NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
[AMERYKA PÓŁNOCNA] Stany Zjednoczone
Autor Wiadomość
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2018-05-06, 23:05   [AMERYKA PÓŁNOCNA] Stany Zjednoczone
   Tytuł: Hodowca


    Światowe metropolie obok fascynujących zjawisk przyrody. Rozgrzane highways i burze śnieżne w Górach Skalistych. Disneyland, Las Vegas, Hollywood... Stany Zjednoczone Ameryki to cały świat w jednym kraju!
    USA, obok Chin i Rosji, jest jednym z największych mocarstw na świecie. Trudno się zatem dziwić, że mają wiele miejsca dla ludzi z różnych zakątków globu i ze wszystkich kultur - przebywających i wyjeżdżających, racjonalnych biznesmenów i zwariowanych wizjonerów. Stany Zjednoczone są otwarte dla każdego - dla konserwatystów, jak i radykalnych anarchistów. Tutaj w jednym państwie mieszkają ludzie bajecznie bogaci i niewiarygodnie biedni.


    Jest to temat zbiorowy wszystkich stanów - przynajmniej raz, na początku fabuły proszę napisać nazwę stanu, w którym znajduje się postać.
 
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-06, 23:26   

» Stan Ohio - Cleveland «


Zgodnie z planem razem z Gerardem wybrali się w podróż do rodzinnego domu Lorien, gdzie od samego rana czekali na nich rodzice blondynki. Przygotowania do przyjęcia gości trwały już kilka dni, a mama Lor przyszykowała nie tylko tradycyjny amerykański obiad, ale też bardzo przeżywała sam przyjazd córki z jej partnerem. Nigdy do tej pory córka nie przedstawiła im swojego chłopaka, dlatego tym bardziej teraz przeżywali wszystko podwójnie.
Po dotarciu taksówką pod sporych rozmiarów dom położony w pięknej okolicy Lorien wzięła głęboki oddech czując jak serce zaczyna bić jej jak oszalałe. Owszem trochę się stresowała, ale z drugiej strony nie miała tak naprawdę czym. Już wcześniej ustalając szczegóły przyjazdu tutaj uprzedziła rodziców, że Gerard jest od niej sporo starszy, co jednak w żaden sposób nie wpłynęło na ich zachowanie. Byli bardzo otwarci, o czym córki państwa Ghetter przekonały się już nie raz. Jedna już w wieku licealnym wyjawiła im swoją odmienną orientację, co początkowo było lekkim szokiem, ale finalnie zostało bez problemu zaakceptowane przez całą rodzinę.
Wysiadając z auta wyjęli swoje walizki i skierowali się bezpośrednio pod drzwi, gdzie po naciśnięciu dzwonka i otworzeniu ich powitała ich uśmiechnięta rudowłosa kobieta.
- No nareszcie jesteście! Ileż można czekać, już się baliśmy, że były jakieś opóźnienia! Wchodźcie, zaraz odgrzeję obiad, na pewno jesteście głodni.- Rozpoczęła na wstępnie swój słowotok Emilly, zapraszając parę do wnętrza domu.
- Miło cię poznać Gerardzie, Lorien sporo mi o tobie opowiadała, niestety tylko przez telefon, bo wiecznie nie ma czasu nas odwiedzić. - Witając się z Gerardem uścisnęła mu rękę, zupełnie nie wzruszona tym, że mężczyzna najprawdopodobniej był w jej wieku.
- No nareszcie, moja mała Lorien. Myślałam, że już się nie doczekam tego dnia, kiedy nas odwiedzisz. Zmizerniałaś strasznie...- mruknęła pod nosem i wyściskała porządnie córkę.
- Mamoooo...- Jęknęła mając już teraz na wejściu serdecznie dość tej matczynej miłości.
- Na pewno chcecie się rozpakować, ale zanim pójdziecie na górę to idźcie do jadalni, tata tam na was czeka. Ja zaraz przyjdę, tylko odgrzeję obiad.- Poinformowała parę i udała się do kuchni, znikając i chwilowo dając im spokój.
- Przyzwyczajaj się, że zagadają nas na śmierć...- mruknęła tuż nad uchem Gerarda do którego podeszła przylegając smukłą sylwetką. Uśmiechnęła się krótko i trąciła jego usta, korzystając z tej chwili, gdy byli tu sami w holu. Do tej pory wiecznie ktoś im towarzyszył czy to w samolocie, czy w taksówce, gdzie nie mieli nawet chwili prywatności.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-07, 00:01   

Gerard dotrzymał słowa złożonego przed kilkunastoma tygodniami, kiedy po raz pierwszy pojawił się temat wspólnego wyjazdu du Stanów, i wybrał się z Lorien w odwiedziny do jej rodziców. Nie przejmował się tym, jak zostanie powitany. Zawierzył słowom blondynki, według których jej rodzina miała go ciepło przyjąć i tej myśli się trzymał, po prawdzie będąc też bardziej zafascynowanym samą podróżą, przynajmniej do czasu aż stanęli pod drzwiami rodzinnego domu.
Odwzajemnił uśmiech kobiecie, która otworzyła im drzwi i która, jak się Gerard mógł domyślić, była nikim innym niż matką Lorien.
- Mnie ciebie również, Emilly - odpowiedział, ściskając jej dłoń. Właśnie z racji wieku nie krępował się przed mówieniem do siebie na ty, zresztą... Taka już była ich kultura, osób angielskojęzycznych, że to przychodziło samo z siebie. - Zapracowana jest, to dlatego - rzucił w obronie Lorien, spoglądając na nią i nie tracąc przyjaznego półuśmiechu.
Wszedł do środka domu, w holu chwilowo porzucając walizki. Odprowadził mamę Lorien wzrokiem, po czym krótko odetchnął, przenosząc spojrzenie na swoją partnerkę. - Dam radę. Poza tym to bardzo miłe - odparł lekko, najwyraźniej nie czując się zadręczonym ani przytłoczonym tak, jak Lorien. Pamiętał jednak jakie to uczucie, zresztą Laura do dzisiaj witała go w taki sam sposób...
Odpowiedział jej na ten krótki pocałunek, nie przeciągając go poza granice przyzwoitości, bo nie był to jeszcze czas na to. - Twoich sióstr też mam się dziś spodziewać? - Zagadnął, zanim udali się do jadalni.
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-07, 01:10   

- Ona zawsze jest zapracowana, nawet nie ma czasu odebrać telefonu od własnej matki.- Pożaliła się Gerardowi wzdychając przy tym ciężko i spoglądając wymownie na córkę, której nie widziała co najmniej pół roku.
- Zobaczysz... to dopiero początek.- Doskonale wiedziała co mówi, duet w postaci Emilly i James'a był wręcz nie do przegadania, gdy oboje zaczynali zadawać pytania i wymieniać się spostrzeżeniami.
Odsuwając się od Gerarda spojrzała mu w oczy zupełnie jakby szukała wsparcia, choć tak naprawdę to ona powinna wspierać swoją drugą połówkę dzisiejszego dnia.
- Nie sądzę, chociaż nie mam pewności, że tutaj dzisiaj nie przyjadą. Pewnie też chcą cię zobaczyć, a matka na pewno im powiedziała, że to właśnie dzisiaj.- Odpowiedziała po cichu licząc na to, że ani Alice, ani Rose nie pojawią się na dzisiejszym obiedzie.
- Chodź.- Szepnęła i łapiąc mężczyznę za dłoń poprowadziła go za sobą do jadalni, gdzie czekał na nich James.
- No kogo ja tu widzę...- odezwał się ciemnowłosy lekko posiwiały mężczyzna podnosząc spojrzenie znad stołu, na którym właśnie rozkładał sztućce. Był szczupły, lecz subtelnie umięśniony cały czas obdarzając wszystkich szerokim uśmiechem i spojrzeniem znajomych intensywnie zielonych oczu.
- Witaj Gerardzie, mów mi James. Nie bawmy się w te wszystkie grzecznościowe zwroty, po co to komu. - Przedstawił się na samym wstępnie jednocześnie podając dłoń Wayfordowi, celem wykonania solidnego męskiego uścisku.
- Moja córcia.- Mruknął tuląc Lorien do siebie i nawet ją podnosząc w trakcie uścisku na tzw. "misia".
- Siadajcie, Emilly zaraz przyniesie jedzenie. Czekaliśmy na was, ale wszystko już zdążyło ostygnąć.- Wyjaśnił sam dokładając jeszcze serwetki do stołowej zastawy. Już teraz Gerard mógł dostrzec, że Lorien właściwie bardziej jest podobna do ojca i wiele z cech charakteru odziedziczyła właśnie po nim. Z pewnością już teraz dostrzegł tatuaże, obecne na rękach pana domu, który ubrany w kraciastą koszulę powitał ich równie ciepło jak sama rodzicielka blondynki.
Siadając przy stole tuż obok Gerarda, Lor spojrzała na ilość nakryć oddychając z ulgą.
- Dzisiaj ich nie będzie, pewnie wpadną jutro.- Odniosła się jeszcze do swoich sióstr, odpowiadając na pytanie mężczyzny, które zadał jej kilka minut wcześniej.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-07, 23:06   

Nie zostało mu nic innego niż uśmiechnąć się współczująco do Emilly, a z rozbawieniem do Lorien, bo robienie z niej małej, niesfornej dziewczynki było prawdziwie zabawne. Jednocześnie nie zamierzał wzbudzać w niej tego poczucia, więc nie mówił niczego, co mogłoby ją zażenować i sprawić, że czułaby się jak gówniara. W jego oczach byli sobie równi i chciałby, żeby tak pozostało.
- Będzie dobrze - rzucił tylko uspokajająco do Lorien, nie przejmując się ewentualną wizytą jej sióstr. Może i nie był fanem rodzinnych spotkań, ale to nie było typowe. Nie miał też zresztą dwudziestu lat żeby przejmować się opinią jej rodziców. Przez to spotkanie z nimi było jeszcze dziwniejsze, ale przynajmniej nie było stresujące. Nie musieli ukrywać tego związku jak para nastolatków.
Wszedł z Lorien do jadalni, w której czekał już na nich jej ojciec. Przywitał się z mężczyzną, ściskając jego dłoń i uśmiechając się w odpowiedzi na jego słowa. - Miło cię poznać, James - odparł, przystając na zaproponowane rozwiązanie. Naturalnie uwadze Gerarda nie umknęły tatuaże, ale nie zdziwiły go ani trochę. Dzięki nim poczuł się jednak jak wśród samych swoich.
Usiadł przy stole, przenosząc wzrok na Lorien, która dalej wyglądała na spiętą. - Nie stresuj się tak - wymruczał, trącając ją kolanem pod stołem, co by się wreszcie odprężyła. Z jej siostrami mogło być przecież całkiem zabawnie, zwłaszcza gdyby zabrały dzieci (?) i partnerów. :") :lol2:
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-07, 23:26   

- Emily, no gdzie ten indyk?! - Donośnym głosem mężczyzna zawołał swoją małżonkę jednocześnie udając się na moment do kuchni i pozostawiając siedzącą przy stolę parę samotnie.
Było to zaledwie parę minut, ale głos Gerarda skutecznie otrzeźwił zdenerwowaną i spiętą Lorien. Nie bała się o to, jak wypadną, jako para, ani o krytykę, a jedynie o to, że to rodzice przyniosą jej wstyd przed Gerardem, na którym przecież bardzo jej zależy.
- Czy ja wyglądam na zestresowaną aż tak?- Westchnęła przenosząc spojrzenie na Gerarda, który trącił ją przed chwilą pod stołem. Biorąc głębszy oddech przymknęła oczy i aż znieruchomiała, gdy usłyszała dźwięk dzwonka do drzwi.
- O nie...- jęk od razu wydobył się przez jej usta, gdy tylko drzwi otworzyły się gwałtownie zaraz po dzwonku. Nagły hałas i ilość różnych głosów dochodząca z holu wręcz przyprawiły Lorien o zawał.
- Gdzie on jest? Jest przystojny? Naprawdę?! Nie wierzę, że w końcu kogoś przyprowadziła. Na bank jest w ciąży, mówię wam. - Te i inne kwestie dało się usłyszeć w domu, gdy zarówno Alice jak i Rose przyjechały w odwiedziny do rodziców.
- Słychać was plotkary!- Zawołała do sióstr, które już w wkrótce pojawiły się w jadalni. Rose razem z czteroletnim synkiem i dwuletnią córką, a Alice wraz z swoją dziewczyną. Obie przywitały się z Gerardem przedstawiając się mężczyźnie i od razu przechodzą z nim na "ty".
Dopiero później każda z nic uściskała siostrę, w trakcie gdy James dostawiał talerze.
- A oto i gwiazda wieczoru, faszerowany indyk.- Odezwała się Emilly wnosząc na wielkiej tacy ogromnego indyka.
Czyniąc honory głowy domu ojciec Lor zaczął kroić przygotowany posiłek, każdemu wkładając na talerz porcję, taką jaką sobie zażyczył. Po obdzieleniu wszystkich przyszła pora na posiłek, w trakcie którego rozmowa była kontynuowana dalej.
- Jak długo się znacie z Lorien i gdzie się poznaliście?- Alice, jako najodważniejsza rozpoczęła od serii pytań wymierzonych prosto w Gerarda. Lorien siedząc w tym czasie jak na szpilkach była bardzo milcząca powoli jedząc indyka, który ledwo przechodził jej przez gardło.
- Ale ustalmy jedno siostra, nie jesteś chyba w ciąży, co? - Wyrwała Rose chwilowo przerywając młodszej o dwa lata Alice.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-08, 00:02   

- Wyglądasz - potwierdził, i zanim zdążył dodać cokolwiek, w domu rozległ się dźwięk dzwonka do drzwi. Prędko wyszło na jaw, kto był tym niespodziewanym gościem, a sądząc po komentarzach i gwarze, jakie było słychać w całym domu, było to bardzo wesołe i liczne towarzystwo.
Udając, że wcale nie słyszał tamtych pytań - bądź co bądź jak najbardziej zrozumiałych w tej sytuacji - wstał i przywitał się z każdym z osobna, od razu się przedstawiając i nie pomijając w tym nawet dzieci Rose, o ile te nie zawstydziły się w typowo dziecięcy sposób. Małej pewnie było jeszcze wszystko jedno, ale chłopiec ogarniał już świat całkiem dobrze, więc dlaczego miałby pozostać w tym wszystkim niezauważony? Gerardowi towarzystwo dzieci zupełnie nie przeszkadzało, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że je lubił.
Zamieszanie chwilowo przycichło, gdy wszyscy zasiedli do stołu, ale to nie uchroniło Wayforda przed szeregiem pytań, na co właściwie był przygotowany. Nie wyglądając na jakkolwiek zestresowanego czy rozdrażnionego, właściwie chętnie wdając się w rozmowę przy obiedzie. - Półtora roku, a poznaliśmy się w pubie - odparł, nie widząc powodu, dla którego miałby ukrywać ten fakt, choć przeszło mu przez myśl, że może jednak powinien wybrać inne miejsce. Choć z drugiej strony przecież nikt nie musiał wiedzieć, że oboje się wtedy okrutnie schlali i obudzili razem w łóżku, chociaż do niczego wtedy nie doszło, prawda?
W reakcji na wtrącone pytanie do Lorien, Gerard chwilowo zamilkł, nie mogąc się jednak powstrzymać przed jakże wymownym uniesieniem obu brwi i ukradkowym uśmiechem świadczącym o rozbawieniu. Zerknął na Lorien, ale jeśliby zaniemówiła, był gotów odpowiedzieć za nią i zaspokoić ciekawość jej siostry, a może nawet ją rozczarować. :lol:
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-08, 00:31   

To wesołe i liczne towarzystwo zachowywało się tak jakby właśnie wypuszczono małpy z klatki w zoo, a przynajmniej tak to wyglądało w oczach Lor. Najgorsze było jednak w tym wszystkim to, że to Gerard robił za drzewo z bananami, a te wszystkie małpy właśnie się do niego przyczepiły. :lol2:
Dzieci Rose, a przede wszystkim najmłodsza córeczka była osobą bardzo otwartą, a chłopiec, choć zwykle uchodził za małego rozrabiakę, teraz faktycznie był mocno zawstydzony pojawieniem się nowego wujka.
Lorien obserwowała to wszystko z boku nie chcąc się nadmiernie wtrącać ani ingerować z rozmowę, którą nawiązywali jej krewni właśnie z Gerardem. Naturalnym było to, że chcieli go lepiej poznać, a blondynkę znali przecież od urodzenia.
- Niech zgadnę, przy whisky, tak? - Kto inny znał lepiej Lorkę niż jej własna siostra? Strzelając Alice była niemal pewna, że trafiła w dziesiątkę. Była zaledwie o rok starsza od Lor i o dwa lata młodsza od Rose, dlatego to z Lorien miała zdecydowanie lepszy kontakt.
- Whisky to najlepszy trunek, to po mnie moje drogie macie zamiłowanie do niej. - Oznajmił James będąc po części dumny z tego, że zaraził córki swoim zainteresowaniem odnośnie tego rodzaju alkoholu. Mimo rozmów o wysokoprocentowych napojach przy stole na próżno można było doszukiwać się kieliszków. Lorien zadbała o to, aby zarówno rodzice jak i siostry po jak najmniejszej linii oporu dowiedzieli się o tym, że Gerard nie pije i nikt przy dzisiejszym obiedzie również nie powinien pić.
- Nie jestem Ros... to ty tutaj jesteś od rodzenia dzieci.- Rzuciła kąśliwie do siostry jednocześnie posyłając jej mimo wszystko ciepły uśmiech. Zdecydowanie miała najbardziej cięty język z nich trzech, lecz Emily cały czas czuwała nad tym, aby ta "święta trójca" zaraz nie wywołała tu wojny.
- To prawda, że chcesz zrobić nowy tatuaż? - Wtrąciła Alice pytanie kierując do siostry, lecz spojrzenie zawieszając na Gerardzie.
- Widzę, że podobnie jak nasz ojciec i Lor też masz sporo tatuaży. To raczej z czasów burzliwej młodości czy cały czad coś dokładasz?- Sama Al nie miała zbyt wiele dziar na swoim ciele, ale mimo to od zawsze interesowała się nimi.
- Tak chcę, Gerard mi go zaprojektował.- Oznajmiła jedną z dłoni kładąc na swoim kolanie, a następnie na kolanie mężczyzny, które czule pogłaskała. Posłała mężczyźnie szeroki uśmiech tym samym udowadniając swojej "uroczej" rodzince, że naprawdę wpadła po uszy. <3
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-08, 00:50   

Skinął twierdząco głową, w jednym musząc się też zgodzić z Jamesem - nie było nic lepszego od whisky. Nie odezwał się jednak ani słowem w tym temacie, domyślając się, że stół nie bez powodu był pozbawiony alkoholu. Lorien musiała wspomnieć swojej rodzinie o problemie Gerarda, ale nie miał jej tego za złe. Tak było łatwiej, bo jednak wciąż go ciągnęło do alkoholu i nie mógł powiedzieć, że nie...
- Z młodości, już od dobrych dziesięciu lat niczego nowego nie robiłem. Ale może jeszcze się to zmieni - odparł spokojnie, znowu odwracając wzrok na Lorien, gdy poczuł na swoim kolanie jej dłoń. Odwzajemnił uśmiech, także patrząc na Lorien z uczuciem, ilekroć zwracał ku niej spojrzenie. Zakochani już chyba tak mieli, że można było ich poznać na kilometr. Co więcej powiedzieć. Chwilo, trwaj... - Między innymi po to się tutaj wybraliśmy. Wszystkie tu mieszkacie, w Cleveland? - Zagadnął, tak naprawdę niewiele wiedząc o rodzinie Lorien, a już najmniej o jej siostrach. Działało to jednak we dwie strony, bo Lorien też niewiele wiedziała o rodzinie Gerarda, poza tym, czego dowiedziała się ostatnio.
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-08, 01:11   

W trakcie, gdy Alice podjęła się prowadzenia rozmowy z Gerardem na forum przy stole. Zarówno James jak i Emilly obserwowali wszystko z boku przyglądając się jednocześnie szczęśliwej parze.
Ros pochłonięta dziećmi szybko się odcięła od wszystkiego, całą uwagę kierując na swoje pociechy.
Pozostała jedynie Alice i jej partnerka, która w tym czasie rozmawiała z Emily, momentami również odpowiadając na pytania Jamesa.
- Ah rozumiem i przyjechaliście tutaj bo moja siostrzyczka wymyśliła sobie nowy tatuaż? Pewnie gdyby nie to, to nawet by się do nas nie odezwała.- Zażartowała Al i spojrzała na siostrę, a następnie na Gerarda, który wpatrywał się w brunetkę.
- Bardzo śmieszne Alice.- Burknęła krótko w stronę siostry i spojrzała krótko po swoich bliskich przy stole.
- Ros tak, parę przecznic dalej. A ja niestety mam znacznie dalej, bo z Molly mieszkamy w Pittsburgh'u.- Odpowiadając spojrzała na swoją drugą połówkę i musnęła ją krótko w policzek.
- Może macie ochotę na deser? Zrobiłam ciasto z jabłkami i mam też lody, jeśli ktoś reflektuje. - Zaproponowała pani domu jednocześnie patrząc na wszystkie zebrane tu twarze.
- Piękna z was para, nawet nie wiesz jak się cieszę córeczko, że nareszcie trafiłaś na kogoś takiego jak Gerard.- Emilly nie kryła tego, że Wayford naprawdę jej się spodobał, jako wybranek własnej córki, która wręcz promieniała.
- A co tam u Jonaha, nadal gra? Urodziło mu się w końcu to dziecko?- James podjął kolejny temat pytając o najlepszego przyjaciela Lorien, którego same znał osobiście od wielu lat.
- Tak ciągle jest w drodze, a dziecko jeszcze się nie urodziło. Na szczęście już bliżej niż dalej, jak tylko się czegoś dowiem to dam wam znać.- Odpowiedziała i krótko zerknęła w stronę Gerarda, któremu do tej pory rzadko wspominała o Jonahu.
- Mamo ja już nic więcej nie wcisnę teraz, później zjem deser.- Już na początku zaznaczyła, że sama odpada z tej wielkiej uczty, którą Emilly zorganizowała specjalnie na ich przyjazd. Nadal jednak czule głaskała materiał spodni Gerarda, odnajdując w tym swojego rodzaju ukojenie.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-08, 22:21   

Żarty żartami, ale Gerard odnosił wrażenie, że było w nich jednak ziarnko prawdy. Lorien jakoś nieszczególnie kwapiła się do odwiedzenia swojej rodziny, mimo że wszystko wskazywało na to, że między nimi wszystko jest w porządku. Wydawało mu się również, że mimo wszystko wolałaby mieć to już za sobą, ale to może dlatego, że dzisiejsze spotkanie było nietypowe, bo stresujące, jak to zwykle bywa przy przedstawianiu rodzinie swojej drugiej połówki.
- W takim razie chyba mam szczęście, że Lorien się z tego wyłamała - stwierdził, zauważając, że ona jako jedyna z sióstr wyprowadziła się z dala od rodzinnego domu.
Jeżeli chodzi o deser, to skusił się na niego, zaznaczając jednak, że poprosi o mały kawałek ciasta. Podobnie jak Lorien, nie był w stanie wcisnąć w siebie wiele więcej.
Słysząc komentarz odnośnie ich związku, uśmiechnął się tylko, nie podważając szczerości tych słów. Może i teraz było bajkowo, ale przecież ich wspólna historia nie była taka nieskazitelna.
W rozmowę o Jonahu natomiast się nie wtrącał, zwyczajnie niewiele wiedząc na ten temat.
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-08, 22:45   

Kochała swoich bliskich, ale momentami taki natłok emocji, wrażeń, myśli i osób był zwyczajnie przytłaczający. Od zawsze byłą bardzo niezależna i zwyczajnie lepiej czuła się w wąskim gronie otaczających ją ludzi niż właśnie przy stole w trakcie rodzinnego obiadku.
Samo przedstawienie Gerarda rodzinie było stresujące nie, dlatego że bała się iż rodzina go nie zaakceptuje. Bardziej zależało jej na tym, aby to on zaakceptował ich, mimo to siedząc tuż obok z minut na minutę czuła się co raz swobodniej widząc jak Gerard doskonale dogaduję z jej siostrami czy samymi rodzicami.
- Zawsze była niezależna i najwcześniej wyprowadziła się z domu uznając, że chce się usamodzielnić. Nie zabranialiśmy jej tego jednocześnie wciąż pozostawiając otwarte drzwi gdyby chciała wrócić. - Wtrąciła Emilly nakładając Gerardowi kawałek ciasta nieco większy niż ten "mały", o którym wspomniał.
Zabrała dłoń w pewnym momencie biorąc głębszy oddech i popijając posiłek wodą, którą miała w szklance.
- Wieczorem planujemy zrobić grilla przyjdzie Jack z żoną, może dołączycie do nas jak już trochę odpoczniecie po podróży? - Zwracając się bezpośrednio do pary James posłał im ciepły uśmiech jednocześnie uważnie przyglądając się córce.
- Zobaczymy tato, musimy się jeszcze rozpakować i może przejdziemy się na jakiś spacer. Nie chcemy nic obiecywać.- Wyjaśniła czekając aż Gerard dokończy ciasto, wtedy też podziękowali za obiad i biorąc walizki skierowali się na górę do pokoju Lorien.
- No to witaj w moim królestwie, a raczej królestwie nastoletniej Lorien.- Zaśmiała się i otworzyła przed Gerardem drzwi swojego pokoju, który nie zmienił się prawie wcale odkąd wyprowadziła się z domu.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-09, 20:34   

W takim razie jej obawy były zupełnie bezpodstawne, bo Gerard był równie otwartą i tolerancyjną osobą. Szczególnie teraz, gdy alkohol nie rządził jego życiem i nie wpływał na jego zachowanie. Może nie czuł się dziś do końca swobodnie pośród tych wszystkich ludzi, ale było to chyba całkiem zrozumiałe... Miało w tym swój udział również zmęczenie, w końcu nie była to wycieczka za miasto, tylko długa podróż, wymagająca wielu przygotowań.
Jeżeli chodzi o wieczornego grilla, tę decyzję pozostawił Lorien. Niemniej w pełni się z nią zgadzał - również nie mógł poręczyć za siebie i swoje siły wieczorem. Oboje, po ludzku, mieli prawo być zmęczeni.
- Bardzo ładnie - rzucił z rozbawieniem, spoglądając po jej pokoju, w którym wreszcie mogli być trochę sami. To miejsce wydawało mu się jeszcze bardziej oderwane od rzeczywistości, bo pewnie niektóre widoczne gusta Lorien uległy już zmianie przez tyle lat, teraz będąc tylko wstydliwym wspomnieniem.
Usiadł na krawędzi łóżka, po czym odetchnął głęboko, przenosząc wzrok na blondynkę. - Chyba nie było tak źle? - Rzucił, pytając jak ona oceniała dotychczasowe spotkanie.
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Lorien Wayford
Jeździec zaawansowany
Get it baby, I'm 'bout to win !


Płeć: kobieta
Wiek: 29 lat [17.05.1991]
Wzrost: 172 cm
Zawód: Fotograf
Partner: Gerard
Podopieczny: Windsor
Pieniądze: £2375
Wysłany: 2018-05-09, 23:06   

- Czy ładnie to nie wiem, przechodziłam okres buntu i manifestowałam swoją niezależność na wszelkie możliwe sposoby.- Rozejrzała się po swoim pokoju, gdzie na ścianach widniały obrazki oraz teksty piosenek wypisane markerem. Całe wnętrze było dość ciemne i lekko przytłaczające nadmiarem ciemnych kolorów.
- Myślałam, że będzie zdecydowanie gorzej. Polubili cię, bardziej boję się o to, że to tobie wydali się dziwni.- Mruknęła spuszczając spojrzenie na nogi mężczyzny i siadając tuż obok na brzegu łóżka.
Opierając swobodnie głowę na ramieniu Gerarda westchnęła cicho i przymknęła oczy dopiero teraz czując jak cały dotychczasowy ciężar spada z jej barków.
- Chcesz iść na tego grilla czy zostajemy tutaj?- Zapytała w dłoń biorąc dłoń mężczyzny, którą czule pogłaskała.
_________________



In this w o r l d the heart beats slow ............
............In my arms let's share the c o l d


p e r s o n a l i t y • You are insane, my desire, a violent daydream
I’m a rich bitch, I’m the upper class • L o r i e n. W a y f o r d •

l o v e • I knew the moment, I looked into your eyes
....Love is madness • G e r a r d ♥ •

p m s • Silk on her body, pull it down and watch it slip off
I want something so impure •1 •

f r i e n d s • I looked into your eyes, I’d have to swallow all your lies
Devil underneath your grin • G e r a r d • J o n a h • x x x •

e x • Don't realize how mean I can be
....'Cause I can sometimes treat the people like jewelry • C h r i s t i a n •

••••••••••••••••••••
phone • gallery





@edit by Delfin only for Lorien ♥
 
     
Gerard Wayford
Jeździec zaawansowany
⸸ highway to hell ⸸


Płeć: mężczyzna
Wiek: Za młodzi na sen, za starzy na grzech... (50 lat)
Wzrost: 187 cm
Partner: The whiskey burn isn't even close to the fire you ignited in me, Lorien.
Podopieczny: Casello
Pieniądze: £4305

Punkty doświadczenia: 29
Western: 15
Obycie z koniem: 14

Wysłany: 2018-05-10, 00:04   

- Uważam, że to akurat dobrze - stwierdził swobodnie, nie widząc w tym niczego złego. - Raczej wszyscy przez to przechodziliśmy, prawda? - Dodał, uśmiechając się figlarnie kątem ust. Jego pokój z czasów dorastania co prawda nie ucierpiał, ale ucierpiał za to garaż, i ciało, jeżeli możemy mówić w tym przypadku o cierpieniu. W końcu chciał by wyglądało tak, a nie inaczej. Sprawiało mu to przyjemność.
- Dziwni? Normalna rodzina. Powinnaś bardziej w nich wierzyć - uśmiechnął się, po czym obrócił twarz do niej i nachylił się by zainicjować ulotny pocałunek. - Możemy pójść, to jeszcze trochę czasu. - Wymruczał, zaglądając jej w oczy i wykorzystując fakt, że z tak niedużej odległości kontakt wzrokowy był jeszcze intensywniejszy.
_________________

So smoking is the perfect way
to commit suicide without actually dying.
I smoke because it's bad, it's really simple.
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7