Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-08, 22:46
- Perfekcjonizm miałam wpajany od dziecka i w wojsku nie było inaczej.- Mruknęła na głos uśmiechając się przy tym kwaśno. Mimo to wraz z wiekiem Aaren zaczęła dochodzić do pewnych wniosków sama i nieco się hamować, aczkolwiek czasami wciąż zdarzało jej się zatracać w tym swoim dążeniu do perfekcji. - Staram się pilnować, ale czasem to silniejsze ode mnie- wyznała ostatecznie pogodnie unosząc kąciki ust ku górze.
- Ma się rozumieć!- Rzuciła entuzjastycznie i zaczęła powtarzać ćwiczenie, które z każdym kolejnym razem wychodziło jej coraz lepiej. Nabierając nieco więcej ogłady w pracy z rurą, a także świadomości własnego ciała, Aaren swobodnie i z lekkością zaczęła wykonywać wspomnianą figurę. W rzeczywistości wciąż obecnych było sporo niedociągnięć, ale jak na sam początek szło jej nie najgorzej. A regularne przypomnienia ze strony Hayley pomagały skupić się także na istotnych szczegółach, których nie wolno było pominąć.
- Zrobione, równe dziesięć.- Oznajmiła lekko zdyszana tuż po tym jak stanęła przy rurze z gotowością wykonywania do kolejnych zadań.
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 168 cm Ostatni trening: Skokowy - Red Star d'Argent Podopieczny: Rubens, Red Star d'Argent Pieniądze: £985 Punkty doświadczenia: 26 Skoki: 10 Ujeżdżenie: 6 Cross: 5 Obycie z koniem: 5
Wysłany: 2020-01-08, 22:55
- Tu chodzi o to żeby się bawić - przypomniała, w końcu uśmiechając się szeroko. Nie znaczyło to jednak, że pochwalała brak starań, absolutnie. Była ambitna i wkładała całe serce w swoją pasję, ale nie chodziło o dolewanie sobie oliwy do ognia. Obie na co dzień miały mnóstwo stresów, dlatego taniec od początku miał być przyjemnością, a Aaren nie mogła o tym zapominać. Zresztą... tylko w pełni zadowolona z siebie, miała szansę robić wrażenie, a tego nie dało się osiągnąć przez pracę pełną frustracji czy strachu. Pojawiał się on wprawdzie na dalszych etapach treningu, kiedy figury robiły się wymagające, ale wbrew pozorom wiele musiały po prostu wypracować.
- Dobrze, na dzisiaj koniec. Obłóż siniaki lodem, może zejdą trochę szybciej - uśmiechnęła się pokrzepiająco, po czym zabrała swoje rzeczy, razem z Aaren ruszając w stronę szatni.
/zt
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-08, 23:09
- Wiem Hay, ale czasem każdy sie zapomina.- Przyznała z lekkim przygnębieniem w głosie, które nie brało się znikąd. W ostatnim czasie nie miała się najlepiej zarówno pod względem psychiki jak i sprawności fizycznej. Nie chciała jednak otrzymać żadnej taryfy ulgowej i dzielnie stawiała czoła przeciwnościom losu, a także zadaniom, jakie stawiała przed nią Hayley.
Była również świadoma tego, że na dalszym etapie treningu jej psychika i upór mogą często być wyzwaniem same w sobie, ale mimo to zamierzała nie dać się zwariować. Tak jak trafnie zauważyła Hay, tylko w pełni pewna i zadowolona z siebie miała szansę oczarować tańcem.
- Dzięki Hayley.- Posłała jej uśmiech i zakładając ręcznik na kark razem z nią opuściła salę udając się do szatni, a stamtąd już do domu.
/zt
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
O okrucieństwie Tonego przekonała się dopiero rano, kiedy budzik rozdarł jej głowę pierwszym sygnałem. Miała ochotę się rozpłakać wychodząc z łóżka, ale nim napisała do niego wiadomość o odwołaniu treningu, zastanowiła się trzy razy. Jej obecność na siłowni o siódmej rano nie była przypadkiem, a skoro już miała ponieść karę za swój wczorajszy wybryk, postanowiła znieść ją godnie. Ostatecznie nie wysłała smsa, przygotowała się i wyszła z domu do obleśnej, zatłoczonej komunikacji miejskiej, którą doturlała się w pobliże siłowni. Nie spiesząc się ani trochę, bez entuzjazmu przekroczyła drzwi wejściowe, z ulgą przyjmując ogarniającą wszystko ciszę. Od razu ruszyła w stronę szatni, gdzie przygotowała się do treningu, wypiła niemal półtora litra wody na raz i wyszła na całkowicie pustą salę. O tej porze nie było tu żywej duszy, dlatego siadła na ławce jeszcze przez co najmniej dziesięć minut dogorywając w milczeniu. Blada jak kartka papieru twarz silnie kontrastowała z ciemnymi włosami, sińce podkrążyły oczy, usta spierzchły, a głowa pękała przy najdrobniejszym ruchu. Już na tym etapie miała ochotę umrzeć, ale cicho liczyła na to, że Tonemu jednak nie uda się dotrzeć na trening
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-09, 12:22
Szczerze mówiąc, również Tonemu nie uśmiechało się jechanie na siłownię o siódmej rano. Poprzedniego dnia wrócił do domu później, niż początkowo zakładał, więc tym bardziej nie chciało mu się zrywać z łóżka z samego rana, ale jednak chęć "ukarania" Jolene przeważała wszystko inne. Tak naprawdę chciał z nią po prostu pogadać, a że miała mieć z tego nauczkę, to tylko dodatkowa korzyść.
Dojechał z lekkim poślizgiem, ze względu na korki, ale to dało Jolene czas na spokojne przygotowanie się do treningu. W końcu dołączył do niej na sali, na którą wchodząc zerknął krótko na zawieszony na ścianie zegar, po czym skupił wzrok na dogorywającej na ławce dziewczynie.
- Myślałem, że jednak nie dotrzesz - rzucił na powitanie, tylko się zgrywając, bo przecież widział i czuł, że za bardzo się bała, żeby się sprzeciwić. Może nawet nie tyle, co jego, co tego, że po prostu przestałby ją po tym trenować. Niezależnie od tego, co było motywacją, było to godne podziwu.
Nie pytał jej o samopoczucie, bo gołym okiem było widać, że czuje się źle. Przemilczał to jednak, wychodząc z założenia, że sama wyciągnie odpowiednie wnioski, tym bardziej, że Wayford nie tracił czasu i już po chwili zarządził początek rozgrzewki. Wykonywanie ćwiczeń nie przeszkadza przecież w rozmowie, a pajacyki i inne podskoki same się nie zrobią. ¯\_(ツ)_/¯
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Podparła się o własne dłonie, nawet nie dostrzegając upływu czasu i dopiero dźwięk otwieranych drzwi, zwrócił jej uwagę. Starając się zachowywać całkowicie normalnie, wstała, niemal natychmiast czując skutki wczorajszego pijaństwa. Rozsadzało jej głowę.
- Czemu? czuję się świetnie - Odpowiedziała siląc się na nikły uśmiech, ale wyszło dużo bardziej niemrawo niż jej się wydawało. Właściwie nie miała pojęcia jak zacznie dzisiaj ćwiczyć, kiedy nawet najdrobniejsze ruchy sprawiały trudność, ale zacisnęła zęby i posłusznie ruszyła na środek sali. Pobladła jeszcze bardziej na samą myśl o pajacykach, a potem z wyraźnym ociąganiem się, posłała Tonemu spojrzenie szczeniaka. Naprawdę musiała dzisiaj skakać?
- W ogóle...- zaczęła, podświadomie próbując go zagadać. Miała nadzieję, że jeśli uda jej się go udobruchać, odeśle ją z powrotem do łóżka, ale nawet jak wydukała skruszone "przepraszam', nie było wyjścia. Już bez przedłużania zaczęła wykonywać pajacyki, za każdym razem odnosząc wrażenie, że żołądek wykręci jej się jak mokra ścierka. Oczywiście mimo szczerych chęci, robiła to wolniej niż zazwyczaj, ale na to w tej chwili niewiele mogła poradzić.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-09, 15:07
Uniósł lekko brew, jawnie poddając jej słowa wątpliwości. Gdyby miał powiedzieć, jak Jolene wygląda teraz w jego oczach, powiedziałby, że tak, jakby miała lada moment puścić pawia po wykonaniu najmniejszego ruchu.
Przyjął przeprosiny, ale i to nie uchroniło dziewczyny przed treningiem. Miał nadzieję, że nie sądziła, że przyjechał tu po to, by ją ułaskawić. W życiu nie chciałoby mu się tego robić tylko po to, by usłyszeć ledwie wymamrotane "przepraszam", które prawdę mówiąc, nic go nie obchodziło. Zaszkodziła tylko sama sobie, więc to raczej siebie powinna przepraszać, a nie jego... Ewentualnie Holly, ale tego tematu na razie nie poruszał.
- Więcej życia - wtrącił, po dziesięciu pajacykach zmieniając na chwilę ćwiczenie, w którym stojąc na ugiętych w kolanach nogach, nieco bokiem, musiała "boksować" powietrze, jednocześnie zmieniając "prowadzącą" nogę co parę uderzeń, i tym samym też rękę, z której wyprowadzała cios. Oczywiście wiązało się to z ciągłym ruchem nóg.
Tempo rozgrzewki było szybkie, więc po paru powtórzeniach to ćwiczenie ustąpiło miejsca bieganiu w miejscu, podczas którego Jolene musiała wysoko podnosić nogi, możliwie szybko nimi przebierając. Potem wszystko sprowadziło się z powrotem do pajacyków i tak w kółko, podczas gdy Tony stał sobie spokojnie z założonymi rękami i bez cienia współczucia na twarzy przyglądał się mękom dwudziestolatki.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Nawet powolne ćwiczenia kosztowały ją wiele samozaparcia. Prawdę powiedziawszy miała ochotę poddać się już po pierwszym pajacyku, niemal zieleniejąc na twarzy, ale obiecała sobie przecież, że nie odpuści. Zacisnęła usta w wąską linię, przez chwilę nie myśląc ani o oddychaniu, ani o sile ciosu, ani nawet o jakiejkolwiek koncentracji. Skupiła się tylko na technice, mechanicznie przechodząc w tryb pracy, jakby miało uchronić ją to przed oporami zmęczonego imprezą ciała. Całkiem odcięła się od wykonywanych zadań, co zapewne nie zadowalało Tonego, ale pozwalało jej jakkolwiek przetrwać ciągnącą się w nieskończoność rozgrzewkę. Zazwyczaj dawała z siebie dużo więcej. Codziennie ćwiczyła poza treningami, zwiększała siłę i szybkość, tak naprawdę okazując się całkiem zdyscyplinowaną uczennicą, jednak dzisiaj nie mógł spodziewać się choćby połowy tego, na co było ją stać. Nawet kiedy zwiększyła tempo, była wolniejsza i mniej wytrzymała niż zwykle, a zaciśnięte usta nie pozwalały w prawidłowy sposób dotlenić organizmu. Czasami miała wrażenie, że się przewróci kiedy ciemniało jej przed oczami z wysiłku, a mimo tego, ciągle próbowała utrzymać tempo. Ostatecznie ból zaczynał ją pokonywać, coraz mocniej odbijając się w znów zwalniających ruchach.
- Chwila... - szepnęła w końcu autentycznie nie będąc w stanie wytrzymać ani chwili dłużej. Opadła do przodu, podpierając się dłońmi o kolana i dysząc przy tym ciężko, pochyliła głowę. Taka sytuacja zdarzyła jej się po raz pierwszy na treningu z Tonym, dlatego starając się uciec przed własną słabością nawet nie chciała na niego spojrzeć. Poczuła do siebie żal, ale chaotycznie łapiąc powietrze, nie była w stanie w tej chwili wyprostować się i przejść do kontynuacji.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-09, 20:03
Mógł jej prawie na każdym kroku przypominać o tym, że powinna robić dane ćwiczenie szybciej, mocniej i lepiej, ale wówczas chyba nie zamykałyby mu się usta, więc odpuścił sobie po drugiej takiej uwadze. Widział już wtedy, że Jolene lada moment wymięknie, z jego pomocą lub bez niej. Zastanawiał się tylko czy zniży się do tego, by poprosić go o przełożenie treningu, czy jednak będzie na to zbyt dumna i wybierze wykończenie się...
W końcu dosłownie padła, co ani trochę go nie zdziwiło. Wbrew pozorom nie próbował jej jednak dobić, tylko dał jej chwilę na złapanie oddechu, a potem wyciągnął do niej rękę, żeby mu ją podała i wstała z jego pomocą.
- Połóż się na chwilę albo usiądź - mruknął, myśląc o ławce. Gdy już się na niej znalazła, zostawił ją na chwilę i przyniósł jeszcze jedną wodę, którą jej oddał i oparł się o ścianę, wbijając w Jolene oceniające spojrzenie. Czasem naprawdę zachowywał się jakby był jej opiekunem. Jego milczenie właściwie było chyba gorsze niż komentarze, bo nawet unikanie kontaktu wzrokowego niespecjalnie chroniło Jolene przed ciężarem spojrzenia Wayforda.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Podała mu dłoń, wciąż unikając kontaktu wzrokowego, jakby bała się zobaczyć to oceniające spojrzenie. Od razu odwróciła się w stronę ławki, na której zasiadła dosłownie kilka chwil później i mimo, że przyjęła wodę, jeszcze przez jakiś czas obracała butelkę w dłoniach. Miała tak silne wyrzuty do siebie, że dosłownie chciało jej się płakać ale na szczęście nie była tym typem kobiety, który nie potrafi powstrzymać emocji. Przełknęła gorycz razem z wodą, natychmiast czując jak wiele dał jej ten drobny postój i wciąż ciężko dysząc, czekała na jakiś zwrot akcji. W jej położeniu najgorszy był ten oceniający wzrok, bo o ile ogólne osłabienie mogła jeszcze znieść, o tyle poczucie porażki rosło z każdą sekundą.
- Chyba możemy... kontynuować - szepnęła słabo, nie czując się ani odrobinę lepiej. Ciągle kręciło jej się w głowie, ale tylko tak była w stanie przerwać tą dobijającą ciszę. Właściwie pewnym było, że za chwilę znowu będzie bliska omdlenia, ale jeśli było coś czego nienawidziła bardziej od urażonej dumy, to była to właśnie bezsilność. Teraz musiała zmierzyć się i z jednym, i z drugim.
- Nie patrz tak - Mruknęła w końcu, oddając mu butelkę, chociaż na wszelki wypadek nie spojrzała mu w oczy. Tak naprawdę była teraz między młotem a kowadłem, bo w obu przypadkach narażała się na ten sam oceniający wzrok, z tą różnicą, że ćwicząc miała szansę skupić się na czymś innym.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-10, 00:47
Chyba się nie domyślił tego, że była bliska płaczu, bo wyraz jego twarzy nie zmienił się nawet na sekundę. Nie żeby łzy miały go skruszyć, bo prawdopodobnie sprowokowałoby go do jakiegoś chamskiego komentarza, no ale...
- Chyba nie - wtrącił, odsuwając się od ściany. Mówił spokojnie, ale w odczuciu Jolene zapewne brzmiał na złego i być może był trochę zdenerwowany, czy może rozczarowany jej zachowaniem. - Jak zemdlejesz i stanie ci się krzywda, to ja będę mieć problemy, nie ty - dodał, dając jej do zrozumienia, że w tym stanie nie zamierza jej trenować. I tak nie była w stanie tego robić, a swoją nauczkę już chyba odebrała.
- Czyli jak? Zjebałaś. Wiesz, że nie chodzi o kaca na drugi dzień. To wpływa na całą twoją formę - powiedział jej w czym leży jego problem, po czym westchnął głośno i odwrócił od niej wzrok, nie chcąc się nad nią dalej znęcać. Swoje już osiągnął.
- Skąd znasz Holly? - Zapytał, nagle zmieniając na temat, którego chyba się nie spodziewała. Była to jednak jedna z rzeczy, która wczoraj wywołała aż tak napiętą atmosferę, więc nie zamierzał udawać, że nic takiego nie miało miejsca.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Podniosła wzrok, zawieszając na twarzy Tonego długie, intensywne spojrzenie. Przez chwilę czegoś szukała w jego oczach, niekoniecznie sama wiedząc czego i chyba tylko zdrowy rozsądek powstrzymał ją od komentarza. Spowolnione reakcje na szczęście nie stwarzały warunków do wyciągania argumentów, które mogły w tej chwili wyłącznie jej zaszkodzić. Mimo szczerej niechęci, musiała przyznać mu rację, choć nie odzywała się ani słowem podczas całego tego wywodu. Emocje się w niej kotłowały i o ile wcześniej przewalczyła chęć płaczu bez szczególnego problemu, teraz musiała skupić się na tym szczególnie.
- Tak, zjebałam... - odezwała się w końcu ostrzej, zauważalnie urywając w połowie. Miała ochotę powiedzieć mu, że gdyby nie ustalił treningu w ostatniej chwili wszystko byłoby w porządku, ale wiedziała, że nie powinna. W końcu i tak nie o to chodziło, a nie chciała mu jeszcze bardziej podpadać. Szczerze mówiąc na niewielu rzeczach zależało jej aż tak jak na boksie, dlatego znowu odwróciła głowę, tym razem w stronę okna. Było dość daleko, dlatego mogła zauważyć jedynie pozbawioną liści koronę jakiegoś drzewa, ale musiała się po prostu uspokoić. Na szczęście on też nie drążył dłużej tematu, dzięki czemu emocje stosunkowo szybko wróciły do względnej normy, a Jolene opuściła ramiona niejako się rozluźniając. Nadal było jej przykro, ale przynajmniej nie wisiała nad nimi kłótnia.
- Z... - zawahała się, czując że odpowiedź mu się wcale nie spodoba. Właściwie trochę spodziewała się, że prędzej czy później nawiąże do jej osoby, choć chyba nie w tym momencie.
- ... imprez - mruknęła w końcu tak cicho, że musiał się skupić żeby to usłyszeć. Prawda zdecydowanie jej nie pomagała.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-10, 10:17
Na swoje szczęście uważała na słowa. Gdyby usłyszał wszystko, co chodziło jej po głowie, na pewno nie byłby zadowolony. Tymczasem prawie udało jej się załagodzić sytuację, przynajmniej do czasu, aż nie podzieliła się z nim kolejną ciekawą informacją. Aż uniósł lekko obie brwi i spojrzał na nią z niedowierzaniem, zupełnie jak wtedy na Holly w aucie, gdy zarzuciła mu jakieś absurdalne zachowanie, z którym nie miał nic wspólnego.
