłowione jabłko, zastanawiając się jaki czeka go los....
Na twoim jabłku widnieje liczba 2! Pokaż wszystkim, na co Cię stać!
Adam Ouvard - 2018-10-28, 12:54 Zdążył wypić już pierwszego drinka i zamówił następnego. Nie ruszał się na parkiet do popisującego się swoimi różnej jakości zdolnościami tłumu. Pewnie jeśli wypije trochę więcej to to zrobi, na razie był za trzeźwy. Poza tym łatwiej będzie Evie go tu odnaleźć niż wśród barwnego tłumu pełnego wampirów, duchów, zombie, kościotrupów, czarownic, wiedźminów i kogo sobie tylko można wyobrazić.
W pewnym momencie jego uwagę zwróciła Harley Quinn. W klubie było straaasznie głośno, toteż nie do końca usłyszał co powiedziała, pomimo, że się darła jak syrena portowa (tak, bardzo to miłe), trudno było jednak nie zauważyć, że na niego wskazuje, a także, że w ślad za nią gapi się na niego barman. Ponownie zagrał swą rolę, nawet dobrze jej nie znając i pomachał do tej grupki swoimi kościotrupimi paluszkami.
Słysząc słowa skierowane zdecydowanie do niego (inne kościotrupy bawiły się trochę dalej) od razu rozpoznał, że to Eva, odwrócił się ku niej i zrobił przerażoną minę.
- Jakaś ty straszna.- powiedział bardziej tonem rozbawionym niż przestraszonym. - Zdecydowanie tworzymy razem spójną całość i mroczny klimacik. - dodał, bo chociaż Eva nie była kościotrupem to też wybrała przebranie bardziej mroczne niż zabawne. Na chwilę zwróciłuwagę na zabawę z wyławianiem jabłek.
- Idziemy tam, czy wolisz powoli wejść w imprezę i nie szaleć od progu? - zapytał.Ruth - 2018-10-28, 13:09 - Sprawdzimy - Skwitowała gdy znajdował się bardzo blisko niej i lekko westchnęła, gdy się od niej odsunął. A to okrąglutki, nieładniutki! Nie podoba nam się to ani trochę! Kto to widział tak drażnić się z kobietą? I to jeszcze tak roznerwicowaną kobietą?
Cóż, ona o żadnych jego planach nie miała pojęcia, toteż nie widziała głębszego sensu w jego pozostawaniu trzeźwym. Ona musiała jutro przygotować dom na powrót Dalii, a z jej słabą głową po większej ilości alkoholu wylądowałaby na dwa dni w łóżku. Jeszcze ciekawe czyim.
Oczywiście, że nie sugeruję, ale z pewnością jest milszy i bardziej się stara, niż gdy ma wszystko podane pod nos. To się nazywa Kochana ''zasada niedostępności''. Psychologowie mówią, że to klucz do dobrego związku. Jak na razie, to się sprawdza.
Tak, zdecydowanie uznałabym, że ma jakieś chore perwersje, gdyby jej kazał paradować w lateksie po domu. To takie jakieś połączenie bdsm, kury domowej i miłości do komiksów w jednym. Normalnie, jak każdy kawaler 35+, który nie wyruchał nigdy i jedyne kobiety z jakimi ma styczność to pornosy, rodzina i hentaje. Brrrrr!!!!!!
- Oczywiście, bo wszyscy tu czekają na to, by się do mnie dobrać. - Prychnęła i zmarszczyła lekko nosek, wciągając powietrze jak byk przed rozpędem. Zdecydowanie jego wewnętrzna część odpowiadająca za zazdrość przerosła przeciętnego faceta. Nie wiem co za to odpowiada, ale jeśli to, co myślę, to Ruth chyba powinna się cieszyć.
W momencie gdy Amerykanin skierował się po jabłko, obróciła się na krześle obrotowym, obserwując jak idzie pośród tłumu po swoje shoty. Cóż tu kryć, Nie widziała ile wylosował, ale patrząc na czas oczekiwania lekko się zdziwiła. W Ty tam szanuj MG, bo nam jeszcze po drodze dziecko wsadzi i wtedy będzie dopiero złośliwość!
Mówisz, masz!
Drew Pascail - 2018-10-28, 14:30 Dla Drew hasło Halloween nie było czymś nowym i obcym. Zwykle ograniczał się do wizyty w kinie, bo horrory, jeśli miały jakiś łąd i skład lubił. Oczywiście nie wszystkie, raczej nikt by go ie zobaczył na Sharknado, chociaż pierwowzór wszystkich tych filmów z wielkimi szczękami w roli głównej nawet lubił. W końcu klasyka gatunku. Nawet raz czy dwa Drew był na jakiejś imprezie halloweenowej. PAmiętał, że raz na taką przyszedł w przebraniu zombiaka - mima.
Przechodząc jednak do teraźniejszości zjawiłsię tu oczywiście dzięki namowom Caroline. Więc po długich torturach w męczarniach stwierdził w końcu, że doobra, może nawet będzie fajnie. Wziął sobie wolne (niech kto inny pilnuje dziwadeł) no i oczywiście z odowiednim wyprzedzeniem zacząłmyśleć nad strojem. Stwierdził, że chce skorzystałz pełnych możliwości jakie daje taka okazja - by być kimś zupełnie innym. Tak całkiem mu się to chyba nie udało, ale koniec końców stanęło na Kapitanie Ameryka (i to nie ma absolutniee nic wspólnego z wizerunkiem Drew). Drew był na bieżąco z filmami Marvela, a strój kapitana był łatwo dostępny. Drew nie poszedł jednak na stuprocentową łatwiznę zamawiając strój superbohatera. Wykazał trochę inwencji przy tarczy, która była akcesorium nieodzownym. Tarczy z wibranium nie mieli na stanie. Tak więc byłw prawie kompletnym przebraniu kapitana, na plecach miał pomalowaną tarczę (to jak ją pomalował było osobną historią), jedynie kaptur, który stanowił maskę kapitana odrzucił na plecy, żeby mógł lepiej widzieć.
- Wyglądasz przerażająco. - skomplementował Caroline, gdy spotkali się przed klubem. W środku Drew poczuł się dziwnie. Większość osób zdecydowała się na straszne przebrania, a on czuł się przy nich jakby miał na sobie przebranie Strażaka Sama, a nie superbohatera. Nigdy jednak nie przepadał za horrorami, gdzie krew i trupy ścielą się gęsto, za gęsto. Wolał horrory psychologiczne, co wyjaśniało, czemu nie postawił na straszniejszy wizerunek. Wyglądał dość zabawnie przy Caroline, bo ich wizerunki były ze sobą trochę niezgrane, ale gdyby ktoś się o to zapytał to Drew miał gotową odpowiedź "Kapitan Ameryka kontra apokalipsa".
- Idziemy się upić, czy najpierw szaleństwa na parkiecie? - zapytał.C.J. Marshall - 2018-10-28, 23:06 - No nie dam - zaśmiał się, rozbawiony jej zachowaniem, nad którym chyba chwilowo nie miała kontroli. Na szczęście nie napił się w takim samym stopniu, bo gdyby oboje wypili po równo, źle by się to dla nich skończyło. Ale żeby nie było, również odczuwał skutki wypitego alkoholu... Miał wrażenie, że zachowuje się w zupełności normalnie, ale jednak nim kiwało trochę na boki i spojrzenie też miał lekko niewyraźne, mimo że wciąż mówił z sensem i nie tracił panowania nad sobą. Najebany ale dżentelmen. xD
Dlatego też podziękował jej za komplement odnośnie oczu, nie dostrzegając w tym niczego dziwnego. Prawdopodobnie oboje zagapili się w sobie na dłuższą chwilę, ale nie miało to większego znaczenia. - Dobrze, tylko nie zaśnij - odpowiedział, uśmiechając się kątem ust i i jakby nigdy nic otoczył ją ramieniem, żeby się mogła komfortowo przytulić do jego rozgrzanego ciała. Teraz czuł, jak go chwilowo zmula, ale miał nadzieję, że to potrwa góra parę minut, po których będą mogli wrócić do zabawy, ale już niekoniecznie do picia.Livia Binenti - 2018-10-28, 23:13 Zdecydowanie nie miała kontroli, bo zgubiła ją gdzieś po drodze do loży wśród tłumu tańczących i równie pijanych ludzi.
- No weeeeź.- Jęknęła niepocieszona, nie mogąc uwierzyć w to, że taki CJ nie dałby rady jej podnieść. Była kruszynką i do tego lekką jak piórko, a ten jej próbuje wmówić, że jest za ciężka! Jeszcze się kompleksów kobieta nabawi i co wtedy? :c
Skoro alkohol robił swoje to mogli czuć się usprawiedliwieni i mieli prawo gapić się w siebie nawzajem zupełnie tak jakby widzieli się po raz pierwszy w życiu. - Postaram się.- Wymruczała na krótką chwilę odpływając przytulona do mężczyzny, który przytulił ją po koleżeńsku dając poczucie bezpieczeństwa. Siedziała tak dobre dziesięć minut pragnąc aby ten helikopter w końcu przestał latać w jej główce.
- Już mi lepiej.- Szepnęła tuż nad uchem Charliego jednocześnie opiewając skórę jego szyi swoim gorącym oddechem. - Myślę, że jeszcze parę minut i możemy iść potańczyć.- Od zawsze lub pozwalał szybciej przetrawić alkohol, ale istniał jeden warunek, dany delikwent musiał być w stanie utrzymać się na nóżkach. C.J. Marshall - 2018-10-29, 00:21 - Serio serio - dalej uparcie obstawał przy swoim i to nie dlatego, że była za ciężka, bo nie była. Był pewien, że spokojnie by ją podniósł i bez trudu wniósł do mieszkania, ale gdyby był trzeźwy. Bo w tym stanie to prawdopodobnie spadliby razem ze schodów i tyle by z tego było.
Ten chwilowy spokój zmulił go tak bardzo, że prawie sprawił, że mu się przysnęło. Na szczęście Livia w porę obudziła go cichym szeptem tuż nad uchem, na który zareagował mocniej, niż by się tego spodziewał. Poczuł jak łagodny, przyjemny dreszcz przeszywa całe jego ciało i momentalnie go rozbudza.
- To dobrze - odpowiedział, będąc jeszcze lekko zdezorientowanym, z czego jednak szybko się otrząsnął. - Okey. Ale tego breaka chyba sobie odpuszczę - dodał, przypominając sobie o wcześniejszym postanowieniu. No chyba, że magicznie wytrzeźwieją. On w zasadzie powinien szybko z siebie wszystko wypocić w tym stroju...
- Kiedy ostatnio byłaś na takiej imprezie? - Zapytał, skoro mieli jeszcze chwilę na rozmowę; na parkiecie ciężko było rozmawiać, bo nie było nic słychać.Livia Binenti - 2018-10-29, 00:29 - Nie lubię cię.- Burknęła w ramach żartu pod nosem nie rozumiejąc, że ten pomysł z góry był skazany na porażkę. Nawet nie przyszło jej do głowy w tym stanie, że pijany CJ niosący ją po schodach na górę do mieszkania z pewnością zaliczyłby wywrotkę i oboje skończyliby na wózkach inwalidzkich.
Gdyby była trzeźwa z pewnością odnotowałaby fakt, że brunet tak intensywnie zareagował na wręcz niewinny gest. Teraz jednak jej zmysły były mocno upośledzone, co sprawiało, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że mogła obudzić w nim coś na rodzaj dreszczu podniecenia.
- Jeszcze byś się udusił w tej masce jakby zebrało ci się na pawia.- Zaśmiała się nie chcąc mimo wszystko wyobrażać sobie takiej sytuacji. - W zasadzie co wieczór jest impreza w klubie więc...- tu urwała i zaśmiała się dźwięcznie. - Ale tak naprawdę rzadko kiedy mam okazję wyjść, jak wracam z pracy to marzę jedynie o odpoczynku i śnie. - Wyznała nadal trzymając głowię opartą o ramię bruneta. Chcąc podnieść głowę niechcący przesunęła nosem po jego szyi i podparła się dłonią o kolano czując się jeszcze mniej stabilnie, niż gdy stała.
- Cholera te shoty mnie zabiły.- Jęknęła ale miała nadzieję, że niebawem alkohol trochę z niej zejdzie.Melody Sweeney - 2018-10-29, 00:31 Gdy barmanka przyniosła im darmową serie halloweenowych shotów, to aż grzech było odmówić. Wypiła je wraz z Ilianem, kompletnie zapominając o tym, że obiecała sobie dzisiaj nie mieszać.
- Nie śmiem odmówić - posłała swojemu towarzyszowi kokieteryjny uśmiech i odstawiwszy pusty kieliszek na blat baru, podała mu swoją dłoń, odzianą w rękawiczkę. Chwilę później pozwoliła mu się poprowadzić prosto na parkiet, gdzie od razu wczuła się w płynącą z głośników muzykę. Jej humor był wręcz wybitny, dlatego zaczęła tańczyć dużo odważniej niżeli na weselu, czerpiąc z tego ogrom frajdy.
- Spróbuję jakoś temu podołać - odparła prosto do ucha Iliana, unosząc się przy tym lekko na palcach, jeśli w porę się nie schylił.
Śmiało kręciła biodrami, co jakiś czas nawiązując kontakt fizyczny z mężczyzną, choćby przesuwając dłonią po jego torsie. Już powoli zaczynała odczuwać działanie wypitego alkoholu, ale na pewno nie była jeszcze pijana.Caroline Hathaway - 2018-10-30, 21:39 Boże gdzie ten facet się chował? W jaskini czy podziemiom? Wróć chyba jednak wolała tego nie wiedzieć. Musiała tego faceta częściej wyciągać z domu, bo zdziczeje albo gorzej już zdziczał i nie będzie się dało tego odwrócić. Normalnie w zadek chyba musi go kopnąć, bo to popada w jakiś nieład życiowy czy coś. Chciałaby go widzieć w tym przebraniu zombiaka - mima, mogłoby to być interesujące. Oczywiście słysząc o dzisiejszej imprezie nie mogła go nie namówić, bo sama miała iść? I tak ostatnio dużo czasu spędzała samotnie, bo pracował w ostatnim czasie strasznie dużo i długo. Ona ubrała się w czerwoną sukienkę, która kończyła się na dekolcie a od dekoltu była obszyta prześwitującym czarnym materiałem. Do tego czarne szpilki z czerwoną podeszwą z odkrytymi palcami, a makijaż bądź co bądź straszny dodawał jej uroki i mroku jednocześnie. W ogóle się nie dziwiła co do stroju jaki sobie wybrał, bądź co bądź wydawał się jej idealnie trafny. Pod klub przyjechała taksówką, gdzie spotkała się z Drew.
-Dziękuje, za to ty jak superbohater. Mam wpaść w opresję byś mógł mnie uratować? - rzekła żartobliwie, unosząc brew ku górze. Weszli na górę i do środka, gdzie omiotła wzrokiem zebranych w środku. Na hallowen niekoniecznie musisz się przebierać strasznie, chyba zasadniczo chodzi o to by się przebrać. Chyba powinna się obrazić za to, że planował ją zasadniczo zgładzić skoro dobro walczy ze złem i z reguły niemal zawsze wygrywa.
-Napijmy się czegoś, a potem możemy iść zatańczyć albo w coś zagrać. - odparła, zmierzając pewnie przy tym w kierunku baru. Zamówiła jakiś specjał na dziś, by spojrzeć na chłopaka.
-Nie mogę uwierzyć że przebrałeś się za Kapitana Amerykę. - odparła z uśmiechem. Żeby nie było nie było to złośliwie.