NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Policja
Autor Wiadomość
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-21, 22:00   Policja

Zadbany, choć dotknięty zębem czasu budynek swoim wyglądem doskonale oddaje ciasne, niezbyt przyjemne wnętrze posterunku policji. Przekraczając próg bez problemu można poczuć się jak w niezbyt zatłoczonej, cichej przychodni. Korytarze są wąskie, na drzwiach wiszą tabliczki informacyjne, a wrażenie to potęguje małe, odgrodzone od reszty korytarza biurko gdzie zyskać można niezbędne informacje i porady. Budynek jest duży, choć przytłacza bielą złamaną kilkoma akcentami zieleni stojących na parapetach roślin doniczkowych.
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-21, 23:02   

Zwątpiła z chwilą przekroczenia progu jakby dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że wszystko co zaraz zrobi jest zupełnie sprzeczne z instynktem samozachowawczym. Zatrzymała się więc w drzwiach omiatając spojrzeniem wnętrze komisariatu, a później przymykając oczy odwróciła się na pięcie ponownie wychodząc na świeże powietrze. To nie ma sensu! Powinna iść do domu, uspokoić się i nigdy więcej nie brać pod uwagę możliwości przyjścia tutaj z tą sprawą. Zrobiła dwa kroki w stronę niewielkich schodków dopiero w momencie chwycenia barierki ponownie zatrzymując się w miejscu. Nie miała możliwości odwrotu. Zacisnęła palce na starej rurce trzymając się kurczowo zimnego metalu, by w końcu niemal bez zastanowienia puścić, zrobić w tył zwrot i dziarsko wkroczyć do środka kierując się do urzędniczki w okienku. W jej przypadku takie zachowanie graniczyło z brawurą, która skończyła się w chwili spojrzenia w twarz kobiecie siedzącej za biurkiem. Zawahała się ponownie, kiedy ta ponaglająco rzuciła szorstkie „słucham?” najwyraźniej nie zauważając nagłego spadku formy rudowłosej.
- Chciałam zgłosić przestępstwo... – zabrakło jej słów, jednakże zaciskając dłonie w pięści boleśnie dała sobie do zrozumienia, że nie może się cofnąć. Spojrzała w dół unikając nieprzychylnego wzroku po czym na jednym wydechu wydukała, że została zgwałcona. Później wszystko zatarło się w natłoku zdarzeń, choć wcale nie były szybkie i chaotyczne. Przeciwnie. Biała słuchawka telefonu powoli docierała do ucha kobiety, kiedy ta według Genevieve nazbyt głośno informowała o wszystkim odpowiedni wydział. Odruchowo przygryzła dolną wargę odwracając głowę jakby szukała choć jednej osoby, która wychwyciła padające słowa, acz nie zauważając nikogo uspokoiła się nieznacznie. „Pokój 103” usłyszała nagle nie bardzo wiedząc czy już powinna się odwrócić i odejść czy czekać na dodatkowe informacje.
- Jak tam dojść? – z opóźnieniem zrozumiała, że nie otrzyma instrukcji, jeśli sama o takową nie zapyta. Przez chwilę znów zwątpiła patrząc na twarz kobiety. „Schodami w górę, prosto i w lewo” zadanie wydawało się proste, gdyby nie histeria, w którą zaczęła wpadać. Zagryzła zęby ruszając przed siebie. Nie ma odwrotu! Dam sobie radę...- stanęła przed pokojem, chwilę wpatrując się w małą tabliczkę i zapukawszy krótko niecierpliwie zadrobiła nogami. To był ostatni moment, w którym mogła uciec.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-21, 23:33   