- Skąd, bo chyba nie dosłyszałem? - Rzucił ironicznie w odpowiedzi, po części nawiązując też do tego, jak wycedziła tę odpowiedź przez zęby. O ile nie miał nic przeciw samym imprezom, to już towarzyszący im alkohol i papierosy absolutnie nie wchodziły w grę, a wiedział już, że Jolene ich raczej nie unika. To samo zachowanie w wykonaniu Holly już go nie denerwowało, nawet jeśli wiedział, że po wypiciu dużej ilości średnio kontrolowała co robi ze swoim życiem. To już jednak nie była jego sprawa, więc nawet tego nie komentował. Jolka natomiast zdawała się mieć już przesranego u niego...
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Od razu uciekła wzrokiem, nawet nie próbując dostrzec jego reakcji. Przewidywała, że to jeszcze pogorszy sprawę i szczerze mówiąc z trudem oparła się upierdliwej pokusie kłamstwa. Na chwilę mogłoby wprawdzie załagodzić sytuację, ale zbyt wielu rzeczy nie wiedziała w jego relacji z Holly, żeby ryzykować ewentualną konfrontację. Gdyby czerwonowłosa ją wsypała, pewnie byłoby jeszcze gorzej.
- To nie zawsze tak wygląda... - odezwała się w końcu, kierowana silnym poczuciem, że musi coś powiedzieć na swoje usprawiedliwienie. Znowu zaczęła się bać, że przestanie z nią trenować i chyba tylko dlatego, zdecydowała się podnieść wzrok na jego twarz. Nie pomagała jej też świadomość, że rozmowa z nim na ten temat to taniec po kruchym lodzie, ale miała szczerą nadzieję, że najgorsze już za nią. Problem polegał tylko na tym, że niekoniecznie chciała mówić o Holly, która do ich relacji wciąż podchodziła bardzo emocjonalnie. Najłatwiej byłoby teraz po prostu nic nie wiedzieć.
Płeć: mężczyzna Wiek: Dwadzieścia siedem lat rozczarowań to ja. Wzrost: 185 cm Zawód: zawodowy bokser wagi ciężkiej Partner: Przytul mnie tak mocno, długo. Wypierdalaj z mojej bajki, zawsze byłaś dla mnie nikim. Tylko ty się dla mnie liczysz... - Aaren. Podopieczny: Soendergaard d'Acier, Atomic Lady; Zgredek - pies Pieniądze: £2940 Punkty doświadczenia: 93 Skoki: 50 Ujeżdżenie: 6 Cross: 16 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2020-01-13, 00:49
- Jasne. - Burknął chłodno w odpowiedzi, jasno dając jej do zrozumienia, że nie przyjmuje tego wytłumaczenia. Być może nie zawsze wracała z tych imprez tak pijana, jak wczoraj, ale już dziesiątki razy tłumaczył jej, że to nie ma żadnego znaczenia. Może trochę przesadzał, skoro trenowała dla siebie, a nie na zawody, ale nie chodziło mu wyłącznie o fizyczną formę. Tym sposobem ćwiczył też jej silną wolę, a skoro nie potrafiła sobie odmówić alkoholu na imprezie...
Mimo wszystko nie ciągnął dalej tego tematu. Nie chciało mu się z nią użerać. Nie miał jej za to wywalić z treningów, w pewnym sensie nawet je polubił, ale liczył na to, że Jolene jednak wszystko sobie przemyśli i wyciągnięcie odpowiednie wnioski. Tym razem może miała po prostu szczęście, że trafiła na jego dobry humor, kiedy nawet w złości kontrolował swoje czyny.
- Co się tam wczoraj stało? - Zapytał, nawiązując do stanu, w jakim znajdowała się Holly, gdy obie wsiadły do auta. Jego ton nie wskazywał na zmartwienie, brzmiał raczej jak na przesłuchaniu, ale to przecież jej klimaty.
_________________
<div style="width:250px;color:gray;font-family:times;font-size:8px;text-transform:uppercase;letter-spacing:2px;text-align:center;line-height: 9px;"> WSZYSTKIE DEMONY I DIABŁY SĄ TUTAJ. WIĘC POMYŚL: JAK PUSTE MUSI BYĆ PIEKŁO?
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum