NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Supermarket
Autor Wiadomość
Lillien
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4795
Wysłany: 2020-04-08, 22:20   

Skupiona na tym, aby dosięgnąć upragnioną butelkę, w jednej chwili podskoczyła słysząc głos za swoimi plecami. Niechcący strąciła przez to masło, ale w ostatniej chwili zdążyła złapać kostkę, która zatrzymała się pomiędzy jedną z półek, a ciałem Lillien. Lekko zdezorientowana całą tą sytuacją, obróciła się przodem do mężczyzny, który zdecydował się jej pomóc. Poprzez rzadkie i w zasadzie znikome spotkania z ludźmi, teraz każdy kontakt z kimkolwiek był dla niej odrobinę przytłaczający.
- Dwie, jeśli byłby pan tak miły- Rzuciła cicho i jakby nieśmiało, jednocześnie ukradkiem przyglądając się Valentino. Jego twarz wydała się być dziwnie znajoma, ale Blondynka nie zaprzątała sobie tym głowy, bardziej będąc skupiona na mleku, które od dłuższego czasu próbowała włożyć do swojego wózka. A ten wypełniony był wbrew pozorom niewielką ilością produktów, gdzie królowały jednak owoce i warzywa.
- Dziękuję- nieznacznie się uśmiechnęła, w momencie w którym upragniony produkt trafił wreszcie w jej drobne delikatne dłonie. Zmęczona smutkiem i stresem twarz, na bardzo krótką chwilę rozpromieniała, ale zaraz znów przybrała swój wyraz obojętności, gdy Lillien skrupulatnie skreśliła z listy zakupów kolejną z wielu pozycji.
_________________
[img][/img]


ME:

Kupuje nową sukienkę.
Zawsze wygląda dobrze w czerwieni. ( Lillien )

PMS:

Powiedziała „Witam pana, miło mi pana poznać.” ( x )

YOU:

Jeśli kochasz mnie całym sercem.
Uczynię Cię gwiazdą w moim wszechświecie ( x )

FRIENDS:

Leżąc na dnie, mierząc w księżyc,
Próbując opróżnić ocean łyżką,
Uda nam się, osiągniemy to razem. ( Misza )
 
     
Valentino
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 190 cm
Zawód: Bankowiec i przykładny ojciec kochanej córeczki
Podopieczny: Cruor Vena
Pieniądze: £840

Punkty doświadczenia: 14

Wysłany: 2020-04-08, 22:50   

Odwzajemnił uśmiech kobiety, lekko marszcząc brwi a przy tym przyjrzał się osobie blondynki, która skreślając mleko z listy pozwoliła mu się bezkarnie pogapić. W przeciwieństwie do niej potrzebował chwili więcej na poczucie znajomości, ale taką już ma pracę, że spotyka niemalże po kilkadziesiąt osób dziennie, z każdą wdając się w rozmowę. Ale ale, Valentino to Włoch, może niepraktykujący, ale dalej tkwi w nim to ziarenko uważania każdego za przyjaciela!
- Przepraszam, nie chcę Pani jakoś... - Wykonał charakterystyczne ruchy dłońmi, zataczając dwa równomierne koła, chcąc zebrać myśli, by kontynuować już pewniej. - Ja Panią chyba kojarzę. - A po tym wziął tą nieszczęsną gazetkę ,,Słodkie psy i kochane koty'' aby zwinąć ją w rulon i zająć tym samym ręce, co zdecydowanie ułatwiało skupienie myśli.
- Widziałem Panią jakiś czas temu, chyba nawet w tym sklepie. - Tutaj subtelnie, nienachalnie zlustrował jej sylwetkę, jakby na potwierdzenie, że tą oto tutaj osobę, mniej więcej o takiej posturze widział. Ale nie do końca, bowiem brakowało ciążowego brzuszka, na który zwykle zwraca uwagę. Tak już go matka będąca położną nauczyła, że przy ciężarnych lepiej mieć oczy na około głowy a najlepiej to i w stopach... o ile to może mieć jakiekolwiek zastosowanie... :lol2: Nie chciał jednak na chama poruszać tej kwestii, czekając na reakcję blondynki, której włosy lustrował, chwilę kontemplując na tak nieznaczącą rzeczą, jak zaplątany kosmyk, który ułożył się w inną stronę, niż pozostałe. A może jednak nie myślał w ogóle? :lol2:
_________________
 
     
Lillien
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4795
Wysłany: 2020-04-08, 23:49   

Skupiona na złożonej kartce papieru, długopisem skutecznie wymazywała jedną z pozycji, skupiając się na kolejnych, które za moment miały trafić do sklepowego wózka. Nie poświęcając więcej uwagi mężczyźnie zwyczajnie zajęła się w tym momencie sobą i wspomnianą kartką, którą z powrotem wsunęła do kieszeni wełnianego płaszcza.
Podnosząc spojrzenie znów napotkała twarz Valentino, który z zainteresowaniem się jej przyglądał. I może uznałaby to za coś dziwnego, gdyby nie fakt, że jej twarz była dość rozpoznawalna. Grając w produkcjach hollywoodzkich, jako aktorka musiała się z tym mierzyć. Mimo to słowa mężczyzny sprawiły, że zwrócił jej uwagę na siebie jeszcze bardziej. W reakcji na co delikatnie zmarszczyła równe brwi, a zainteresowane spojrzenie skierowała wprost na jego twarz jednocześnie obserwując to jak gestykuluje rękoma.
- Bardzo możliwe- odpowiedziała ze spokojem i zdobyła się nawet na jakiś sympatyczny uśmiech, nie chcąc aby mężczyzna, źle odebrał jej ogólne przygnębienie.
- Muszę przyznać, że ja pana chyba też kojarzę, właśnie z tego sklepu- Dodała za moment, po tym jak przypomniała sobie o ich pierwszym spotkaniu. Gdy każde z nich wybierało coś dla swojego dziecka, Valentino dla kilkuletniej córki, a Lillien dla wtedy jeszcze nienarodzonego synka. Samo wspomnienie odrobinę ją zabolało, ale starając się nie dać zawładnąć emocjom, po prosu nieco mocniej zacisnęła jedną z dłoni w zgrabną pięść, którą zaraz schowała do kieszeni.
- Kupował pan wtedy chyba coś dla dziecka.- Rzuciła niezobowiązująco starając się, aby jej głos nie drżał. Zupełnie jakby chciała potwierdzić swoje słowa i to, że jednak go pamięta. Nie mogła wiecznie uciekać od tego tematu nawet jeśli był bolesny, bo nikt tak naprawdę nie był temu winien. A ten pan tutaj tylko chciał porozmawiać no i trzymał w dłoni silny oręż w postaci „słodkich psów i kochanych kotów”. :lol2:
_________________
[img][/img]


ME:

Kupuje nową sukienkę.
Zawsze wygląda dobrze w czerwieni. ( Lillien )

PMS:

Powiedziała „Witam pana, miło mi pana poznać.” ( x )

YOU:

Jeśli kochasz mnie całym sercem.
Uczynię Cię gwiazdą w moim wszechświecie ( x )

FRIENDS:

Leżąc na dnie, mierząc w księżyc,
Próbując opróżnić ocean łyżką,
Uda nam się, osiągniemy to razem. ( Misza )
 
     
Valentino
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 190 cm
Zawód: Bankowiec i przykładny ojciec kochanej córeczki
Podopieczny: Cruor Vena
Pieniądze: £840

Punkty doświadczenia: 14

Wysłany: 2020-04-10, 12:48   

Nie kojarzył jej jako aktorki, bowiem to zdecydowanie nie był kinomaniak, a już nawet jeśli widział ją w jakimś filmie, to było to zapewne tak dawno temu, że zdążył zapomnieć. To zdecydowanie fan literatury, nijak nie interesowały go ani filmy, ani seriale, a jeśli już coś oglądał w telewizji, to bajki z córką, BBC o zwierzętach i pojedyncze programy typu Top Gear... no i mecze, ale to tym chyba mówić nie trzeba. :lol2:
Nie mniej jednak kobietę musiał kojarzyć a gdy i ona zgodziła się z jego przypuszczeniami, uśmiechnął się szerzej, ręką zaczesując trochę dłuższe niż zwykle włosy.
- Ah, tak, dla córki. - Spojrzał na trzymaną w dłoni gazetę, po czym zaśmiał się i cicho odchrząknął. - Cieszę się, że chociaż Pani nie odbiera tego jako moje upodobania, a upodobania córki. - Nawiązał do niekiedy dziwnych spojrzeń kasjerek, gdy kupując zapas piwa i chipsów, kupował też trochę rzeczy dla córeczki. Wtedy wyglądał jak wieczny kawaler z dziwnymi, irracjonalnymi upodobaniami w popijaniu piwa, jedzeniu chipsów o smaków żeberek i przeglądaniu gazet o zwierzakach. Wszystko oczywiście zwieńczało kupowanie prezerwatyw lub nawilżonych chusteczek- momentami obawiał się, czy nie puszczą za nim policji. :lol2: Nie mniej jednak nie chciał poruszać tematu jej ciąży, bo nie było to na miejscu, gdy nawet nie znał imienia atrakcyjnej blondynki. Dlatego też odłożył swój ciężki osprzęt do koszyka, ten przełożył do lewej dłoni, zaś prawą wyciągnął do kobiety, wierzchem ku górze. Kiedy tylko mu ją podała, lekko się nachylił i subtelnie uścisnął jej dłoń, w między czasie dopowiadając.
- Valentino, lecz proszę mi mówić Val. - Nie pocałował wierzchu jej dłoni, choć ruch odrobinę naśladował te dżentelmeńskie zachowanie. Ot, taki już miał włoski sposób bycia, ale trochę go unowocześnił, zdając sobie sprawę, że nie każda kobieta życzy sobie ślinę jakiegoś obcego faceta na dłoni. A już szczególnie, gdy ten nosi ze sobą bardzo dziwnie skomponowany koszyk.
_________________
 
     
Lillien
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4795
Wysłany: 2020-04-10, 20:46   

Filmy w których grała nie były tak popularne na skalę światową, jak inne wielkie hollywoodzkie produkcje. Dzięki temu miała wciąż odrobinę swojej małej prywatności, zwłaszcza w tak niewielkim nadmorskim miasteczku jak Eastbourne. Tutaj czuła się anonimowa i w gruncie rzeczy bardzo jej to odpowiadało. Podobnie jak atmosfera tej okolicy, wypełniona spokojem i ciszą, których w ostatnim czasie potrzebowała. Był to główny powód dla którego zdecydowała się tu wrócić, potrzebując chyba takich chwil sam na sam ze swoimi myślami.
Początkowo przebywanie non stop w pracy i chęć zajęcia głowy każdą kolejną rolą, zdawały egzamin i pozwalały Lillien przetrwać ten najgorszy okres po porodzie. Niestety to „antidotum” okazało się być niezbyt skutecznie i w pewnym momencie chwilowy pracoholizm odbił się także na zdrowiu Blondynki. Stąd też pojawił się pomysł o przyjeździe tutaj, czego Lilly jak na razie nie żałowała.
- Nie, skądże. Od razu widać, że nie robi pan zakupów tylko dla siebie.- Odpowiedziała uspokajająco z lekkim uśmiechem, za moment biorąc głębszy oddech, gdy znów z powodu emocji zaschło jej w gardle. Starała się panować nad sobą i nie wracać myślami do tego przeklętego dnia, ale czasem ciężko było wygrać ze swoją własną psychiką.
- Domyślam się, że takie zakupy niektórzy odbierali nieco inaczej?- Zapytała chcąc pociągnąć odrobinę ten temat, choć głównie po to, aby zająć czymś innym swoją głowę. W dodatku sam mężczyzna wydawał się być sympatyczny, a niezobowiązująca spontaniczna rozmowa jeszcze nigdy nikomu nie zaszkodziła.
W reakcji na gest Valentino lekko uniosła brwi w pierwszej chwili, raczej rzadko spotykając się z tak szarmanckim sposobem zapoznania. Odrobinę nieśmiało podała mu swoją drobną dłoń, za moment subtelnie unosząc kąciki ust ku górze.
- Miło mi - odpowiedziała tuż po tym jak ostrożnie zabrała dłoń z uścisku.
-Lillien, a w zasadzie Lill.- Również się przedstawiła spojrzenie przenosząc prosto na jego niebieskie oczy.
_________________
[img][/img]


ME:

Kupuje nową sukienkę.
Zawsze wygląda dobrze w czerwieni. ( Lillien )

PMS:

Powiedziała „Witam pana, miło mi pana poznać.” ( x )

YOU:

Jeśli kochasz mnie całym sercem.
Uczynię Cię gwiazdą w moim wszechświecie ( x )

FRIENDS:

Leżąc na dnie, mierząc w księżyc,
Próbując opróżnić ocean łyżką,
Uda nam się, osiągniemy to razem. ( Misza )
 
     
Valentino
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 190 cm
Zawód: Bankowiec i przykładny ojciec kochanej córeczki
Podopieczny: Cruor Vena
Pieniądze: £840

Punkty doświadczenia: 14

Wysłany: 2020-04-10, 21:47   

Nic więc dziwnego, że jej nie kojarzył. Jakby wymienić filmy jakie widział, to pewnie któraś część Transformersów, Titanic (połowa, bo go nudził) i może jakieś włoskie, które oglądali na lekcjach w szkole. No i Kevin sam w domu, to jest must have, bo córka co roku go o niego męczy. :lol:
- Oj tak, jestem samotnym ojcem, więc moje zakupy nie przypominają tych dla rodziny... a tutaj rzeczy dla dzieci. - Zaśmiał się, ponownie przeczesując włosy ręką, pozwalając sobie przy tym na lekką obserwację kobiety. Po zapoznaniu się zaś, jego facjatę odział lekko tajemniczy uśmiech. Odwzajemnił spojrzenie w oczy, pozwalając na dłuższą chwilę. Musiał przyznać, że była atrakcyjną kobietą, lecz teraz nie koniecznie to go interesowało. Chyba po prostu lubił ludzi. Lubił poznawać, rozmawiać, rozpatrywać ich zachowanie i mowę ciała.
- Lillien... Piękne imię. - Powiedział, pozwalając cichemu pomrukowi wkraść się w jego nisko głos, a prawy kącik ust podążył ku górze wraz z brwią po tej samej stronie. Przyglądał się kobiecie skupiony, powoli pochłaniając jej mowę ciała. Nieśmiałość, niepewny uśmiech, nerwowe ruchy palcami, maksymalne skupienie i siła, z jaką przytrzymywała długopis w dłoni. To wszystko powoli składało się w pewną całość, z której chciał zdjąć pelerynę niewidkę. Już miał jej nawet proponować coś gdy..
_________________
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2020-04-10, 21:51   



UWAGA, UWAGA! PROSIMY O OPUSZCZENIE SKLEPU NAJBLIŻSZYM WYJŚCIEM EWAKUACYJNYM!
Rozniósł się głos w sklepie, następnie nakazując zostawić koszyki z zakupami w centralnej części alejki. Tłum ludzi rzucił się ku głównemu wyjściu ze sklepu, jednak Valentino i Lillien mieli blisko inne wyjście, którym dość szybko mogli opuścić budynek, który powoli pochłaniał pożar. Doszło do zwarcia, które narastając na sile, doprowadziło do pożaru w magazynie. Najważniejsze, by wszyscy wyszli z tego cało.
 
     
Lillien
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Pieniądze: £4795
Wysłany: 2020-04-10, 22:39   

Takie kultowe filmy były znane każdemu, ale Lillien w zasadzie dopiero rozpoczynała swoją karierę w branży w Hollywood, stąd też jej role na razie były raczej drugoplanowe lub mniej znaczące. Samo kino uwielbiała od dziecka i mam tu ma myśli nie tylko same filmy, ale również cały rytuał jaki wiązał się z wyjściem do kina. Zabierana przez ojca, siadała w jednym z obitych aksamitem foteli, nerwowo przebierając nóżkami w trakcię trwających reklam. Każdy film oglądała z zapartym tchem podziwiając nie tylko scenografię, ale również i grę aktorską. W miarę upływu czasu, nie zrezygnowała z tego małego rytuału, odwiedzając salę kinową regularnie, przynajmniej raz w miesiącu.
- Z pewnością taka zawartość koszyka może wyglądać odrobinę myląco.- Zgodziła się z nim mając świadomość tego, że wybór produktów dla całej rodziny znacząco odbiegał od zapotrzebowania samotnego mężczyzny oraz jego córeczki. Słysząc o byciu samotnym tatą delikatnie się uśmiechnęła, sama przecież miała wychowywać syna samodzielnie, bez udziału jego ojca.
Niestety przy porodzie pojawiły się komplikacje, a dziecka nie udało się uratować. Stan Lillien również wisiał na włosku, ale jej organizm był zdecydowanie silniejszy. I właśnie z tego powodu była tu teraz sama, bez swojej małej pociechy.
- Dziękuję- uśmiechnęła się szerzej, do tej pory prezentując raczej nikły uśmiech. W ostatnim czasie prawie wcale się nie uśmiechała, więc była to miła odmiana od szarej codzienności. Patrząc mu w oczy nawet nie dostrzegła kiedy zaczął jej się przyglądać nieco bardziej. Odrobinę ją to speszyło, gdy zdała sobie z tego sprawę, lecz nie dała tego po sobie poznać. Dawniej postrzegała siebie jako bardzo atrakcyjną kobietę, sama też nie unikała kontaktów z mężczyznami, zwykle pozwalając sobie na niewinny flirt. Teraz po tych wszystkich zmianach jakie zaszły w jej życiu, była zdecydowanie bardziej skryta i tajemnicza. A tym bardziej daleka od jakichkolwiek prób nawiązania relacji damsko-męskich.
W trakcie całej rozmowy nerwowo maltretowała niewielką karteczkę w dłoniach, podobnie traktując długopis, który wręcz nieświadomie przewracała w dłoni. Były to jedynie odruchy, mniej lub bardziej świadome, które pomagały Lillien radzić sobie z nadmiarem sprzecznych emocji, które odczuwała.
Gdy zaczęła się zastanawiać nad tym, czemu nowo poznany mężczyzna aż tak wnikliwie jej się przygląda, w całym sklepie rozbrzmiał na początku alarm, a później komunikat skierowany w stronę wszystkich klientów.
- Chyba nici z dzisiejszych zakupów.- Skomentowała zaistniałą sytuację i zachowując spokój rozejrzała się dookoła.
- Tam widzę nakleję z napisem „wyjście ewakuacyjne”, może powinniśmy spróbować zamiast przebijać się przez ten cały tłum?- Zaproponowała będąc w stanie nalegać na tę opcję, gdyby Valentino jednak odrobinę spanikował. :lol2:
_________________
[img][/img]


ME:

Kupuje nową sukienkę.
Zawsze wygląda dobrze w czerwieni. ( Lillien )

PMS:

Powiedziała „Witam pana, miło mi pana poznać.” ( x )

YOU:

Jeśli kochasz mnie całym sercem.
Uczynię Cię gwiazdą w moim wszechświecie ( x )

FRIENDS:

Leżąc na dnie, mierząc w księżyc,
Próbując opróżnić ocean łyżką,
Uda nam się, osiągniemy to razem. ( Misza )
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2020-05-05, 20:38   
   Tytuł: Hodowca


Eviline napisał/a:
...


On również w tej alejce poczuł się jak ryba w wodzie, a może raczej jakby właśnie wszedł do baru i zasiadł prze półką pełną wyśmienitych trunków. W tym wypadku jednak z ich wypiciem musieli zaczekać, aż dotrą do swoich domów. Tak to właśnie jest z życiem, trudno jest cokolwiek przewidzieć, a na pewno łańcuch przyczynowo-skutkowy: zbicie puszek-spektakularna ucieczka przed ochroniarzem-dotarcie do alejki z pampersami, gdzie miła sprzedawczyni wzięła ich za szczęśliwych rodziców, był mało prawdopodobny.
- Z rozkoszą. - odpowiedział z emfazą, faktycznie porzucając dwie paczki pampersów. Kto wie, może komuś się przydadzą. Jakaś inna promocja w rodzaju kup zgrzewkę piwa, a dostaniesz paczkę pieluch za pół ceny. Na taką promkę to by prędzej poszedł. - No, i takie dzieci to ja rozumiem. - odpowiedział z zadowoleniem, następnie pochłonęły go rozmyślania, co tu faktycznie wybrać.
- I bardzo dobrze, przyzwyczajaj się, bo ja na pewno nie pozwolę ci o tym zapomnieć. - powiedział z szelmowskim uśmiechem. W końcu facjata Evil wyrażając kompletne zdumienie była prawdziwą ucztą dla jego oczu.
- Możemy pić razem, nie widzę przeciwwskazań. - odpowiedział, podążając za Eviline, z wzrokiem wlepionym w "dzieci", czekające tylko na to, by je adoptować. Eviline należała do jednej z tych osób, których towarzystwo przy piciu było jak najbardziej mile widziane. - Ale nie wiem jak ty, ja jakieś zapasy też muszę zrobić. - dodał. Jeśli chodzi o picie lubił mieć szeroki wybór, więc kiedy tylko w jego barku robiło się trochę luzu maszerował do sklepu po nowe dzieci.
 
 
     
Eviline
Dżokej


Płeć: kobieta
Wiek: 26 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: mechanik
Podopieczny: Ebony Knight, Daiquiri
Pieniądze: £12655

Punkty doświadczenia: 150
Skoki: 4
Ujeżdżenie: 4
Wyścigi: 128
Western: 2
Obycie z koniem: 12


Wysłany: 2020-05-05, 22:12   

Z szerokim uśmiechem na twarzy pomachała na pożegnanie pieluchom. Obserwując ją z boku można by pomyśleć, że to jakaś zdesperowana matka na wychodnym, która w końcu pozbyła się dzieciaków. Cóż... Coś w tym mogło być. Zresztą, sytuacja była tak nieprawdopodobna, jak i całe te ich zakupy, bo w końcu gdzie w tym logika? Tylko oni mogli mieć tyle szczęścia w nieszczęściu i wziąć udział w tej kumulacji niemożliwych przypadków. Evil nawet przez chwilę pomyślała o wyciągnięciu nagrania z kamer ochrony, tak na pamiątkę oczywiście.
Dobra, zamontowałaby w domu wielki monitor na którym owe nagranie by się zapętlało. To by było coś! :lol:
Kobieta złapała butelkę tequili, którą przytuliła do piersi niczym najcenniejszą rzecz, którą trzymała w dzisiejszym dniu. Już miała odchodzić od półki, ale sumienie zdecydowanie nie pozwoliło jej tego zrobić. Bujnęła się ponownie do półki i zabrała z niej drugą, identyczną butelkę, którą również przytuliła.
- Patrz! Poznaj nasze dzieci, to Tequ i Ila! - Krzyknęła do Briana, unosząc obie butelki w górę, by mógł je zobaczyć. Teraz już nie było wątpliwości - była walnięta.
Szła dalej, wzdłuż alejki, kierując się z wolna w kierunku Briana. Już nic więcej do szczęścia nie było jej dzisiaj potrzebne, resztę miała w domu, a to były jedynie brakujące elementy do rozweselenia wieczoru.
- Ty bierzesz na siebie odpowiedzialność za to przyzwyczajanie, bo jak się pokłócimy i rozstaniemy, to będziesz musiał mi dawać alimenty na Tequ i Ilę, pamiętaj, razem musimy brać czynny udział w ich wychowaniu. - Powiedziała to całkiem poważnie, by po kilku chwilach się roześmiać. Z jednej strony było to przekomarzanie w dość pokręcony sposób, z drugiej strony Evil bardzo podobał się właśnie ten sposób przekomarzanek w ich wydaniu, więc nie miała nic przeciwko temu.
- Świetnie! - Zareagowała z naprawdę widocznym entuzjazmem, chyba coś jej się poprzestawiało w głowie, jakoś trybiki zaczęły inaczej pracować i przez to bardzo ekspresyjnie zaczęła wyrażać emocje. - U mnie, u Ciebie? - Zapytała typowo orientacyjnie, wolała wiedzieć, czy czeka ją wędrówka po nocy do domu na bani. Z drugiej strony Brian nie musiał przepadać za stadem jej kotów, więc była przygotowana na możliwość doświadczenia jego gościnności tylko po to, by nie musiał obcować z kociskami.
Teraz już tylko dreptała krok w krok za Brianem, dając mu czas na wybór trunków, które potrzebował. Taaaak, to również zaczynało wyglądać dziwnie :lol2:
_________________


G o t t a ..r a i s e ..a..l i t t l e..h e l l

Oh my God, look at that face, you look like my next mistake
Love's a game, wanna play? » b o y f r i e n d
Nice to meet you, where you been? I could show you incredible things
Magic, madness, heaven, sin. » 3 p m s
Screaming, crying, perfect storms, I can make all the tables turn
Rose garden filled with thorns. » e x b o y f r i e n d
So it's gonna be forever, or it's gonna go down in flames
.....» S c a r l e t t, A u r e l i e, A n n, A i d e n, B r i a n, L u c a s, C. J.
'Cause we're young and we're reckless. We'll take this way too far
It'll leave you breathless. » A l e x i s, D e l f i n



Young blood, run like a river, young blood, never get chained.
Heaven need a sinner.
» E b o n y K n i g h t, D a i q u i r i, H e r o O f W a r, B a s h a y e r
gotta raise a little hell, baby drop them bones
Baby sell that soul, baby fare thee well
» l i k e h o r s e s a n d m o r e

phonetinderhouseinstagram



@edit by Delfin only for Eviline
 
 
     
Brian
Zawodnik
Allrounder
randomly awesome


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat (30.01)
Wzrost: 178 cm
Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno
Partner: the pain and the pleasure all come together

Ostatni trening: skokowy z Bolero
Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson
Pieniądze: £2384

Punkty doświadczenia: 187
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 25
Cross: 18
Wyścigi: 62
Obycie z koniem: 15


Wysłany: 2020-05-17, 11:38   
   Tytuł: Hodowca


O, i to jest dobry pomysł, mając takie nagranie, zapętlił by je sobie, puszczając Eviline przez cały czas ten komiczny wyraz jej twarzy :lol2:
Już miał jej zaproponować, że zdejmie jej te butelki tequili, bo w końcu byłtrochę wyższy, a ona chyba nie miała na sobie szpilek o dziesięciocentymetrowych obcasach, ale nie dane było mu to zrobić, bo Evil to kobieta niezależna i rycerza w lśniącej zbroi i na gniadym koniu nie potrzebuje.
Nie mógł się powstrzymać od śmiechu, kiedy zaprezentowała mu dwie butelki tequili jako ich dzieci. Owszem, może i była walnięta, ale jemu to nie przeszkadzało, tylko pytanie czy to zaraźliwe?
- No i takie dzieci to ja rozumiem! - odpowiedział. Mógłby adoptować nieskończone ilości takich dzieci, ale wtedy nie byłoby dnia, w którym byłby trzeźwy. Trzeźwość czasem jest dobra, można wtedy pojechać do stajni, wybrać się na wycieczkę samochodową, albo na tor motocrossowy, aby uzupełnić niedobory adrenaliny.
- Pokłócić się to jeszcze możemy, ale rozstać się nie chcę, za bardzo bym się bez ciebie nudził, kochanie. - zażartował. Z boku mogli wyglądać jak para wybierająca alkohol na jakąś imprezę, albo coś. Jedno było pewne, Eviline mogłą się przyzwyczaić, do tego, że w każdym wypowiedzianym przez Briana zdaniu znajdzie słowo "kochanie". -Odpowiedzialność nie jest moją mocną stroną, ale dobrze, jeśli zajdzie taka potrzeba mogę ci spłacać alimenty w procentach. - dodał, wskazując na sklepową półkę, uginającą się pod butelkami przeróżnych alkoholi.
- U Ciebie? - zaproponował luźno. Chciał raz być dżentelmenem i podarować Eviline podróż do domu na bani. Jeśli na to jej zadupie dojeżdżają taksówki, to potem jakoś wróci do domu. Oczywiście to była tylko taka przykrywka, gdyż w domu miał bajzel na kółkach, którego nie chciało mu się sprzątać przed wyjściem. A jej koty to najmniejszy problem, jak od niego wywąchają psa, to może się będą trzymać z daleka.
O ile Eviline zaakceptowała propozycję ugoszczenia go u siebie, Brian mógł się skupić na prywatnych zakupach na wyposażenie jego barku. Również ściągnął sobie butelkę tequili, w ślad za nią w koszyku (który pewnie zrobił się ciężkawy) wylądowały dwie butelki Ballantines'a
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,12 sekundy. Zapytań do SQL: 9