NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Explosion Club
Autor Wiadomość
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2020-02-09, 14:55   

Serduszka, różowy tiul, pełno dymu w różowej barwie. Evil zastanawiała się, czy naprawdę weszła do explo, czy jednak trafiła przypadkiem na jakiś finał gender reveal. Dopiero muzyka i ludzie utwierdzili ją w przekonaniu, że cała ta otoczka jest jedynie chwytem marketingowym dotyczącym walentynek, na co dziewczyna mruknęła z jasno wyczuwalną pogardą. Taaak, życie wiecznego singla potrafi zadać kopa w wątrobę.
Hiszpanka skierowała się do baru, gdzie rzuciła wymowne spojrzenie dziewczynie i różowych włosach. Cóż, Evil najwyraźniej zainteresowała się sytuacją, ponieważ przysiadła na stołku obok kobiety.
- Dobry jest. - Wypaliła w przestrzeń, po czym zawiesiła przelotnie spojrzenie na dziewczynie, wracając zaraz wzrokiem do barmana. Raczej wątpiła by sam obiekt westchnień zwrócił uwagę na jej słowa, w końcu nie powiedziała nic konkretnego. - Napijesz się? - Spytała kobietę, po czym w ogóle nie czekając na jej odpowiedź zwróciła twarz w drugą stronę. - Barman! Kamikaze cztery razy poproszę! - Evil ma swoje walentynki, będzie walić drinki i podrywać po pijaku, na głupa, a potem się wstydzić ot co!
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phonetinderhouseinstagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Scarlett
Jeździec zaawansowany
drama fucking queen


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Pieniądze: £4500

Punkty doświadczenia: 12
Ujeżdżenie: 10
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-02-09, 15:19   

Jej włosy wcale nie były różowe, tylko popielate z lekkimi refleksami! Ale rzeczywiście przypadkowo trochę się wpisała w ten kiczowaty klimat, jakiś czas temu decydując się na taką zmianę wyglądu. Wydawało jej się, że nowy kolor na głowie rzeczywiście coś odmieni także w jej życiu, jak to się utarło wśród kobiet, chociaż pewnie w innych przypadkach najpierw następowała zmiana, dopiero później ostre cięcie albo farbowanie. Odwrotnie to chyba nie dziw, że coś nie grało.
Ledwo co dostała swój wejściowy drink i z maślanymi oczami, których nie umiała ukryć (na szczęście barman miał masę roboty i brak czasu, żeby na nią zerknąć) pochwyciła w usta słomkę, przez którą zaczęła sączyć orzeźwiający trunek. Aż wzdrygnęła się, słysząc tak blisko i wyraźnie słowa innej dziewczyny. Eviline mogła zobaczyć pogłębiający się rumieniec na policzkach Scar, którego ta także nie mogła w żaden sposób zamaskować, bo jednak całej twarzy włosami nie zakryje.
- Co... - Mruknęła, niby nie wiedząc, że Hiszpanka mówi o barmanie, choć tak naprawdę doskonale wiedziała, o co chodzi, tylko udawała głupią. Odchrząknęła, prostując się nieznacznie. - Właściwie czemu nie? - Uśmiechnęła się niewyraźnie, zaraz ukradkiem ponownie zerkając na barmana, który podszedł, by przygotować szoty. W międzyczasie zarzucała też spojrzeniem w stronę Evi, która siedziała obok, ale póki Scarlett była jeszcze trzeźwa, nie bardzo wiedziała, co powiedzieć nieznajomej. Czasem potrafiła być taką nudziarą... Choć, jeśli potem piła, często jej zachowanie wywracało się o sto osiemdziesiąt stopni, także bój się, Explosion! :lol:
_________________


REMEMBER THE MOMENT
y o u.. l e f t ..m e ..a l o n e
and broke every promise you ever made?



i was an ocean ; lost in the open
nothing could take the .p a i n. away

» nie jestem 'ruda', włosy można zmienić | mówią mi scar «
» bezwzględny czas nie oszczędza nas ; męczy bije zjada pieprzy | 23 lata «

I THINK WE'RE DOOMED
and now there's no way back

» życie to ściema ; przyjaciele nie istnieją | wymyśliłam cię, visyonerze «
» i know what's best for me, but i want you instead | keep the secret «
» baby, you're the one that melts my heart | empty heart «

» f u c k . o f f . h o n e y «
reserved masha sedgwick's face
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2020-02-09, 15:44   

Pod wszechobecne różowe światło jej włosy wyglądały na różowe! Z jeszcze bardziej różowymi refleksami! :lol:
Przyglądała się twarzy Scarlett, która przechodziła każde wybarwienie pochodzenia różowego, od purpury po buraczkowy. Jakimś sposobem wprawiło to Evil w nastrój skrzydłowej. Prosimy się trzymać! Wkraczamy w niebezpieczną strefę swatań!
- Wiesz, wydaje mi się, że musimy tu dłużej posiedzieć jeśli coś ma z tego być. - Kiwnęła sugestywnie podbródkiem w stronę barmana - I zdecydowanie więcej wypić, to pozbawia hamulców... - Dodała na widok stawianych przed nimi kieliszków, jednocześnie odczuwając mocniej pracujące ślinianki.
Uniosła jeden kieliszek i poczekała na dziewczynę.
- To co? Za walentynki. - Prychnęła ze skrzywionym uśmiechem, który nie był ani trochę smutny. Oczywiście musiała dać jakiś toast, a że była w nich słaba, to nic nie przyszło jej do głowy. Wychyliła swój kieliszek, o czym od razu złapała za drugi. - I na drugą nóżkę, hop! - Evil miała zamiar szybko się porobić, żeby cokolwiek tu zaczęło ją bawić, ot co.
- To mówiłaś, że jak masz na imię? - Zagadała swoją nową znajomą-nieznajomą. Wiedziała, że ta jeszcze nic o imieniu nie mówiła, ale czy to było ważne? :lol:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phonetinderhouseinstagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Scarlett
Jeździec zaawansowany
drama fucking queen


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Pieniądze: £4500

Punkty doświadczenia: 12
Ujeżdżenie: 10
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-02-09, 16:08   

Ok, true, niech więc dla Evi i wszystkich w klubie będą dziś różowe! :lol2:
Prawie zakrztusiła się swoim mojito, którego, swoją drogą, wysączyła w tak krótkim czasie już ponad połowę. Bezpośrednie nawiązanie dziewczyny do postaci barmana powinno być dla Scarlett znakiem ostrzegawczym, bo wskazywało na dość otwarty charakter Hiszpanki nawet na trzeźwo, a to wróżyło naprawdę ciekawe rzeczy, jeśli im obu miałaby odbić procentowa palma. Ale tak szczerze, "różowowłosa" chyba nawet chciała zaryzykować i odbić się od codzienności, choćby nawet miała się upokorzyć. W końcu po pijaku będzie jej to obojętne, a po wszystkim nikt jej nawet nie zapamięta. Może oprócz barmana, choć miejmy nadzieję, że za bardzo nie uprzykrzą mu życia. :lol:
- Za walentynki. - Przytaknęła z rozbawieniem, odstawiając swój drink nieco na bok i łapiąc za niebieski kieliszek. Bez zawahania przechyliła go i jednym łykiem opróżniła zawartość, najpierw zwyczajowo krzywiąc się nieznacznie, by następnie uśmiechnąć się szeroko i głupkowato. - Moje ulubione święto. - Dodała zaraz, przy czym nie było wątpliwości, że ironizuje, bo ton wypowiedzi nie brzmiał ani trochę serio. Z resztą dodajmy do tego kontekst: siedziała sama w klubie przy barze. Zaraz zgrabnie wypiła także drugiego szota, prezentując podobny zestaw min tuż po.
- No więc mówiłam, że jestem Scarlett. - Oczywiście też zdawała sobie sprawę, że nic takiego wcześniej nie zaczęła, ale bez problemu to podłapała, dzięki czemu też było jej trochę łatwiej przełamać pierwsze lody. - A Ty? Wyglądasz na Avril, albo może na Evę. Ale pewnie nie trafiłam. - Właściwie dość szybko poczuła się całkiem swobodnie przy Hiszpance, pewnie dlatego, że te bez wątpienia nie była nudną sztywniarą!
_________________


REMEMBER THE MOMENT
y o u.. l e f t ..m e ..a l o n e
and broke every promise you ever made?



i was an ocean ; lost in the open
nothing could take the .p a i n. away

» nie jestem 'ruda', włosy można zmienić | mówią mi scar «
» bezwzględny czas nie oszczędza nas ; męczy bije zjada pieprzy | 23 lata «

I THINK WE'RE DOOMED
and now there's no way back

» życie to ściema ; przyjaciele nie istnieją | wymyśliłam cię, visyonerze «
» i know what's best for me, but i want you instead | keep the secret «
» baby, you're the one that melts my heart | empty heart «

» f u c k . o f f . h o n e y «
reserved masha sedgwick's face
 
     
Scarlett
Jeździec zaawansowany
drama fucking queen


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Pieniądze: £4500

Punkty doświadczenia: 12
Ujeżdżenie: 10
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-02-09, 16:08   

Ok, true, niech więc dla Evi i wszystkich w klubie będą dziś różowe! :lol2:
Prawie zakrztusiła się swoim mojito, którego, swoją drogą, wysączyła w tak krótkim czasie już ponad połowę. Bezpośrednie nawiązanie dziewczyny do postaci barmana powinno być dla Scarlett znakiem ostrzegawczym, bo wskazywało na dość otwarty charakter Hiszpanki nawet na trzeźwo, a to wróżyło naprawdę ciekawe rzeczy, jeśli im obu miałaby odbić procentowa palma. Ale tak szczerze, "różowowłosa" chyba nawet chciała zaryzykować i odbić się od codzienności, choćby nawet miała się upokorzyć. W końcu po pijaku będzie jej to obojętne, a po wszystkim nikt jej nawet nie zapamięta. Może oprócz barmana, choć miejmy nadzieję, że za bardzo nie uprzykrzą mu życia. :lol:
- Za walentynki. - Przytaknęła z rozbawieniem, odstawiając swój drink nieco na bok i łapiąc za niebieski kieliszek. Bez zawahania przechyliła go i jednym łykiem opróżniła zawartość, najpierw zwyczajowo krzywiąc się nieznacznie, by następnie uśmiechnąć się szeroko i głupkowato. - Moje ulubione święto. - Dodała zaraz, przy czym nie było wątpliwości, że ironizuje, bo ton wypowiedzi nie brzmiał ani trochę serio. Z resztą dodajmy do tego kontekst: siedziała sama w klubie przy barze. Zaraz zgrabnie wypiła także drugiego szota, prezentując podobny zestaw min tuż po.
- No więc mówiłam, że jestem Scarlett. - Oczywiście też zdawała sobie sprawę, że nic takiego wcześniej nie zaczęła, ale bez problemu to podłapała, dzięki czemu też było jej trochę łatwiej przełamać pierwsze lody. - A Ty? Wyglądasz na Avril, albo może na Evę. Ale pewnie nie trafiłam. - Właściwie dość szybko poczuła się całkiem swobodnie przy Hiszpance, pewnie dlatego, że te bez wątpienia nie była nudną sztywniarą!
_________________


REMEMBER THE MOMENT
y o u.. l e f t ..m e ..a l o n e
and broke every promise you ever made?



i was an ocean ; lost in the open
nothing could take the .p a i n. away

» nie jestem 'ruda', włosy można zmienić | mówią mi scar «
» bezwzględny czas nie oszczędza nas ; męczy bije zjada pieprzy | 23 lata «

I THINK WE'RE DOOMED
and now there's no way back

» życie to ściema ; przyjaciele nie istnieją | wymyśliłam cię, visyonerze «
» i know what's best for me, but i want you instead | keep the secret «
» baby, you're the one that melts my heart | empty heart «

» f u c k . o f f . h o n e y «
reserved masha sedgwick's face
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2020-02-09, 18:34   

Mimowolny uśmiech wpłynął na usta brunetki w odpowiedzi na reakcję nowej koleżanki. Cóż, kiedyś Evil nigdy by nie zagadała do obcej osoby, ale od kilku miesięcy zgrabnie trenowała przełamywanie swoich stetryczałych przekonań i teraz już rozmawianie nie było dla niej problemem.
Niemal zakrztusiła się śmiechem na wyznanie Scarlett. Zabrzmiało równie prawdziwie co fioletowe słonie, ale przynajmniej nieźle by się sprawdziło jako ironia, co już podobało się Hiszpance.
- Scarlett. - Powtórzyła, żeby wbić sobie do głowy i nie zapomnieć, chociaż kto wie jak to będzie później. - Jeśli z pierwszego weźmiesz koniec, a z drugiego początek to masz już prawie całość. Evil. Eviline. - Westchnęła teatralnie, kręcąc kieliszkiem po barze. - Nie pytaj, miałam rodziców z bujną wyobraźnią do "oryginalnych" imion. - To akurat była święta prawda, jej rodzice mieli dość staromodne imiona, więc postanowili uradować swoje dzieci i nadawać im imiona niezwykłe, niemal nieużywane. Miało to swój marny skutek w postaci niechęci obdarowanych. Oczywiście jak już ćwierć wieku się żyło z takim imieniem, to nawet przestało w końcu przeszkadzać.
- Cóż... Za imiona, Scarlett. - Kolejny beznadziejny toast wprawił Evil w lepszy nastrój przez co znów machnęła na barmana, żeby ten już przygotował im następne kieliszki, a w międzyczasie sobie go poobserwowała. Nie ruszy, ale popatrzeć może :lol:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phonetinderhouseinstagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Scarlett
Jeździec zaawansowany
drama fucking queen


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Pieniądze: £4500

Punkty doświadczenia: 12
Ujeżdżenie: 10
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2020-02-13, 02:00   

Angielce też zapewne przydałaby się taka praktyka, choć tak zupełnie szczerze - musiało być coś w tym żałosnym odczuwaniu smutku, co czyniło ją jakby... szczęśliwszą? Brzmi bez sensu, ale to Scar, a w jej przypadku każda kombinacja jest możliwa, nawet taka. Niemniej jednak czasem odskok od codziennej szarości bardzo się przydawał, a dzisiejszy wieczór, cóż, miał potencjał na naprawdę ciekawy rozwój wydarzeń. Albo po prostu duże emocji. Nawet jeśli pijackich, to i tak się liczyły.
- Wow, to super dziwne, że w jakimś sensie byłam tak blisko. - Autentycznie ją zaskoczyło, że jej dwa typy, po mniej lub bardziej umiejętnym złączeniu faktycznie tworzyły imię Hiszpanki. - Przynajmniej jest oryginalne w dobry sposób. Słyszałam też takie, których nie dało się powtórzyć. Albo skojarzyć z pisownią. - Mimowolnie zachichotała na to wspomnienie, bo w rzeczy samej, nawet nie byłaby w stanie teraz podać przykładu właśnie przez to, jakie te imiona były skomplikowane i jak bardzo nie wchodziły do głowy.
- Niech tak będzie. - Przystanęła na taki toast, by następnie podążyć za wzrokiem Eviline w stronę barmana. Musiał być dobry w swoim fachu i od razu rozpoznać, że trzeba mieć je dwie na oku, bo w najbliższym czasie będą sporo zamawiać. I nawet już zaczął przygotowywać kolejne szoty, niesłychane.
- Myślisz, że kluby zatrudniają tylko przystojnych barmanów i dorodne kelnerki? No wiesz, żeby zwiększyć sprzedaż? - Zadumała się, tym razem nawet nie odwodząc wzroku od mężczyzny, który zaraz miał im polać. - Jeśli tak, to czuję się żałośnie, że totalnie na to idę. - Ułożyła zgięty łokieć na blacie i podparła podbródek pięścią, - I przez to uczucie pewnie jeszcze szybciej skończę pijana. - Mówiąc to wzruszyła tylko ramionami by zaraz znów zwrócić się bardziej w stronę nowej koleżanki. Ależ się czuła beznadziejnie. Jak kłębek nieszczęścia. :lol2:
_________________


REMEMBER THE MOMENT
y o u.. l e f t ..m e ..a l o n e
and broke every promise you ever made?



i was an ocean ; lost in the open
nothing could take the .p a i n. away

» nie jestem 'ruda', włosy można zmienić | mówią mi scar «
» bezwzględny czas nie oszczędza nas ; męczy bije zjada pieprzy | 23 lata «

I THINK WE'RE DOOMED
and now there's no way back

» życie to ściema ; przyjaciele nie istnieją | wymyśliłam cię, visyonerze «
» i know what's best for me, but i want you instead | keep the secret «
» baby, you're the one that melts my heart | empty heart «

» f u c k . o f f . h o n e y «
reserved masha sedgwick's face
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2020-02-18, 13:00   

- Może masz w sobie coś z szeptunki, czy jakiejś innej wiedźmy? W sumie trzeba to przetestować. Jak myślisz jak nazywa się ten gość? - Wskazała na barmana, który nie miał plakietki. Puściła już mimo uszu resztę jej słów o swoim imieniu, tak po prawdzie żyła już z nim tyle lat, że nie robili jej ono znaczenia, ale musiała mieć jakiś powód do rozkręcenia rozmowy i rozluźnienia atmosfery. Czemu miałaby nie wprowadzić jakiejś małej zabawy dla samej rozrywki? W końcu i tak prędzej czy później będą musiały poznać imię barmana, bo a nóż któraś zgadnie :lol:
Faktycznie ten barman miał bardzo dobrą orientację na gości. Z drugiej strony Evil widywała go tu często, a sama za każdym razem dawała nieźle w palnik i niestety sądziła, że ją zapamiętał, po tym jak ostatnio próbowała tańczyć na barze. Oby nie :lol:
- Co to za pytanie? Oczywiście, że tak! Czy siedziałabyś tu równie chętnie, gdyby miał cię obsługiwać pryszczaty rudzielec, który w kapeluszu ma metr pięćdziesiąt? Coś ty! - Machnęła ręką ze śmiechem na ustach. Ona już dawno zaakceptowała swoją desperację i przestała zwracać uwagę na to, że ślini się na widok tutejszych barmanów.
- Hej, jak się wstawimy, to będzie lepiej, obiecuję. Zatrą ci się trochę wymagania i nie tylko ci barmani będą przystojni dla oka. Tylko pamiętaj! Nie wyrywamy odwiedzających! Oni są tylko po alkoholu względnie przystępni. Potem się trzeźwieje i żałuje. - Rzuciła swobodnie, przypominając sobie gościa, który po wytrzeźwieniu okazał się typowym drecho-kibolem. Nawet Ev po alko miała oczy w dupie i jej mózg zakłamywał rzeczywistość :lol2:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phonetinderhouseinstagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Alice Cheney
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 25
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1150
Wysłany: 2020-04-11, 23:42   

Musiała porządnie odreagować przyjazd Ashtona, dlatego jeszcze tego samego wieczoru pojawiła się w Explosion w króciutkiej czarnej sukience, mieniącej się w świetle kolorowych lamp złotą nitką i wysokich szpilkach. Jej bystre, orzechowe oczy podkreślał mocny złoty makijaż idealnie współgrający z materiałem kreacji, a upięte włosy w coś na rodzaj luźnego koczka, odsłaniały duże wycięcie na plecach. Wyglądała dość wyzywająco, jednak zdawała się nie zwracać na to najmniejszej uwagi od razu po wejściu ruszając na parkiet. Wirowała w rytm huczącej w uszach muzyki, głośno śpiewając i tańcząc z mężczyznami, którzy od czasu do czasu pojawiali się przy niej. Na żadnego nie patrzyła jednak na tyle poważnie, żeby szczególnie liczyć się z jego zamiarami, dlatego jeśli tylko którykolwiek posuwał się do ułożenia dłoni na jej pośladkach lub niemoralnych propozycji, odsuwała się, całkowicie zrywając jakikolwiek kontakt. Ostatecznie po dłuższej chwili ruszyła w stronę baru czując jak nogi zaczynają nieprzyjemnie boleć od zbyt wysokich butów, a pragnienie pali gardło. Na to ostatnie znalazła rozwiązanie w postaci drinków, które sączyła raz za razem wkrótce tracąc kontrolę nad wirowaniem w głowie. Początkowo było ono dość przyjemne i ledwo dostrzegalne, przez co nie zauważała jeszcze, że zdecydowanie powinna przestać dla własnego bezpieczeństwa.
 
     
Postać Uniwersalna


Wysłany: 2020-04-12, 00:10   

MARK HANDLEY | 27 LAT | ANGLIA


Siedząc pochylony przy barze od dobrej godziny, leniwie sączył whisky z lodem, raz po raz zaciągając się ciężkim papierosowym dymem. Zwykle każdy spędzony przez niego w klubie wieczór wyglądał tak samo i zanim zdążył wprawić się odpowiedni nastrój, potrzebował dłuższej chwili na to, aby wlać w siebie sporą porcję ulubionej whisky. To ułatwiało mu nie tylko nawiązywanie kontaktów, ale także poruszanie się po parkiecie, gdzie czuł się jak ryba w wodzie.
Wysoki, przystojny i dobrze zbudowany, nie miał najmniejszego problemu ze skupieniem na sobie damskich spojrzeń. Ciemniejsza karnacja i błękitne oczy doskonale ze sobą kontrastowały tworząc bardzo interesujące połączenie, będące obiektem wielu westchnień. Dzisiaj jednak to on wyruszał na łowy, a swoją okazję na miłe spędzenie dzisiejszego wieczoru i być może poranka, wypatrzył właśnie przy barze.
Atrakcyjna szczupła Brunetka niemal od razu przykuła jego uwagę, podobnie jak ilość wypitych przez nią drinków, która rosła i rosła w dość szybkim tempie. Widząc w niej łatwy cel, nie zastanawiał się nawet przez chwilę i za moment dyskretnie przysiadł się bliżej, zajmując miejsce tuż obok.
- Gorszy dzień?- Zapytał swobodnie, za moment odsłaniając szereg idealnie równych, białych zębów. Nie chciał spłoszyć dlatego zachował odpowiedni dystans, w pierwszej kolejności zamierzając nawiązać kontakt poprzez rozmowę.
 
     
Alice Cheney
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 25
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1150
Wysłany: 2020-04-12, 21:30   

Zrobiło jej się niedobrze w połowie słodkiego jak cukier drinka, który całkowicie odebrał jej ochotę na dalsze zatapianie smutków w alkoholu. Bawiąc się słomką, niemrawo wciskała dużą kostkę lodu w niedopitą ciecz i pogrążona w myślach, znów wróciła do wydarzeń z przeszłości. Najsilniejsze wspomnienia uderzyły w nią tak realnie, że gardło zacisnęło się nieprzyjemnie i już miała odsunąć się od baru, kiedy obok pojawił się nieznajomy mężczyzna.
- Żebyś wiedział - mruknęła w odpowiedzi, opuszczając wzrok na blat czarnej lady. Była tak pijana, że przed oczami zamazywały się obrazy, dlatego powoli podniosła się do pozycji stojącej.
- Idę na dwór - dodała nagle i wyprostowała sylwetkę. Alkohol rozmiękczył jej nogi, dlatego niewiele myśląc zsunęła buty i ruszyła w stronę drzwi wejściowych. Stan upojenia z każdą chwilą zdawał się coraz mocniej władać zataczającym się ciałem, zmuszając Alice do asekuracji. Jeśli Mark zdecydował się pójść za nią, była gotowa przytrzymać się jego dłoni nie zwracając już szczególnej uwagi na to z kim jest i co robi. Blada jak kartka papieru dość szybko znalazła się na schodach, dopiero teraz decydując się na ponowne założenie butów.
- Masz papierosy? - mruknęła cicho do nieznajomego, choć w normalnych warunkach nie paliła. Dzisiaj jednak całkiem puściły jej hamulce.
 
     
Postać Uniwersalna


Wysłany: 2020-04-12, 21:48   

Słysząc odpowiedź dziewczyny delikatnie podniósł kąciki ust w niezauważalnym uśmiechu. Los uśmiechnął się do niego bardziej niż przypuszczał, dlatego zachowując względny spokój i tłumiąc rodzącą się ekscytację, uważnie zlustrował spojrzeniem swoją towarzyszkę.
- Poczekaj, pomogę ci- zaproponował i za moment poderwał się z barowego stołka podążając w ślad za dziewczyną. Najwyraźniej intuicja go nie zawiodła, bo za moment Alice wsparła się o niego, w ten sposób dostając się razem z nim na zewnątrz, tuż przed wejście do klub. Przytrzymując ją w talii, pomógł jej również w ponownym wsunięciu szpilek na nogi, za moment przysiadając na niewielkim murku.
- Proszę- podsunął w jej stronę otwartą paczkę, za moment odpalając dziewczynie szluga. Sam również zdecydował się zapalić, wcześniej jednak zdejmując z siebie kurtkę i okrywając nią ramiona Brunetki.
- To jak? Powiesz mi czemu ten dzień jest gorszy?- Zapytał będąc zwyczajnie ciekaw co sprawiło, że była w takim, a nie innym stanie. Miał też w sobie jakieś resztki przyzwoitości i zwyczajnie zainteresował się osobą Alice.
 
     
Ashton
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 25 lat
Wzrost: 193 cm
Pieniądze: £1250
Wysłany: 2020-04-12, 22:51   

Miał cholernego farta - kiedy podjechał pod dom Alice, aby zostawić jej na wycieraczce kwiatka, a potem przez jakiś czas siedział w aucie w bezpiecznej odległości, obserwując grę świateł zza jej zasłoniętych okien, nagle z dość dużym zdziwieniem mógł zauważyć, że dziewczyna wychodzi. I to jeszcze tak ubrana. Przeszedł mały kryzys załamania za kierownicą, obserwując ją jak schodzi po schodach na tych wysokich obcasach, w sukience uwydatniającej wszystkie jej atuty, i chwilę później wsiada do taksówki, która pojawiła się pod jej adresem z niewyobrażalnie dobrym timingiem. Bitwa z myślami zajęła mu parę sekund, ale ostatecznie odpalił silnik i z niezbyt podejrzanym opóźnieniem ruszył za pojazdem, podążając za nim w większym oddaleniu, tak, aby nie zwracać uwagi na swój samochód, dlatego przy pierwszej okazji wpuścił przed siebie jeszcze jakiegoś innego kierowcę. Po niedługim czasie jazdy znaleźli się w centrum miasta i Ashton mógł zobaczyć, jak taryfa zatrzymuje się pod jednym z klubów. Dzięki zachowanemu odstępowi miał nawet okazję w porę zaparkować i z oddali patrzeć, jak jego była narzeczona wysiada z taksówki i znika za wejściem do Explosion. Siedząc za kółkiem, nadal na chodzącym silniku, zastanawiał się nawet, czy nie dać sobie spokoju, jak go przecież jeszcze dzisiaj prosiła. Chociaż zaraz, ona go nie prosiła. Powiedziała mu to bezlitosnym tonem, nie dając nawet szansy ze sobą porozmawiać. Nie mógł przeżyć, że w taki sposób go potraktowała i nie chciał dać za wygraną. Mimo, że tak zirytował się jej zachowaniem, że mógłby równie dobrze uznać, że pieprzy coś takiego, on tym bardziej się zawziął i nastawił na długofalowy plan działania.
Zanim opuścił samochód minęło przynajmniej trzydzieści minut, podczas których siedział jak porażony prądem, nie umiejąc się ruszyć, rozdrabniając się nad możliwymi scenariuszami tego wieczora i gubiąc się między nimi, bo paraliżowało go uczucie, że nie ma sytuacji pod kontrolą. To powodowało tylko, że czuł się coraz bardziej rozdrażniony postawą Alice i tym bardziej chciał jej pokazać, jak bardzo jest w błędzie, wypierając się znajomości z nim. Wyszedł trzaskając przy tym drzwiami i z rękami w kieszeni ruszył do klubu. Zanim przeszedł "kontrolę bezpieczeńśtwa" na bramce i zszedł na dół, upłynęło kolejnych kilka minut, i był to akurat ten czas, kiedy Allie zaczęła powoli przeholowywać z piciem. Nieświadomy tego Ashton już w środku zaczął szukać jej wzrokiem na parkiecie, przy tym starając się nie oddalać zbytnio od ściany, bez której w pobliżu jego wzrost za bardzo się wybijał. Zdegustowany przeskakiwał między twarzami tych wszystkich ludzi, gubiąc się czasem i denerwując, że nie może jej odnaleźć. Dopiero zbliżywszy się nieco bardziej do baru zobaczył bok jej twarzy w tym dziwnym, kolorowym oświetleniu. To, co przyprawiło go o nagłe uderzenie gorącej złości, to widok dosiadającego się koło niej mężczyzny. Crawford nie mógł mieć pojęcia, o czym rozmawiają, ale fakt, że wymienili zaledwie kilka zdań i zaraz oboje zaczęli odchodzić od baru, cholernie mu się nie podobał. Po sposobie, w jaki Alice się poruszała, choć przecież dzielił ich tłum tańczących na parkiecie, bez problemu poznał, że już teraz jest w bardzo kiepskim stanie. Nie próbując się zastanawiać, jak do tego doszło w tak krótkim w jego pojmowaniu czasie, gwałtownie odbił od ściany i, przedzierając się między ludźmi, zaczął iść najkrótszą drogą za nimi, do wyjścia. Będąc już na zewnątrz bez problemu ich zlokalizował, bo też dopiero co wyszli i nie zdążyli zajść daleko. Podchodząc wyłapał też pytanie faceta w stronę ciemnowłosej.
- Właśnie, Allie, powiedz panu, czemu miałaś gorszy dzień. - Warknął pełen złości zza ich pleców, bo tam też się zatrzymał i rozjuszonym spojrzeniem przeskakiwał między dziewczyną a Markiem.
_________________

the.. truth.. cannot.. be ..anymore ..clear
and I'm not asking you to hold on
IT'S.. E V E R Y T H I N G ..THAT..YOU ..EVER ..FEARED
I know you're trying so hard to ..m o v e.. o n
it kind of feels like someone replaced the heart that once was
y o u r s

I'm trying hard to be someone ......................................

....................... but falling short of the person I want to be

so I'll pretend I'm letting go
while you're dancing in the past ... without colors
you'll be the one running away in
m y . n i g h t m a r e s

I'm letting go ..... you said you'd never ever look back
you'll be the one running away in my
n i g h t m a r e s

 
     
Alice Cheney
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 25
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1150
Wysłany: 2020-04-13, 10:32   

Całą swoją uwagę włożyła w udawanie, że robiła to już wcześniej, ale zachłysnęła się papierosowym dymem zaraz po pierwszym wdechu. Nieprzyjemne drapanie w płucach i przełyku paliło całą klatkę piersiową, łącząc się z maleńkimi igiełkami mrozu przeszywającymi drobne ciało w idealnym tańcu. Gęsia skórka oblała szczupłe, odsłonięte nogi, ramiona i dekolt, skryty teraz pod zdecydowanie za dużą męską kurtką. Złapała jej poły obiema dłońmi, przysuwając szczelnie do ciała i odrobinę się trzęsąc wysunęła papierosa w stronę jego poprzedniego właściciela.
- To chyba nie dla mnie - mruknęła zdając się nie zauważać, że z odpaloną fajką już niewiele mógł zrobić. Niespiesznie podeszła bliżej z każdym krokiem walcząc o utrzymanie równowagi na wysokich, czarnych szpilkach. Ilość procentów w organizmie kompletnie ją zamroczyła, co sprawiło, że bardzo szybko rozluźniła się w towarzystwie nieznajomego, przy którym zdecydowanie nie powinna czuć się bezpiecznie.
Wzruszyła lekko ramionami w odpowiedzi, chyba nawet próbując sformułować jakieś zdanie, ale zza pleców dotarł do niej znajomy, męski głos. W jednej chwili pobladła, odwracając się w stronę Ashtona i zamilkła nagle, niezbyt dobrze radząc sobie z natłokiem myśli jakie zdominowały wszelkie odruchy. Rozchyliła lekko usta tak zaskoczona jego obecnością, że w pierwszym momencie chyba chciała coś powiedzieć, ale nietrzeźwy umysł bardzo szybko wyrzucił tę myśl z głowy jeszcze zanim usta zdążyły wyartykułować słowa.
- Śledzisz mnie?! - Zarzuciła w jednej chwili, zupełnie nie zastanawiając się nad sensem swoich słów. Od nadmiaru emocji zrobiło jej się wręcz niedobrze, ale wbrew pozorom niewiele zrobiła sobie z nieprzyjemnego tonu i złości byłego narzeczonego. Nie wiedziała jeszcze, że miał pełne prawo tak zareagować, ale chyba w obecnym stanie nie miała szans wyciągnąć żadnych wniosków w związku z jego zachowaniem.
 
     
Postać Uniwersalna


Wysłany: 2020-04-13, 11:19   

Zaaferowany osobą Allie, początkowo nie dostrzegł tego, że ktoś przygląda im się od dłuższego czasu. Właściwie interesowała go tylko Brunetka, a wszelkie inne sprawy oraz osoby chwilowo zeszły na drugi plan.
Patrząc na nią, dyskretnie lustrował jej ciało przenikliwym spojrzeniem, a czarna zdecydowanie zbyt kusa sukienka, pobudzała intensywnie jego zmysły i wyobraźnię. Nie chcąc jednak wypaść na napalonego gbura, poświęcał dziewczynie całą swoją uwagę i troskę. Niektórym pannom wystarczyło jedynie pokazać zawartość portfela lub swoje auto, ale Alice zdecydowanie należała do wyższej ligi. Będąc zdobywcą jak każdy facet, za punkt honoru obrał sobie oczarowanie jej, lecz nie zamierzał się śpieszyć. Czas w tym momencie był jego sprzymierzeńcem, podobnie jak wypity przez kobietę alkohol.
- Pierwszy raz?- Zapytał delikatnie rozbawiony i odebrał od niej fajkę, którą za moment zgasił przy koszu na śmieci. Sam dopalił swoją już na spokojnie, oszczędzając jednak swojej towarzyszce zapachu nieprzyjemnego nikotynowego dymu, który wydmuchiwał bardziej w górę niż wprost na nią.
Widząc jak podchodzi bliżej już chciał ją objąć i zapewnić jej oparcie po raz kolejny, ale zanim to nastąpiło, usłyszał za swoimi plecami męski głos. Rzadko napotykał zazdrosnych facetów lub kochanków, wybierając intuicyjnie panny bez własnej obstawy w klubie.
Obracając się powoli przez lewę ramię spojrzał odrobinę nonszalancko na Ashtona, który cały wręcz kipiał ze złości. Zignorował chwilowo jego postawę, sam nie zamierzając prowokować bójki. Bywał w tym klubie od lat i ostatnie na co miał ochotę to konflikt z ochroniarzami, których znał na tyle dobrze, że zwykle wchodził tu bez kolejki.
Skupiając się na reakcji Allie, której imię zdążył już poznać, zaczął wyciągać pierwsze wnioski, które nasunęły mu się na myśl.
- Ten facet cię prześladuje?- Zapytał troskliwie, będąc w stanie postawić się w roli jej bohatera, zawsze to o krok bliżej do zdobycia zaufania nowo poznanej koleżanki.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,14 sekundy. Zapytań do SQL: 9