NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Fast-foody w galerii
Autor Wiadomość
Ruth
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 162 cm
Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie
Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend...

Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o]
Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani
Pieniądze: £1970

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 38
Ujeżdżenie: 79
Cross: 8
Obycie z koniem: 14


Wysłany: 2019-09-20, 20:10   

- Tak Seth. Duszę się tym miasteczkiem. Duszę się tym, że nic więcej osiągnąć tu nie mogę. - Co zrobił źle? Przede wszystkim nie chciał się otworzyć na nic więcej, niż już miał. Że był zbyt przywiązany, miał inne aspiracje życiowe. Chciał spokoju, którego Ruth mu nie da. A Ruth chciała rozwoju, którego nie da jej mieszkanie w Eastbourne.
- Podobam Ci się? A gdzie w tym wszystkim jest to, jaką jestem kobietą? Podobałam Ci się jako kobieta sukcesu, nie kurwa domowa, która jedyne jaką prace może znaleźć, to ''lokalny projektant''. - Rzuciła powoli także coraz bardziej zdenerwowana, może nie tyle, by wstać i wyjść, ale przynajmniej na tyle by zrozumieć, że nic jej tu nie trzyma. Nawet dzieci wydawały jej się teraz przeszkadzać i utrudniać plany na życie, z których przecież nie zrezygnuje, choćby miało ją to wiele kosztować.
- A z tego co ja pamiętam, to te swetry uszyła Ci kobieta, której zdjęcia i filmy oglądasz, kiedy ja tego nie widzę. Myślisz, że mi z tym przyjemnie, że za każdym razem gdy się ze mną kochasz, mam przed oczami Ciebie, oglądającego romantyczne sceny ze swoją byłą? Zmarłą byłą. Dla Ciebie było tak idealnie. Ja bez żadnych wymagań, akceptująca wszystko co tylko mnie spotkało, idealne, grzeczne życie. Zero ryzyka, zero zmian, zero wymagań. A ja te wymagania mam. - Powiedziawszy to wstała i pochwyciła za torebkę, chwilę jeszcze kontemplując co powinna zrobić.
- Możesz wracać ze mną, lub tu zostać, ale wiedz, że nie ma w tym domu miejsca na pijanego Ciebie, śmierdzącego wódką i fajkami. Nie ma miejsca dla Ciebie takiego obok mnie. - Po tym zaś spojrzała na niego tym smutnym błękitem oczu, ruszyła szybkim krokiem w kierunku drzwi, zaraz zaś wychodząc z naleśnikarni w kierunku wyjścia. [zt]
_________________
    ..........................................
    ....................................BUT THE STORY IS THIS
    .............................She’ll destroy with her sweet kiss.

    I kiss your eyes and thank God we're together
    And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx
    h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e

    .......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
    .............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994

    Sweet talk with a hint of sin begging you to take me
    Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win.
    .............× maybe no one, maybe two ×

    .............TO LOVE AND TO FUCK
    ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s

    Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
    Remember that you're like nobody else.
    Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
    ................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×

    Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
    You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen
    .......How can life be what you want it to be?

    ................. .......

 
     
Seth
Weterynarz


Płeć: mężczyzna
Wiek: 33 lat (20.07)
Wzrost: 183 cm
Zawód: weterynarz hipiatra
Partner: I'll tell you my sins, and you can sharpen your knives

Ostatni trening: join up z Elusive
Podopieczny: Carcassonne, Elusive
Pieniądze: £2525

Punkty doświadczenia: 14
Skoki: 2
Ujeżdżenie: 2
Obycie z koniem: 10


Wysłany: 2019-09-20, 20:59   

Tak, chciał spokoju, na tyle, na ile z Ruth można mówić o spokoju. Przeżył piekło po śmierci Julie, a próba dojścia ze sobą do ładu i pozwolenia sobie samemu żeby żyć też była bardzo trudna. Proces ich schodzenia się też nie był najprostszy, kiedy się do siebie zbliżali któreś (Seth) robiło coś nie tak i odskakiwali od siebie jak oparzeni, a potem udawali przyjaciół. Oczywiście potem musiał przyznać, że przez większość czasu był naprawdę szczęśliwy, może poza tymi razami, kiedy wspomnienia o Julie wracały do niego z całą mocą. Czy to żle, że chciałby taki stan rzeczy utrzymać?
- Może dlatego, że nie jesteś kurą domową? Masz tą pracę, teraz mówisz, że to "lokalny projektant", ale na początku było to coś naprawdę dużego. To ja cię namówiłem na studia pamiętasz? - powiedział. Nie żałował tej decyzji, bo chciał żeby się rozwijała, ale nie do tego stopnia, aby odstawić go całkiem na boczny tor. Czuł podskórnie, że w Londynie byłoby tak samo i wciąż za mało czasu dla niego. Godzina wieczorem przemilczana, bo oboje byli na siebie żli, a do tego zmęczeni nie satysfakcjonowała go, nie wiedział czy satysfakcjonuje Ruth, może miała go już całkiem gdzieś. Ciekawe czy po fakcie, poświęcając jego i dzieci, czyli te kłody rzucane jej pod nogi przez życie, a poświęcając wszystko karierze, p o osiągnięciu szczytu szczytów będzie tak szczęśliwa jak jej się to teraz wydaje.
- To już jest problem twój i twoich kompleksów. - wypalił, zły, że porusza te kwestie, ale przecież sam zaczął. - Mówisz tak, jakbym robił to codziennie. Pobudka, to mi nie przynosi przyjemności, tylko ból. Nie wzdycham jednak i nie myślę co by to było, gdyby. Przykro mi, że tego nie rozumiesz. - odpowiedział, zaciskając palce na szklance, bo jej słowa dotknęły go bardziej, niż chciałby to przyznać.
- Jedź ostrożnie kochanie. Jedź, do swojego perfekcyjnego życia, w którym już nie ma dla mnie miejsca. - powiedział tylko, nie odwracając ku niej wzroku, napełniając każde słowo cynizmem, którego kiedyś tyle w nim nie było. Poczekał aż wyjdzie i wziął głęboki wdech, powoli zwalniając uchwyt na szklance, co jednak sprawiło, że ręce zaczęły mu się lekko trząść. Upił resztę trunku, uregulował rachunek i podziękował zatroskanej babci Lee, ale nie miał ochotę tłumaczyć jej na czym stoi ich związek. Po wyjściu z galerii skierował się w dowolnym kierunku, nie mając nawet pojęcia gdzie idzie, na pewno nie do domu. Zawsze było jego mieszkanie, mógł się tam schronić, miał tylko nadzieję, że gdzieś po drodze będzie monopolowy. Tak tequilo, ty najwierniejsza z żon.
zt
_________________

.......
.......
.......
.......
.......So go take the roses you left in the sink.
...........Strike all your poses and knock back a drink.

Take my life and set me free again, x x x. We finally fall apart and
.......................we break each other's hearts.
cause I’m overcome in this war of hearts
but all of me loves all of you, love your curves and all your edges
......all your perfect i m p e r f e c t i o n s, my one and (not) only

I would say my greatest achievement in life right now
.......is to be a wonderful father to my kids
.......... r i c h a r d,...a p r i l,...d a l i a 

Be s t r o n g, b f e a r l e s s, be b e a u t i f u l.
AND BELIEVE THAT ANYTHING IS POSSIBLE
when you have the right people there to support you
..........  v a l e n t i n o, f r i e d r i c h 
My hands have been broken, one too many times  Julie, Ruth 
...........So I’ll use my voice, I’ll be so fucking rude
.....gallery

+ zniżka 30% na zakup dowolnego konia - kalendarz adwentowy

ˆ edit by żonka
 
     
Elizabeth
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Wzrost: 152 cm
Zawód: Behawiorysta/fizjoterapeuta zwierząt
Pieniądze: £1150
Wysłany: 2019-12-27, 21:04   

Nowe miasto, nowe uliczki, nowe wszystko. Eli tylko wyszła z własnego domu i już się zgubiła. Właściwie to nawet nie wiedziała dokąd iść. Dopiero poznawała te okolice, szukała klientów. Wiedziała, ze gdzieś tutaj jest stadnina, do której będzie musiała podejść. Może szukają fizjoterapeutę dla jakiś koni, a sama znajdzie kogoś kto nauczy ją jeździć konno. Sama ta myśl odziała ją w szeroki uśmiech. Marzyła go podróżach konno, niestety w jej rodzinnym miasteczku nie było miejsc gdzie mogłaby się czegoś nauczyć. Na same szkolenia i kursy musiała przemierzać wiele kilometrów.
Dziś ubrała się w trochę za dużą żółtą bluzę, krótkie spodenki i kozaki na połowę ud, przynajmniej nie będzie taka niska ponieważ mają obcas 10cm. Na to jeszcze nałożyła swoją grubą czarną kurtkę, oczywiście nosi ją rozpiętą. Może być jej niewiarygodnie zimno, ale i tak trzeba jakoś wyglądać, szczególnie jak idzie się na miasto. Oczywiście nigdy nie zapomina o makijażu. Karnacja Eli była naturalnie ciemniejsza, nie musiała chodzić na solarium, dlatego również nie lubiła nakładać dużo podkładu. Na powieki dodała trochę różu, przejechała ładną kreską, pomalowała rzęsy oraz podkreśliła nieco policzki, no i usta, te zawsze muszą być uwydatnione. Tym razem zdecydowała się na ciemną czerwień.
Błądziła tak po okolicy, aż zauważyła budynek Galerii. Momentalnie w jej brzuchu odezwał się niemały głód, żądając o porządny posiłek. Przez całą akcję z przeprowadzką niewiele jadła ostatnimi czasy. Za to w tym miejscu powinna dostać porządną wyżerkę. Radośnie weszła do środka, rozglądając się z fascynacją po wnętrzu, a zapachy nieźle wodziły ją za nos. Poprawiła długie brązowe włosy, które jak zwykle upięła w wysoki kucyk, po czym ruszyła za jedzeniem.
Zatrzymała się przed KFC. Pamiętała, że tutaj podają ostre jedzenie, a takie lubiła najbardziej. Również nie umknął jej uwagi tłum, który tutaj panował. No tak, to ta godzina w której wszyscy wracają głodni z pracy. Grzecznie ustawiła się w kolejce, rozmyślając nad daniem które zamierza pochłonąć, a później może poszuka jakiegoś baru. Eli nie była alkoholiczką, nic z tych rzeczy, co nie zmienia faktu że lubiła się napić i jakimś dziwnym trafem zawsze kończyła nawalona jak szpadel z nową ekipą znajomych, za każdym razem.
 
     
Victor Snowdon
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23 lata
Wzrost: 185 cm
Pieniądze: £2600
Wysłany: 2019-12-28, 01:24   

Kiedy miał gorszy okres jeśli chodzi o napiętość stosunków z rodzicami, zwyczajnie stołował się na mieście, coby w domu przebywać jak najmniej. Ostatnio w ogóle już rzadko tam bywał, raz na jakiś czas nawet pomieszkiwał w "studiu", które z kumplami urządzili pod próby zespołu i imprezowanie. Na tym drugim spędzali tam zdecydowanie więcej czasu i na rękę było mu od razu zostawać na noc. Kilka dni z rzędu czy coś.
Skończywszy swoją zmianę w sklepie muzycznym, w którym pracował, opuścił posterunek i udał się na śmieciowe jedzenie do pobliskiej galerii. Taki tryb życia póki co uchodził mu na sucho, jako że metabolizm miał jak marzenie a o skutkach zdrowotnych nie myślał, po prostu bez wahania wybierał fast foody. Będąc już w centrum handlowym prędko odnalazł zakątek gastronomiczny i ustawił się w kolejce do maka. Stylem ubioru trochę odcinał się od reszty, mimo, że samą kolorystyką za bardzo nie odstawał. Luźna, czarna skóra podszyta futrem przy kołnierzu, pod spodem zmęczona życiem bluza z logiem dość alternatywnego zespołu, a na nogach spodnie podarte na tyle, że widać było fragmenty tatuaży, podobnie jak na dłoniach, bo rękawiczek przecież nie nosił. Buty oczywiście nosił także czarne, ni to skejterskie, ni to typowo streetwearowe. Całość miała dość specyficzny, wyrazisty charakter, choć nie dało się po samym stroju dopasować go do żadnej subkultury.
Dla zabicia czasu oczekiwania zaczął rozglądać się po ludziach naokoło, przy okazji mógł stwierdzić, że tego dnia panował tu spory ruch. W końcu nadeszła jego kolej na zamówienie, które wyrecytował wręcz odruchowo, bo zwykle decydował się na to samo. Po kolejnych kilku minutach od zapłacenia odebrał swoje jedzenie i ruszył z nim w poszukiwaniu miejsca do siedzenia. Jego spojrzenie padło na chyba ostatni wolny stolik, co prawda taki podłużny, czteroosobowy, ale niespecjalnie mu to przeszkadzało. Zdecydowanym krokiem udał się w jego stronę, zwinnie klucząc między tłoczącymi się w tym zakątku galerii ludźmi.
_________________


you got hell to pay but you already sold your soul



body like a whiplash,
salt my .w o u n d s. but I can't heal the way
I feel about you

I watch you like a hawk
I watch you like I'm gonna tear you limb from limb
will the .h u n g e r. ever stop?
can we simply
starve this
sin?

xxxx

 
     
Elizabeth
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 24
Wzrost: 152 cm
Zawód: Behawiorysta/fizjoterapeuta zwierząt
Pieniądze: £1150
Wysłany: 2019-12-28, 01:52   

W końcu nadeszła jej kolej na złożenie zamówienia, tak długo tego wyczekiwała, że w głowie miała już pięćdziesiąt różnych formułek, które może powiedzieć kelnerce za kasą, ale zdecydowała się na jedno, po czym odeszła kawałek, by reszta załogi mogła teraz zrobić jej danie. Przy okazji zaczęła już szukać wzrokiem wolnego stolika. Strasznie dużo ludzi, nie chciała przecież jeść na podłodze, a nie zamówiła tego na wynos. Całe szczęście było jeszcze jedno wolne miejsce, wprawdzie czteroosobowe ale mówi się trudno, jakaś rodzinka zje sobie w kiblu.
Po krótkiej chwili oczekiwania usłyszała swoje imię, bo taki mieli zwyczaj w KFC, podajesz imię do zamówienia. W sumie mogła powiedzieć coś zabawnego, ale nie wpadło jej to wtedy do głowy. Z radością odebrała największy jaki mieli kubełek ostrych skrzydełek. Może i po niej tego nie widać, bo Eli jest osobą bardzo szczupłą, ale uwielbiała jeść i wcale się z tym nie krępowała. Podziękowała ładnie, po czym ze swoim jedzonkiem odwróciła się w stronę już wcześniej zauważonej miejscówki, niestety już ktoś tam siedział, lecz persona była sama, chyba że na kogoś czekał, cóż trudno. Beth niepewnie ruszyła w jego stronę, co chwilę rozglądając się na boki. Może coś innego akurat się zwolni? Niestety, stała już przy nieznajomym, a wszystko dalej było zajęte, nie miała wyjścia.
- Można? Niestety wszystko pozajmowane. - Spytała, lokując już swoje cztery litery na siedzeniu naprzeciwko. Najwyżej sobie pójdzie, jeśli będzie miał wielki problem. Przez chwilę mu się przyglądała, chłopak całkiem w jej typie. Dziary, fajne ciuchy, szczupły, nieład na głowie i brązowe ślepia. Nie można się tak w kogoś wpatrywać, więc wzrok wlepiła w skrzydełka, które po chwili zaczęła pochłaniać. Głodny nie potrafi czekać.
 
     
Victor Snowdon
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23 lata
Wzrost: 185 cm
Pieniądze: £2600
Wysłany: 2019-12-29, 17:36   

Chłopak zdążył się dopiero co rozsiąść przy stoliku i nawet nie liczył się z tym, że ktoś od razu będzie mu zawracać głowę. Zbuntowany nastolatek w ciele dwudziestotrzylatka uniósł gniewne spojrzenie w kierunku, z którego dochodził go pytający głos. Zmarszczone czoło i brwi co prawda nie rozchmurzyły się na widok urodziwej nieznajomej, ale ładna buzia dziewczyny sprawiła, że niemal odruchowo skinął głową, wyrażając tym samym zgodę na jej towarzystwo przy stole. Z miną niezadowolonego chłopca wyglądał paradoksalnie zniechęcająco i zachęcająco zarazem, bo był to wyraz twarzy dodający mu tego uroku a'la badass.
Oparty nisko na krześle wyglądał, jakby pól-siedział, pół-leżał w domu na fotelu, do tego jedną rękę niemal na całej długości oparł na blacie stolika, w niej trzymał telefon, drugą dłonią od niechcenia sięgał po kolejne frytki, bo to od nich zaczął jedzenie. Niezbyt miał ochotę na rozmowy, ale nie przeszkadzało mu to w jawnym zerkaniu w stronę siedzącej i jedzącej Elizabeth. Nie krępował się z tym ani nie krył, a minę miał przy tym nieodgadnioną, ciężko było powiedzieć, czy to neutralny uśmieszek, drwiący i rozbawiony grymas czy naburmuszone zaciśnięcie szczęki. Jego oczy za to na pewno wskazywały na jakieś zainteresowanie, bo iskrzyły się tak, jakby Victorowi ewidentnie coś chodziło po głowie. Osoba, która go dobrze zna, powiedziałaby w tym momencie, że sprawiał wrażenie niezdrowo pobudzonego - w końcu miewał zwykle same poronione pomysły.
_________________


you got hell to pay but you already sold your soul



body like a whiplash,
salt my .w o u n d s. but I can't heal the way
I feel about you

I watch you like a hawk
I watch you like I'm gonna tear you limb from limb
will the .h u n g e r. ever stop?
can we simply
starve this
sin?

xxxx

 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,08 sekundy. Zapytań do SQL: 7