Gerard Wayford Jeździec zaawansowany ⸸ highway to hell ⸸
Płeć: mężczyzna Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat) Wzrost: 187 cm Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien. Podopieczny: Casello Pieniądze: £4305 Punkty doświadczenia: 29 Western: 15 Obycie z koniem: 14
Wysłany: 2018-08-30, 00:08
- Za to cię kocham - stwierdził, odwzajemniając uśmiech. Jego intencją co prawda nie było dolewanie oliwy do ognia, ale Lorien nie musiała go dwa razy prosić, ani tym bardziej zachęcać. Podczas pocałunku przyciągnął ją bliżej siebie i bez skrępowania oddał się tej chwili, która wręcz namacalnie poprawiła mu nastrój.
Na parkiecie wmieszali się jednak w tańczących i ktoś musiałby naprawdę źle im życzyć, żeby wykorzystać ich obecność do plotek. Przynajmniej Gerard niczego takiego nie odczuł, a może po prostu był skoncentrowany na swojej partnerce i na nikim innym. To nie tak, że nie widział świata poza nią... Po prostu chciał żeby to była ich chwila. Zdaje się, że nigdy przedtem nie mieli okazji razem zatańczyć. Wypadało więc to nadrobić.
Splótł razem ich palce, a dłoń prawej ręki ułożył na jej talii, pozostając w bliskim kontakcie - nie tylko cielesnym, ale przede wszystkim wzrokowym. Tym sposobem udało mu się utworzyć wręcz intymną atmosferę, choć zawadiacki uśmiech, wciąż błądzący w jego spojrzeniu, zapowiadał z goła co innego. Potrzebował jednak chwili na to, żeby ocenić swoje możliwości w tańcu, bo była to aktywność, z którą było mu nie po drodze od dawna...
_________________
So smoking is the perfect way to commit suicide without actually dying. I smoke because it's bad, it's really simple.
Lorien Wayford Jeździec zaawansowany Get it baby, I'm 'bout to win !
Płeć: kobieta Wiek: 29 lat [17.05.1991] Wzrost: 172 cm Zawód: Fotograf Partner: Gerard Podopieczny: Windsor Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-08-30, 00:21
- Ja ciebie też.- Odpowiedziała i widząc jak Gerardowi momentalnie poprawia się humor sama poczuła się znacznie lepiej. Była tu dla niego i chciała, aby mógł czerpać przyjemność z pobytu tutaj. Wchodząc na parkiet podobnie jak reszta obecnych tu gości zniknęli w tłumie jednocześnie pośród tak wielu osób tworząc we dwoje intymną atmosferę.
W tej chwili naprawdę nie obchodziło ją nic poza Gerardem, to jemu poświęcała teraz całą swoją uwagę jednocześnie pragnąc, aby odciął się od wszelkich negatywnych myśli. Przylegając ciałem do mężczyzny pozwoliła mu się prowadzić w tańcu, spokojnym ale wypełnionym uczuciem. Odpowiadało jej takie tempo i naprawdę Wayford nie musiał robić nic ponad to.
Nigdy dotąd nie tańczyli razem stąd ta chwila była naprawdę wyjątkowa w swojej prostocie i jednocześnie sprawiała, że oboje nareszcie odzyskali spokój i odrobinę szczęścia.
- W tym garniturze sprawiasz, że mam ochotę wrócić do domu i być bardzo bezpośrednia.- Zamruczała pochylając się tuż nad jego uchem. ;>
_________________
In this w o r l d the heart beats slow ............ ............In my arms let's share the c o l d
pers onality • You are insane, my desire, a violent daydream I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n.W a y f o r d •
love • I knew the moment, I looked into your eyes ....Love is madness • G e r a r d♥ •
pms • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •
frie nds • I looked into youreyes, I’d have to swallow all your lies Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •
ex • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-30, 00:26
Ilian, Ilian... Prawdę mówiąc, niewiele mu to mówiło. Spiął lekko brwi, próbując przywołać z pamięci takie imię, ale nie udało mu się. Nic nie mówiąc, udał się z Aaren na bok, chwilowo znikając z czyjegokolwiek pola widzenia. Było trochę za wcześnie na takie uniki, ale zupełnie o to nie dbał. Nie miał pojęcia, co brunetka miała mu do przekazania, a gdy zaczęła od wywołania jednego z najgorszych wspomnień, Tony mimowolnie się spiął. Przytaknął jej jednak i cierpliwie czekał na rozwinięcie myśli.
Z pewnością nie dopatrzyła się w jego twarzy niczego ciekawego ani zaskakującego. Co tu wiele mówić, nie był zadowolony.
- Dlaczego go zaprosiłaś? - Zapytał, ignorując wzmiankę o partnerce blondyna. Nic go to nie obchodziło, czy był z nią naprawdę, czy tylko udawał z jakiegoś powodu. Równie dobrze mógł przyjść z facetem i Tonego obeszłoby to równie "mocno". Znacznie bardziej go interesowało dlaczego w ogóle tu był i dlaczego tych dwoje dalej utrzymuje ze sobą kontakt. To, co widział podczas tańca (czyli w sumie nic takiego, ale przez pryzmat zazdrości patrzył inaczej) podobało mu się teraz jeszcze mniej.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-30, 00:36
- Nie widziałam go ponad dwa lata i spotkałam ostatnio przypadkiem na zakupach. Wtedy zaprosił mnie na kawę i się zgodziłam. To było wtedy, gdy pisałam żebyś sam zrobił obiad. Zaprosiłam go, bo jest moim przyjacielem i było mi głupio go nie zaprosić, gdy wyznałam, że pobieramy się w tym tygodniu. - Wyjaśniła starając się nie reagować zbyt gwałtownie na wyczuwalną w głosie męża zazdrość.
- Tony...- westchnęła cicho i łapiąc go za dłoń postarała się zwrócić jego uwagę na siebie.
- Nic mnie już z nim nie łączy, to przeszłość. Dwa lata temu wybrałam ciebie i nic się w tej kwestii nie zmieniło. - Zapewniła go jednocześnie starając się nawiązać kontakt wzrokowy z Wayfordem.
- Kochanie jestem cała twoja i tylko twoja...- mruknęła splatając mocniej palce swojej dłoni z jego ręką, którą wciąż trzymała jeśli jej nie zabrał.
-Zamieszanie z sukienką? - podłapał automatycznie przyglądając się partnerce. Prawdę mówiąc nie jarzynowa sałatka była jego ulubioną aczkolwiek każda inna ale mięsna - owszem.
Dlatego też gdy spostrzegł za co bierze się ruda, zrobił to samo. Poczęstował się kurczakiem w sezamie i zjadł z apetytem.
-Mmm.-mruknął tylko cicho z uśmiechem łypiąc na Melody.
Nie lubiła niespodzianek? No to jeśli będą utrzymywać ze soba kontakt i co jakiś czas spotykać się, może oswoi się z nimi przy obecności blondyna, który z kolei od czasu do czasu lubił wprowadzać niespodziewajki w życie. A jeszcze bardziej wolał spontan.
- No to jesteśmy umówieni. Jeśli damy oboje rade po weselu jeszcze gdzieś iść. Chyba, że urwiemy się wcześniej. - znów obdarzył rudą spojrzeniem, tym razem oczekującym odpowiedzi. W końcu w dużej mierze plany na dzisiejszą noc zależały od niej.
Zajął miejsce przy stole wcześniejszym gestem głowy wskazując miejsce rudej gdzie mogliby siąść. I wtem zaczęło się, butelka alkoholu poszła w ruch. Ilian polał wszystkim tym,którzy byli przy stole.
Dobrze, że Goodferd nie miał pojęcia o czym rozmawiają Aaren z Tonym. Prawdę mówiąc gdyby się domyślił , bądź usłyszał fragment ich rozmowy nie byłoby zbyt komfortowo to raz, a dwa z pewnością byłby zaskoczony, że czarnowłosa mówi takie rzeczy swemu już mężowi, w tak ważny dla nich wieczór.
Sam uważał, że nie powinno się poruszać takich tematów w dni takie, jak ten.
Szczególnie, że to już przeszłość. Ale.. wiemy jakie są kobiety. Poniekąd i za to się je kocha.
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-31, 00:43
Spuścił wzrok na ich dłonie, pozwalając Aaren na to, żeby je trzymała splecione ze sobą. Nie był na nią zły, choć może na takiego wyglądał czy brzmiał. Był po prostu zazdrosny, nic więcej. A że chorobliwie, to już inna sprawa.
- Wolałbym żebyś jednak go nie zapraszała ani nie spotykała - rzucił, podnosząc na nią wzrok. Nie mógł jej zabronić, ale właśnie to robił, choć póki co delikatnie. W kwestii zaproszenia już nie mogli nic zmienić, ale poważnie oczekiwał, że Aaren nie będzie się dalej przyjaźnić z tym mężczyzną. Mężczyzną, którego przecież rozpatrywała swego czasu jako partnera. Mogła Tonemu codziennie powtarzać, że nie ma się czym martwić, ale to po prostu było od niego silniejsze. Chciał ją mieć na wyłączność w każdej sferze życia i ta potrzeba ciągle rosła na sile...
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-31, 00:56
Zdecydowanie nie był to dobry moment na taką rozmowę, powinna cieszyć się tym dniem i zrobić wszystko, aby pozostał wyjątkowy. Jednak każdy, kto znał choć trochę lepiej Aaren wiedział, że najbardziej zależało jej na bliskich i właśnie z tego względu chciała być szczerza z Tonym. Miała pewność, że ją zrozumie i dlatego nie bała się wyznać mu prawdy.
- A gdybyś poszedł ze mną, na spotkanie z nim i jego dziewczyną?- Zapytała znów nie bawiąc się w półśrodki. Wybrała kompromis doskonale zdając sobie sprawę z chorobliwej wręcz zazdrości bruneta. Nie chciała rezygnować ze znajomości z Ilianem, a z drugiej strony to Wayford był dla niej najważniejszy.
- No już, nie myśl o tym...- mruknęła i ujęła w dłoń jego żuchwę delikatnie głaszcząc kciukiem policzek. Musnęła subtelnie jego usta i bardzo powoli zaczęła zwiększać intensywność pocałunku nie pozwalając jednak pożądaniu przejąć władzy.
- Kocham cię i nigdy nie przestanę, to ty jesteś całym moim światem.- Szepnęła wiedząc, że powinna powtarzać mu to tak często jak tylko może. Patrząc mu w oczy na nowo rozpoczęła kolejny pocałunek, ale tym razem pozbawiony ograniczeń. Byli z dala od wszystkich, choć na widoku, mimo to Aaren nie krępowała się zwyczajnie dając ponieść chwili.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-31, 01:13
- Po co? - Zapytał podejrzliwie, nie będąc do końca zainteresowanym takim rozwiązaniem. Nie miał pojęcia o czym mieliby niby rozmawiać. Nie wiedział, czy w ogóle chce poznawać tego gościa.
Zmrużył lekko oczy, pozwalając jej się ugłaskać. Jakaś jego część wiedziała, że to próba uspokojenia go i odwrócenia jego uwagi, ale świadomie poddał się tej manipulacji. Chcąc nie chcąc, zadbała też o jego potrzebę bycia dowartościowanym, więc nie mógł być na to obojętny. Chętnie włączył się w pocałunek i podobnie ja ona, nie spieszył się z jego zakończeniem. Podobała mu się taka wizja, siebie jako jej całego świata, poza którym nie ma już nic. Nie do końca był to możliwe, ale za to bardzo odprężające. - Jesteś tylko moja. - Wymruczał, kończąc pocałunek lekkim pociągnięciem za wargę. Najchętniej by to pociągnął dalej, ale tak jakby musieli wracać do gości, którzy prędzej czy później zorientowaliby się o ich nieobecności.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2018-08-31, 01:29
- Pytam bo spodziewam się, że będzie chciał się spotkać.- Odpowiedziała szczerze wiedząc, że jedynie taka opcja może wchodzić w grę. Samej jej nie puści na spotkanie z Ilianem, a już na pewno nie w najbliższym okresie czasu.
Sama była na swój sposób od niego uzależniona i podobnie jak on czuła potrzebę bycia z nim na wyłączność. Nie raz zdołał się już przekonać, że potrafiła być bardzo zaborcza, a na dodatek była skłonna walczyć o swoje bez względu na to, jakie musiałaby podjąć kroki.
Ucieszyła się, że wziął do siebie jej słowa, które swoją drogą również były prawdą. Był dla niej wszystkim, to jemu ufała najbardziej i to przy nim czuła się najlepiej wiedząc, że nikt nie jest w stanie dać jej tego, co dawał jej Tony. Cała ich relacja była odrobinę niebezpieczna i toksyczna, ale tych dwoje już dawno przepadło dla samych siebie.
Gdy odrobinę się uspokoił uniosła kąciki ust w uśmiechu czując jak sam włącza się w pocałunek.
- Jestem...- przytaknęła i uśmiechnęła się szeroko w kierunku bruneta. Przytulając się oparła głowę na jego ramieniu i spojrzała w kierunku bawiących się gości.
- Myślisz, że też są szczęśliwi tak jak my?
- Zepsuł mi się suwak w sukience, więc na szybko musiałam skombinować inną. To dlatego się spóźniłam i muszę Cię za to przeprosić. To było mało eleganckie - wyjaśniła pokrótce, zwyczajnie nie mając na to wcześniej odpowiedniej sposobności. Całe szczęście, że zdążyła przed rozpoczęciem ceremonii! Bo gdyby przyszła w trakcie przysięgi, to chyba spaliłaby się ze wstydu.
- Ty dzisiaj decydujesz, ja tutaj jestem tylko twoim dodatkiem. Jeśli będziesz chciał iść, po prostu mi powiedz - zapewniła, nie chcąc wcześniej wyciągać Iliana z imprezy. Aczkolwiek nie mogli wiedzieć, jak ta się potoczy, więc równie dobrze blondyn mógł sam zadecydować o wcześniejszym wyjściu. Jej na dobrą sprawę było wszystko jedno, czy tutaj zostaną i na ile zostaną. Jednocześnie nie chciała psuć Goodferdowi zabawy, więc postanowiła się dostosować, o ile wcześniej nie zostanie czymś skutecznie zniechęcona.
Zajęła wskazane miejsce przy stole tuż obok blondyna i cierpliwie poczekała, aż ten rozleje alkohol do kieliszków. Akurat do picia miała dość mocną głowę, więc nie musiała zbytnio obawiać się przedwczesnego upojenia, a co za tym idzie - przyniesienia swojemu towarzyszowi wstydu. Ponadto, umiała wyznaczać sobie granice, dzięki czemu prawie nigdy nie przesadzała z alkoholem, utrzymując jedynie przyjemny, rozluźniony stan.
- To co? Za parę młodą i za naszą nową znajomość? - zaproponowała, biorąc napełniony kieliszek między palce.
Gdyby wiedział co kombinuje Aaren.. w zasadzie wiedział i dlatego zaprosił Melody. Aczkolwiek liczył, że coś się zmieni i nie przyjdzie im się spotkać wcale ani we trójkę, ani we czwórkę. Aczkolwiek czas pokaże jaką decyzje podejmą Państwo Młodzi Wayfordowie.
W tej chwili blondyn siedział wygodnie na krzesełku trzymając już kieliszek z zawartością alkoholu w gotowości. Ściągnął brwi wysłuchując rudowłosej.
- Nie wygłupiaj się, zdarza się, i tak się wyrobiłaś przed przysięgą. - Posłał uśmiech dziewczynie i uniósł kieliszek do góry.
-Wyjęłaś mi te słowa z ust.- Oznajmił po wniesieniu toastu przez partnerkę. Kiedy wypił na raz, polał im kolejne by były już naszykowane.
-I proszę Cię, nie nazywaj siebie więcej dodatkiem, okei? - Prawdę mówiąc to określenie Iliana mocno podrażniło. Po prostu jakoś nie odpowiadało mi i w brzmieniu i.. samo określenie nie pasowało mu do tak świetnie dobranej towarzyszki.
- Jak do tej pory jesteś tu PONAD ten dodatek. Uwierz mi, wiem co mówię. - Ukradkiem spojrzał na Melody unosząc kieliszek do góry.
- Myślę, że musimy nieco przyspieszyć. Więc teraz wypijmy za... dzisiejszy wieczór. - Nic lepszego nie przyszło mu do głowy, a skoro ma zacne plany co do potem to stwierdził, że przecież za to wznieść toast można, bo czemu nie?
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
- No na całe szczęście! Ale musisz wiedzieć, że cholernie nie lubię się spóźniać - odparła i chwilę później krótko się uśmiechnęła, gdy Ilian zaakceptował jej toast. Wtedy bez dłuższego przeciągania uniosła kieliszek i wlała w siebie całą jego zawartość, subtelnie się przy tym krzywiąc. Nawet nie próbowała udawać twardej i od razu wzięła łyka soku pomarańczowego, chcąc zabić ten nieprzyjemny smak i załagodzić piekące gardło.
- A nie jestem nim? - zapytała z rozbawieniem, nie uważając tego jako coś obraźliwego.
- Skoro tak mówisz - wzruszyła ramionami, w dalszym ciągu promiennie się uśmiechając. Nie do końca wiedziała, co blondyn dokładnie miał na myśli, ale postanowiła nie drążyć. Skoro tak mówił, to właśnie tak musiało być.
- Za dzisiejszy wieczór - zawtórowała Goodferdowi, po raz drugi wlewając w siebie palący alkohol i od razu go zapijając.
- To co, może teraz zatańczymy? Lubię tę piosenkę - zaproponowała, skrycie licząc na to, że jej towarzysz się zgodzi.
On również nie lubił się spóźniać, chociaż zależało to w dużej mierze do kogo. Jeśli to byli znajomi bliżsi lub ktoś z rodziny to punktualność nie odgrywała aż tak ważnej roli jak na spotkania z kimś nowym.
- Nie. Jesteś za to niezwykłą partnerką. Myślę, że możesz to znów udowodnić, bo zapraszam Cię właśnie do tańca. - To rzekł tuż po jej propozycji i upiciu kolejnego kieliszka. Oczywiście, że nie zamierzał przesiedzieć tej imprezy więc szybko wyciągnął rękę w jej kierunku porywając ją na parkiet. Jej jedna z ulubionych piosenek? Fartem czy też nie, melodyjnie trafiała w gust blondyna. Chwycił ją pewniej w swoje ramiona dłonią przytrzymując na ramieniu jej lewą dłoń. Chwilę później odepchnął ją i obrócił wokół jej osi trzykrotnie, przyciągnął i przytulił zwalniając nieco tempa. Pochylił się zaraz nad jej uchem.
- Dodatkiem mogą być rzeczy, ale nie ludzie. - Oznajmił jej cicho ale na tyle by jej ucho zdołało pochwycić jego głos mimo muzyki. Pozwolił sobie delikatnie oprzeć głowę o bok jej głowy. "Szczególnie tacy jak Ty" dodał w swych myślach kontynuując taniec z dziewczyną. Nie zapominał o krokach, ale jeszcze rozmyślał na temat ich wyjścia. Dyskretnie spojrzał w kierunku gości i młodej pary, która zniknęła. Jak stwierdził, teraz był właściwy moment. Ich moment.
Chwycił ponownie dłoń rudowłosej i bez słowa zaczął kierować się do ich stolika, wziął kopertówkę partnerki i nadal ją trzymając wyciągnął ich przed wejście do budynku.
- Kolejną piosenkę zatańczymy gdzie indziej, zaufaj mi. - Posłał jej serdeczny uśmiech po czym wyprzedził ją. /zt
_________________
Ja się schowam w twoich słowach - znajdę ciszę.
Ja się zamknę w twoich oczach - znajdę dzień.
Ja się zmienię w twoje życie, a Ty o mnie z a p o m n i j.
s h e: Zaufałem jak nigdy. Nie sądziłem, że to może się wydarzyć.
• ściągnęła stringi i kazała marzyć
■ ugotowała obiad z chęci nie przymusu
• dawałem jej czułość, o którą prosić nie musiała
[my lady]
f r i e n d s: chcesz rozmawiać i zdajesz sobie sprawę czym jest tęsknota
• Aaren
■ Jessie
• Melody
[tylko prawdziwi są bezcenni]
W moim guście? Wiele kobiet. Wyobraźnię natomiast - pobudza jedna.
[Nie, nie znam jej imienia.]
Zastrzeżone:Goo d f e r d
+ osobę Jeromathew [insta]
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Wzrost: 175 cm Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris Pieniądze: £3105 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 8 Wyścigi: 31 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2018-10-22, 22:10
Adam Ouvard napisał/a:
[...]
Ona nie pozostawała być z leksza spięta i niepewna w tej sytuacji. Jednak nie żałowała swojej decyzji i była jej w jakimś stopniu i sensie pewna. Nie znała go, ale wyczuwała jakąś dziwnie dobrą aurę od niego.
-Uwierz mi, że nie ma. - odparła całkiem poważnie. Przyjaciół nie miała tu zbyt wielu, a rodzina mieszkała daleko stąd. Nie wyglądała na zrażoną jego zachowaniem, wydawało jej się że będzie dalej zaprzeczał i bardziej. Zmarszczyła wpierw brew na jego odpowiedź, a potem podniosła obie.
-Nie umiera z głodu i raczej się na to nie zanosi, ale myślę że i tak taniej na tym wyjdziesz niż za hotel. Mam spory dom, a ja większość czasu i tak spędzam poza nim. - odparła lekko unosząc kąciki warg w uśmiechu. Miała dużo pieniędzy z odszkodowania, a rodzice zawsze coś jej jeszcze wysyłali i no pracowała dorywczo jeszcze. Wygrzebała z torebki swoją wizytówkę i mu wręczyła.
-Dasz radę do jutra rana się pozbierać? Przyjadę po ciebie koło 11? - zapytała wpatrując się w niego badawczo. Powinna do tego czasu ogarnąć dom na jego przybycie i on też powinien się pozbierać. Po umówieniu się już na 100% wsiadła do swojego auta i odjechała.
z.t
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti Aun recuerdo el día en que te conocí.
personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.
partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.
przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 190 cm Pieniądze: £2830
Wysłany: 2018-10-25, 21:44
- Okej. - odpowiedział tylko, aby ostatecznie upewnić ją, że przystaje na jej szczodrą propozycję, chociaż na twarzy miał nieprzeniknioną minę, a dłonie schował w kieszeniach. Nie miałzamiaru dalej drążyć i pytać o cokolwiek więcej. Wszystko było jasne, a nawet jeśli istniały jakieś niejasności, to rozwiąże się je w praniu.
- To na pewno. - zgodził się, gdy porównała koszt zatrzymania się w hotelu z tym co wyniesie go dzielenie wydatków z Evą. Nie narzekał przy tym na ceny, bo w pięciogwiazkowym hotelu niczego innego się nie spodziewał, ale stwierdzał fakt. A to, że Eva rzadko bywała w domu, miało też swoje plusy. Zapewne kiedy Adam jakoś ustabilizuje swoją sytuację zawodową (tudzież sportową), przez znalezienie klubu i zagnieżdżenie się w nim, on również rzadko będzie gościł w domu. Treningi, mecze i te sprawy. W ten sposób nie będą sobie przeszkadzać, a był pewien, że w końcu może do tego dojść.
Przyjął od niej wizytówkę, obrzucając ją uważnym spojrzeniem, po czym tak na wszelki wypadek dał Evie swój numer telefonu, chociaż nie miał tak eleganckiej i profesjonalnej wizytówki.
- Jasne, że dam radę. - odpowiedział bez wahania. - To do jutra. - pożegnał się. Obserwował jak wsiada do samochodu i odjeżdża, po czym odwrócił się w stronę eleganckiego hotelu. Musiał przekazać smutną wieść, że się stamtąd wynosi, spakować się, no i wrócić po motor.
_________________
Where d'ya wanna go, how much you wanna risk? Adam Ouvardx26 yrs oldx Canada
Teach me wrong from right, and I show you what I can be,
say it is worthsavin' me friends >>Eva O'Cross
You came uninvited into my life,
I said "I don't need you, but dearie that was a lie
pretty women<< pms || love >>none
I'm not looking for somebody with some superhuman gifts it's not to grow my aggression, it's to destroy my depression >hockey player
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum