Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 169 cm Ostatni trening: 26.06.20 - ujeżdżeniowy - Donatella Podopieczny: Donatella Pieniądze: £1850 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 18 Ujeżdżenie: 28 Cross: 6 Obycie z koniem: 3
Wysłany: 2020-02-26, 12:18
SHERRY SHEPHERD & BOLD VENTURE - KLASA L
Bold Venture nie był dla niej znajomym koniem, jednak w większości przypadków, w jakich startowała na zawodach, to nie udało jej się dostać w większości przypadków znajomych koni, z którymi wiedziała, jak się komunikować. Nie stanowiło to przeszkody, z chęcią zapisała się ze srokaczem, ubrała go w wyjściowy strój, siebie również, po czym rozgrzała go na rozprężalni we wszystkich trzech chodach, porozciągała go na łukach i kołach, a także skoczyli parę przeszkód z różnymi najazdami. Tak przygotowani, rozpoczęli chwilę stępa, poprzedzającą wywołanie ich na arenę konkursową. Skróciła więc wodze, wracając na kontakt z pyskiem srokacza, ewentualne spięcia rozpracowując półparadami, po czym wypchnęła go przy użyciu dosiadu oraz łydek do żwawego kłusa, którym wjechali na tor przeszkód.
Zatrzymała wałacha przed jurami, obciążając mocniej tył siodła i zamykając dłoń, odchylając się przy tym nieco do tyłu, żeby wzmocnić działanie pomocy, po czym ukłoniła się sędziom. Skierowała srokacza w lewo, stopniowo przechodząc ze stepa do kłusa, a w zakręcie pomiędzy przeszkodą numer osiem a cztery, wypchnęła Bolda do galopu z lewej nogi, przesuwając prawą łydkę mocniej za popręg, przyciskając obie z nich do jego boków i wypychając go z krzyża. Ustabilizowała tempo, jakim będą pokonywać parkur, mieli na to wystarczająco czasu podczas długiego najazdu na pierwszą stacjonatę. Wspomogła wałacha w punkcie odbicia, dając mu właściwe sygnały do odbicia się, a wraz z unoszeniem kopyt przez niego, przeszła do półsiadu i płynnie oddała rękę, przesuwając ją wzdłuż szyi, pozwalając wyciągnąć się wałachowi. Wraz z lądowaniem, powróciła w siodło, obciążając mocniej lewe strzemię, by kontynuować galop na tę samą nogę, od której zaczęli. Na okser poprowadziła srokacza po delikatnym łuku, dając mu sporo czasu na wyprostowanie i najechanie na środek przeszkody. Dosiadem mocniej obciążyła zad, aktywizując konia do mocniejszej pracy nim łydkami oraz utrzymywaniem miękkiego kontaktu, przez co krok wałacha powinien się nieco skrócić, zaś punkt wybicia przybliżyć bliżej przeszkody przez jedną dodatkową foulę, jaką mogli wcisnąć w daną odległość. Wspomogła Bolda w wybiciu się sygnałem, przechodząc płynnie do półsiadu i oddając mu wodze, jednocześnie patrząc w kierunku trójki, przez co po pokonaniu środka przeszkody, przeniosła ciężar ciała na lewą nogę. Wylądowali miękko, tak samo Sherry miękko wróciła w siodło i ruszyli parę kroków, by rozpocząć nieco ostrzejszy zakręt do trójki, gdzie kobieta wybrała trasę za przeszkodą numer dziesięć, by mieć wystarczająco dużo czasu na wyprostowanie i uregulowanie ewentualnego tempa. Jechali dość energicznie, jednak cały czas dbała o to, by wałach pozostawał pod jej kontrolą, a raczej by współpracowali w pokonywaniu tego parkuru, co Boldowi powinno odpowiadać. Oboje jakiegoś niezwykle dużego doświadczenia nie mieli, ale starali się, jak mogli. Czekała ich do pokonania zwykła stacjonata, z którą nie mieli absolutnie żadnych problemów, ponieważ już się jakoś zdołali zgrać. Standardowo – dała sygnał wałachowi w punkcie wybicia, przechodząc do półsiadu, oddając mu rękę w ramach możliwości wyciągnięcia się nad przeszkodą, a podczas lotu już patrzyła w możliwie najbliższym kierunku, jaki mogła osiągnąć wzrokiem bez gwałtowniejszej zmiany pozycji na czwórkę, obciążając tym razem prawe strzemię, by na następną przeszkodę najechać galopem z prawej nogi. Wyczuła już wcześniej, że to jest gorsza strona wałacha, dlatego wspomogła go delikatnie silniejszymi sygnałami łydek, by nie zmienił nogi ani nie zgubił odpowiedniego tempa. Najechali na okser po szerokim łuku blisko granic parkuru, by równolegle przy drugiej ze ścian wyprostować się i najeżdżać na środek przeszkody w równym tempie, z ciężarem ciała w większości przeniesionym na zad, by srokacz miał więcej energii do odbicia się i rozciągnięcia nad niewysokim, ale nadal mogącym stanowić wyzwanie okserem. Jednak i jego pokonali na czysto, gdzie kobieta podobnie jak w przypadku pozostałych przeszkód, odciążyła grzbiet konia, jednocześnie pozwalając mu się wyciągnąć i kierując wzrok na przeszkodę numer pięć, obciążając przy tym mocniej prawe strzemię. W dość ostrym zakręcie poprzedzającym najazd na przeszkodę, wspomogła pięknego srokacza, zarówno dosiadem, jak i łydkami i wodzami, by nie wytrącił równego tempa, które uzyskali jeszcze przed poprzednim okserem i które kobieta starała się utrzymać, jednocześnie obciążając wałacha utrzymywaniem mocniejszej energii na zadzie, ponieważ kolejna przeszkoda była bardzo podoba. Na szczęście dla srokacza, taki stan nie trwał długo, bo zaraz po pokonaniu przeszkody, również na czysto, pozwoliła część ciężaru przenieść na inne rejony ciała, przy tym pozwalając mu lekko rozluźnić mięśnie, jednak nie pozwoliła mu na całkowity luz, bo zaraz po pokonaniu piątki, czekała na nich szóstka. Dzięki zachowaniu dość równego tempa, pokonali przeszkodę bez większych komplikacji, chociaż wałach pewno już był trochę zmęczony. Parkur może nie był zbyt wymagający i obecnie Bold bardzo dobrze się spisywał w pokonywaniu go, jednak kobieta miała wrażenie, że gdyby, przykładowo, zgubił podkowę i należałoby przejazd powtarzać, raczej nie skończyłoby się to kolorowo. Najazd na siódemkę w galopie z lewej nogi poprzedzony był dość szerokim łukiem, po wykonaniu paru pierwszych fouli galopu, rozpoczęła wprowadzać srokacza w zakręt, po którym wyprostowali się idealnie na środek przeszkody. Kontrolowała tempo wałacha oraz tego, by się zanadto nie rozpędzał, jednak obdarzyła go częściowym zaufaniem i nie pilnowała na każdym kroku, pilnując tylko linii prostej i gdy przyspieszał lub zwalniał. Ponownie podczas lotu na czysto pokonaną stacjonatą, obciążyła lewą stronę ciała, patrząc w kierunku następnego oksera. Najechali na niego po delikatnym zakręcie za piątką, gdzie ponownie kobieta przeniosła większość energii srokacza na jego tył, by mógł lepiej odbić się do tego typu przeszkody. Podczas odbijania się konia od podłoża, standardowo przeszła do półsiadu, oddając rękę wałachowi i patrząc się w kierunku dziewiątki, obciążając mocniej lewą nogę. Na szczęście dla nich, bo czekał ich dość ostry zakręt, którego wolałaby nie wykonywać na gorszą stronę srokacza. Los i program im widocznie bardzo sprzyjał. Podczas zakrętu, obciążyła mocniej wewnętrzną stronę ciała, jednak nie przekręcała się w siodle ani nie zmieniała swojej pozycji, operując jedynie ciężarem ciała, wprowadzając Bolda na niego za pomocą łydek i wodzy, a przed czekającym ich szeregiem wyprostowała swojego tymczasowego podopiecznego, regulując ich tempo i poziom energii, nie pozwalając, by uciekł on za bardzo z zadu. Punkt wybicia był bliższy przeszkodzie, tak jak przy każdym pokonywanym przez nich okserze, a po dosłownie paru foulach pomiędzy członem a a członem b, również starała się kontrolować srokacza, by szereg pokonał na czysto. I udało się! Podczas lotu nad ostatnim członem szeregu, obciążyła mocniej prawą stronę, po lądowaniu i miękkim powrocie w siodło wspierając wałacha podczas wyjeżdżania szerokiego łuku, chociaż nawet dobrze sam się sprawował. Wyprostowała go przed dziesiątką, a został im długi odcinek na uregulowanie tempa i na opanowanie ekscytacji, która rosła z każdą pokonywano na czysto przeszkodą. Spokojnie i regularnie najechali na ostatnią stacjonatę, która również została pokonana na czysto, a po przekroczeniu linii mety i wjechaniu na ścianę poprzedzającą zejście na rozprężalnie, sowicie pochwaliła srokacza, dając mu chwilowy luz na wodzach w ramach nagrody. Zwolniła do kłusa, następnie do stępa, ukłoniła się sędziom, po czym opuściła parkur, zadowolona z przejazdu.
Na rozprężalni, porządnie rozluźniła wałacha, zarówno w kłusie, jak i w stępie, gdzie rozluźnienie w stępie trwało dość długo. Odstawiła go następnie do stajni, rozbierając go na myjce i wykonując wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, których wymagał Bold po zakończonych przejazdach, by odstawić go do boksu i zostawić w żłobie parę smakołyków.
Wysłany: 2020-02-27, 00:09 Lucas Vaugier & Viceroy
krajowe zawody skokowe
klasa P1 - konkurs zwykły PARKUR
Lucas Vaugier & Viceroy
LOSOWANIE 16: Odmowa; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. W przypadku trafienia na odmowę, wykonuje się dodatkowy rzut k20, który określa, czy kolejna próba pokonania przeszkody powiodła się, czy nie. W zależności od klasy, wykonuje się 2 lub 3 takie rzuty, a w przypadku niepowodzenia, para jest eliminowana z konkursu. 4 punkty karne ___rzut k20 - 13; udana kolejna próba pokonania przeszkody
78: Dekoncentracja/strach; Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
___rzut k20 - 7; odmowa/wyłamanie 8 punktów karnych ______rzut k20 - 20; udana kolejna próba pokonania przeszkody
OPIS
Los zdecydowanie nie sprzyjał tego dnia tej parze - koń był wyjątkowo rozproszony i trudny w prowadzeniu, co poskutkowało zatrzymaniem się już przed pierwszą przeszkodą, bez naruszenia jej. Kolejna próba pokonania oksera powiodła się, ale nie był to koniec problemów, bo koń dodatkowo wyłamał na 9a, dopiero przy drugiej próbie oddając skok. /Jedno losowanie mniej przez aktualny trening.
● Zawody rozgrywają się na hali, więc warunki pogodowe nie mają znaczenia i nie są uwzględnione w modyfikatorach do losowania.
● Zawody są rozgrywane w ramach konkursu zwykłego. Wygrywa koń, który ma najmniejszą ilość punktów karnych i najkrótszy czas przejazdu, który jest ustalany na podstawie punktów szybkości (wygrywa największa ilość punktów szybkości). Jeśli dana para wylosuje "Przekroczenie normy czasu", MG z pomocą dodatkowych rzutów ustala Czas przejazdu dla pary (jak w konkursie szybkości). Na jego podstawie ocenia o ile zmniejszyła się prędkość konia: długi czas przejazdu -50% punktów szybkości danego konia, przeciętny czas przejazdu -30%, krótki czas przejazdu -15%. Uzyskane wyniki są ustawione od najszybszego do najwolniejszego.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA P1[/color][/b][/size][/center]
Wysłany: 2020-02-27, 00:24 Yukio Fleming & Upleaser van't de Vour
krajowe zawody skokowe
klasa L - konkurs dokładności PARKUR
Yukio Fleming & Upleaser van't de Vour
LOSOWANIE 10: Upadek; upadek konia ma miejsce, kiedy jego biodro i łopatka dotknęły jednocześnie podłoża lub przeszkody i podłoża.
___rzut k20 - 13; zwykły upadek, możliwość opuszczenia parkuru na własnych nogach eliminacja 42: Zgubienie strzemienia; W trakcie przejazdu bądź skoku jeździec gubi strzemię bądź dwa, co wpływa na jego równowagę, najczęściej zakłócając ją.
___rzut k20 - 6; zrzutka 4 punkty karne
OPIS
Po zrzutce na przeszkodzie 9a koń zaczął walczyć z jeźdźcem w szeregu, co poskutkowało odmową skoku na drugim członie. Koń przysiadł na zadzie, obracając się bokiem do przeszkody, przez co wytrącony z równowagi Yukio spadł w drągi. Nie puścił jednak wodzy, co sprawiło, że także Upleaser stracił równowagę i przewrócił się zadem w przeszkodę, ciągnąc za nim resztę ciała. Po chwili jednak wstał wraz z jeźdźcem i oboje opuścili parkur o własnych siłach, nikomu nic się nie stało.
● Zawody rozgrywają się na hali, więc warunki pogodowe nie mają znaczenia i nie są uwzględnione w modyfikatorach do losowania.
● Zawody są rozgrywane w ramach konkursu dokładności. Ma on założoną normę czasu, po przekroczeniu której otrzymuje się dodatkowe punkty karne. Wygrywa para, która ma najmniej punktów. W przypadku większej ilości tych samych wyników przeprowadza się rozgrywkę na zasadzie konkursu zwykłego lub losowanie miejsc. Za każde rozpoczęte 4 sekundy para otrzymuje 1 punkt karny. Ilość sekund MG określa kostką k20.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA L[/color][/b][/size][/center]
krajowe zawody skokowe
klasa L - konkurs dokładności PARKUR
OLIVER PELERIEUX & GLORIA VICTIS
NOWE LOSOWANIE PO PRZYBICIU PODKOWY 16: Odmowa; zatrzymanie się konia przed przeszkodą, którą powinien skoczyć. W przypadku trafienia na odmowę, wykonuje się dodatkowy rzut k20, który określa, czy kolejna próba pokonania przeszkody powiodła się, czy nie. W zależności od klasy, wykonuje się 2 lub 3 takie rzuty, a w przypadku niepowodzenia, para jest eliminowana z konkursu. 4 punkty karne ___rzut k20 - 15; udana kolejna próba pokonania przeszkody
101: Czysty przejazd; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Koń dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
OPIS
Odmowa na 7 przeszkodzie, za drugim podejściem koń oddał skok.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA L[/color][/b][/size][/center]
Płeć: klacz Wiek: 4 lata Rasa: KWPN [han x hol] Właściciel: Mia Alight Cena: £3625 Doświadczenie w skokach: 55 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 31 Szybkość: 39 Klasa startów: Niestartujący
Wysłany: 2020-02-27, 13:16
MIA ALIGHT & TERRA ÉPONINE - KLASA L
Dla Eponine pierwszy wyjazd na zawody również był ogromnym przeżyciem - jako koń stosunkowo wrażliwy, a przy tym młody i dopiero wdrażany w sportowe treningi, miała pełne prawo być do pewnego stopnia przytłoczona charakterystyczną atmosferą zawodów. O dziwo, transport w nowe miejsce i rozgrzewkę na rozprężalni pełnej koni zniosła wyjątkowo dobrze; duża doza zaufania wobec właścicielki sprawiła, że Eponine w trakcie rozgrzewki była nie tylko karna, ale i zwyczajnie ufna i odważna, bez ogromu emocji mierząc się z wszystkimi proponowanymi przez amazonkę zadaniami.
Wprowadzona na parkur stępem, z uwagą i zainteresowaniem przyglądała się przeszkody, żywo strzygąc uszami i nasłuchując dochodzących zewsząd dźwięków. Odziedziczona po ojcu wrażliwość rzeczywiście nie sprzyjała zachowaniu skupienia w obliczu ogromu bodźców, ale mnogość nowych zadań, jakimi zajmowała ją Mia do pewnego stopnia pomogła w ustabilizowaniu siwej. Szczęśliwie na stres nie reagowała w sposób przesadnie nerwowy - nie tańczyła więc pod właścicielką w oczekiwaniu na swoją kolej, a zasadzie jedyną komplikacją o jakiej można było mówić było to, że szybko traciła zainteresowanie dosiadającą ją kobietą, jeżeli ta stale nie walczyła o jej uwagę. Choć nadal jeszcze nieznacznie rozproszona nowym miejscem, bez trudu zagalopowała, od początku idąc naprzód chętnie, przyjemnym dla oka, dynamicznym, choć jeszcze mało zrównoważonym galopem pokonując kolejne metry parkuru. Wyprostowana do stacjonaty, z zaciekawieniem zwróciła w jej stronę uszy, w tym momencie dużo bardziej zainteresowana przeszkodą niż hałaśliwą publicznością czy rżącymi z rozprężalni końmi. Ufnie podążyła za sugestią właścicielki dotyczącą miejsca odbicia, w skok wkładając na tyle dużo energii i siły, aby nad niewysoką stacjonatą zostawić niewielki zapas. Mimo, że lot nie wiązał się z ogromem wysiłku ze strony Eponine, w sposób naturalny i niewymuszony delikatnie zapracowała grzbietem, w nieco chwiejny sposób lądując na lewą nogę, aby wznowić aktywny galop. W kolejne kroki nie wkładała nadmiernej ilości energii, idąc naprzód chętnie i zdając się w sympatyczny i pozytywny sposób ciągnąć naprzód bez jednoczesnego uwieszania się na ręce; na dobrą sprawę, wobec kiełzna miała wyjątkowo duży szacunek - działanie tych pojedynczych półparad miało na nią bardzo pozytywny wpływ, ale wyłącznie pod warunkiem, że te były delikatne. Choć banery nie budziły zaufania Eponine, nie panikowała w związku z ich widokiem: jedno ucho czujnie zwróciła w ich kierunku, nieco usztywniając lewą stronę ciała, co nie dawało się we znaki długo, bo zostało szczęśliwie rozjechane delikatnym dodaniem. Wycofana nieco niepewnie oparła się o wędzidło, na tyle, aby móc delikatnie wejść w rękę i oddać stosunkowo silny, a zatem bezbłędny skok. Nie straciła na tempie w łuku na lewo; fakt, że Mia nie wkładała ogromu starań w ściganie się zdawał się w tym momencie działać na ich korzyść, bo Nina nieobarczona zbędną ilością komunikatów i sygnałów mogła pozostać skupiona i aktywna bez dodatkowego wysiłku. Również na kolejny sygnał do skoku, tym razem nad stacjonatą o numerze trzy, kobyła odpowiedziała bez choćby najmniejszego zawahania, nieporuszona żywymi kolorami konstrukcji, ewidentnie bardzo ufnie podchodząc do wszystkich decyzji dosiadającej jej zawodniczki.
