Płeć: mężczyzna Wiek: 45 lat Wzrost: 181 cm Zawód: właściciel międzynarodowej firmy Partner: Believe me, I've had three divorces. Do you know what three divorces are? Three times I believed in love. [Raelyn Navarro] Pieniądze: £1750
Wysłany: 2020-02-13, 17:34
Skinął lekko głową, na znak że ją rozumie, ale mimo to nie zdołał powstrzymać lekkiego uśmieszku na wzmiankę o walentynkach. Nie przepadał za tym świętem i właściwie było mu bardzo na rękę, że pokrywało się ono z urodzinami Holly, bo choć było to święto zakochanych - jak sama nazwa wskazuje - to i tak czułby się w "obowiązku" sprawić jej z tej okazji jakiś upominek. Na ogół nie miał z tym żadnego problemu, ale te wszechobecne serduszka były prawdziwie męczące...
- Jasne, czemu nie - odpowiedział, mimowolnie spuszczając wzrok na jej udo, gdy nieświadomie odsłoniła jego większy kawałek. Powstrzymał się jednak przed dotykaniem jej po nodze, już wystarczająco było trzymanie się w ten sposób za ręce, co jednak nie peszyło Javiera nawet gdy obsługująca ich stewardessa nie zdołała ukryć oceniającego spojrzenia pod maską serdecznego uśmiechu. Istotnie skusił się na jeszcze jedną whisky, ale tym razem nie próbował jej wypić w szybkim tempie, tylko popijał od czasu do czasu w trakcie rozmowy. - Oczywiście nie na stałe, ale chciałbym kiedyś zobaczyć Amerykę Południową - rozwinął swoją myśl, schodząc później na temat jakichś okolicznych, egzotycznych miejsc. Wbrew pozorom nie ciągnęło go do bogatych, pełnych przepychu miejsc - nie miały w sobie nic, czym mogłyby go ująć, w przeciwieństwie do nieco bardziej niepokornych, dzikich krajów. W zasadzie nic nie stało mu na przeszkodzie, w końcu miał pieniądze, ale mimo to taka podróż musiała jeszcze poczekać. Co najwyżej mógł sobie pozwolić na krótkie, tygodniowe wakacje na jednej z "rajskich" wysp, ale to nie do końca było to samo.
- Nie jestem masochistą, żeby wydawać pieniądze na rzeczy, które nie sprawiają mi przyjemności - szczerze rozbawiła go swoją uwagą, o czym mogła się przekonać po jego odpowiedzi, w której przebrzmiał żartobliwy ton. - Ale któregoś dnia możemy popływać moim jachtem - dodał, tą informacją chyba wpasowując się w jej wyobrażenia, bo własny jacht był niemal porównywalną fanaberią do prywatnego samolotu. Niestety nie czekał na nich w Hiszpanii, ale żeglowanie po kanale La Manche było równie urokliwe.
Jak już wspominałam, nie był to długi lot, więc nawet nie mając za wielu wspólnych tematów bez trudu zapełnili sobie ten czas rozmową, choć cisza i kontemplowanie widoków za oknem też nie było złe. Po wylądowaniu i odebraniu bagaży z lotniska dojechali do hotelu taksówką. zt
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 162 cm Pieniądze: £3225
Wysłany: 2020-02-14, 18:46
Na jego szczęście Holly nigdy nie utożsamiała walentynek z koniecznością dostawania niestworzonych prezentów i nie poczuwała się zobowiązana do ich obchodzenia. Stać za tym mogło, naturalnie, pokrywanie się tego święta z jej urodzinami, więc mimo wszystko jakoś je świętowała i nie mogła narzekać na brak uwagi. Jeśli chodzi o same podejście do walentynek, to także było dość luźne, co tyczyło się także czasu, kiedy jeszcze miała je z kim spędzać w należyty sposób.
Chociaż zaledwie parę tygodni wcześniej zareagowałaby na to całkiem inaczej, tym razem nie wydawała się być zbyt przejętą nieprzychylnym spojrzeniem stewardessy, które mimowolnie zauważyła. Nieokazywanie speszenia czy, nie daj boże, skruszenia w takiej sytuacji nie kosztowało jej już tyle wysiłku co nie tak dawno, a wręcz przeciwnie. W pewnym momencie zebrała się w sobie nawet na to, żeby odwzajemnić ten gest i zmierzyć ją zimnym wzrokiem, kiedy tylko przyniosła zamówionego przez Javiera drinka. W przekonaniu Holly bowiem ciągle to ona była na lepszej pozycji, kiedy nie musiała usługiwać innym. A przynajmniej w teorii.
Najwyraźniej nie tylko w kwestii posiadania własnego samolotu myślała o nim stereotypowo, bo raczej nie spodziewała się po nim takiej odpowiedzi na swoje pytanie. Nie kryła się nawet specjalnie ze swoim zdziwieniem, bo o wiele lepiej pasował jej do scenerii którejś metropolii Stanów Zjednoczonych niż Ameryki Południowej, która jako pierwsza kojarzyła jej się z ubóstwem i raczej niskim poziomem życia, a to przecież kompletnie nie współgrało z wizerunkiem Javiera. Kiedy jednak rozwinął bardziej swoją wypowiedź, nieco lepiej rozumiała tę decyzję, ale dalej nie potrafiła sobie tego wyobrazić.
Na jej twarzy zagościł kolejny uśmiech na jego reakcję na swój komentarz. Powoli dochodziło do niej to, że teraz nie miała odwrotu i nie miało sensu bardziej psuć sobie tego wyjazdu złym humorem, a przez to jakby zaczynała promienieć, bo w końcu cieszyła się z tej możliwości. - No tak, oczywiście - zaśmiała się na wspomnienie o jachcie. Czuła się już o wiele lepiej, co zresztą było widać, że zachowywała się dużo swobodniej. - Mogłam się tego spodziewać - dopowiedziała zaraz, nie schodząc z rozbawionego tonu głosu.
Szczęśliwie podróż przebiegła dla niej łagodniej niż myślała, tak więc i czas szybciej jej upłynął, a trzy godziny lotu minęły zanim się tylko obejrzała, więc wkrótce mogła opuścić z nim lotnisko i udać się do hotelu.
/zt
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum