NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Rosa's - Restauracja.
Autor Wiadomość
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-04-03, 20:26   
   Tytuł: Hodowca


Gdyby tylko wiedziała co mężczyzna o niej uważa zdecydowanie byłaby odważniejsza. Niestety, nie posiadała takiej wiedzy, stąd rumieńce nadal widniały na jej polikach, zaś spojrzenia bywały nieśmiałe. Tak, bywały, ponieważ odwaga mimo wszystko rosła dzięki niekrępującym ją tematach.
- Kota? - Ożywiła się od razu i rozszerzyła oczy z szerokim uśmiechem. - Kilka tygodni temu także adoptowałam... znaczy przygarnęłam kota. - Poruszyła lekko brwiami pokazując swoją aprobatę. Takie tematy rzeczywiście działały na kobiety, a szczególnie kobiety, które całe życie zawodowe wiązały z nimi. Zarówno praca w stajni jak i starty czy pomoc weterynaryjna były całym obecnym światem kobiety. No cóż, 100 punktów na konto Jaspera.
- Oh, nie ma nudnego życia, są tylko niepokolorowane. - Rzuciła z lekkim pobłażaniem, przekręcając głowę delikatnie na bok w stronę ramienia, by następnie lekkim ruchem zarzucić czarne kudły za ramię. Nie mówiła w swych słowach o kłamstwach, które potocznie zwano ''kolorowaniem'' a o samym podejściu ludzi do życia. O nie cenieniu tego, co spotyka się nacodzień. Francuzka miała w sobie sporo z wiecznego dziecka, stąd u niej ten stan rzeczy przemijał wraz z uczuciem głodu czy znudzenia - zawsze było coś, co sprawiało, że jej życie wydawało się dla niej idealne.
- U mnie, no cóż. Kupiłam dom na obrzeżach gdzie mam małą klinikę weterynaryjną, pracuję w stajni jako masztalerz... no ktoś w rodzaju opiekuna koni, kontroluję ich warunki, stan zdrowia et cetera oraz zaczęłam startować w wyścigach. - Rozgadała się sporo jak na dzisiejszą rozmowę i delikatnie wzruszyła ramionami, jak gdyby kończąc swą wypowiedź. Wolała od razu wytłumaczyć na czym polega jej praca, uprzedzając zapewne pytanie. Może nie był to szczyt marzeń jak własna firma, to była zdecydowanie dumna z tego, że otrzymała tą posadę Patrzyła już całkowicie jawnie i odważnie na mężczyznę, trzymając przy tym jedną rękę na udzie, zaś drugą delikatnie gestykulowała, co nadawało żywotności jej wypowiedzi - jakby tylko tego jej brakowało. :lol2:
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-04-05, 00:39   

- Jeszcze nie wiem, ale jeśli zajdzie taka potrzeba, to coś wymyśle. Najwyżej zabiorę Ci z łazienki kilka mazideł - przewrócił z rozbawieniem oczami, nie wiedząc nawet kiedy ta rozmowa zeszła na tak dziwny tor. W towarzystwie Kathrin czuł się jednak swobodnie i nie miał problemu z gadaniem o głupotach, nawet jeżeli były one mało męskie.
- Miłości? Nie wiedziałem, że gustujesz w arabach czy innych terrorystach - uniósł do góry brew, nie dając się podpuścić tej zaczepce. Po za tym obydwoje byli wolni i na dobrą sprawę mogli robić co tylko dusza zapragnie. A już na pewno Lucas nie zamierzał blondynki z niczego rozliczać, nawet gdyby nie był z tego do końca zadowolony.
Nie zależało mu na prezentach, toteż zakończył temat krótkim uśmiechem, jednocześnie odkładając sztućce i ocierając kąciki ust serwetą. Trzeba przyznać, że jedzenie było naprawdę dobre, ale nie można było powiedzieć, że Lucas się nim najadł.
- To co? Może jakiś deser? - zaproponował, gdy blondynka również skończyła posiłek i na nowo pochwycił w łapki menu.
- Andaluzyjka, bardzo sympatyczna kobyłka. Sam się sobie dziwię, bo ujeżdżenie nie jara mnie jakoś szczególnie, ale miałem okazję na niej trochę pojeździć i chyba skradła moje serce - pokrótce przybliżył dziewczynie temat, nie zagłębiając się w szczegóły, co by jej nie zanudzić. Sam o koniach mógł gadać godzinami, ale to przecież wcale nie oznaczało, że Amerykanka miała tego słuchać.
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Kathrin
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat [20.06.1993]
Rasa: Człowiek
Pieniądze: £3710
Wysłany: 2018-04-05, 01:00   

- Zaraz pomyślę, że do tej pory ukrywałeś swoją prawdziwą naturę. Albo odkryłeś ją wtedy w Bangkoku.- Zażartowała równie rozbawiona jak Lucas, zwyczajnie dobrze czując się w towarzystwie bruneta. Wiedziała, że nie będzie miał za złe jej takich żartów, znali się przecież nie od dzisiaj.
- Powiedziałam, że nie będę tam szukać miłości. Lucassss....- jęknęła próbując mu przetłumaczyć, że nie to miała na myśli. Dała się podpuścić, z czym nawet się nie kryła, w końcu przyszli tutaj miło spędzić razem czas. Niby oboje byli wolni, a jednak Kath nadal nie potrafiła uwolnić się spod jego uroku. Nie był jej całkowicie obojętny, chociaż teraz znacznie lepiej radziła sobie ze swoimi emocjami i uczuciami.
Po skończonym posiłku, który zajął jej zdecydowanie więcej czasu niż mężczyźnie podobnie jak Lucas odłożyła sztućce i wytarła usta serwatką.
- Zaraz przez ciebie przytyję, a mam pokaz...- zażartowala nie chcąc przedobrzyć z jedzeniem.
- O no to świetnie, gratuluję w takim razie. Ja osobiście byłam skoczkiem, kiedy jeszcze jeździłam i zawsze podziwiałam ujeżdżeniowców.- Temat koni był jej bliski choć teraz częściej wiązał się z nostalgią dlatego Kathrin nie nalegała na jego rozwinięcie, po prostu odpuszczając.
_________________

we start the new story of F R E E
Prezent od Lucasa <3
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2018-04-05, 18:47   

Kota bynajmniej nie wziął ze względu na to, żeby opowiadać o nim potencjalnym kandydatkom do podrywu, ale nie uważał, że dzielenie się tą informacją byłoby w jakikolwiek sposób nieodpowiednie. W końcu bardzo cieszył się, że zwierzak jest z nim w domu. Wypełniał nie tylko pustkę w jego sercu, ale często też klisze w staromodnych aparatach czy po prostu karty pamięci, bo odkąd się pojawił, Jasper nie mógł przestać go fotografować. Był po uszy zakochany w zwierzęciu i widać to było nawet w błysku jego oczu.
- O widzisz. Masz jakieś zdjęcia? – zapytał, nadal pozostając w temacie swoich rozmyślań. Sam, jeśli dziewczyna by go o to poprosiła, mógł jej udostępnić całą galerię śpiącego, białego kiciusia w przeróżnych pozycjach. I mógł gwarantować, że każda jedna była bardziej urocza od poprzedniej..
To, że życie Jaspera było „nudne” nie znaczy, że nie był z niego zadowolony. Robił to co kochał i całkowicie się w to angażował, ale mimo coraz nowszych wyzwań, nic właściwie się nie zmieniało. Codzienna rutyna każdego dnia zdawała się taka sama i poza kilkoma wyjściami do parku, czy właśnie do miasta, nie działo się w nim nic nadzwyczajnego. To trochę smutne, kiedy całkiem dużo osiągnęło się w życiu, ale nadal nie czuło się w nim spełnionym i nie miało się z kim tym podzielić. Właśnie tego koloru brakowało mu pośród bieli i czerni dnia.
- Masz talerz? – wydobyło się z jego ust, na co mężczyzna uniósł brew. To słowo pasowało mu w tym zdaniu niczym wół do karety i nie bardzo wiedział, czy właśnie zmienili temat na jedzenie, czy dziewczyna po prostu coś pomieszała. Z takim określeniem jeszcze się nie spotkał, ale postarał się z nim pogodzić, gdy Delphine wytłumaczyła pokrótce jego znaczenie. Zawsze myślał, że to raczej stajenny zajmuje się takimi rzeczami w stajni, ale z końmi nie miał w życiu właściwie nic wspólnego, toteż nie wypowiadał się na ich temat, a szczególnie na temat słownej specyfikacji. Kiwnął więc głową, przybierając przy tym pełną wrażenia i swoistej dumy, minę. – To brzmi naprawdę dobrze! Gratuluję – uśmiechnął się całkowicie szczerze. Bycie tym Masztalerzem i prowadzenie własnej kliniki musiało zabierać mnóstwo czasu, ale na pewno dawało także ogromną satysfakcję. Uśmiech nie zniknał z jego twarzy właściwie cały czas, a to za sprawą zachowania brunetki i jej gestykulacji. Była w tym naprawdę urocza.
- Napijmy się za spotkanie – zaproponował, unosząc swój kieliszek wina i skierował go tylko delikatnie w stronę Delphine, pozwalając kobiecie zadecydować, czy chce się stuknąć szkłem czy nie. Chwilę po tym toaście przyszedł kelner by przyjąć od nich zamówienie, a Jasper pozwolił go dokonać najpierw kobiecie, dopiero gdy skończyła prosząc o porcję kurczaka w sosie z frytkami.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-04-05, 20:18   
   Tytuł: Hodowca


Doskonale wiedziała co to znaczy mieć takie małe osłodzenie życia. Kiedyś jeszcze Naoki nie pomieszkiwał u niej od czasu do czasu, teraz to się zmieniło, lecz największy progres w życiu kobiety to właśnie znalezienie Alberta. Cóż, jej kot nie należał do najgrzeczniejszych na początku lecz mimo tego zawsze ta mała istotka sprawiała, że mieszkanie stawało się domem a pusty pokój pełnym radości placem zabaw. Do teraz pamięta jak Rudy pierwszy raz sam z siebie przyszedł na jej kolana i zaczął mruczeć. Piękne chwile których potrafi dostarczyć jedna, mała istotka.
- Oczywiście! Większość mojej galerii to albo Albert albo Scho. - Wspomniała tutaj o swojej drugiej dumie :uuu: . Śliczny anglik był z nią o wiele krócej niż kot a jednak zajmował mniej niż Rudy - no chyba tak już mają właściciele kotów.
Wyjęła telefon z torebki, bo w obecnym momencie nie graniczyło to z niekulturalnością po czym pokazała mężczyźnie dwa szczególne zdjęcia - jedno, wykonane dosłownie bez namysłu, kiedy Naoki niechcący wypuścił wściekłego Rudego i próbował go łapać. Drugie zaś, kiedy przyłapała biegającego po podwórku Alberta na jodze... Cóż, kot zaczepił się pazurkami a że sierota z niego niesamowita utknął. Całe szczęście czujne oko właścicielki zawsze zauważy i zawsze pomoże. Oczywiście nie omieszkała mężczyźnie opowiedzieć tych historyjek, prosząc także o pochwalenie się swoim kotem. Była do reszty zafascynowana tym tematem, ukazywały to nie tylko lekkie świetliki w oczach, ale i zmiana pozycji - przybliżyła się do mężczyzn czekając na każde kolejne zdjęcie w niewiarygodną niecierpliwością i chęcią. No, masz ją. :lol2:
Zaśmiała się krótko po czym zagryzła wargę, by chwilę po tym zakryć usta ręką i odetchnąć.
- Oh, słodki jesteś. Masztalerz, ale talerze też mam. Jeszcze żadnego nie pobiłam. - Rzuciła i uśmiechnęło się uroczo, teraz już bezwstydnie go komplementując, choć wątpię by każdy mężczyzna uznał to jako komplement. Zdecydowanie powinien czuć się zaszczycony, gdyż odkąd jest w Anglii nie była na żadnej randce ani nawet za bardzo nie spotykała się z mężczyznami poza pracą czy kilkoma rodzinnymi imprezami. Z wiekiem przestawała to być jej bajka, wręcz przeciwnie - kiedyś rozrywkowy, jeżdżący z gangiem motocyklistów Delfinek stał się spokojnym i lekko zapracowanym Delfinem. Właściwie to typowego, stereotypowego życia kobiety 21- wieku brakowało jej tylko męża, dzieci i kłopotliwej teściowej. Mimo, że Francuzka zdawała się tego nie potrzebować, tak naprawdę jak każdy liczyła na czas, kiedy będzie mogła znaleźć oparcie w męskich ramionach i choć raz odpocząć od trosk. Pracowała dużo - kiedy nie była w stajni naprawiała znajomym komputery albo przyjmowała zwierzęta od tej nielicznej grupki osób, które wiedziały co kryje się w 3 wiecznie zamkniętych pokojach. Z tego ''idealnego'' okiem wielu życia korzystała zaledwie maczając palcem.
- I za dalszą znajomość. - Dodała unosząc delikatnie brodę przy ''puknięciu'' kieliszkiem o kieliszek i upiła łyk oblizując po tym delikatnie czerwone od szminki usta. Zaraz po tym przyszedł kelner, któremu podała swoje zamówienie - sałatkę Cezar a po tym, jak i jej kompan wybrał swoje danie znów usiadła kierując się twarzą bardziej w jego stronę.
- I pomyśleć, że miałam odpuścić sobie dzisiaj bieganie... Byłaby duża strata. - Uśmiechnęła się lekko kokieteryjnie, ukazując przy tym dołeczek w policzku. Nie uciekała wzrokiem, nie spinała się. Wszystko co mówiła i robiła było dla niej coraz bardziej naturalne.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2018-04-05, 21:24   

Wtórował dziewczynie śmiechem kiedy pokazywała mu zdjęcia kota i opowiadała historyjki. Zadał jeszcze kilka pytań co do okoliczności jego znalezienia, a także zainteresował się pięknym koniem, który doprawdy zjawiskowo prezentował się na zdjęciach w galerii jej telefonu. Właściwie Jasper nie znał się na koniach i nie mógł powiedzieć, czy ten był ideałem czy nie, ale mógł ocenić czy zwierzak mu się podoba – ten zdecydowanie łapał za oko. Smukła sylwetka, ładne mięśnie i kolor to tematy, w których mógł wypowiedzieć się Jasper. Cóż, z pewnością chętnie zobaczyłby go na żywo.
Nawet nie wiedział kiedy, ale w ferworze wymieniania się zdjęciami i historiami o kotach, nasza dwójka znalazła się naprawdę blisko siebie. Stykali się właściwie całą długością ramion i niemalże dotykali głowami, pochylając się raz w jedną, raz w drugą stronę. Do momentu, w którym Jasper zdał sobie z tego sprawę, było to dlań naturalne. Teraz zrobiło się nieco niezręczne, ale przecież nie przez to, że miał coś do dziewczyny. Była onieśmielająca i sama myśl o tak bezpośrednim kontakcie wywoływała w nim niemałe dreszcze.
Niby naturalnie, nie chcąc dać niczego po sobie poznać, odsunął się od niej na kilka centymetrów, czując, że dużo łatwiej jest mu złapać oddech. Nie tracił i nie unikał jednak kontaktu wzrokowego, jeśli na taki nadarzała się okazja i zwyczajnie kontynuował temat, na który rozmawiali, nie chcąc by dziewczyna pomyślała sobie o nim, że jest dziwny. Pokazywał jej kolejne zdjęcia, głównie białasa w pozycjach „na śpiocha”, gdyż ciężko było uchwycić go w ruchu. Mała była jak rakieta, wszędzie było jej pełno, a gdy padała z sił, zakładała na siebie łapki w tak urocze sposoby, że nie był w stanie się jej oprzeć i zawsze lądował z aparatem przy jej pyszczku.
Uśmiechnął sie odrobinę na jej słowa. „Bycie słodkim” nie było przecież żadną obelgą i w żaden sposób nie uderzało w jego ego, toteż blondyn nie miał się o co gniewać. Ba, wręcz schlebiało mu, że takie słowa padły z ust atrakcyjnej kobiety pokroju Delphine.
- Musisz mi wybaczyć, że nie znam słów związanych z końmi – zawstydził się nieco. Był przecież wykształconym człowiekiem, a mimo wszystko brakowało mu tego typu podstaw. Nie przebywał jednak nigdy z kopytnymi ani nie obracał się w towarzystwie jeźdźców, toteż nie miał powodu ani okazji poznać jakże specjalistycznych zwrotów. Co do przybrania stereotypów.. każdy kiedyś dorasta i poważnieje. To czy się w nie wpiszemy zależy wyłącznie od nas i od tego jak traktują nas inne osoby. W tolerancyjnym towarzystwie Nowella nie musiała się obawiać żadnego rodzaju krytyki względem swojego stylu życia czy podejmowanych decyzji – szanował je, kierując się myślą przeżywania swoich dni tylko raz i sam nie miał zamiaru pozwalać by ktoś dyktował mu, co w danym momencie zycia powinien osiągnąć.
- Za dalszą znajomość – powtórzył, ani na moment nie odrywając wzroku od jej oczu. Wiedzieliście, że Niemcy uważają toast bez spojrzenia w oczy za swego rodzaju obelgę, a także twierdzą, że wróży on siedem lat słabego seksu? :lol:
- Oj tak, nawet nie wiesz jak się cieszę, że zrobiłem sobie dzisiaj wolne i wyszedłem z domu – odparł, najpewniej utrzymując dziewczynę w przekonaniu, że podobnie jak ona, cieszy się z odnowienia znajomości i nie zaprosił jej tylko ze względu na to, że „tak wypadało”.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-04-05, 21:58   
   Tytuł: Hodowca


O nie, słabego seksu szczególnie nie chcemy! :lol2: Nie spuściła spojrzenia, ba! Emanowała spokojem i zaintrygowaniem. Nieźle ubawiła się przy historiach i zdjęciach kotów, lecz zauważyła też jego odsunięcie się. Być może przez brak ciągłego stykania się, z którego zdawała sobie sprawę, lecz jej nie przeszkadzało. Nie czuła się skrępowana taką bliskością, choć jednocześnie zdanie sobie sprawy z tego kto siedzi obok i że to właśnie on przylega do jej boku sprawiało momentalny wzrost tętna.
- Cóż, wybaczę Ci tą nieznajomość jeździeckich sformułowań, jeśli zdecydujesz się kiedyś znów wziąć wolne. - Uśmiechnęła się przemycając w krótkim zdaniu chęć ponownego spotkania i zadowolenie z obecnego. Zaraz po tym zaczesała czarne loki za ucho ukazując wiszący delikatny kolczyk. Lubiła zwracać na takie drobne szczegóły uwagę, nawet to musiało pasować do jej kreacji. Może to perfekcjonizm do którego dążyła a być może usilna chęć przypodobania się?
- A więc, skoro już nawiązując do wolnego, to jaki preferujesz odpoczynek? Wycieczki zagraniczne, zacisze domowe czy...- Tutaj na chwilę się zawiesiła i uniosła jeden kącik ust do góry- Bary? - Rzuciła pytanie pokroju ''A,B,C,D a spróbuj się tylko pomylić'' i oparła się ręką o górę kanapy, siadając niemalże przodem do mężczyzny i kładąc wewnętrzną nogę delikatnie za zewnętrznej, tym samym mogła siedzieć wygodnie a przy okazji nie wyglądać na ogromną przy silnie umięśnionych nogach... jeśli w w ogóle tak niska osoba może wyglądać na ogromną. To zdecydowanie wątpliwe.
Sama Delfin była zmienna jak marcowa pogoda - nie miała ulubionego sposobu na odpoczynek... może po prostu nie miała na to czasu. Jedne na co sobie teraz pozwalała to bieganie, prócz tego nie wracała nawet do rodzinnego domu, pustego domu. Od śmierci matki zaparła się w sobie i swoich dążeniach. Mimo to potrafiła w środku tygodnia wyjść do klubu i się zrestartować, lecz było to tak niekontrolowane z jej strony, że sama nie wiedziała dlaczego tam idzie - po prostu naszła ją taka myśl.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-04-05, 22:50   

- W Bangkoku? - zmarszczył brwi, nie do końca wiedząc o co blondynce może chodzić. A opcji było wiele, jako że - jak można przeczytać w niemalże każdym przewodniku - jest to miasto ogromnych sprzeczności. Miał jedynie nadzieję, że nie nawiązała do tzw. ''Ladyboys'', bo za to z czystym sumieniem mógłby się obrazić.
- Powiedziałaś, że raczej nie będziesz - poprawił ją. - Po za tym nie musisz mi się tłumaczyć, wiesz? - zaśmiał się po chwili, trochę zaskoczony tym, jak szybko Kath zdołała zaprzeczyć jego słowa. Postanowił jednak tego nie roztrząsać i jak zwykle nie zagłębiać się w tematy, które zwyczajnie były dla niego mało wygodne.
- Przestań... Masz cudowną figurę i będę Ci to powtarzał, aż w końcu zrozumiesz - przewrócił ślepiami, cały czas próbując uświadomić Amerykance, że z jej sylwetką wszystko było w jak najlepszym porządku.
- To co? Szarlotka na ciepło z lodami? - zapytał wkrótce, błyszczącymi oczami zerkając na swoją towarzyszkę znad karty. W sumie już postanowił i gdy kelner zjawił się nieopodal ich stolika, poprosił o dwie porcje deseru, chyba że blondynka zdecydowała się na coś innego. Tak czy siak, nie dopuszczał do siebie żadnych wymówek pokroju ''nie, bo przytyję'', które były po prostu absurdalne.
- Ja osobiście również wolę skakać, więc kompletnie nie wiem co popchnęło mnie w kierunku deptania kapusty - odparł, ale jednocześnie w jego głowie zapaliła się jakaś lampka. Że też nie wpadł na to wcześniej!
- W ogóle, to może wybierzesz się ze mną do stajni po powrocie z Paryża? - zapytał, z niecierpliwością wyczekując reakcji Kathrin.
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Kathrin
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat [20.06.1993]
Rasa: Człowiek
Pieniądze: £3710
Wysłany: 2018-04-05, 23:12   

- Tak, sam wiesz, że można się tam spodziewać wszystkiego. - Owszem miała na myśli "Ladyboys" ale skoro brunet nie dopytywał to zwyczajnie nie rozwijała tematu. Nie chciała przecież, aby się na nią obraził, były to tylko niewinne żarty.
- Wiem, ale nie chcę żeby powstawały jakieś niejasności.- Wytłumaczyła mu na spokojnie nie ulegając emocjom jakie wzbudził tymi słowami. Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że oboje byli niezależni i nie mieli wobec siebie żadnych zobowiązań. Doceniła jednak fakt, że Lucas nie ciągnął tego dalej i po prostu odpuścił.
- A ja będę ci tłumaczyła, że nawet parę centymetrów w biodrach ma znaczenie.- Mówiąc o tym w ten sposób roześmiała się i lekko zarumieniła. Zwykle o paru centymetrach mówiło się w przypadku nieco innych części ciała. :lol2:
- Niech ci będzie, ale obiecaj mi, że kiedyś to spalimy.- Kokieteryjnie zwilżyła językiem swoje wargi, nogą dyskretnie zaczepiając łydkę Lucasa pod stołem. ;> Potrafiła flirtować i w tym momencie właśnie miał okazję się o tym przekonać na własnej skórze.
- Uważam, że warto się rozwijać poza tym nie zapominaj, że ujeżdżenie jest podstawą treningu skokowego.- Oznajmiła myślami wracając do dnia, w którym ostatni raz siedziała w siodle.
- Bardzo chętnie, pokażesz mi swoje konie i sam teren ośrodka.- Zgodziła się bez zastanowienia, wierząc w to, że Lucas będzie najlepszym przewodnikiem z możliwych.
_________________

we start the new story of F R E E
Prezent od Lucasa <3
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2018-04-07, 22:02   

Jeśli chodzi o Jaspera to nawet mógłby być słaby seks! Ale żeby chociaż był.. :lol2:
Przyspieszone tętna, ukryte spojrzenia czy nieregularny oddech były świetną oznaką, że.. była tutaj chemia! Jeśli jednak było to wrażenie wyłącznie ze strony blondyna, to dziewczyna świetnie odgrywała swoją rolę, gdyż podczas dzisiejszej kolacji Nowell czuł się niczym ryba w wodzie. A może delfin w wodzie? Czuł się obłędnie i z całą pewnością mógł przyznać, że dawno nie spędził tak dobrze czasu.
Zaśmiał się krótko, przytakując przy tym głową na znak, że na pewno znajdzie jeszcze sporo możliwości wzięcia urlopu w pracy. W końcu był samym sobie królem czasu, a chyba nic nie mogło się wydarzyć podczas jego nieobecności i dokładnych wskazówek dla pracowników. A i ci pewnie odetchnęli by z ulgą, gdyby szef zniknął na trochę i dał im odrobinę luzu.
- Uwielbiam podróżować. Dzięki pracy mam często możliwość zwiedzania różnych dziwnych zakamarków na świecie i fotografowania ich.. Już powoli brakuje mi miejsca na dyskach z ulubionymi obrazkami – odparł, a na jego twarzy automatycznie pojawił się uśmiech. Często dostawał zlecenia, które wymagały kilkudniowego czy kilkutygodniowego wyjazdu – wszystko w zależności od projektu, nad którym pracował. Nigdy nie odmawiał i zawsze brał to na swoje barki – zwyczajnie nie chcąc odbierać wolnego czasu pracownikom, którzy mieli swoje rodziny, ale także nie chcą odbierać sobie możliwości zobaczenia świata. – A jak jestem w domu to dużo czytam. Czasem gram na skrzypcach – taki mały, utalentowany nudziarz. :lol: Nie ma się jednak co dziwić – od wielu lat unikał odwiedzania pubów czy klubów, a w szczególności, kiedy miał się do nich udać sam. Wspomnienia i ich konsekwencje nie pozwalały mu samodzielnie decydować się na spontaniczne wypady. Kiedy miał odpowiednie towarzystwo, wychodził bez problemu, ale nie sprawiało mu to ogromnej satysfakcji.
- Ty pewnie nawet nie masz czasu odpoczywać przy Twojej aktywności – zaśmiał się krótko i raz jeszcze uniósł kieliszek z winem, pociągając z niego kilka łyków. W tym czasie także kelner przyniósł im posiłki, a Jasper chwycił serwetkę i rozłożył ją na sukience dziewczyny, chwilę później układając kolejną na swoich udach. Nie chciał by się pobrudziła i jakoś nie mógł się przed tym powstrzymać.
- Smacznego – dodał, gdy mężczyzna już odszedł. Jego posiłek pachniał dużo lepiej niż sałatka dziewczyny! Ale przecież nie będzie się z nią licytował. :D
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-04-07, 22:37   
   Tytuł: Hodowca


Ale jeśli chce, to musi się o to postarać by i druga część tego chciała, a druga część chciała dobrego... cóż, 1:0 bang bang!
Delphine czuła dokładnie to samo i nie do końca w to wierzyła. Jeszcze rano wychodziła do pracy z myślą, by nawrzeszczeć na wszystkich pracujących tam facetów i pokazać jak bardzo to jest od nich silniejsza i zaradniejsza a teraz siedziała kusząco ubrana dla Jaspera, którego nie wiedziała Bóg wie ile a dodatkowo spotkali się w najmniej odpowiedniej dla niej chwili. Choć może nie do końca, bo skoro poprosił ją o spotkanie kiedy wyglądała jak po przejściu kataklizmu, to rzeczywiście musiało się zrodzić jakieś bardzo pozytywne uczucie.
Zdecydowanie gdyby Delphine wzięła urlop też byłoby sporo osób, które odetchęłyby ulgą. Jakby to określić... w komunizmie byłaby przodownikiem pracy, w dyktaturze dyktatorem a w demokracji to się zaliczało pod złośliwość. Siedziała w stajni często całe 24 godziny, czasami z konieczności, gdy miała drugą zmianę, czasami z wyboru. A umówmy się - mało kto lubi ludzi, którzy zmuszają do pracy ponad normę.
- To super! Ja sama już średnio mam na to czas ale kiedyś jak jeszcze byłam młoda i bezdzietna zwiedziłam świat od Japonii przez Mongolię po Włochy. Niestety, wtedy uznawałam za ciekawsze wyścigi na motocyklach i chodzenie po imprezach niż zabytki. - Uśmiechnęła się krzywo i wzruszyła ramionami po chwili nawiązując znów do jego słów.
- Przy mojej aktywności nie odpoczywam, ale bardzo chętnie bym odpoczęła oglądając Twoje dzieła i słuchając jak grasz. - Zagryzła prowokacyjne wargę i miała cos dodać, lecz przyszedł kelner a kiedy Delfin zobaczył danie mężczyzny aż się szerzej uśmiechnęła. Mimo to starała się stwarzać pozory normalności. Cóż, dieta to wymysł szatana i choć nie potrzebowała chudnąć, bo sama widziała swoje ciało jako naprawdę atrakcyjne i wysportowane, to postanowiła zacząć się zdrowiej odżywiać dla samej satysfakcji i udowodnienia sobie, że może. Dlatego niestety sałatka :c
- Dziękuję i wzajemnie. - Odparła półszeptem kiedy mężczyzna ułożył na jej ciele serwetkę delikatnie się rumieniąc i uśmiechając z zauroczeniem. Przeszły ją lekkie dreszcze, starała się tego jednak nie pokazać. Wszystko miało wyglądać naturalnie, wcale nie jest tak, że wstrzymuje oddech kiedy tylko mężczyzna ją dotknie, wcaale! Wcale też nie próbuje z nim flirtować, ani trochę!
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2018-04-07, 22:53   

Bo, jak było wspomniane wcześniej, dla niego nie liczył się stan dziewczyny – wcale nie uważał więc, że wyglądała jak po katakliźmie. Doskonale wiedział, jak Delphine prezentuje się na co dzień, a to co mu zafundowała dzisiejszego wieczora, było ponad wszelkie oczekiwania. Wcześniej nawet nie myślał, że może być piękniejsza, ale ona przekonała go, że potrafiła dokonać niemożliwego. Ah te kobiety i ich ukryte talenty!
Wysłuchawszy jej odpowiedzi uniósł delikatnie brew ku górze.
- Bezdzietna? Masz na myśli zwierzęta? – zapytał, uśmiechając się przy tym delikatnie, a na jego twarzy nie można było zaobserwować ani odrobiny konsternacji. Cóż, przecież nigdy nie znali się bardzo dobrze, a od ich ostatniego spotkania dziewczynie mogło się udać spłodzić prawdziwe, ludzkie dziecko! Uznał, że może nie chciała się tym z nim dzielić, choć poprawdzie przyjął by na klatę każde stwierdzenie, które padłoby z jej ust. Flirtowanie z kobietą, która była matką, było wprawdzie nieco ryzykowne i niezawsze łatwe, ale było to wyzwanie, którego zamierzał się podjąć, gdyby zaszła taka potrzeba. Zbyt długo już był sam i zbyt dobrze rozmawiało mu się z dzisiejszą towarzyszką.
- Czasem taka odrobina oderwania się jest potrzebna. Każdy musi się w jakiś sposób wyszaleć – on sam też kiedyś przechodził przez okres buntu, w którym nie interesowało go nic poza imprezami i piciem. Teraz stawiał jednak na kulturalniejsze spędzanie czasu, ale przed nimi jeszcze było całe życie i skoro wiedzieli, że chcą je zmienić, mogli to zrobić bez najmniejszego problemu. Motocykle mogła, ale nie musiała, zmienić więc na oglądanie zabytków i znam nawet kogoś, kto sporo z nich mógł jej pokazać.
- Nie wiem czy to są dzieła, ale mogę Ci je pokazać, choćby dzisiaj – oświadczył, nie komentując w żaden sposób występu na skrzypcach. Nigdy nie grał przed nikim, prócz siebie i nauczyciela (kiedy jeszcze był nastolatkiem) i nie wiedział, czy to się kiedykolwiek zmieni. Choć muzyka skrzypiec była niczym plaster na jego połamane serce, to nie lubił się nią dzielić. Może pewnego dnia, gdy znajdzie wyjątkową osobę..
Jego uwadze nie umknęły wstępujące na jej twarz rumieńce czy zawstydzony uśmiech. Odnotował je wręcz z satysfakcją, w myślach rozpływając się nad tym jak Delphine była urocza. Uważał jednak, żeby tego po sobie nie zdradzić i chyba szło mu nieco lepiej niż dziewczynie.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Delfinek
Masztalerz
Metr pięćdziesiąt w kapeluszu


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat
Wzrost: 154 cm
Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie
Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing.
Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse
Pieniądze: £330

Punkty doświadczenia: 96
Skoki: 13
Ujeżdżenie: 7
Cross: 1
Wyścigi: 56
Obycie z koniem: 19


Wysłany: 2018-04-07, 23:21   
   Tytuł: Hodowca


Delfiny mają bardzo dużo ukrytych talentów, na przykład spanie tylko jedną półkulą mózgu, bądź skoki na 3 metry ku górze! Widzisz, jakie zdolne?! Gdyby tylko wiedziała co o niej uważa pewnie spaliłaby buraka ale i przytaknęła - makijaż działał cuda, choć znów przyznam, że Francuzka jak przystało na pochodzenie była bardzo pewna siebie. Wiedziała co było nie tak, co było okej i może dlatego była wbrew pozorom pewna swojego zachowania, czytaj flirtowania.
- Ludzie to też zwierzęta przypomnę. A tak naprawdę to zaadoptowałam dziecko. Co prawda mieszka na Florydzie i nigdy go nie widziałam, ale to mój pierworodny. Ma 3 lata, nazywa się Flappy i jest rasowym Szablogrzbietem Waleniożernym. - Uśmiechnęła się udając dumną ze swojego dziecka matkę po czy wybucha śmiechem i dodała o wiele mniej teatralnie.
- Nie mogę podróżować bo muszę zarabiać na utrzymanie delfina w fundacji. Uratowany z sieci rybackiej był strasznie wychudzony a fundacja nie miała pieniędzy by go utrzymywać, to jeden z bardziej uciążliwych gatunków. - Ponownie wzruszyła ramionami i zagryzła wargę starając się nie zrobić znów miny pokroju ''Jaki on jest uroczy'' i nie wrobić go, że ma prawdziwe dzieci.
- A do moich własnych brakowało mi dwóch podstawowych czynników - seksu i faceta. - Wzruszyła ramionami upijając łyk wina i oblizując po tym wargę. Gdyby tylko wiedziała, że naprawdę pomyślał o prawdziwych dzieciach, to pewnie byłoby jej głupio ze swoich żartów, lecz całe szczęście nie wiedziała i mogła głębi duszy być dumną z tego co wymyśliła. Swoją drogą dobrze zaczął te flirtowanie z ''matką'', w końcu zwierzęta są zazwyczaj uwielbiane przez dzieci, zaś gra na skrzypcach to bardzo cenna i rozwijająca umiejętność. <lol>
Przytaknęła na jego kolejne słowa i lekko się zamyśliła biorąc trochę sałatki do ust i delikatnie ją przeżuwając, zakrywając przy tym usta ręką. Kusząca była perspektywa oglądania jego fotografii dzisiaj, szczególnie po alkoholu i świetnej rozmowie, mimo to Delfin nie chcąc na łatwą zdobycz (XD) uniosła jedną brew i spojrzała na niego z lekkim błyskiem w oku.
- Dzisiaj? A jak miałabym się odwdzięczyć za wstęp po godzinach do galerii miejscowego mistrza obiektywu, za którym uganiają się fanki z całego świata? - Odparła z teatralna gestykulując i jedną ręką delikatnie jeżdżąc palcem po jego ramieniu, po czym zachichotała i przytaknęła.
- Z przyjemnością skorzystam.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress
[Delphine Loevitone • Frenchwoman]

    We are heavy metal lions. They will never understand.
    The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
    .........[Drew Jasper Eviline]

    You can be the boss, daddy, you can be the boss
    Taste like a keg party, back on the sauce.
    .........[I'll never love again]

Light wanders through endless shadows
AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW
[graduated from veterinary and computer science studies]

    Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
    Won't you tell me if you found that deeper meaning
    So go ahead and break my heart again. [1]

    If there’s blood on my hands, you should let me know
    If you’re done with the dance, you should let me go
    .........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]

    ♣ ♣ ♣

 
 
     
Jasper Nowell
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: 28
Podopieczny: Milka- kot.
Pieniądze: £1785
Wysłany: 2018-04-10, 15:56   

Jego brew unosiła się w górę z każdym kolejnym słowem dziewczyny, przybierając przy tym bardzo zdziwiony wyraz twarzy. W tym momencie nie wiedział już co jest żartem, a co nie i nawet nad kolejnym zdaniem, o „wirtualnej adopcji” musiał się nieco zastanowić. Czy naprawdę dziewczyna była w stanie poświęcić tak wiele by uratować delfina? Właściwie można powiedzieć, że imię zobowiązuje, ale przecież to świadczyło o wielkim sercu i oddaniu wyższym potrzebom. Było czymś, na co większość społeczeństwa by się nie zdecydowała, a jeszcze większa część w ogóle nie wzięłaby tego pod uwagę.
- Ty mówisz to naprawdę? – wolał się upewnić, niż brnąć potem w jakiś żart, którego nie zrozumiał. Jasper miał czasem taki problem, że brał niektóre rzeczy zbyt poważnie, przez co potem pakował się w niezłe kłopoty. Albo po prostu ludzie robili sobie z niego żarty, choć przecież nie dawał im żadnych podstaw.. prawda?
Kolejna wypowiedź Delphine nieco rozluźniła sytuację. Nie, żeby pomiędzy nimi było jakieś napięcie, ale zwyczajnie wróciła na tor, który blondyn lepiej rozumiał i w którym dużo łatwiej było mu się odnaleźć. Zaśmiał się nawet i podniósł kieliszek wina w górę, by pociągnąć z niego kilka łyków trunku. Właściwie temat seksu nigdy nie był dla niego łatwy, ale w tej sytuacji przecież ani trochę nie wkraczali na grząski grunt.
- Cóż, bez tego faktycznie może być ciężko, chociaż są przecież specjalne kliniki... – zaśmiał się raz jeszcze – ze swojego własnego żartu – i sprzedał dziewczynie kuksańca w ramię, na znak żeby nie brała pod uwagę tego, co powiedział. Bo jeszcze naprawdę pójdzie sobie zrobić dziecko i co wtedy? Przecież ich znajomość dopiero się zaczynała i choć Jasper nie miał pojęcia czy cokolwiek z tego będzie, zdecydowanie nie powinni zaczynać od zapłodnienia in vitro. :lol:
Wkrótce ponownie się roześmiał, przegryzając w tym momencie kawałek kurczaka w ustach i mało brakowało, a zwyczajnie oplułby siebie czy, co gorsza, swoją towarzyszkę. Nie mógł przecież do tego dopuścić, toteż także zakrył wargi dłonią, grzecznie przeżuł to, co było w środku, a następnie pokręcił głową.
- Na pewno będziesz musiała się bardzo postarać. No i musimy wejść od tyłu, specjalnym wejściem przez piwnicę, bo z przodu nie uda nam się przepchać przez ten tłum krzyczący moje imię – wyszczerzył zęby. Mam nadzieję, że nie miał na nich żadnych resztek jedzenia, bo przecież nieładnie by to wyglądało... Na przesunięcie palcem po jego ramieniu wzdrygnął się delikatnie i powiódł za nim wzrokiem, przez moment zawieszając się nad tym czynem. Hmm, taki mały gest, a potrafił wywołać u dorosłego faceta gęsią skórkę.. całe szczęście, że miał na sobie marynarkę, bo inaczej mogłoby się to skończyć zaróżowionymi policzkami, czego tym bardziej nie chciał.
- W takim razie wpiszę tą wycieczkę w nasz grafik na dzisiejszy wieczór – kolejny uśmiech. Tym razem delikatny, łagodny. Zadowolony.
_________________

Jeżeli nie jesteś zdolny widzieć więcej ponad to co widzialne, nie możesz zobaczyć niczego.




Jeśli poświęcam Ci więcej czasu niż pracy, to wiedz, że jesteś najważniejsza..
partnerka: brak
Czasem odrywam wzrok od aparatu i po prostu wyobrażam sobie Ciebie
pms: 1
Ci, którzy wprowadzili zmiany w moim życiu..
ex: Lisa
I ci, którzy wprowadzają w nie trochę koloru
przyjaciele: Noa, Hayley, Delphine
Związani krwią i ci wybrani
rodzina: ta mała małpa Melanie i biały kociak Milka



 
     
Lucas
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 26 lat

Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Viceroy
Podopieczny: Viceroy, Whatever Impossible
Pieniądze: £1200

Punkty doświadczenia: 106
Skoki: 59
Ujeżdżenie: 30
Cross: 4
Obycie z koniem: 13


Wysłany: 2018-04-12, 00:52   

- Co racja, to racja. Na pewno jeszcze kiedyś się tam wybiorę - stwierdził, jako że ich wyjazd był dość krótki (a nawet krótszy niżeli początkowo planowali) i nie zdołał zaznać wyjątkowości tego miejsca w pełnej krasie. A do zobaczenia i do przeżycia było jeszcze wiele.
- Oh i nie tylko w biodrach moja droga - zaśmiał się, jako że jego myśli nieoczekiwanie zboczyły na inny tor. - Ale uwierz mi, że ta jedna szarlotka nie sprawi, że magicznym sposobem twoje biodra urosną choć o centymetr - dodał, kompletnie nie rozumiejąc tej troski o figurę. Okej, może i miała jakieś tam wytyczne co do swojego rozmiaru i Lucas kompletnie nie miał nic przeciwko zdrowemu trybowi życia. Ale jednocześnie nie lubił, gdy ktoś popadał w skrajności i odmawiał sobie okazyjnego zjedzenia cukierka, bo było to zwyczajnie niezdrowe podejście.
- Obiecuję. Jutro zabiorę Cię na siłownie i dam Ci taki wycisk, że spalisz nie tylko ten deser. Może być? - zaśmiał się, nie dając po sobie poznać, że początkowo w jego głowie zrodziły się kompletnie inne, dużo przyjemniejsze obrazy. Po za tym Kath dobrze wiedziała jak na niego działa i samymi takimi drobnymi gestami potrafiła podnieść mu ciśnienie. Oczywiście w dobrym tego słowa znaczeniu.
- Nie zapominam. Zobaczymy co z tego wyjdzie, nie ma co gdybać - tymi słowami zakończył ''koński temat'', jako że nie lubił zbyt mocno wychodzić w przyszłość. Co miało się stać to i tak się stanie. Najwyżej odsprzeda Tortugę osobie, która odnajdzie większe powołanie w jej treningu.
- Świetnie, w takim wypadku jesteśmy umówieni - uśmiechnął się, w duchu licząc na to, że blondynka się zgodzi. Miał nawet dyskretny plan namówić ją na przejażdżkę, ale tego akurat nie miał zamiaru jej jeszcze zdradzać.
_________________




These girls only want you when you're winnin'
But you've been with me from the beginnin'
l u h a n • a a r e n • a r o n

Took one fuckin' look at your face
Now I wanna know h o w u t a s t e
p m s ∞

All we seem to do is talk about sex
She's got a boyfriend anyway
r o z a l i a • k a t h r i n• e v i l i n e

You're like a d r u g that's killing me
I cut you out entirely, but I get so high when I'm inside you
g i r l f r i e n d ♥

I know it ain't right, but I don't care
Break up with your girlfriend 'cause I'm b o r e d
e n e m i e s



@edit by Delfinek
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7