NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Pub "Na strychu"
Autor Wiadomość
I So Bad
Multichampion
Ujeżdżeniowiec
Devil in disguise.


Płeć: klacz
Wiek: 16 lat (22.01.2004)
Rasa: Koń holsztyński
Wzrost: 176 cm

Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony
Właściciel: Jessie
Cena: £6950

Doświadczenie w skokach: 90
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349
Doświadczenie z lonżowania: 100
Kondycja: 107
Szybkość: 64
Klasa startów: Ujeżdżenie: CS

Wysłany: 2013-01-23, 17:48   Pub "Na strychu"

    Miejsce mające swój własny niepowtarzalny klimat, gdzie przy tanim piwie można delektować się brzmieniem strun gitary i spotkać ze znajomymi. Lokal znajduje się na samej górze budynku, a do jego drzwi prowadzi stylowa antyczna klatka schodowa z drewnianymi schodami.
 
     
Bandit Way
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 18:21   

Choć drewniane schody nie były długie Bandit, która miała słabą kondycję już zachowywała się tak, jakby miała astmę. Cóż, przed zaczęciem treningów w Orchard Stable będzie musiała nad sobą popracować...
Kiedy już się uspokoiła, przeszła przez drzwi i stanęła przy wejściu rozejrzała się. Pub poleciła jej stara znajoma, a przyszła spotkać się tutaj ze starą znajomą, której jako tako okazji nie miała zbyt dobrze poznać. Po tym, jak się spotkały gdzieś na terenie Orchard i zorientowały, że obie w owej stajni jeżdżą, postanowiły się spotkać.
Wracając do sprawy pubu, to wyglądał przytulnie. Ładne, drewniane stoliki, spośród rozmów dało się słyszeć dźwięki wydobywane prawdopodobnie z gitar... Ucieszyła się; sama troszkę gra. Przestała się rozglądać i poszukała wolnego stolika. Znalazła go dość szybko. Przy blacie stały dwa krzesła. Na powierzchni stolika były dwie karty dań, obita w prawdopodobnie sztuczną (jak miała nadzieję; była wegetarianką) skórę ciemnego koloru, "stojak" na serwetki i dwa pojemniczki - z solą i pieprzem.
Zdjęła zawinięty na szyi wełniany szal i rękawiczki, zsunęła ciemny płaszcz z ramion i włożyła rękawiczki wraz z szalem do rękawa. Sięgnęła do kieszeni niebieskiej bluzy, którą na sobie miała i wyjęła z niej komórkę z klawiaturą qwerty. Sprawdziła godzinę i włożyła telefon z powrotem do bluzy. Teraz tylko czekać na Tae.
 
     
Tae
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 18:35   

Dziewczyna chwilę błąkała się po mieście szukając pubu, w którym miała się spotkać z dawno nie widzianą znajomą. W końcu znalazła wejście i poczęła wspinać się po drewnianych schodach. Na szczycie znajdowały się drzwi, które Tae pchnęła i weszła do środka. Rozejrzała się po wnętrzu i musiała przyznać, że robił dobre wrażenie. Tak przytulnie i oryginalnie.
Przy jednym ze stolików dostrzegła osobę, która mogła być tą dla której tu przyszła. Ruszyła w jej stronę trochę nieśmiało.
- Cześć - przywitała dziewczynę z lekkim uśmiechem. Zdjęła rękawiczki i ścisnęła je w dłoniach.
 
     
Bandit Way
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 18:48   

Bandit siedziała trochę nieprzytomna, chyba przez dźwięk gitar. Tutaj było po prostu magicznie.
Gdy usłyszała głos, była pewna, że należy do Tae. Zawsze łatwo rozpoznawała głosy. Spojrzała na nią, utwierdzając się w przekonaniu, że to dziewczyna, na którą czekała, swoją drogą - niezbyt długo.
- Hej - odpowiedziała zachrypniętym głosem. Wstała i wyciągnęła do niej dłoń na powitanie. Gdy dziewczyna ją uścisnęła [wtrącenie niedotyczące posty - przepraszam za "pokierowanie" Twoją postacią, Tae >__<] Bandit znów usiadła i sięgnęła po menu, otwierając je na pierwszej stronie z logiem pubu - wielkim napisem "Pub Na strychu". - Co u ciebie? - zapytała z zainteresowanie, przewracając na pierwszy spis dań i spoglądając na Tae znad menu.
 
     
Tae
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 18:59   

Do uszu Taejun dochodziły przyjemne dźwięki gitar. Całkiem przyjemne miejsce, stwierdziła i rozejrzała się dyskretnie. Uścisnęła rękę znajomej i siadła na przeciwko niej. Zdjęła płaszcz i powiesiła go na oparciu krzesła. Usłyszawszy pytanie, zastanowiła się chwilę. Co u niej? Dobre pytanie. Co odpowiedzieć, by nie wyjść na ultra nudną osobę. Na chwilę obecną nic takiego jej do głowy nie przychodziło.
- Pracy sporo, a czasu mało - powiedziała i właściwie nie skłamała. A to jakieś porządki, a to inne, wprawdzie drobne, prace.
- A u Ciebie? - Zrewanżowała się pytaniem.
 
     
Bandit Way
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 19:24   

Gdy Tae odpowiedziała, Way podniosła wzrok znad karty i przeniosła spojrzenie na nią. Uśmiechnęła się, gdy usłyszała jej pytanie.
- Nic szczególnego - odpowiedziała, powracając do lektury menu. O, są frytki!, pomyślała, zauważając je na którejś stronie spisu, mając dość wyczytywania jakichś skomplikowanych nazw różnych alkoholów. - Może prócz tego, że w końcu się ruszę i zacznę trenować... Mam dużo do nadrobienia - dodała po chwili, zerkając na nią ukradkiem. To była prawda; siedziała na koniu tylko chyba dwa razy po siedmioletniej przerwie od jazdy konnej.
Odłożyła kartę, planując porozmawiać z ciemnowłosą do czasu, aż ta się na coś zdecyduje. Sama wybrała frytki i jakiś niskoalkoholowy napój.
- Jak ci idzie z jazdą? - Zaprosiła ją, żeby porozmawiać, a teraz ma pustkę w głowie; żadnego tematu. Miała nadzieję, że nie zrobi z siebie idiotki i w czasie rozmowy jakiś temat się jej nawinie na język, a dalej pójdzie jak z płatka.
 
     
Tae
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 19:34   

Dziewczyna westchnęła cicho. Właśnie z jej jazdą było kiepsko. Dawno nie siedziała na końskim grzbiecie, a jak ostatnio chciała wyciągnąć jakiegoś rumaka na spacer ten ją olał. No cóż trudno się mówi, ale dla Tae, z której zapałem i uporem nigdy nie było najlepiej, oznaczało jawny bunt. A to z kolei skłoniło ją do podjęcia decyzji o porzuceniu ponowienia prób, przynajmniej na jakiś czas.
- Średnio. Już dawno nie jeździłam - przyznała trochę zawstydzona. Powinna się w końcu ruszyć, ale jakoś nie miała motywacji ku temu.
Wzięła menu do ręki, ale nawet do niego zaglądać nie musiała. Nie miała ochoty na nic więcej niż woda. Szybko przejrzała zawartość karty i odłożyła ją na stół.
 
     
Bandit Way
[Usunięty]

Wysłany: 2013-01-31, 19:57   

Gdy usłyszała westchnięcie, wiedziała, że chyba niezbyt dobrze jej idzie. A kiedy odpowiedziała przekonała się tylko, że miała rację. Cóż, raz na wozie, raz pod wozem...
- U mnie, zresztą, podobnie - odparła ponuro. - Jak już mówiłam, muszę się wziąć za treningi, a wcale mi się nie chce.
Wyjęła serwetkę ze stojaka i składała ją na różne sposoby. Nie miała nic innego do roboty, a jest typową choleryczką. Kiedy zauważyła, że Tae odłożyła menu, zapytała:
- Co zamawiasz?
Gdy otrzymała krótką odpowiedź, wstała, mając na celu ladę.
- Ja cię tutaj wyciągnęłam, więc woda jest na mój koszt - dopowiedziała jeszcze i odeszła szybko, nie chcąc usłyszeć odmowy. Oparła się o drewnianą ladę i złożyła zamówienie, płacąc od razu. Rozejrzała się po półkach za ladą, wypełnionych różnymi trunkami. Szybko się otrząsnęła i odeszła od lady, wracając do stolika.
 
     
Cedella
Junior
watashi-wa baka desu.


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Pieniądze: £150
Wysłany: 2013-02-04, 00:23   

Dość długo krążyła po mieście, pytając nieśmiało ludzi, gdzie jest ulica, której szuka. Nie było by takiego problemu, gdyby większość nie odpowiadała "nie wiem." W pewnym momencie myślała, że już się podda i wróci do domu, ale akurat trafiła na to miejsce. Zerknęła jeszcze raz na adres na kartce, cicho wzdychając. Dawno nie widziała tej dziewczyny, z którą zamierzała się zaraz spotkać. Co jeśli jej nie pozna? No dobra, pozna. A jak nie będą miały wspólnych tematów? Uda, że dzwoni do jej ciotka i musi wracać czym prędzej do domu. Dasz sobie radę, Ced. Jak zawsze zresztą.
Niepewnie weszła do budynku, rozglądając się trochę spanikowana. To co słyszała, nieco ją zdezorientowało, ale nadal poruszała się w górę po schodach. Mieszkała na strychu. Niemożliwe. Musiała się pomylić. A może ma jakąś domówkę? Mruknęła niezadowolona pod nosem, nie wiedząc co ma zrobić. Nie ładnie się jest wpraszać. Wiedząc, że przy takim gwarze nikt nie usłyszy jak puka po prostu weszła. A co zobaczyła? Pub. Żeby nie stać w drzwiach ruszyła wolno do przodu, starając się jakoś to zrozumieć. Czyżby nie zauważyła wiszącego szyldu? Możliwe. Niech ją szlag. Przeprowadziła się, to jasne.
W takim razie podeszła do lady. Skoro już tu jest, to czegoś się napije. Oczywiście, że nie alkoholu!
-Sok pomarańczowy, poproszę.
Powiedziała, zasiadając na jednym z krzeseł. Rozglądnęła się trochę, ale zaraz to wbiła wzrok w swoje trampki. Lepiej jak będzie siedzieć ze spuszczoną głową, pomyślą, że ma problemy i zostawią ją w spokoju. Tak tak. Było tu wiele ludzi, którzy straszyli ją samym wyglądem. Głównie dorośli. Barman bez słowa podał jej to co chciała i od razu poleciał najprawdopodobniej do swoich znajomych. No i dobrze, przynajmniej nie będzie się na nią patrzeć. Westchnęła cicho, biorąc mały łyk soku. Trochę się bała. Tak, dopiero teraz zdała sobie sprawę w jak niebezpiecznym dla niej miejscu się znalazła. Jakim cudem tutaj weszła? Przecież nie była aż taka spragniona. To je Ced, tego nie zrozumiesz.
_________________
I can help you see the light
Out of your despair,
You tie the rope,
I'll kick the fucking chair!


I will dance on your grave,
I will dance on your fucking grave!


I think I'm losing my mind
I'm so fucked up since I hit the ground

And like a deer in the headlights I meet my fate

zastrzegam wizerunek Nastyi :d


 
 
     
Mirabell
Mieszkaniec
Catch the feeling, have some fun <3


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Podopieczny: Rouv
Pieniądze: £2765
Wysłany: 2013-02-04, 00:37   

Weszła razem z Adrianem, nie wiem może się zgubił czy coś, nie no szedł razem z nią. Bla bla bla. Boże nie mam weny. Podeszli do baru. Jak zwykle Mir wzięła whisky z colą i rozejrzała się po pubie. Czekając aż Adrian weźmie to co chce, akurat wypatrywała znane jej osoby. Gdzieś w tłumie odnalazła siedzącą białogłową. Widziała ją raz czy dwa, ale znała jej imię, więc zagadnęła chłopaka, by do niej podeszli. Jak byli już blisko....
-Hej Cedella. Co tu robisz tak całkiem sama?-zapytała, najczęściej ludzie tutaj przychodzą większymi grupkami lub z jeszcze jakąś osobą jak Mir. W ręku trzymała swojego drinka.
_________________
Rezerwuję wizerunek Katelyn Byrd..
 
     
Adrian
[Usunięty]

Wysłany: 2013-02-04, 00:44   

Oczywiście wyszliśmy razem więc i razem tutaj dotarli.
Robiłem się coraz to bardziej senny, dlaczego?Dlatego że dzisiaj nawet się nie zdrzemnąłem, a co jak co, ale byłem na prawdę wielkim śpiochem i lubiłem sobie pospać. Dzisiaj jednak nie było na to czasu, musiałem zająć się przeprowadzką, szukania nowego domu. A jutro? Jutro znowu się nie wyśpię, bo czekało mnie rozpakowywanie swoich rzeczy i jeszcze miałem pomóc Mirce w wypakowywaniu jej rzeczy.
Teraz to już się nie mogłem wymigać z tego. W końcu obiecałem to słowa dotrzymać musiałem.
Weszli do tego pubu, był nawet przytulny, przynajmniej sprawiał takie wrażenie. Była już późna pora i jakoś nawet nie potrafiłem normalnie myśleć, moje szare komórki wyłączały się razem z ciszą nocną, a potem już w ogóle nie myślałem. Zamówiłem więc to samo co siostra i szedłem za nią jak manekin.
- Cześć. Adrian. - powiedziałem od razu się przedstawiając. No co dziewczynę widziałem pierwszy raz, więc musiałem się przedstawić, a byłem tą płcią brzydszą to wypadało, abym to ja pierwszy podał swoje imię.
 
     
Cedella
Junior
watashi-wa baka desu.


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Pieniądze: £150
Wysłany: 2013-02-04, 01:01   

Nie reagowała w żaden sposób na zaczepki różnych ludzi, a jak już, to tylko mówiła, że ma depresję. To ich jakoś odrzucało, więc czuła się w miarę bezpiecznie. Wypijała kolejne łyki soku, podczas gdy myślała o.. Danielu. Oddałaby wszystko co ma, żeby go tylko zobaczyć. Dobra, domu by nie oddała. Strasznie się za nim stęskniła, chciała znowu zobaczyć jego pocieszną mordkę. Tak, tego jej brakowało najbardziej.
Podskoczyła na krześle, słysząc swoje imię. Chwilę siedziała sparaliżowana z przyśpieszonym biciem serca. Przestraszyłaś ją Mirka! Żeński głos? Chwila, ona nie znała żadnej dziewczyny. Jak to możliwe? Podniosła głowę, zaraz to wbijając wzrok w Mirabell. Ściągnęła brwi, przypatrując się jej. Kojarzyła ją. Oh kurna. Przecież ona była przy tym jak gadała z kubkiem i rozpaczała nad jego śmiercią! Zawstydziła się.
Czemu jest sama?
-Piję sok.
Dość idiotyczna odpowiedź, ale nie stać było ją w takiej chwili na lepszą. Jeszcze ten chłopak obok.. Głupio jej było, strasznie głupio.
-Cześć.
Jeszcze by brakowało, żeby się kulturalnie nie przywitała. Ścisnęła mocniej szklankę, chcąc się jakoś odstresować. No Ced, dasz radę! Wymusiła uśmieszek, który wyszedł dość sztucznie. Musi poćwiczyć w domu. Nie to, że nie lubiła dziewczyny, ale jakoś nie uśmiechało się jej po tym, co kiedyś zrobiła.
-Jesteście parą?
Zapytała, choć nie wyglądali jej wcale na parę. Może Mirce się nie przypomni, co kiedyś ta odwaliła. Miała taką nadzieję. Wielką nadzieję. Ced, o takie rzeczy się nie pyta! Głupia!
_________________
I can help you see the light
Out of your despair,
You tie the rope,
I'll kick the fucking chair!


I will dance on your grave,
I will dance on your fucking grave!


I think I'm losing my mind
I'm so fucked up since I hit the ground

And like a deer in the headlights I meet my fate

zastrzegam wizerunek Nastyi :d


 
 
     
Mirabell
Mieszkaniec
Catch the feeling, have some fun <3


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Podopieczny: Rouv
Pieniądze: £2765
Wysłany: 2013-02-04, 01:11   

-Ced spokojnie-powiedziała to widząc jak ją przestraszyła-Przepraszam.-odparła, mogłaby się zaśmiać... ale wiedziała, że wtedy dziewczyna się bardziej zestresuję. Widziała ją kilka razy w stajni i kojarzyła jak się zachowuję.
-Możemy usiąść?-zapytała sie, zaraz to stojąc przy jednym krześle przy jej stoliku. Przecież nie będzie się wtryniać. Jeśli nie będzie chciała.
Sama na chwilę zmarszczyła lekko brwi, gdy ona to zrobiła. Zastanawiała się o co chodzi, ale stwierdziła, że nie będzie się nad tym rozckliwiać(?).
-No to to widzę, ale czemu sama?-zapytała, a dłonie ścisnęła lekko za oparcie krzesła. Wcześniej swój trunek postawiła na jej stoliku.
Spojrzała to na nią to na chłopaka. Słysząc jej pytanie, aż sie cicho zaśmiała.
-Nie nie jesteśmy parą.-powiedziała, gdy tak sie ogarnęła, że mogła mówić.
 
     
Cedella
Junior
watashi-wa baka desu.


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Pieniądze: £150
Wysłany: 2013-02-04, 01:43   

Um.
Zgodziła się, żeby Mirka posadziła dupsko tuż obok niej. Nie miała nic przeciwko. Prawie nic. W sumie to było dla niej lepiej, że przyszedł ktoś "znajomy". Nie mógł jej nikt porwać ani nic. A nie, jednak mógł. Cholera.
Ced podejrzewała, że może Mirabell nie będzie tak dociekliwa. Naprawdę musiała przyznać, że nie ma z kim chodzić w takie miejsca, żeby odpuściła? Nie lubiła się chwalić takimi rzeczami. Ten chłopak obok-Adrian- mógł potem wykorzystać te informacje przeciwko niej. Nie można od razu ufać ludziom, bo potem można się nieźle zawieźć. A Mirka? Mirka jest inna sprawa, bo od niej bije fala pozytywnej energii na kilometry. Jej nie da się nie ufać.
Sądziła, że dziewczyna zupełnie inaczej się zachowa, słysząc od niej takie pytanie. Myliła się i to grubo. Powinna częściej rozmawiać i przebywać z ludźmi.
-No to ten, bo bo..
Zacząć zaczęła, ale skończyć nie chciała. Mus to mus. Przeżyje. Nie będzie kłamać, ostatnio miała nauczkę.
-Nie mam z kim.
Dodała nieco ciszej. Zmiana tematu, teraz!
-A wy? Co tu robicie?
Zapytała po czym upiła kilka kolejnych łyków soku. Tą szklankę wypełniał magiczny sok pomarańczowy, który nigdy się nie kończył.
_________________
I can help you see the light
Out of your despair,
You tie the rope,
I'll kick the fucking chair!


I will dance on your grave,
I will dance on your fucking grave!


I think I'm losing my mind
I'm so fucked up since I hit the ground

And like a deer in the headlights I meet my fate

zastrzegam wizerunek Nastyi :d


 
 
     
Mirabell
Mieszkaniec
Catch the feeling, have some fun <3


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Podopieczny: Rouv
Pieniądze: £2765
Wysłany: 2013-02-04, 01:52   

No i dobrze, że się przyznała, przynajmniej pokonuję te swoje lęki, które miała! I się może w końcu bardziej otworzy przed ludźmi.
Uśmiechnęła się do niej, by się tak nie bała. Przecież było widać, jak się stresuje! Ah noo... i wybacz za zachowanie, ale to jakoś samo wyszło. Nawet nie wiem czemu. Przepraszam. Po raz kolejny. Widzisz! Teraz to Mir przeprasza xd.
-A my nie mieliśmy co robić ... więc wpadliśmy do pubu.-powiedziała swobodnie niczego się nie bojąc ani nic. Ujęła dłonią szklankę i znów upiła łyk whisky z colą.
_________________
Rezerwuję wizerunek Katelyn Byrd..
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,16 sekundy. Zapytań do SQL: 7