Policjant siedzący za biurkiem w pokoju 103 odebrał dzwoniący telefon, nie przerywając przeglądania dzisiejszej gazety, lekko zachlapanej kawą. Nawet otrzymana od urzędniczki wiadomość nie była w stanie oderwać jego uwagi od czytanych aktualnie wyników Lotto; wspomniany osobnik już długo pracował w swoim zawodzie i coraz częściej sprawiał wrażenie, że jest tu tylko stałym elementem, którego ciężko byłoby się pozbyć, aniżeli rzetelnym funkcjonariuszem. Z sentymentu? Być może, wszakże pośród swoich kolegów odznaczał się poczuciem humoru.
Po paru minutach, gdy właśnie pił do końca swoją kawę, nieco zbyt słodką, usłyszał pukanie do drzwi. Westchnął ciężko, unosząc wzrok znad gazety na drzwi.
- Proszę. - burknął głośno, na tyle donośnie, aby stojąca za drzwiami Genevieve usłyszała go bez problemu. Kiedy już weszła do środka, odstawił kubek na gazetę i odchylił się na krześle. - W czym można pomóc? - zapytał, jak gdyby zupełnie nie dotarła do niego wiadomość "z dołu", co było bardzo możliwe.
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-21, 23:48   

Weszła powoli, jak najdłużej przeciągając chwilę, w której musiała stanąć oko w oko z policjantem i powiedzieć o wszystkim. Każdy mięsień znów spiął się nienaturalnie bólem przypominając, że powinna nieco się uspokoić, acz całkiem wbrew sobie stanęła naprzeciwko zupełnie obcego człowieka. Poczuła się przytłoczona. Miała ochotę zrobić dokładnie to samo, co zrobiła po wejściu na posterunek. Wyjść i rozważyć czy na pewno chce zeznawać, acz taką szansę już wykorzystała. Zacisnęła zęby nie mając śmiałości spytać czy może usiąść, toteż stojąc przy wyjściu wzięła ostatni paniczny wdech nim zaczęła mówić.
- Ja... zostałam zgwałcona jakiś czas temu – wbiła wzrok w ziemię przez chwilę mając wrażenie, że policjant z czystej złośliwości nie przeszedł do odpowiednich procedur. Bo przecież tamta kobieta informowała ich o wszystkim, a wypowiedzenie tych słów za każdym razem otwierało nową krwawiącą ranę.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-22, 00:10   

Mężczyzna odchrząknął cicho; coś zaświtało mu w głowie, wydobył tę informację z odmętów pamięci, wypełnionej po brzegi nic nie znaczącymi sprawami.
- Proszę usiąść - wskazał na miejsce przed sobą. Zlustrował rudowłosą wzrokiem, po czym poprosił o dowód czy też inny dokument potwierdzający tożsamość. - Genevieve Smith.. - odczytał z dokumentu, raz jeszcze taksując dziewczynę wzrokiem. - Przypominam, że składanie fałszywych zeznań grozi karą pozbawienia wolności do lat 3 - zaczął od tradycyjnej formułki, po której wprowadził do komputera dane Genevieve, by następnie rozpocząć pisanie protokołu.
- Kiedy się to stało? Jakie były okoliczności? Wiadomo kim jest sprawca? - zapytał, kątem oka zerkając od czasu do czasu na zeznającą, trzymając dłonie zawieszone w gotowości nad klawiaturą. Wyglądał na znudzonego, aczkolwiek obowiązki obowiązkami - nie mógł jej odesłać z kwitkiem.
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-22, 02:03   

Wciąż unikając wzroku policjanta zajęła miejsce na krześle jednocześnie w spoconych ze stresu dłoniach bawiąc się paskiem torebki. Obawy zlały się ze wstydem i poczuciem upokorzenia, acz starając się o tym nie myśleć zacisnęła zęby szukając dowodu osobistego, który położyła na biurku i podsunęła bliżej funkcjonariusza. Czuła się nijaka w swojej beznadziei czekając aż ten przejdzie do zadawania pytań.
- 28 października 2014 roku około godziny 22 – podniosła nieznacznie spojrzenie starając się wychwycić pierwsze oznaki złości, w obliczu których nie miała logicznych argumentów. Myślami cofała się do tamtego wieczoru bez wysiłku przypominając sobie poszczególne obrazy. Stanęła twarzą w twarz z przeszłością dopiero teraz czując jak rozbija ją to wewnętrznie. Mimo wszystko zaczęła mówić.
- To było w dniu mojej przeprowadzki do Eastbourne. Byłam cały dzień w drodze, więc postanowiłam chociaż na chwilę wyjść i zaczerpnąć świeżego powietrza. To miał być tylko niewinny spacer...nie miałam nawet szans przed nim uciec... – coś nakazało jej zacząć się tłumaczyć. Poczucie winy zdominowało trzeźwe myślenie, kiedy zamiast suchych faktów próbowała przekazać jak najwięcej szczegółów. Nie mieszała się w zeznaniach. Myśli tworzyły jasny, logiczny ciąg, jednak opisywanie gwałtu było trudniejsze niż przypuszczała. Miała wręcz wrażenie, że jest oceniana. Bała się pytania „dlaczego pani nie została w domu?” nie wspominając o tych wypowiedziach, które zawierały choćby podtekst oskarżenia. Dopóki jednak wtłaczała sobie do głowy myśl, że musi mówić nie milkła próbując zbudować barierę pomiędzy obecną sytuacją, a przeszłością
- Poszłam na plac zabaw, nie wiem już teraz dlaczego. Z perspektywy czasu to wydaje się takie głupie... bo to tam wszystko się zaczęło. Był ubrany w jakąś ciemną bluzę, miał kaptur zasłaniający połowę twarzy... już na początku mnie przestraszył, ale miałam jeszcze nadzieję, że uda mi się go spłoszyć jeśli pokażę mu, że się nie boję. Nie zrezygnował – załamał jej się głos, choć to że nie patrzyła w stronę policjanta pomagało w składaniu zeznań. Wyobrażała sobie, że mówi do ściany, w przestrzeń, niebyt i nikt nie może jej usłyszeć.
– Cofałam się kiedy szedł w moją stronę. Szukałam drugiego wyjścia cały czas wmawiając sobie, że dam radę dopóki za plecami nie poczułam ścianki wspinaczkowej. Dotarło do mnie, że mi się nie uda... najgorzej, że on też o tym wiedział wiedział i to bawiło go najbardziej. Zaczęłam się bronić. Najpierw zadrapałam go w policzek, kopnęłam w krocze, ale on przyciągnął mnie do siebie kiedy zaczęłam uciekać. Powiedział, że mnie zabije jeśli będę krzyczeć i zaczął gdzieś prowadzić... tamta ulica była obskurna, wąska i ciemna, na ścianach były graffiti i... nie miałam dokąd uciec. Za plecami był mur, on stał naprzeciwko jakby na coś czekał, a później zdjął mi płaszcz. Próbowałam być posłuszna, uprosić go żeby tego nie robił, ale nie chciał słuchać. Złapał mnie za włosy, odwrócił tyłem do siebie i zaczął dotykać. Kiedy się szarpałam dociskał mnie mocniej do ściany wciąż trzymając za włosy. Drugą ręką mnie rozbierał. Na początku bawił się moimi piersiami. Kiedy zaczęłam się szarpać złapał mnie za szyję, ale nie przestał. Zjechał tylko na dół, rozpiął mi spodnie... już wtedy to bolało. Byłam dziewicą, nie mogłam się bronić, a kiedy zaczynałam krzyczeć Anthony zatykał mi usta dłonią. Zdjął ze mnie spodnie i wszedł we mnie. Nie wiem jak długo to trwało, ale ból mnie paraliżował. Modliłam się, żeby szybko skończył... cały czas płakałam, a później on pchnął mnie na ziemię. Zabrał mój telefon, wyjął baterię i powiedział, że jeśli powiem komukolwiek to mnie zabije... potem zostawił mnie tam samą. Ostatnio spotkałam go znowu... jest przyjacielem mojej koleżanki. Ma na imię Anthony... nie znam nazwiska. – ostatkami sił powstrzymywała płacz. Starała się mówić zwięźle, unikając opisów własnych uczuć, choć mogłaby powiedzieć znacznie więcej. Wiedziała jednak, że wtedy nie powstrzymałaby łez, a na to nie chciała sobie pozwolić.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-22, 15:59   

Wbijając datę do komputera, mężczyzna zawahał się na krótką chwilę, posyłając Genevieve wymowne spojrzenie. Dlaczego szukała sprawiedliwości i pomocy dopiero po czterech miesiącach? Mimo to powstrzymał się od komentarza i zamienił się w słuch, zapisując wszystko, co miała mu do powiedzenia rudowłosa. W miarę upływu czasu na twarzy policjanta ukazał się wyraz zamyślenia. Przedstawiona przez Genevieve historia momentami nie trzymała się kupy, i chociaż bieg zdarzeń był wielce prawdopodobny, to kilka rzeczy zwyczajnie nie miało sensu.
- W porządku.. - skwitował wreszcie zeznania dziewczyny, obracając się ku niej i obejmując jej postać wzrokiem. - Dlaczego od razu nie przyszła pani na policję i nie zrobiła obdukcji? Minęło już sporo czasu i ciężko nam będzie cokolwiek udowodnić, jeżeli wspomniany przez panią mężczyzna sam się nie przyzna. Tamtego wieczoru, widziała pani kogoś jeszcze? Kogoś, kto mógłby potwierdzić pani słowa? Wspomniała pani, że było ciemno, napastnik był zakapturzony i nie widziała pani jego twarzy zbyt dokładnie. Jest pani pewna, że to ten mężczyzna? Jakieś znaki szczególne? Jak nazywa się pani koleżanka? - zasypał rudowłosą stosem pytań, przy czym każde z osobna było nader istotne w tej sprawie. Policjant musiał zdobyć więcej danych, aby zacząć cokolwiek robić - a w szczególności musiał jakość uzyskać tożsamość gwałciciela.
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-22, 17:38   

- Groził, że jeśli komuś powiem to zrobi mi krzywdę. Przestraszyłam się. Poza tym myślałam, że nigdy więcej go nie spotkam jeśli sprawa ucichnie – zaskoczyła samą siebie spokojnym tonem wypowiedzi. Wewnątrz była w zupełnej rozsypce, nie potrafiła połączyć ze sobą myśli, które jakimś cudem wypływały z jej ust w postaci spokojnych, pełnych zdań. W tym stanie nie analizowała, choć miało się to zmienić, kiedy słowa mężczyzny przerwały wszystkie złudzenia... oni jej nie pomogą! Coś w niej pękło, choć pozornie nie wystąpiła żadna reakcja. Zbladła tylko, ucichła jeszcze bardziej, ale poza tym nie stało się nic. Odpowiadała już teraz tylko na to, co musiała, zapominając że wiązała z przyjściem tutaj jakiekolwiek nadzieje. Decyzja o wniesieniu oskarżenia wepchnięta została do folderu z błędami, przed którymi musiała za wszelką cenę uciec.
- Tamtego wieczoru chyba nie. Nie pamiętam, byłam w szoku... jakiś czas później spotkałam Gustavo, który zobaczył część moich siniaków na szyi. Poza tym nikt – wbiła rozgoryczone spojrzenie w blat stołu czekając na hasło „skończyliśmy”.
- Przyznał się. – mruknęła niechętnie mając ochotę już teraz wyjść z pokoju. Z jakichś przyczyn czuła się upokorzona, choć wiedziała, że policjant nie miał z tym nic wspólnego. Wystarczyło jednak, że musiała mu o wszystkim powiedzieć.
- Jest wysoki, wytatuowany, ma kolczyk w nosie i uchu. Podobno spędza dużo czasu z Aaren Vaugier – dodatkowo podała adres przyjaciółki, by uniknąć kolejnych pytań i jak najszybciej opuścić to miejsce.
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-02-22, 20:28   

Odpowiedź podana przez Genevieve już całkowicie zaskoczyła policjanta, czego nie dał po sobie poznać. Skoro tyle czasu obawiała się zdradzić prawdę, czemu teraz było inaczej? Szczególnie, że rozpoznała sprawcę i mogła go spotkać w każdej chwili, skoro mieli wspólnych znajomych... Ale nie jemu było to oceniać.
- Gustavo Jaki? Jego zeznana też mogą nam się przydać, jeżeli niczego nie znajdziemy - mruknął.
"Przyznał się"... Cóż, to jeszcze o niczym nie świadczyło; powinien zrobić to samo na policji, aby podjęto jakieś działania.
- Dobrze, to chyba wszystko. - dodał, notując sobie wszystkie nazwiska oraz adresy. Następnie przedstawił Genevieve spisany protokół i obiecał zająć się tą sprawą, a także poinformować ją o rezultacie. Mogła już pójść.
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-02-22, 21:21   

Poczuła rozgoryczenie, kiedy na kolejne pytanie o nazwisko musiała odpowiedzieć „nie wiem” tym bardziej, że zaczynał do niej docierać brak perspektyw w śledztwie. Najgorsze, że już idąc tutaj szczerze wątpiła w sens tych działań, acz jakaś cząstka naiwnej podświadomości szeptała cichutko, że wszystko się zmieni i będzie choć trochę lepiej. Nie będzie!
Przeszukała telefon podając policjantowi numer Gustavo, a później wysłuchawszy własnych zeznań przytaknęła niemrawo wcale nie czując ulgi, że to już koniec. Wstała pospiesznie zasuwając za sobą krzesło, po czym rzuciwszy ciche
-Do widzenia – ruszyła ku drzwiom, by jak najszybciej zniknąć z tego miejsca.
z/t
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-03-01, 22:24   

Po przyjeździe niemal od razu ruszyli z Anthonym do sali przesłuchań, gdzie zostawili go na mniej więcej pół godziny w towarzystwie dwóch innych policjantów stojących przy drzwiach. Anthony siedział na krześle przed niewielkim stolikiem w pomieszczeniu częściowo zasłoniętym kawałkiem ściany i lustrem weneckim, za którym w ciągu wspomnianych kilkudziesięciu minut zaczęli zbierać się niezbędni dla sprawy członkowie jak chociażby prokurator, który miał postawić zarzuty.
Całe pomieszczenie było nieprzyjemnym, klaustrofobicznym kawałkiem przestrzeni. Pomalowane na jasno ściany i podłoga z linoleum tworzyły klimat więziennej celi czego dopełniało okno pokryte siatką grubego metalu w razie jakby komuś przyszło do głowy uciekać. Pomieszczenie było monitorowane, toteż nawet jeśli potencjalny sprawca zostawał tutaj „sam” nie licząc strażników więziennych, nie miał zbyt dużej możliwości wyrządzenia jakiejkolwiek szkody.
 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2015-03-01, 22:32   

Wysiadł z radiowozu i udał się w towarzystwie policjantów do pokoju przesłuchań. Pozostawiony w nim, nie licząc dwóch strażników, usiadł na krześle i wsparł się łokciami o stół, z tej pozycji spoglądając po pomieszczeniu. Niekiedy dokonane obserwacje wywoływały na jego twarzy dziwny półuśmiech, zdradzający poczucie absurdu. Pierwszy raz w życiu znalazł się w takiej sytuacji, a mimo zdawał się panować nad sobą pomimo tego, że niewątpliwie był winien tamtej zbrodni. Ryzyko wyjścia prawdy na jaw było jednak dla niego zbyt mobilizujące, aby się poddać; dlatego też zachowywał czujność i rozsądek, uważając na najmniejsze szczegóły. Był dobrym aktorem, a teraz znalazł się na "wielkiej" scenie - mógł się tylko domyślać, ilu ludzi ma teraz na niego wgląd... I dlatego powstrzymywał się przed nerwowymi odruchami, choć kusiło go, aby chociaż poruszać nogą pod stołem czy stukać palcami o blat.
Po upływie dwudziestu minut westchnął głęboko, odchylając się na krześle do tyłu i wbijając nieruchome spojrzenie w strażników, jak gdyby zarzucał im opieszałość całej tej instytucji.
 
     
Aaren Wayford
Jeździec zaawansowany
Mrs. Wayford


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat [22.01.1992]
Wzrost: 176 cm
Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham
Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥

Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard
Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster
Pieniądze: £6155

Punkty doświadczenia: 39
Ujeżdżenie: 18
Obycie z koniem: 21

Wysłany: 2015-03-01, 22:44   

Przyjechała tuż za radiowozem, parkując samchód na parkingu tuż przed instytucją zwaną komisariatem. Zanim weszła do środka pozwoliła zapalić sobie papierosa, robiła to rzadko ale czasem była do tego zmuszona. Po pięciu minutach była już w środku czekając na korytarzu aż ktokolwiek raczy zwrócić uwagę na to, że przyszła. Gotowa była roznieść ten komisariat jednak zachowywała trzeźwość umysłu w obliczu przesłuchania, które miała odbyć i tyle. Frustrował ją fakt, że nie wiedziała gdzie obecnie przebywa Tony i czy naprawdę postawione mu zarzuty są prawdziwe.
Podeszła do okienka trzymając nerwy na wodzy. - Dzień dobry, zostałam wezwana jako świadek na przesłuchanie w sprawie panny Genevieve Smith.- wyrecytowała ten krotki wierszyk czekając aż w końcu zrobi swoje i będzie mogła pojechać do sprawczyni tego całego zamieszania ;>.
_________________

a a r e n ... w a y f o r d

n a m e : there's something cold and blank
behind her smile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡
≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡
f r i e n d s : maybe tonight i'll call ya,
after my blood was drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y : we're running together
to the edge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustang boss 557 ≡

b o o g e y m a n


 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-03-01, 23:07   

Paul Craven był jednym z najlepszych w swoim zawodzie, toteż zapoznawszy się uprzednio z aktami sprawy przeanalizował je wnikliwie już teraz wiedząc, że dochodzenie będzie co najmniej trudne. Spóźniony pojawił się w sali przesłuchań omiatając wzrokiem młodzieńca siedzącego naprzeciwko niego i poprawiwszy garnitur położył czarną, skórzaną teczkę na krześle. Uśmiechnął się krótko przedstawiając swoje imię i niemal od razu oceniając zachowanie podejrzanego dostrzegł pierwszą anomalię, którą zwykle wychwytywał u sprawców zdarzenia; spokój. Nienaturalny w takich sytuacjach, wymuszony spokój jakby psychika już na starcie krzyczała „opanuj się, żeby niczego nie wychwycili”. Niestety zwykle działało to zupełnie odwrotnie do zamierzonego celu, co dało mu poczucie władzy nad sytuacją. Teraz jednak pozostawało sprawdzić jak silną psychiką wykazywał się Anthony.
- Uprzedzam, że przysługuje panu prawo do odmowy składania zeznań. Składanie fałszywych zeznań podlega odpowiedzialności karnej, czy pan to zrozumiał? – mruknął formułkę wyuczoną na pamięć jakby nie zauważał sensu tej wypowiedzi. Następnie odebrał od podejrzanego dowód sprawdzając jego tożsamość i notując coś na kartce zaznaczył odpowiedni formularz dając go później mężczyźnie do podpisu. Było to oświadczenie, z którego wynikało, że wszystkie czynności prawne wykonane zostały zgodnie z procedurami.
- Co pan robił dnia 28 października 2014 roku?


---
Starsza kobieta o ciemnych włosach przez chwilę przypatrywała się kobiecie krążącej nerwowo obok okienka, jednakże nie odezwawszy się ani słowem uparcie rozwiązywała krzyżówkę. Lata pracy w tym miejscu znieczuliły ją do tego stopnia, że naturalna chęć pomocy – choćby poprzez udzielenie komuś porady – nikła z każdym dniem coraz bardziej, choć w gruncie rzeczy należało to do jej obowiązków. Właśnie dlatego, kiedy Aaren zgłosiła się do okienka, podniosła spojrzenie przez chwilę lustrując ją w milczeniu zdobywając się tylko na krótkie warknięcie
- Pokój 216
 
     
Aaren Wayford
Jeździec zaawansowany
Mrs. Wayford


Płeć: kobieta
Wiek: 28 lat [22.01.1992]
Wzrost: 176 cm
Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham
Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥

Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard
Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster
Pieniądze: £6155

Punkty doświadczenia: 39
Ujeżdżenie: 18
Obycie z koniem: 21

Wysłany: 2015-03-01, 23:12   

Zmierzyła wzorkiem kobiecinę z pogardą odchodząc od okienka nie powiedziawszy nawet zwykłego "dziękuję". Udala się do wskazanego pokoju uprzednio kulturalnie pukając i czekając pod drzwiai na reakcję kogokolwiek z wewnątrz.
_________________

a a r e n ... w a y f o r d

n a m e : there's something cold and blank
behind her smile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡
≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡
f r i e n d s : maybe tonight i'll call ya,
after my blood was drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y : we're running together
to the edge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustang boss 557 ≡

b o o g e y m a n


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7