NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Jessie
2020-01-06, 22:06
Krajowe zawody skokowe
Autor Wiadomość
Angel's Wings
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 14 lat {15.05.2005}
Rasa: koń oldenburski
Wzrost: 173 cm

Ostatni trening: 12.07. - skokowy - Naomi
Właściciel: Naomi
Cena: £3450

Doświadczenie w skokach: 180
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25
Doświadczenie z lonżowania: 48
Kondycja: 101
Szybkość: 101
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2019-01-20, 10:01   

NAOMI EATON & ON THE ANGEL'S WINGS - C


Po lądowaniu za członem 6b ruszył na kolejne przeszkody galopem z prawej nogi, po lekkim łuku udając się na siódmą przeszkodę, która również była okserem. Naomi wcześniej wyrównała tempo, podnosząc go do przeszkody, co później pozwoliło mu dobrze ją sobie obejrzeć. Z tempem również nie miał problemów, dostosowując się do sugestii kobiety. Angel pewnie i spokojnie skierował się na środek siódemki bez żadnych potknięć docierając na przeszkodę, gdzie ponownie wszystko zadziałało należycie, ogier wybił się energicznie, z siłą płynącą z zadu, we wskazanym miejscu aby znowu na czysto pokonać okser. Zaraz po lądowaniu blondynka zaczęła go prowadzić na trzyczłonowy szereg, po łuku w lewo, na którym siwek zachowując dotychczasowe tempo i zaangażowanie zadu wyginał się się bardziej wokół jej łydki, tak aby zyskać ciaśniejszy zakręt na pierwszy człon - stacjonatę, aby naprostować do niej. Pozwoliło to oldenburgowi dobrze przyjrzeć się przeszkodzie, zanim skierował się wprost na jej środek, aby wybić się zgodnie z Naomi w odpowiednim miejscu. W skoku zaprezentował ładny baskil, układając się w locie, aby dopasować do przeszkody, zgrywając się z blondynką. Zaraz po lądowaniu skupił się na drugim członie, który teraz znajdował się przed nimi. Został podniesiony również i do tej przeszkody i domknięty dołem. Spokojnie zmieścił się pomiędzy 8a a 8b, by w odpowiednim miejscu wybić się nad przeszkodę. Poderwał przody, potem tyły, ładnie ułożył się w locie, by spokojnie wylądować za przeszkodą i ponownie kierując swą uwagę na trzeci człon tego szeregu, tym razem okser, który nie wzbudził w nim żadnych szczególnych obaw. Tak więc i tym razem, pozostając w aktywnym okrągłym galopie, ruszył prosto na środek przeszkody, podczas tego krótkiego najazdu Naomi ponownie podniosła go do przeszkody i przygotowała do jej pokonania, po czym Angel idąc za własnym doświadczeniem i sygnałami od kobiety wybił się we wskazanym miejscu z siłą idącą z zadu, by ładnie zabaskilować, wyciągnąć się nad przeszkodą, co koniec końców pozwoliło mu ją pokonać, oddając przy tym nieco obszerniejszy skok, adekwatny do rozmiarów i rodzaju przeszkody. Po lądowaniu od razu rozpoczął galop z prawej nogi, ruszając na dziewiątą przeszkodę. Podniesiony i na nowo skupiony galopował dalej, wciąż równym, zadowalającym tempem i aktywnie, skręcając ku okserowi. Na zakręcie dzięki jej pomocom dokładnie podstawiał zad, wyginając się od jej łydki, zyskując okrąglejsze foule, po czym naprostowali do dziewiątej przeszkody, tak, że spokojnie się do niej zmieścili. I tym razem przeszkoda nie wzbudziła jego niepokoju, spokojnie, ale też z właściwą sobie koncentracją w obranym przez nich miejscu wybił się energicznie, ponownie wykorzystując siłę płynącą z zadu, by wznieść się nad przeszkodę, gdzie popisał się ładnym baskilem, jednocześnie zgrywając z Naomi, by spokojnie wylądować za przeszkodą, od razu galopując dalej, znowu z prawej nogi. Chętnie dodał w tempie, skoro miał zielone światło od blondynki. Nie wykorzystywał tej sytuacji nadmiernie, ale też nie ociągał się, ruszając żwawo ku przedostatniej przeszkodzie. Przy tym prawidłowo wyginał się na dość obszernym łuku ku stacjonacie, po czym po naprostowaniu przechodząc do tempa odpowiedniego do pobliskiej przeszkody, tak aby bezpiecznie mogli ją pokonać. Ta misja została zakończona sukcesem, Angel znowu włożył wysiłek, aby pokonać przeszkodę na czysto, przy tym prezentując ładny styl, po czym ruszyli na lewo ku jedenastce, z którą chyba oboje wietrzyli możliwość największych problemów. Póki co jednak Naomi prowadziła go pewnie i spokojnie, co też dawało mu pewien komfort, więc na razie utrzymując stałe tempo wpisywał się ładnie w zakręt, po którym dopiero naprostowali tak, aby siwy miał możliwość dobrze się przyjrzeć przeszkodzie. I tu nastąpiło wyzwanie na spojrzenia. Konkretnie ogier obrzucił okser z rowem takim spojrzeniem, że przeszkoda powinna się rozpaść sama z siebie, ale jeszcze mogli im tego nie uznać, no więc dobrze, niech sobie stoi. Parsknął cicho, strzygąc uszami, jednak cały czas był skoncentrowany na Naomi. Na ostatnie dwie foule bez problemu poszerzył wykrok, nie prezentując na razie, żeby miał zamiar się wyłamać, gdyż po prostu bardzo tego nie chciał. Na szczęście kobieta działała, co sprawiło, że pomimo pewnych obaw Angel pewnie i mocno wybił się w odpowiednim miejscu, nad przeszkodę, gdzie już żadnych obaw nie miał. Ułożył się w skoku, wyciągając nad jedenastką, dopasowując ułożenie ciała do kształtu przeszkody i zgrywając w ruchu z Naomi. Sam był z siebie nawet zadowolony po tym skoku, bo w końcu jego - i Naomi - było na wierzchu. Kontynuował dobre tempo do minięcia celowników, po czym też bez oporów zwolnił, parskając z zadowoleniem i chętnie przyjmując pochwały od Naomi. Z kłusa zwolnił jeszcze do stępa i opuścił parkur w dobrym nastroju.

[7-11]
zt
 
     
Falling Away
Ujeżdżony
Książę Zajebistości


Płeć: ogier
Wiek: 5 lat (21.12.)
Rasa: KWPN
Wzrost: 168 cm
Właściciel: Tate
Cena: £1300

Doświadczenie w skokach: 43
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 34
Doświadczenie z lonżowania: 37
Kondycja: 35
Szybkość: 36
Klasa startów: Skoki: L1

Wysłany: 2019-01-20, 12:49   

TATE VARDAS & FALLING AWAY WITH YOU - LL


Falling miał już co prawda jakieś doświadczenia w zawodach, jednak przez wzgląd na to, że miał różne wzloty i upadki, oraz zmiany właścicieli (i mówię tu o samym Orchardzie, w którym przecież był od podrostka, co brzmi trochę tak, jakby teraz był seniorem, bardzo żwawym do tego) nie było to jakoś bardzo bogate doświadczenie, któe zawsze chętnie pogłębiał. Teraz byłz Tate i wyglądało na to, że tak zostanie, co dawało mu stabilizację i możliwość rozwoju. Chociaż oczywiście to same plusy, że to nie był jego pierwszy start w życu, w szczególności dobrze dla Tate, ale i chwała jej, że i pod tym względem chce go rozwjać. Jakoś dotarli na miejsce, dzień przed zawodami, tak więc gniadosz miał możliwość mniej więcej zaaklimatyzować się i zapoznać z atmosferą. Następnego dnia jednak miały już miejsce zawody, więc Tate dość szybko wypatrzył na horyzoncie. Atmosfera miałą na niego jednak wpływ, co jednk nie zmieniło przesadnie jego zwyczajowego usposobienia, jedynie je wzmacniając, więc byłdziś jeszcze bardziej uroczy i nabuzowany. Tate na pewno była zachwycona tym faktem. Mimo to dał się jakoś ogarnąć, oporządzić, osiodłąć słowem przygotować, aby dziewczyna mogłą go zabrać w pobliże parkuru konkursowego, aby się przygotować i rozgrzać. Potrzebował nieco pracy nad tym, żeby go skoncentrować na tym co trzeba, a nie na tym co nie trzeba, jednak póżniej nie było problemu z zaangażowaniem. Starał się ładnie wyginać od jej łydki, dokładnie wpisując w wolty, na samym początku z lekką niechęcią przyjmując, że na okserach loty w kosmos nie przynoszą takiego efektu. Po kilku próbach młody się ogarnął i stwierdził, że okej, może skakać w dal i też będzie efetownie jak cholera. Zbliżała się pora ich startu, więc Tate pozbierała go, prosząc o kłus i prowadząc na parkur. Oczywiście na samym począteczku próbował coś jeszcze kombinować z tempem i umówmy się, że nie po raz ostatni, jednak te kilka kół na wolnej przestrzeni trochę go uspokoiło i zajęło, więc na razie się "uspokoił", poświęcając uwagę amazonce i tym elementom parkuru, które mogły budzić niepokój, lub sprawiać trudności, a któe mu wskazywała i tak w oczekiwaniu, aż obecna tu para skończy parkur i oni będą mogli rozwalić system - oczywiście w pozytywnie zajebistym sensie.
W końcu ich wezwano, więc Falling kłusem, w któym Tate anglezowała wjechał na parkur konkursowy, póki co jeszcze nie przeszkadzając kończącej parze. JAk na razie Falling wciąż był dość skupiony i sondował otoczenie, więc nic specjalnie nie odstawiał. Jeszcze po obejrzeniu sobie przeszkód, byli już gotowi do startu, co kobieta zasygnaizowała, kiedy Falling ruszył na linię startu między szeregiem, po drodze rozpoczynając galop z lewej nogi, tak jak go o to poprosiła Tate. Do aktywnego galopu też go nie musiała przekonywać, problem byłraczej z tym, żeby nie przesadzał w rozpędzaniu się, powiedzmy jednak, że jak na razie to jej się udawało. Po przejeżdzie pomiędzy szeregiem ogier zakręcił, kierując się na pierwszą przeszkodę, tym wypracowanym tempem, obrzucając przeszkodę uważnym wzrokiem, jednak bez odrobiny obaw względem jedynki, co pozwoliło im na spokojny dojazd pod samą przeszkodę, gdzie idąc za sygnałami od Tate Falling wybił się w miejscu, które spokojnie można było uznać za właściwe, celując jednak nie w kosmos, ale tak, aby zyskać właśnie dalszy skok. Dość łądnie ułożyłsię w locie, zgrywając nawet z Tate, by dość szybko po lądowaniu skupić się na kolejnych wyzwaniach, a nie na tym, żeby okazać wszem i wobec swą radość z małych, chociaż nie nieistotnych rzeczy. Lądowanie na lewo, po czym zagalopowałz tej włąśnie nogi, kierując się na drugą przeszkodę po ściętym nieco za siódemką zakręcie. Całe szczęście Falling wciąż byłczymś na tyle zajęty, żeby się skupiać zamiast szaleć z tempem i coś odstawiać. Galop w jego wykonaniu byłnadal aktywny, a może nawet bardzo aktywny, lecz przy tym okrągły i pozostawał dość optymalny względem przeszkody. Na stacjonatę naprostował na dwa foule przed nią, co pozwoliło im i tym razem bezpiecznie dotrzeć do miejsca gdzie Away znów ochoczo i energicznie się wybił, jednak stosownie do przeszkody. To pozwoliło mu skupić się na prawidłowym baskilu nad przeszkodą i lekkim lądowaniu, zamiast na tym jak wysoko nad tą przeszkodą będzie, chociaż pokonał ją ze spokojnym zapasem.
I tym razem lądowanie pozostało na lewo i z tej nogi rozpocząłFalling galop za przeszkodą, kierując się na trzecią przeszkodę przez ścięcie i zakręt przy ósmej przeszkodzie. Póki co Falling nadal byłw miarę spokojny i zaangażowany, a przy tym skupiony, co chyba było kluczem do celu, aby jak najmniej było sytuacji w których próbował coś odstawić. Ale Fall to Fall, Książę Zajebistości i tak dalej. Tak całkiem bez odstawiania cyrkó nie może być. Utrzymywałdość aktywne (momentami nad aktywne) tempo na łuku do trzeciej przeszkody, w który też starał sięłądnie wpisać. Trójka również była stacjonatą, dość podobną do poprzedniej, więc pięciolatek nie miał problemu z nią, ani z jej wyglądem, był nadal dość skłonny do współpracy, co pozwoliło mu skierować się prosto na przeszkodę, na jej środek, by wybić się w dobrym miejscu energicznie, ale nie jakoś bardzo przesadnie. Spokojnie i ładnie wyglądał jego skok, a pomimo drobnych trudności, tudzież sprzeczności wylądował na prawo, z kolei z tej nogi ruszając dalej. Z tempem nadal nie miał problemów, uzyskując energiczny, aktywny galop, mimo wszystko gorzej bywało z jego skupieniem, ale atmosfera i spora ilość bodżców wokół, jednak po trochu robiła swoje. Po lekkim łuku w prawo ruszył na okser, który jednak wzbudził swymi rozmiarami wątpliwości, tak więc Tate postarałą się o to by wcześniej na niego naprostowali, co chyba było dobrą decyzją. Falling miał okazję dobrze przyjrzeć się przeszkodzie, nie wykazując może strachu jej wyglądem lub rozmiarem, lecz jedynie odrobinkę niepewności, jednak Tate czuwała więc bezpieczne dojechali pod okser, gdzie ogier zachował się należycie, wybijając się w prawidłowym miejscu z energią płynącą z zadu. W ten sposób znowu udało im się oddać dalszy skok. W locie dość ładnie się ułożył, zgrywając też z włąścicielką. Przy lądowaniu ponownie udało mu się obrać galop z prawej nogi, aby ruszyć nadal energicznym galopem na piątkę. W sensie na przeszkodę, chociaż jego galop na ocenę piątkę też zasługiwał :) Ponieważ jednak gniadosz już rozprawiłsię z podobnymi przeszkodami jak stacjonata z numerem 5, ta też nie sprawiłą mu trudności, a więc owocnie ją pokonał, aby ruszyć na szereg, który na pewno nie był łatwym elementem. Wybrali obszerniejszy, dłuższy najazd na pierwszy człon szeregu, co Falling nadrabaił wciąż aktywnym tempem, chociaż opamiętał się do takiego galopu, aby przy tym wygiąć się i łądnie wpisać w łuk na 6a. Taki najazd pozwalał im jednak na większą linię prostą przed stacjonatą. To sprawiło, że mimo wszystko znależli się bez żadnych przygód po drodze pod pierwszym członem, gdzie i tym razem Falling nie zawiódł, wybijając się w dobrym miejscu, aby na czysto i łądnie pokonać przeszkodę, co też zrobił, ale też spokojnie póżniej odjechać spod przeszkody i zmieścić się przed okserem, mimo, że mogło to wymagać nieco więcej gimnastyki. Cały manewr jednak się udał i znajdując się pod 6b Away znowu wybiłsię energicznie i w prawidłowym miejscu, aby spokojnie, na czysto i w łądnym stylu pokonać także człon b. A wtedy cała jego uwaga "popłynęła" do ostatniego elementu szeregu. Podczas niebyt długiego najazdu na 6c akurat trafiłmu się moment dłuższego, bardziej wytrwałego skupienia, tak więc zgodnie z sugestiami Tate wydłużył wykrok, "stosując" nadal aktywne, ale powiedzmy, że rozsądne tempo. W ten sposó zmieściłsię do stacjonaty i finalnie ją również pokonał i pozostawił w tyle nienaruszoną. Przed nim po prostej niemal znajdował się okser, na który gniadosz ochoczo się rozpędził, dając się jednak mniej więcej skrócić na dwa foule przed samą przeszkodą. Ogier ponownie dość dobrze współpracował z Tate podczas najazdu, a także w skoku, gdy znowu ze sporą energią wybił się w zasugerowanym miejscu, wzbijając nad przeszkodę, gdzie znowu pracował nad odpowiednim ułożeniem i zgraniem ze swą amazonką. Zaraz przy lądowaniu już na lewo, ruszył z tej właśnie nogi na ósmą przeszkodę, dość ostrym łukiem koło dwójki. Przy tym Falling zachowywał wciąż energiczne, aktywne tempo, z czym akurat miał najmniejszy problem podczas swoich dotychczasowych przygód z Tate na tym parkurze. Naprostowali w takim momencie, że udało im się zmieścić, do stacjonaty, koniec końców więc Falling po wybiciu w dobrym miejscu pokonał i ją na czysto. Po lądowaniu zainicjował galop z lewej nogi, powoli zwracając uwagę na szereg przeszkód 9ab, który kończył parkur. I tym razem nie miał problemów z dodaniem w tempie do pierwszego członu, gdzie pod 9a i tym razem dobrze zareagował wybijając się w prawidłowym miejscu i wkładając wysiłek w ładny baskil, oczywiście taki, na jaki go było w tej chwili stać, wyciągnięcie ciała nad przeszkodą, by wylądować za nią i ruszyć zaraz na stacjonatę 9b. Przed przeszkodą Tate zgrabnie go ogarnęła, skracając foule, więc Falling zmieścił się w dystansie do drugiego członu, który został zwieńczony kolejnym, udanym skokiem. Chwilę później minął celowniki. Już bez oporu, dzięki temu, że cały parkur forsował aktywne tempo, przeszedł w kłus, opuszczając teren parkuru, ochoczo przyjmując głaskanie i pochwały od właścicielki, chociaż z typowym dla siebie przeświadczeniem, że oczywiście to wszystko mu się należało. Wiadro marchewek też, więc weź się Tate po nie kopsnij!

zt
_________________
F A L L I N G  A W A Y  W I T H  Y O U
KWPN  4 yo [21.12]  Insane Gold x Fooling Fantasia


Staying awake to chase a dream
......tasting the air you're breathing in
× Tate Vardas ×

Promise to hold you close and pray
....watching the fantasies decay
× Delfinek × Mikkeru × Marcus ×

All of the love we left behind ....
..........watching the flash backs intertwine
× love ×
Hide all these feelings I keep to myself
...............Need you right now but you stuck in the ville
× xxxx × xxxx × xxxx ×

passport  gallery

@edit by Tatesiowa dla mojego kochanego Księciaaa 
 
     
Luke
Trener
★


Płeć: mężczyzna
Wiek: 27 lat
Wzrost: 189 cm
Zawód: jeździec & trener
Partner: Liska

Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise
Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell
Pieniądze: £12235

Punkty doświadczenia: 437
Skoki: 133
Ujeżdżenie: 253
Cross: 35
Obycie z koniem: 17


Wysłany: 2019-01-20, 14:25   

LUKE SUGARMAN & KRUGERRAND - CS


Ten wyjazd zdecydowanie nie należał do nich, ogier był o wiele bardziej pobudzony już podczas oporządzania, nerwowość jaka się u niego pojawiła była Luczkowi nieznana i nie potrafił w pełni uspokoić podopiecznego ani z ziemi, ani z siodła. Było to o tyle dziwne, że w domu, choć nadal czasem ścierali się o pałeczkę dowodzącego podczas treningów skokowych, to ogólnie dogadywali się dobrze, w przeciwieństwie właśnie do dzisiejszego dnia. Brunet nie umiał powiedzieć, co za tym mogło stać, może doszło do jakiegoś dziwnego wydarzenia przed przyjściem wszystkich do najmowanych boksów i Krug się przez nie rozstroił... Sugarman próbował swoich sił na rozprężalni, by rozluźnić i skupić na sobie ogiera, ale totalnie bezskutecznie, co niejako domknęło koła, sprawiając, że i sam jeździec był wytrącony z równowagi. W trakcie galopów i pojedynczych skoków na rozgrzewkę, które jakoś szły, ale nie brakowało w tym wszystkim polotu i lekkości, nagle usłyszał jakieś krzyki swojego luzaka. Kiedy się skupił, ogarnął, że powinien już znajdować się na hali konkursowej i dość lekkomyślnie skierował w jej stronę Kruga, szybkim kłusem z krótką przerwą na stęp pomiędzy docierając na miejsce. Był poddenerwowany i wyjątkowo nie za bardzo myślał, powinien zrezygnować z przejazdu i dać ogierowi spokój, ale zamiast tego bez pomyślunku zatrzymał go prawie na środku hali, mechanicznie ukłonił się w stronę budki sędziowskiej po czym wypchnął go do stępa w lewą stronę, chwilę później posyłając impuls do galopu. Był w jakimś dziwnym transie, jakby przez to wszystko wyszedł z siebie i poszedł na widownię a na końskim grzbiecie siedział teraz... no kto? Po obszernym łuku w lewo ominął dwunastkę i piątkę, niemal bezwiednie wyjeżdżając dosiadem każdą foule galopu, co nie należało do najprzyjemniejszych doznań na tak spiętym skokowcu. Chyba przez to był lekko wychylony do przodu, co dało ciemnogniademu szansę na wymknięcie się spod niego już na samym początku i kiedy wyprostował go na oksera z numerem jeden, Krug mógł robić co chciał, więc nie obyło się bez nitro w zadzie w jego stylu i tak dziwny, mocny i niedocelowany z odległością skok, że Luczkiem zatrząsło w locie, do którego nie dość, że nie posłał zdecydowanego sygnału, bo jakby nie był na to gotowy, to też spóźnił się z wyjściem do półsiadu, w efekcie zaburzając głównie własną równowagę, ale i równowagę ogiera przy jakimś takim ciężkim lądowaniu. Już teraz wiedział, że nic z tego dalej nie będzie, ale no właśnie, zrobił się na tyle nieswój by nie przerwać przejazdu tylko kłócił się z Niemcem na prostej za jedynką, nie mogąc dojść do ładu i składu z nim takim pędzącym z sylwetką sarny, co tylko zapewne bardziej nakręcało samego Kruga. W efekcie, całe chyba szczęście, brunet zagapił się i nie odbił na zakręt w lewo do dwójki, tylko przejechał kawalątek dalej i tak oto zaczęli kierować się po łuczku do siódemki, na numerek której nawet nie zwrócił uwagi, że się nie zgadza. Za bardzo był skupiony na tym, by wziąć ogiera na siebie i nie dać mu się dalej rozpędzać, tym razem przed przeszkodą posłał mu już impuls i chociaż i tak dość płasko przelecieli nad stacjonatą, obyło się bez zrzutki. Niemniej jednak po wylądowaniu usłyszał dzwonek oznaczający zakończenie przejazdu i dopiero po chwili doszło do niego, że rzeczywiście pomylił przeszkody, co w tym momencie ich dyskwalifikowało. Zanim udało mu się sprowadzić Krugerranda z galopu do kłusa minęła dłuższa chwila, w końcu potem zwolnił go do stępa i opuścił halę. Udał się z ciemnogniadym oczywiście na rozprężalnię by tam rozstępować go w ręku. Musiał mu się jakoś zrekompensować za to wielkie nieporozumienie podczas dzisiejszej jazdy, ale najpierw skorzystać usług stróżującego na wydarzeniu weterynarza, aby przeprowadził oględziny ogiera i pomógł właścicielowi ustalić, co mogło być przyczyną takiego a nie innego odstępstwa od normy.

[ zt ]
_________________



so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~

przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integrity promise, saver ~
it's my dream team

        »» so i run and hide and tear myself up


          start again with a brand new name
          ....................and eyes that see into
          ....................................i n f i n i t y

          osiągnięcia & kp.............................∞

× garderoba × jesień/zima × zawody × skrzynka × torba ×
equip | × | × | × | × | × | × | x | ment

× g a l l e r y ×
× look: Adam Gallagher's ×

 
 
     
King Dice
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat
Rasa: SWB
Właściciel: Charlotte Thorsdatter
Cena: £2300

Doświadczenie w skokach: 65
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 30
Szybkość: 45
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-01-20, 16:02   

TATE VARDAS & KING DICE - L




Ogier, stępując w ręku, bardzo się niecierpliwił, dodatkowo będąc wyraźnie podekscytowany obecnością innych koni i całym zamieszaniem. Podczas rozgrzewki trudno było mu się na czymkolwiek skupić, a co dopiero na jeźdźcu, co owocowało wieloma nieporozumieniami. Rozkojarzony i rozjuszony często walczył z Tate, chcąc stawiać jej warunki ich współpracy.
Wchodząc na parkur, znacząco się wyciszył, w polu widzenia mając tylko jedną parę, którą szybko stracił zainteresowanie. Na jej nieszczęście dalej bronił się od kontaktu, chowając się za wędzidłem i niekiedy zarzucając pyskiem w górę z myślą poluźnienia wodzy. Poruszał się wśród przeszkód, szczególnie zwracając uwagę na przeszkodę z numerem 5, do której nawet nie widziało mu się wtedy podjechać, pływając dziewczynie w bok.
Wzrokiem odprowadził kończącą przejazd parę i tuż po tym, jak Tate upewniła sędziów, co do swojej gotowości, udał się kłusem na jedną ze ścian, następnie przechodząc do wyższego chodu. Poruszał się obszernym galopem, nieśmiałe zaczynając delikatnie opierać się na obu wodzach, niekiedy jednak znowu wychodząc poza kontakt. Zjechał ze ściany, krótko po tym przecinając linię startową, przed sobą w niedużej odległości mając pierwszą przeszkodę. Działanie dosiadu zachęciło go do poszerzenia swoich ram, ale niekoniecznie zaktywizowało jego zad. Żeby zacząć konkretniej pracować ciałem potrzebował stałego kontaktu, a w tym przypadku nie chciał zaufać jej ręce, niezbyt dążąc do zaakceptowania wędziła, które jedynie od czasu do czasu zagryzał.
Odważnie podszedł do oksera, wybijając się w mniej więcej odpowiednim miejscu, sugerując się sygnałem od dziewczyny. Skok był płaski ze względu na słabe zaangażowanie zadu, ale wysokość była na tyle mała, że nie miał problemu z przeskoczeniem go w takim stylu. Wylądował na wskazaną nogę, kontynuując galop po łuku do dwójki, dodając w dystansie do niej. Podczas samego najazdu zaniepokoił go stojący po lewej stronie "krzaczek", na którego nerwowo łypał ślepiami. Odbił się bardziej po prawej stronie stojaka, po lądowaniu na prawo wyrzucając gwałtownie lewą nogę, chowając uszy w siwej grzywie. Podczas wyjeżdżania zakrętu nie spieszył się tak, jak miał w zwyczaju, licząc się z tym, że mógł łatwo stracić tam równowagę. Wyprostował się wystarczająco wcześnie przed stacjonatą, aczkolwiek zbyt późno oderwał się od ziemi, przez co puknął drąga, ale nie na tyle mocno, by go zrzucić. Sprawnie wylądował i przyjrzał się stojącemu w linii okserze, unosząc pysk przed pion. Niechętnie, ale jednak skrócił się przed czwórką, co wkrótce zaowocowało kolejnym czystym skokiem. Zmienił nogę i ponownie wjechał na dość niewygodny dla niego zakręt, na którym skrócił się, trochę zwalniając. Przed piątką delikatnie się zawahał, ale żywe kolory później zmotywowały go do mocniejszego odbicia ponad drągami, nie mając ochoty na bliższe spotkanie z nimi. O dziwo dopiero po półparadzie poprzedzającej szereg delikatnie uniósł się na przodach, "budząc" w końcu zad do pracy. Równym tempem dotarł pod pierwszy człon, odbijając się już wyżej i zauważalnie lepiej pod względem technicznym. Zmieścił się w odległości do drugiego członu bez większej potrzeby korekty ze strony jeźdźca, oddając kolejny, prawidłowy skok. Wylądował w równowadze i na wskazaną nogę, kierując się do następnej przeszkody. Odbił się w wygodnym miejscu, wyciągając szyję, pyskiem podążając za oddaną ręką Tate. Po lądowaniu zbliżał się do ósemki aktywnym tempem, nie wypadając z rytmu przez bliską obecność stojącego oksera, który nie należał do zbioru z ich trasy. Zgrywając się z ruchem dziewczyny, z łatwością oderwał się od ziemi, lądując miękko i bez większych problemów. Wrócił chwilowo na ścianę, z której to pokierował się trzy członowy szereg. Przed okserem nabrał prędkości, ale nie na tyle, by w niego wpaść. Pierwszy skok wyszedł naprawdę dobrze, aczkolwiek nie pasowało mu po lądowaniu, przez co przypadkiem musnął kopytem drąga stacjonaty. Dojeżdżając do 9C nie miał już takiego problemu, co wcześniej, dobrze radząc sobie z przeskoczeniem stacjonaty. W mocnym tempie podjął się najazdu na dziesiątkę, natychmiastowo odpowiadając na łydkę dziewczyny, która wskazała mu miejsce odbicia. Złożył się odpowiednio w locie, po którym bezpiecznie wylądował i finalnie przekroczył linie mety. Po przejściu do stępa udał się na rozprężalnie.
_________________

I WON'T LET YOU FORGET ME





II msc zawody skokowe L Charlotte Thorsdatter
II msc zawody skokowe L Tate Vardas
II mac zawody skokowe P Tate Vardsas

sprzęt | galeria | paszport




 
     
Kaept'n Nemo
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: belgijski koń gorącokrwisty
Wzrost: 170 cm

Ostatni trening: 02.06.2020 - skokowy - Yukio
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 134
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 14
Doświadczenie z lonżowania: 31
Kondycja: 30
Szybkość: 57
Klasa startów: Skoki: N

Wysłany: 2019-01-20, 17:02   

JAMES LEVRULL & KAEPT'N NEMO - P - cz. II


Nie był świadom tego, że właśnie zakończyli pierwszą część parkuru, więc prośba o dodanie w galopie zadziałała na niego lekko elektryzująco, bowiem nie spodziewał się tego w tym momencie. Przyspieszył może aż nadto energicznie, ale bez walki pozwolił Jamesowi na wyregulowanie i dostosowanie tempa tak, by było ono optymalne i nie zagroziło ich wynikowi. Nemo był dobrym koniem na ściganie się i ryzykowne najazdy, bo jeśli odmawiał skoku, to tylko przez własne widzimisię, na które nie miało wpływu nic, czemu można by szybciej zaradzić. Póki co nic takiego nie chodziło mu po głowie, więc chętnie skorzystał z zaproponowanego przez Jamesa skrótu i skoczył okser pod lekkim skosem, nawet nie zwracając na to uwagi. Nie potrzebował idealnie prostopadłych najazdów, czując się już w skokach na tyle pewnie, żeby nie stanowiło to dla niego żadnego problemu. Taki skok zresztą umożliwił im podjęcie kolejnego skrótu, polegającego na skręceniu przed, a nie za piątą przeszkodą. To, że Nemo ochoczo przystawał na takie rozwiązania, nie było niczym zaskakującym, przynajmniej nie dla osoby, która już go dobrze zna, bo generalnie nie można mu było wiele zarzucić w kwestii ujeżdżenia. Był dobrym, posłusznym koniem, któremu tylko czasem przepalały się styki, co chyba urosło już do rangi narowu, który ciężko było do końca wyplenić. Dziś jednak był wyjątkowo dobrze nastawiony, toteż pozostał w walecznym duchu podczas najazdu na ósemkę, nad którą po raz kolejny oddał wysoki skok, wysoki na tyle, by nie trącić przeszkody bez konieczności wysokiego podnoszenia nóg... Nie było w tym żadnej logiki, wszakże wysokie loty męczyły go jeszcze bardziej niż składanie podwozia, ale widocznie nie tak to funkcjonowało w jego małym rozumku. Naprawdę małym...
Wylądowawszy, parsknął krótko i na pełnym luzie galopował dalej, nie spinając się perspektywą kolejnych skoków, ani też się przesadnie nie ekscytując. Taki spokój dawał Jamesowi szerokie pole do działania, bo ogier był mu w pełni podporządkowany i nie dyskutował z jego zdaniem. Z tego względu w szereg wszedł z oczekiwanego miejsca, natychmiast odpowiadając na łydkę do skoku i zgrabnie wyciągając się w locie nad okserem. Wylądowawszy, z pomocą jeźdźca przeniósł z powrotem ciężar ciała na zad i za moment ponownie wyszedł do skoku, w którym jednak Levrull nieopatrznie mu przeszkodził, zwyczajnie wybijając go z równowagi przedwczesną prośbą o zakręt. Zupełnie go to zdekoncentrowało, więc podkulił pod siebie zad, w efekcie tyłami ściągając zawieszony pod sobą drąg. Rzutki zdarzały mu się naprawdę rzadko, więc jak się łatwo domyślić, ugodziło to w jego ambicję. Dzięki temu chyba po raz pierwszy podczas tego parkuru postarał się w skoku nad dziesiątą przeszkodą, mimo tego, że jego jeździec dostał lekkiego dupościsku. To jednak nie przeszkodziło Nemo w rozciągnięciu się nad przeszkodą i podniesieniu nóg, co jak się okazało, potrafił jednak zrobić, jeśli tylko chciał. Po skoku odepchnął się dynamicznie od ziemi, aktywnie galopując do ostatniej już przeszkody, do której wybił się ze wskazanego mu miejsca i ponownie popisał się w locie, starannie składając i pracując szyją, czym faktycznie zasłużył sobie na pochwałę, tuż po ukończeniu parkuru.
Opuścił go energicznym krokiem, nie wyglądając na zmęczonego.


[7-11]
_________________


~*~

imię; Kaept'n Nemo
po Kick the Clouds i Cachaca
ksywki; Nemo, Kapitan Nemo
moje; paszport, sprzęt skokowy
uwagi; nie zostawiaj mnie samego i
przywiązanego bo się zdziwisz.
mam smaka na banana. i nie lubię nudy na jeździe.
nie chciej się o tym przekonać...



właściciel; takich trzech jak nas dwoje
to nie ma ani jednego, ?
lubiani; od razu milej, prawda?
nielubiani; oszczędź nam czasu i nie pokazuj
mi się więcej na oczy.

osiągnięcia; od zera do bohatera [kiedyś będą]
potomstwo; mój powód do dumy

~*~


 
     
Integrity Promise
Skokowiec


Płeć: klacz
Wiek: 10 lat
Rasa: Han x Hol
Wzrost: 180 cm

Ostatni trening: 19.03.2020 - teren z Lukiem
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £3550

Doświadczenie w skokach: 214
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 20
Kondycja: 105
Szybkość: 104
Klasa startów: Skoki: CS

Wysłany: 2019-01-20, 19:49   Re: Luke Sugarman & Integrity Promise

LUKE SUGARMAN & INTEGRITY PROMISE - C

Siwa faktycznie od jakiegoś czasu już zasilała jego szeregi i dogadywali się nie najgorzej. Mimo że darzyła go odpowiednią dozą zaufania i szacunku, nie był wstanie do końca utemperować jej charakterku i co nieco jej zostało. Promise w końcu pod stałym jeźdźcem zaczęła pokazywać i swój naturalny charakter, ale także ogromne predyspozycję które wręcz kipiały pod jej skórą i w końcu mogły wyjść na światło dzienne. Klacz bez problemu i ze stoickim spojem zniosła transport, a także dość łatwo zaaklimatyzowała się w nowej stajni. W dniu zawodów była rześka i rozluźniona, gotowa do wszelakiego działania. Dlatego za równo ogarnięcie jej w stajni, jak i na rozprężalni odbyło się dość sprawnie i szybko. Nie podobała się jej jedynie przesadnie bliska odległość przy nich innych par, ale jakoś ostatecznie mogła to znieść. Dlatego kiedy ich wywołali na halę konkursową, to był ich czas na zaprezentowanie się ponieważ oboje byli zwarci i gotowi. Dopóki mieli jeszcze czas, okrążyli przeszkody dookoła, skupiając swoją uwagę szczególnie na okserze z rowem wodnym oraz nietypowo ustawionym na parkurze samochodzie. Żaden jednak z nich nie wzbudzał w siwej obaw, przyjrzała im się krótko dla zakodowania sobie że stali tutaj właśnie. Czy on właśnie sugerował że ona była stara? Nie wiedział że takich rzeczy kobiecie się nie mówi? Wstydź się :lol2:
W końcu w kłusie skierowała się w prawy górny róg hali, by tam po ukłonie jeźdźca i wraz z jego sygnałami przejść do galopu na prawą nogę. Pojechali od razu na prawo w stronę bandy, by spod niej odbić na niezbyt ciasny łuk do przeszkody numer jeden. Siwa pchała się mocno z zadu w przód, wchodząc nim głębiej pod kłodę i pozostając na elastycznym kontakcie. Miała naturalnie dość obszerną foule, więc zgarniała sporą ilość terenu pod sobą. Wygięła się od jego pomocy na łuku, tak aby poprawnie zachować na nim ustawienie oraz tempo. Po naprostowaniu się do oksera, przyjrzała mu się krótko i skupiła na pomocach wysyłanych przez jeźdźca. Po dojechania do miejsca wybicia wyszła do skoku po łydce od Luka, składając kończyny pod siebie i nurkując nosem w dół. Za balansowała odpowiednio ciałem w locie, by przefrunąć na czysto nad pierwszą z przeszkód. Miękko zaraz wylądowała po drugiej stronie oksera, by powrócić do tempa sprzed skoku i pokierować się po łuku do kolejnego oksera. Galopowała nadal pod górkę używając zadu jako motorku swojego napędu, prostując się ze spokojem do przeszkody i zaraz dojeżdżając do miejsca wybicia. Tam ponownie wyszła do skoku pod sygnale od Luka, wykonując w locie baskil nad przeszkodą i pokonując ją również na czysto. Jeszcze jednak w locie zmieniła nogę na lewą zresztą zgodnie z sugestią jeźdźca, by po lądowaniu za przeszkodą kontynuować galop z tej właśnie nogi. Obrzuciła kątem oka samochód który stał na parkurze, ale już go wcześniej widziała. Jadąc jednak dalej w kierunku trzeciej przeszkody, wykręcając właśnie za ów pojazdem na trzecią przeszkodę - stacjonatę. Z chęcią po drodze rozwinęła skrzydła, kiedy tylko dostała ku temu zielone światło. Przed naprostowaniem się jednak do owej przeszkody dość niechętnie dała się zwolnić, osadzając się przy tym bardziej na zadzie i unosząc się na przodach. Szanowała i słuchała dzisiaj wyjątkowo Luka bez większego zgrzytu, co owocowało jak na razie czystym i dobrym przejazdem w ich wykonaniu. Po dojechaniu do miejsca wybicia wyszła z niego do skoku nad przeszkodą, przelatując nad nią na czysto i po chwili lądowała już za nią na ziemi. Nie rozpędzała się tym razem w dystansie, by pojechać kawałek na wprost i zakręcić na wysokości siódemki w lewo po łuku na czwartą przeszkodę. Dzięki temu naprostowali się do oksera numer cztery, który teraz stał na ich drodze. Wtedy znacznie też przyspieszyła, tracąc jednak trochę rozumu przy tym i zdrowego rozsądku. Ostatecznie wyszła do skoku pracując jednak mocno cielskiem w locie, tak aby uratować skok i nie strącić przeszkody. Na szczęście lata praktyki i doświadczenia pomogły jej w tym i nieco ociężale wylądowała po drugiej stronie oksera. W dystansie do piątki klacz jednak była już pod kontrolą, przyjmując reprymendę dość niechętnie ale co poradzić miała? Siwa była pełna niespodzianek jeszcze takich jak ta, albo podobnych. Wbiła wzrok w kolejną przeszkodę, którą zaraz miało przyjść jej pokonać i nie szalejąc skupiła się na wyczekiwaniu pomocy od właściciela. Gładko dojechała do miejsca wybicia, by w nim wyjść po sygnale od jeźdźca do skoku. Wyszła wysoko w górę, składając zaraz kończyny pod siebie i nurkując nosem w dół z idealnym balansem ciała w locie. Podczas lotu zmieniła nogę na prawą, by po lądowaniu na tą nogę właśnie dalej kontynuować galop. Nie rozpędzali się w dystansie, ponieważ od razu po lądowaniu wpisali się w nadchodzący zakręt który prowadził do szeregu 6ab. Pozwalała się prowadzić Lukowi tak jak on to dokładnie zaplanował, wyjeżdżając dość gładko zakręt z zachowaniem tempa i ustawienia. Dopiero po naprostowaniu się do pierwszego członu, klacz lekko dodała w tempie do oksera oznaczonego 6a. Wyszła do skoku w wyznaczonym do tego miejscu, by gładko przelecieć nad okserem i po lądowaniu od razu podnieść się do drugiego członu, zachowując jednocześnie aktywne tempo galopu. Siwa jednak wpisała się przy tym w robocze tempo, a nie pędzące na łeb na szyję. Wyjechali dwie foule galopu do stacjonaty oznaczonej 6b, by wyjść nad nią ostatecznie do skoku. Wykonała baskil w locie podobny do tego sprzed momentu nad pierwszym członem, by po lądowaniu skierować się na przeszkodę numer siedem. Klacz jakoś rozochociła się dotychczasowymi skokami i sukcesami i faktycznie miała chyba własną wizję na rozjechanie tej linii do przeszkody jak i sam skok nad nią. Klacz po drodze do przeszkody unosiła łeb i mieliła wędzidło, walcząc nieco z właścicielem jednocześnie na szczęście nie tracąc przynajmniej w tempie. Ostatecznie jednak to facet wygrał z czego siwa niekoniecznie była zadowolona, a jej nie zadowolenie spotęgował fakt że stuknęła w drąg górny oksera. Na szczęście jednak on nie spadł, ale siwa zrzuciła po lądowaniu z siebie emocje poprzez oddanie z zadu. Przez to wszystko nogę zmieniła dopiero lotnie w dystansie do kolejnej przeszkody, gdzie starała się przy okazji nieco wyciszyć. Galopowała dalej na lewo, by wyjechać coś niemal na kształt pełnego koła prowadzącego do kolejnego szeregu tym razem trzy członowego 8abc. Udało jej się dość poprawnie wpisać w zakręt, dzięki czemu zachowała ustawienie, a tempo nieco zostało przyhamowane. Dzięki czemu udało im się sprawnie naprostować do tej kombinacji i odpowiednio skupić na jej pokonaniu, co wcale nie musiało być łatwe. Zdecydowała się zaufać mu tutaj bezgranicznie i dała się sprawnie poprowadzić przez wszystkie przeszkody, wsłuchując się jak najuważniej w jego pomoce. Dojeżdżała spokojnie do miejsca wybicia za każdym razem, zachowując jednak energię potrzebną do skoku i pracując aktywnie zadem. Wychodziła do lotu dopiero po wyraźnym sygnale od jeźdźca, wykonując poprawny baskil w locie. Podczas lotu na okserze 8c zmieniła nogę na prawą, by po lądowaniu kontynuować z niej galop dalej po parkurze. Wyjechali zaraz łuk na prawo, by naprostować się do kolejnego oksera do którego na kilka foule przed oddaniem skoku dodała kontrolowanie w tempie. Przeskoczenie tej przeszkody okazało się tylko formalnością, by kontynuować dalej galop na prawo i pojechać po sporym łuku aż za jedynką na stacjonatę numer 10. Oparła się na jego pomocach, by jak najlepiej wyjechać łuki prowadzące do owej przeszkody. Dzięki temu że zaczęła się go słuchać, wyjechali naprawdę fajnie do owej stacjonaty i mieli optymalne warunki do oddania skoku. Podjechała do miejsca wybicia dość żywym, energicznym tempem i spod owego punktu wyszła do skoku nad przeszkodę. Przefrunęła nad przeszkodą bez większego problemu, zmieniając nad przeszkodą po raz ostatni nogę w locie ponieważ tego wymagał program. Po lądowaniu kontynuowali galop na lewą nogę, by zaraz po kilku foule na wprost zacząć wyjeżdżać zakręt w tamta stronę. Nieco skrócili najazd do ostatniej przeszkody, co było dość dobrym posunięciem. Czekał w końcu na nich okser z rowem z wodą, więc im mniej klacz nad nim myślała tym lepiej. Pracując mocniej zadem który wchodził pod kłodę, dodała lekko w tempie pod kontrolą Luka i dojechała do miejsca wybicia. Nie wahała się ani w dojeździe do przeszkody ani podczas wyjścia do skoku nad nią, dlatego bez błędnie wzbiła się w powietrze. Tam od razu podciągnęła kończyny pod siebie i zanurkowała nosem w dół, rozciągając się nad przeszkodą i pracując cielskiem w locie. Bezpiecznie i przede wszystkim na czysto wylądowali na przeszkodą, by pojechać kawałek jeszcze na wprost w galopie i dopiero po minięciu celowników zaczęli zwalniać do kłusa. Para mogła być z siebie naprawdę dumna, bo ich przejazd mimo drobnych pomyłek należał do udanych. Finalnie przeszła do stępa, parskając w odpowiedzi na pochwałę od jeźdźca i zjechała z nim zaraz z hali na rozprężalnie.

z.t
_________________


I N T E G R I T Y...P R O M I S E
» Han x Hol « » 180 cm « » Cornet Obolensky x Daquiri «

I never knew you were, the someone waiting for me.
o w n e r » Luke Sugarman «
I'm kinda tired, bring your soothing arms my way
My back is achin' and my body sore
l i k e » Lubiani ludzie « .......
But you knew that I would go anywhere for you
'Cause it ain't over, until she sings
f r i e n d s » Lubiane konie «
I was nice to the people that I meet, but inside there was hate.
.................e n e m i e s » Nielubiane konie i ludzie «

passport • gallery


@edit by Delfin, only for Integrity P.
 
     
Whatever Impossible
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: Holsztyńska
Wzrost: 175 cm

Ostatni trening: 07.02.2020 - skokowy - Lucas
Właściciel: Lucas Vaugier
Cena: £2675

Doświadczenie w skokach: 49
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 31
Doświadczenie z lonżowania: 54
Kondycja: 65
Szybkość: 67
Klasa startów: Skoki: P

Wysłany: 2019-01-20, 22:05   

TATE VARDAS & WHATEVER IMPOSSIBLE - LL

Dla ogiera również była to doskonała okazja do rozwijania się. Nadal był jeszcze młodym koniem i jego doświadczenie było ubogie, więc każdy start dla niego był ważny. Miał wcześniej jakiś właścicieli, ale nikt nie dbał o jego rozwój należycie i teraz był jako wolny strzelec dla kogoś takiego właśnie jak Tate. Ogier dość nieźle zniósł transport przyczepą do jednej z angielskich miejscowości. Problem jedyny jaki był, to że jechał w tej przyczepie z trzema ogierami i prawdopodobnie narobili wiele hałasu i rabanu. Dopiero się wyraźnie uspokoił i rozluźnił już w stajni, szybko się przy tym aklimatyzując do nowego miejsca. Miał na to około jeden pełny dzień, więc idealny czas jak dla niego. W dniu zawodów dał się szybko i sprawnie wyczyścić oraz osiodłać, a na rozprężalni również nie sprawiał większych problemów. Nieco się spinał na początku, ale to kwestia nowego miejsca i par których nie znał. Jednak szybko się dostosował i rozluźnił, dlatego rozgrzewka przebiegła po myśli kobiety i bez większych zgrzytów. Najpierw oczywiście się rozstępowali, ale także i rozgrzali w dwóch wyższych chodach naturalnie później. Wyjechali wiele łuków i skoczyli kilka przeszkód na rozgrzewkę, by odpowiednio przygotować się do zawodów. W końcu powrócili do stępa w którym oczekiwali wezwania na parkur konkursowy.
Wraz z sygnałem od kobiety przeszedł do kłusa, by wjechać na halę gdzie mieli rozpocząć swój przejazd. Okrążyli go nieco zapoznając się z co trudniejszymi przeszkodami, podczas kiedy poprzednia para kończyła jeszcze swój przejazd. W końcu nadeszła ta chwila kiedy mieli rozpocząć swój przejazd, dlatego wraz z pomocami od Tate przeszedł do energicznego galopu. Od razu zaczął mocniej pracować zadem, wchodząc nim głębiej pod kłodę i pozostając lekki na przodach. Jednocześnie był miękki w pysku, pracując z ręką kobiety i pozostając wyczulony na jej sygnały. Najechał na pierwszą z przeszkód kierując się na nią za przeszkodą numer 6c, jadąc po linii prostej do oksera zaczynającego parkur. Wraz z otrzymaniem łydki do wybicia wyszedł do skoku nad przeszkodę, składając nogi w locie pod siebie mocno do swojego ciemnego cielska i nurkując nosem w dół. Po lądowaniu na lewo w kierunku drugiej przeszkody - stacjonaty, gdzie lekko dodał w tempie do niej i wpisał się poprawnie w łuk prowadzący na prostą do przeszkody wsparty przez pomoce kobiety. Po naprostowaniu się do stacjonaty ogier nie stracił nagle rozumu, tylko zachowując wcześniej obrane tempo z aktywnym zadem dojechał do miejsca wybicia. Wyszedł płynnie do skoku wykonując w locie baskil nad przeszkodą, by dalej lądować na lewą nogę i to na nią kontynuować galop. Objechali kolejno przeszkodę z numerem osiem, by pojechać po lekkim łuku na trójkę również stacjonatę. Ogier doświadczenia nie miał za dużego, ale kiedy miał je nabierać jak nie teraz? Musiał oswajać się z ciężkimi manewrami albo trudnymi, jak zwał tak zwał. Jak najlepiej wpisał się w zakręt podtrzymany przez kobietę w pomocach, by nie zmiennym tempem dojechać do owej przeszkody i wraz z pomocami do skoku wyjść do lotu nad przeszkodę. Nie miał problemów z czystym skokiem nad przeszkodą, natomiast w locie zmienił nogę na prawą po otrzymaniu sygnałów odpowiednich od Tate. Pojechali kawałek na wprost, by zakręcić po łuku na okser numer cztery. Naprostował się odpowiednio do przeszkody, dojeżdżając do niej z mocniej pracującym zadem i lekkim przodem oraz w skupieniu. W miejscu wybicia po łydce od kobiety ponownie przeszedł do skoku, wykonując nad przeszkodą baskil. Podczas lądowania dalej na prawo, ogier skupił wzrok od razu na piątce która stała w dość bliskiej odległości od poprzedniej przeszkody. Wyjechali przy tym lekki łuk do stacjonaty, by po dojechaniu do miejsca wybicia wyjść do skoku gdzie ogier złożył kończyny pod siebie i odpowiednio za balansował ciałem podczas skoku. Dzięki temu pokonali ową przeszkodę na czysto, a po lądowaniu kontynuowali galop dalej na prawo. Wyjechali szeroki łuk na potrójny szereg oznaczony 6abc, Udało im się wyjechać dobrze zakręt, więc po wyjściu na prostą do szeregu nie musieli walczyć o ostatnie poprawki lub się martwić przynajmniej teoretycznie że coś pójdzie nie tak. Po podjechaniu do stacjonaty wyszedł do skoku w wyznaczonym miejscu, przelatując na czysto nad pierwszym członem. Podczas lądowania podniósł się zgodnie z sugestią kobiety, by dokładnie zmieścić się do drugiego członu - oksera, którego również udało im się pokonać poprawnie. Podczas lądowania ponownie szybko się podniósł do trzeciego członu, mieszcząc się na odpowiednią foule do wyskoku nad nią i zaraz wychodząc do skoku po odpowiednim sygnale od Tate. W locie wykonał baskil i lądowanie tym razem wypadło na lewo, by wraz z zetknięciem się z podłożem kontynuować energiczny galop na tą nogę. Praktycznie na wprost znajdowała się kolejna siódma przeszkoda, która była okserem. Spokojnie podjechała pod ową przeszkodę, by pokonać ją bez większych trudności. Po wylądowaniu znów na lewo pojechali przyklejeni wręcz do stacjonaty numer 2 od strony ściany, nabierając jednocześnie nieco tempa w dystansie do przeszkody. Ogier sam w sobie się nieco zawahał, ale zaufał tu kobiecie i jej doświadczeniu. Naprostował się odpowiednio na środek przeszkody, by dojechać zaraz do miejsca wybicia i po sygnale od kobiety wyjść do skoku nad przeszkodą. Wykonał baskil w locie i wylądował ponownie na lewo, kierując się na drugi szereg tym razem podwójny 9ab który kończył jednocześnie ich przejazd. Ponownie dodał zgodnie z sugestią kobiety w tempie, dojeżdżając pewnie do pierwszego członu i pokonując go na czysto. Podczas lądowania podniósł się do drugiego członu, rozjeżdżając odległość z przytupem i wychodząc mocno do ostatniego skoku. W locie złożył kończyny mocno pod siebie i zanurkował nosem w dół, by pokonać szereg i jednocześnie cały parkur z czystym kontem. Po lądowaniu przejechali zaraz linię mety, by za nią zwolnić po chwili do kłusa i w nim zjechać z parkuru.

z.t
_________________
rodzice: Weltstar x Zarah DKG
dokumenty: passport
moje: gallery

[img]xxx[/img]

Podkuty na przody, ostatnie przekucie - 12.02.2020
 
     
Pandemonium
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 8 lat
Rasa: koń pełnej krwi angielskiej
Wzrost: 170 cm
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £2250

Doświadczenie w skokach: 123
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16
Doświadczenie z lonżowania: 47
Kondycja: 63
Szybkość: 63
Klasa startów: Skoki: N1

Wysłany: 2019-01-20, 22:25   

CHRISTIAN LEVRULL & PANDEMONIUM - N


Nic nie zapowiadało, że miałby przestać być narwanym folblutem, chociaż faktycznie zdarzało się tak, że możliwość jako takiej współpracy z nim istniała. Poza tym Christian zapewniał mu ostatnio w miarę możliwości częste starty w zawodach, tak więc podróż na miejsce odbywania się tych zawodów wcale go nie zdziwiła. Oczywiście przez cały czas, do momentu kiedy pojawił się u niego Christian i póżniej, gdy ogarnął go i zabrał na rozgrzewkę Pandemonium nie mógłby się cały czas powstrzymywać od "drobnych" złośliwości, któe oczywiście mu się zdarzały. W końcu gdy zaczęli rozgrzewkę przed startem, Christian zdecydowanie dobrze ją ukierunkował, bo Pandemonium miałswoje skłonności do nadmiernego spieszenia się na parkurze i poza nim, oraz innych wybryków. Tak poprowadzona rozgrzewka, nastawiona na rozlużnienie i przepuszczalność, ze skokami oddawanymi ze wskazówką sprawiały, że chociaż nie była to sprawa prosta karoszowi udawało się skupiać na istotnych rzeczach, utrzymywać bezpieczne dla wszystkich tempo, dobrze rzadziłsobie też z ustawionymi przeszkodami, a na pewno nie był już taki nabuzowany, co też było sporym plusem. W końcu udali się na parkur, gdzie jeszcze startowałą poprzednia para. W tym czasie ogier zapoznawał się z ustawionymi tutaj przeszkodami. No proszę, folblut się niczego nie boi i też przeszkody rzadko budziły w nim jakieś obawy, chociaż też zdarzały się takie, dziwnie zbudowane, nazbyt kolorowe jak na gust Pandy. Póki co byłmniej więcej spokojny i rozglądał się po obiekcie, zapoznając z jego atmosferą i oczywiście przeszkodami. W końcu tamta para zakończyłą swój udział i przyszła ich kolej, co obwieścił dzwonek. Poproszony przez Christiana zagalopował z prawej nogi, i jak to on potrzebował chwili, żebyporozumienie było możliwie i żeby dał się trochę przegadać co do tempa, aby było ono ciut mniej mordercze niżby chciał - dosłownie i w przenośni. Stopniowo jednak nawiązywał tą współpracę z Christianem, dając się skracać, lub wydłużając wykrok, jeśli mu to zasygnalizował. Mężczyzna posyłał mu też półparady, któe chyba można nieśmiało powiedzieć, że wpływały na niego dość dobrze. W końcu naprostowali do przeszkody, mając sporo czasu by się do niej przygotować, to jednak nie było już sygnałem dla karosza, żeby zacząć szaleć. Odważnie i żawo ruszył do przeszkody, jednak też nie wpędzając się na nią zanadto, co pozwoliło mu wybić się w odpowiednim miejscu. Wybicie to było energiczne, ale też nie jakoś wyrażnie przesadzone. Oderwał się od ziemi, prezentując przy tym ładny baskil, wyciągnął się nad przeszkodą, nawet zgrywając z jeżdżcem, by wylądować za przeszkodą, którą pozostawił nienaruszoną. Christian już pokierowałgo na drugą przeszkodę po obszerniejszym łuku, starając się aby go dobrze wyjechać. Tak się stało, Pandemonium co prawda nabrał jeszcze trochę tempa, co jednak nie przeszkodziło mu by odpowiednio wygiąć się na łuku, przed naprostowaniem na drugą przeszkodę, jednocześnie też wpisując się w wyliczoną ilość fouli. W ten sposób cali i zdrowi trafili pod przeszkodę, gdzie Pandemonium wykorzystał właściwe miejsce i sugestie od Chrisa, by w tym miejscu, po otrzymanej łydce ponownie wybić się do skoku, układając się w nim prawidłowo, aby koniec końców pokonać stacjonatę z bezpiecznym zapasem. Działania Levrulla skupiające się od razu na kolejnej przeszkodzie sprawiały, że na razie podobnie było też z anglikiem. Nie miał aż tyle czasu, żeby coś odstawiać, pomimo zapewne chęci, których do takich rzeczy nigdy mu nie brakowało, jednak skupienie na kolejnych wyzwaniach były korzystne dla osiągnięcia jako takiego porozumienia z Levrullem. Nie zwalniał w galopie na kolejną przeszkodę, na którą udał się po łuku w lewo, który wykręcili raczej obszerniejszy, przytulając się tylko bardziej do mijanej szóstki. Następnie naprostowali do przeszkody, gdzie i tym razem dał się do niej nieco przytrzymać, aby idąc za własnym doświadczeniem i pomocami Christiana wybić się w najlepszym miejscu i znowu zaprezentować ładnie nad trójką, pokonując ją na czysto i w dość ładnym stylu. Wtedy w linii prostej przed nimi znalazł się rów z wodą. Co prawda mieli dłuższy odcinek najazdu, co dawało im okazję, by dobrze się do tej przeszkody przygotować. Wygląd przeszkody jak na razie nie wzbudził obaw karosza, jednak był nieco oporny na co innego - nawet lekkie zwolnienie i tu nie obyłoby się bez lekkiej walki z Chrisem, w końcu jednak Pandemonium "zgodził" się na lekkie zwolnienie do czwórki, a dzięki korytarzowi z pomocy powstrzymywał się od cytując "głupich pomysłów", które w jego skromnym mniemaniu wcale nie były głupie. Ostatecznie jednak dojechali pod przeszkodę, gdzie ogier znowu korzystając z własnej intuicji, ale też zachowując komunikację z Christianem, wybił się energicznie, baskilując nad przeszkodą, aby odpowiednio się nad nią ułożyć, wyciągnąć w skoku i zgrać z właścicielem, co pozwoliło mu na dokrycie przeszkody, pokonanie jej na czysto.
Pandemonium też byłraczej zadowolony, że udało im się w taki sposób pokonać przeszkodę z wodą i zostawić ją za sobą, teraz jednak czekał ich szereg 5abc, na który ruszył po zakręcie w lewo. I tym razem miał problem w tym, by obrać choćby trochę spokojniejsze tempo, które pozwoliłoby im pokonać szereg bez obaw o życie. Koniec końców zweryfikował go łuk i działania Christiana, co sprawiło, że przed naprostowaniem na szereg skróciłsię w tempie, tak aby się nie zabili na któejś z tworzących go przeszkód, chociaż nadal jeśli chodzi o tempo jego galopu, było ono zapewne bardziej aktywne, niż Christian by tego chciał. Po uzyskaniu tego porozumienia naprostowali na 5a i podczas tego krókiego najazdu na okser udawało mu się trzymać go w skróćeniu, a przy tym skupionego, by wypuścić go nieco do przodu w ostatniej chwili. Pandemonium wykorzystał tę sytuację, by w zasugerowanym miejscu wykorzystać siłę z zadu do wybicia, po czym zgrabnie ukłądając się w skoku, dopasowując do kształtu i rozmiaru przeszkody, zgrywając przy tym z włąścicielem. W ten sposób pokonałna czysto pierwszy człon, lądując dodatkowo w takim miejscu, że powinni się zmieścić do drugiego członu, co im się udało w jednej foule. Z resztą zaraz po lądowaniu karosz wykazał zdolność do współpracy również koncentrując się na członie b, tak więc zmieścili się, by po dojeżdzie pod ten człon, również i jego pokonać na czysto. Do ostatniego członu mieli nieco więcej miejsca, co było bardziej kmfortową sytuacją, ale o dziwo folblut prezentował sobą pewną chęć do współpracy, co też odegrało swoją rolę w tym, że 5c także pokonali na czysto.
Być może rzeczywiście lepiej zaczęło im się wieść z dogadaniem się w kluczowych momentach, tudzież po prostu Pandemonium uznał, że jeśli chce pokonać przeszkodę, a nie zatrzymać się na niej tak będzie lepiej. Zawody i tak były dla niego momentem pewnej mobilizacji, ale próżno oczekiwac, że całkiem zapomni o swoich złościwościach i forsowaniu aż nazbyt mocnego tempa i odstawianiu innych cyrków. Kolejna, szósta już przeszkoda znajdowała się po lekkim łuku. Pandemonium nadal ochoczo galopował, nie wykazując jak na razie obaw przed przeszkodami i nie inaczej było tym razem, z resztą czując, że ma okazję do przyspieszenia wykorzystał ją jak zwykle aż nadto, co wymagało jednak pró skorygowania, chociaż nie pędziłna tyle, aby ich wciągnąć w okser, czego mógł obawiać się Christian. Zamiast tego wyrównał przed przeszkodą do akceptowalnego i bezpiecznego tempa, wcześniej miałokazję dobrze przyjrzeć się przeszkodzie, któa jednak nie obudziłą w nim żadnych strachów. Doprowadzony w korytarzu z pomocy pod szóstkę znowu korzystając z własnego doświadczenia, ale w porozumieniu z Christianem wybił się energicznie w odpowiednim miejscu, zabaskilował, łądnie ułożyłw skoku i zgrał z nim w ruchem. Chociaż zawsze w odbicie wkłądał dużo energii to nie było jego celem skakanie w kosmos. Mimo to zawsze miał całkiem bezpieczny zapas centymetrów, a przy tym styl z jakim pokonywał przeszkody na tym nie cierpiał. Po lądowanu ruszyłgalopem z lewej nogi na siómą przeszkodę po łuku, jednak na nim przytulając się bardziej do przeszkody z numerem 2. Do tego zawsze karosz wykorzystywał choćby nieco dłuższy najazd, aby znowu trochę się rozpędzić, ale przy tym trzeba mu oddać, że nie ignorował istnienia przeszkody przed nimi, ani tym bardziej pomocy od Christiana. Tak więc brał pod uwagę skrócenie w tempie, które nastąpiło przy naprostowaniu do stacjonaty, kiedy to dał się do niej wyrównać, przy tym wpisując się w zaplanowaną ilość fouli, obserwując stacjonatę uważnie, czy też wręcz wyzywająco, ale i tym razem nie pojawiły się u niego najmniejsze nawet obawy przed tą przeszkodą. I tym razem dotarli bezpiecznie pod stacjonatę, gdzie ogier płynnie, ale energicznie wybił się w prawidłowym miejscu, podrywając najpierw przody, potem tyły i prezentując ładny baskil, bez problemu przelatując nad przeszkodą. Szereg 8ab znajdował się po prostej przed nimi. Dobre jak dotąd rozjechanie linii powinno im zapewnić optymalny najazd na człon a, chociaż nie obyłoby się tak całkiem bez jakiegoś drobnego zrywu Pandy, który jednak był naprawdę drobny i nie miał wpływu na pokonanie członu a, przy przeskoczyli na czysto i w ładnym stylu. Następnie również uwaga karosza skupiła się na członie b. W ten sposób zmieścili się w fouli pomiędzy członami i pokonanie 8b wyszło w jego wykonaniu podobnie jak pierwszego członu. Ogólnie jeśli chodzi o szereg, to chyba mogli być z siebie zadowoleni. Tym razem jednak po lądowaniu za szeregiem co prawda ruszył z prawej nogi, ale nie czekał na oczekiwania Christiana co do jego tempa, ruszając od razu mocno, zahaczając o tempo półwyścigowe (Panda - wrotkarz), co niejako wymusiło na Christianie wybór obszerniejszego najazdu na dziewiątkę, co by się nie pozabijali na ciaśniejszym zakręcie do dziewiątki. W ten sposób Levrull miał czas na wypracowanie z nim chociaż pewnego stopnia porozumienia, chociaż trzeba dodać, że anglikowi jakoś specjalnie nie zależało, by go w tym wspomagać. Przy tym jednak jako tako na łuku wyginał się od jego łydki, wpisując przyzwoicie w zakręt, zanim naprostowali do przeszkody. W tym momencie jednak Christianowi już udało się ułagodzić zapędy ogiera, tak aby jego tempo było bezpieczne dla nich obojga i pozwalało na pokonanie przeszkody. Karosz kierował się na środek dziewiątki, jak zwykle parł na nią odważnie, dając się jednak zamknąć w szeregu pomocy, co poskutkowało tym, że jednak w dobrym miejscu przed samą przeszkodą wybił się mocno, wzniósł nad okser, wyciągnął ciało w skoku, układając je w nim tak, aby dopasować się do przeszkody i w efekcie dokryć dziewiątkę, pokonując ją na czysto. Uwaga Pandemonium również powędrowała w stronę stojącej po prostej przeszkody z numerem dziesiątym, dochodząc z Christianem do porozumienia, jeśli chodzi o ilość fouli, i tym razem jednak miał coś do dodania jeśli chodzi o tempo, jak dotąd jednak nie zdarzały mu się chwile spięcia i pomimo momentami dyktowania mocniejszego tempa i potyczek o to, aby wyrównać to tempo do przeszkody, kiedy jednak dochodzili do tego porozumienia nie równało się to z fochem, albo jakimś spięciem, ale też z pewnością nie oznaczało, że po kolejnym skoku już będzie "dobrze" i karosz zgodzi się na bardziej cywilizowane tempo. Trzy foule jednak wystarczały by jakąś komunikację osiągnąć co do tempa, a to pozwoliło mu kolejny raz oderwać się od ziemi w zasugerowanym miejscu, zabaskilować, a nawet zgrać się z Christianem, w efekcie pokonując na czysto stacjonatę.
Lądowanie wypadło im bardziej na prawo i z tej też nogi Pandemonium zainicjował swą wesołą galopadkę, która nie do końca wyrażała wesołość, a raczej diaboliczny śmiech. Panda taki to już po prostu był, a konieczność dodawania w tempie gdzie się tylko dało można było uznać za spuściznę po wyścigowej przeszłości, której nie udało się wyplenić i której to przeszłości nie byłby w stanie się wyprzeć. Nie inaczej było na odcinku do jedenastej przeszkody, ale też nie rozpędzał się aż do takiego stopnia, żeby Christian miał nad nim załamywać ręce. I tak był dość skłonny do współpracy, a to oznaczało uzyskanie bardziej cywilizowanego i optymalnego do przeszkody tempa, ale oczywiście dorzucał swoje trzy grosze, więc chociaż jego tempo w galopie w końcu było akceptowalne i bezpieczne, to i tak było nieco mocniejsze niż było to konieczne. To jednak nie przeszkodziło mu pokonać w dość ładnym stylu jedenastki. Pandemonium był w sumie gotowy znowu odpalić większe tempo, jednak Christian chciał inaczej, a konkretnie zadecydował o ciaśniejszym, bardziej ryzykownym najeździe na dwunastkę, konkretnie zakręcając przed szóstką, o czym na szczęście go uprzedził, więc folblut nie wystrzelił tak z tempem, które co prawda nadal śrubował na dobrym poziomie (biorąc pod uwagę jego standardy). Ryzykowne najazdy tak jak duża szybkość i efektywne skoki leżały w guście Pandemonium, więc tym razem nieco zrezygnował z rozwijania prędkości na rzecz lepszego wygięcia się i wpisania w ten zakręt. Szczęście dopisywało im również później, po naprostowaniu, bo udało im się wyjechać tak, nawet te skrócone foule by bezpiecznie dojechać pod przeszkodę w taki sposób, że spokojnie zdążyli z wybiciem, ponownie dość energicznym w wykonaniu folbluta, który poderwał najpierw przody, potem tyły, odpowiednio układając się w skoku i wyciągając nad szerszą przeszkodą, by finalnie zostawić ją za sobą nienaruszoną. Karosza nie trzeba było przekonywać, do podgonienia tempa do celowników, co zrobił tak gorliwie, że trzeba go było później już temperował, aby zwolnił w końcu do kłusa, co przynajmniej obyło się już bez przepychanek. Następnie Panda uspokoił się, z zadowoleniem przyjmując pochwały i licząc, że nieco później będą przeliczalne na smakołyki. Po opuszczeniu obiektu tak się rzeczywiście stało i podczas rozstępowania chętnie zgarniał z jego rąk smaczki. Widzisz Chris, porywczość to nie zawsze jest wada!

zt
_________________

I'm just the boy inside the man, not exactly who you think I am
trying to trace my steps back here again
SO MANY TIMES



Zarezerwowane galeria | Wizerunek konia Springvale All Black & Sula Blue | paszport



imię :: przypadkowy splot liter? :: P a n d e m o n i u m
rodzice :: zawdzięczam im to, że przyszedłem na świat :: B e a u t i f u l P l e a s u re x P o i n t G i v e n
wiek :: wiele już przeżyłem i nie mogę powiedzieć, że niczego nie żałuję :: 6
rasa› ta najlepsza, no wiadomo :: p e ł n a..k r e w..a n g i e l s k a
dyscyplina:: nie odwieszę podków na kołek i nie powiem "koniec" :: w y ś c i g i..s k o k i
właściciel :: ten jeden, jedyny, który ma mnie na własność :: C h r i s t i a n
treningi :: zwykły/teren/z ziemi/zawody :: 3/0/0/3
 
     
Be My Valentine
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 10 lat [12.05.2008]
Rasa: Selle Francais.
Wzrost: 176 cm
Właściciel: Orchard Stable
Cena: £2850

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 40
Szybkość: 78
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2019-01-20, 23:02   

LUKE SUGARMAN & BE MY VALENTINE - C


Właściciela jakoś szczególnie na razie nie rozpoznawał, faktycznie często ostatnimi czasy był przy jego boksie czy jeździł go, ale zdążył się ostatnio przyzwyczaić do tego, że rożni ludzie się nim zajmują. Był jednak na tyle doświadczony, że w atmosferze zawodów nie robił problemów, standardowo będąc bardziej do przodu niż wycofanym. Do okserów szedł bardzo niepewnie, wciągając, ale niejednokrotnie tupiąc pod przeszkodą i wyskakując z niefajnego odbicia, również parokrotnie słabo otworzył zad co kończyło się zrzuceniem drąga. Ostatecznie jednak skupiony ruszył na drugą halę, by po wejściu na parkur ostentacyjnie caplując nerwowo zaczął rozglądać się na boki. Nie potrafił nieruchomo stać również kiedy ten kłaniał się sędziom. Wygląd przeszkód w żaden sposób go nie niepokoił, dlatego zagalopował od razu na początku próbując wyrwać się mu z ręki, ale nie naprowadzany jeszcze na przeszkodę spokorniał, jedynie raz, na za mocne działanie ręki podrzucając ostrzegawczo zadem. Było widać, że jedzie spięty, a wszelkie próby rozluźnienia go spełzły na niczym, mimo to był karny raczej respektując (na razie) jego pomoce. Skierowany na jedynkę od razu postawił uszy widząc szeroką przeszkodę, ponownie w jego głowie pojawiły się lęki przez co zaczął próbę przyśpieszenia i ewentualnego odskoku. Miał jednak na tyle mało miejsca, że jakby w panice odpowiedział na jego pomoce do lotu i spod przeszkody wybił się do skoku, starannie składając przody i rozciągnął się nad przeszkodą, jednak słabo baskilując od kłębu, jakby bojąc się całkowicie otworzyć. Położył uszy po sobie, mając je przyklejone do potylicy nawet po lądowaniu, gdzie obniżając zad spróbował uciec spod tyłka Luczka, który dość wcześniej powstrzymał go na pysku blokując dzikie wojaże, co nie spodobało się ogierowi.
Mocno parł na rękę skierowany na dwójką, którą był okser, znowu naturalnie w głowie bojąc się tego typu przeszkody wpierw zaczął myśleć o ucieczce, ale w bok, ostatecznie jednak znalazł się w korytarzu z pomocy, więc pozostało mu jeszcze zatrzymać się, jednak ostroga na jego boku doprowadziła do tego, że niechętnie wbił się nad dwójką, technicznie skacząc niewiele lepiej jak przed chwilą, wylądował jednak posłusznie na lewy kierunek, nie odklejając uszu od grzywy nawet na moment. Ten czas "bez przeszkód" faktycznie nieco go wyciszył, aczkolwiek wystarczyło za mocne działanie jego ręki by ten nieco zwalniając zaczął trzepać głową na boki, dopiero odpuszczenie doprowadziło do tego, że wrócił na kontakt mimowolnie przyśpieszając. Auto kompletnie zignorował łypiąc wzrokiem na prawo i lewo, wiedząc, że parkur się jeszcze nie skończył, czy raczej to czuł, nie będąc hamowanym. Skierowany na trójkę lekko przekrzywił łeb jakby ją oceniając, by ostatecznie spod przeszkody wybić się nad nią z lekkim zapasem, tego typu przeszkód raczej się "nie obawiając". Skierowany po łuku na kolejnego oksera ponownie naprał na jego rękę, faktycznie jego działaniami nieco się skracając co jednak urodziło u niego wątpliwości czy na pewno ma ochotę znaleźć po drugiej stronie. Jednak mocno domknięty przez właściciela został niejako "zmuszony" do skoku, do którego jednak kompletnie się nie wczuł przelatując nad drągami tak na styk.
Lądując za okserem od razu spojrzał na stojącą stacjonatę pewnie dając się doprowadzić do piątki i nie będąc na tyle głupim, by do niej walczyć o tempo wybił się karnie z odpowiedniego miejsca, mimo wszystko nadal wykonując nieco niedbałe i spięte skoki. Bardzo możliwe, że dziś był jeden z tych dni, gdzie plecy lekko zaczęły się odzywać, ale w minimalnym stopniu, jednak jak widać niekomfortowym dla samego BMV. Mimo tego, że udało się Luczkowi w trakcie łuku na szereg z nim dogadać i faktycznie dał się pewnie i w kontroli doprowadzić do członu A, spod którego z lekkim wahaniem wybił się do lotu, by następnie zagryzając wędzidło przy lądowaniu agresywnie wciągnąć Zawodnika w człon B, który mimo wszystko pokonał na czysto komicznie się nad stacjonatą składając. Poczuł jednak "wolność" w działaniu i nieprędko dał się ogarnąć do zauważonego przez niego oksera, na którego prowadził go Luke. Dopiero jego działanie pod koniec dystansu nieco go ogarnęło przez co nieznacznie się wycofał, przez co bezpiecznie weszli w lot nad okserem, którego wcześniej miał ochotę wręcz staranować. Wylądował na lewo nerwowo strzelając ogonem kiedy ten dalej walczył z nim o władzę po przeszkodzie. Lekkie zmęczenie i "ostrość" zakrętu doprowadziły jednak do tego, że ostatecznie na ręce osiadł i dość mocno wycofał się w zakręcie, dość nienaturalnie jak na niego. Zanim zdążył po zauważeniu członu A spróbować zaatakować przeszkodę było już za późno, gdyż powstrzymująca ręka Zawodnika zniechęciła go do tego ataku i ostatecznie z nerwowym przytupem, który wyglądał jak próba zatrzymania się doprowadziło do tego, że wybił się przesadnie w górę tracąc impuls, a przez co lądując blisko za okserem, fartem go nie zrzucając, aczkolwiek dziś po raz pierwszy wreszcie otworzył zad, ratując się przez zrzutką z tego felernego skoku. Zanim jednak Valentynka zdążyła ową foulę poszerzyć mimo prób Luczka było to wręcz niemożliwe, by tak szybko się otworzyć, dlatego posłany do dalekiego skoku naiwnie zaufał mu, skok jednak był na tyle płaski, że mocno uderzając o dwa górne drągi rozebrał górę stacjonaty w trakcie lotu w panice szukając miejsca na nogi, kiedy lecące z nim drągi uniemożliwiała mu to. To go tak zaoferowało, że lądując pomiędzy drągami z lekką wytrąconą równowagę i niechęcią spowodowaną uderzeniem nóg w drągi bez wahania chamsko zatrzymał się przed członem C, by od razu po tym zatrzymaniu spróbować w panice uciec spod przeszkody, wiedząc, że za to są kary, mimo, że do końca nie była to dziś jego wina.
Zaskoczony, że nie otrzymał kary zagalopował na prośbę właściciela, nieco bardziej "wesoło", ale i pozytywnie galopując pozostał na jego ręce, a skierowany ponownie na odbudowany szereg na początku zwątpił dość wyczuwalnie, jednak incydent sprzed chwili doprowadził do tego, że w lekkim amoku wciągnął go w szereg tym razem poprawnie w niego wchodząc, a odległości pomiędzy przeszkodami dokrywał bez problemu wybijając się z odpowiedniego miejsca pod przeszkodami i nawet nieco mocniej baskilując. Lądując nawet odstawił jedno ucho od potylicy skupiając się chwilę później na okserze, który przed nimi wyrósł, niechętnie, nieco zmęczony i "obity" na pysku skrócił się do oksera, robiąc przed odskokiem agresywną foulę, by ostatecznie wybić się na jego prośbę, mimo, że dało się czuć jego wahanie i chęć zatrzymania przed przeszkodą. Dokrył oksera bez problemu, jednak baskilując znacznie nie chętniej. W trakcie dystansu do przedostatniej przeszkody pozostał na pomocach w miarę karnie słuchając się swojego jeźdźca. Pod stacjonatą odpowiedział na pomoce do skoku wybijając się spod przeszkody bez wahania i starannie składając przody lekko otworzył się w zadzie lądując i pozostawiając przeszkodę nie naruszoną nieco aktywniej pogalopował do przodu.
Naprostowany po łuku na ostaniom przeszkodę zmierzył ją wzrokiem niepewnie, bardziej kwestii tego, że to kolejny okser, niżeli pod spodem błyszczał się błękit. Jednak prowadzony pewnie do samego końca łaskawie pozostał na pomocach poprawnie odpowiadając na sugestie Luczka, by w wybranym przez niego miejscu wzbić się w efektowny lot z lekkim zapasem nad szerokim i "strasznym" okserem. Lądując szybko wrócił do równowagi chwilę później mijając metę. Przeszedł wpierw do kłusa, a następnie stępem opuścił z nim halę, będąc zmęczony zarówno psychicznie jak i fizycznie tym startem. Zaczął czuć, że pomoce Luka trzeba respektować, jednak na razie nie chciał poddawać się bez wyczuwalnej i niemiłej dla niego walki.

[zt]
 
     
Krugerrand
World's Champion
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 11 lat
Rasa: hol
Wzrost: 187 cm
Właściciel: Luke Sugarman
Cena: £5150

Doświadczenie w skokach: 238
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 16
Doświadczenie z lonżowania: 17
Kondycja: 87
Szybkość: 88
Klasa startów: Skoki: CS1

Wysłany: 2019-01-20, 23:58   

Krugerrand cały ten czas nerwowo krążył po boksie i doszukiwał się jakiegoś punktu zaczepienia, który w rzeczywistości nawet nie istniał. Podrzucał głową i wspinał się lekko w boksie, co nie było zdecydowanie jego klimatem. Z reguły grzeczny, wszedł na rozprężalnie wyjątkowo przejety sytuacją i na każdego konia reagował negatywnie. Odskakując tudzież próbując zaatakować niczemu niewinne, mijające go wierzchowce. Wprawdzie oprócz braku rozluźnienia, gdzieś tam podczas całej rozgrzewki pozwolił sie doprowadzić do kilku przeszkód, choć nie było to jakoś wybitnie wyróżniające. Był po prostu fizycznie na tych zawodach, głową błądząc w zupełnie innym miejscu - tak patrząc z perspektywy człowieka.
Wjeżdżając na parkur, nie zaprezentował się jak zwykle w zaokrągleniu, a mocnym spięciu i sztywności, która wynikała z tremy i być może złego dnia konia. Nie wiadomo do końca co było z nim nie tak ale nie czul się pewnie na parkurze. Podrzucił głową nim zatrzymał się na środku za sygnałami właściciela i nerwowo podniósł głowę, łypiąc w stronę publiczności. Głośno parsknął i ruszył galopem na wskazaną przez Luczka nogę ale nie było w nim spokoju, wciąż walczył napierając coraz mocniej na wędzidło jak gdyby wcale nie istniało i go nie krępowało.
Widząc przed sobą światło pierwszej przeszkody mocno odpychał się zadem, uniósł przodem i odgiął plecami nijak nie będąc wygodnym dla swojego jeźdźca. Stresował się i był agresywny wobec przeszkody, którą zaatakował. Chciał pozbyć się jej jak najszybciej i dlatego mocno się odbił, nawet nie siląc się na baskil, a brzydki mało techniczny skok. Po przeszkodzie znów zaczął uciekać i mimo woli właściciela, który w tej sytuacji jedynie wskazał kierunek nie miał nic poza tym do gadania. Kolejna przeszkoda mało technicznie pokonana i dzwonek. Krug podrzucił po raz kolejny łbem, nie wskazując niczego dobrego ze swojego zachowania. Ponosił Luczka, jak nigdy dotąd, nie mając zbytnio do tego motywu. Jednak gdy w końcu zwolnił i dał się sprowadzić do stępa, odetchnął pojawiając się na rozprężalni bez jeźdźca na grzbiecie. Był stremowany i przejął się nieobecnością zawodnika, stąd jego dziwne zachowanie.
/zt
_________________
Odważny Demon

paszport: jak ważny jest dziś papier?
#paszport
właściciel: ktoś kto zrozumiał jak ważne jest być,
a nie wiecznie chcieć.
#LUKE SUGARMAN
tolerowani: gdzieś ktoś cicho przemknął obok,
zawiesiłem na nim wzrok.
#CHRISTIAN #LUKE #MATTHEW
potomstwo: z krwi tej samej.
#PETIT FELICITE m. Petit Coeur

Rezerwuje wizerunek konia Cellagon Lambrasco
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Ten temat jest zablokowany bez możliwości zmiany postów lub pisania odpowiedzi
Nie możesz pisać nowych tematów
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,05 sekundy. Zapytań do SQL: 8