Wyprzedził rudowłosą chwilę później zatrzymując się by jednak mogła go dogonić. Wyciągnął rękę uśmiechając się.
- Nie bądź mięczak, pospiesz się cieniasie. - Zaśmiał się mówiąc do niej, drocząc się.
Chwycił ją za rękę (chyba się zapomniał, że poza hotelem nie obowiązuje zasada "jesteśmy parą") i prowadził ją w kierunku taksówek. Otworzył jej drzwi by zaraz również wsiąść do środka. Podał mężczyźnie adres i czekał aż znajdą się we wskazanym miejscu. Nie było bardzo daleko ale nie można byłoby piechotą przebyć tych kilometrów. Nie chciał bowiem umęczyć zbytnio ani siebie ani swej partnerki. Kiedy byli prawie na miejscu poprosił taksówkarza by jednak zatrzymał się trochę wcześniej. Chciał wprowadzić rudą swoją ulubioną uliczką. Zapłacił życząc "dobranoc" i wysiadł razem z dziewczyną.
- No to jesteśmy prawie na miejscu. - Uśmiechnął się zdawkowo. Ponownie chwycił jej dłoń i ruszył przed siebie.
Byli między dwoma, wysokimi i dość wąskimi blokami, szli cały czas prosto aż do momentu kiedy za blokami zaczął rozciągać się las. Aczkolwiek do tej strony alejka była oświetlona, wisiały drobne lampiony przywieszone na sznureczku. Ścieżka dawno wydeptana, pełna leśnego piachu pod koniec wymieszanym z nadmorskim. Niebo było ciemne, pełne gwiazd. Można było zobaczyć, że na końcu tej "mlecznej drogi" była plaża, ale - oświetlona. Dookoła parę małych straganów zarówno z jedzeniem jak i z zabawkami do wygrania.
Chińszczyzna, czy też małe kfc, a może włoskie makarony? Można tu było coś przekąsić, w dodatku między kęsami zagrać na maszynach losując drobiażdżki, czy też grając w jednorękiego bandytę.
Z budki gdzie można było strzelać i trafiać w puszki leciała muzyka różnych gatunków. Ale zazwyczaj ta najlepiej "sprzedająca się" tj pop ew disco..
W centrum tych wszystkich stoisk znajdowały się karuzele małe i duże, rollercoastery ale raczej te małe i średnie. Młoty, kule na wodzie, samochody na prąd, windy itd..
To centrum rozrywki plażowej było czynne najdłużej w weekendy, aż od południa do rana. Zabawa tutaj mogła trwać bez końca. Szczęśliwi czasu nie liczą, prawda?
Mimo to, dobrze byłoby uważajć, złodziei którzy czyhają na czyjś portfel nie brakuje.
Blondyn w połowie ścieżki puścił dziewczynę. Obserwował ją co chwilę odwracając do niej głowę. Widząc jej świdrujące oczy po okolicy uśmiechał się coraz to szerzej. Odnotowywał jaj reakcję na jego pomysł.
To całe wesołe miasteczko tak naprawdę niedawno się zapowiadało. Ale Ilian.. że szukał stale wrażeń nie przeoczył tejże okazji. Prawdę mówiąc nie planował na poważnie by się tutaj wybrać ale skoro dziś wpadła mu do głowy taka, a nie inna możliwość to dlaczegóż by nie skorzystać? Szczególnie, że mógł umilić wieczór nie tylko sobie ale i osobie towarzyszącej przed którą chciał wypaść jak najlepiej. No to co, gotowi?
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
Tempo, które narzucił Ilian, w pierwszym momencie dla rudowłosej było zabójcze. Chociaż starała się, jak tylko mogła, to chłopak chyba zapomniał o jednym, ważnym fakcie - Melody w przeciwieństwie do niego miała buty na obcasie.
- Załóż szpilki to pogadamy cwaniaku - odgryzła się z uśmiechem na ustach, bez zawahania chwytając blondyna za rękę, uważając to w tym momencie za coś kompletnie normalnego. Chyba również zapomniała wyjść ze swojej wcześniejszej roli, a może to po prostu wypity alkohol sprawił, że była odważniejsza w swoich działaniach.
Wpakowała się do podstawionej taksówki i odetchnęła z ulgą, dając swoim nogom chwilę odpoczynku. Cała ta akcja wydawała jej się iście szalona, ale to z kolei sprawiało, że była jeszcze bardziej zaciekawiona pomysłem Gooferda i tym, gdzie postanowił ją zabrać.
Po wyjściu z pojazdu, poczuła się lekko zdezorientowana. Omiotła okolice spojrzeniem, mniej więcej orientując się gdzie byli, ale nadal kompletnie nie wiedziała po co. Poczuła się wręcz słabo na myśl, że będzie musiała dreptać po tej piaszczystej ścieżce w swoich obcasach. Co prawda podjęła próbę, ale już po paru krokach zatrzymała się ze zrezygnowaniem i głośno westchnęła.
- Przykro mi, ale dalej będziesz musiał mnie nieść - stwierdziła, kucając i zdejmując buty, które już po chwili z niekrytą ulgą trzymała w dłoni. Jeśli Ilian nie zaprotestował - w końcu nie miał wyjścia, to on ją tutaj zabrał! - sprawnie wskoczyła mu na barana i z tej perspektywy zaczęła oglądać okolicę. To, co ujrzała na końcu ścieżki, zaskoczyło ją jeszcze bardziej. Zeskoczyła z pleców Iliana, nie chcąc go za bardzo nadwyrężać. Trudno, najwyżej będzie chodzić na bosaka. To jednak nie było teraz ważne.
- Wow, skąd wiesz o tym miejscu? - zapytała po chwili. Bo chociaż mieszkała w tym mieście już jakiś czas, to nie miała pojęcia, że znajduję się tutaj wesołe miasteczko. Na dodatek na plaży.
No tak, zgadza się. Nie ma co się oszukiwać, całkowicie zapomniał ,że ona jako kobieta ma buty, które wymagają precyzji. Kiedy o tym napomkneła spojrzał na nią lustrując wzrokiem jej nogi.
- Masz jakieś duże szpilki? Chętnie później przymierzę. - Rzekł uśmiechając się znów szeroko.
Kiedy próbowała przejść te parę kilometrów w szpilkach po piachu zaśmiał się głośno.
-Powiem Ci, że takich cudów jeszcze nie widziałem ale zapunktowałaś. - "Porechotał" jeszcze chwile bo za moment mógł poczuć,że ktoś narusza prywatność jego pleców. Co by była bezpieczna chwycił dłońmi jej łydki. Nie będzie protestował, bo podobało mu się to, że była otwarta i nie czuła się spięta przy nim.
W końcu poczuł wiercenie się, więc wyswobodził jej nogi z rąk by mogła swobodnie stanąć na ziemi. Teraz to mogła czuć piasek pd stopami,więc chyba nie było tak źle?
-Prawdę mówiąc sam niedawno to odkryłem. Przed weselem Wayfordów dostałem ulotkę, w którymś ze sklepów że przyjeżdżają do nas. Przypomniało mi się i o to jesteśmy. -
Rozłożył ręce pokazując okolice. Uśmiech nie schodził z jego twarzy. Dookoła światełka i połyskująca tafla wody.
- Będziesz jeszcze ze mną coś piła? Jeśli tak, to czy masz na coś konkretnego ochotę, a może nie chcesz mieszać i zostajemy przy wódce z em.. sokiem? - Przechylił głowę, wbijając w nią roześmiane oczy.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Czy właśnie próbujesz wprosić się do mojego mieszkania? - zażartowała, dźgając Iliana palcem pod żebra. A i niestety takich dużych szpilek nie posiadała. W swojej garderobie miała buty jedynie w standardowym rozmiarze 38, a nie sądzę, żeby blondyn w jakikolwiek sposób się w nie wcisnął.
Przez całą ten czas, gdy siedziała na plecach Iliana, rękami dosyć luźno oplatała jego szyję. Siłą rzeczy musiała się do niego przytulić, lecz nie robiła tego kurczowo, czując się dość stabilnie, dzięki jego pomocy. I faktycznie, drobny piasek, z którym zetknęły się jej stopy już chwilę później, był niczym ukojenie po całym wieczorze w niewygodnych szpilkach.
- Jesteś totalnie szalony - przerwała na chwilę rozglądanie się po okolicy i zerknęła na swojego towarzysza, posyłając mu promienny uśmiech. Jeszcze kilka godzin temu nawet by nie pomyślała, że z weselnego przyjęcia wyląduje prosto w wesołym miasteczku. I nie była tym faktem zawiedziona, a wręcz przeciwnie.
- Noc jeszcze młoda - puściła Goodferdowi oczko, na chwilę zamyślając się nad jego dalszymi słowami. - Ale chyba nie chcę mieszać, więc niech będzie wódka... z sokiem - dodała i zaczęła szukać wzrokiem miejsca, gdzie mogliby nabyć takowy alkohol.
Prawdę mówiąc ani przez chwilę nie pomyślał o tym by wprosić się do jej mieszkania ale.. machnął na to ręką. Nie mógł za długo pomyśleć nad zadanym pytaniem przez dziewczynę, bo zaraz dostał dźgnięcie prosto pod żebra.
Z ust blondyna wydobyło się grubszym basem "Auu". Rzucił rudej niby gniewne spojrzenie.
-Szalony? Hm, uznam to za komplement. - Zmierzył rudej buźkę wzrokiem.
-Przyjemny masaż stóp będziesz miała, co? - Starał się poruszyć brwiami zawadiacko, nie przestając się przy tym uśmiechać. Chwilę później musiał się na moment od niej oddalić, ale.. gdy tylko oddalił się za daleko wrócił się i pociągnął ją za rękę za sobą.
Stanął przy ladzie "chowając" za sobą dziewczynę. Nie musieli długo czekać, by Ilian odwrócił się po zapłaceniu za alkohol i sok.
-To teraz szukaj miejsca. - Oblizał wargi rzucając tajemnicze spojrzenie towarzyszce.
W ruch poszły palce blondyna, które właśnie otwierały trunek. No i.. oho. Brak czegoś. Przeprosił Melody na moment wracając się szybko do stoiska.
- Przepraszam, jeszcze kubeczki poproszę. - sprzedawca dał młodemu kubeczki i machnął ręką gdy ten chciał za nie dopłacić. Blondyn skinął w głową w podzięce i pospiesznym krokiem wrócił do rudej.
- Już jestem. I co? Wypatrzyłaś coś? -
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Taaak, dopóki nie wdepnę w jakieś szkło - z uśmiechem przewróciła oczami, nie mogąc mieć najmniejszego pojęcia, co kryje się pod wierzchnią warstwą piasku. Ale, ale! Nie zamierzała snuć tutaj takich smętnych podejrzeń, póki co delektując się miękkością i sypkością gruntu.
Gdy Ilian bez słowa zaczął się oddalać, popatrzyła na niego z lekką dezorientacją, nie wiedząc, czy ma za nim iść, czy też po prostu czekać. Dopiero gdy wrócił po Melody i pociągnął ją za sobą, bez oporu zaczęła dreptać w narzuconym jej kierunku. Poczekała cierpliwie, aż Goodferd kupi wszystko co potrzebne i gdy na nowo zwrócił nań swoją uwagę, uśmiechnęła się do niego kącikiem ust. Podczas, gdy blondyn wrócił jeszcze po kubeczki, ona postanowiła nie marnować czasu i faktycznie zaczęła rozglądać się za miejscem, gdzie mogliby przycupnąć i w spokoju się napić.
- Patrz, tam jest taka fajna ławeczka - wskazała ruchem głowy na ławkę wysuniętą nieco na bok. Wydała się Melody idealna, bo mogli zaznać tam odrobiny prywatności, a i porozwieszane wszędzie lampiony sprawiały iż nie było tam ciemno.
-Oj tam szkło, nie myśl tak czarno . - Obdarzył dziewczynę półuśmiechem.
Ah ławeczka, a no można i tam! Zawsze to będą we dwoje i trochę dalej od szumu maszyn. Księżyc ładnie oświetlał niebo, gwiazdy również nie grzeszyły błyszcząc. Niebo na plaży czy też w lesie zawsze było najładniejsze. A przynajmniej na bogato.
Skierował się w stronę ławeczki co chwilę zerkając na Melody.
- Cieszę się, że przyszłaś. Dziękuję, że mnie nie zawiodłaś i potowarzyszyłaś mi na weselu. - Obdarzał towarzyszkę uśmiechem szerokim nie szczędząc sobie.
Zajął miejsce na ławeczce czekając aż i ona siądzie. Siadł okrakiem nie krępując się ani trochę, w końcu czuł się przy niej dość swobodnie. Zajął się otwieraniem butelki. Kiedy korek był odkręcony popatrzył na rudowłosą
- No to dawaj dama "kieliszki". "Chluśniem bo uśniem"- Rzekł puszczając jej oko.
Kiedy tylko podała kieliszki wlał im wódkę, a następnie otwierając sok, dolał go do trunku. Co by szybciej im szło opróżnianie kubeczków.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Szczerze powiedziawszy, początkowo byłam trochę sceptycznie nastawiona do tego pomysłu - wyznała, bez pośpiechu idąc w kierunku wybranego miejsca.
- No wiesz, nie co dzień dzwoni do ciebie koleżanka i prosi, żebyś udawała na weselu dziewczynę jej znajomego - dodała, z rozbawieniem zerkając na maszerującego obok Iliana.
- Ale nie żałuję, że się zgodziłam. Było fajnie - dopowiedziała po krótkiej pauzie i odgarnęła za ucho kilka rudych kosmyków, które przez podmuch wiatru znalazły się na jej twarzy.
Zanim zdążyła się obejrzeć, byli już przy wspomnianej ławeczce, trochę na uboczu, z dala od ludzi i hałasu. Idąc w ślady swojego towarzysza, usiadła na niej okrakiem, twarzą do niego. A trzeba zaznaczyć, że ze względu na swoją maksi sukienkę, mogła to zrobić bez najmniejszej krępacji.
Zaśmiała się na słowa blondyna i podała mu dzierżone w ręce kubeczki. Z zaciekawieniem zaczęła obserwować, jak rozlewa trunek oraz sok, by następnie przejąć jeden z tych prowizorycznych kieliszków i unieść go do góry.
- No to twoje zdrowie - powiedziała z uśmiechem i upiła łyka, już po chwili stwierdzając, że wódka jest tutaj znacznie bardziej wyczuwalna, niżeli sok. No ale trudno, nie zamierzała z tego powodu marudzić!
Kiedy zaczęła opowiadać skupiał się na każdym wypowiadanym słowie przez nią. Wracał myślami do dnia, w którym napisał do Eli z tą nietypową prośbą. Uśmiechnął się mówiąc.
-Szczerze mówiąc, sam byłem zaskoczony własnym pomysłem jak się później zastanowiłem. I już miałem wycofywać się ale stwierdziłem, że jeśli już powiedziałem "a" to dopowiem "b". Poza tym Ela mi napisała, że się zdecydowałaś więc też głupio mi było odwoływać. Ale.. nie żałuję. Bawiłem się lepiej niż przypuszczałem. Mam nadzieję, że dzisiejszy wieczór, który razem spędzamy wcale nie będzie pierwszym i ostatnim. - Uniósł do góry kubeczek.
- Nie, wypijemy za nasz wieczór, za naszą znajomość. - Oznajmił wpatrując się w twarz Sweeney. Nie uciekał wzrokiem gdzie indziej. Tylko bezustannie patrzył na nią.
- Jakbyś kiedyś też potrzebowała "chłopaka na niby" pamiętaj o mnie. - Zaśmiał się krótko wypijając zawartość kubka. Polał im po raz kolejny i ... znów szybko łyknął to co było w środku.
-A Ty w ogóle jesteś z Eastbourne? - Ułożył jedną z dłoni na swoim udzie oczami wodząc ponownie po licu dziewczyny.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Bardzo mi miło - uśmiechnęła się szczerze, nawet nie sądząc, że będzie to tak przyjemny wieczór.
- Mam nadzieję, że zadbasz o to, by nie był ostatnim - puściła blondynowi oczko i zaśmiała się krótko.
Bez obiekcji zaakceptowała propozycję toastu Iliana, chwilę później idąc w jego ślady i opróżniając kubeczek. Jeśli dalej tak pójdzie, to skończy totalnie pijana!
- Jasne! Jak coś, to będę się odzywać - zaśmiała się po raz wtóry, choć nie sądziła, żeby taka okazja miała się nadarzyć w najbliższym czasie. W końcu ona nie miała najmniejszych powodów, by cokolwiek, komukolwiek udowadniać.
- Nie, pochodzę z niewielkiej wsi w Irlandii. Myślałam, że domyślisz się po akcencie - odparła, tym razem wolniej popijając alkohol. Musiała lekko przystopować, jeśli miała wyjść z tej sytuacji obronną ręką.
- Sześć lat temu przeprowadziłam się tutaj, bo mój ojciec dostał ofertę pracy - dodała po chwili.
W tym momencie zagryzła wnętrze policzka, zastanawiając się, czy zapytać o coś, co męczyło ją od samego początku. Wkrótce - prawdopodobnie zmotywowana ilością wypitego alkoholu - postanowiła się przełamać.
- Tak w ogóle... Czemu szukałeś kogoś, kto będzie udawał twoją dziewczynę? Jeśli oczywiście mogę zapytać.
Skinął jej głową, gdy tylko podziękowała i dodała wzmiankę o tym, by to spotkanie ostatnim nie było. Prawdę mówiąc było mu to na rękę, no bo jak przyjdzie znów dzień gdzie miałby siedzieć przy laptopie całą noc, albo wlepiając oczy w telewizor.. bądź nawet sufit, to znajdzie jej numer w telefonie i zaproponuje jakieś wyjście. Zawsze więcej ruchu, nawet dla zdrowia.
- Źle zadałem pytanie. W sensie, teraz mieszkasz w Eastburne ale pochodzisz..? I właśnie tak powinienem był zapytać, skąd pochodzisz? - przepraszająco spojrzał na partnerkę i upił kolejne łyki trunku. Już mu powoli szumiało w głowie ale dobrze, że zaczęło działać.
- O, widzisz. Mieszkasz z ojcem, czy jednak osobno? Rozumiem, że Twój ojciec wciąż jest w mieście? - No masz Ci babo placek. Zadała mu to pytanie, które liczył..dziś pominie. No ale niestety. Trzeba było się w końcu z tym zmierzyć.
-No cóż. Panna młoda, którą dziś widziałaś to właśnie można rzec.. była moja "wybranka". Ale wyszło jak sama widziałaś. Spotkałem ją ostatnio przed ich weselem po dwóch latach w sklepie.. od słowa do słowa i rzuciła hasłem, bym się z nimi spotkał. Wyobrażasz sobie chyba co musiałem sobie wyobrażać, na myśl o tym że miałbym siedzieć z nią i jej przyszłym mężem? Więc palnąłem, że kogoś mam. Tym bardziej, że nie chciałem by myślała, że nadal coś do niej czuję i żeby czasem nie miała jakiś pretensji do siebie, że wyszło tak,a nie inaczej. Rozumiesz? - Sunął palcami wzdłuż swych włosów nerwowo.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Dokładnie pochodzę z niewielkiej miejscowości niedaleko Ballycastle. Tam się wychowałam - dopowiedziała, widząc lekkie zagmatwanie ze strony blondyna. Szczegółowej nazwy sobie oszczędziła, bo ta zapewne i tak nic tutaj by nie wniosła.
- Od dwóch lat mieszkam sama. Moi rodzice nadal są w Anglii, ale potrzebowałam więcej prywatności. Stąd ta decyzja - wyjaśniła pokrótce. w końcu miała już na karku te szalone dwadzieścia dwa lata i jak każdy młody człowiek, chciała się usamodzielnić.
Chwilę później otrzymała odpowiedź na ów nurtujące pytanie, którą wysłuchała z niekrytą uwagą, przez cały ten czas wpatrując się w Goodferda.
- Rozumiem - skwitowała krótko, próbując ułożyć sobie całą tą historię w głowie. A nie było to takie łatwe, zważywszy na wypity alkohol, który powoli zaczynała odczuwać.
- Myślisz, że się nabrała? - zapytała po chwili zamyślenia i pociągnęła kolejnych kilka łyków z kubeczka.
Od czasu do czasu kiwnął głową przytakując jednocześnie udawadniając, że słucha.
- Skądś to znam. Inaczej się żyje, inaczej dysponuje czasem kiedy jednak jesteś skazany na siebie. Nie masz obowiązków, które dokładają Ci inni. Masz swoje własne i jesteś w stanie nad nimi zapanować tak, by móc zrealizować swoje plany na każde niemalże popołudnie. -
Uśmiechnął się na wspomnienie o swojej matce, która dopóki z nimi mieszkał zawsze znajdywała mu mnóstwo zajęć. Nie zapominajmy również o babci, z którą trzeba było jeździć po lekarzach bo babcia na starsze lata zrobiła się hipochondrykiem.
-Niestety śmiem twierdzić, że mimo iż niesamowicie udawaliśmy i dobrzy z nas aktorzy to ma jakąś pieprzoną intuicję. To mnie zawsze w niej zaskakiwało kiedy się jeszcze spotykaliśmy. Czytała prawdę z oczu? Nie mam pojęcia. Ale to osoba której za cholerę nie da się oszukać. Choć podejrzewam, że jest jedna jedyna osoba, która jest w stanie to zrobić bo miłość bywa ślepa. Ale zakładam,że tego robić nie będzie. - Miał oczywiście na myśli męża Aaren. Przypomniała mu się sytuacja z Genevive. I lepiej, żeby szybko o niej zapomniał zanim zacznie to drążyć, bo nie będzie mowy o "polubieniu" Wayforda. Chociaż, wątpię że w ogóle to wchodziło w grę, bo chociażby się srało i waliło i tak za nim przepadać nie będzie. Cóż, życie. Za dużo widział i pamiętał.
- Aczkolwiek nie wiem czy powiem jej prawdę, chyba że mnie przyciśnie. Co nie zmienia faktu, że różnicy mi to nie robi. Jakoś mi teraz wszystko jedno. Ważne, że miałem super partnerkę do tańca i nie tylko. - Podniósł znów jeden z kubeczków, do których ponownie nalał alkoholu i soku.
- Zaraz Cię odwiozę do domu, bo zimno się mocno robi. Najwyżej postoimy chwilę przed Twoim domem jeszcze. Nie chciałbym byś się czasem później gdzieś tułała. Wolę mieć pewność, że jesteś w domu. - Posłał jej uśmiech i wysunął dłoń w jej kierunku by wsunąć jej kosmyk rudych pasm za ucho. Chwilę później zakręcił już butelkę z alkoholem i wyciągnął telefon zamawiając zaraz taksówkę, która miała stawić się we wskazanym miejscu w ciągu kilku minut.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- Dokładnie - westchnęła w ramach potwierdzenia słów Iliana, w pełni się z nimi zgadzając. Co prawda teraz musiała sama zarabiać na utrzymanie siebie i mieszkania, ale patrząc pod względem zyskanej swobody, było warto.
- To tak jak mój dziadek. On również potrafił dosłownie wszystko wyczytać z oczu. Zawsze wiedział, gdy coś przeskrobałam, albo dostałam złą ocenę w szkole - uśmiechnęła się w reakcji na to wspomnienie, myślami już chwilę później wracając do Aaren, bo to o niej była mowa.
Gdy blondyn skończył już mówić, nie za bardzo wiedziała jak podsumować tą historię. W końcu znała go dopiero od kilku godzin, a Aaren wcale. Pokiwała więc jedynie w geście zrozumienia głową, nie zamierzając dalej drążyć. Chciała odpowiedź, to ją dostała, a teraz postanowiła dać chłopakowi spokój w ów temacie.
- Faktycznie robi się coraz chłodniej - nieznacznie uniosła kącik ust, będąc lekko onieśmieloną ale i zaskoczoną - w pozytywnym sensie, oczywiście - opiekuńczością Goodferda. Mimowolnie przymknęła oczy, gdy palce Iliana omyłkowo musnęły jej policzek i podświadomie chyba nawet pożałowała, że trwało to tak krótko.
- W takim razie za co napijemy się po raz ostatni dzisiejszego wieczoru? - zapytała trzymając kubeczek z alkoholem, gdy mężczyzna skończył dzwonić.
-Widzisz. Myślę, że każdy ma kogoś takiego w swoim życiu lub miał. - Uśmiechnął się półgębkiem. Czuł, że alkohol w szybkim tempie rozprzestrzenia się po jego organizmie i stwierdził, że dobrze zrobił dzwoniąc po taksówkę. W końcu jakby się zagłębić, ją najpewniej brało szybciej.. a to mogłoby się niezbyt dobrze dla niej skończyć, a wtedy miałby wyrzuty sumienia, no chyba że sam by przesadził.
- Za co się napijemy dziś po raz ostatni? - Zamyślił się chwilę wpatrując w dziewczynę.
- Myślę, że tak udaną parę taneczną, jak nasza. - Nadal wpatrzony w jej twarz uśmiechnął się szeroko i stuknął swoim kubeczkiem w jej. Po czym jego zawartość wylądowała w jego przełyku. Po dłuższej chwili sunął rękami po udach, po czym postanowił wstać. Butelki postawił gdzieś obok ławki. Wyciągnął dłoń do rudej.
I w tym momencie podjechała taksówka, światła reflektorów oświetliły część drogi, którą jeszcze nie tak dawno dziś kroczyli.
Wziął butelki pod pachę. A drugą ręką chwycił Melody za dłoń. Nie krępował się, tego dotyku już nie. Wsiadł z nią do taksówki i odjechali w kierunku domu dziewczyny./zt x2
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum