Płeć: ogier Wiek: 6 lat [03.05] Rasa: KWPN Wzrost: 170 cm Właściciel: Aaren Wayford Cena: £4350 Doświadczenie w skokach: 20 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195 Doświadczenie z lonżowania: 71 Kondycja: 61 Szybkość: 22 Klasa startów: Ujeżdżenie: CC
Wysłany: 2017-07-09, 12:57
Nie powiedziałabym, że lepiej dogadał się z Lukiem niż z Aaren - po prostu dogadywał się inaczej. To zdecydowanie lepsze, niekrzywdzące określenie. Z Sugarmanem nie łączyła go ta sama, emocjonalna więź co z właścicielką, zawodnik też pozwalał mu na znacznie mniej, stawiając jasne zasady i jednocześnie pozostając kimś w rodzaju dobrego wujka.
W rezultacie rozgrzewka przebiegła zgodnie z planem, pozwalając Sugarmanowi w osiągnięciu zamierzonego celu. Było to jednoznaczne z tym, że ogier był w pełni gotów do jak najlepszego zaprezentowania programu. Po objechaniu czworoboku, podczas czego strzygł uszami i czujnie się rozglądał, ruszył przez środek czworoboku po linii środkowej. Rzeczywiście reagował na najmniejszy ruch ze strony Sugarmana, ale udało mu się usiąść na tyle stabilnie, a zarazem luźno, by ogier z powodzeniem pokonał połowę linii środkowej nie krzywiąc się przy tym. Spoglądając na wprost, kłusował w równym tempie aż do X, w którym było przewidziane zatrzymanie. Otello wykonał je prawidłowo, żywo reagując na pomoce jeźdźca. Zatrzymał się równo we wskazanym miejscu i krótko przemieliwszy wędzidło w pysku, czekał na kolejne polecenia. Cierpliwość nie była jednak jego mocną stroną, toteż nieco uprzedził Luczka w kwestii ponownego ruszenia naprzód. Właściwie był mu trochę na przekór w kwestii ustawienia głowy, jako że z natury miał predyspozycje i skłonności do oferowania wysokiego ustawienia. Aaren stoczyła z nim o to liczne boje, by jednak chodził z obniżoną szyją, dając sobie czas na stopniowe nabudowanie mięśni i przemyślany rozwój. Z tego względu nie schodził tak chętnie do dołu, dopiero po chwili, gdy jeźdźcowi udało się go "dogonić", bardziej się zaokrąglił przyjmując oczekiwaną postawę. Cały czas miał na oku zbliżającą się budkę sędziowską, ale o dziwo przechodząc obok niej w zakręcie w prawo nie wygiął się w drugą stronę, dając radę zignorować obecność "straszaka" na tyle, aby nie wpłynęła ona na jego zachowanie w znaczącym stopniu. Kolejno wszedł na długą ścianę, wzdłuż której rytmicznie kłusował aż do połowy, w której było przewidziane koło o średnicy piętnastu metrów; całkiem dobrze poradził sobie w tej kwestii pod względem wpisania się w łuk i zachowania równowagi. Po powrocie na ścianę w punkcie rozpoczęcia koła, kłusem udał się do końca długiej ściany, by następnie pokonać narożnik dzielący go od wejścia na krótszą ścianę czworoboku. Natomiast z następnego narożnika wyszedł na przekątną w kierunku litery M, na której zachęcony przez Sugarmana poszerzył lekko wykrok. Decyzją jeźdźca nie uczynił tego wyraźnie, lecz w stopniu pozwalającym na stwierdzenie, że rzeczywiście doszło do poszerzenia ram podczas przejścia do kłusa pośredniego, w którym nawet udało mu się nie zgubić dotychczasowego rytmu. Wraz z końcem przekątnej powrócił do tempa roboczego, po czym ponownie szedł wzdłuż białych szranek, w miarę prawidłowo radząc sobie z pokonaniem obu narożników, które czekały go na tej trasie. Na długiej ścianie czworoboku, a konkretnie w jej połowie, ponownie został zabrany na koło, na którym wygiął się w łydkach jeźdźca porównywalnie dobrze, co za pierwszym razem. Dobre przygotowanie i obcowanie z doświadczonym zawodnikiem wyraźnie mu służyło, bo z zawodów na zawody stawał się coraz lepszy w te klocki, dając właścicielce i trenerowi nadzieję na starty w wyższej klasie gdy nadejdzie na to pora - czyli gdy Otello jeszcze trochę podrośnie. Przy zatrzymaniu, które nastąpiło trochę dalej, w połowie krótkiej ściany, gniady popełnił ten sam błąd, co przy początkowym zatrzymaniu. Chociaż ustawił się równo, to nie starczyło mu cierpliwości by utrzymać tę nieruchomość przez wymaganą ilość czasu, toteż gdzieś u końca tych pięciu sekund lekko drgnął, jakby chcąc postąpić krok do przodu. Został jednak wstrzymany przez jeźdźca i ruszony dopiero po chwili; wówczas ruszył przed siebie stępem, stopniowo, małymi kroczkami przyjmując właściwe mu ramy i godząc się na narzucone tempo, co wykluczało niechciane zakłusowanie, na które miał z początku niemałą ochotę. Luźno bujając głową w rytmie stawianych kroków, pchając się zadem w zadowalającym stopniu i pozwalając plecom na swobodny przepływ energii, pokonał przekątną dzielącą go od przeciwległej krótkiej ściany. Im bliżej był jej końca, tym bardziej wyczuwał, że coś się święci, i nie pomylił się w tychże przeczuciach, bowiem w literze C nastąpiła prośba o ruszenie kłusem, którą spełnił niezwłocznie.
_________________
PERFECTION IS BORING GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS
Płeć: mężczyzna Wiek: 33 Lat Wzrost: 185 cm Podopieczny: G-Dragon ll Little Parrish ll Machiavellian Z ll Take It Now Pieniądze: £1905 Punkty doświadczenia: 155 Skoki: 79 Ujeżdżenie: 31 Cross: 23 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 18
Wysłany: 2017-07-09, 13:44
Tytuł: Hodowca
Dla Diego i Parrish to nie były pierwsze wspólne zawody, więc ominęło ich wiele problemów. Znał kasztankę już dłuższy czas, a ona jego i wiedzieli na co sobie mogą pozwolić a na co nie. Przybyli do miejsca docelowego w przeddzień zawodów, a w ich dniu Diego dość wcześnie pojawił się u podopiecznej. Sprawnie ogarnął ją na myjce przy czyszczeniu i siodłaniu, by po przygotowaniu samego siebie ruszyć z nią na rozprężalnie. Tam solidna acz krótka rozgrzewka, a potem czekanie na wezwanie na czworobok konkursowy. Odnosił wrażenie spokojnego i opanowanego, bo byli w doskonałej formie i dobrze przygotowani. W końcu usłyszał wezwanie na czworobok, dlatego po prosił klacz o przejście do kłusa i skierował ją w okolice nadchodzącego zadania. Ustawił ją odpowiednio wcześniej na pomocach, wyregulował tempo i czekał na werdykt.
Na początek okrążyli czworobok dookoła oswajając się z miejscem i atmosferą zawodów. Kiedy uznał że są już na pewno gotowi, po prowadził ją przez szranki w A na czworobok. Zamknął ją w łydkach, by poruszała się w linii prostej do X. Wysłał jej kilka subtelnych półparad, by przed X przygotować do nadchodzącego zadania. Idealnie w moment wysłał jej pełną paradę, dociskając łydki do jej boków, ściągając wodzę i dociążając jej zad. Może nieco za mocno nawet ją zatrzymał, bo klacz minimalnie posypała się w ustawieniu. Postarał się to delikatnie skorygować, ale i tak nie wyglądało to najlepiej. Ukłonił się w kierunku sędziów, by zaraz docisnąć łydki do jej rudych boków i wypchnąć z krzyża ponownie do kłusa. Trzymał ją ponownie w łydkach, by nie wpływała z linii prostej i skierował na wysokość litery C. Tam ją odpowiednio wygiął od pomocy, by skręcić w prawo. Poprowadził ją pewnie po śladzie do M, gdzie odgiął ją na przekątną i poprowadził przez nią w zamkniętych łydkach. Nie zmieniał jak na razie stałych i skutecznych pomocy, bo po co? Kolejno pojechali po wróceniu na ścianę do A, gdzie czekało na nich nowe zadanie - serpentyna. Diego postarał się o prawidłowe zarysowanie każdego łuku, wyginając ją od wewnętrznych pomocy konkretnie łydki. Prowadząc ją wewnętrzną wodzą, a zamykając i pilnując zewnętrznymi - wodza i łydka. Dojeżdżając do X wysłał jej półparadę, by zamknąć ponownie łydki na jej bokach, dociążyć zad i ściągnąć wodzę lekko by zwolniła do stępa. Znowu zwolnienie nie było zbyt najlepsze, bo Diego ponownie musiał nieco ją pozbierać do prawidłowego ustawienia. Idealnie w czasie, bo zaraz ponownie mieli za kłusować. Wykonali kolejne łuki, by ostatecznie zakończyć wężyka i wrócić na ścianę. Finalnie wróciły na tą ścianę w C, skąd pojechały kawałek do H. Tam wraz z półparadą wygiął ją na przekątną czworoboku, gdzie zachęcająco dosiadem i łydkami oraz wysunięciem rąk w przód zachęcił ją do wydłużenia kroku w kłusie. Trzymał ją w zamkniętych łydkach, by jednak poruszała się po linii prostej do F. Tuż przed literką wysłał jej półparadę i wziął na siebie, wracając do roboczego tempa. Skrócenie im wyszło naprawdę dobrze, więc należało się cieszyć. Skierowali się kolejno do A, gdzie uprzedził ją półparadami o nadchodzącym zadaniu. Dociążył bardziej prawa stronę, docisnął łydki do jej boków i wypchnął z krzyża do galopu na właściwą prawą nogę. Pozwolił jej na swobodne ale kontrolowane zagalopowanie, by zachować robocze tempo przy tym. Równo z A po zagalopowaniu odgiął ją od razu na łuk, by wyjechać woltę o średnicy 20m. Odginał ją ponownie od wewnętrznych pomocy, a zewnętrznymi ją pilnował i prowadził pewnie po wolcie. Dojeżdżając do X oddał jej stopniowo wodzę, gdzie klacz na szczęście poprawnie zeszła łbem w dół i wraz z ich nabraniem wróciła do poprzedniego ustawienia. Po zamknięciu koła pojechali w kierunku K, gdzie wysłał jej dwie półparady. Ponownie zachęcił ją dosiadem i łydką do wydłużenia kroku, poszerzenia ram, wydłużenia tych kroków i ruchu z tedencją pod górkę. Dojeżdżając do H znowu półparada i wzięcie na siebie, by wrócić do roboczego tempa.
_________________
Debo confesarque Solo pienso en ti.
personalia: Tu mirar tu caminar » Diego Montana wiek: Eres muy timida lo se » 33 lata.
partnerka: Dime lo que so » xxx.
pms: Ver tu voz de terciopelo » 0.
ex: Cuando me hablas ya yo toco el cielo » Lara.
przyjaciele: Pienso en ti por darte un beso » Brian.
wrogowie: Dime si tu te sientes asi » brak.
Płeć: klacz Wiek: 8 lat Rasa: koń hanowerski Właściciel: Diego Montana. Cena: £2788 Doświadczenie w skokach: 45 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 151 Doświadczenie z lonżowania: 59 Kondycja: 59 Szybkość: 32 Klasa startów: Ujeżdżenie: C
Wysłany: 2017-07-09, 13:53
Faktycznie klacz już nie przeżywała zawodów, ich otoczka nie wpływała w żaden sposób na jej zachowanie, zaczynała się wręcz czuć jak ryba w wodzie w trakcie przebywania na czworoboku czy blisko rozgrywających się konkursów. Stąd rozprężenie odbyło się bez większych ekscesów, klacz dość szybko i chętnie weszła w wyższe ustawienie zaokrąglając sylwetkę i prezentując przyjemny dla oka obrazek. Bez spięć gięła się na woltach i innych zawijasach prawidłowo wpisując swoje rude cielsko w łuk. W każdym z chodów prezentowała naprawdę się dziś bardzo dobrze, stąd gdy mężczyzna zaczął kierować się w stronę czworoboku chętnie wróciła do zebrania mieląc wędzidło i stawiając uszy przed siebie.
Okrążając czworobok nie straciła na dynamice i kadencji w kłusie, z lekkością poruszając się w tym chodzie w lekkim zebraniu, które było dopuszczalne w kłusie roboczym. Skierowana w szranki bez zawahania pozostając na pomocach wjechała na linię środkową nie tracąc prostej sylwetki swojego ciała. Na szczęście klacz naturalnie szła prosto nie mając jakichś większych skrzywień swojego ciała, na pewno było to sporym ułatwieniem. Odchyliła ucho na swojego właściciela czując przesłane półparady i nieco mocniej zaokrągliła się czekając na kolejne instrukcje. Wcześniej już przygotowana równo zatrzymała się w trakcie ukłonu tylko na moment lekko zadzierając pysk na za mocną rękę, która szybko odpuściła, więc swobodnie zaokrągliła się znowu. Poprawnie ruszyła kłusem znów prezentując dobry, elastyczny kłus, z emanującą swobodą ruchów, przy dobrej pracy zadu i pleców. Owa gibkość dała się zauważyć w zakręcie w prawo w C, gdzie poprawnie wpisała się w łuk, odczytując też pomoce jeźdźca, nie wypadając czy wpadając żadną częścią ciała. Równie dobrze wyjechała narożnik wjeżdżając następnie na przekątną, gdzie dalej pozostawała naturalnie prosta jednocześnie zachowując dobrą kadencję.
Skierowana na serpentynę nie tracąc aktywności kłusa poprawnie wyginała się w zakrętach efektownie angażując w to zad, miły to był dla oka obrazek, gdyż klacz zachowywała się naprawdę naturalnie w trakcie wykonywania każdego elementu, dobrze przygotowana do przejścia do stępa została zaskoczona zbyt mocnym przytrzymaniem w przejściu co wiązało się z chwilowym wyjściem z ustawienia w ramach obrony przed ręką. Wystarczyło jednak domknąć mocniej łydkę w trakcie półparady, by ponownie przepchać ją przez wędzidło i uzyskać zaokrąglenie szyi. Zakłusowanie odbyło się bez problemu, również powrót do wcześniejszej jakości kłusa nie okazał się zbyt ciężki. Poprowadzona na przekątną i posłana do dodania bardziej osiadła na zadzie uruchamiając i podnosząc plecy, co wiązało się z lżejszym przodem, który teraz mogła bardziej otworzyć, poszerzając efektownie ramy. Tym razem w trakcie skrócenia Diego lżej zadziałał ręką, więc klacz pozostając w ustawieniu zwolniła skracając i "zaokrąglając" sylwetkę wróciła na ścianę już w roboczym.
Jej czujność zwróciła się znów na jeźdźca, gdy ten przed A przygotował ją półparadami do kolejnego zadania, stąd poprawne zagalopowanie było tylko formalną kwestią. Od początku mocno i głęboko wchodziła pod kłodę, podnosząc i zaokrąglając plecy, przez co od razu zaprezentowała bardzo dobry galop pod górkę, który utrzymywał się nawet w trakcie wjazdu na woltę. Tutaj tym bardziej mocniej pracowała zadem całe ciało poprawnie wpisując w łuk, również oddanie wodzy przez Diega nie okazało się być dla niej problemem, dalej utrzymywała równowagę na zadzie, jedynie bardziej idąc nosem w dół i szukając ręki jeźdźca mieliła intensywniej wędzidło. Stąd powrót na kontakt odbył się bez żadnych spięć.
Po powrocie na ścianę zachęcona pomocami do dodania od razu zareagowała otwierając bardziej łopatki i uaktywniając plecy przy jednoczesnej, dobrej pracy zadu zjawiskowo wręcz poszerzyła foulę nie wychodząc przy tym z ustawienia. Miała na tyle dobrą równowagę, że takie przejścia nie były dla niej problemem. Skróciła się b ez zbędnego spinania się, dalej jednak galopując bardziej pod górkę i nie tracąc ogólnej jakości galopu.
_________________
dyscyplina: ujeżdżenie, taki psikus!
właściciel: Diego Montana. (ex. Robert)
ulubieni ludzie:
+ Svea + Robert +
rasa: koń hanowerski
wiek: 8 lat (rocznik '10)
wzrost: 175 cm
> PASZPORT <
Osiągnięcia:
+ I miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P {Diego Montana}
+ 2 miejsce w Czempionacie Źrebiąt + {Robert Hartnett}
+ 2 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Vivianne Feron}
+ 3 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. LL + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach ujeżdżeniowych kl. P + {Diego Montana}
+ 4 miejsce w zawodach skokowych kl. L + {Diego Montana}
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-07-09, 18:06
Owszem, relacja Otella z właścicielką wyglądała zupełnie inaczej niż ta z Sugarmanem, ale może to dobrze, że ogier miał szansę rozwijać je obie w jakiś sposób, bo dzięki temu każda z ważnych sfer jego psychiki nie pozostawała z niezaspokojonymi potrzebami, czy coś w tym stylu. Wujek Luczek był niezłym uzupełnieniem dla młodego ujeżdżeniowca jeśli chodzi o jego karierę treningowo-sportową, natomiast mama Aaren jednak budowała z nim tę głębszą więź, która, chociaż z praktycznego punktu widzenia wydawała się mniej "przydatna" w sytuacji stresowej dla obojga z nich, to jednak patrząc na Rohana jako konia troszeńkę specjalnego wierzchowca, na pewno było mu bardzo potrzebna. Dodatkowo brunet miał trochę swoich koni, dlatego na pewno dobrym rozwiązaniem było to, że jeździł na Otello od czasu do czasu plus zawody, a jednak na co dzień patatajała na nim panna Vaugier. No i po co się rozpisujesz znowu, głupia.
Praktycznie od momentu, w którym przeszedł do kłusa, już zaczął szykować gniadosza na "coś większego", już wraz z pierwszymi krokami, czyli przed wejściem w narożnik, posyłał gniademu półparady celem przygotowania go na zagalopowanie, o które poprosił w bezstresowej atmosferze dzięki przygotowaniu właśnie. Popchnął go do galopu mniej więcej na środku narożnika, mając go w lekkim wygięciu ale nie skrzywionego, dzięki czemu nie było ryzyka, że Otello zagalopuje na nieprawidłową nogę, z resztą ten błąd już zostawił za sobą nawet będąc nadal dosyć młodym koniem. Następnie pokierował go na przewidziane koło między literami B oraz E, starając się nakreślić je jak najbardziej okrągłe, trafić w określone punkty w odpowiednich miejscach, co oczywiście nie wydawało się szczególnie trudne aczkolwiek i tak nawet tak pozornie prosty element jak koło wymagało skupienia i ciągłego pamiętania o podpieraniu ogiera łydkami oraz o niekrępującym prowadzeniu od strony ręki, tak aby pan Synek nie uwiesił się na żadnej z wodzy przy nieumiejętnym ich zaciąganiu. Zakończywszy koło ponownie w B wysłał ogiera dosiadem wyraźnie w kierunku, jaki wskazywała "ściana" czworoboku, to jest po prostu nakierował go na trasę po pierwszym śladzie, na którym spędzili sobie milusio czas utrzymując dość równe, aktywne głównie dzięki zaangażowanemu przez dosiad jeźdźca zadowi tempo, co trwało aż do wyjechania narożnika za krótką ścianą. W tym też miejscu zepchnął ogiera swoimi zewnętrznymi pomocami w stronę przekątnej, tak aby ciągle w galopie pokierować się w stronę litery M a linia naturalnie przechodziła przez punkt środkowy. Za nim też Luke zaczął ogiera ostrzegać o nadchodzącym przejściu w dół, które zostało zaaranżowane poprzez dociążenie zadu wraz z krótkim zablokowaniem ruchu biodrami, co w połączeniu z podparciem od łydki oraz domknięciem ręki miało poskutkować przejściem do kłusa od razu w tempie roboczym i na kontakcie, chociaż zapewne nie obyło się bez drobnego spięcia gdzieś pomiędzy, jednakże jeździec w miarę swoich możliwości postarał się zadbać o szybkie jego zniwelowanie, tak aby bez zakłóceń móc posłać Otella do galopu tym razem na lewą nogę, co zrobił wypychając go do tego biodrem wraz z posłaniem impulsu wewnętrzną łydką, podczas gdy zewnętrzna cofnęła się za popręg, a wszystko to wydarzyło się podczas powrotu na ślad w literze M. Jak nietrudno się domyślić podobny zestaw ćwiczeń jak przed chwilą musieli zaprezentować także i na drugą stronę, dlatego Sugarman, dbając jak mógł o zrównoważone i zbalansowane działania ze swojej strony, zaprosił gniadosza po raz kolejny najpierw na koło między punktami środkowymi długich ścian, tak by po powrocie na ślad podtrzymać ogiera w trzytaktowym, roboczym chodzie jeszcze przez całą krótką ścianą, za którą, uwzględniając doświadczenie sprzed kilku chwil, możliwie płynniej poprowadzić podopiecznego Aaren na przekątną, na której za X'em zaplanował dla nich powrót do kłusa. Pracował miękko w siodle nie chcąc być przecież przeszkodą w ruchu Rohana, bo i tak przecież młody musiał go dźwigać na swoich plecach, skoro więc Luczek dysponował umiejętnością niespinania się podczas pełnego siadu, nie było powodu, aby miał z tej umiejętności zrezygnować, czym mógłby przysporzyć kopytnemu trudności z utrzymaniem równowagi, o rozluźnieniu i przepływie ruchu już nie wspominając. Dalej już przeszedł z nim przez krótką ścianę aby następnie przy M ponownie zachęcić ogiera do zejścia na przekątną, na której analogicznie jak za pierwszym razem wysłał go do wypełnienia lekko poszerzonych ram, tym samym do zaakcentowania wydłużenia wykroku. Chód zaczął zbierać (w sensie na nowo ogarniać) do roboczego jeszcze pod koniec przekątnej, tak aby w K mieć już to, czego wymagał program, to jest właśnie na nowo kłus roboczy. W nim też pokierował konia już na linię środkową, nie tracąc czujności i pilnując go równomiernie od obu stron łydkami na tej ostatniej prostej. Można się domyślić, że zbliżając się do punktu środkowego mobilizował gniadego do skupienia półparadami, coby nie zaskoczyć go prośbą o zatrzymanie już w X. Kiedy pełna parada się dokonała, brunet przełożył wodze w lewą rękę aby prawej użyć podczas wykonywania ukłonu w stronę sędziów, następnie dał mu pełen luz jednocześnie posyłając go do stępa i zanim ponownie chwycił wodze do obu rąk, najpierw poklepał Otella po szyi, chwaląc go tym samym za dobrą robotę. I nie było teraz innej możliwości jak tylko opuszczenie czworoboku i udanie się na rozprężalnię w celu rozstępowania ogiera, co oczywiście się dokonało.
zt
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: ogier Wiek: 6 lat [03.05] Rasa: KWPN Wzrost: 170 cm Właściciel: Aaren Wayford Cena: £4350 Doświadczenie w skokach: 20 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 195 Doświadczenie z lonżowania: 71 Kondycja: 61 Szybkość: 22 Klasa startów: Ujeżdżenie: CC
Wysłany: 2017-07-09, 20:43
Niewiele czasu spędził w kłusie, bowiem już w najbliższym narożniku jego zadaniem była kolejna zmiana, a mianowicie zagalopowanie. Został do niego dobrze przygotowany, więc moment, w którym otrzymał stosowne pomoce, nie był dla niego zaskoczeniem. Poprawnie wszedł w galop z dobrej nogi, nie wypadając przy tym z dotychczasowego rytmu czy ustawienia. Tkwiący w Otello potencjał wzrastał z dnia na dzień sprawiając, że stawał się coraz atrakcyjniejszym kąskiem - dostępnym jednak wyłącznie dla Vaugier i Sugarmana, co do czego chyba nikt nie miał wątpliwości. W połowie długiej ściany zszedł na koło, na którym to dotychczasowa jakość galopu nie uległa zmianie, pozostając na stosunkowo wysokim poziomie. Wyginając się wokół wewnętrznej łydki jeźdźca, która odpowiadała także za podtrzymanie galopu, stawiał równej długości, swobodne kroki w galopie, czemu towarzyszyło ciche, jakby nieśmiałe poparskiwanie. Koniec koła oznaczał dla nich zmierzenie się z kolejnym punktem programu, w którym była zawarta przekątna uwzględniająca zmianę nogi przez kłus. Zanim jednak wyszedł na przekątną z narożnika, kontynuował wzdłuż szranek przyjemny, rytmiczny galop, podczas którego rozluźnienie ogiera było widoczne gołym okiem. W takich chwilach jak ta dawał nadzieję na to, że kiedyś stanie się sprawdzonym, może nawet wybitnym wierzchowcem - takim bombproof, do zadań specjalnych! Jednak na razie może odłóżmy marzenia na bok i skupmy się na tym, co jest tu i teraz. Wchodząc na przekątną nie zmienił swojego nastawienia aż do przejścia do kłusa, podczas którego minimalnie się usztywnił, szybciutko jednak zacierając to przykre wrażenie z pomocą jeźdźca. Niebawem ponownie wskoczył w galop, tym razem z lewej nogi, w tę stronę radząc sobie równie dobrze co w poprzednią. Zaowocowało to wykonaniem kształtnego koła w połowie długiej ściany, po którym Otello galopował łagodnie wygięty wokół wewnętrznej łydki jeźdźca, rytmicznie uderzając kopytami o kwarcowe podłoże, zapewniające mu sprężystość i dobrą przyczepność. Wraz z zamknięciem koła wyprostował się w kłodzie, by galopem pokonać ostatni odcinek w tym chodzie, zgodnie z tym, jak przebiegał program. Do kłusa przeszedł chwilę po przekroczeniu połowy przekątnej, której ściśle się trzymał, nie mając kłopotu z utrzymaniem właściwego balansu. Tym razem przejście było pozbawione jakiegokolwiek zgrzytu, Otello pozostał tak samo luźny, jak w galopie, co poskutkowało przyjemnym do wysiedzenia kłusem, oczywiście pod warunkiem, że Sugarman niejako poddał się temu ruchowi i współpracował z nim swoim dosiadem. Efektownie przebierając nogami pomimo najzwyklejszego kłusa, niebawem wrócił na ścianę, na której jednak nie zabawił na długo - już po chwili ponownie został zabrany na przekątną, na której w odpowiedzi na działania jeźdźca poszerzył wykrok na miarę swoich możliwości i według tego, co proponował mu Luke. Nie była to zatem spektakularna zmiana, aczkolwiek wyraźna gołym okiem - ogier wyraźnie wydłużył ramy, nie tracąc przy tym zaangażowania zadu ani równowagi. Wracając na ścianę, powrócił do kłusa roboczego, w którym wykonał już ostatni zakręt w narożniku i na krótkiej ścianie; ten drugi doprowadził go do końcowego punktu programu, jakim było zatrzymanie w połowie linii środkowej. Przygotowany do pełnej parady, nie poczuł się zaskoczony wystąpieniem pomocy do zatrzymania; odpowiedział na nie płynnie, równo stawiając kończyny i stosunkowo mocno wchodząc zadem pod kłodę. Głowę w dalszym ciągu trzymał opuszczoną, w ustawieniu, aż Luke całkowicie oddał mu wodze i stępem sprowadził z czworoboku. /zt
_________________
PERFECTION IS BORING GETTING BETTER IS WHERE ALL THE FUN IS
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat (30.01) Wzrost: 178 cm Zawód: szlachta nie pracuje, szlachta jeżdzi konno Partner: the pain and the pleasure all come together Ostatni trening: skokowy z Bolero Podopieczny: Blue Moon, Bolero de Ravel, Chaos Amir, Jackpatches, Sensationet | Samson Pieniądze: £2384 Punkty doświadczenia: 187 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 25 Cross: 18 Wyścigi: 62 Obycie z koniem: 15
Wysłany: 2017-07-09, 23:15
Tytuł: Hodowca
Wyjechali narożnik, na którym Brian przypilnował ITS i znaleźli się pod krótką ścianą. Zbliżając się do jej środka wysłał jej dodatkowe półparady, uprzedzając o kolejnym elemencie przejazdu. W C odbili na półwoltę o średnicy 20 metrów w lewo. Na niej brunet stosował podobne pomoce co wcześniej, wyginając siwą od wewnętrznej łydki, wodzami nadając jej kierunek i zgięcie w potylicy, pilnując jednocześnie jej tempa i ustawienia. W X poprawnie zmienili nogę na kłus i odbili na identyczne pół koła, tym razem w prawo, które bez przeszkód udało im się wyjechać. Wrócili pod ścianę, ścięli narożnik i ruszyli dalej na wprost. Podczas tego kawałka Brytyjczyk skupiał się na równym, ale aktywnym tempie klaczy. Kolejny narożnik i ponownie przygotowanie do następnej figury. W A odbili na koło o średnicy 20 metrów, na którym wykorzystywał podobny szereg pomocy. Po minięciu X zaczął stopniowo oddawać jej wodze, które nabrał z powrotem na kontakt, zanim zamknęli koło w A. Jeszcze przed powrotem pod ścianę dwudziestoośmiolatek posłał jej kolejną półparadę, by w A ruszyć dalej pod ścianą kłusem roboczym. Zostawili za sobą kolejny narożnik i pod długą ścianą skręcili w B, dokładnie ścinając ten zakręt. Ruszyli po prostej do X. Wcześniej Donney posłał klaczy półparady, po czym zablokował dosiad i posłał jej pełną paradę do zatrzymania w X. Na szczęście nie miał problemu ze znajdywaniem właściwego czasu na reakcję, przez co wykonywali wszystko w punkt, przynajmniej na razie. Utrzymał pięciolatkę określony czas w nieruchomości, po czym dodał jej łydki do ruszenia kłusem roboczym do E, gdzie skręcili pod długą ścianę. Wyjechali narożnik i znaleźli się z kolei pod krótką ścianą, gdzie mężczyzna we właściwym momencie przygotował angielkę do przejścia, po czym zwolnił ją do stępa pośredniego, od razu pilnując równego, ale energicznego tempa i wyraźnego zaznaczania kroków.
Ścięli narożnik, zjechali pod długą ścianę zbliżając się do F, gdzie czekało ich najpierw ustępowanie od łydki w lewo, o czym też wcześniej uprzedził ją półparadami. Zaczęli ustępować od łydki od F w kierunku linii ćwiartkowej. Brian starał się o tempo lekko pod górę u pięciolatki, wewnętrzną wodzą nadając ustawienie głowy do wewnątrz, wewnętrzną łydkę cofnął w stosunku do zewnętrznej, działając nią na wewnętrzną tylną kończynę angielki, zewnętrzną wodzą utrzymywał ustawienie na pomocach, a zewnętrzna łydka miała pilnować aktywnego ruchu naprzód i ograniczać ruch w bok. A przynajmniej tak było w planach, jednak ustępowanie od łydki nie należało do udanych i wypadło blado na tle dotychczasowego przejazdu: ITS zostawała z tyłu zadem, nie krzyżując tylnych nóg. Od linii ćwiartkowej znów zaczęli ustępowanie od łydki, tym razem w prawo. Brian zastosował podobne pomoce, jednak postarał się by były bardziej dokładne i jasne i oczywiście uwzględnił odwrotny kierunek ustępowania. Wrócili pod ścianę, wyjechali narożnik i skierowali się pod krótką ścianę, gdzie czekało ich kolejne przejścia. Jak zwykle wcześniej Brian przygotował siwą do nowego elementu, po czym we właściwym momencie napiął lekko krzyż i dodał łydki, odsyłając klacz do kłusa roboczego, przez co przejście znów wypadło w punkt. Pokonali znowu narożnik i znaleźli się na długiej ścianie, gdzie kontynuowali kłus aż do E. Tam skręcili w lewo, o czym wcześniej uprzedził pięciolatkę. W E odbili na koło o średnicy 20 metrów w lewo. Na wolcie zastosował podobne pomoce co na poprzednich figurach, przez co poruszali się równym aktywnym tempem, zachowując ustawienie i wpisując się w figurę koła. W jego połowie posłał jej pojedynczą półparadę po czym zaczął anglezować, szybko odnajdując właściwy rytm. Również w B stopniowo zaczął oddawać folblutce wodze, zachęcając ją do zejścia za jego ręką, a gdy już obniżyła i wyciągnęła szyję, zachęcił ją do żucia wędzidła pulsacyjnym ruchem wodzy. Przed zamknięciem koła nabrał wodze stopniowo na kontakt. Zbliżali się do końca przejazdu. Ruszyli w stronę krótkiej ściany. Wyjechali narożnik, a zbliżając się do A Brian posłał siwej półparadę. W A skręcili na linię środkową, kierując się do X. Po drodze posłał klaczy półparady, by we właściwym momencie zablokować dosiad i wysłać jej pełną paradę do zatrzymania, znowu w punkt. Ukłonił się, po czym ruszyli stępem na długiej wodzy, którym opuścili czworobok. Ogólnie Brian był zadowolony z przejazdu i z pracy ITS. Rozstępowali się na rozprężalni, po czym brunet odstawił klacz do stajni przed odjazdem z powrotem do Orchardu.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2017-07-10, 10:53
Oczywistym wyborem na zawody ujeżdżeniowe w Londynie był Prescription Boy. Znali się już w sumie z Nadyą dość dobrze, więc wybór nie mógł być inny. Zapakowała siebie jak i Boya i jakoś bezpiecznie dotarli na zawody. W dniu ich rozgrywania brunetka wcześniej zawitała do stajni. Zostawiła rzeczy w socjalu, poprosiła stajennego o przyniesienie sprzętu kasztana, który lśnił czystością (sprzęt, nie koń). Następnie ruszyła pod boks ogiera. Przywitała się z nim, poczęstowała go marchewką, zgarnęła kantar i uwiąż i poprosiła o miejsce w jego boksie. Już w środku założyła mu kantar i wyprowadziła na korytarz, kierując się z nim na myjkę. Tam już cały potrzebny ekwipunek na nich czekał, więc Bravo zabrała się do oporządzania ogiera. Wyczyściła jego sierść, rozczesała grzywę i ogon, zadbała również o kopyta, po cym go osiodłała. Gdy był gotowy zostawiła go pod okiem stajennego, by samej się przygotować, a gdy i ona była gotowa odebrała go z jego rąk i zaprowadziła na rozgrzewkę. Na rozprężali rozgrzali się w każdym chodzie, wykręcili kilka mniejszych i większych figur, a także poćwiczyli przejścia pomiędzy chodami. Na koniec stępowali na luźnej wodzy, oczekując aż zostaną wywołani.
Gdy w końcu przyszła ich kolej, Nadya poprawiła sprzęt, upewniając się, czy wszystko jest zapięte na ostatni guzik, poprawiła się w siodle, po czym odesłała Presc'a do kłusa roboczego i stopniowo nabrała wodze na kontakt. Wjechali na czworobok w A, na linię środkową kierując się do X. Brunetka starała się o równe, aktywne tempo i trzymała kasztana na linii prostej. Przed X posłała mu kilka półparad, by ostatecznie zablokować dosiad i wysłać mu pełną paradę do zatrzymania w tym punkcie. Zatrzymali się mniej więcej w punkt, ustawienie też było przyzwoite. Trochę "kulała" praca zadem, nad którą Bravo będzie musiała popracować z ogierem. Utrzymała go w nieruchomości, ukłoniła się, po czym dodała mu łydki do ruszenia dalej kłusem roboczym. W C skręcili w prawo, zjeżdżając pod krótką ścianę. Poprawnie wyjechali narożnik i byli już pod długą ścianą. Posłała mu półparadę przygotowującą i w M zmienili kierunek jazdy przez przekątną. Udało im się kłusować aktywnym tempem i utrzymać linię prostą, z resztą były to podstawowe sprawy, ale praca zadu zangersheide nadal pozostawiała wiele do życzenia, pomimo prób dwudziestotrzylatki do poprawienia tej pracy. Zjechali z przekątnej pod ścianę, ścięli narożnik i znajdowali się pod przeciwległą krótką ścianą. Znowu przygotowanie do kolejnego elementu. W A odbili na serpentynę o trzech łukach, na których Rosjanka starała się precyzyjnie wyginać dziesięciolatka od wewnętrznej łydki, zewnętrzną starała się pilnować zadu, a wodzami nadawała kierunek i zgięcie w potylicy. Zbliżając się do przecięcia linii środkowej znowu posłała Boy'owi półparadę, by zwolnić go do stępa pośredniego. Podczas kilku kroków w tym chodzie starała się o energiczne tempo i wyraźne zaznaczanie kroków, co wyszło im średnio. Po kilku krokach dodała mu łydki i wrócili do kłusa roboczego, którym zjechali z serpentyny pod ścianę. Zostawili za sobą kolejny narożnik i po odpowiednim przygotowaniu w H odbili na przekątną. Miała to być zmiana kierunku z wydłużeniem kłusa, jednak w tym momencie zjadły ją trochę nerwy i całkiem o tym zapomniała, pokonując przekątną bez wydłużenia. Zdała sobie sprawę z tej pomyłki później, gdy oczywiście na poprawki było za późno. jechali pod krótką ścianę. Zbliżając się do A Nadya przygotowała kasztana do kolejnego przejścia. Cofnęła zewnętrzną łydkę, docisnęła obie do boków ogiera i lekko wypchnęła go z bioder, jednocześnie obciążając prawą nogę. Przy przejściu do galopu ponownie szwankowała praca zadem, który niejako "ciągnął się" za ogierem. Odbili zaraz w tym samym punkcie na koło o średnicy 20 metrów. Nadya działała na kole podobnymi pomocami co wcześniej, pilnując równego tempa i ustawienia, oraz nie wypadania zadem, jednocześnie wyginając Boy'a od wewnętrznej łydki. W okolicach X zaczęła stopniowo oddawać mu wodze, by nabrać je z powrotem zanim zamknęli koło i wrócili pod krótką ścianę. Wyjechali przyzwoicie narożnik i znaleźli się pod długą ścianą. W okolicy K Nadya posłała kasztanowi półparadę przygotowującą od nowego elementu, którym było wydłużenie galopu. Tym razem brunetka nie zapomniała o tym punkcie przejazdu i postarała się właściwie przygotować do niego ogiera. Starała się odpowiednio rozjechać konia dosiadem, objęła łydkami jego boki i zdziałała wodzą, prosząc go o wydłużenie galopu, które jednak nie należało do szczególnie udanych, bo bardziej przyspieszyli, natomiast poszerzenie ram galopu nie było tak znaczne, co jeszcze starała się skorygować. Zbliżając się do H Bravo posłała zangersheide kolejną półparadę, po czym skróciła go do galopu roboczego. Nadal mieli problemy z pracą zadu dziesięciolatka, który "zostawał" za nim, a Nadya nie do końca radziłą sobie z korygowaniem go.
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 185 cm Właściciel: Nadya Cena: £2150 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 59 Doświadczenie z lonżowania: 70 Kondycja: 71 Szybkość: 70 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2017-07-10, 11:13
No oczywiście że był dość oczywistym wyborem, bo jakby inaczej? Cieszył się z kolejnego startu z właścicielką. Udali się wspólnie w podróż do Londynu na zawody ujeżdżeniowe, które miały się niebawem rozpocząć. W dzień zawodów radośnie powitał właścicielkę, by dać się spokojnie oporządzić w stajni i kolejno na rozpręzalni. Musiał przecież pięknie wyglądać do zawodów i być doskonale rozgrzany. Na koniec czekali na wywołanie na czworobok, które miało wkrótce nadejść.
W końcu nadeszła ich kolej. Po ostatnich poprawkach skierowali się w okolice czworoboku. Ogier poruszał się płynnie i ładnie kłusem roboczym, zachowując odpowiednie tempo i ustawienie. Wjechali na czworobok w A na linię środkową, by skierować się po linii prostej do X. Skupił się na kobiecie przed punktem, by postarać się o dobre zatrzymanie w punkt. Kasztan mógłby lepiej pracować zadem, ale nie było wcale najgorzej. Po krótkiej nieruchomości ponownie ruszyli kłusem przed siebie, aż do C gdzie skręcili w prawo na krótką ścianę. Poprawnie wyjechali narożnik i już byli pod długą ścianę, gdzie zjechali w M na przekątną aby zmienić kierunek. Udało im się zachować dobre tempo i linię prostą, ale zad ogiera pozostawiał jeszcze wiele do życzenia. Zjechali krótko późnej z przekątnej pod ścianę, gdzie wyjechali narożnik i znaleźli się na krótkiej ścianie. Tam przygotowanie do kolejnego elementu, by w A odbić na serpentynę o trzech łukach. Ogier postarał się na łukach wygiąć jak najlepiej od pomocy kobiety tych wewnętrznych, a ograniczony zewnętrznymi starał się nie wypaść w ustawienia. Zbliżając się do przecięcia linii środkowej przygotowali się do przejścia, by na krótko zwolnić do stępa pośredniego. Tam postarał się o energiczniejsze tempo, poszerzanie ram i wyraźne zaznaczenie kroków. Co niestety wyszło im średnio. Po kilku krokach ponownie wrócili do kłusa roboczego, którym zjechali z serpentyny na ścianę. Wyjechali kolejny narożnik i w H odbili na przekątną. Mieli tu wydłużyć krok, o którym Nadya zapomniała. Tak więc Boy tylko zmienił kierunek przez przekątną po prostu. Pojechali dalej pod krótką ścianę, by przed A przygotować się do kolejnego przejścia. Ogier wysunął prawą kończynę przednią w przód, by zagalopować właśnie na nią. Galop przez średnią pracę zadu wyszedł nieco spłaszczony, a oni w tym samym punkcie odbili na koło o średnicy 20m. Ogier postarał się ponownie o prawidłowe wygięcie od jej wewnętrznych pomocy oraz nie wypadanie zadem z ustawienia. Wraz z oddaniem mu wodzy w X zszedł łbem w dół, by wraz z końcem koła powrócić nawet całkiem dobrze do poprzedniego ustawienia. Wyjechali kolejny narożnik i znaleźli się pod długą ścianą, gdzie w okolicy K przygotowali się do nowego elementu. Wraz z pomocami od kobiety zaczął nie wydłużać znacznie swój krok, a tylko przyspieszać w galopie. Nie poszerzył odpowiednio ram, a praca zadu nadal była w zaświatach. Zbliżając się do H wrócił do galopu roboczego, kontynuując dalej przejazd.
_________________
rodzice: Baloubet De Rouet x Germanie
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2017-07-10, 18:37
Na środku krótszej ściany wprowadziła izabelowatego na koło, stosując wszystkie, potrzebne do tego pomoce. Podpierała go łydkami, pilnując by ten nie gasł i prowadziła na zewnętrznej wodzy, jednocześnie starając się wykonać precyzyjny rysunek figury. Nie domknęła jej jednak, a dla odmiany w połowie przeszła na chwilę do kłusa, zmieniła pomoce i ponownie wypchnęła Devona do galopu. W ten sposób wykonali coś na wzór połowy ósemki, kończąc ją w A. Nie wrócili jednak na ścianę, a z tego punktu od razu zaczęli kręcić dwudziestometrowe koło. W X, czyli na jego środku, White oddała wałachowi wodzę i stopniowo nabrała je z powrotem, przez ten czas jeszcze staranniej pilnując go łydkami. Tym razem poszło im lepiej niżeli za pierwszym razem, a kopytny dużo lepiej wpisał się w łuk i nie próbował z niego spylać.
Przed powrotem na ścianę zastosowała półparadę, by następnie usztywnić dolny odcinek kręgosłupa, ściągnąć łopatki i sprowadzić Heira do kłusa. W tej kwestii nie zawiodła się ani trochę, bo wałach pozostawał na niej skupiony, dzięki czemu bez opóźnienia spełnił jej oczekiwania. Zachował przy tym płynność i lekkość, a jakość kłusa była całkiem niezła. Elizabeth zadbała o odpowiednie wyjechanie narożnika i w ten sposób dojechała do B, gdzie skręcili w lewo. Przed ponownym wjazdem na X, uprzedziła kopytnego o swoich zamiarach, by następnie wykonać kolejną paradę. Niestety nie obyło się bez odrobiny stępa, ale kopytny nie skrzywił się i samoistnie podstawił tyły pod kłodę, co naturalnie ucieszyło Kanadyjkę. Odczekali przepisowe pięć sekund, a White starała się przez ten czas nie wiercić, co mogłoby nakłonić kopytnego do chociażby odstawienia którejś nogi. Następnie z półparady wysłała go ponownie do kłusa, przytrzymując kopytnego na pysku i usiłując zainicjować wyjście z zadu. Było lepiej, aczkolwiek w dalszym ciągu nie perfekcyjnie. Na szczęście dzięki zawodom Elizabeth wiedziała nad czym muszą popracować w przyszłości i z pewnością zamierzała dobrze tą wiedzę wykorzystać.
Na środku długiej ściany skręcili w lewo i w ów sposób dojechali do A, gdzie nastąpiła kolejna zmiana tempa - tym razem na stęp pośredni. Chociaż mieli problem z dodaniami, a Devon nie potrafił w pełni się otworzyć, to przy wykonywaniu tego elementu pozytywnie zaskoczył swoją właścicielkę. Co prawda nie można było mówić o perfekcji, ale i tak było całkiem nieźle. W końcu wszystko można było jeszcze dopracować, prawda?
Ustępowania od łydki na ostatnich zawodach nie poszły im najlepiej, dlatego Kanadyjka bardzo się przyłożyła, żeby dobrze je dopracować. Tłukli je niemalże na każdym treningu, dzięki czemu zarówno te w prawo jak i te w lewo wyszły perfekcyjnie. White nie mogła powstrzymać delikatnego uśmiechu, który wskoczył jej na usta, aczkolwiek starała się nie rozpraszać. To jeszcze nie był na to czas. W C bowiem zakłusowali i w E wjechali na ostatnie już koło. Po przejechaniu jego połowy, White zaczęła rytmicznie, miękko anglezować, jednocześnie subtelną pracą ręki zachecając izabelowatego do rozciągnięcia się w dół oraz w przód. Oczywiście w pełni mu to umożliwiła, przed domknięciem rysunku nabierając wodze i wracając do nieco wyższego ustawienia. Dalej wjechali już na linię środkową i wykonali analogiczne do pierwszego zatrzymanie. White po raz drugi ukłoniła się w kierunku jury i opuściła czworobok stępem na długiej wodzy.
z/t
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-07-10, 20:09
Współpraca ze Scandic układała mu się naprawdę fajnie, mimo że na co dzień jakoś podświadomie unikał klaczy to jednak gniadą darzył jakąś niespodziewaną sympatią, do tego stopnia, że nawet zastanawiał się nad jej kupnem od jakiegoś czasu. Whatcha think bout it? Po naprawdę nieźle rokującej rozgrzewce zbliżył się na Scandic do czworoboku w stępie by następnie posłać ją wypchnięciem z bioder do kłusa, w którym to pozostał w pełnym siadzie i pokierował kopytną na jedną rundkę dookoła czworoboku. Po objechaniu obiektu raczej dla zasady niż dla pokazania go kobyle zawrócił ją na spokojnie aby tym samym już za chwilę kierować się na rozsunięte w A szranki umożliwiające im wjechanie do wnętrza. Utrzymując równowagę w siodle oraz równomiernie posyłając jej impuls od obu łydek umożliwiał jej poruszanie się po linii środkowej dopóki po kilku półparadach nie poprosił jej o zatrzymanie wykonując pełną paradę w X. Trzymając ją w zamkniętych łydkach ukłonił się sędziom by następnie na spokojnie nabrać wodze w obie ręce na odpowiednią długość i dopiero wtedy wysłać kobyłę na nowo do kłusa, zachowując rozkład pomocy jak jeszcze przed chwilą aż w końcu znaleźli się na końcu linii środkowej, z której zabrał ją w prawo na ślad, wyginając przy tym wokół wewnętrznej łydki całą jej sylwetkę. Podobnie wygiął ją w narożniku, podtrzymując impuls wewnętrzną łydką oraz spychając ją klacz do zewnętrznej wodzy, która z kolei wraz z zewnętrzną łydką dbała o ułożenie ciała w równomiernie wygięty łuk, obie te pomoce nie pozwalały Scandic wypadać ani zadem, ani łopatką, tak samo też nie prowokowały do wpadania, przed czym z resztą wstrzymywały pomoce wewnętrzne, sugerujące wejście na proponowane wygięcie. Po wyjściu z narożnika pokierował kobyłą na przekątną od M do K, pilnując równego, roboczego tempa oraz niespływania na boki od pomocy. Po zmianie kierunku ustawił ją delikatnie na lewo, bacząc na to, aby się nie wykrzywiła. Kolejnym etapem przejazdu miała być serpentyna z przejściami do stępa na wysokości linii środkowej. Bułka z masłem. Aranżował dosyć łagodne, choć nie spłąszczone łuki, pamiętał też o konieczności wyprostowania konia tak aby kilka kroków wyszło prostopadle do długiej ściany. Jadąc po łuku posyłał gniadej półparady tak aby móc swobodnie zejść do stępa w obranym tuż za linią środkową punkcie i następnie utrzymać ten chód przez mniej więcej cztery kroki, chociaż w razie czego zmniejszał tę liczbę do trzech coby zmieścić się z zakłusowaniem i wejściem na kolejny łuk. Figurę zakończyli, jak było to nakazane w programie, przy literze C będąc w kłusie na lewą stronę. Niebawem pokonali kolejny narożnik za którym raz jeszcze wyszli na przekątną, tym jednak razem zamiast utrzymać kłus roboczy Luke zachęcił klacz do poszerzenia ram, co umożliwił jej oddaniem ręki na tyle, by mogła się bardziej wyciągnąć aczkolwiek zrobił to z wyczuciem, aby nie utracić kontaktu. Przy tym zachęcał ją do wyciągnięcia wykroku zapraszającym do ruchu naprzód dosiadem oraz wyraźniejszym impulsem od łydki. Odpowiednio wcześniej przed F zaczął ją uprzedzać półparadami o powrocie do roboczego tempa by z kolei po powrocie na ślad i wjechaniu w narożnik rozpocząć szykowanie klaczy do zagalopowania na prawą nogę, do którego posłał ją jednorazowym wypchnięciem bioder wraz z impulsem od wewnętrznej łydki. Od razu kierowali się na koło, toteż zagalopowując miał gniadą wygiętą do wewnątrz i od razu zabrał ją na okrąg, a zatem nie wyjeżdżali narożników bo inaczej figura by się nie zgadzała. Po przejechaniu połowy, czyli po zamkniętej stronie koła (za X) oddał jej wodze, podtrzymując dotychczasowy roboczy galop dosiadem oraz łydkami, pomocami tymi nie tylko oznajmiał, że kontynuują ruch w tym chodzie, ale też mimo dłuższej wodzy nie pozwalał Scandic na przyspieszenie czy zgubienie równowagi. Jeszcze przed A z powrotem stopniowo nabrał wodze na poprzedni kontakt by następnie pokierować gniadą na trasę dookoła czworoboku. Wykorzystał najbliższy narożnik na wykonanie kilku półparad aby następnie po wyjechaniu na długą prostą mieć ją na tyle przy sobie, aby odpowiedziała na jego wyraźniejsze wypchnięcie do wydłużonego galopu od K a jednocześnie nie straciła z nim połączenia na wodzy czy postawienia na pomoce, jako że szczególnie ten drugi element był kluczowy w powrocie do galopu roboczego pod koniec ściany w H. Do tego Luczek ponownie trochę mocniej dociążył dosiad rezygnując z tak jednoznacznego posyłania gniadej naprzód, za to podtrzymał impuls od łydki coby mu jeszcze nie zgasła. A zatem bez zakłóceń dalej w galopie zabrał ją na połowę koła od C do X, utrzymując kontakt dzięki swojej miękkiej ręce, angażując zad do wkraczania pod kłodę dzięki pracy swoich własnych czterech liter w siodle. Zbliżając się do punktu środkowego znów pracował półparadami aby być w stanie poprosić Scandic o czyste zejście do kłusa kiedy już byli wyprostowani na mniej więcej metr przed wspomnianą literą i w podobnej odległości po drugiej już stronie, mając klacz przestawioną tym razem na lewo posłał ją raz jeszcze do galopu, tyle że na drugą nogę, naturalnie odbijając teraz na koło w lewo właśnie. Po dokończeniu tej połówki koła na lewo nie wysyłał jej z powrotem na ślad bo program przewidywał jeszcze jedną pełną rundkę podczas której powtórzył manewr z oddaniem i nabraniem wodzy po zamykającej się stronie koła. Kiedy już miał z powrotem w ręku do czego dojeżdżać kobyłę oczywiście nie omieszkał posłać jej paru półparad przed przymknięciem jej w pomocach do przejścia do kłusa w literze A i już teraz mógł ją zgodnie z programem posłać wzdłuż szranek, luźno pracując dosiadem aby Scandic umożliwić swobodny przepływ ruchu. Następnym punktem programu był zwrot w lewo przy literze B, oczywiście nie było czegoś takiego jak zwrot na zadzie w kłusie czy coś i chodziło po prostu o ciasny zakręt, na którym postarał się podtrzymać gniadą wewnętrzną łydką aby mu nie zgasłą podczas gdy pozostałe pomoce sugerowały mocne zgięcie. Prędko znaleźli się na linii równoległej do krótkich ścian czworoboku na której nastąpiło odrobinę spóźnione zatrzymanie i tak samo odrobinę za szybko ruszyli kłusem, za to w dobrą stronę skręcili przed E, bo Luke pokierował kobyłę jak należy w lewo. Na środku krótkiej ściany poprosił o przejście do stępa domknięciem kolan oraz dociążeniem dosiadu coby zaraz po wejściu w wymagany chód oddać jej odrobinkę wodzy, do której ją dojechał prosząc o aktywne, pośrednie tempo. Po wyjechaniu z narożnika ustawił ją lekko do zewnątrz żeby w F móc zacząć spychać ją od przesuniętej w tył zewnętrznej łydki. Przy tym ciężarem ciałą przesuniętym do wewnątrz sugerował jej ruch w tę właśnie stronę podczas gdy wewnętrzna wodza, na której klacz powinna była się wcześniej oprzeć, pilnowała aby to łopatka rozpoczynała ten ruch do boku i jednocześnie by zostawała wyprostowana. Po osiągnięciu linii ćwiartkowej wewnętrzną łydką zablokował dalszy ruch do boku podczas gdy pozostałe pomoce "wróciły na swoje miejsce". Odczekawszy na odpowiednie miejsce przestawił wszystko na odwrót w stosunku do tego, jak było przed chwilą w ustępowaniu, aby teraz z linii ćwiartkowej wrócić na ścianę w ustępowaniu w drugą stronę, Luczek celował w proponowaną przez program literę M i tam też rzeczywiście zakończyli ćwiczenie. W literze C ponownie posłał ją do kłusa precyzyjnym popchnięciem od dosiadu oraz łydki. Niebawem udali się na koło środkowe od E do B i z powrotem, zachowując okrągły kształt figury przy tej drugiej literce zaczął anglezować aby stopniowo posyłać gniadą w dół poprzez dojeżdżanie jej łydką do oddającej wodzy. Przed zakończeniem koła w E nabrał z wyczuciem wodze i przy powrocie na ślad wrócił do pełnego siadu aby mając na kobyłę łatwiejsze oddziaływanie za pomocą dosiadu móc ją spokojnie ale dalej aktywnie poprowadzić w kłusie wzdłuż szranek aż do litery A, przed którą skręcił ją ciasno na linię środkową. Standardowo przed X miało miejsce kilak półparad aby już w X możliwe było równe, nieszarpane zatrzymanie. Już w stój ukłonił się sędziom i zaraz potem posłał klacz do stępa, wypuszczając jej wodze na maksymalną długość oraz klepiąc przy tym po zapewne troszkę spoconej szyi. Opuścili tak czworobok i udali się na rozstępowanie na rozprężalni.
zt
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata Wzrost: 175 cm Podopieczny: Loathsome Shuffler ll Lux in Tenebris Pieniądze: £3105 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 6 Ujeżdżenie: 14 Cross: 8 Wyścigi: 31 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2017-07-10, 21:12
Przed dojechaniem do C, Eva przygotowała klacz półparadami na nowe zadanie. W jej mniemaniu idealnie w punkt docisnęła łydki do jej boków i wypchnęła z krzyża do kłusa. Minimalne opóźnienie w przejściu, które jednak nie było najgorsze. Kontakt pozostał ten sam, acz kolwiek mogłoby być lepsze zabieranie zadu za sobą. Krótko przed M wysłała jej kolejne półparady, mające na celu skupienie klaczy na kobiecie. Przygotowała siebie i ją zaraz do kolejnego przejścia, które miało nastąpić w M. Dociążyła prawą stronę, by skłonić klacz do galopu na tą nogę. Jednocześnie docisnęła łydki do jej boków i wypchnęła z krzyża w wyższy chód. Niestety klacz jakby zapomniała po co jej zad, co zaowocowało dość spłaszczonym galopem. Udało im się zachować jednak odpowiednie tempo i względnie zaangażowanie w pracę, a tak pojechały aż do B. Tam kolejno po półparadzie zjechała z klaczą na koło o średnicy 20m, wyginając ją od wewnętrznej łydki nadała jej zgięcie. Wewnętrzną wodzą postarała się o prawidłowe zgięcie klaczy w potylicy, zewnętrzną łydka starała się pilnować jej zadu co nie do końca niestety się jej udawało. Natomiast zewnętrzną wodzą domykała i pilnowała wszystkiego. Same koło wyszło im lekko płaskie, ale co poradzić? Po zamknięciu koła kontynuowały spłaszczony galop, który był jednak średnio efektowny. Kontynuowały galop od B do K przez FA. Odpowiednio wyginała ją w narożnikach, które względnie im poprawnie wychodziły. W K po półparadzie wygięła ją na przekątną czworoboku, gdzie zamknęła ją w łydkach i skierowała tak do X. Tam ponownie po półpradzie lekko spięła krzyż, ściągnęła wodzę i dociążyła zad - chcąc przejść do kłusa. Lekkie opóźnienie z przejściem, by ładnym kłusem zjechać z przekątnej. No prawie bo przed M znowu przygotowanie do kolejnego przejścia w galop. Najpierw półparada, dociśnięcie łydek do jej boków i wypchnięcie z krzyża w znowu spłaszczony galop. Zaznaczyła odpowiednio wcześniej nogę prowadzącą jako lewą, by galopować tak od wcześniej wspomnianej literki kolejno przez CH do E. Dojeżdżając do ostatniej literki znowu przygotowała klacz do nowego zadania, a raczej nowo-starego. Odgięła ją kolejno do łuku, by wykonać 20m woltę. Ponownie postarała się o jak najlepsze wygięcie klaczy od wewnętrznych pomocy, co nie było łatwe ze względu na zad. Natomiast starała się ją przypilnować zewnętrznymi, by klacz jednak dała radę poprawnie wyjechać koło. Po zamknięciu koła pojechały dalej galopem na wprost, jadąc kolejno od E do F przez KA. Starała się nadać jej odpowiednie tempo, zachować stałe zaangażowanie w pracę, a i dobry ogólny efekt. W F po półparadzie ponownie zjechały na przekątną, gdzie Eva starała się ją utrzymać w łydkach na linii prostej. Dojeżdżając do X znowu uprzedziła ją półparadą, by obciążyć zad, lekko ściągnąć wodzę i poprosić klacz o przejście do kłusa. Lekko ponownie spóźnione, ale wcale nie najgorsze. Dalej kontynuowały kłus roboczy jadąc od X do H, tam wróciły na ścianę i pojechały nim dalej do przodu przez C i M. Przed M kolejna półparada i zaraz wyjechanie na przekątną czworoboku, gdzie kobieta dosiadem i łydkami zachęciła klacz do kłusa pośredniego. Starała się zatrzymać w łydkach ruch po linii prostej, odpowiednie tempo, zaangażowanie, krycie trenu, poszerzanie ram. Eva starała się wysłać jej jak najbardziej czytelne pomoce, by klacz nie miała cienia wątpliwości co ma robić. Dojeżdżając do K półparada i skrócenie do roboczego tempa, by wyjechać zaraz narożnik na krótką ścianę i w A łuk na linię środkową. Ponownie postarała się ją przypilnować w ruchu po linii prostej do X, gdzie punkt uprzedziła półparadami. Zaraz jednak wysłała jej jedną pełną, dociążyła mocniej zad i ściągnęła wodzę. Chciała aby klacz się zatrzymała, co też się stało generalnie. Nieco jednak za punktem A, a zad nie był ładnie podstawiony jak powinien. Ostatecznie jednak Eva się ukłoniła i zaraz zjechała z klaczą na długiej wodzy w stępie z czworoboku.
z.t
_________________
Tanto Tiempo Caminando junto a ti Aun recuerdo el día en que te conocí.
personalia: El amor en mi nació tu sonrisa me ensenor » Eva O'cross wiek: Tras las nubes siempre va a estar el sol » 22 lata.
partner: Te confieso que sin ti no se seguir » brak.
pms: Quiero mirarte Quiero sonarte Vivir contigo cada instante » 0.
przyjaciele: En tus ojos veo el mundo de color » Adam Ouvard, Chris Moore, Jasper Nowell.
wrogowie: Quiero ltenerte junto a mi » brak.
I So Bad Multichampion Ujeżdżeniowiec Devil in disguise.
Płeć: klacz Wiek: 16 lat (22.01.2004) Rasa: Koń holsztyński Wzrost: 176 cm Ostatni trening: 02.02 - teren - Tony Właściciel: Jessie Cena: £6950 Doświadczenie w skokach: 90 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 349 Doświadczenie z lonżowania: 100 Kondycja: 107 Szybkość: 64 Klasa startów: Ujeżdżenie: CS
Wysłany: 2017-07-10, 21:24
W reakcji na półparady kara głębiej weszła zadem pod kłodę jednocześnie optycznie jak i fizycznie skracając swoją sylwetkę. Skrócenie ram klaczy jednocześnie spowodowało podniesienie sylwetki do góry, dzięki czemu sam stęp nadal pozostał luźny i swobodny aczkolwiek kroki stawiane przez Bad były wyraźnie krótsze. Cały czas pozostając w rozluźnieniu poruszała się chętnie i aktywie, nie tracąc tendencji do ruchu naprzód. Uprzedzona wcześniej poprzez amazonkę, lekko i płynnie weszła w galop, niosąc w nim miękko, każdy kolejny krok był okrągły i z wyraźną tendencją pod górę, dzięki czemu galop był nie tylko efektowny, ale również dobry technicznie. Wkraczając na przekątną zmotywowana poprzez Jess zaczęła mocniej iść od zadu, wyraźniej unosząc przód i poszerzając ramy w galopie pośrednim, nie była to jeszcze pełnia jej możliwości, ale sam galop już teraz zachwycał, będąc bez wątpienia najlepszym z chodów klaczy. Po powrocie na ścianę pozwoliła na skrócenie, dobrze reagując na zastosowane pomoce przez Jessie, dzięki odpowiedniemu przygotowaniu samo przejście do galopu zebranego wykonane zostało płynnie i w harmonii, podobnie jak samo wykonanie lotnej zmiany nogi.
Poruszając się równym i harmonijnym galopem, w literze P odbiły w lewo prezentując kolejny element przejazdu, jakim był ciąg. Pomimo temperamentu, jakim charakteryzowała się Bad, w prowadzeniu pod siodłem, a zwłaszcza na zawodach była znacznie bardziej ugodowa niż, na co dzień na treningach lub w kontaktach z ziemi. Nie złoszcząc się, odbierała precyzyjnie stosowane przez Jess pomoce, sprawie i bez spięć wykonując ciąg zakończyły go na linii środkowej. Robiąc jeszcze kilka kroków w galopie do przodu dotarła do litery I, gdzie mocniej osiadając na zadzie wyraźnie podniosła się przodem po sugestiach Jess jednocześnie galopując w miejscu i przesuwając swój ciężar ciała wokół tylnej lewej nogi, która niemal cały czas pozostawała w tym samym miejscu, co pozwoliło na uzyskanie dobrej, jakości piruetu w galopie. Kończąc ten element z linii środkowej ponownie odbiły na lewo, tym razem tuż po wyjściu z narożnika na długą przekątną. Skumulowana odpowiednio wcześniej energia w ciele klaczy teraz mogła znaleźć ujście, posłana do galopu wyciągniętego wyraźnie się w nim otworzyła, widowiskowo galopując pod górę, odważnie i pewnie pracując silnym zadem.
Niechętnie, lecz mimo wszystko posłusznie dała się skrócić do galopu zebranego, przenosząc ciężar ciała na zad. W takim galopie znacznie spokojniejszym od efektownego galopy wyciągniętego wykonały lotną zmianę nogi i analogicznie jak poprzednio wykonały w prawo ciąg w galopie na linię środkową, a tam znów w literze I piruet w galopie tym razem również w prawą stronę. Po wykonaniu tych elementów w C skręciły w prawo od narożnika przygotowując się już do dalszych punktów programu.
Najpierw czekały na nie lotne zmiany nogi, co 2 foule, które zaczęły wykonywać na długiej przekątnej czworoboku, każda kolejna zmiana wykonana była dokładnie i ze spokojem. Kara nie traciła równowagi i cały czas pozostawała w skupieniu, w pełni rozluźniona i elastyczna. Po krótkiej chwili galopu i ponownym wyjściu z narożnika czekała na nie analogicznie druga przekątna czworoboku tym razem ze zmianami nogi prowadzącej w galopie, co 1 tempo. Tutaj Bad również wykazała się błyskawiczną reakcją na stosowane pomoce oraz zmiany przesunięcia ciężaru ciała swojej właścicielki. Po wykonaniu serii 11 lotnych, w połowie krótkiej ściany przechodząc do kłusa zebranego parsknęła cicho nadal poruszając się równie aktywnie i chętnie jak podczas pierwszych minut przejazdu. Kondycyjnie była przygotowana na najwyższym poziomie, stąd też wykrzesanie energii do kłusa wyciągniętego na przekątnej nie było niczym trudnym. Znów efektownie pracując przodem, mocno pchała się zadem prezentując swobodę łopatek i wyraźne poszerzenie ram.
Z powrotem wracając do kłusa zebranego wykonała przejście w równowadze i ze spokojem, kierując się już na linię środkową, gdzie w literze A poproszona o pasaż przeszła do niego równie płynnie, wyraźnie akcentując fazę zawieszenia, rozluźnienie grzbietu i chęć do ruchu poprzez samoniesienie.
Kończąc przejazd w literze I, zatrzymały się równo i po ukłonie opuściły razem czworobok na luźnej wodzy. Spocona, lecz rozluźniona i zadowolona z siebie potrząsnęła łbem wypuszczając głośno powietrze z płuc. Ciągnąc za sobą długi i gęsty ogon razem z Jess udały się na rozprężalnię w celu rozstępowania.
/zt
_________________
♕♕♕ they wanna make me their queen
♕ I M P R E S S I O N....S O N T E S I Q U E...B A L D V A R O ♕ mare ♕ 16 yo [22.01.04] ♕ holsteiner horse
Can you even see what you're fighting for? Bloodlust and a holy war.
o w n e r » Jessica Wrens ...
White lies, it's a man on fire, making love with the devilhurts s t a l l i o n » Lockhard ♥ ......
Sometimes a certainsmell will take me back to when I was young .....................f r i e n d s » Riley, Jess, Jonah, Chris, Tony
Life throws you into the unknown, but stand or fallI will be right here.
f o a l s » ........................ ♕ og. Perrault [o.Royal Cherry]
♕ og. Orchid of Rohan [o.Royal Cherry]
♕ kl. Illusion Sontesique [o.Weltstar]
♕ kl. Imagination Sontesique [o.Krugerrand]
♕ og. Lavard Sontesique [o.Lockhard]
♕ og. Fandango [o.Sleepwalker]
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2017-07-10, 23:42
Wyjechali narożnik i znaleźli się pod krótką ścianą, kierując się w stronę jej środka. Nadya posłałą Boy’owi półparady, w pobliżu C, po czym w punkcie odbili na półwoltę o średnicy 20 metrów w lewo. Na półkole starała się utrzymać aktywne tempo i zachować ustawienie. Wyginała kasztana od wewnętrznych wodzy, zewnętrzną pilnowała zadu, wodzami nadawała kierunek i zgięcie w potylicy. W okolicach X brunetka przygotowała go do zmiany nogi przez kłus, po czym odbili na półwoltę w prawo, na której działała na podobnych zasadach. Wrócili pod krótką ścianę w A, tylko po to, by odbić na koło o średnicy 20 metrów, na którym Bravo działała podobnymi pomocami co wcześniej. Zaczęła też stopniowo oddawać mu wodze i nabrała je w podobny sposób z powrotem, zanim zamknęli koło. Zbliżając się do ściany posłała kasztanowi półparadę. Mniej więcej we włściwym momencie przeszli do kłusa roboczego, którym ruszyli dalej, ścięli narożnik i zjechali pod krótką ścianę. W B skręcili lewo, kierując się w stronę środka czworoboku. Zbliżając się do X Bravo posłąłą ogierowi półparady, po czym zablokowała dosiad i posłała mu pełną paradę do zatrzymania, które wyszło mniej więcej punkt, gorzej jednak było z ustawieniem zadu, którego praca nadal nie należała do najlepszych i Nadya trochę walczyła z tym by to poprawić, bez wielkich skutków.
Utrzymała go w nieruchomości, przez określony czas, po czym dodałą łydki do ruszenia kłusem roboczym. W E skręcili w lewo, wracając pod ścianę. Skierowali się w stronę krótkiej ściany, wyjechali narożnik i znaleźli się pod nią. Zbliżając się do A Rosjanka posłała zangersheide półparadę, po czym poprosiła go o przejście do stępa pośredniego. Starała się dopilnować aktywnego, energicznego tempa, wyższego unoszenia kończyn i wyraźnego zaznaczania kroków.
Wyjechali narożnik i znaleźli się pod długą ścianą, gdzie Nadya starała się właściwie przygotować Boy'a przed ustępowaniem. Odbili od F w stronę linii ćwiartkowej, ustępując od łydki. Wewnętrzną wodzą starała się nadawać ustawienie głowy, wewnętrzną łydkę cofnęła nieco i działała na wewnętrzną tylną nogę kasztana, nadając ruch do przodu i w bok. Zewnętrzną wodzą starałą się utrzymać ustawienie i zapobiegać nadmiernemu zginaniu szyi, zewnętrzną łydką dbała o aktywny ruch naprzód i zapobiegała nadmiernemu ruchowi w bok. Jednocześnie starała się o aktywne tempo pod górkę i próbowała dopilnować pracy zadu, ustępowanie jednak było dalekie od ideału: zad wyprzedził łopatkę, przez co ustępowanie wyszło krzywo. Podobnie sprawa się miała z ustępowaniem w prawo, chociaż brunetka próbowała korygować wykonanie tego elementu. Wygięli się na narożniku, pokonując go poprawnie i zjechali pod krótką ścianę. Po drodze do C Bravo posłała ogierowi półparadę, po czym dodała mu łydki do za kłusowania, które wyszło mniej więcej w punkt. Pokonali kolejny narożnik i znów byli pod długą ścianą, gdzie po uprzednim przygotowaniu w E odbili na koło o średnicy 20 metrów w lewo. W okolicy B wysłała mu pojedynczą półparadę, po czym zaczęła anglezować i jednocześnie zaczęła oddawać mu wodze, przez co ogier powinien zejść za jej ręką w dół, wydłużyć i opuścić szyję. Następnie dwudziestotrzylatka zachęciła go do żucia wędziła, po czym przed zamknięciem koła nabrała wodze z powrotem na kontakt. Zamknęli koło i wrócili pod ścianę, kierując się do A. Ich przejazd dobiegał końca. Rosjanka nie mogła go uznać za bardzo udany, ale przynajmniej wiedziała nad czym zarówno ona, jak i Presc powinni popracować. Zawsze oczywiście mogło być gorzej, a każdy start był dodatkowym treningiem. Zjechali pod krótką ścianę, w A skręcili na linię środkową. W pobliżu X Nadya posłała dziesięciolatkowi półparady, po czym zablokowała dosiad i wysłała mu pełną paradę, do zatrzymania w X. Ukłoniła się i po chwili ruszyli stępem swobodnym, którym opuścili czworobok. Na rozprężali rozstępowali się w każdym chodzie, po czym Bravo odstawiła ogiera do stajni.
zt
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 lat Wzrost: 189 cm Zawód: jeździec & trener Partner: Liska Ostatni trening: 02.2020 - teren z Integrity Promise Podopieczny: Integrity Promise, Krugerrand, Licorne, Lysander, Olympique of Rohan, Royal Charming, Saver, Scandic, So Hell Pieniądze: £12235 Punkty doświadczenia: 437 Skoki: 133 Ujeżdżenie: 253 Cross: 35 Obycie z koniem: 17
Wysłany: 2017-07-11, 00:31
Dziś będzie krótko i na temat, obiecuję! Na rozgrzanym i gotowym do zmierzenia się z programem Sleepwalkerze zawitał pod czworobokiem gdy nadeszła na nich pora. Może nie było takiej potrzeby ale tradycyjnie zabrał ogiera na objazdówkę wokół czworoboku w kłusie na zmianę roboczym i zebranym a z tego drugiego na ostatniej długiej ścianie zaprosił go do galopu w zebranym tempie, które podtrzymywał impulsem od łydki oraz podciągającym pod górę ruch dosiadem. Mową swojego ciała wyraźnie dyktując ruch po linii prostej, oczywiście już po nawróceniu, kierował ogiera do wjazdu na czworobok i dalej po linii środkowej do punktu na środku czworoboku, w którym zamknął ogiera w pomocach całkowicie blokując przepływ ruchu, niemniej nie było to chamskie przytrzymanie tylko wynikające ze wcześniejszych półparad dociążenie zadu wraz z podparciem łydki, domknięciem kolan oraz wyważonej ręki, która w palcach dzierżyła dwie pary wodzy. Po zatrzymaniu owe wodze powędrowały do jednej dłoni aby brunet mógł się ukłonić i następnie posortowawszy skórzane paski na nowo zaprosić karosza do ruchu naprzód, tym razem jednak posyłając go do kłusa zebranego na wprost, by przy C wygiąć go na dość ciasnym łuku w lewo w sposób wszystkim tu zebranym wiadomy. Podobnie sprawa miała się w narożniku, za którym fryz został pokierowany przez swojego jeźdźca na przekątną między literami H i F. W połowie narożnika podjął kroki mające przygotować ujeżdżeniowca do nadchodzącego zadania, a zatem "gotował" go i mobilizował półparadami, tak aby przy wyjściu na wspomnianą przekątną bardziej puścić ogiera do przodu niźli go do niego pchać, oczywiście standardowo zachęcał go do dojścia do wędzidła co w obecnej sytuacji, także przy przesunięciu ręki w stronę pyska odnosiło pożądany skutek pozostania na kontakcie. Dodatkowo wyraźniejsze otwarcie ruchu bioder a także trochę bardziej konkretny impuls od łydki były jednoznaczną zachętą do wydłużenia sylwetki oraz kroków na tyle, aby odpowiadały one wymogom kłusa wyciągniętego. Starał się utrzymać go cały czas przy sobie tak aby móc bez zgrzytów na nogo go skrócić do zebrania pod koniec przekątnej, z której następnie udali się do ciasnego narożnika i dalej na linię środkową. Zachowując lekkie ustawienie na prawo upewnił się, że ma go na lewej wodzy coby przy literze D móc go jeszcze wyraźniej wygiąć i przenosząc ciężar na prawo oraz przesuwając lewą łydkę do tyłu, przy tym cały czas impulsami posyłając go od prawej łydki do lewej wodzy, zaprosił go w ciągu do oddalenia się od linii środkowej na odległość pięciu metrów (czyli na wysokość linii ćwiartkowej po prostu), po czym płynnie przestawił wszystko na drugą stronę i tym razem dociążając lewą stronę naturalnie poprosił o ciąg w lewo, do naprzeciwległej linii ćwiartkowej i na niej powtórzył manewr przestawiania sygnałów coby finalnie wylądować z powrotem na linii środkowej, na której już wyraźnie uniemożliwił ruch do boku prostując sylwetkę ogiera poprzez symetryczne ułożenie własnego ciała. Zakończyli te ciągi w okolicy litery G i już stamtąd pokierowali się o końca na wprost by skręcić w prawo na ślad. Niebawem mogli niemal pochwalić się nienagannym przejściem do pasażu za literą R, jako że właśnie między innymi przejścia z zebranego kłusa do pasażu były u nich dosyć niedawno na tapecie, to teraz Luke mógł bez obaw o niezrozumienie mocniej dociążyć swój dosiad siadając głębiej w siodle by w tym samym czasie lekką łydką oraz podciąganiem ruchu pod górkę za pomocą mięśni na wysokości krzyża sugerować Sleepowi mocno zaakcentowaną kadencję w takim trochę slow motion. Przy B pokierował ogiera w stronę literki V nie ustając z przekazywaniem dresażowcowi impulsów, niemniej nie mógł przy tym zapomnieć o "przytrzymaniu" przesuwania się do przodu poprzez wejście w piaff przy przekraczaniu linii środkowej, a zatem tutaj jego biodra działały już tylko pod górkę nie prosząc o przemieszczanie się naprzód przez tych dziesięć kroczków w najbardziej zebranym "chodzie" po czym wreszcie popchnęły fryzyjczyka z powrotem do pasażu w którym dokończyli przekątną osiągając pierwszy ślad na wysokości literki V, jednakże nie był to koniec wyzwanie, bowiem brunet zobligowany był przez program konkursu do dalszego podtrzymywania konia w pasażu, tak aby móc raz jeszcze zaprezentować wejście zeń w piaff przy A. Niestety tutaj starczył ułamek sekundy nieuwagi w trakcie ponownego proszenia o piaffowanie a w trakcie mógł wkraść się na szczęście tylko pojedynczy błąd w takcie. Zaraz po tym incydencie Luke się otrząsnął i skorygował swoje pomoce, na szczęście nie musząc przytrzymywać Sleewalkera na siłę wodzą aby ten jeszcze pozostał prawie na miejscu dokańczając ostatnich kroków w zadanym elemencie. Jak nietrudno się domyślić kiedy już wymagana ilość piaffowych dygnięć została odhaczona, Sugarman podtrzymując tendencję do zawieszania ruchu popchnął karego do pasażu w którym na nowo zaczęli się przemieszczać po śladzie. Ostatnie treningi skupiały się na przejściach kręcących się wokół stępa, pasażu, piaffu oraz kłusa zebranego, toteż będąc przy literze P, oczywiście nie bez wcześniejszego przygotowania półparadami, brunet niemalże niewymuszenie mógł zaprosić fryzyjczyka do zejścia do stępa poprzez chwilowe przyblokowanie ruchu, które jednakowoż różniło się wyraźnie od ruchu zachęcającego do wytwarzania dłuższej fazy zawieszenia. Jak zwykle w stępie musiał stłumić w sobie odruch do poklepania konia po szyi i po prostu kołysał się z karoszem w rytm odpowiadający wyciągniętemu stępowi, do którego specjalnie musiał oddać mu trochę wodzy, aby umięśniona szyja ogiera mogła się wyciągnąć, podobnie jak cała jego sylwetka wraz z krokami. Od razu też udali się na przekątną od P do S, na której zawodnik mógł zaprezentować swojego treningowego podopiecznego w bardzo dobrym rozluźnieniu. Dopiero przed S rozpoczął skracanie Sleepwalkera do stępa zebranego, oprócz tego, że musiał nabrać z powrotem wodze to jeszcze musiał dojechać do tego zebranie oraz do pozostania na kontakcie zarówno łydką, jak i dosiadem. Dopiero ze stępa zebranego na wysokości środka krótkiej ściany precyzyjnym ruchem posłał karego do galopu na prawą nogę, od pierwszej chwili, ba, jeszcze w chwili posyłania sygnałów do zagalopowania, uzmysławiając karemu, że będą się poruszać w galopie zebranym. A przynajmniej jeszcze przez narożnik, który Anglik postarał się wyjechać w miarę dokładnie.
_________________
so i am mr fucking awesome
~ luke sugarman ~
przyjaciele: ... things that we can't deny! ~ ryan & lisa ~
pms: come on baby tell me what's the word . ~ one & only ~
druga połówka: method to the madness. ~ ... ~
ex: i will never regret, but you can. ~ suzame ~
podopieczni: through the laughter and the tears
~ krugerrand, royal charming,
licorne, olympique of rohan, scandic, so hell,
lysander, integritypromise, saver ~
it's my dream team
»»soi runandhideandtearmyselfup
start again with a brand new name ....................and eyes that see into
....................................i n f i n i t y
Płeć: wałach Wiek: 10 lat Rasa: koń andaluzyjski (pre) Cena: £1700 Doświadczenie w skokach: 40 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 73 Doświadczenie z lonżowania: 37 Kondycja: 44 Szybkość: 33 Klasa startów: Ujeżdżenie: P
Wysłany: 2017-07-11, 01:25
Od powrotu do roboczego tempa Devon nie miał już żadnych trudności. Jego galop był tak samo zaangażowany jak na początku, a on sam tak samo mocno skupiony na swojej amazonce, jak podczas pierwszej części przejazdu. Kiedy na środku krótkiej ściany został poprowadzony na obszerny łuk, wierzchowiec posłusznie poddał się pomocom dziewczyny. Wykonując tę połowę koła swobodnie wyginał swoją kłodę dookoła łydki blondynki i zginał delikatnie szyję, nie nadwyrężając przesadnie potylicy, co byłoby zupełnie niepotrzebne i tworzyłoby niepożądany efekt. W łuk wpisał się bez najmniejszych trudności, tym razem nie uciekając łopatką czy zadem, z czym wcześniej miał problem. Na środku czworoboku zmienił nogę poprzez kłus, kolejno wykonując łuk w odwrotnym kierunku. I tym razem nie napotkał na żadne trudności, wręcz idealnie dogadując się z Elizabeth. Wierzchowiec nie miał problemów z przestawionymi pomocami, reagując na nie tak szybko, jak tylko potrafił. Był bardzo skupiony na swoim jeźdźcu i nie myślał o robieniu na złość, dlatego szybkie reakcje były normą. Poza tym, jak zostało to już wspomniane, Devon to koń dość zwrotny i giętki, więc z wykonywaniem takich figur nie miał żadnych problemów. Punkt kończący jeden łuk okazał się być punktem, który rozpoczynał kolejną figurę, a mianowicie pełne koło. Wałach wjechał na nie i poruszał się aktywnym galopem, lekko zniżając głowę, kiedy zostały oddane mu wodze i ponownie się podnosząc, gdy zostały na nowo nabrane. Tym razem faktycznie ominęły go problemy związane z uciekającym zadkiem, ta część ciała wpisała się w okrąg równie dobrze, co cała reszta, jednocześnie nie dając im nieprzychylnych spojrzeń sędziów. Przygotowany poprzez półparadę nie zaskoczył się, kiedy blondynka poprosiła o zwolnienie. Izabelowaty wykonał to polecenie natychmiastowo, przechodząc gładko do kłusa. Zachował odpowiednie tempo oraz rytm, poruszając się miękko w kierunku litery B, skąd kolejno udał się w stronę środka czworoboku. Tam mimo uprzedzenia wałach nie do końca wykonał czynność tak, jak było to od niego wymagane i zamiast od razu się zatrzymać, parę kroków przeszedł w stępie, dopiero po nich całkowicie się unieruchamiając. Podobnie jak podczas pierwszego zatrzymania, wałach stanął prosto, ładnie podstawiając tylne nogi pod kłodę, bez konieczności korekty. Zachował również pełną równowagę, nie przesuwając się w żadnym kierunku ani nie odstawiając którejkolwiek z nóg, chociażby na centymetr. Po odczekaniu określonego czasu wałach ruszył kłusem, aczkolwiek tym razem zabrakło odpowiedniego impulsu, więc start nie był taki finezyjny, a jednocześnie energiczny. Niemniej dalej było już trochę lepiej, izabelowaty odnalazł w sobie tę energię, którą użył do tego, by jego krok stał się bardziej przyjemny nie tylko dla oka, ale również do wysiedzenia. Po powrocie na ścianę zakręcił w lewo, a następnie wyjechał dokładnie narożnik i w A zwolnił do stępa. Tak jak zostało wspomniane w poście powyżej - tym razem krok pośredni wyszedł mu zdecydowanie lepiej, Devon wyraźniej wyciągał swoje kończyny i nie spinał grzbietu. Niemniej chody pośrednie i wyciągnięte należało jeszcze dopracować i przekonać wierzchowca o tym, że nie są one takie złe. Kiedy przyszło mu wykonywać ustępowanie od łydki, wałach zareagował na pomoce od razu. W końcu na wielu treningach zdążył je poznać tak dobrze, że nie było nawet mowy o pomyłce. Od razu wszedł w odpowiednie ustawienie, zachowując swoje ciało wyprostowane i tylko szyję zginając minimalnie w taki sposób, że jego zewnętrzne ucho znajdowało się po środku amazonki. Izabelowaty nie tracił energii, poruszając się stałym tempem aktywnie do przodu i lekko w bok. Również pracy nóg Devona nie można było niczego zarzucić, bowiem wyraźnie krzyżował wewnętrzne przed zewnętrznymi i nie próbował oszukiwać, w ten sam sposób działając również tylnymi kończynami. U izabelowatego właściwie nie występowały strony lepsza i gorsza, dlatego wszelakie ćwiczenia wykonywał z taką samą łatwością lub trudnością w obu kierunkach. Tak samo było z ustępowaniem. Jednak to ćwiczenie znał na tyle dobrze, by było ono dla niego wręcz banalnie proste. Następnie wierzchowiec kierował się do środka krótkiej ściany, oznaczonego literą C. To właśnie tam został zachęcony do przyspieszenia, więc z miejsca ruszył żwawym kłusem, następnie wyjeżdżając narożnik i docierając do E, gdzie czekało go kolejne zadanie. Zadaniem tym było wykonanie koła, w którego łuki izabelowaty wpisał się bez problemu. Nie brakowało mu energii ani zaangażowania, więc swobodnie poruszał się stałym tempem i utrzymywał odpowiednie wygięcie, nawet podczas prośby o żucie z ręki. Zgodnie z pomocami do wykonania tego elementu, wałach opuścił łeb i wyciągnął szyję, jednocześnie bardziej odpuszczając w grzbiecie. Po powrocie do punktu wyjścia wierzchowiec sprawnie wrócił do wyższego ustawienia, później znów dojeżdżając do litery A, a następnie zjeżdżając na linię środkową. Podobnie jak podczas wjazdu na czworobok, wałach zatrzymał się w wyznaczonym punkcie, postępując analogicznie. Odczekał aż zostaną mu ofiarowane kolejne sygnały, a gdy takowe nastąpiły ruszył spokojnym krokiem w stronę wyjścia, opuszczając i wyciągając głowę, skoro pozwoliła mu na to długa wodza.
[zt]
_________________
[rezerwuję wizerunek konia Bolero de Sierra Morena][paszport]
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum