Zawiesiła na nim długie, pełne zwątpienia spojrzenie jakby do końca nie dotarło do niej znaczenie wypowiedzianych słów. To nie był dobry pomysł, zwłaszcza w obecnej sytuacji, ale chyba tak samo jak on chciała odreagować i najwidoczniej nie różnili się aż tak bardzo. Być może pewne mechanizmy były normalne dla większości społeczeństwa, ale prawdę powiedziawszy, nie miała ochoty tego analizować, zwłaszcza teraz kiedy w głowie szalało tyle zbędnych myśli. Znowu spojrzała na jego dłonie zastanawiając się czy byłaby w stanie doprowadzić siebie samą do takiego stanu, ale wciąż szczerze wahała się przed przyjęciem propozycji. Pewnie za jakiś czas oboje będą udawać, że nic takiego nie miało miejsca o ile faktycznie Tony będzie trzymał język za zębami.
- Jesteś samochodem? - zapytała w końcu, wyraźnie opuszczając ramiona. W jej twarzy coś złagodniało aż w końcu w ogóle przytaknęła ledwo widocznie i spojrzała na twarze otaczających ją ludzi. Wszystko wskazywało na to, że stracili zainteresowanie, co generalnie sprzyjało podejmowaniu głupich decyzji. Poczuła się po prostu trochę pewniej, nawet jeśli wciąż nie była w stanie zapanować nad reakcjami organizmu.
- Poczekam na zewnątrz - Dodała ciszej niezależnie od poprzedniej wypowiedzi i zebrała resztę rzeczy trochę za szybko. Z boku mogło wyglądać to trochę tak jakby Tony po prostu ją odesłał do domu, co generalnie było im na rękę w obecnej sytuacji. Zaraz później wyszła do szatni, gdzie przebrała się w dżinsy i ciemną, trochę za dużą koszulkę, po czym faktycznie stanęła przed wejściem czekając aż Tony weźmie prysznic.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-04-23, 00:03
Czekając na odpowiedź, wręcz świdrował ją wzrokiem, jakby siłą woli próbował nakierować jej myśli na właściwy wybór. Nie mógł jej zmusić, ale innej opcji niż zgoda właściwie nie brał pod uwagę.
- Tak. Ale zostawię ją tutaj, nie chcę żeby stała pod jakimś klubem czy barem - odpowiedział, troską o auto zasłaniając prawdziwy powód, z którego chciał pojechać taksówką lub pójść pieszo. Zwyczajnie obawiał się, że po wypiciu mógłby chcieć wsiąść za kierownicę, przed czym Jolene z pewnością nie zdołałaby go powstrzymać.
- Okej. Zamów ubera czy coś - rzucił na odchodne, zrzucając ten problem na jej barki, choć później zamierzał się z nią za to rozliczyć albo po prostu stawiać dziś tego wieczora alkohol.
Prysznic pomógł mu odrobinę ochłonąć, do stopnia, w którym wreszcie poczuł ból, obecny szczególnie w lewej ręce, która była lekko spuchnięta i niezbyt sprawna. Po wysuszeniu się i przebraniu się dołączył do Jolene, nie każąc jej za długo na siebie czekać.
- Masz jakąś propozycję dokąd moglibyśmy pójść? - Zapytał, podchodząc do swojego auta tylko po to, by wrzucić do środka torbę treningową. To samo zaproponował Jolene, jeśli nie chciała czegoś nosić za sobą, a potem poszedł z nią w ustalone miejsce, z którego odebrał ich kierowca i zawiózł do jednego z lokali. zt
- Ją? - Zmarszczyła lekko brwi, po raz pierwszy od dłuższego czasu czując nieśmiałe rozbawienie. Sama nigdy nie przykładała wagi do nadawania rzeczom imion i chyba niekoniecznie spodziewała się tego po Tonym, ale poza tym krótkim pytaniem nie zainteresowała się tematem. To było ostatnie nad czym teraz chciała się skupiać, dlatego dość szybko wyszła na zewnątrz i zamówiła im transport. Emocje ciągle ją przerastały, dlatego starając się jakoś je okiełznać powtórzyła jeszcze raz kilka definicji z Kryminalnej, zacinając się na moment przy teoriach powstawania agresji. Wayford nie dał jej jednak czasu na wygooglowanie odpowiedzi.
- Wszędzie jest jakaś patologia - Odpowiedziała zwięźle, lekko wzruszając ramionami. Szczerze powiedziawszy pomysł siedzenia w klubie z dudniącą w uszach muzyką wydał jej się tak skrajnie słaby, że nawet nie wzięła go pod uwagę.
- Pub "na strychu" albo moje mieszkanie - westchnęła w końcu, dopiero po chwili uprzedzając mężczyznę o niezbyt sprzyjających warunkach w swoim pokoju. Dała mu kilka minut na ewentualne rozmyślenie się, w tym czasie szukając jeszcze innych możliwości, ale ostatecznie pojechali do niej po drodze zahaczając o jakiś sklep.
/zt
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum