NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Dekompresja
Autor Wiadomość
Yamo
Mieszkaniec


Płeć: ogier
Wiek: 21
Rasa: Rastaman
Pieniądze: £1225
Wysłany: 2015-01-02, 18:47   Dekompresja


Jest to miejsce zaczerpnięte z łódzkiego klubu muzycznego, mojego ulubionego, mam nadzieję że się nie obrażą (i tak ostatnio została zamknięta)
Odbywają się tutaj wszelakie koncerty i niewielkie festyny, klub mieści z 300 osób max. Składa się z sceny starego kina na piętrze, na dole meliniarskimi schodami schodząc jest bar (12 zł za rozrzedzone piwo!!), przebieralnia dla gwiazd i stoliki do picia piwa. Amen.
_________________

Une prière lointaine que porte le vent du soir
Anime les feuilles dans leur danse alanguie.
C'est le chant des vieux arbres entonné pour toi,
Pour ces bois obscurs maintenant endormis.
Sans nous attendre tant de saisons ont passé;
Les feuilles dorées s'en allant mourir à terre
Renaîtront un jour sous un ciel radieux,
Mais notre monde érodé restera le même
Et demain toi et moi serons partis

Alcest - Autre Temps

 
     
Yamo
Mieszkaniec


Płeć: ogier
Wiek: 21
Rasa: Rastaman
Pieniądze: £1225
Wysłany: 2015-01-02, 18:51   

Przyciągnął tutaj Aylin, coby poprawić i sobie, i jej humor. Grał dzisiaj Kapitan KaCeZet i Fundamenty, w dupie mam czy są znani w Amejryce (nie są) ale ja ich po prostu kocham i mam na nich fazę! Koncert miał się dopiero zacząć, więc póki co stał z dziewczyną w dłuugaaśnej kolejce przed wejściem. Bileterzy robili co mogli, ale musieli także sprzedawać bilety, a nie tylko je kasować, więc wszystko wolno szło.
Yamo ubrany był w luźne dżinsy, czarne, skaterskie adidasy z zielonymi sznurówkami, równie zielonej bluzie Chronixxa i skórzanej kurtce, a pod szyją arafatka. Dred spływały mu na ramiona, a na twarzy gościł radosny, nieco zjarany uśmiech.
- Cieszę się, że poszłaś ze mną na Kacezeta. - zaszczebiotał. - Uwielbiam gościa. Ostatnio piłem z nim piwo na tyłach tego klubu, ale pewnie mnie nie pozna. Super gość.
Włączyła mu się opcja podniecenia, więc albo jego towarzyszka poniesie się jego energii, albo powie mu żeby się zamknął - bo on raczej sam nie przestanie.
_________________

Une prière lointaine que porte le vent du soir
Anime les feuilles dans leur danse alanguie.
C'est le chant des vieux arbres entonné pour toi,
Pour ces bois obscurs maintenant endormis.
Sans nous attendre tant de saisons ont passé;
Les feuilles dorées s'en allant mourir à terre
Renaîtront un jour sous un ciel radieux,
Mais notre monde érodé restera le même
Et demain toi et moi serons partis

Alcest - Autre Temps

 
     
Aylin
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 20
Rasa: Człek
Pieniądze: £2150

Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-01-02, 19:21   

Aylin stała obok Yamo, cały czas się rozglądając. Nie miała nastroju na koncert, ale nie chciała by mu się przykro zrobiło. Przeraziła ją ta długa kolejka, ale no cóż. Ona to się może chociaż raz poświecić. Puste ślepia wlepiła gdzieś przed siebie, rozmyślając nad wszystkim. Ludzie popychali ją trochę z przodu, z tyłu, albo z boku jak ktoś chciał się przecisnąć. Nałożyła kaptur z Pikachu na głowę, a niebieskie włosy wychodziły z niego i swobodnie opadały. Jedynie wiatr je czasami smyrał. Uwielbiała ten kolor i już go raczej nie zmieni. Może jedynie sobie dredy zrobi.
Na sobie ma jeszcze glany 20, czarne legginsy i czarny stanik pod bluzą, która jest rozpinana i (jak już wiadomo) była z Pikachu. Zamek jest na tyle rozsunięty by ten stanik było trochę widać. Dziewczyna lubiła czasami eksponować swoje atuty i dziś był właśnie taki dzień, a do tego koncert. Nie jest to osoba wysoka, przez co nie widzi ile jeszcze jest do wejścia. Chciała tylko już kupić te bilety i usiąść.
- Trzeba się w końcu rozerwać - powiedziała, nawet nie zerkając na chłopaka. Jej głos był lekko zachrypnięty i zmarnowany. Poprawiła włosy, wlepiając spojrzenie w swoje glany. Starczało jej to, że Yamo był obok, nie musiała na niego patrzeć. Na nikogo nie chciała patrzeć.
_________________
 
     
Yamo
Mieszkaniec


Płeć: ogier
Wiek: 21
Rasa: Rastaman
Pieniądze: £1225
Wysłany: 2015-01-02, 19:30   

Podskakiwał co chwilę, bo zimno było i para mu z nosa leciała.
- Panie, weź się pan uspokój. - rzucił jakiś starszy facet za nimi. Prawdopodobnie był to ojciec nastolatka stojącego obok staruszka, bo młody pokazał Yamo kciuka w górę i wyszczerzył się. Yamo zasalutował mu po czym przestał skakać.
- Już niedaleko. Ze trzy minuty. - powiedział po czym zarzucił niebieskowłosej rękę na ramię i przyciągnął do siebie, bo miał ochotę się przytulić. Przewyższał ją o ponad głowę, bo wysoki był z niego chłop, i traktował ją jak swoją młodszą siostrę, choć różnił ich zaledwie rok. - Jeśli nie masz ochoty iść na koncert, to możemy pójść gdzieś indziej. - Przejechał energicznie ręką po jej plecach, bo samemu było mu zimno. Zbliżali się do bileterów i jeśli dziewczyna nie miała ochoty posłuchać mistrza pana boga kapitana Kacezeta to mogli udać się gdzieś indziej.
_________________

Une prière lointaine que porte le vent du soir
Anime les feuilles dans leur danse alanguie.
C'est le chant des vieux arbres entonné pour toi,
Pour ces bois obscurs maintenant endormis.
Sans nous attendre tant de saisons ont passé;
Les feuilles dorées s'en allant mourir à terre
Renaîtront un jour sous un ciel radieux,
Mais notre monde érodé restera le même
Et demain toi et moi serons partis

Alcest - Autre Temps

 
     
Aylin
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 20
Rasa: Człek
Pieniądze: £2150

Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-01-02, 19:53   

Spojrzała na rękę, która wylądowała na jej ramieniu. W sumie to dla niej było wszystko obojętne, a nie chce odbierać mu radości z koncertu. Poprawiła niebieskie włosy, po czym przeniosła wzrok z glanów na plecy kogoś przed sobą. Naglę gdzieś z boku przeleciała jej znajoma postać. Zaciekawiona wychyliła się mocno w bok, przez co trochę traciła równowagę. Był to wysoki, czarnowłosy chłopak, z tatuażami, itp. Musiała, że to Daniel, jednak niestety. Był to ktoś całkiem inny, nawet nie znała tego kolesia. Zerknęła na Yamo, po czym zrobiła krok do przodu.
- Zwariowałeś? Idziemy! Chce posłuchać zespołu, którym się tak jarasz - oznajmiła, lekko uderzając go pięścią w bok. Uśmiechnęła się, jednak jej oczy dalej były puste, bez żadnego błysku, czy głębi. Już się trochę zaczynała niecierpliwić, bo kurwa nie lubiła czekać na bilety. Zawsze wtedy zaczynały boleć ją nogi, a to było piekło. Wyciągnęła portfel z tylnej kieszeni, przygotowując się do zapłacenia za bilet.
Naglę wzięło ją coś i odwróciła się do chłopaka, po czym wtuliła się w niego. Też wzięło ją coś na przytulanie. Wyszeptała coś w stylu "dziękuję' i oderwała się od niego, stając tak jak wcześniej i rozglądając się na boki. Ostatnio dziewczyna dziwnie się zachowywała, ale nikogo nie przytuliła, wiec może jej stan się polepsza, ale to nie jest pewne. Zapewne rehabilitacja psychiczna jeszcze dłuuuuugo potrwa, lecz jest chyba na dobrej drodze, a to się liczy.
_________________
 
     
Yamo
Mieszkaniec


Płeć: ogier
Wiek: 21
Rasa: Rastaman
Pieniądze: £1225
Wysłany: 2015-01-02, 20:00   

Przytaknął na jej słowa i ucieszył się, kiedy tak wtuliła się w niego. Rozczochrał jej włosy pod kapturem i wyciągnął z kieszeni dwa bilety.
- Aaaa koleżankoo, kupiłem przez internety! - zaśmiał się po czym dał je do skasowania i weszli do środka. Od razu zrobiło się ciepło, więc wziął kurtkę od Aylin i oddał wraz ze swoją do szatni. Mieli jeszcze jakieś piętnaście minut do rozpoczęcia supportu, więc mu się nie spieszyło. Usadowił ją przy barze i zamówił dwa piwa.
- Słuchaj, mam jointy jeśli chcesz. - Bo Yamo bez odpowiedniego przygotowania to nie Yamo. - Pomogą Ci się wychilloutować. - Puścił jej oko po czym przesunął po blacie w jej stronę paczkę papierosów. W środku były skręty, które na pierwszy rzut oka wyglądały jak marlborasy albo coś w tym stylu. Gdy kelner przyniósł piwa, zapłacił i wypił kilka łyków spoglądając na towarzyszkę.
_________________

Une prière lointaine que porte le vent du soir
Anime les feuilles dans leur danse alanguie.
C'est le chant des vieux arbres entonné pour toi,
Pour ces bois obscurs maintenant endormis.
Sans nous attendre tant de saisons ont passé;
Les feuilles dorées s'en allant mourir à terre
Renaîtront un jour sous un ciel radieux,
Mais notre monde érodé restera le même
Et demain toi et moi serons partis

Alcest - Autre Temps

 
     
Aylin
Jeździec zaawansowany


Płeć: kobieta
Wiek: 20
Rasa: Człek
Pieniądze: £2150

Punkty doświadczenia: 9
Wysłany: 2015-01-02, 20:48   

- Więc zatem czcijmy internety - oznajmiła, głęboko się kłaniając. Spojrzała na bilety, które poszły do skasowania, po czym weszła do środka wraz z Yamo. Podziękowała za wzięcie kurtki i jeszcze bardziej rozpięła bluzę, bo ciepło to naprawdę było, a ona nie zamierzała się niepotrzebnie grzać. Usiadła przy barze, spoglądając na chłopaka.
- A z chęcią - powiedziała i wzięła od niego skręta. Tylko, że najpierw to ona zamierzała się napić. Wzięła piwo, które przyniósł im kelner, po czym wypiła szybko pół. Tak spragniona była. Wzrok miała wlepiony w skręta. Pamięta jak kiedyś nie potrafiła bez tego żyć, ale potem zaczęła brać, wstrzykiwać i dużo pić. Była już na samym dnie, gdy ktoś naglę ją z tego wyciągnął. Wszystko tak szybko się potoczyło, jej całe życie tak szybko leci, że ona ledwo za nim nadąża.
Ayka wyciągnęła zapalniczkę z kieszeni i zapaliła sobie skręta. Raczej nikt się jej czepiać nie będzie, zresztą paliła już w gorszych miejscach. Lubiła mieszać ze sobą rzeczy, wiec buch i łyk, buch i łyk. Uwielbiała to.
_________________
 
     
Yamo
Mieszkaniec


Płeć: ogier
Wiek: 21
Rasa: Rastaman
Pieniądze: £1225
Wysłany: 2015-01-02, 21:04   

Także zapalił skręta pożyczając od niej zapalniczkę. Zaciągając się rzucił okiem w stronę jej dekoltu, starał się jednak omijać spojrzeniem owe miejsce, co by nie burzyć ich przyjacielskich relacji. Zaciągnął się mocno i przytrzymał dym w płucach tak długo, aż zaczęło mu brakować powietrza. Wtedy wypuścił je nosem.
Ludzi bardziej interesowały niebieskie włosy Aylin niż fakt, że palą. Odchylił się wygodnie na taborecie i przymknął oczy.
Po kilku minutach dopił piwo, dopalił skręta i wstał z taboretu. Przeciągnął się leniwie i rozejrzał po klubie. Miał czarne i czerwone ściany, przyciemnione światła i zapuszczoną podłogę. Było ciepło, ale z otwartych drzwi ciągnął chłód, dzięki czemu było czym oddychać. W tłumie zauważył kilku swoich kumpli, dwóch miało dredy, jedna dziewczyna ubrana na metalówę i piętnastoletni dzieciak. Yamo zrobił z nimi skleję, po czym stadko odeszło. Chłopak powrócił do dziewczyny.
- Chyba możemy już iść. - Uśmiechnął się po czym poprowadził niebieskowłosą na speluniałe schody, wyślizgane niczym mokre kamienie. Ludzie siedzieli na nich i palili papierosy - i nie tylko - i pili piwo rozmawiając. Tutaj zaczynało się robić coraz bardziej duszno. Nim jednak weszli na salę, Yamo przeskoczył kilka stopni przed dziewczynę i stanął przed nią. Przytrzymał ją za barki i uśmiechnął się spoglądając w jej oczyska. - Ale obiecaj, że jak będziesz miała dość, to powiesz. Po koncercie pójdziemy gdzie sobie tylko zażyczysz. Ta część wieczoru należy do mnie, ale kolejna do Ciebie, okay? - Zrobił to dość impulsywnie i aż go ciarki po plecach przeszły. Nagle zrobił się taki męski i stanowczy :lol:
_________________

Une prière lointaine que porte le vent du soir
Anime les feuilles dans leur danse alanguie.
C'est le chant des vieux arbres entonné pour toi,
Pour ces bois obscurs maintenant endormis.
Sans nous attendre tant de saisons ont passé;
Les feuilles dorées s'en allant mourir à terre
Renaîtront un jour sous un ciel radieux,
Mais notre monde érodé restera le même
Et demain toi et moi serons partis

Alcest - Autre Temps

 
     
Nick Revier
Jeździec zaawansowany
rrrrrrrrrrrrrrrrr


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Wysłany: 2015-11-21, 23:25   

Tutaj postanowił ją zaciągnąć. Nigdy w życiu tutaj nie był, ale gdzieś słyszał, że to dobry klub. Bynajmniej muzyka, którą puszczali była na poziomie a nie "umc umc umc". No i bywały tu też koncerty. <3
Akurat natrafili na muzyka ładnie brząkającego na gitarce akustycznej i śpiewającego przyjemnym dla uszu głosem. Od razu Niczu mimowolnie się uśmiechnął, lubił takie klimaty. Od razu przysiadł przy ladzie, rozglądając się ciekawsko. - O kurwa.- nagle mu się coś przypomniało. Poczochrał się po włosach, patrząc na Rose. Nachylił się nad nią, nie Niczu w ogóle nie podejrzane. - Zapomniałem zapłacić w tamtym gej klubie o.O- szepnął jej do ucha. Cóż.. i tak nie ma zamiaru się tam pokazywać, ale jak ktoś go złapie na ulicy? ;o
_________________

.
.
.
.
.
.
.
.
.




Mogę wyglądać na szczęśliwego, ale szczerze, kochanie,
uśmiechałbym się tylko wtedy gdybyś przecięła mnie od ucha do ucha
Widzę sępy, obserwują jak krwawię.
Oblizują wargi na widok wylewającego się ze mnie wstydu.
~~poderżnąłbym ci gardło nożem~~

Wewnątrz nie grasuje żaden smutek
Nie ma nic nowego w umieraniu
Nie pozwólmy żeby na czole wydrążyła się kolejna bruzda od smutku.
~~~~~~~
Zjednoczeni - przegramy
Podzieleni - upadniemy
Mamy przejebane, ale ty to tylko pogarszasz.



 
 
     
Rosemary
Jeździec początkujący
Sweet Destruction


Płeć: kobieta
Wiek: 21

Punkty doświadczenia: 1
Wysłany: 2015-11-21, 23:35   

Przyszła z nim posłusznie, nie mając zamiaru już wybierać żadnych lokali...przynajmniej tego wieczoru. Rozejrzała się po wnętrzu klubu i uśmiechnęła się delikatnie, spostrzegając, że nie ma tam przewagi śliniących się facetów, obnoszących ze swoją orientacją lesbijek, ani zawziętych feministek. Uf, chociaż on potrafił dobrać odpowiednie miejsce. Stanęła obok niego, opierając się bokiem o ladę. Zrobiła nieco większe oczy, słysząc jego soczystą kurewkę i przyjrzała mu się uważnie, nastawiając ucho w jego stronę, by lepiej go słyszeć. Słysząc jego słowa, zmarszczyła brwi i odsunęła się od niego twarzą, spoglądając na niego.
- Spoko, raczej nie będą Cię ganiać. - przerzuciła na chwilę wzrok na barmana, który właśnie spytał ich o zamówienie. Poprosiła whisky z colą, a Niczowi pozostawiła co do zamówienia wolną rękę.
- Zapłaciłam grubą kasę za pieprzony Vip room, specjalnie żebyś był bardziej bezpieczny, ale jednak postanowiłeś uciec ...kasa nie wróciła, jak się domyślasz.- uniosła brwi ku górze, zaraz delikatnie się do niego uśmiechając.
- Także myślę, że nasz rachunek został uregulowany <3 - kiwnęła pojedynczo głową, spoglądając jeszcze raz na otoczenie.
_________________
Przyjaźnię się z potworem spod mojego łóżka
Radzę sobie z głosami w mojej głowie
Próbujesz mnie ratować- nie wstrzymuj swojego oddechu
Sądzisz, że zwariowałam

..........imię: call me what you want ~ Rosemary
............nazwisko: I said call me what you want ~ Hartnett
..........przyjaciele: Yeah we're locked up in ideas ~ Robert, Nemezys
............wrogowie: You like to label everything ~ [-]
..........Pms: You've crossed the line ~[-]

Bo potrzebuję interwencjonisty, by zainterweniował pomiędzy mną a tym potworem
I uchronił mnie przede mną i tym całym konfliktem
Bo każda rzecz którą kocham mnie zabija i nie mogę tego pokonać
 
 
     
Nick Revier
Jeździec zaawansowany
rrrrrrrrrrrrrrrrr


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Wysłany: 2015-11-21, 23:51   

Uniósł jedną brew do góry, no proszę, dziewczę zapewne mówi z autopsji. Ciekawe ciekawe. Wzruszył ramionami, nie będzie się tym przejmował. Zwłaszcza, że płaciła za ten Vip room do którego nawet nie wleźli. On ją o nic takiego nie prosił! Nie myśl sobie, że teraz będzie ją przepraszał na kolanach! -Jak kocha to wróci :lol: - zadrwił. Poczucie winy niespecjalnie go ukuło.
Zamówił dla siebie duże, mocne piwo. Zmarszczył nos, patrząc na jej whisky. -Fuj.- rzucił tylko, przygarniając w łapki swoje piwerko. Uśmiechnął się doń słodko, następnie upijając parę łyków. To jest napój Bogów a nie to to to ohydztwo..! -Dlaczego poszłaś załatwić ten Vip room?- zapytał, wbijając w nią obojętny wzrok. -Czyżby Ci na mnie zależało?- dodał po chwili, patrząc jej głęboko w oczy.
_________________

.
.
.
.
.
.
.
.
.




Mogę wyglądać na szczęśliwego, ale szczerze, kochanie,
uśmiechałbym się tylko wtedy gdybyś przecięła mnie od ucha do ucha
Widzę sępy, obserwują jak krwawię.
Oblizują wargi na widok wylewającego się ze mnie wstydu.
~~poderżnąłbym ci gardło nożem~~

Wewnątrz nie grasuje żaden smutek
Nie ma nic nowego w umieraniu
Nie pozwólmy żeby na czole wydrążyła się kolejna bruzda od smutku.
~~~~~~~
Zjednoczeni - przegramy
Podzieleni - upadniemy
Mamy przejebane, ale ty to tylko pogarszasz.



 
 
     
Rosemary
Jeździec początkujący
Sweet Destruction


Płeć: kobieta
Wiek: 21

Punkty doświadczenia: 1
Wysłany: 2015-11-22, 00:02   

Nie mówiła mu tego po to , żeby ją przepraszał, czy błagał o wybaczenie. To była kwestia informacyjna, ot nic więcej. Popatrzyła na niego, kiedy "ofujał" jej driniacza ;_; Piwo jest paskudne, a dobra whisky z colą jest jak...jak orgazm, tyle że poprzez kubki smakowe o.o " :lol: Upiła łyk, mrużąc rozkosznie oczka i już przełykała napój, kiedy usłyszała jego pytanie, którego następstwem było zakrztuszenie się biednej Roski ;_; Kiedy już opanowała sytuację i przełknęła alkohol, spojrzała na niego zaczerwienionymi oczami, a następnie wbiła wzrok w szklankę z bursztynowym płynem.
- Skąd Ci to przyszło do głowy? - zapytała, nawet nie spoglądając na niego, uniosła jedynie brew oczekując na jego odpowiedź. Ona nawet nie wiedziała, jak powinna mu na to pytanie odpowiedzieć. Zależało jej? Pewnie w jakimś stopniu tak, problem leżał w tym, że nie wiedziała na jakiej płaszczyźnie jej zależało na chłopaku.
_________________
Przyjaźnię się z potworem spod mojego łóżka
Radzę sobie z głosami w mojej głowie
Próbujesz mnie ratować- nie wstrzymuj swojego oddechu
Sądzisz, że zwariowałam

..........imię: call me what you want ~ Rosemary
............nazwisko: I said call me what you want ~ Hartnett
..........przyjaciele: Yeah we're locked up in ideas ~ Robert, Nemezys
............wrogowie: You like to label everything ~ [-]
..........Pms: You've crossed the line ~[-]

Bo potrzebuję interwencjonisty, by zainterweniował pomiędzy mną a tym potworem
I uchronił mnie przede mną i tym całym konfliktem
Bo każda rzecz którą kocham mnie zabija i nie mogę tego pokonać
 
 
     
Nick Revier
Jeździec zaawansowany
rrrrrrrrrrrrrrrrr


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Wysłany: 2015-11-22, 00:26   

Uśmiechnął się jakoś tak krzywo, patrząc na nią jak się biedna krztusi. Nawet poklepał ją kilka razy po pleckach. Przekręcił głowę na bok, wzdychając ciężko. -A bo ja wiem. Tak pytam.- mruknął, uciekając wzrokiem gdzieś na bok. Napił się spokojnie piwa, myśląc nad inną, sensowniejszą odpowiedzią na jej pytanie.-Starałaś się, chyba dlatego.- mruknął jakby sam do siebie. Podrapał się po brodzie, ściągając brwi. Musiał ją raz na jakiś czas sprawdzić i najwyżej ograniczyć kontakt, kiedy będzie szło to w stronę, w którą nie chce żeby to szło. -Pracujesz?- bo gdyby pracowała.. to by się zastanowił ;> :lol2:
_________________

.
.
.
.
.
.
.
.
.




Mogę wyglądać na szczęśliwego, ale szczerze, kochanie,
uśmiechałbym się tylko wtedy gdybyś przecięła mnie od ucha do ucha
Widzę sępy, obserwują jak krwawię.
Oblizują wargi na widok wylewającego się ze mnie wstydu.
~~poderżnąłbym ci gardło nożem~~

Wewnątrz nie grasuje żaden smutek
Nie ma nic nowego w umieraniu
Nie pozwólmy żeby na czole wydrążyła się kolejna bruzda od smutku.
~~~~~~~
Zjednoczeni - przegramy
Podzieleni - upadniemy
Mamy przejebane, ale ty to tylko pogarszasz.



 
 
     
Rosemary
Jeździec początkujący
Sweet Destruction


Płeć: kobieta
Wiek: 21

Punkty doświadczenia: 1
Wysłany: 2015-11-22, 00:38   

Pokiwała głową, przesuwając palcem po brzegu szklanki.
- Lubię Cię - rzuciła krótko, spoglądając na niego, nadal nie przerywając swojej bądź, co bądź nerwowej czynności. - Może dlatego się starałam - wzruszyła ramionami, zaraz odstawiając szklankę na blat. Zrzuciła z siebie kurtkę, w której było jej zdecydowanie za gorąco i położyła na stołku obok, nie było tego wieczora dużo ludzi w klubie, więc mogła spokojnie mieć kurtałkę na oku, a przy okazji mieć pewność, że nikt jej sobie nie przywłaszczy. Oblizała wargi, zaraz biorąc ponownie szklankę do ręki.
- Swoją drogą... - zamyśliła się na chwilę, biorąc łyk napoju. - Gdyby mi zależało....odsunąłbyś mnie od siebie, tak? - zmrużyła oczy, dokładnie mu się przyglądając. Oczywiście to była tylko hipoteza i nikt nie powiedział, że jej zależy. Jej? Na nim? Apfff ;o xd
- Powiedzmy - rzuciła, spijając do końca swojego drinka. - Jestem sama sobie szefem, to całkiem wygodny sposób na życie. Nie spieszę się codziennie rano do pracy, nie czuję na sobie presji otoczenia. - wzruszyła ramionami, zamawiając kolejnego drinka, zaraz jednak zastanowiła się, jak mogło to zabrzmieć w jego uszach i przerzuciła szybko na niego spojrzenie wielkich oczu - Rysuję ilustracje do książek - dorzuciła szybko do swojej wypowiedzi, żeby przypadkiem nie zrozumiał jej źle.
_________________
Przyjaźnię się z potworem spod mojego łóżka
Radzę sobie z głosami w mojej głowie
Próbujesz mnie ratować- nie wstrzymuj swojego oddechu
Sądzisz, że zwariowałam

..........imię: call me what you want ~ Rosemary
............nazwisko: I said call me what you want ~ Hartnett
..........przyjaciele: Yeah we're locked up in ideas ~ Robert, Nemezys
............wrogowie: You like to label everything ~ [-]
..........Pms: You've crossed the line ~[-]

Bo potrzebuję interwencjonisty, by zainterweniował pomiędzy mną a tym potworem
I uchronił mnie przede mną i tym całym konfliktem
Bo każda rzecz którą kocham mnie zabija i nie mogę tego pokonać
 
 
     
Nick Revier
Jeździec zaawansowany
rrrrrrrrrrrrrrrrr


Płeć: mężczyzna
Wiek: 23
Wysłany: 2015-11-22, 00:59   

Zmrużył powieki, patrząc na nią podejrzliwie. Nie zabrzmiało to luźno, a powinno. Burknął coś tylko w odpowiedzi, jakby niezadowolony. Sam również postanowił się nieco rozebrać (;>), ściągając z siebie bluzę i powiesiwszy ją na oparciu. Błądził wzrokiem po innych trunkach, ale jednak zostanie przy tym jedynym, najlepsiejszym <3 Szybkie tempo, to źle się skończy. Zamówił kolejne, powoli zaczynając martwić się o powrót do domu. Przyszedł tutaj na czuja, nie wie jak wrócić ;_;
Zacisnął usta w cienką linię, wytrzymując jej spojrzenie. Oparł rękę na blacie, dłonią złapał się za podbródek i udawał, że się zastanawia. Dobrze znał odpowiedź, tylko nie do końca był pewny, czy nie powinien właśnie skłamać. Jednak szczerość wydała mu się prostsza. -Dokładnie tak.- mruknął, zdobiąc mordę łagodnym uśmieszkiem.
Słuchał jej uważnie, w głowie mając już wyobrażenie, gdzie może pracować w takich warunkach ;oo lampiaste myśli :lol: No proszę, ilustrację do książek. -Erotycznych?- rzucił zanim pomyślał :lol2: Rysowanie do książek? Dla dzieci? <3
_________________

.
.
.
.
.
.
.
.
.




Mogę wyglądać na szczęśliwego, ale szczerze, kochanie,
uśmiechałbym się tylko wtedy gdybyś przecięła mnie od ucha do ucha
Widzę sępy, obserwują jak krwawię.
Oblizują wargi na widok wylewającego się ze mnie wstydu.
~~poderżnąłbym ci gardło nożem~~

Wewnątrz nie grasuje żaden smutek
Nie ma nic nowego w umieraniu
Nie pozwólmy żeby na czole wydrążyła się kolejna bruzda od smutku.
~~~~~~~
Zjednoczeni - przegramy
Podzieleni - upadniemy
Mamy przejebane, ale ty to tylko pogarszasz.



 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 9