NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Pub "Na strychu"
Autor Wiadomość
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2019-07-18, 19:40   
   Tytuł: Hodowca


- Heeeej. - Powiedziała pięknie przeciągając, następnie delikatnie przytulając się do mężczyzny, następnie przytakując i wchodząc do pubu. Skierowała się na brzeg baru, gdzie usiadła na wysokim krzesełku, czekając aż mężczyzna usiądzie obok. Zamówiła sobie 3 szoty. Na dobry początek. I okej, nie powinno się mieszać, ale generalnie to jebać, dawno nie wymiotowała, a głowę miała mocną. Powiedzmy.
- Opowiadaj jak tam u Ciebie, co znowu zjebałeś prócz związku? - Rzuciła, po chwili jednak przeprosiła go, bo nie powinna tak mówić, ale jakoś tak trochę ją wkurwił ten związek, przy okazji była też zazdrosna, że jemu się już tak ułożyło, a już w ogóle, to lubiła być chamska, ale to mężczyzna wiedział. Kiedy zaś już przyszło ich zamówienie, wzięła kieliszek i podsunęła dla mężczyzny by przybić ''Za mocny kac jutro''. I wypiła. Niemal trzy na raz. Od razu więc zamówiła sobie kolejną porcję i oparła się o blat łokciami, postanawiając także się trochę wyżalić.
- Generalnie to siedzę sama, praca, dom, praca, dom. Nawet kurwa już z Eviline się nie mogę jakoś spotkać, co tu mówiąc o randkach czy czymkolwiek takim. W ogóle zjebałam wszystko, mam wielki dom, ale stoi pusty bo przecież nie mam z kim w nim siedzieć, więc śpię w stajni. Pojechałam na tydzień do rodzinnego domu, gdzie okazało się, że wszystkie bliskie osoby zmarły i nawet kurwa nie byłam na ich potrzebie. Pierdole. - Rzuciła, finalnie opuszczając głowę i chowając ją w czeluściach loków.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]



 
 
     
Drew Pascail
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 32 lata
Wzrost: 183 cm
Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie
Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms
Podopieczny: Hanky Panky, Volano
Pieniądze: £1750

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 33
Ujeżdżenie: 18
Cross: 7
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2019-07-18, 22:05   

Zaraz do niej dołączył, siadając na swoim stołku i opierając się łokciami o bar z nietęgą miną. Uśmiechnął się tylko, gdy zamówiła od razu trzy shoty, on natomiast poprosił o whisky i żeby barman zostawił butelkę. Wcześniej wypił to piwo, ale w takich sytuacjach jak dzisiejsza piwo to nie alkohol i gdyby miał się z ich pomocą upić, to prędzej by zbankrutował. Albo usnął, nadal na trzeźwo.
- Och, jak ty mnie znasz, że już wiesz, że coś zjebałem. - odpowiedział z nutą tak rzadkiego u niego sarkazmu. Na "zjebany związek" tylko uniósł brew, bo on wcale tak nie uważał, z resztą Delphine się zreflektowała, więc nie ciągnął tematu, wiedząc, że lubi być chamska, co normalnie generowało zabawne sytuacje: on dżentelmen, a ona chamska. Ale dzisiaj bardzo mu się nie chciało być dżentelmenem, bo to się gryzło z chęcią, żeby się upić.
- A daj spokój, zjebałem akcję. Mieliśmy przyłapać na gorącym uczynku szmuglerów nielegalnych papierosów i alkoholu, ale gnojom się udało uciec, razem z towarem. A poza tym podobno się przepracowuję. - mruknął dość niewyraźnie, ale chyba go zrozumiała. - Po prostu wszystko poszło nie tak. - odpowiedział, nie dodając, że przecież nie przeprowadzał tej akcji w pojedynkę i nie tylko on wszystko zjebał.
- Za mocny kac. - zgodził się w tym toaście, przybijając się z nią szkłem, aby wypić całą jego zawartość. Jak będziesz pić wszystko na raz, to szybko wylądujesz pod stołem. - pomyślał sobie. I bardzo dobrze...
- Nie przesadzaj, nie da się zjebać wszystkiego. - odpowiedział jej. To prawda dzisiaj zjebał wszystko co jak dotąd się dało, ale to był u niego jednak nie tak częsty przypadek. Wiadomo jednak, że nigdy nie jest tak stuprocentowo idealnie. Jednak w miarę jak Delphine mówiła skonstatował, że jednak można, nie tyle zjebać wszystko, co mieć kiepski okres.
- Serio śpisz w stajni? - zdziwił się. Jemu czasem jego całkiem sporych rozmiarów mieszkanie się przydawało, ale najczęściej robił tam bajzel, żyjąc głównie w biegu. - Przynajmniej się ciesz, że masz udane życie zawodowe. - powiedział, mając na myśli stajnię, bo on tak właśnie na to patrzył. Az mu się smutno zrobiło, gdy wspomniała o wyprawie do rodzinnego domu.
- I co, nie powiadomiono cię? - zapytał, chociaż może nie powinien ciągnąć tematu. Mogłoby się wydawać, że facet z Domu Dziecka, który wie niewiele o swoich rodzicach jest przyzwyczajony do takiego opustoszałego życia, ale tak nie było. Cieszył się, że jego rodzice adopcyjni byli w dobrym zdrowiu, nawet jeśli mieszkali w Paryżu, a on tutaj.
_________________
DREW PASCAIL
If you don't know who you are, ......
...............you've got to make yourself from the start




Pushing each other to the limits, we were learning quicker
j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t
My story got told, before the morning sun when life was lonely
F r a n c j a


Once I was seven years old my momma told me:......
go make yourself some friends or you'll be lonely > Delphine, Lara

Something about that glory just always seemed to bore me, ......
cause only those I really love will ever really know me > Caroline 

I only see my goals I don't believe in failure,......
cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano

I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,......
You can have it all but life keeps moving > results

Keegan Allen & Chris Evans

@edit by Delfin with love 
 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2019-07-18, 22:29   
   Tytuł: Hodowca


Jej wcześniejsze whisky na niewiele się zdało, a on po piwie? Błagam. Szacunku. Następnie posłuchała jego odpowiedzi i zaczęła się śmiać, trochę tak ze smutkiem, ale jednak.
- W dobrobycie zapomina się o starych potworach. - Wypomniała mu nieodzywanie się prawie w ogóle, po czym obejrzała się za przechodzącymi ludźmi i nachyliła ponownie nad blat. Miała totalnie zły humor, ale jednak fakt spotkania z Drew lekko ją rozweselił.
- Oj kurwa, to tylko nielegalny handel. Pierdol to, ważne, że nie jakiś mord, gwałt czy coś. Wtedy jakbyś zjebał, to ja zjebałabym Ciebie, ale w to to wyjebane. Ktoś kupi taniej i tyle. - Rzuciła i uśmiechnęła się, gładząc go po plecach, by po chwili wypić kolejne dwa szoty. Poprosiła wtedy też o sok, bo trochę ją przycisnęło. Potem zaś zamówiła kolejną porcję, tym razem whisky i kilka szotów. Okej, zapłaci krocie.
- Tak. Mam dość mojego domu. Serio. Dwadzieścia dziewięć lat na karku a ja dalej liczę, że coś w życiu powiedzie się lepiej niż u mojej matki. A tak kurwa to ja też singielka, też pracoholiczka, tylko córki brakuje. - Wzruszyła ramionami i upiła kolejny kieliszek, po chwili krzywiąc się i reflektując, że w sumie to nie powinna pić na raz, bo chce sie upić a nie schlać, zwymiotować i znów schlać.
- No nie, zapomnieli o moim istnieniu. Pizdy. Zawsze wiedziałam, że nie szanują mojej matki, ale ja? Ja tam mieszkałam, owszem, ale też pracowałam i byłam niezastąpiona jeśli chodzi o wyścigowce. A oni mnie nawet nie powiadomili. - Stajnia gdzie mieszkała z matką, była wielkim ośrodkiem treningowo-hodowlanym, gdzie matka Delfina była weterynarzem. Delfin zaś stawiała swoje początki w jeździectwie, czy w ogóle życiu.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]



 
 
     
Drew Pascail
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 32 lata
Wzrost: 183 cm
Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie
Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms
Podopieczny: Hanky Panky, Volano
Pieniądze: £1750

Punkty doświadczenia: 68
Skoki: 33
Ujeżdżenie: 18
Cross: 7
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2019-08-11, 13:36   

Na ciężkie działa czekał, na jej towarzystwo i chciał względnie przytomny na umyśle dotrzeć do pubu, co mu się udało.
- Jaki z ciebie potwór? - odpowiedział, obruszając się dość teatralnie, ale na jego ewidentnie zmęczonej twarzy pojawił się uśmiech. To prawda, że trochę ją ostatnio zaniedbał, ale nie wynikało to tylko z "dobrobytu", jakkolwiek by to nie rozumieć, a także z pracoholizmu. Gdzie Delphine powinna go doskonale zrozumieć.
- Masz rację! Czym ja się kurwa przejmuję? Jebać to! Co z tego, że szef robi mi z dupy jesień średniowiecza? - odpowiedział, jakoś rozpogadzając się, przynajmniej trochę i olewając całą tą niełatwą dla niego sytuację. Swojego szefa nie lubił i się z tym nie krył, ale dopóki oboje byli skuteczni, to nie wypowiadali sobie wojny. Natomiast jak Drew zjebał akcję, to konsekwencje były łatwe do przewidzenia. Oczywiście, znowu, nie tylko on dał ciała, co nie zmieniało tego, jak się czuł. - Jakby to był gwałt, albo morderstwo, to sam bym siebie zjebał, zanim ty byś zdążyła to zrobić. - odpowiedział zgodnie z prawdą. Był nadgorliwym gliną i do tego pracoholikiem. Przeżywał nielegalny handel, ale gdyby to była sprawa tego rozmiaru co np. morderstwo, to naprawdę sam by siebie zjebał, zanim ktokolwiek inny zdołałby to zrobić. Ale i tak trochę mu ulżyło, że może się przy przyjaciółce wygadać i wyjątkowo nie być dżentelmenem, na co nie miał dziś po prostu nastroju.
- Witaj w grupie, pracoholiczko. - powiedział, znowu z tym słabym uśmiechem i wyciągnął do niej rękę, jakby mieli sobie przybić piątkę. Bo chociaż mogli być w całkiem innych sytuacjach, to jedno ich łączyło.
- A to rzeczywiście, pizdy. - zgodził się. - Chociaż nie rozumiem, czemu mieliby nie szanować twojej matki. - dodał luźno, bo był jeszcze na tyle trzeźwo myślący, żeby jeśli już ciągnąć temat, to subtelnie. Z resztą jeszcze tej butelczyny whisky nie opróżnił, więc cóż się dziwić na jego trzeźwość. Właśnie na tę myśl, po opróżnieniu porcji trunku nalał sobie kolejną, uniósł szklankę wyżej, w niemym toaście i upił kilka łyków wysokoprocentowego płynu.
_________________
DREW PASCAIL
If you don't know who you are, ......
...............you've got to make yourself from the start




Pushing each other to the limits, we were learning quicker
j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t
My story got told, before the morning sun when life was lonely
F r a n c j a


Once I was seven years old my momma told me:......
go make yourself some friends or you'll be lonely > Delphine, Lara

Something about that glory just always seemed to bore me, ......
cause only those I really love will ever really know me > Caroline 

I only see my goals I don't believe in failure,......
cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano

I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,......
You can have it all but life keeps moving > results

Keegan Allen & Chris Evans

@edit by Delfin with love 
 
     
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-09-04, 18:07   

Nicol znudzona siedzeniem w domu i samymi wypadami do stajni, postanowiła dzisiejszego wieczoru udać się na miasto. Najpierw krótką chwilę krzątała się po nim bez większego celu, by postanowić się napić jakiegoś trunku lub posłuchać chociaż dobrej muzyki. Weszła po drewnianych schodach na samą górę, by trafić do urokliwego miejsce pełnego dobrej zabawy, muzyki i alkoholu. Podążyła w kierunku baru, gdzie zasiadła na jednym ze stołków i zamówiła sobie coś do picia.
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Dominik
Jeździec początkujący
man i'm fucking stoned


Płeć: ogier
Wiek: 23
Podopieczny: Artemida || Tetyda
Pieniądze: £300
Wysłany: 2019-09-04, 18:58   

- Cholera jasna chyba coś mi się pokiełbasiło. - mruknął do siebie pod nosem, wchodząc po schodach na samą górę. Z góry schodziło sporo mocno podchmielonych ludzi. Jedna dziewczyna, praktycznie staczając się na dół ekspresowym tempem, wpadła z bara na biednego Dominika co znacznie naruszyło jego system HSA. Przytrzymał się barierki aby nie musieć zaczynać wspinaczki ponownie z samego dołu. Aż zrobiło mu się ciepło.
- JAK ŁAZISZ? - powiedział, gdy dziewczyna z napakowanym kolegą byli wystarczająco daleko, aby się nie wrócić i nie nakopać panu D. do tej pięknej przystojnej japy :>. Wrócił spojrzeniem do swojego potłuczonego, ledwo żyjącego telefonu. Miał otwarte wydarzenie "minimaraton TO Pub Na Strychu". Wzruszył ramionami - no przecież tu jest. Wszedł na samą górę mocno uszczęśliwiony, że zaraz rozsiądzie się w nerdowskim towarzystwie na wygodnych pufach i będzie popijał schłodzoną colę z puszki. Gdy jednak wszedł do pubu zrobiło mu się smutno. - Co jest curwa? - spytał sam siebie gdy nie dostrzegł ani wielkiego projektora, ani puf, ani coli, ani kolegi o kulach Arnolda. No ale cóż, twardy z niego chłopak - nie załamywał się. Podszedł do baru, aby zapytać barmana co to się wydarzyło, ale ten akurat był zajęty. Los chciał, że najbliżej napatoczyła się Nicol.
- Przepraszam serdecznie - Zaczął jak dżentelmen. Pokazał jej telefon z wydarzeniem, ale ten się zablokował i pokazał tapetę, na której był Nick rozebrany do naga i zamknięty w pralce. Szybko odblokował telefon i uśmiechnął się wymijająco. - Czy to ten adres?
Adres był ten sam, tylko problem w tym, że Dominik nie ogarnął, że wydarzenie odbywa się w Manchesterze, a nie w tym mieście.
_________________
...
Hej! Ten pierwszy raz, mocny bas, szybki pląs po obiedzie.
Widziałem błysk w obu ślepiach mojej łani, przecież
Trzymała mocno tam, gdzie najbardziej lubię,
Mama mówiła: „Takie rzeczy tylko po ślubie”. ;>

♥ Kaja . .||. . Artemida

Wpadli znajomi i z marszu na marsz wzięli,
Jeden z niebieskich wtedy prawie mnie postrzelił.
Dobrze wspominam ten jaskrawy czas,
Chociaż przyznam, że już wyszedłbym zza metalowych krat.

przyjaciele; Kaja, Nick, Rrr, , Mirabell

Sił mi brak, żeby szczerze powiedzieć:
„Tę wojnę wygra tylko jeden”.
Sił mi brak i już nie chcę nic wiedzieć,
Mam mętlik w mojej małej głowie.
...

Galeria: x x




Rezerwuje wizerunek Ryan Tylor /ale tylko niepedalskie fotki/,
oraz randomowych megaprzystojniaków z neta.
 
 
     
Nicol Illas
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 24 Lat
Wzrost: 172 cm

Ostatni trening: 16.09.2019 - rozruch z Why Not
Podopieczny: Hemingway Z ll Why Not
Pieniądze: £3820

Punkty doświadczenia: 70
Skoki: 39
Ujeżdżenie: 11
Cross: 9
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2019-09-06, 23:32   

Nicol na szczęście znała swój umiar i nie zamierzała się upić do nieprzytomności albo prawie. Nie zmiennie siedziała przy barze, bo jakoś na tańczenie przynajmniej chwilowo nie miała siły. Zauważyła pewnego chłopaka który zmierzał do baru, szukając wyraźnie czegoś albo kogoś. Spoglądała na niego znad swojego kieliszka, popijając od czasu do czasu swój trunek. Nagle się do niej odezwał, przez co ona nieco nerwowo przełknęła swój trunek i się zakrztusiła przy tym. Świetnie proszę pana Dominika, chciałeś uśmiercić kobietę. Kiedy doszła do siebie, łapiąc nieco łapczywie powietrze dla wyrównania oddechu.
-Tak? - odparła. W końcu zerknęła na jego telefon i dobrze że, nie piła kolejnego łyka trunku bo by się znowu zakrztusiła. Uśmiechnęła się za to, powstrzymując się od większego parsknięcia śmiechem. Jego telefon nie był w dobrym stanie, więc chwilę zajęło jej odszyfrowanie co tam dokładnie piszę.
-Adres może i ten sam, ale miasto jakoś nie to. - odparła spokojnie, spoglądając na niego badawczo. Jak można było się tak pomylić? No ale zdarza się.
_________________
How long till you play me the song
That will make belong to you?

personalia: One dance with my baby tonight » Nicol Illas
wiek: And we'll dance til the night is through » 22 lata.

partner: I used to be so ready to run » xxx.
pms: My philosophy don't let nobody come too close » 0.

przyjaciele: To handle my love » brak
wrogowie: I want it to be you ooh » brak.

moje: Hyundai Tucson, phone, house, gallery
osiągnięcia: Play me the song, play me the song » link
 
     
Dominik
Jeździec początkujący
man i'm fucking stoned


Płeć: ogier
Wiek: 23
Podopieczny: Artemida || Tetyda
Pieniądze: £300
Wysłany: 2019-09-07, 13:11   

Spojrzał z lekkim mindfuckiem na dziewczynę. Miała pecha, Dominik uciekał ze wszystkich lekcji, gdzie uczono go sztucznego oddychania, zabezpieczania złamań czy ustalania bezpiecznej pozycji bocznej. Takie sprawy go stresują, więc proszę nie umierać w jego towarzystwie.
Gdy usłyszał jej odpowiedź, szczerze powiedziawszy, załamał się i to poważnie. Z rezygnacją usiadł obok nieznajomej i zrzucił z ramienia swój plecak na blat baru. Przypięta do niego deskorolka zrzuciła kilkanaście pustych kieliszków z barku i roztłukły się głośno na podłodze. Miał to w dupie. Nie dotrze na przedpremierowy pokaz To:2 !! Tragedia.
- Muszę się upić. - powiedział spoglądając na Nicol oczami pobitego szczeniaka. Przywołał barmana ruchem ręki, a ten zdziwiony spostrzegł pobojowisko ze szkła na ziemi. - Poproszę zimną colę. Dużo zimnej coli. - machnął ponownie na niego ręką i położył twarz na plecaku. - I co ja mam teraz począć? To chyba jest zaplanowany spisek przeciwko mnie.
Westchnął ciężko. Nie przeszkadzał mu fakt, że przez najbliższy czas zamierza truć dupę nieznajomej w miejscu, do którego całkowicie nie pasował.
_________________
...
Hej! Ten pierwszy raz, mocny bas, szybki pląs po obiedzie.
Widziałem błysk w obu ślepiach mojej łani, przecież
Trzymała mocno tam, gdzie najbardziej lubię,
Mama mówiła: „Takie rzeczy tylko po ślubie”. ;>

♥ Kaja . .||. . Artemida

Wpadli znajomi i z marszu na marsz wzięli,
Jeden z niebieskich wtedy prawie mnie postrzelił.
Dobrze wspominam ten jaskrawy czas,
Chociaż przyznam, że już wyszedłbym zza metalowych krat.

przyjaciele; Kaja, Nick, Rrr, , Mirabell

Sił mi brak, żeby szczerze powiedzieć:
„Tę wojnę wygra tylko jeden”.
Sił mi brak i już nie chcę nic wiedzieć,
Mam mętlik w mojej małej głowie.
...

Galeria: x x




Rezerwuje wizerunek Ryan Tylor /ale tylko niepedalskie fotki/,
oraz randomowych megaprzystojniaków z neta.
 
 
     
Taylor
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 162 cm
Partner: your face is like a melody, it won't leave my head

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019]
Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino
Pieniądze: £11500

Punkty doświadczenia: 153
Skoki: 42
Ujeżdżenie: 40
Cross: 13
Wyścigi: 17
Obycie z koniem: 34


Wysłany: 2020-02-12, 00:32   

Ostatnie tygodnie nie były dla Taylor najłatwiejsze - mimo, że dokładała wszelkich starań aby zachować choćby pozory normalności, wobec pewnych rzeczy chcąc nie chcąc pozostawała bezsilna. O pasmo niepowodzeń nie winiła nikogo oprócz samej siebie i to właśnie ciężar samokrytycznych myśli ciągle pchał ją prosto w objęcia eskapizmu. Na okrągło szukała sobie nowych rozrywek, zdeterminowana za wszelką cenę aby zająć się czymkolwiek, byle nie samą sobą. Choć przez pierwsze kilkanaście dni wzbraniała się przed tym skrzętnie, prędzej czy później zajrzała też do butelki: najpierw sama, w domowym zaciszu, a gdy tylko i to okazało się odrzucająco przygnębiające, w okolicznych barach czy klubach. Z zasady nie traciła głowy, nawet gorszymi wieczorami zachowując umiar i pozwalając sobie tylko na tyle, ile uważała za słuszne, nie robiąc głupot i w najbardziej odpowiednich momentach po prostu wracając do domu. Nie dziś - w pełnym ludzi pubie zagrzała miejsce na dużo dłużej, niż wypadało z perspektywą rychłej pobudki o godzinie szóstej, ale w tym stanie nietrzeźwości nie robiło jej to różnicy. Stracona po czwartym drinku rachuba i grubo ponad kilkadziesiąt minut spędzonych samotnie przy dużym, pustym stoliku w końcu wygoniły ją na dwór. Spokojnie zajęła się odpalaniem papierosa, dopiero po krótkiej chwili zauważając, że nie jest sama.
- A Ty na co się znów gapisz? - bąknęła zaraz sfrustrowana w kierunku Bogu ducha winnego Briana, który znając życie pewnie nawet nie uraczył jej choćby i jednym krzywym spojrzeniem i był po prostu przypadkowym przechodniem, którego musiało dotknąć nieszczęście pod postacią widocznie pijanej Taylor. Ze zmarszczonymi brwiami wbiła wyczekujące spojrzenie w nieznajomego, zaciągając się dymem. Była święcie przekonana, że nie dość, że niewerbalnie umniejszył jej autorytet, to jeszcze rzucił jakieś niewypowiedziane wyzwanie i była w stu procentach gotowa, aby tu i teraz stanąć z nim do walki. Nie bardzo wiedziała o co dokładnie, ale i tak była gotowa.
_________________

loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2020-02-12, 19:25   
   Tytuł: Hodowca


Dla Briana to, że go ktoś atakuje słownie lub fizycznie nie było żadną nowością, ani też niczym niezwykłym. Przywykł jednak do tego, że to on inicjował takie ataki, wkurzając osobę z którą na przykład rozmawiał, swoją bezczelnością, wkurzającym uśmiechem i irytującym sposobem bycia. To, że ktoś go zaczepia, gdy tak nie wadząc nikogo, stał sobie przed budynkiem Pubu "Na Strychu" się nie spodziewał. Tak się zdarzyło, że przechodził akurat obok pubu i zatrzymał się przed nim, zastanawiając się czy wejść i skusić się na jedną czy dwie kolejki szkockiej, czy nie. Co prawda było trochę późno, a dla niego to nawet wcześnie, więc był coraz bliższy stwierdzenia, że jednak wejdzie, dając tym samym nieznajomej okazję do werbalnego ataku. Brian co prawda zauważył jak wychodzi z budynku, obdarzył ją jednym luźnym spojrzeniem, następnie kierując wzrok na elewację i tracąc nią zainteresowanie dopóki się nie odezwała. Jedynym jego błędem było to, że potem faktycznie skupił swoje zdziwione spojrzenie na jej osobie, więc naprawdę mogła odnieść wrażenie, że się na nią gapi w jakiś niewłaściwy sposób.
- Bo widzę kobietę, która chyba na dziś wypiła za dużo. - postanowił się odezwać, chociaż zdrowy rozsądek powinien mu podpowiedzieć coś całkiem innego. Błąd! Brian ponoć nie miał rozsądku, a na pewno nie zdrowego. - A ty z jakiej racji się na mnie gapisz? - odpowiedział, no bo teraz to ona wbijała w niego swój wzrok, więc uważał, że ma wszelkie prawo zadać jej to pytanie. Następnie, zamiast po prostu sobie pójść, albo wejść do środka uznał, że równie dobrze może w jej towarzystwie zapalić, tak też zrobił, po chwili zaciągając się swoim Marlboro Red.
 
 
     
Taylor
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 23
Wzrost: 162 cm
Partner: your face is like a melody, it won't leave my head

Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019]
Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino
Pieniądze: £11500

Punkty doświadczenia: 153
Skoki: 42
Ujeżdżenie: 40
Cross: 13
Wyścigi: 17
Obycie z koniem: 34


Wysłany: 2020-02-12, 23:41   

- Bo widzę mężczyznę, o którego zdanie nikt nie prosił - odparła bez choćby mrugnięcia, ani myśląc w tym momencie odrywać od niego spojrzenia. Najwyraźniej upatrzyła sobie najgorszą możliwą ofiarę - nie kogoś, kto tylko spojrzałby się na nią krzywo albo jakąś szczególnie uprzejmą osobę, która pomogłaby zamówić taksówkę, a kogoś, kto miał niewiele więcej zdrowego rozsądku, o ile w ogóle. Kogoś, komu najwyraźniej nie wadziło przeprowadzić bardzo intensywnej wymiany zdań z osobą, która była już w całkiem innym wymiarze. - I co? Chcesz się bić? - zaczepiła zaraz głośno, wyrzucając ręce do góry i obierając gardę, oczywiście głęboko wierząc, że dałaby wyższemu o głowę Brianowi radę bez żadnego, choćby najmniejszego kłopotu. Mała ale wariat. :lol2: Chwiejnie podskakiwała w miejscu, jakby szykowała się do skoczenia mu do gardła, ale zaraz opuściła ręce i z zadowoleniem zadarła nos. - Nie dałbyś mi rady, więc Ci daruję - oznajmiła litościwie, jakby czekała na salwę podziękowań. - Skoro masz czelność mówić mi, że to ja wypiłam za dużo - wyrzuciła zaraz na bezdechu, akcent teatralnie rzucając na "ja" - to założę się o funta, że wymiękniesz po pięciu kolejkach. - Nie czuła się w żaden sposób skrępowana faktem, że właśnie z ogromną pogardą zarzucała całkiem obcemu mężczyźnie rzeczy, które nawet jeżeli miałyby z jakiejś racji być prawdą, to nie świadczyły w zasadzie o niczym złym. - No chyba, że się cykasz - prowokowała dalej, wzruszając ramionami niby niezainteresowana, mocno zaciągając się papierosem który na moment zszedł na dalszy plan.
_________________

loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2020-02-13, 18:38   
   Tytuł: Hodowca


- To ty mnie pierwsza zaczepiłaś. - zauważył, aby tylko nie przyznać jej racji, że zazwyczaj nikt go nie prosi o jego zdanie, ale rzadko go to powstrzymywało. Gołe fakty jednak były po jego stronie, bo to ona w ogóle zaczęła tę rozmowę, oskarżając go, że się na nią gapi. Widząc jej bojowy nastrój miał ochotę parsknąć śmiechem, ale zamiast tego na usta przybrał krzywy uśmiech, jakoś nie czuł się z jej strony zagrożony.
- Nie biję się z kobietami. - odpowiedział po prostu, dobrze wiedząc, że to może ją tylko rozjuszyć, ale najzwyczajniej w świecie palił swojego papierosa, pokazując dobitnie, że jej zachowanie nie robi na nim żadnego wrażenia. No i znowu tak nieszczęśliwie się złożyło, że nieznajoma mogła uznać, że tchórzy przed jej potęgą, albo coś w tym stylu, kto to wie, jakie myśli się rodzą w pijanym umyśle.
- Jasne, spoko, tylko gdzie w tym zabawa, kiedy ty po 5 kolejkach znajdziesz się pod stołem, a ja dalej będę w miarę trzeźwy? - sarkazm przesycał jego słowa. W końcu ona już miała coś w czubie, a on był prawie tak trzeźwy jak noworodek.
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,17 sekundy. Zapytań do SQL: 9