Zwykle pracował z kobietami, więc je lubił trochę wykorzystywać, ale do facetów miał ciut więcej szacunku.
Love it.
Przeciwległa prosta to nie było najlepsze co mogło spotkać parę wyścigową. Najlepsza była prosta, ale ta ostatnia, która prowadziła do mety i zwycięstwa. Tam prędkości przekraczały najśmielsze oczekiwania kibiców, właścicieli a czasami i dżokejów. Wszystko by wygrać, choćby się zabić. Teraz galopowali można powiedzieć, spokojnie, mimo że Alexander czuł opór powietrza jaki już zaczął się domagać swojego pierwszeństwa. Prowadził Soula prosto przed siebie, blisko wewnętrznej ciągle utrzymując to samo tempo i pozycję. Kolejny zakręt, lecz tym razem nie wstrzymywał ogiera, ale nieco odsunął go na zewnętrzną nie ryzykując uderzenia z całej siły w ogrodzenie. Koń mógł poczuć, że mężczyzna, mimo ostatniej prostej każe mu zwolnić, no cóż... to nie był typowy workout, że musieli pognać aż do mety. Chciał go ruszyć i to zostało spełnione.
Galopowali jeszcze przez chwilę, a później dał mu pokłusować aby uregulował sobie oddech.Soul Eater - 2016-05-05, 14:51
Po pokonaniu kolejnego zakrętu, gdzie miał przed sobą już ostatnią prostą prowadzącą do mety, aż się w nim trochę zagotowało, ale o pognaniu aż do mety mógł sobie tylko pomarzyć. Zwolnił więc jak mu kazano, trochę się przy tym dąsając. No cóż, na razie dzikie galopy będzie sobie musiał sam fundować na padoku. O ile go wypuszczą. Przeszedł do kłusa, by odsapnąć i uspokoić oddech, który zdążył mu już przyspieszyć.
Parsknął cicho, okładając swoje boki ogonem. Można powiedzieć, że trochę się zmęczył. Mimo, że miewał cięższe treningi, gdy wymagano od niego maksimum jego możliwości. Teraz po takich wakacjach jakie mu zafundowano mogłoby się to nieprzyjemnie skończyć.Alexander Sahajev - 2016-05-05, 16:01 Kiedy koń zaczął zwalniać, Alexander dał mu nieco pokłusować, a później zwolnił go całkowicie do stępu. Powoli poklepał go po szyi lekko też miziając ciemne futro, po czym przysiadł w siodle i ściągnął gogle zarzucając je na czoło. Skierował Soula w kierunku wyjścia i ruszyli do stajni [zt]Soul Eater - 2016-05-05, 16:19 Opuścił tor razem z Alexandrem.
ztDelfinek - 2016-05-13, 21:24 Przyprowadzając Scho w to miejsce miała naprawdę wiele obaw. Pierwszy jej trening na nowym podopiecznym, do tego charakternym. Westchnęła podchodzą w jakieś spokojne miejsce niedaleko toru, a następnie ustawiła długość strzemion i zawoła stajennego krążącego niedaleko, który pomógł jej wsiąść. Będąc już na grzbiecie Scho włożyła nogi w strzemiona, które wcześniej przedłużyła na okres rozgrzewki, przeniosła na nie ciężar ciała i pogoniła cichym cmokaniem i ruchem wodzy w stronę toru. Ściągnęła mocno wodze, następnie ruszając koniem powolnym stępem po wyznaczonym terenie niedaleko wjazdu na miejsce gonitw i nakierowała ogiera na stęp po kole. Następnie zawołała jakąś osobę z obsługi by ta w miarę kontrolowała sytuację z daleka, w razie czego interweniując i poprosiła ogiera o kłus po kole, jednocześnie delikatnie popuszczając wodze. O ile im się pierwsze 3 kółka udały kobieta zebrała delikatnie wodze, oraz popracowała dosiadem każąc dla ogiera przedłużyć krok, Każda chęć galopu kończyła się mocnym ściągnięciem kierownicy oraz zduszonym sykiem ,,ciiii'' by go ogarnąć.Scho Can Do - 2016-05-13, 23:21 Ogier jakby wiedział dokąd zmierza, przez co nieco się nakręcił na to, co nie długo się wydarzy. O tak, charakteru nie można było mu odmówić, pewnie z dwa-trzy razy musiała sprowadzić go na ziemię, o ile nie chciała zostać przeorana przez podłoże. Ogier wyraźnie się niecierpliwił, kobieta w jego mniemaniu, wszystko robiła strasznie wolno. Na widok stajennego, parsknął nerwowo, szastając ogonem o boki. Kiedy Delfin, w końcu pojawił się na jego grzbiecie, parsknął cicho. Na ściągnięcie wodzy, zareagował podobnie jak na rajdzie. Nie trawił tego i był pod tym względem uparty. Takie szarpanie za pysk w jego przypadku się nie sprawdzało. Od razu ruszył stępem przed siebie, kiedy tylko mu na to pozwoliła. Znudzony wyraźnie wykonywanym zadaniem, którym było chodzenie po kole. Stawiał i kulił na przemiennie uszy, bujając gęstym ogonem na boki. Po jakieś chwili, dokładnie po przyjściu stajennego, ogier wraz z kobieta przeszli do kłusa. Skorzystał z możliwości wyciągnięcia szyi, która była średnio skrócona, ze względu na jego niechęć do tego i za każdym razem, szarpanie się z Delfinem. Musiała znaleźć tak zwany złoty środek, mieć go krótko jednak nie szarpać go tak, nie ściągać na maksimum. Przynajmniej nie teraz, nie na początku znajomości, bo źle to wróżyło na przyszłość. Dopiero po chwili, znowu wrócili na średnią długość wodzy (zakładam). Co prawda ujeżdżeniowcem nie był, jednak ładnie wyciągał foule. Mówiłam, że szarpanie się nie jest dobrym pomysłem Jednak nie wydarzyło się nic, niepokojącego.Delfinek - 2016-05-14, 10:02 Po solidnej rozgrzewce obsługa toru podeszła do konia pomagając wprowadzić go do boksu. Wcześniej zaś poprawiono siodło Delph i zorganizowano jakąś pomoc przy liczeniu czasu i ocenie wyjścia konia. Kobieta przeniosła ciężar na nogi pochylając tułów i ustawiając długość wodzy, tak by mogła ogierem sterować, ale też by nie było maksymalnego napięcia. Kiedy bramka się otworzyła, a koń jak mniemam ruszył pełnym galopem pozwoliła mu biec tak jak chce. Musiała sprawdzić jaką taktykę przyjmuje i jakie błędy ewentualnie skorygować. jak mniemam tor był pusty, więc nie było obawy i trudności z wypuszczeniem konia z boksu. Kolejne kroki konia zadecydowały też, że Delph rozluźniła deczko wodze pozwalając ogierowi pokazać na co go stać. Scho miał to do siebie, że mimo jego porywczości i miłości do wiatru w grzywie Delph mimo wszystko powoli zaczynała mu ufać. Wiedziała, że na torze ogier będzie się czuł jak ryba w wodzie co zarazem przyprawia o czarne myśli, jak i radość, że może z nim pracować. Przez tyle lat jazdy na wyścigach często spotykała się z końmi które po prostu lubią biegać. On jednak oddaje tej czynności całe serce.Scho Can Do - 2016-05-14, 15:33 W końcu ta długa i męcząca rozgrzewka, dobiegła końca. Na szczęście dla ogiera, kiedy ktoś do niego podszedł i zaczął kierować go, ku bramką startowym. Szedł energicznie, nie mogąc się wręcz doczekać, tego momentu. Stojąc w boksie, parskał i szastał ogonem o boki, dość nerwowo, chcąc już biec po torze. Czuł, że się kobieta szykuje, a on sam przebrał nogami w ziemi, nie mogąc się już doczekać. W końcu bramka się otworzyła, a on wystrzelił galopem przed siebie. Jako, że nie miał z kim się ścigać. To mimo początkowego mocnego tema, potem, utrzymywał zdecydowanie stałe, chwilowo. Mocno wbijał kopyta w ziemię, by zaraz ponownie je unosić, jednocześnie wyciągać długie nogi, przed siebie. Faktycznie bieganie było tym, co ogier zdecydowanie kochał, w co wkładał tyle serca, pracy. Przez większość toru, biegł równym tempem galopu, gdyby były tu inne konie, pewnie biegłyby w równej stawce. Dopiero zbliżając się do końca, znacząco zaczął przyspieszać.Delfinek - 2016-05-14, 15:53 Zadowolona z faktu, że koń idzie w ręku przesunęła minimalnie wodze by je poluźnić a następnie skupiła się na torze. Na zakręcie przytrzymała go, nie tak by się szarpał- był to raczej komunikat, że musi uważać. Na finiszowej prostej pozwoliła, a wręcz nakazała mu na przyśpieszenie tempa delikatnie smyrając go batem. Nie miało to na celu uderzenia go, wręcz przeciwnie. Było to połaskotanie jednoznacznie wskazujące, że to ten moment gdzie musi się popisać. Przyjęła niższą postawę, ręce przesunęła delikatnie do przodu i pozwoliła ogierkowi biec jak chce, oby szybko. Nie mogła mu narzucić jakiś określonych czynności, taktyki. W wyścigach to koń odgrywa większą rolę w treningu jeźdźca, niż jeździec konia. Jeśli Scho ma swój określony styl biegu, Delph musi się do tego dostosować. Stąd właśnie trening z wyjściem z bramki. Na poznanie się bliższe wybrała właśnie taki rodzaj treningu, pozwalający odkryć w ogierze kolejne wady i zalety. Ale na razie odkryła głównie te drugie. Na końcu prostej ostatni raz posmyrała Lalusia, by ostatecznie powoli go uspokajać na końcu biegu. Mimo, że nadal galopował nakazała mu głosem i zmianą dosiadu na zwolnienie jednocześnie zagryzając zadowolona wargę. Uwielbiała wyścigi, Scho też. Czego chcieć więcej?Scho Can Do - 2016-05-15, 21:56 O dziwo, był dziś w dobrym nastroju. Nie chciało mu się, zbyt uprzykrzać życia kobiecie. Przytrzymywany na zakręcie, parsknął nie zadowolony jednak gnał dalej na przód. Oczywiście uważając, co by nie zaliczyć widowiskowej gleby. Sam z siebie wiedział, że na końcu powinien znacznie przyspieszyć. Na smyrnięcie batem, parsknął wściekle kuląc uszy. Jakby nie wiedział co ma robić, takie pouczanie chyba nie wyszłoby na dobre gdyby nie to, że biegł na pełnym gazie. Mocno wyciągał kończyny przed siebie, wykonując spore foule galopu, przykrywając dużą część terenu na raz. W końcu przebiegli linię mety, po czym stopniowo zaczęli zwalniać galop do wolniejszego. Koń także kochał się ścigać, a czy lubił Delfinka? To się dopiero zobaczy.Delfinek - 2016-05-16, 10:20 Kiedy już wystarczająco zwolnili pogłaskała ogiera po szyi i z uśmiechem westchnęła.
-Brawo Młody, świetny jesteś-podjechała kłusem na miejsce startu i zagadnęła osobę, która mierzyła czas. Z uśmiechem zsiadła z ogierka, a następnie pogłaskała go po szyi widząc dobry efekt. Następnie dała go do rozchodzenia dla kogoś z obsługi a sama wysłuchała opisu biegu od innej osoby. Kiedy wszystko ją zadowoliło, zgarnęła Scho, i z problemami czy też bez ruszyła do stajni.
/z.t x2Scho Can Do - 2016-05-16, 13:40 Był zadowolony z siebie i z kobiety, coś im wyszło w końcu na +. No ba, że jest świetny, to się wie ! Skierowali się kłusem na miejsce startu, czekając na werdykt czasu gniadosza. Kiedy się zatrzymali, parsknął wesoło podrzucając łbem. Połaził wokoło z jakimś luzakiem, którego nie omieszkał się pozaczepiać, nawet lonżą po chrapach nie poskutkowało.
Po czym ruszył z kobietą do stajni z.tAiden Craven - 2016-05-19, 11:32 Na miejsce treningu wybrał właśnie ten tor. Jadąc na grzbiecie Hero starał się nawiązać z nim jakąkolwiek nić porozumienia, zająć jego głowę nie nadchodzącym biegiem, a swoją osobą. Na szczęście nie musiał obawiać się o swoje bezpieczeństwo, bowiem do samego toru ogier był prowadzony przez pomoc z dołu, która puściła ich luzem dopiero na torze. Wówczas Aiden od razu poprosił gniadego o kłus, cały czas trzymając go na kontakcie. Podejrzewał, że przedłużające się stępowanie byłoby dla niego zbyt frustrujące, dlatego postanowił mu w pewnym stopniu ulżyć i zacząć od lekkiej przebieżki w kłusie. Sama droga ze stajni na tor zajęła im niemalże dziesięć minut, dlatego nie wahał się przed podjęciem takiej, a nie innej decyzji. Narzucił Hero umiarkowanie szybkie tempo, pozwalające ogierowi na stopniowe rozgrzanie się.Hero Of War - 2016-05-19, 12:15 Nerwowo machając łbem w górę i w dół, żuł intensywnie metal w pysku, od czasu do czasu próbując wyszarpać się prowadzącemu go mężczyźnie. Przekrwione białka oczu, intensywne spojrzenie i rozdęte nozdrza, świadczyły o mocny pobudzeniu gniadego z którego wręcz parowała energia. Puszczony luzem wraz z jeźdźcem od razu ruszył do przodu kłusem, choć próbował wywierać presję na chłopaku i ruszyć galopem, napierał silnie na wędzidło próbując się na nim zapierać.
Umięśnione wielkie cielsko było niczym tykająca bomba, która w każdej chwili może wybuchnąć. Wystarczył tylko jeden impuls, jeden mały sygnał, by Hero zerwał się galopem, wyrzucając z siebie ten nadmiar energii i podniecenia torem wyścigowym, na którym nie był od dawna.
Długie nogi z impetem zagłębiały się w miękkim piaskowym podłożu z każdym kolejnym krokiem kłusa, który nadal nie był w stanie zadowolić podjaranego treningiem ogiera. Furcząc głośno napierał mocno na wędzidło próbując narzucać własne tempo Aidenowi.Aiden Craven - 2016-05-21, 15:33 Nie pozwalał ogierowi na przejęcie kontroli, przede wszystkim zachowując spokój - nie dawał mu odczuć zdenerwowania lub strachu, który były po prostu nieobecne. Co prawda czuł, jak ogier napiera na wędzidło, ale nie pozwalał mu się na nim zaprzeć; pojedynczymi półparadami motywował go do odpuszczenia oraz uspokojenia. Czasami też brał konia na półwoltę i zmieniał kierunek korzystając z tego, że na torze byli sami i mogli się nieco pokręcić. Takie zmiany kierunku zapewne zbijały nieco Hero z tropu, zarazem zachęcając do włączenia myślenia oraz słuchania swojego jeźdźca. Chłopak starał się nie przechodzić już do stępa, taką ewentualność zachowując na wypadek, gdyby gniademu już naprawdę mocno grzało się pod kopułą. Przede wszystkim stawiał jednak na równy, rytmiczny kłus, na którego przesadne wyciąganie nie pozwalał.