NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Zawody WKKW
Autor Wiadomość
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-07-08, 11:49   James Levrull & Imagination Sontesique

JAMES LEVRULL & IMAGINATION SONTESIQUE - 1*

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Zostało wykonanych 18 rzutów kostką k100+k40, przeliczonych zgodnie z systemem ocen ujeżdżenia w WKKW.
Wynik: 107.058 / 200 = 53,529%



68; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
75; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: 4,8 punktu karnego
46; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu Przekroczenie normy czasu: 4,8 punktu karnego
61; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.

Opis
James dojechał na metę ze spóźnieniem, bez innych błędów popełnionych po drodze.



PRÓBA SKOKOWA

59; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody 4 karne
98; Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
71; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. 4 karne + czas



INSTRUKCJE

• Przejazd można podzielić na dowolną ilość postów.
• Realizacji podlega jedynie próba terenowa. Wynik próby ujeżdżeniowej i skokowej liczy się do końcowego wyniku, a w temacie widnieje tylko dla informacji usera, by był świadom jak poszły mu pozostałe losowania. ;)
• Zawody rozgrywają się na dworze.
• Na początku każdego przejazdu proszę wstawić:
Kod:
[center][size=10][color=#beb7a4][b]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA[/b][/color][/size][/center]
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-07-08, 11:52   Christian Levrull & Lockhard

CHRISTIAN LEVRULL & LOCKHARD - 4*

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Zostały wykonane 22 rzuty kostką k100+k40, przeliczonych zgodnie z systemem ocen ujeżdżenia w WKKW.
Wynik: 186.298 / 240 = 77.624%



67; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy. Przekroczenie normy czasu
27; Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową. Przekroczenie normy czasu
40; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu
35; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu
57; Świetna forma; Niczym nie zakłócony przejazd, zero błędów, zero komplikacji.
123; Lwie serce; koń idzie wyjątkowo odważnie na kolejne przeszkody, nie waha się ani razu, pokonuje trudności bez najmniejszych problemów odznaczając się wysoką klasą.

Opis
Zawodnik dojechał na metę ze spóźnieniem, które łącznie kosztowało go 6,8 punktu karnego.


PRÓBA SKOKOWA

72; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu
61;
Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody
67; Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody
44; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
115; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. 4 karne



INSTRUKCJE

• Przejazd można podzielić na dowolną ilość postów.
• Realizacji podlega jedynie próba terenowa. Wynik próby ujeżdżeniowej i skokowej liczy się do końcowego wyniku, a w temacie widnieje tylko dla informacji usera, by był świadom jak poszły mu pozostałe losowania. ;)
• Zawody rozgrywają się na dworze.
• Na początku każdego przejazdu proszę wstawić:
Kod:
[center][size=10][color=#beb7a4][b]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - WKKW 4* - PRÓBA TERENOWA[/b][/color][/size][/center]
 
     
Naughty Boy
WKKW'ista
największy łasuch w stajni!


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat
Rasa: Niemiecki kuc wierzchowy
Wzrost: 148 cm
Partner: for you i'd go step to a dude much bigger than me - La Isla Bonita

Ostatni trening: Skokowy z Adele.
Właściciel: Adele Solve.
Cena: £2950

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 82
Doświadczenie z lonżowania: 81
Kondycja: 86
Szybkość: 84
Klasa startów: WKKW: PONY

Wysłany: 2019-07-08, 18:55   

ADELE SOLVE & NAUGHTY BOY - WKKW PONY - PRÓBA TERENOWA

Wyjazd na zawody do Polski był prawdopodobnie jego najdalszą podróżą. Urodzony w Niemczech, wielokrotnie był przenoszony ze stajni do stajni, do samego Orchardu dostając się "na raty" - po drodze zatrzymał się między innymi w Holandii, gdzie spędził zaledwie parę miesięcy. Dlatego obawy Adele były całkiem uzasadnione, niemniej izabelowaty zniósł całą drogę całkiem nieźle, również nie czuł się w obcym miejscu tak obco dzięki obecności właścicielki. Dzięki wdrożeniu w regularne treningi był rzeczywiście w szczytowej formie, co dawało dobre perspektywy na przejazd, o czym dziewczyna mogła przekonać się już w trakcie rozgrzewki, gdzie wykazywał się dużą chęcią do pracy, mocno prąc do przodu, a przy tym będąc nastawionym na jej pomoce.

Nie czuł dużego niepokoju w związku z koniecznością wejścia do boksu startowego, z którym był już nijako zapoznany. Niemniej był bardzo ożywiony, bystrym wzrokiem rozglądał się po całej okolicy i zebranych tutaj ludziach. W boksie był już bardziej skupiony na jeźdźcu, co zagwarantowało mu świetny start - wraz z impulsem od Adele zerwał się galopem, który już od pierwszych kroków szedł mocno od zadu, z lekkimi przodami i okrągłą foule. Nie miał okazji długo prezentować takiego książkowego galopu, bo za chwilę jego oczom ukazała się pierwsza przeszkoda, choć niewysoka, to budząca wiele emocji, bardziej pozytywnych, w których dużą rolę grała zwyczajna radość. Utrzymywał to samo tempo galopu, aby w wyznaczonym miejscu odbić się od ziemi, dość słabo, ale na tyle, żeby bezpiecznie przeskoczyć nad kłodą i wylądować w pełnej równowadze, dzięki czemu mógł od razu kontynuować galop. Czekał ich spory dystans, który Naughty Boy wykorzystał w pełni wraz z nijakim zezwoleniem od jeźdźca: znacznie poszerzył swoje ramy i krok, wraz z tym przyspieszając. Chociaż krajobraz się zmieniał, nie był już nim tak zajęty, dużo bardziej podniecony samym galopem i startem, tak więc dalej był przygotowany na sygnały od Adele. Nie spodobał mu się pomysł z ograniczeniem prędkości galopu, ale nie protestował inaczej niż przez chwilowe skulenie uszu. Na zakręcie minimalnie stracił na tempie, ale zaraz po wyprostowaniu nadrobił to, wraz z półparadami całą uwagę poświęcając Adele. Oślepiony słońcem, poderwał łeb z cichym kwikiem, tym razem postanawiając całkiem polegać na jeźdźcu, który zapewne mógł nieco pomóc sobie daszkiem od kasku. Dlatego też oderwał się od ziemi wraz z sygnałem, z powodu średnio widzianej przeszkody oddając mocny, daleki skok tak, aby uniknąć jakiegokolwiek muśnięcia jej. Podkurczył mocno nogi pod siebie, szyję zaokrąglając w delikatny rogal, aby po wylądowaniu ruszyć galopem na wprost, dalej niezbyt zadowolony ze słabego pola widzenia. Ufając właścicielce, galopował we wskazanym przez nią kierunku, wiedząc, że nie wprowadzi ich na drzewo. Lekki łuk na trójkę sprawił, że zjechali z toru padania światła, dzięki czemu mógł dobrze przyjrzeć się przeszkodzie przed jej pokonaniem. Była dość wysoka, ale nie wprawiła izabelowatego w wielki niepokój, dlatego wkrótce oddał kolejny skok, zostawiając sobie całkiem spory zapas od drewnianej konstrukcji. Wróciwszy na ziemię, parsknął głośno i ruszył galopem według zaleceń jeźdźca, dlatego znowu wykonał dodanie, już nie tak spektakularne, ale dalej wystarczające, aby przyspieszyć dość odczuwalnie. Wraz z wyjechaniem zakrętu i postawieniem przed czwórką, zgodnie z wątpliwościami osiemnastolatki, Gortat nieco zwolnił, zdecydowanie nieprzekonany wyglądem przeszkody, która w jego oczach była zdecydowanie straszniejsza przez otoczone gałęzie. Wsparty pomocami od amazonki, dobiegł do czwórki w lekkim spięciu, uszu praktycznie nie odklejając od potylicy. Ostatecznie jednak oddał skok, zdecydowanie robiąc to za wcześnie, ale konstrukcja pozwoliła mu na swobodne przeczesanie nogami gałązek bez kontuzji. Nie zmieniło to jednak tego, że w locie oddał nieco z zadu, co na szczęście nie wpłynęło na jego lądowanie zanadto. Wrócił na ziemię dość twardo, ale kwiknął szczęśliwie wraz z prawidłowym pokonaniem jednego z jego lęków. Nie dano mu jednak długo się cieszyć z tego osiągnięcia, bo zaraz w odpowiedzi na pomoce Adele wykonał delikatne, aczkolwiek wyczuwalne dodanie w granicach zdrowego rozsądku, na razie nie odczuwając jeszcze mocno wyczuwalnego zmęczenia, może za sprawą emocji towarzyszących ich startowi. Biegł mocnym, ale stałym galopem, głośno parskając w rytm stawianych kroków, w trakcie tego ciągnąc nos nieco do przodu, aby lepiej złapać równowagę. Wjazd na nieco ostrzejszy zakręt wywołał u niego minimalne zwolnienie wywołane tym, że nie chciał stracić równowagi czy się poślizgnąć; niemniej w łuk wpisał się całkiem nieźle jak na warunki, miękko gnąc się w kłodzie i jadąc pewnie, już wkrótce stawiając czoło kolejnej przeszkody, na którą skierował oboje uszu. Zgodnie ze wskazówką skrócił się, jadąc teraz w przyjemnym, okrągłym galopie, finiszując go oddaniem kolejnego skoku, wkładając w to minimalną ilość siły i w ten sposób oszczędzając ją na resztę przejazdu. Po miękkim wylądowaniu zagalopował na lewo, znowu wykonując dodanie, ale nie tracąc przy nim głowy. Widok szóstej przeszkody nie wzbudził w nim wielkiego ożywienia, znał już bowiem dużo trudniejsze, tak więc pokonanie tej nie sprawiło mu dużo problemu. Kolejny raz wykazał się ekonomicznością, w trakcie lotu lekko zaokrąglając grzbiet, mimo że przeszkoda należała raczej do niższych. Wzrokiem już namierzył znajdującą się niedaleko siódemkę, która choć już nieco trudniejsza, to dalej nie wywarła na nim wrażenia. Jechał prosto na jej środek, pozostając wyprostowanym i czujnym, odbijając się wraz z sygnałem od Adele z nieco innego miejsca, ale nadrabiając to nieco większą siłą, przy czym spłaszczył parabolę skoku tak, że był bliski lekkiego otarcia się brzuchem o górną belkę drewna. Mimo wszystko wybrnął z tego i w ostatnich fazach lotu wyprostował zgrabne przody, na nich amortyzując lądowanie i po lekkim poprawieniu zadem kontynuując galop. Przytrzymany jednak stulił uszy i poderwał łeb, ale poddał się działaniu jeźdźca, to krótkie spięcie tracąc z ułamkiem sekundy. Zamiast tego skupił się na jakości swojego chodu, mocniej angażując zad i wkraczając tylnymi nogami, wykonując w ten sposób sprężyste i elastyczne foule. Przed ósemką przysiadł lekko na zadzie, aby to z jego siły skorzystać przy oddawaniu skoku, w trakcie którego mocno podkurczył pod siebie kończyny, na ziemię wracając już w pełnej równowadze. Dwa razy do dodania nie trzeba go było zachęcać - od razu na sygnał mocniej zapracował całym ciałem, wydłużając wykrok i sylwetkę i dzięki temu nabierając prędkości. Nie wyrywał bardzo do przodu, nie mając nic przeciwko pozostaniu w stałym tempie, w tym czasie oddychając coraz ciężej przez nakładające się zmęczenie. Szedł jednak pewnie i mocno, czego nie zdołała zaburzyć nawet toporna konstrukcja dziewiątki, która na dodatek była też stosunkowo wąska. Nie pałał do niej wielkim przekonaniem, ale również nie próbował kombinować, a ewentualne wyłamanie nawet nie przyszło mu do głowy - może po tym, że dalej czuł się pewnie w związku z pokonaniem najgorszej dla niego przeszkody z gałęziami. Odważnie dojechał do przeszkody, przed którą zabrał się do mocnego, wysokiego skoku, gdzie mocno zapracował szyją, obniżając głowę i chowając starannie nogi pod podwozie.
_________________
naughty boy
» nautilus & desert lady «

    › you can call me: Naughty, NB, Gortat
    › i'm the best: WKKW z naciskiem na skoki
    › my juliet: La Isla Bonita
    › you like my hair?: sprzęt ujeżdżeniowy, skokowy, stajenny
    › no pain no gain: 24 ( 6 skokowe, 6 ujeżdżeniowe, 2 crossowe)
    ____ __-__3 lonże, 3 tereny, 2 baseny, 2 karuzele, 0 korytarze, 5 zawody

wizerunek Noble Dancer & Golden Rock + galeria
      → I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
      → I msc w zawodach crossowych kl. pony z Adele
      → I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
      → I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
      → I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
the light's on above, but never would form
like a cry at the f i n a l breath that is drawn
 
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-07-09, 01:17   
   Tytuł: Hodowca


MIA ALIGHT & FORBIDDEN PLEASURE Z - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA

Mia miała spore obawy przed startem z Pleasure w kolejnych zawodach po jej kontuzji. Miała do tego całkiem spore podstawy - znała temperament Pleasure i wiedziała, że cross byłby świetnym podłożem do kolejnego kontuzjowania. Jednak wizja startu w zawodach międzynarodowych i możliwość jakiegoś zwiedzenia świata, o czym zawsze marzyła jako przyszła zawodniczka, była dość kusząca i postanowiła zaryzykować, oczywiście po tym, jak weterynarz ją upewnił, że klacz może już startować. Podróż była jej kolejną obawą, ale na wszelkie sposoby zadbała o jej komfort. Mimo że była koniem niesamowicie niesfornym i nieznośnym, zasługiwała na bezpieczną i wygodną drogę. W dzień próby terenowej odpowiednio przygotowała je obie do startu, najpierw przez sprzęt i zabezpieczenia typu taśmy na ochraniacze, a potem przez intensywną rozgrzewkę, która miała zrzucić z kasztanki chociaż część emocji, których z pewnością nie miało zabraknąć.

Kiedy tylko przyszła ich kolej, zebrała wodze i zakłusowała, aby w tym chodzie zejść z rozprężalni i podejść do budki startowej, zapewne z niemałym kłopotem pakując kobyłę do środka. Uznawszy, że jednak jej się to udało, wraz z sygnałem do startu wypchnęła ją mocno do galopu, z tym pewnie nie mając już takiego problemu. Sama przeszła w półsiad, pozwalając jej osiągnąć maksymalną prędkość i nie chcąc się z nią siłować. Nie galopowały jednak długo, bo zaraz dostrzegła pierwszą przeszkodę, na widok której wróciła w siodło i nieco dociążyła grzbiet kasztanki, motywując nieznaczne zwolnienie. Nieznaczne, bo przeszkoda była dość toporna, a więc mocne tempo było wskazane. Naprowadziła ją na środek, aby następnie łydką zaznaczyć optymalne miejsce do wybicia. Poczekała na ruch kobyły, aby wraz z nią przejść w półsiad i oddać jej wodze. Po wylądowaniu czekał je całkiem spory dystans, tak więc Mia zachęciła Pleasure do dodania, choć w granicach rozsądku, gdyż nie miała zbyt dobrej kondycji po przerwie mimo wdrażania w treningi. Nie minęło parę sekund, kiedy zaczęła odczuwać mrowienie w lewej nodze, które wkrótce przekształciło się w bolesny skurcz łydki. Jęknęła głośno z bólu, ale starała się, aby nie wpłynęło to na ich jazdę. Co prawda musiała wrócić w siodło na parę sekund, nie będąc w stanie wytrzymać w półsiadzie w takim stanie, choć szczęśliwie miały jeszcze trochę czasu do kolejnej przeszkody, w którym ból zaczynał stopniowo przechodzić. Nie postanowiła już jednak wracać do półsiadu, będąc na tyle blisko dwójki, aby musieć skupić się na najeździe. Wycofała ramiona, starając się już nie myśleć o jeszcze trwającym bólu, bowiem druga przeszkoda była dość wąska, a więc wymagająca sporo precyzji. Przytrzymała nieco kasztankę, paroma półparadami zabiegając się o jej uwagę tylko po to, żeby pomóc jej w ocenie miejsca do wybicia i "zaprosić" do skoku. Wyczekała jej ruchu, lekko stając w strzemionach, choć mimowolnie bardziej obciążyła prawe, w lewym dalej odczuwając skutki skurczu, ale nie miało to zbyt wpłynąć na ich dalszą trasę, bowiem czekało ich sporo metrów po prostej, w trakcie której zdążyła zrobić lotną zmianę nogi, wyraźnie przestawiając pomoce na lewo tak, aby kasztanka była w stanie się dopasować, bo Mia doskonale wiedziała, że klacz znała ten element i nie musiała go wykonywać przez kłus. Trójka jako przeszkoda na szerokość zmotywowała kobietę do wcześniejszego powrotu w siodło, a także lekkiego poszerzenia ram konia tak, aby zaraz mogła oddać daleki skok, który zaakcentowała nieco później, wiedząc, że sobie z tym poradzi. Samej oddała jej rękę dla wygody i przeszła w dość lekki półsiad, adekwatny do wysokości przeszkody, więc niezbyt spektakularny. Wylądowawszy, podgoniła ją nieco, zgodnie z planem mieszcząc się w pierwszej minucie w wyznaczonym miejscu, ale mimo to pozwalając Pleasure na chwilę beztroskiej galopady, bo dla niej też miała być to przyjemność i zabawa.
Czwarta przeszkoda miała wprowadzić ją w nieco większe wątpliwości swoimi krzykliwymi kolorami, które z pewnością nie miały się spodobać kobyle. Dlatego zamknęła ją w korytarzu z pomocy, nijako chcąc uniemożliwić ucieczkę w którąkolwiek stronę i prowadząc na wprost niebiesko-żółtego minionka pod kątem prostym. W optymalnym, wybranym przez siebie, ale pod oczekiwania konia, ścisnęła jego boki łydkami, prawie od razu przesuwając nadgarstki do przodu wzdłuż grzywy zaplecionej starannie w koreczki, wzrokiem podążając lekko w prawo, w stronę dalszej trasy, gdzie też poprowadziła ją od razu po wylądowaniu. Czekał ich kolejny dłuższy dystans, lecz tutaj nie mogła pozwolić już na takie pędzenie - popędziła ją do mocnego galopu, w którym postarała się ją utrzymać, płynnie wyjeżdżając wszelkie łuki w lekkim siadzie majacym na celu odciążenie kręgosłupa klaczy, a więc ułatwienie jej biegu. Do pełnego siadu wróciła parę metrów za przecięciem trasy, dzięki temu zdobywając większą kontrolę nad kasztanowatą. Wyprostowała ją nieco szybciej, aby na dwóch równych wodzach doprowadzić do piątej przeszkody będącej imitacją dwóch beczek. Ścisnęła jej boki i wyczekała ruchu, aby wraz z nim lekko podnieść się z siodła i przesunąć ręce do przodu. Zaledwie parę metrów dalej znajdowała się szóstka, która swoim wyglądem była identyczna do poprzedniczki, a więc wymusiła podobne zachowanie od jeźdźca i konia. Mia zadbała o to, aby przez mały dystans Pleasure nie próbowała się skracać - wymagała od niej okrągłej, mocnej foule, o którą walczyła przed dociążenie jej zadu, od którego miała iść cała mechanika ruchu. Po prawidłowym pokonaniu przeszkody skręciła na lewo, wcześniej jeszcze przestawiając pomoce na tę stronę, tak więc tym razem to prawa łydka była cofnięta za popręg. Do siódmej przeszkody znowu czekał je spory dystans, tak więc Alight pozwoliła siedmiolatce jakoś wyszaleć się, samej zachęcając do lekkiego dodania. Szczęśliwie ból po skurczu już całkowicie minął, a więc mogła znowu znaleźć się nad siodłem, pochylając się nieco nad rudą szyją dla postawy bardziej aerodynamicznej. Przez znaczną część jechały po prostej i dość wygodnej trasie, aby raz z zakrętem i pojawieniem się przed siódmą przeszkodą Mia zaczęła stopniowo skracać Pleasure, gdyż doskonale wiedziała, że nie miało to być takie proste zadanie. Miała na uwadze to, że nie przejechały jeszcze połowy dystansu ani trzeciej części przeszkód, więc musiała pozostać przy optymalnej, stałej prędkości. Nie chciała zbyt przeforsować kobyły, aby nie powtórzyć historii z kontuzjowaniem - od tamtego momentu była bardzo uważna.
Siódemka należała do przeszkód szerszych, a więc wymagających więcej siły od nich. Prowadziła ją pewnie, zamykając w korytarzu z pomocy, jeśli sterczące z przeszkody gałązki miałyby się nie przypodobać wierzchowcowi. Zasygnalizowała kolejny skok przed impuls łydką, przy lądowaniu znowu sugerując galop na prawo, aby w dość mocnym tempie przejechać kolejnych kilkanaście metrów, wprost na ósmą przeszkodę o mocno kontrastujących ze sobą kolorach. Przez to, że górna bala była pomalowana na biało, nie miała wątpliwości, że Pleasure ją dostrzeże, gdyż mocno wyróżniała się na tle. Łagodnym łukiem zjechała na prawo, aby tam zabrać się do skoku wraz z kasztanowatą, oddając jej wygodną długość wodzy przy jednoczesnym zachowaniu kontaktu. Po wylądowaniu ruszyły galopem w prawo, gdzie parę metrów dalej czekała bliźniaczo podobna przeszkoda, z którą Mia zachowała się równie podobnie, co poprzednio. Na szczęście Pleasure raczej nie należała do koni płochliwych, więc kobieta nie musiała tak martwić się o to, że coś ją tutaj bardzo przerazi, zapewne była to jedna niewielu jej zalet. Za dziewiątką czekał je kolejny dystans ponad dwustu metrów, chociaż Alight zapoznana już z trasą wiedziała, że za tym dystansem czekało jedno z największych wyzwań, czyli dziesiąta przeszkoda o prawdopodobnie najmniej przekonującym wyglądzie. Dlatego cały czas walczyła o skupienie kasztanki, naturalnie sugerując jej lekkie dodanie, ale skracając już w chwili, kiedy mniej więcej mijały połowę trasy, samej wracając do siodła. Półparadami chciała przygotować ją do dziesiątki, którą na pustym polu mogły już od dawna zobaczyć. Doskonale wiedziała, że gałęzie i liście wystające z jej konstrukcji były wręcz idealnym podłożem do wyłamania, szczególnie z rudą złośnicą, dlatego sama również poświęciła jej całą swoją uwagę, jadąc pewnie do przodu i zamykając ją w korytarzu z pomocy tak, aby nie zwalniała na widok dziesiątki. Była to w końcu najzwyklejsza hyrda z pióropuszem z liści, które nadawały jej strasznego wyglądu. Doprowadziła ją do niej, zaraz zachęcając ją do oddania skoku, w razie potrzeby pomagając sobie palcatem, gdyby miała wyczuć od niej jakąś niechęć i możliwość próby ucieczki w bok. W locie pochyliła się nad jej szyją, ramieniem starając się odrobinę osłonić twarz przed gałązkami, aby po wylądowaniu pochwalić ją krótko za czysty skok i odwagę. Musiała przyznać, że na razie szło im aż za dobrze, chociaż nie chciała się cieszyć za wcześnie.
Do kolejnej przeszkody dzieliło je kolejnych kilkanaście metrów, w których Mia starała się przybrać jak najbardziej aerodynamiczną pozycję, ponaglając Pleasure do nieznacznie szybszego galopu. Nieznacznie, bo już w okolicach dwóch minut jazdy rozpoczęła pracę z jej pyskiem przez drobne półparady, gdyż jedenastka była już sporo szersza. Niemniej udało im się ją przeskoczyć bez większych problemów. W trakcie skoku Mia zadbała tylko o to, aby po wylądowaniu zagalopować na lewo, tak więc przestawiła pomoce na tę stronę, zaraz skręcając w tym kierunku, kobyle w tym najeździe oferując dobre podparcie w łydkach. Na prostej zachęciła ją do dodania, choć już parę metrów przed dwunastą przeszkodą zaczęła ją skracać z powrotem do galopu roboczego. Chciała otrzymać okrągły, mocny galop, o co zabiegała przez odpowiednią pracę dosiadu, którym nijako "zgarniała" jej zad, motywując jego mocniejszą pracę o lekkich przodach, co miało zapewnić okrągły, prawidłowy skok. Przeszkoda nie należała do bardzo trudnych czy wymagających, tak więc nie spotkały tam większych kłopotów. Kobieta jednak wzrokiem i myślami odbiegała już do trzynastki, która mimo podobieństw do poprzedniczki różniła się dodatkowym stojakiem, przez co bardziej przypominała okser. Dla nieco dalszego skoku wymusiła nieco mocniejsze tempo, aktywizując ją łydkami i otwierając palce, aby zaraz przesunąć je wraz z dłońmi do przodu w locie nad konstrukcją.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2019-07-10, 16:55   
   Tytuł: Hodowca


JESSICA WRENS & ANGUS - WKKW ENTRY


Radość Jessie była nieopisana gdy tylko dowiedziała się, że do Orchardu sprowadzono konia shire. Było to jej skryte marzenie, jako że uwielbiała te łagodne olbrzymy i chociaż nabycie takiego nie miałoby żadnego praktycznego zastosowania w jej przypadku, to co jakiś czas wracała do tego pomysłu. Nietrudno więc sobie wyobrazić jej ekscytację spowodowaną poznaniem Angusa!
Zapisanie się z nim na zawody WKKW, mimo że na najniższym poziomie, prawdopodobnie było jedną z najgłupszych decyzji podjętych przez Jessie w ostatnim czasie, ale nikomu nie pozwalała sobie zepsuć humoru i trwała w zachwycie nad wałachem. Nie wiem, czy był fanem wiszenia mu na szyi (niekoniecznie w przenośni...) i wysłuchiwania niekończących się komplementów, ale wyobrażam sobie, że nie miał nic przeciw dokarmianiu. Jess zachowywała się trochę tak, jakby postradała zmysły, ciągle robiąc sobie mnóstwo zdjęć z shirem (a także z kucem, którego również przywiozła na zawody) i opowiadając o nim wszystkim znajomym, ale wbrew pozorom nie zapominała, że to wciąż koń. Na szczęście Angus zdawał się być stworzonym do roli dużej maskotki i nie wykorzystywał swojej siły przeciwko Jess, choć niewykluczone, że nie raz - choćby przypadkiem - pociągnął ją przez chwilę jak na nartach wodnych, podniósł albo przestawił. Wyglądała przy nim jak dziecko.
Pierwszego dnia zawodów, czyli w dniu przyjazdu, miała miejsce próba ujeżdżeniowa. Najmocniejsza strona Jessie, choć tym razem było wyjątkowo zabawnie. Już na War Admiralu nie sięgała dobrze łydkami, ale dopiero na Angusie okazało się, jakim jest pokurczem naprawdę. :lol2: Chociaż wałach nie był raczej urodzonym sportowcem ani gwiazdą czworoboków, to Jess była zachwycona samym tym doświadczeniem, nie patrząc już na to, że sterowanie Angusem było niemal równie subtelne co prowadzenie czołgu. Grunt, że nie wyjechała z czworoboku.

Jeśli natomiast chodzi o drugi dzień zawodów, na którym wypadałoby się teraz skupić najbardziej, to z góry było wiadomo, że nie może się to skończyć dobrze. Wystarczy wziąć pod uwagę, że skoki naprawdę nie były najmocniejszą stroną Jessie. Angus też nie wyglądał na takiego, który skakałby jak sarenka, co dawało doprawdy ciekawe połączenie.
Cross na tym poziomie nie był szczególnie wymagający, więc przygotowania do niego nie różniły się za bardzo od przygotowań do zwykłej jazdy ze skokami. Jess była wręcz pewna, że Angus każdą z tych przeszkód zwyczajnie by przeszedł. Z tego względu pozwoliła sobie pominąć skoki podczas rozgrzewki, po której stawiła się z wałachem na starcie. Gdy otrzymała sygnał do startu, dała Angusowi łydkę do kłusa, z którego dopiero zdołała zagalopować. Przeszła do półsiadu, w którym było jej dużo wygodniej galopować, po czym zaczęła wypatrywać pierwszej przeszkody. Była to nieduża, niemal leżąca na ziemi kłoda. Galopując miała wrażenie, że ziemia pod nimi dosłownie dudni i prawdopodobnie nie był to tylko wymysł wyobraźni. Angus galopował chętnie, ale ciężko i niezbyt szybko. Wrens nie próbowała jednak zwiększać tempa za wszelką cenę wiedząc, że nie miało to żadnego sensu ani celu. Doprowadziła karego do wspomnianej kłody, wcześniej siadając na chwilę w siodle, po czym dała mu łydkę do odbicia z miejsca, które uznała za dogodne. Shire co prawda odpowiedział na łydkę i skoczył (a raczej przegalopował) przez kłodę, ale jakież było to odmienne uczucie z siodła w porównaniu z tym, czego doświadczała na co dzień! Ciężko sobie wyobrazić poruszającą się górę, ale z pewnością było to coś takiego. Nie zdołała więc powstrzymać się przed krótkim, zaskoczonym "okrzykiem", zaś po skoku nie mogła opanować śmiechu. Śmiała się sama z siebie i z tego, jak bardzo pokracznie musiało to wyglądać, lecz zaraz wzięła się w garść; gdyby Angus przypadkiem wrócił do kłusa przez to, że lekko straciła równowagę, to zagalopowała ponownie, kierując się między drzewami w stronę drugiej przeszkody. Tym razem była przygotowana na to, że skok może tak wyglądać, więc gdy posłała wałacha do skoku, nie zawiodła go i nie straciła równowagi po przejściu do półsiadu. Oddała mu też rękę, umożliwiając komfortowe przedostanie się na drugą stronę. Banan wciąż jej nie schodził z twarzy, a wszystko dlatego, że nie czuła się jak podczas sportowej rywalizacji, lecz jakby spełniało się właśnie jej największe marzenie. Kto by nie chciał galopować shirem po wzgórzach i lasach?
Kolejna przeszkoda także wyglądała na taką, którą Angus mógłby potraktować poważniej, więc Jessie już z daleka zaczęła się przygotowywać na to mentalnie. Starała się ocenić odległość tak, by w razie czego móc pomóc wałachowi, ale oddziaływanie na niego dosiadem przy wadze i wzroście Jess było dość naiwne. Dlatego jeśli zauważyła, że ta rozpędzona lokomotywa vel Angus galopuje jednak trochę za szybko, starała się go odrobinę przytrzymać, nie tylko dosiadem, ale też półparadami. Wyszło jej to raczej średnio zgrabnie, więc samemu skokowi także zabrakło płynności, a Jess musiała się podeprzeć o szyję karego by zupełnie nie stracić równowagi. Mimo wszystko pochwaliła go po wylądowaniu, próbując w ten sposób zmotywować. Motywacja w tym przypadku była chyba ważna, choć sama chciałaby, by ktoś ją teraz poklepał i zapewnił, że wszystko będzie dobrze... Dlaczego? Otóż dlatego, że właśnie wgalopowali do lasu, przez który musieli galopować blisko pół kilometra. Nie byłoby w tym niczego złego gdyby nie to, że Jess spotkała się z problemem nisko zawieszonych gałęzi. Może inaczej - wisiały wysoko, ale shire był wyższy nawet od War Admirala, więc okazało się, że nagle trzeba uważać na głowę. Nie była do tego przyzwyczajona. Co gorsze, drzew było tyle, że praktycznie większość tego odcinka musiała jechać skulona za jego szyją, czasem tylko zza niej wyglądając by skontrolować sytuację.

/1-3
_________________




 
 
     
Angus
Rekreacyjny


Płeć: wałach
Wiek: 13 lat
Rasa: Shire
Wzrost: 195 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £1500

Doświadczenie w skokach: 16
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 15
Doświadczenie z lonżowania: 17
Kondycja: 20
Szybkość: 18
Wysłany: 2019-07-10, 22:03   
   Tytuł: Profesor


JESSICA WRENS & ANGUS - WKKW ENTRY

W swojej karierze Angus miał bardzo niewiele startów w zawodach, które na ogół nie kończyły się żadnymi fajerwerkami. Był koniem mocno przeciętnym, wyróżniającym się może wzrostem czy bardzo przystępnym charakterem. Nie przeszkadzało mu więc wiszenie na szyi czy wysłuchiwanie trajkotu Jessie, do której miał podejście jak do każdego innego: mocno pozytywne. Mogła więc liczyć na odwzajemnienie tych gestów, czy to przez zaczepianie czy domaganie się smakołyków. Miał już do czynienia z dużo gorszymi dziećmi i zachowanie kobiety nie robiło na nim większego wrażenia, a co najwyżej dawało trochę frajdy przez bycie w centrum uwagi.

Najwidoczniej dobrali się całkiem nieźle, bo Angus także niezbyt dobrze radził sobie w skokach. Jako tako szło mu to jeszcze w najniższych klasach, gdzie przeszkody bardziej przechodził niż przeskakiwał. Start nie wywołał u niego wiele emocji, przez co wydawało się, że był lekko odcięty od świata, chociaż na sygnał do kłusa zareagował od razu. Ruszył z miejsca ociężale, trochę lepiej odnalazł się w galopie. Ciągle bacznie rozglądał się na boki zainteresowany bardziej otoczeniem niż jeźdźcem. To zmieniło się kiedy przed nim pojawiła się pierwsza przeszkoda. Sam nie był pewien, co z tym faktem powinien począć. Do końca galopował dość niepewnie, a kiedy otrzymał łydkę, wykonał dziwne wyrwanie do góry słabo imitujące oddanie skoku. Przeszkoda była tak niska, że nie wpłynęło to w żaden sposób na to. Skoki terenowe były dla niego obce, a przy tak prostych przeszkodach nie miał pojęcia, co w zasadzie powinie uczynić. Utrata równowagi przez jeźdźca także nie zrobiła mu wielkiej różnicy, bo obecności Jessie na swoim grzbiecie praktycznie nie odczuwał. Skierował jedno ucho na nią, kiedy wyłapał okrzyk i śmiech, ale dalej galopował. Jego galop wyglądałby śmiesznie w zestawieniu z innymi końmi, ale starał się i chyba to się najbardziej liczyło? Sam również nie odczuwał żadnej rywalizacji, możliwe, że przez to, że była dla niego obca i nie odczuwał takiej potrzeby, żeby to zmienić.
Gdy dostrzegł drugą przeszkodę malującą się przed nimi, zastrzygł uszami, czując się nieco pewniej przy takim obrocie spraw. Odbił się nieco mniej pokracznie niż poprzednio, chociaż nadal wyglądał śmiesznie ze swoim dużym problemem z oceną siły skoku. Przez to jeden był mocniejszy, a drugi słabszy, bo wałach mimo swoich lat dalej nie wydawał się aż tak doświadczony. Cały ten śmieszny obrazek ziemniaka oddającego metrowy skok nad półmetrową przeszkodą dopełniało to jak wyciągnął pysk mocno do przodu nieprzygotowany na to, że przy takim skoku zachowanie równowagi może być trudniejsze. Lądowanie także nie należało do zbyt efektownych, bo towarzyszył temu głośny huk, który zapewnie spłoszył niejednego ptaka w okolicy. Wałach zdawał się czerpać z tego coraz więcej radości. Nie okazywał tego w żaden sposób, co najwyżej galopował nieco bardziej aktywnie, ale nadal wolno jak na swoje gabaryty.
Przed trzecią przeszkodą zawahał się przez chwilę i zwolnił nieprzekonany jej kształtem. Jeszcze bardziej przerażony wydał się koniecznością oddania skoku, kiedy otrzymał łydkę. Podskoczył bardziej w górę niż do przodu i uratował się dopiero przez wyciągnięcie swojej sylwetki. Przez to oboje mieli chwilowy kłopot z odnalezieniem równowagi po pokonaniu przeszkody. Pochwała wprawiła go w nieco lepsze nastawienie, odparsknął jej głośno i ruszył galopem z powrotem. Głowę niósł wysoko, jakby obserwował wszystko dookoła, ale to zostało ukrócone z wjazdem do lasu. Wtedy zdawał się być bardziej czujny i gotowy na to, gdyby coś nagle miało na nich wyskoczyć zza któregoś drzewa. Był za to całkowicie nieprzejęty tym, że Jessie miała spore problemy z utrzymaniem się na jego grzbiecie przez gałęzie. Sam był w stanie ich uniknąć poprzez obniżenie głowy.
_________________
 
     
Adele
Zawodnik
WKKW


Płeć: kobieta
Wiek: 18 lat [04.06.2001]
Wzrost: 160 cm
Zawód: studentka inżynierii, zawodnik
Partner: Augustus

Ostatni trening: Skokowy z Naughty Boy'em [26.04.2020]
Podopieczny: Blue Velvet, National Anthem, Naughty Boy
Pieniądze: £3495

Punkty doświadczenia: 139
Skoki: 40
Ujeżdżenie: 33
Cross: 38
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-07-11, 17:05   
   Tytuł: Hodowca


ADELE SOLVE & NAUGHTY BOY - WKKW PONY - PRÓBA TERENOWA

Choć skok przez dziewiątą przeszkodę był w pełni udany i poszedł po myśli Solve, nie pozwoliła sobie na przedwczesną radość - kłodę a kolejną, jedną z bardziej dla Adele niepokojących przeszkód nie dzieliło wiele dystansu. Pozwoliła więc Naughty Boyowi nabrać odpowiednią prędkość, ale nie dając szansy na pełne rozpędzenie się do poprzedniego tempa, mentalnie przygotowując się na zmierzenie z przeszkodami, których nie obawiał się chyba dosłownie nikt oprócz osiemnastolatki: wszystko dlatego, że były nad wodą. Wiedziała, że izabelowaty uwielbia się pluskać, ale miała nadzieję, że bojowy tryb jaki narzucał sam fakt pokonywania crossu będzie zbyt pochłaniający, aby dać mu czas na zastanawianie się, jak przyjemna jest teraz woda - nie chciała w końcu powtórki sytuacji z treningu, gdzie oboje zaliczyli kąpiel przez wzgląd na zabawowy nastrój kuca. Z tego względu bardzo pewnie prowadziła ogiera do dziesiątki, w żaden sposób nie dając po sobie poznać, że ta budzi w niej jakiś niepokój - wyraźnymi sygnałami łydek zachęcała do obszernego, aktywnego ruchu, półparadami zaś zajmując jego myśli, niemalże cały czas dając mu jakieś nowe zadanie tak, aby jak najmniej uwagi był fizycznie w stanie poświęcić wodzie, która rosła na lądowaniu. Wierzyła, że dużo zadań związanych z samą przeszkodą i sygnałów dotyczących dojazdu do następnej wystarczą, aby skierować myśli Naughty Boy'a na trochę inny tor. Nie dając swoim obawom wziąć nad nią kontroli, w odpowiednim miejscu zasygnalizowała kucowi łydką konieczność odbicia się na dziesiątą przeszkodę, płynnie przechodząc w głęboki półsiad i podążając za jego ruchem także nadgarstkami, dzięki temu oferując mu optymalną ilość wodzy w razie, gdyby chciał lżej lub mocniej zapracować szyją. Szybko wróciła wstrzemiona o własnej równowadze, na potrzeby przejazdu przez wodę wracając w siodło i prosząc o jeszcze mocniejszy galop na wjeździe w razie, gdyby mieli wytracić trochę prędkości gdzieś po drodze. Mimo jej stresu, udało im się przeszkodę wodną pokonać bez większych nieporozumień, co, naturalnie, niezwykle ją ucieszyło, choć nie tym zajęte były jej myśli; skoncentrowała się bowiem na dojeździe do jedenastki, przed którą poprosiła o delikatne dodanie, tuż po wyjeździe z wody wycofując delikatnie ramiona, aby w możliwie najbardziej optymalnym i najwygodniejszym dla czternastolatka miejscu posłać go do skoku, sama w równowadze wchodząc w pozycję skokową i dbając o to, aby nie przeszkadzać mu w locie. Dopiero po uporaniu się z przeszkodą i wylądowaniu, po którym naturalnie znów poprosiła o wznowienie aktywnego galopu, wdzięcznie poklepała podopiecznego po szyi, mając nadzieję że pochwała, choć spóźniona, wybrzmi wystarczająco, aby zapamiętał ją na kolejne ich wspólne crossy. Korzystając z chwili dystansu, skontrolowała czas, z radością przekonując się, że dzięki bardzo spokojnemu przejazdowi, nie byli ani trochę w plecy, spełniając wszelkie założenia, które Adele postawiła dzień wcześniej oglądając trasę. Aktywnym tempem prowadziła kuca wzdłuż wytyczonej trasy, z chwilą wjazdu w teren bardziej ścierniskowy wzmagając własną czujność, wiedząc, że nieopodal czeka nie jedna, a dwie przeszkody, po prawdzie niespecjalnie trudne, ale wymagające odpowiedniej uwagi i staranności. Widząc zbliżający się pierwszy człon szeregu o numerze 12, półparadami zaczęła zabiegać o uwagę wierzchowca, aby ostatecznie wrócić w siodło na rzecz znalezienia odległości gdy byli już bliżej. Nie była to zbyt pokaźna, szeroka ani wysoka przeszkoda - z tego względu Solve wybrała odrobinę dalsze odbicie, w pełni przygotowana na wcześniejszy lot, a więc płynnie zabierając się z ogierem do lotu, wyraźnie cofając biodra i obniżając ramiona. Miała świadomość, że dalsze odbicie na tej przeszkodzie wpłynnie na dystans do drugiego członu; dlatego szybko wróciła w siodło po lądowaniu, wyraźniej przytrzymując ogiera i półparadami dając mu do zrozumienia, że ta nędzna dziura w ziemi również jest przeszkodą, która wymaga uwagi i odpowiedniego odbicia. W dość neturalnym miejscu posłała izabelowatego do skoku, w zależności od siły jego odbicia wykonując głębszy lub płytszy półsiad, nie marnując energii na zbyt energiczne i przerysowane ruchy, sama już na tym etapie powoli zaczynając odczuwać fizyczne zmęczenie związane z pokonywaniem trasy. To, naturalnie, nie było żadną przeszkodą dla zachowania koncentracji - po lądowaniu wznowiła aktywny galop, znów nie mogąc pozwolić izabelowatemu na rzeczywiste rozpędzenie się, jako że po drodze musieli uporać się jeszcze z trzynastą przeszkodą. Ta na szczęście nie sprawiła im problemu i po udanym skoku mogli pozwolić sobie na chwilę aktywniejszego galopu, pozwalającą na odrobienie kilku straconych w szeregu sekund. Nie mogli jednak zlekceważyć czternastki, która również była jedną z masywniejszych konstrukcji na trasie - Adele zadbała więc o to, aby odpowiednio wcześnie zasygnalizować kucowi zbliżającą się przeszkodę, równie wcześnie prostując go, aby miał okazję dobrze się z nią zapoznać. Dzięki temu nie napotkała żadnych większych problemów z ogierem, mając szansę dobrze wypracować dystans i zasugerować odbicie w możliwie jak najwygodniejszym dla Gortata miejscu, niezaskoczona trajektorią lotu, a więc mogąc płynnie zachować się nad przeszkodą, nie utrudniając w ten sposób mocniejszego skoku swojemu wierzchowcowi. Analogicznie postępiła w wypadku piętnastki, która poprzedzona była dystansem, w którym znów poprosiła kuca o trochę aktywniejszy niż przy przeszkodach galop; odpowiednio wcześnie zwróciła uwagę izabelowatego, wiedząc, że biały kolor w związku ze słońcem mógł budzić duże wątpliwości, a więc odpowiednio wcześnie wracając w siodło i prowadząc kuca na równych pomocach, z obu stron ograniczając wodzami w razie, gdyby myślał o ucieczce. Udało im się bezbłędnie pokonać stół, za co kilka kroków po wylądowaniu poklepała ogiera, po kilkudziesięciu metrach dystansu zaczynając na nowo wypatrywać kolejnej przeszkody, a raczej przeszkód. Były nią dwie dość masywne, choć niespecjalnie niepokojące, bliźniacze wręcz kłody rozstawione na odległości około dwudziestu metrów - Adele wyszła z założenia, że w obliczu niewielkiej wysokości konstrukcji mogą pozwolić sobie na trochę pewniejsze tempo nad i między nimi, więc po dystansie nie skracała wykroku Naughty Boy'a aż tak wyraźnie, jak robila to poprzednio, również podejmując decyzję o niewracaniu w siodła, wierząc, że z doborem odległości poradzą sobie nawet przy pozostaniu blondynki w jedynie lekkim siadzie. Zadbała jedynie o to, aby przed samą szesnastką wycofać się dość wyraźnie, w razie potrzeby działając trochę mocniejszą półparadą i wyraźnie napinając krzyż, gdyby tak delikatny sygnał do skrócenia nie wystarczył w obliczu mocnego tempa. Skoncentrowana aby wybrać najwłaściwsze miejsce na zaproponowanie ogierowi odbicia, do końca utrzymywała go w wyprostowaniu, regularnym działaniem łydek podtrzymując odpowiednią prędkość i zachęcając go do wchodzenia w rękę i okrąglejszego galopu, dzięki czemu sam skok miał być oddany z dużo większą łatwością i lekkością. Sygnałem łydek akcentując wybicie, wraz z jego ruchem złożyła się do półsiadu, oddając rękę, wzrokiem już namierzając kolejną kłodę; po powrocie na ziemię natychmiast powróciła w lekki siad, świadomie odpuszczając sobie powrót w siodło, co finalnie popłaciło się, jako że w ten sposób zaoszczędzili kolejne kilka sekund, mimo większej prędkości także z lotem nad siedemnastką radząc sobie śpiewająco, aby tuż po niej wznowić mocny galop, jako że czekało ich niemal sto metrów dystansu do kolejnej, ostatniej już przeszkody. Perspektywa dość prostej osiemnastki przy dotychczas czystym crossie i bardzo dobrym czasie była obiecująca i ekscytująca, ale Adele wszelkie emocje trzymała na wodzy, niedotknięta "syndromem ostatniej przeszkody" i niezmiennie w pełni skoncentrowana. Choć ostatnia przeszkoda wydawała się niska i raczej mizerna w porównaniu do niektórych, z którymi musieli mierzyć się dotychczas na trasie tej próby, osiemnastolatka nie zlekceważyła jej - z obawy przed błędem asekuracyjnie wróciła w siodło, wyraźniej skracając ogiera i dzięki temu mając szansę bezbłędnie, z dużą dozą pewności siebie wybrać miejsce odbicia, a z niego w harmonii i równowadze zabrać się z izabelowatym do lotu, oddając mu rękę. Natychmiast po lądowaniu weszła w półsiad i popędziła wyraźnie ogiera, zachęcając go do pokazania pełni swoich możliwości, w ekscytacji pompującym ruchem nadgarstków jeszcze wyraźniej zachęcając go do osiągnięcia pełnej prędkości. W takim stylu przekroczyli metę, za którą na twarzy Adele wyrósł szeroki, promienny uśmiech.
Zaczęła stopniwo wyhamowywać kuca, stawiając na wprowadzanie go na obszerne koła i łuki, których średnicę powoli wyciszała celem wyciszenia go. Po przejściu do kłusa chwilę spędziła w tym chodzie, dając mu praktycznie luźną wodzę, nie obawiając się psot w obliczu tak dużego zmęczenia. W końcu jednak przeszła do stępa i zatrzymała Naughty Boy'a, aby z pomocą luzaka rozsiodłać go, zlać wodą, zaglinkować nogi i rozstępować już w ręku, coby dać jego grzbietowi odpocząć, nie szczędząc pochwał, niesamowicie zadowolona z ich wspólnego występu.
/zt
_________________
you're talking to me like a child
hey i got news, i'm not a little girl
and no, i won't give you a little twirl
    ________i do a lot of stupid stuff, but don't act like you're so tough [ ... ]
    fight fire with fire and you'll get burned [ 1 ]

galeria + wizerunek lydii night + karta postaci
podwójne funty za kolejny trening [28.05 loteria]
    ___well at least i'm not six feet in the dirt and i
    ___can still kick your ass, i even in my skirt [ 4x Im || 1x IIm || 3xIIIm ]
    __i_that you're alowell i'm not a baby
    __i_that yowaiting for you to save me. i'm like nobody else

 
     
Pleasure
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 7 lat
Rasa: Zangersheide

Ostatni trening: Zawody WKKW, Sherry
Cena: £2400

Doświadczenie w skokach: 66
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 66
Doświadczenie z lonżowania: 53
Kondycja: 64
Szybkość: 61
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2019-07-11, 20:20   

MIA ALIGHT & FORBIDDEN PLEASURE Z - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA

Pleasure jako koń nie tylko temperamentny, ale i z natury bardzo nerwowy i emocjonalny, podróż i start w zawodach musiała w jakimś stopniu przeżyć. Szczęśliwie dla Mii, ani w transporcie, ani podczas pierwszych dwóch prób nie zrobiła sobie krzywdy, naturalnie pokazując rogi, ale w granicach rozsądku, nie mając tak naprawdę okazji rozszaleć się w szrankach czworoboku czy na parkurze. Cross miał być wyzwaniem, ale również szansą dla rudej na solidne zmęczenie się i spuszczenie wszelkich negatywnych emocji - a po dołożeniu do tego ciężaru, z jakim wiązało się przebywanie w nowym miejscu, właścicielka naprawdę mogła liczyć na to, że jej podopieczna będzie dużo bardziej pokojowa niż zwykle po trzech dniach zawodów i transporcie w obie strony. Mia podjęła dobrą decyzję wybierając odrobinę bardziej męczącą rozgrzywkę; Forbidden była bowiem typem konia, któremu rzadko kiedy brakowało werwy, a dzięki takiemu rozprężeniu, kasztanka przed samym startem zdawała się dużo spokojniejsza niż zwykle - mimo, że nadal dużo brakowało jej do stępujących naokoło koni, dużo bardziej wyciszonych od niej.

Pomimo dość intensywnej rozgrzewki, przed samym startem zachowywała się dość nerwowo, szczególnie moment przed ruszeniem, ze zniecierpliwieniem wyczekując sygnału do startu; nie była jej to pierwsza styczność z wkkw, wiedziała więc doskonale, dlaczego i po co tu są - tym większe było zatem jej zdenerwowanie. Szczęśliwie, odliczanie zostało zaokńczone i mogły rozpocząć przejazd. Pleasure momentalnie ruszyła z miejsca do przodu, wcześniej jeszcze zadzierając wysoko łeb, jakby spodziewając się, że Mia natychmiast spróbuje ją wyhamować - nie spotykając się jednak z taką reakcją, nabrała odwagi i skupiła się praktycznie wyłącznie na tym, aby narzucić możliwie jak najszybsze tempo, ogrom energii wkładając w mocny, dość płaski, ale dzięki temu i kryjący więcej terenu galop. Nie byłaby sobą gdyby w obliczu pierwszej przeszkody i konieczności zwolnienia nie zaprotestowała, zagryzając się na kiełźnie, choć nie na długo, bo wkrótce uległa jego działaniu, w efekcie wyraźniej skracając wykrok, oczywiście wyłącznie tyle, ile było to konieczne, za wszelką cenę starając się "wynegocjować" aktywniejsze tempo. Pomimo wszystkich wad jakie posiadała, nie można było odmówić jej odwagi i sportowego zacięcia - z tego względu Mia nie musiała niepokoić się topornością przeszkody, bowiem kasztanowata nawet na nią nie spojrzała, w zasugerowanym przez nią miejscu odbijając się od ziemi i uważnie składając nogi, po powrocie na ziemię wesoło zarzucając łbem, bardzo chętnie dodając i wracając we wcześniejsze tempo. W ciągu tych prawie trzystu metrów dystansu zdawała się tak zafiksowana na utrzymaniu aktywnego tempa, że zdawała się nie przejmować nawet właścicielki wracającej w siodło, naturalnie wytrącając wówczas trochę prędkości, ale zdeterminowana aby te cenne sekundy nadrobić, bardzo wyraźnie wchodząc brunetce w ręce. Momentalnie stuliła uszy w reakcji na półparady, pomimo dość chłodnego ich przyjęcia reagując na nie dosyć płynnie, istotnie bardziej skoncentrowana, wreszcie dostrzegając wskazaną konstrukcję; nie żywiła wobec niej żadnych obaw, zatem mogła z pełną płynnością zabrać się do lotu, nie tracąc czasu i oddając dość płaski, choć asekuracyjnie odpowiednio wysoki skok, dzięki temu mając szansę bez utraty równowagi wznowić mocny galop. Wobec nakazu zmiany nogi nie do końca chciała się ustosunkować, w ostateczności lotną wykonując, ale zaznaczając ją silnym oddaniem z kłębu, złoszcząc się, że przerwano jej bieg, choć nie mając czasu tego zdarzenia roztrząsać zbyt długo. Gdy tylko na horyzoncie pojawiła się kolejna przeszkoda, z początku przez Pleasure dość zlekceważona przez wzgląd na kolor i pozornie prostą konstrukcję, pozwoliła Mii na nowo przejąć inicjatywę, nieco zaskoczona prośbą o poszerzenie ram, ale ulegając jej bez zająknięcia zwyczajnie dlatego, że dużo wygodniej było jej w ten sposób przemierzać kolejne metry; dopiero przed samym skokiem zdała sobie sprawę z szerokości konstrukcji, ale nie odebrało jej to odwagi - we wskazanym miejscu oddała skok, dla własnego komfortu daleko sięgając nogami i wyciągając pysk do przodu, nie chcąc w obliczu takiego manewru zgubić równowagi, co tak bardzo ułatwiała śliska trawa. Tak jak się można bylo tego spodziewać, nie trzeba było dwa razy prosić ją o delikatne nawet przyspieszenie: po wylądowaniu błyskawicznie odpowiedziała na tą sugestię, nie zamierzając odmawiać sobie przyjemności pod postacią beztroskiego rozpędzenia się, oczywiście dużo mniej chętnie przyjmując ewentualną konieczność zwolnienia, ale i to w ostateczności znosząc z godnością. Zwłaszcza, że w polu widzenia Pleasure w końcu pojawiła się przeszkoda, której widok momentalnie skutecznie ją rozproszył, przyciągając kolorami, w które wpatrywała się tak nieobecna przez dobre kilka kroków, dopiero po chwili reagując na wysiłki właścicielki, zgodnie z jej predykcjami mając moment w którym spróbowała spłynąć na prawo, w porę powstrzymana po prostu zwalniając minimalnie i z nieco bliższego dystansu oddając skok, na szczęście na tyle płynny, aby uniknąć zahaczenia o konstrukcję. Naturalnie, poniekąd opierała się, gdy odmawiano jej wymarzonego tempa, nie pojmując że miało to swoje źródło u zwykłej troski o ich wspólne bezpieczeństwo, zagrożone dzikimi galopami po łukach, wszystko na śliskiej trawie. Tak jak w samych łukach jeszcze nie walczyła z amazonką, na pewien sposób zwalniana samym faktem ogrodzonej trasy i łukami przez nią wyznaczanymi, tak na dłuższej prostej dużo bardziej agresywnie podchodziła do ograniczenia prędkości, na tym dłuższym dystansie niejednokrotnie próbując się z Mią siłować i narzucić swój pomysł na życie - czyli w tym wypadku, mordercze tempo niezależnie od tego, czy czekała ich linia prosta, zakręt czy nawet szereg przeszkód. Skumulowana energia, pierwsze zawody od przerwy i charakter Rudej sam w sobie nie były dobrym połączeniem i dlatego ta próba miała być dla jej właścicielki wyzwaniem, przynajmniej w kategorii kontroli, choć w innych najwyraźniej także, o czym przekonać się miały lada moment. Pomimo trwającej metrami walki z wolą Mii, w ostateczności wróciła do ręki na czas, pozwalając tym samym zawodniczce prawidłowo uporać się z wymierzeniem odległości do piątej przeszkody, przez którą przeskoczyła bez chwili zawahania, podobnie jak i w wypadku szóstki, bliźniaczo podobnej i równie dla Pleasure nieinteresującej. Dużo bardziej przyciągnieta zdawała się kolejną możliwością wybiegania się, bo choć miały za sobą już spory dystans, nadal było jej mało - pewnie więc szła wzdłuż wytyczonej trasy, zwinnie radząc sobie nawet z zakrętami, nierzadko gubiąc równowagę, ale szybko ją odzyskując, dzięki wsparciu haceli daleka wywrotki na wilgotnej trawie. Choć nie brakowało jej werwy, najwyraźniej powoli opadający poziom energii wreszcie dał się we znaki, czego świadectwem był fakt, że w dojeździe do siódmej przeszkody Forbidden zachowała praktycznie stuprocentową uległość, pokonując je zgodnie z wszystkimi założeniami właścicielki, nawet w zakręcie ją poprzedzającym nie pędząc tak bardzo i pozwalając dwudziestoparolatce wybrać i utrzymać jedno, rozsądne tempo. Wylądowała na prawo, robiąc to dość blisko przeszkody, ale szczęśliwie nie zostawiając na niej żadnej nogi, już kierując uszy w stronę ośemki, która wyglądała zza lekkiego łuku. Choć jej kolory były kontrastujące i teoretycznie mogły budzić niepokój, na ośmiolatce nie wywarły większego wrażenia - być może znaczenie miała również niewielka wysokość i sprzyjające położenie przeszkody, ale w ostateczności poradziła sobie z nią śpiewająco, płynnie przedostając się na drugą stronę i wznawiając galop. Dziewiątka znów od swojej poprzedniczki nie różniła się zbyt mocno, co zaowocowao tym, że także ją udało się parze pokonać bez żadnych problemów, a dzięki temu w równowadze i płynnie wylądować. Prowadzona w dystansie zachowywała płynność, także i tym razem nie mając już tyle chęci i wigoru aby wyrywać się mocno do przodu, teraz dużo bardziej skoncentrowana na przeszkodach, zapewne ku radości właścicielki, bowiem te miały zacząć pojawiać się coraz częściej i być coraz trudniejsze. Na przykład dziesiątka, którą Pleasure ujrzała już z daleka, zawieszając na niej wzrok dużo wcześniej niż na przeciętnej konstrukcji do tej pory spotkanej na trasie. Półparady choć robiły robotę, nie wystarczyły aby w pełni zaskarbić sobie uwagę Forbidden; z każdym kolejnym krokiem zdawała się tracić na pewności, raz po raz mocniej napierając na lewe pomoce, sygnalizując już dużo wcześniej, że to właśnie ucieczką na tą stronę jest potencjalnie zainteresowana. Podłożem tej niesubordynacji nie była nawet do końca złośliwość, a zwyczajna obawa przed wskoczeniem na oślep w krzaki, choć i ten strach udało się im w końcu przemóc za sprawą stanowczości Mii. Dotyka palcatu w zupełności wystarczył, aby ruda wyrwała się ze swojego letargu - momentalnie oderwała się od ziemi, wkładając w skok nadzwyczajną siłę i w efekcie przelatując wysoko nad konstrukcją, pewnie z nadzieją, że w ten sposób właścicielka oberwie gałęzią w twarz za taką zniewagę, na lądowaniu jeszcze tuląc uszy i oddając lekko z zadu w złości. Mimo tego chwilowego focha, nie oponowała przeciwko ponownemu dodaniu, podobnie pokojowo podchodząc również do skrócenia na które Alight zdecydowała się niedługo przed jedenastką, znów dość trudną. Mimo tego, Pleasure, najpewniej zmotywowana poprzednim skokiem, który wzbudzał w niej duże obawy, a z którym uporały się bez większych turbulencji, płynnie przeleciała nad stołem, mocno pracując szyją i plecami. Po lądowaniu na lewo znów mocniej odeszła, mając cały obszerny zakręt na ponowne nabranie prędkości i nadrobienie tych kilku straconych sekund, mimo, że póki co nie było wiele do nadrabiania, bo z trasą radziły sobie całkiem dobrze. Niechętnie przyjęła skrócenie, ale prędzej czy później odpowiedziała na półparady, dzięki dużej ilości energii pozwalając Mii sukcesywnie uzyskać okrąglejszą, nadal dynamiczną foulee, którą dojechały do dwunastej przeszkody, drewnianego tripplebarra. Ten nie stanowił dla klaczy zbyt dużego wyzwania - mocno odbiła się od ziemi, podkurczając nogi i ciągnąc kłębem do góry, aby bez większego problemu dolecieć na drugą stronę i już wbić spojrzenie w kolejną, oddaloną o kilkadziesiąt metrów przeszkodę, podobną do poprzedniczki.
_________________

phoebe's frankenmylord x false z

Pleasure jest kuta na cztery nogi
 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2019-07-12, 19:04   
   Tytuł: Hodowca


MIA ALIGHT & FORBIDDEN PLEASURE Z - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA

Po prawidłowym pokonaniu trzynastki miały jeszcze pewien dystans do przejechania, tak więc Mia przeszła w lekki siad i poprowadziła kasztankę wzdłuż wyznaczonej trasy, w niej naturalnie zachęcając ją do lekkiego dodania przez aktywizującą łydkę i lekko oddane wodze - lekko, aby przypadkiem nie wbił jej kolejny głupi pomysł do głowy. Pamiętała, że czternasta przeszkoda miała być nijakim przygotowaniem do piętnastej, więc poświęciła jej sporo uwagi, gdyż należała do nieco mniej przystępnych przez wzgląd na swoją budowę. Prowadziła Pleasure na równych pomocach, dopiero na zakręcie wracając w siodło, skąd zaoferowała jej mocne wsparcie w wewnętrznej łydce, wokół której miała lekko się obkręcić. Jednocześnie drobnymi półparadami zaczęła pracę nad jej skupieniem, a również lekkim skróceniem i zaokrągleniem galopu. W tym celu nieco dociążyła jej zad, unosząc lekko na przodach, i w ten sposób doprowadziła do przeszkody, gdzie zasygnalizowała odbicie w najwygodniejszym dla klaczy miejscu. Sama wyczekała jej ruchu i wraz z nią przeszła w półsiad, pochylając się nad jej szyją, wzrokiem natomiast już namierzając piętnastkę. Ta wyglądała łudząco podobnie do poprzedniczki, z tymże była dużo węższa, a więc wymagająca pełni skupienia i precyzji. Dlatego Mia nie pozwoliła rozpędzać się siedmiolatce po wylądowaniu, po bardzo delikatnym łuku kierując ją na wąski front. Doskonale wiedziała, że był to typ przeszkód mniej lubiany przez konie, więc zamknęła ją w pomocach i pewnie prowadziła na sam środek belki, krótką odległość wykorzystując jeszcze do ewentualnej korekty galopu. W prawie tym samym miejscu co ostatnio zasygnalizowała skok, znowu pomagając sobie palcatem. Na szczęście kasztanka wykazała się posłuszeństwem i odwagą, choć tej drugiej Mia nigdy jej nie odejmowała.
Ciągle galopując na lewo wjechały w kolejny łuk, gdzie kobieta znowu zaproponowała dodanie, samej przyjmując jak najbezpieczniejszą pozycję tak, aby nie przeszkadzać Pleasure w galopie. Następny w kolejce miał być trzyczłonowy szereg, rozpoczęty dość prostą przeszkodą. Niemniej Mia nie mogła zlekceważyć niczego, będąc świadomą tego, że każdy skok miał zaważyć o tym, jak miał pójść skok przez kolejny człon. Nie zostawiła kasztanowatej samej, parę metrów przed 16a wracając w siodło i wycofując łopatki, odbicie sugerując w optymalnym miejscu. Przeszkoda nie należała do wysokich, więc nie oczekiwała od konia wysokiego skoku, niemniej oddała jej tyle ręki, ile potrzebowała. Już teraz wyczuwała duże ożywienie i podekscytowanie klaczy, która chciała znowu myśleć na swoją rękę, na co zwyczajnie nie miały czasu, bo zaraz miały oddać kolejny skok, tym razem przez sporo wyższą przeszkodę. W wyniku poprzedniego krótkiego konfliktu z koniem, ta oddała skok nieco szybciej niż amazonka się tego spodziewała, wybijając ją z równowagi, przez co wyszła do jej ruchu za późno, oddziaływając też na samą Pleasure. To z kolei poniosło za sobą kolejne efekty, kiedy przy lądowaniu ta poleciała niebezpiecznie do przodu, ślizgając się czy potykając o własne nogi. Mia w ostatniej chwili zdążyła ją pozbierać, chociaż i tak już zdecydowanie za późno, biorąc pod uwagę, że znalazły się niepokojąco blisko 16b, co z kolei wymusiło na niej szybką reakcję i skręcenie na woltę. Żałowała tych 20 punktów karnych, ale o wiele ważniejsze było dla niej ich bezpieczeństwo, które byłoby mocno zagrożone odbiciem z takiego miejsca. O ironio, akurat musiało się to stać przed przeszkodą w kształcie świni, którą za drugim razem udało im się już prawidłowo pokonać. Nie miała tego za złe kasztanowatej, bardziej sobie, ale na razie i tak nie było czasu na roztrząsanie tego, czyja to była wina, bo przed nimi było do pokonania dobrych 100 metrów, chociaż tym razem Mia wolała zachować większą uwagę, nie chcąc ryzykować kolejnymi potknięciami. Tych szczęśliwie udało się nie spotkać więcej, a niedaleko od ulicy skręciły w lewo, gdzie już czekały dwie bliźniacze przeszkody. Kobieta skupiła się na tym, aby dobrze wyprostować kasztanowatą, a także wymusić od niej mocne tempo, które miało być kluczem do pokonania siedemnastej i osiemnastej przeszkody. Dużo większym zmartwieniem dla niej miała być dziewiętnasta jako wodna, bo chociaż dobrze wspominała je z treningów z Pleasure, to akurat po niej mogła się spodziewać wszystkiego, również tego, że nagle odwidzi jej się galopowanie przez zbiornik. Ponadto tafla wody miała odbijać promienie słońca, które nie raziło je teraz mocno, to także miało się dawać we znaki. Nie pozwoliła sobie jednak na to, aby te wątpliwości miały przejść na konia, którego prowadziła pewnie naprzód, już nieco wcześniej chcąc zająć jej głowę półparadami, a także przygotować na to, że za hyrdą szykowała się na nie drobna kąpiel. Ścisnęła lekko jej boki łydkami i tak zachęciła do odbicia się. Przeszła do półsiadu i przesunęła dłonie do przodu, lekko pochylając się do przodu, chociaż z umiarem, aby wraz z wylądowaniem w wodzie nie stracić równowagi. Pozostała w półsiadzie, chcąc ułatwić przebiegnięcie przez wodę, która musiała stawiać jakiś opór i je spowalniać - chociaż czy to dalej robiło wielką różnicę przy 20 punktach karnych za woltę? Już na brzegu czekał je kolejny wąski front, tym razem w formie hyrdy, ale nadal wymagający sporo precyzji, a przede wszystkim odpowiedniego tempa galopu, które nie mogło być za szybkie, w końcu Mia chciała na to jakoś trafić. Skierowała ją prostopadle na sam środek przeszkody, znowu zamykając w pomocach dla własnego spokoju. W locie wypchnęła biodra do tyłu, nadgarstkami wędrując z kolei wzdłuż rudego grzebienia grzywy. Zainicjowała też lądowanie na prawo, przestawiając pomoce na tę stronę, chociaż nie pozwolila kasztanowatej zanadto się rozpędzać.
Szereg z numerem 20 miał być tym najtrudniejszym, w środku mieszcząc niezabudowany rów, którego nie było widać przed pierwszą przeszkodą. Takie kombinacje w typie coffin miały być jeszcze mniej łatwe na Pleasure, która często była zbyt do przodu i miała się naciąć na tej niespodziance po przeszkodzie 20a, którą była kolejna hyrda. Zanim jednak do nich dojechały, Mia wróciła do siodła, wyrazistymi półparadami chcąc przygotować konia na to; miała nadzieję, że była na tyle czujna, aby już w trakcie skoku dostrzec rów, a nie dopiero, kiedy się w niego wpakuje. Zgodnie z domysłami hyrdę pokonały bezproblemowo, a w dystansie do rowu kobieta zadziałała jeszcze jedną mocną półparadą, następnie łydką zachęcając konia do oddania płaskiego, lecz dalekiego skoku, w którym odruchowo już oddała jej rękę. Ostatni człon tej kombinacji pokonały w zasadniczo tak samo, jak 19b, gdzie Mia zadbała o to, aby nie urywać ani jednej fouli, dopiero wtedy zabierając się do lotu wraz z zangersheide. Była to już prawie końcówka trasy, co dało się też wyczuć po rosnącym zmęczeniu konia, którego nie próbowała już tak pchać do przodu, chcąc zaoszczędzić jej siły na ostatnią prostą. Dwudziesta pierwsza przeszkoda była nie tylko szeroka, ale i stosunkowo niska, tak więc kobieta nie przykładała już do niej tak wiele uwagi, ze swoją podopieczną znając już dużo trudniejsze wersje takiej kłody. Dlatego doprowadziła ją do niej w dość spokojnym, choć dalej stricte crossowym tempie, parę metrów wcześniej prostując i odrobinę skracając i w ten sposób bezpiecznie pokonując ją. Dużo ciekawsza miała być dwudziesta druga, która swoją szerokością raczej nie wyglądała przyjaźnie. Alight miała jednak sporo czasu na to, aby dostosować tempo galopu do niej: mocniej zadziałała łydkami i w ten sposób zainicjowała kolejne lekkie dodanie, które miało być kluczem do oddania płaskiego skoku. Stoły z zasady były prostymi i bezpiecznymi przeszkodami, ale w przypadku Pleasure to wszystko mogło okazać się niebezpieczne, tak więc Mia nie pozwoliła sobie na moment rozkojarzenia. Już za drugim zakrętem przysiadła w siodło i w adekwatnym miejscu zaznaczyła oddanie skoku, cierpliwie wyczekując na ruch konia, nad którego szyją pochyliła się, swój ciężar rozkładając na strzemionach, a nie jej grzbiecie. Znowu przestawiła pomoce na prawo, a jeśli nie było to dość wyraziste, parę metrów dalej wykonała lotną, nie chcąc prowadzić klaczy w kontrgalopie, kiedy sto metrów dalej był kolejny szereg, tym razem składający się tylko z tych cholernych wąskich frontów, które amazonka kojarzyła głównie z zawodów z Contendro i wyłamaniem. Niemniej pozostawała pewna siebie, w łuku prowadząc kasztankę w galopie pośrednim, subtelnie pracując z jej pyskiem i przygotowując na - dzięki bogu - trzy ostatnie przeszkody. Wraz z wyjechaniem z zakrętu, Mia pospiesznie wyprostowała konia, prowadząc go na równych pomocach i starannie celując na sam środek 23a. Wcześniej jeszcze zadbała o skrócenie jej wykroku, chcąc otrzymać lekkie, okrągłe foule i dzięki temu gładko pokonując pierwszy człon, prawie tak samo zachowując się przed drugim, który nie różnił się raczej niczym, może co najwyżej był odrobinę niższy. Wiedząc, że to już przedostatnia prosta, znowu podgoniła Pleasure, pozwalając na osiągnięcie prawie pełnej swojej prędkości, choć przez zajście przy świni i tak miały przekroczoną normę czasu. Chciała jednak, aby dały z siebie wszystko, co mogło trochę rzucić jej się na głowę przy ostatniej przeszkodzie, którą postanowiła pokonać z tego mocnego, wypracowanego wcześniej tempa. Wierzyła, że kobyła ma w sobie tyle siły, aby sobie z tym poradzić - i się nie przeliczyła, o czym już się dowiedziała przy odbiciu, wyczuwając jego siłę, która mimowolnie wypchnęła ją z siodła do półsiadu. Resztką sił przesunęła ręce do przodu, po wylądowaniu goniąc kasztankę jeszcze bardziej - jeśli miała jeszcze możliwość odpalenia wrotek, to to był najlepszy moment na to.
Po przekroczeniu mety od razu wprowadziła ją na wąską woltę, gdzie stopniowo zaczęła ją zwalniać w trosce o jej ścięgna. Już w kłusie odjechała na rozprężalnię, gdzie poświęciła kilka minut na rozstępowanie jej, robiąc to już w ręku po tym, jak zdjęła z niej sprzęt i dała się napić, w tym czasie schładzając też jej nogi i chwaląc za udany przejazd.

KONIEC
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Naughty Boy
WKKW'ista
największy łasuch w stajni!


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat
Rasa: Niemiecki kuc wierzchowy
Wzrost: 148 cm
Partner: for you i'd go step to a dude much bigger than me - La Isla Bonita

Ostatni trening: Skokowy z Adele.
Właściciel: Adele Solve.
Cena: £2950

Doświadczenie w skokach: 92
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 82
Doświadczenie z lonżowania: 81
Kondycja: 86
Szybkość: 84
Klasa startów: WKKW: PONY

Wysłany: 2019-07-12, 21:33   

ADELE SOLVE & NAUGHTY BOY - WKKW PONY - PRÓBA TERENOWA

Z pewnością gdyby tylko wiedział o tym, jaka przeszkoda była w następnej kolejności, już dawno wynalazłby sobie do niej drogę na skróty i całkiem stracił głowę. Zgodnie z wskazówkami przyspieszył, zachowując prędkość pod wymagania jeźdźca, jeszcze nieświadomy tego, co czekało go za tych kilkanaście metrów. Obawy w jej przypadku były jak najbardziej na miejscu, bo przy przeszkodach wodnych kucyk rzeczywiście tracił całkiem głowę, o czym zresztą przekonała się na ich ostatnim treningu. Na razie jechał pewnym, mocnym galopem, dopiero wraz ze zbliżaniem się do tafli wody, która już zwróciła na siebie jego uwagę, odbijając światło, ożywił się znacznie. Nie stracił jednak skupienia na Adele i utrzymał to samo, stałe tempo, nie pchając się nawet tak bardzo do przodu - jedynie zadarł kremową głowę z radosnym kwikiem, przyglądając się dokładnie przeszkodzie i zbiornikowi. W wyznaczonym momencie odbił się od ziemi, nos pchając do przodu, z kolei nogi prostując nieco szybciej tak, aby już dolecieć do tej wody. Czując przyjemne ochłodzenie z nią związane podrzucił lekko zadem, chociaż to nie wpłynęło zanadto na jego równowagę czy prędkość. Galopował w rzeczy samej nieco wolniej przez opór wody, ale tym razem nie w głowie była mu kolejna kąpiel. Chlapanie przy biegu zdawało się w zupełności mu wystarczać, a po wybiegnięciu z wody nie miał nawet okazji się wytrzepać z niej, zgodnie z wskazówką robiąc lekkie dodanie przed jedenastą przeszkodą. W wyznaczonym przez jeźdźca momencie odbił się od ziemi, wykonując dość ekonomiczny skok, doskonale świadom tego, że może sobie na to pozwolić wraz z górą przeszkody zbudowaną z gałązek, przez które przeczesał nogami bez zahaczania o stałą budowę. Po wylądowaniu z parsknięciem przyjął pochwałę, mimo to galopując dalej mocnym tempem, zdecydowanie nie mając jeszcze zbyt dużego problemu z jego utrzymaniem. Oczywiście, był już zdyszany i zmęczony, ale emocje towarzyszące mu przy przejeździe sprawiały, że ani myślał o zwolnieniu - a przynajmniej z własnej woli, bo dalej był wyostrzony na komendy właścicielki. Dzięki temu nie przegapił kolejnej przeszkody, a w zasadzie szeregu, chociaż jego drugiej części nie był w stanie jeszcze zauważyć, to także pierwszy człon nie budził w nim wielkich wątpliwości. Skierował jedno ucho na jeźdźca, oczekując od niej kolejnej komendy, dość dobrze odnajdując się w nieco innym miejscu odbicia, które w tym przypadku wydłużył tak, aby nie mieć problemu z przeskoczeniem nad kłodą. Dopiero w locie zdążył zauważyć malujący się za nią rów, chociaż i to przyszło mu z trudem, bo wzroku nigdy nie miał orlego, a i sam rów nie wyróżniał się bardzo spod podłoża. Niemniej zareagował na przytrzymanie, bardziej zaokrąglając swój galop i wzmacniając pracę zadu tak, aby lekko nieść przody, a z pomocą którego zaraz oddał kolejny skok, bardziej przypominający wydłużoną foule galopu niż rzeczywisty skok, bowiem nie widział potrzeby bardziej pokazowego skakania. Mimo wszystko nie wpadli do rowu, a kucyk nie stracił równowagi, od razu kontynuując bieg, żywym spojrzeniem już wypatrując kolejnej przeszkody, tym bardziej, że osiemnastolatka nie dała mu się rozpędzać. Również do trzynastki był bardzo neutralnie nastawiony, dochodząc do niej w przystępnym, okrągłym galopie, zaraz zabierając się do skoku, kłębem ciągnąc lekko do góry. Przeszkody crossowe miały to do siebie, że ich trudność nie polegała na wysokości, jak to w parkurze, tak więc Naughty Boy nie musiał wykazywać się książkową techniką skoku, a przynajmniej do momentu, kiedy zapewniało mu to czysty przejazd. Po pokonaniu trzynastki Gortat zgodnie z zaleceniami znowu wzmógł pracę zadu, mocno odpychając się zadnimi nogami w kolejnych foulach galopu, dość mocno spłaszczonych celem większego krycia terenu, a więc i większej prędkości. Nie miał okazji długo w ten sposób galopować, bo zaraz im oczom okazała się czternastka, która raczej nie budziła w nim takiego respektu, co w Adele. Odpowiedział jednak na pomoce Solve bez zarzutu, biegnąc wyprostowanym na sam środek przeszkody, którą ciągle lustrował wzrokiem, a w wyznaczonym miejscu znowu oddając następny skok, tym razem wkładając w to zdecydowanie więcej siły tak, aby uniemożliwić sobie puknięcie w konstrukcję nogą, które starannie złożył do lotu, także nosem zniżając się do ich wysokości dla lepszego zachowania równowagi. Mimo dość wysokiego skoku wylądował bez żadnych problemów, dość lekko, a dzięki temu był w stanie ruszyć galopem bez zawahania, chociaż nie pchając się już tak do przodu, jak do tej pory, co wynikało tylko i wyłącznie ze zmęczenia, tym bardziej, że przed nimi był jeszcze spory kawałek do przejechania. Ogier czuł, jak powoli opada z sił, ale dalej chciał spełnić oczekiwania ukochanej właścicielki, tak więc posłusznie poszerzył swoje ramy, a dzięki temu i krok, chociaż nie biegnąc już tak odważnie i mocno jak poprzednio. Na szczęście dystans nie był tak daleki, a już niedługo jego oczom okazała się kolejna przeszkoda, która swoimi kolorami rzeczywiście niekoniecznie wpadła mu w oko. Zadarł łeb, ale nadal biegł w jej stronę, wycofując tylko uszy. Oddał jednak mocny skok w wyznaczonym miejscu, wykazując się ładną pracą nogami i grzbietem, który uwypuklił nieco w trakcie lotu, który wydłużył do granic możliwości przez wzgląd na szerokość stołu. Jak na kuca, był całkiem wysoki, co też nieznacznie ułatwiało mu tę pracę, bo dalej mógł osiągać spore prędkości. Parsknął cicho w odpowiedzi na pochwałę, bardziej jednak skupiając się na swoim galopie, który znowu był dość spłaszczony, a dzięki temu bardziej aktywny. Szczęśliwie kolejne przeszkody były niewiele dalej, a same kłody znowu nie zrobiły większego wrażenia na izabelowatym, który był już do nich dość przyzwyczajony. O wiele trudniej było mu pokonywać przeszkody, które wyglądem wyróżniały się od innych, a szesnastka i siedemnastka nawet mimo topornego wyglądu były dość przeciętne. Jego skoki były dość ekonomiczne, choć w ciągu dalszym na tyle mocne, żeby nie otrzeć się o stałą przeszkodę. Przed siedemnastą zgodnie z założeniem Adele dalej utrzymał lekko poszerzone foule, dzięki którym był w stanie skumulować resztki swoich sił i przełożyć to w sam skok, gdzie znowu zaokrąglił się, nogi trzymając podkurczone pod kłodę i dopiero przed samym lądowaniem prostując je celem powrotu na ziemię. Poprawił lekko zadem swój skok, a po nim wznowił galop, znowu odnajdując się jakoś w jego mocniejszym tempie, chociaż już niezbyt chętny do tego. Nie wiedział, że przed nimi była ostatnia przeszkoda i meta, ale skrycie miał na to nadzieję. Nawet postawa i podejście Adele nie zdawało ulegać wielkiej zmianie, tak więc nie był jeszcze tak podekscytowany jak przy tej ostatniej proście - galopował dość spokojnie, chociaż nadal w mocnym, crossowym tempie, poparskując w rytm kroków. Nosem ciągnął mocno do przodu, odnajdując w ten sposób lepiej swoją równowagę, a więc i łatwiej galopując. Pojawiwszy się przed osiemnastką, zlustrował ją bacznie, oceniając jej wysokość i to, jak mocny skok powinien oddać. Najpierw jednak skrócił się zgodnie z zaleceniami, znowu zaokrąglając się, co miało zagwarantować płynną i prawidłową parabolę lotu. Jego skok znowu był dość oszczędny, ale nadal pamiętał o swojej odpowiedniej postawie, jeszcze przy lądowaniu wyczuwając u Adele te znane już sobie emocje, które miały zwiastować koniec. Dlatego tuż po tym, jak znowu poczuł się pewnie na ziemi, oddał bardzo płaską foule, ciągnąc nos jeszcze mocniej do przodu, a przy tym wyciągając się do granic możliwości. Nijako uruchomił swój tryb wyścigówki, jakby całkowicie zapomniawszy o swoim zmęczeniu, pełnym sprintem przekraczając metę, za którą stopniowo zaczął wyhamowywać, ograniczany przez wąskie łuki, które mimowolnie spowalniały go.
W kłusie wyciągnął głowę do ziemi i otrzepał się lekko z wody i potu, idąc bardzo niechętnie, a także oddychając głośno przez szeroko rozwarte nozdrza, emocje z kolei wyładowując na aktywnie przeżuwanym wędzidle, przez co pienił się jeszcze bardziej. Dlatego z wielką dozą wdzięczności przyjął zwolnienie do stępa i zatrzymania, a także zdjęcie sprzętu i schłodzenie. W trakcie rozstępowania w ręku co chwilę trącał właścicielkę nosem, oczekując kolejnych pochwał, a najlepiej nagród w formie smakołyków.

KONIEC
_________________
naughty boy
» nautilus & desert lady «

    › you can call me: Naughty, NB, Gortat
    › i'm the best: WKKW z naciskiem na skoki
    › my juliet: La Isla Bonita
    › you like my hair?: sprzęt ujeżdżeniowy, skokowy, stajenny
    › no pain no gain: 24 ( 6 skokowe, 6 ujeżdżeniowe, 2 crossowe)
    ____ __-__3 lonże, 3 tereny, 2 baseny, 2 karuzele, 0 korytarze, 5 zawody

wizerunek Noble Dancer & Golden Rock + galeria
      → I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
      → I msc w zawodach crossowych kl. pony z Adele
      → I msc w zawodach skokowych kl. LL z Adele
      → I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
      → I msc w zawodach WKKW kl. pony z Adele
the light's on above, but never would form
like a cry at the f i n a l breath that is drawn
 
 
     
Dirty Vibe
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: cztery lata
Rasa: han x xx
Wzrost: 179 cm

Ostatni trening: zawody skokowe z Gusem
Właściciel: Augustus
Cena: £2613

Doświadczenie w skokach: 79
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25
Doświadczenie z lonżowania: 21
Kondycja: 63
Szybkość: 80
Klasa startów: Skoki: P1

Wysłany: 2019-07-13, 20:50   

AUGUSTUS STRYDER & DIRTY VIBE - WKKW ENTRY

Dirty, jako koń młody i jeszcze nie do końca emocjonalnie stabilny, naturalnie swoje pierwsze tak duże zawody, w dodatku w dyscyplinie innej niż ta, na którą z założenia miał być kierunkowany, musiał w jakiś sposób ten start przeżyć. Choć towarzyszyło mu wiele emocji, widocznych nie tylko podczas samych startów, ale i nawet w boksie czy na rozprężalni, dzielnie radził sobie z wyzwaniem jakim miały być dla niego te trzy dni. Nie miał jeszcze świadomości, co dokładnie czeka go na torze crossowym, ale już od początku rozprężenia zdawał się ożywiony i pełen energii, jakby czując, że dzisiejszy przejazd będzie znacznie inny od czegokolwiek, z czym mieli okazję mierzyć się przedtem.

Był na tyle rozkojarzony, aby pomimo generalnego rozemocjonowania bez zająknięcia ustawić się na starcie, zaaferowany tym wszystkim, a w szczególności nowym otoczeniem, że nawet nie zauważył momentu, w którym poproszony został o galop; wówczas z lekkim opóźnieniem ruszył przed siebie, od początku godząc się na tempo aktywne, choć nie szaleńcze, zmęczony przez rozgrzewkę wystarczająco mocno, aby nie próbować walczyć z Augustusem o realizację swoich własnych pomysłów, również skutecznie tonowany przez sam fakt rozkojarzenia, które nadal brało nad nim górę. W zasadzie taki dziwnie nieobecny pozostał praktycznie do samej pierwszej przeszkody, której obecność była dla niego odrobinę zaskakująca - w końcu był tak pochłonięty analizowaniem otoczenia i wszystkiego tego, co działo się dookoła, że jakoś ciężko było mu w całym tym zamieszaniu dostrzec drewnianą konstrukcję. Dopiero zamknięcie pomocy przez Augustusa zdołało wyrwać go z zamyślenia, skutecznie uświadamiając Dirty'emu, że przez to coś na ziemi należy oddać skok. Szczęśliwie, kłodopodobna przeszkoda nie wzbudziła w nim większej niepewności ani obaw, więc we wskazanym przez chłopaka miejscu oddał skok, na wszelki wypadek zostawiając po sobie zapas i mocno podkurczając pod siebie nogi, w bardzo ewidentny sposób robiąc wszystko aby uniknąć ewentualnej, nawet delikatnej kolizji z konstrukcją - bo w końcu mogła nie wyglądać groźnie, ale przecież lepiej dmuchać na zimne! Zgodnie z przewidywaniami właściciela, po tym, jak opadło rozkojarzenie związane ze startem, wykwitły intensywne emocje związane ze zmianą otoczenia; znacząco ożywił się po wkroczeniu między drzewa, bystrym wzrokiem łypiąc na boki, niepewny czego się spodziewać. Nie byłby sobą, gdyby nie wszedł mocniej w rękę, probując narzucić trochę aktywniejsze tempo, nie tyle co ponosząc, co przez chwilę na swój sposób siłując się z właścicielem, zdecydowanie nie mierząc własnych sił na zamiary i gotów z szaleńczą prędkością popędzić przed siebie mimo braku właściwego przygotowania do takiego manewru. Szczęśliwie, takie rozmyślania i próby przerwał widok drugiej przeszkody, zdecydowanie budzącej większe wątpliwości niż poprzednia, mimo, że dalej nie była zbyt pokaźna. Dirty po prawdzie chwilę przyglądał jej się wnikliwie, nie do końca do niej przekonany, ale w ostateczności w żaden sposób nie okazał własnego zawahania, pewnie poprowadzony bez zająknięcia pokonując kolorową konstrukcję i lądując z własnej wygody na lewą nogę. Po powrocie na ziemię, jego ożywienie i generalne rozemocjonowanie nowym miejscem i sytuacją nie opadało ani trochę - galopując między drzewami po prawdzie nie ponosił i nie robił niczego źle, ale był bardzo rozkojarzony, stale zapatrując się w jeden z mijanych konar czy podekscytowany faktem, że gdzieś na trasie stoi człowiek, zupełnie jakby mijanie ludzi za płotem parkuru nie było dokładnie tą samą rzeczą. Półparady Augustusa były wręcz zbawienne dla ich duetu, bo choć pozornie nie dawały dużo - Dirty dalej był trochę nieobecny, przeżywając ten dzień bardziej niż cokolwiek innego, to były one ostatnią rzeczą która trzymała go chociaż trochę na ziemi, zapobiegając wszelkim możliwym niesubordynacjom. Niepilnowany pewnie szybko znalazłby sposób na zmianę kierunku, wyłamanie czy nawet po prostu poślizgnięcie się wynikające z czystej nieuwagi. Dzięki temu, że Gus zachowywał przytomność, karemu udało się nie przegapić trójki; zwrócił ku niej uszy, płynnie odpowiadając na prośbę o dodanie, wyraźnie poszerzając wykrok i odbijając się z lekkością, bez większego trudu przelatując nad drewnianą konstrukcją. Wznawiając galop po lądowaniu nie miał pojęcia, że czeka go aż tak duży dystans - z zasady nie miał dużego pojęcia na temat tego, jak wygląda próba terenowa, mając okazję zaliczyć raptem jeden trening crossowy, a więc spotkał się ze swojego rodzaju trudnością pod postacią konieczności mierzenia sił na zamiary. Nie bardzo podobało mu się to, że Stryder trzymał go w tym dystansie, odmawiając rozpędzenia się, ale z drugiej strony, im bliżej czwórki byli, tym bardziej Dirty był mu za to podświadomie wdzięczny, po prawdzie jeszcze nie czując aż takiego zmęczenia, ale powoli zaczynając czuć i rozumieć, że długo nie wytrzymałby gdyby spróbował robić wszystko po swojemu. Wjechaniu na polanę towarzyszyła kolejna fala emocji: Dirty poderwał wysoko łeb, rozglądając się z widocznym ożywieniem, ale jednocześnie zachowując posłuszeństwo na tyle, aby umożliwić właścicielowi dojazd do przeszkody bez żadnych zbędnych atrakcji, aktywnym, płynnym galopem zmierzając w stronę czwórki, przez którą oddał równie płynny skok, wyraźnie składając się do lotu mimo że jej wysokość wcale tego nie wymagała. Zdecydowanie widać było, że nie był jeszcze obyty z WKKW, a skakane przeszkody traktował odrobinę zbyt parkurowo - nic dziwnego, w końcu odkąd został zajeżdżony, przez swojego jeźdźca był kierowany bardziej na skoki i tym razem pomóc nie był w stanie nawet dobry wszechstronny papier. Mimo, że w niektórych jego ruchach była pewna nieudolność, radził sobie całkiem nieźle, pewnie zmierzając w stronę piątki, wbrew obawom Augustusa nie odczuwając niepewności przez wzgląd na jej toporność. Choć nie leżało to do końca w jego naturze, bo bezwarunkowym odruchem były mocne, wyraźnie zaakcentowane wybicia, słabszy impuls w połączeniu ze spadającym poziomem energii rzeczywiście dał dużo lżejszy i bardziej ubogi w ekspresję skok. Po wylądowaniu niemalże odruchowo spróbował przyspieszyć i wrócić w mocne tempo, nerwowo podskakując gdy został mocniej przytrzymany, ale dzięki takiemu manewrowi mając realną szansę na trafienie w szóstkę. Przez nią pomimo chwilowego protestu również udało mu się oddać w pełni czysty i poprawny skok, po którym zaraz wylądował na lewo, zgodnie z sugestią jeźdźca. W przeciwieństwie do Augustusa, zasadniczo nie dostrzegł różnicy pomiędzy szóstką a siódemką, idąc ku niej równie pewnie co do wszystkich poprzednich przeszkód, patrząc na nią jak na każdą inną ordynarną crossówkę - wyglądało na to, że to kolory a nie toporność było tym, co najbardziej na niego oddziałowywało w kwestii przeszkód. Ponownie spotkał się z odmówieniem przez właściciela takiego pewnego tempa, na co raz jeszcze nie omieszkał zareagować niezadowoleniem, chowając uszy w ciemnej grzywie i zarzucając wściekle łbem, choć za chwilę i dla niego kłopotliwy zaczął być coraz gęstszy deszcz, nie tylko zaburzający lekko pole widzenia, ale i również sprawiający, że Dirty dużo bardziej ślizgał się po podłożu nawet mimo wkręconych haceli. Mimo tego nie stracił na odwadze i z impetem zabrał się do lotu, płynnie lądując po drugiej strony i niestety nie mając przyjemności w pełni się rozpędzić, choć niewątpliwie skorzystał z możliwości choćby delikatnego poszerzenia ram, dodając na tyle, na ile tylko mógł, trochę niezadowolony, ale jednocześnie tak zafiksowany na brnięciu przed siebie przez deszcz, że na pewien czas w zasadzie zapominając o negatywnych emocjach trwających praktycznie od szóstki. Chwilę musiało zatem zająć dojechanie do ósmej przeszkody, ale gdy do rzeczonej konstrukcji już dobili, Dirty raz jeszcze wykazał się wzorowym zaangażowaniem i, bądź co bądź, posłuszeństwem, bo choć zapatrzył się w konstrastujący z trawą kolor przeszkody, we wskazanym przez Gusa miejscu oddał pewny skok przed siebie, zostawiając nad wagonikiem spory zapas. Analogicznie postąpić miał z drugą, bliźniaczą przeszkodą, tu już nie żywiąc żadnych, nawet najmniejszych wątpliwości wobec konstrukcji.
_________________

jump on that
D I R T Y__V I B E
Desperado x Fleau de Baian
thoroughbred x hannoverian stallion | four years old

wizerunek koni Iron Man van de Padenborre & Special D | rezerwacje + dokumenty
 
     
Friskey Whiskey
World's Champion
WKKW'ista
Come on let's drunk !


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat [16.06.2006]
Rasa: Koń oldenburski.
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Naomi
Cena: £5600

Doświadczenie w skokach: 123
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 123
Doświadczenie z lonżowania: 123
Kondycja: 119
Szybkość: 119
Klasa startów: WKKW: 3*

Wysłany: 2019-07-16, 14:00   

NAOMI EATON & FRISKEY WHISKEY - WKKW 3* - PRÓBA TERENOWA


W dniu zawodów Friskey pozostawał spokojny i niewzruszony ani zmianą miejsca, ani obecnością innych koni. Dzielnie zniósł podróż i w dniu zawodów pozostawał rześki i wypoczęty, co Naomi mogła poczuć już w trakcie rozgrzewki przed startem.
Wraz z dzwonkiem ruszyli aktywnym galopem przed siebie dbając jednak o to, aby tempo było równe i pozwalało na zrównoważone zużycie energii, którą musieli zachować także na koniec trasy. Galopując do pierwszej przeszkody Siwy szedł pewnie i bez najmniejszego zawahania oddał skok nad drewnianą „stacjonatą”, czym znacząco podbudował pewność siebie. Taki skok sprawił, że zaliczyli rozruch na trasie, co z kolei pozwoliło mu złapanie odpowiedniego tempa, którym mieli zamiar pokonać całą trasę.
Odważnie atakując przeszkodę przodami przeczesał hydrę nie bojąc się dotyku w okolicach brzucha. Przeszkody crossowe nie robiły na nim tak wielkiego wrażenia, jakie wywarłyby na koniu, który nie skakał ich na co dzień. Można powiedzieć, że Friskey opatrzył się już na zawodach i dawał Naomi przyjemne poczucie bezpieczeństwa i pewności, co do tego, że odda skok bez względu na to, co przyjdzie mu skoczyć. Półsiad amazonki pozwalał mu na zachowanie odpowiedniej równowagi w skoku, ale też pozwalał swobodnie balansować ciałem, co było niezwykle ważne, jeśli weźmiemy pod uwagę to, w jakim tempie były pokonywane przeszkody.
Kierując się do trzeciej przeszkody galopował aktywnie w dystansie, korzystając z tego, że był naprawdę spory i krył dużo terenu, co pozwalało im pokonywać dystans jeszcze sprawniej.
Docierając do trzeciej przeszkody nieznacznie podniósł głowę chcąc się lepiej przyjrzeć obiektowi, jaki stał przed nimi. Mimo to nie zwolnił i szedł odważnie przed siebie, choć wyraźnie przyglądał się stołowi, który był bardziej interesujący niż dotychczasowe przeszkody. Nieznacznie przytrzymany mocniej się zmagazynował, a to z kolei pozwoliło na oddanie sporego skoku nad przeszkodą, którą pokonali bez najmniejszego problemu.
Kierując się galopem do pierwszej kombinacji przeszkód o dość jaskrawych i rzucających się w oczy kolorach Frisk znów spojrzał na nie uważniej, ale to by było na tyle z jego przerażenia. Ostrożnie oddał skok nad czwórką, dalej już skacząc znacznie pewniej i śmiało atakując piątkę oddał kolejny dobry skok. Będąc przyjemny na kontakcie i bardzo uważny, słuchał Naomi i dawał jej pełną kontrolę nad tempem, trasą i odmierzaniem odległości. Startowali razem nie pierwszy raz, a ich zgranie było widoczne na pierwszy rzut oka.
Galopując cały czas aktywnie dotarli do kolejnej kombinacji, gdzie w pierwszej kolejności zaatakowali czerwony wąski domek z numerem szóstym. Do kolejnego domku mając już tylko siedem foule, po których zrobieniu oddali kolejny skok pozwalający im na płynne kontynuowanie przejazdu.
Pochwalony parsknął głośno i chętnie galopował dalej nie dając, Naomi obaw, co do przekroczenia czasu. Utrzymując równe i energiczne tempo dotarli do ósemki, przed którą został lekko podniesiony i miał czas, aby się przyjrzeć. To sprawiło, że nie zawahał się przed oddaniem skoku, po którym galopując dalej mieli do pokonania całkiem spory kawałek trasy pozbawiony przeszkód. Wykorzystując tą okazję Naomi zachęciła Friska do galopu, na co ten odpowiedział ochoczo i mocniej zaczął pchać się zadem tym samym znacząco zwiększając tempo.
Dopiero przed kombinacją 9abc został wyciszony i mocniej zamagazynowany, dzięki czemu podejście pod przeszkodę 9a pozwoliło na oddanie poprawnego i okrągłego skoku. Mimo to wciąż był mocno rozbudzony galopem z przed chwili, ale Naomi znając go doskonale wiedziała, kiedy musi go wyciszać i uspokajać, a kiedy zachęcać do odważniejszego atakowania przeszkody. Tym razem musieli pokonać całą kombinację w spokoju, więc przytrzymywanie Friska było jak najbardziej na miejscu. Przez jelonka skoczył chętnie tak samo jak przez człon C, który był identyczny jak człon A.
Wychodząc z kombinacji nieznacznie opuścił łeb znów zgarniając pochwałę i łapiąc oddech przed kolejnymi przeszkodami. Do dziesiątki galopował pewnie i oddał nad nią swobodny skok, po którym jednak Naomi musiała wziąć go stanowczo na siebie, aby zmieścić cztery foule w dystansie do członu B tej przeszkody.
Do jedenastki mogli pogalopować trochę weselej, co też zrobili, przed samą przeszkodą jednak zwalniając. Dzięki temu zmieścili się w tak wąskim skoku przez niewielką kłodę i kontynuowali galop dalej do dwunastki. Tempo jakim poruszał się ogier nie było już tak agresywne jak na początku, ale nadal pozostawał rześki i miał sporo sił. Odpowiadała za to dobra kondycja i staranne przygotowania do zawodów.
Nad dwunastką oddał daleki, ale płynny skok, w którym swobodnie się rozciągnął. Po wylądowaniu śmiało dodał w galopie słuchając przy tym zachęt ze strony właścicielki, która cały czas motywowała go do walki. Przed trzynastką nieznacznie się skrócił dość dobrze reagując na półparady.
Na szczęście skok nad okserem oddał bez zawahania i w dobrym stylu. To z kolei umocniło jego wiarę w siebie i sprawiło, że skok oddany nad członem B także był pomyślny dla pary. Po wylądowaniu ponownie dodali w dystansie do czternastki, do której musieli trochę sobie pogalopować. Na szczęście sama przeszkoda, nie była w żaden sposób straszna, przez co Frisk pokonał ją lekkim susem i pozostawił za sobą daleko w tyle.

/1-14
_________________

IMIĘ
.............. Wstrząśnięty, niezmieszany.
...................................... Friskey Whiskey
DYSCYPLINA
.............. Skaczę, biegam, tańczę, ewrybadi pomarańcze !
...................................... WKKW
WŁAŚCICIEL
.............. Whiskey, moja żono ...
...................................... Naomi
DOKUMENTY
.............. Papiery, papierki i tyle w temacie.
...................................... Dokumenty

Podkuty na 4, ostatnio: 10.04.20
 
     
Naomi Eaton
Instruktor
★


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat (07.07.1993)
Wzrost: 174 cm

Ostatni trening: 05.2020 - skokowy - Angel's Wings
Podopieczny: Friskey Whiskey, Angel's Wings, Dark Princess Intentians, Maebashi, Charmeur - konie; Flava, Java - kotki.
Pieniądze: £3514

Punkty doświadczenia: 264
Skoki: 94
Ujeżdżenie: 50
Cross: 84
Obycie z koniem: 36


Wysłany: 2019-07-16, 17:29   

NAOMI EATON & FRISKEY WHISKEY - WKKW 3* - PRÓBA TERENOWA


Przed nimi znajdowała się druga, nieco trudniejsza część trasy. Różnica wynikała przede wszystkim z zagęszczenia przeszkód, ale te też stały się trochę trudniejsze. Mowa tu na przykład o dwóch cornerach, które pokazały się im tuż po tym, jak wygalopowali z lasu. Naomi nie przepadała za tym rodzajem przeszkód i Friskey prawdopodobnie podzielał jej zdanie w tym temacie, jednakże ta niechęć nie mogła się przełożyć na wynik, toteż Eaton dołożyła wszelkich starań, by nie zepsuć tego, co dotąd osiągnęli. Odrobinę uspokoiła galop, podnosząc konia i siadając w siodle, co miało jej pomóc w wykonaniu precyzyjnego najazdu na najwęższą część przeszkody. Pilnowała konia w domkniętych łydkach i w dwóch równych wodzach, tym sposobem ograniczając ryzyko wyłamania. Za chwilę posłała go do skoku i gdy tylko się odbił, przeszła do półsiadu i oddała mu rękę. Przy lądowaniu prędko wróciła w siodło i z pomocą paru wyraźniejszych półparad jeszcze trochę skróciła galop, pragnąc zmieścić pięć krótkich foule do identycznego cornera ustawionego kawałek dalej. Gdy udało im się pokonać także drugi człon kombinacji, Nao ponownie zmotywowała ogiera do żywszego galopu, tym bardziej, że trasa przebiegała teraz po łagodnym wzniesieniu. Od czasu do czasu zerkała kontrolnie na zegarek i była świadoma tego, że zmieszczenie się w czasie będzie stało pod znakiem zapytania. Była jednak zbyt dokładna by większą prędkość ryzykować poważnym błędem na którejś przeszkodzie, więc starała się przynajmniej nie zejść poniżej pewnego poziomu.
Najbardziej spowalniały ich właśnie takie kombinacje jak ta, którą rozpoczęli skokiem nad czerwonym domkiem z hyrdą, oznaczonym numerem szesnastym. Do drugiej przeszkody dzieliło ich zaledwie 12 metrów, których Naomi nie udało się rozjechać na zaplanowaną ilość foule. Wszystko za sprawą inaczej wyjechanego zakrętu, w wyniku którego zabrakło im miejsca. Friskey co prawda odbił się, ale sam skok był bardzo pokraczny - ogier zahaczył lekko nogą i bardziej "przetoczył" się przez przeszkodę, niż nad nią skoczył, ale na szczęście nie skończyło się to dla nikogo źle. Mocno stracili natomiast na prędkości, której nie zdążyli odbudować przed kolejnym skokiem nad osiemnastką, z nią jednak radząc sobie lepiej aniżeli z poprzedniczką.
Dopiero za tą przeszkodą mieli szansę ponownie się rozpędzić, wjeżdżając do lasu, przez który przegalopowali w żwawym tempie. Na samej końcówce tego odcinka napotkali wąską, ale łatwą przeszkodę, po pokonaniu której stanęli oko w oko z pierwszą wodną kombinacją. Tu dla odmiany byli w swoim żywiole - Naomi już dawno zauważyła, że Friskey uwielbiał przeszkody i wodę. Pod dwudziestkę podjechała w pełnym siadzie, prowadząc konia w korytarzu z pomocy, po czym dała mu łydkę do skoku. Zgrała się z nim w locie, po skoku wracając do pełnego siadu by mocniej pojechać ogiera dołem i wesoło wjechać do zbiornika z wodą. Przegalopowała przez niego by dotrzeć do ustawionej na środku przeszkody, za którą w dalszym ciągu jechała przez wodę, podpierając Friskiego łydkami, czym dbała o to by nie stracił tempa. Przeskoczyli przez jeszcze jedną przeszkodę, za którą finalnie wyjechali z wody i puścili się galopem przed siebie.
Wychodząc zza zakrętu wkrótce znaleźli się naprzeciw standardowej, przyjaznej dla konia przeszkody, którą Naomi bez obaw skoczyła z Friskim z większego tempa. Po skoku podtrzymała tempo sprzed przeszkody i odważnie najechała na sam środek przeszkody, za którą powtórnie wjechała z nim do wody. Musiała przez nią przegalopować by najechać na drugi człon tej kombinacji. Zważywszy na takie, a nie inne ustawienie przeszkody, zmobilizowała ogiera do energicznego galopu, co miało mu ułatwić skok nad 24b. Po pokonaniu tej przeszkody klepnęła go po szyi i rzuciła jakąś głosową pochwałę, po czym w półsiadzie kontynuowała galop po ostatniej prostej na tej trasie. Ponownie stanęła przed nimi podwójna kombinacja, trudna ze względu na odległości, ze względu na które Naomi znowu musiała lekko zwolnić i podnieść konia, komunikując się z nim poprzez półparady. Podjechała pod przeszkodę w pełnym siadzie i dała mu łydkę do skoku, po czym przeszła w półsiad i oddała rękę. Skok wykończyła lądowaniem na prawo i starannie rozjechała linię do 25b na wyliczoną wcześniej ilość foule, po czym wyprostowała oldenburga przed wąskim frontem i podprowadziła go pod ową przeszkodę. Friskey, mimo tego iż byli na końcówce trasy, nie tracił swojego zapału i z mocą wybił się nad wąski front, zgrywając się z blondynką w locie. Po skoku w dalszym ciągu jechała z prawej nogi, zachęcając konia do śmiałego galopu przed siebie. Pojechała wyznaczoną trasą przez przebiegającą tu drogę i wyjechała na wprost kolejnej przeszkody, której pokonanie nie sprawiło im problemu. Nao miała wrażenie, że byli dobrze przygotowani na ten cross - jak dotąd nic nie było dla nich dużym zaskoczeniem, może tylko odrobinę brakowało im obycia z tak długimi trasami, co odbijało się na czasie... Niemniej za chwilę stanęli przed ostatnimi trzema przeszkodami na trasie - podwójną kombinacją i okrągłą skrzynią. Na ostatnim odcinku trasy Naomi udało się jeszcze wykrzesać trochę energii z Friskiego, ale po skoku nad 27a siłą rzeczy musiała go wziąć lekko na siebie by zmieścić się w linii na drugi człon, którego wybrała prostszy, ale nieco wydłużający czas wariant, w efekcie jednak nie popełniając żadnego błędu. Wówczas pozostała im już tylko jedna przeszkoda, w drodze do której miała miejsce prawdziwa walka z czasem, choć jak się okazało po skoku i minięciu celowników, średnio skuteczna.
Naomi jednak była zachwycona tym crossem w ich wykonaniu i entuzjastycznie pochwaliła konia za kawał dobrej roboty, w końcu niczego się nie bał i dawał z siebie wszystko. <3

/15-28
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2019-07-16, 20:01   Naomi Eaton & Dark Princess Intentians

NAOMI EATON & DARK PRINCESS INTENTIANS - 1*

PRÓBA UJEŻDŻENIOWA


Zostało wykonanych 18 rzutów kostką k100+k40, przeliczonych zgodnie z systemem ocen ujeżdżenia w WKKW.
Wynik: 131.433 / 200 = 65,717%



76; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: 3,2 punktu karnego
79; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca) lub ślizga się; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu: 3,2 punktu karnego
68; Dekoncentracja, strach; na trasie para napotyka hałaśliwą publiczność, głośną muzykę lub koń wyraźnie boi się przeszkód czy elementów trasy.
84; Poprawa techniki; koń podczas zawodów, widocznie poprawia technikę swoich skoków/baskilu, co może mile zaskoczyć jeźdźca. Sprawia mniej problemów w prowadzeniu, będąc bardziej samonośnym, bardziej precyzyjnym i odważnym.

Opis



PRÓBA SKOKOWA

65;
Trącenie przeszkody podczas skoku;
a) bez naruszenia przeszkody.
79; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca. Przekroczenie normy czasu
56; Trącenie przeszkody podczas skoku;
b) powodujące konieczność odbudowy przeszkody. 4 punkty karne



INSTRUKCJE

• Przejazd można podzielić na dowolną ilość postów.
• Realizacji podlega jedynie próba terenowa. Wynik próby ujeżdżeniowej i skokowej liczy się do końcowego wyniku, a w temacie widnieje tylko dla informacji usera, by był świadom jak poszły mu pozostałe losowania. ;)
• Zawody rozgrywają się na dworze.
• Na początku każdego przejazdu proszę wstawić:
Kod:
[center][size=10][color=#beb7a4][b]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - WKKW 1* - PRÓBA TERENOWA[/b][/color][/size][/center]
 
     
Oliver Pelerieux
Zawodnik
Skoki


Płeć: mężczyzna
Wiek: 29 lat
Wzrost: 186 cm
Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling.

Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave
Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka
Pieniądze: £4670

Punkty doświadczenia: 292
Skoki: 186
Ujeżdżenie: 22
Cross: 42
Wyścigi: 3
Obycie z koniem: 37


Wysłany: 2019-07-17, 19:16   

OLIVER PELERIEUX & NOTESIQUE NOX - WKKW ENTRY


Mieliśmy za sobą już parę wspólnych zawodów, a mimo to wciąż miałem wrażenie, że jest to stresująca dla Nox sytuacja. Także dzisiaj miałem problem by prawdziwie ją rozluźnić i skupić na pracy, co nie oznacza, że sytuacja była beznadziejna. Pomimo trudności zdołałem przygotować klacz do startu, właściwie ją rozgrzewają, po czym mogłem być jedynie dobrej myśli, że tym razem pójdzie nam lepiej niż zwykle. Niespokojne zachowanie Nox zwykle było przeszkodą do wykonania próby terenowej/skokowej bez punktów karnych, ale nie traciłem wiary w nią. Może po prostu musiała dojrzeć do tego albo zwiedzić więcej świata... Po to też tutaj byliśmy.
W każdym razie, wkrótce nadeszła nasza kolej, więc jadąc stępem i prowadząc Nox na kontakcie, skierowałem się w pobliże boksu startowego, by wraz z końcem odliczania zagalopować. Wycofanie klaczy mogło wpłynąć na tempo, więc na początku starałem się ją zmobilizować i ośmielić. Jadąc w półsiadzie, podpierałem karą łydkami i śmiało jechałem przed siebie. Pierwsza przeszkoda na szczęście była jedną z tych, które konia raczej ośmielają, aniżeli onieśmielają, więc nawet w przypadku "patrzącej" Nox nie wyczułem z jej strony zawahania. Spokojnym, równym krokiem dojechaliśmy do kłody, przed którą dałem klaczy łydkę, wskazując jej miejsce odbicia. Cały czas robiłem za jej przewodnika, nie zostawiałem jej samej z takimi decyzjami i przede wszystkim często chwaliłem, mając nadzieję, że to ją dostatecznie ośmieli i zachęci do pokonywania kolejnych przeszkód.
Po skoku nad jedynką od razu pochwaliłem Nox głosem i klepaniem po szyi, po czym kontynuowałem galop w półsiadzie do drugiej przeszkody. Ta, co było do przewidzenia, nie budziła już w klaczy zaufania, dlatego wykonałem parę półparad, czując, że Nox się rozprasza. Przed przeszkodą wróciłem w siodło by skrupulatnie domknąć klacz dołem i zapobiec skróceniu się, po czym posłałem ją do skoku, w którym odciążyłem grzbiet konia przechodząc do półsiadu. Oddałem jej też rękę, nie pozwalając sobie na szarpanie. Ponownie ją pochwaliłem za odwagę, po czym kontynuowałem galop do kolejnej przeszkody, która nie była już tak niepokojąca. Pokonawszy ją, wjechaliśmy do lasu.
Blisko przez pół kilometra galopowaliśmy między drzewami, nie spiesząc się nadmiernie, ale też nie ociągając. Po wyjechaniu z lasu czekała na nas przeszkoda podobna do poprzednich. Odniosłem wrażenie, że Nox bardziej przeszkadzało nagłe wyjście z cienia na ostre słońce, niż sama przeszkoda, dlatego ponownie skupiłem jej uwagę z pomocą półparady. Pokonawszy przeszkodę, dalej jechaliśmy wyznaczoną trasą, która przebiegała przez piaskową drogę. To znowuż lekko zaniepokoiło Nox, ale podparta łydką dzielnie przeszła na drugą stronę, a potem zostało nam około czterdzieści metrów do kolejnej przeszkody, której mogła się przyjrzeć z daleka. Szła dość pewnie, ale mimo wszystko przed przeszkodą wróciłem do pełnego siadu i domknąłem Nox dołem, minimalizując ryzyko odmowy czy wyłamania. Podyktowałem klaczy miejsce odbicia i wyszedłem za jej ruchem do niedużego półsiadu, w którym oddałem jej rękę, gładko przedostając się z nią na drugą stronę.
Kilkadziesiąt metrów dalej czekała na nas kolejna, bardzo podobna przeszkoda. Zauważyłem, że po paru skokach i pochwałach Nox się trochę ośmieliła, bo do szóstki nie musiałem już tak mocno jechać jej dołem. Równo dogalopowaliśmy do miejsca odbicia, skąd wysłałem klacz do kolejnego skoku, po którym kontynuowaliśmy galop z lewej nogi na siódmą przeszkodę, stanowiącą połowę trasy. Ponownie stanowiło to mniejszy problem niż odcinająca się od trawy piaskowa droga, ale tym razem nawet przez to Nox przegalopowała bez wahania, najwyraźniej wreszcie się w tym odnajdując. Trasa wbrew pozorom nie była długa, mierzyła mniej niż 2 kilometry, ale przez to, że przez jej połowę Nox trochę się "skradała", straciliśmy trochę cennego czasu. Przy okazji wyczerpała te pierwsze zapasy energii, więc miałem świadomość tego, że jeżeli chcę dojechać na metę o czasie, to muszę pilnować tempa. Zachęciłem więc klacz do szybszego galopu, podpierając ją łydką i lekko wysyłając z ręki, co poskutkowało wyraźnym przyspieszeniem na odcinku do ósmej przeszkody. Uspokoiłem galop dopiero gdy ósma przeszkoda pojawiła się w naszym zasięgu, półparadami lekko zaokrąglając galop i podnosząc karą przed oddaniem skoku nad białą przeszkodą, przed którą wróciłem w siodło i przypilnowałem Nox w korytarzu z pomocy, nie zostawiając jej innego wyjścia niż skok. Kolejna przeszkoda była bliźniaczo podobna, trasa pod tym względem była nudna, ale to akurat mnie cieszyło, że organizatorzy wyrozumiale podeszli do tego, że to klasa dla zielonych koni, które pierw muszą się ośmielić i nauczyć pokonywać takie dystanse. Po skoku nie zwiększałem ponownie tempa, jako że było całkiem dobre. Odnalazłem wzrokiem kolejną, trochę bardziej wymagającą, ale wciąż niską przeszkodę, przed którą ponownie wróciłem do pełnego siadu. Lekko podniosłem Nox i doprowadziłem ją do tego niedużego stołu, po czym posłałem do skoku i zgrałem się z ruchem karej, przechodząc do półsiadu na czas lotu i oddając jej rękę. Po odejściu spod przeszkody wróciłem do półsiadu, odciążając grzbiet klaczy i pozwalając jej na chwilę swobodniejszego galopu, zanim naszym oczom ukazała się jedenasta przeszkoda, również prowokująca oddanie nieco bardziej okrągłego skoku. Podczas lądowania za jedenastką zasugerowałem Nox lądowanie na prawą nogę, z której kontynuowaliśmy galop do dwunastej przeszkody. Wyczułem jak Nox nieco za mocno koncentruje się na gałęziach, które miały pełnić rolę straszaka, więc wykonałem kontrolną półparadę, po której mocniej domknąłem ją dołem przy najeździe pod skrzynię, ostatecznie posyłając do skoku.
Największe wahanie poczułem chyba przy wodzie (12), bo choć była to tylko kałuża, to pomysł pokonania jej wzbudził w Nox spore wątpliwości. Usiadłem w siodle odpowiednio wcześniej i dosiadem oraz łydkami stale sugerowałem klaczy ruch do przodu, na wodzach natomiast pilnowałem by nie wywiozła mnie po krzakach. Mogłem pojechać na około (jak pokazuje trasa), ale na tym stracilibyśmy za dużo czasu, a poza tym Nox musiała się nauczyć pokonywania także tego rodzaju przeszkód, więc przeprowadziłem ją przez wodę, po wszystkim entuzjastycznie chwaląc ją za odwagę, której - pomimo tych wszystkich momentów zawahania - dziś zdecydowanie jej nie brakowało! Tuż po wyjściu z wody zachęciłem ją do odbudowania tempa galopu, kierując się na ustawioną na wprost przeszkodę, po pokonaniu której znaleźliśmy się dosłownie na ostatniej prostej do mety. Nie patrzyłem już na czas wiedząc, że nie mamy go w zapasie, więc zmobilizowałem się do tego, by jeszcze trochę dodać na tym ostatnim odcinku. Czternasta przeszkoda była wstępem do bankietów, a więc wymagała wskoczenia na nieduży stopień, co w rzeczywistości i naszym wykonaniu wyglądało jak szerszy skok galopu pod górkę, w trakcie którego mimo wszystko pozostałem w półsiadzie i podążyłem ręką za ruchem pyska konia, nie blokując jego ruchu. Kilka foule galopu dalej czekała na nas kolejna przeszkoda, po której dodaliśmy do ostatniej przeszkody, ustawionej na samym końcu trasy. Odpowiednio wcześniej wróciłem w siodło by zamknąć klacz w korytarzu z pomocy i nakierować ją na sam środek zielonej skrzyni. Podyktowałem Nox miejsce odbicia, a gdy wyszła do skoku, podążyłem za nią przyjmując niezbyt głęboki półsiad i oddając jej wodze. Po skoku i minięciu celowników stojących parę metrów dalej, poklepałem karą po szyi i poluźniłem lekko wodze, zaraz przechodząc do kłusa. Dojechaliśmy nieznacznie spóźnieni, ale byłem zadowolony z tego przejazdu, czego nie omieszkałem się przekazać Notesique poprzez pochwały.
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find three hobbies you love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.

maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're m o r e than a friend [1]

keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» Aileen Elizabeth Jillian «

my horses give me the wings I lack
» Cruzeiro Soldat Shockwave Ophelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
r e s u l t s


…………………………………………………………………………….. wścieklik ©


+ Za kolejny trening z dowolnym trenerem otrzymujesz 2xpunktów (loteria 28.05)
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,11 sekundy. Zapytań do SQL: 9