Eponine rzeczywiście podczas lądowania potrzebowała bardzo jasnych sugestii dotyczących tego, na którą nogę galopować - nie do końca jeszcze rozumiała istotę wybierania właściwej nogi, z reguły kierując się własnym instynktem, a więc często popełniając jeszcze w tej kwestii. Choć zdarzały się sytuacje, w których działała w oparciu o własną wygodę, przy tak wyraźnej i czytelnej sugestii ze strony jeźdźca nie oponowała przed lądowaniem na prawo. Do tej pory trzymana w ryzach, ale niezmiennie energiczna, chętnie skorzystała ze swobody, z jakim wiązało się poszerzenie kroku. Nie należała do wierzchowców, które tego rodzaju chwile wykorzystywały na niekorzyść jeźdźca, przyspieszając tylko tyle, na ile Alight sobie tego życzyła, nie próbując za wszelką cenę postawić na swoim mimo, że nie brakowało jej energii i chęci do pójścia w długą. Wystarczyło jej jednak energii i siły na to, aby oddać wyraźny, sprężysty skok, nad drągami zostawiając ekonomiczny zapas. Lądowanie znów mogłoby wyglądać dużo stabilniej, ale jak na ten etap edukacji sposób, w jaki Eponine radziła sobie z powrotami z tych silniejszych skoków był w pełni satysfakcjonujący - zwłaszcza, że kłopotem nie okazało się nawet wejście w mocniejsze tempo od razu po przeszkodzie. Chętnie podążyła za sugestią zawodniczki, nie posiadając jeszcze do końca wystarczającej świadomości, aby poszerzyć wykrok bez nabierania dużych prędkości, a więc zmuszona w tej sytuacji bardziej przyspieszyć. Nie wydawało się to jednak wyzwaniem dla kobyły; z pomocą Mii złapała linię prostą, uszy w ekscytacji zwracając ku przeszkodzie, najwyraźniej podobnie jak i właścicielka, zaczynajac w związku z przejazdem odczuwać coraz mniej stresu, a coraz więcej przyjemności. W podpowiedzianym przez nią miejscu bez zawahania odbiła się więc do lotu nad piątą przeszkodą, w odbicie i skok wyraźnie angażując plecy, delikatnie, ale bardzo przyjemnie dla oka zaczynając pracować kłębem i szyją. Wyegzekwowanie od niej okrągłego wykroku nie było jeszcze najłatwiejsze, ale przytrzymana rzeczywiście nieco wyraźniej zapracowała zadem na tyle, na ile pozwalało jej obecne wyszkolenie i równowaga. Spokój i brak siłowych prób przekonania Niny do zrównoważonego tempa zrobił swoje: w ogóle nie przychodziło jej do głowy walczyć z jeźdźcem, a zamiast tego wesoło, dynamicznie, ale niezbyt pospiesznie szła przed siebie, dobrze odnajdując się pomiędzy przeszkodami. Szóstkę pokonała więc bez najmniejszego problemu, znów zostawiając niewielki zapas i mocno ciągnąc szyję naprzód, aby w jakiś stopniu ułatwić sobie powrót na ziemię w równowadze. Mimo, że z coraz większą ekscytacją myślała o kolejnych skokach, po lądowaniu nie gnała na oślep ani nie ścinała zakrętu - myśląc, że będzie ciaśniejszy z początku nieco wpadła łopatką do wewnątrz, ale skorygowana szybko wróciła "na miejsce", odklejając się od bandy dopiero wtedy, gdy na nowo zasugerowała to Mia. Nieco przytrzymana znów wyraźniej zapracowała, w przypływie energii i koncentracji przy otwartych łopatkach nieco wyraźniej unosząc przody, co znów sprzyjało oddaniu czystego skoku, po którym wznowiła galop na lewą nogę. Podtrzymana w takim "bojowym" nastroju, nie zawahała się w dojeździe do oksera, znów bez kłopotu nieco regulując obszerność własnego wykroku tak, aby komfortowo oddać dłuższy skok. Wyraźnie sięgnęła przodami za drąg, strzegąc się przed zahaczeniem o konstrukcji, w skupieniu cofając jedno ucho w stronę amazonki. Nie starała się na własną rękę kreślić trasy przejazdu, na tyle karna i spokojna, aby pozwolić Mii wyjechać głębszy zakręt i tym samym odpowiednio wcześnie znaleźć się na wprost dziewiątki. Z początku Ninka znów myslała o potraktowaniu oksera tak, jak ostatnich przeszkód, ale przytrzymana nie atakowała przeszkody, do ostatnie i foule zachowując spokój. Mimo, że oddanie skoku z takiego tempa i miejsca było nieco trudniejsze dla konia w jej wieku, odważnie zabrała się do lotu, na potrzeby zachowania balansu znów musząc mocniej zapracować szyją i wyraźniej sięgnąć przodami przed siebie. Znów w pierwszej myśli miała ochotę nieco odważniej ruszyć ku kolejnej przeszkodzie, która zbliżała się nieco szybciej niż te poprzednie, ale do ostatniej chwili pozostała pod kontrolą Alight, dzięki temu, że ta w porę przejęła stery między pierwszym a drugim członem wykonując równe dwa kroki, płynnie odbijając się na 9b. Zgodnie z założeniami właścicielki wylądowała na prawo, niezmiennie zachowując w miarę spokojne nastawienie w dojeździe do dziesiątej, ostatniej przeszkody. W miejscu zasugerowanym przez Mię oddała ekspresyjny skok, wyraźnie korzystając z dociążonego przed momentem zadu, dzięki temu lecąc wysoko, w bezpiecznej odległości od kolorowych drągów, aby po lądowaniu wznowić galop i chwilę później przekroczyć linię mety. Ciężko było wyperswadować jej że to już koniec przejazdu - niechętnie zwolniła na kole, wyciszając się stopniowo i powoli, nieco chwiejąc się w przejściu do kłusa. Po ukłonie stępem ruszyła w stronę rozprężalni, z widocznym zadowoleniem przyjmując wszelkie pochwały pod fizyczną postacią, uszy natychmiast kierując z zainteresowaniem w stronę dziewczyny. Równie chętnie rozprawiła się z cukierkiem, garściami korzystając z czasu który przyszło jej podczas rozstępowania spędzić u boku Mii.
_________________
__terra époninei_contendro boy x terra insostenible
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 186 cm Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling. Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka Pieniądze: £4670 Punkty doświadczenia: 292 Skoki: 186 Ujeżdżenie: 22 Cross: 42 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 37
Wysłany: 2020-02-27, 15:23
OLIVER PELERIEUX & GLORIA VICTIS - KLASA L
Nie przepadałem za takimi sytuacjami, bo wprowadzały one niepotrzebne zamieszanie i były niezrozumiałe dla konia. W końcu nie mogłem wytłumaczyć Glorii, że to nie koniec skoków na dziś, jak zapewne myślała, skoro opuściliśmy parkur i zsiadłem z jej grzbietu. Było to jednak od nas niezależne i w związku z tym, że kowal potrzebował co najmniej dziesięciu minut na przybicie podkowy, w związku z czym zostaliśmy przesunięci na sam koniec listy startowej i w zasadzie musieliśmy się rozgrzać od nowa. Wiedziałem, że klacz ma spore problemy z motywacją, więc tym bardziej ciężko było mi ją zmotywować i utrzymać przez tyle czasu w skupieniu, no ale na szczęście przejazdy szły dość sprawnie więc po jakimś czasie znowu znaleźliśmy się na parkurze.
Standardowo, dla dochowania formalności, rozpocząłem ukłonem, a potem zagalopowałem na lewo, znowu zostawiając sobie przestrzeń na rozbudzenie Glorii w galopie. Gdy udało mi się osiągnąć optymalne tempo galopu, byłem już w drodze do pierwszej przeszkody, absolutnie nie wstrzymując klaczy, tylko raczej aktywnie jadąc ją dołem, żeby miała się z czego odbić. Niestety nawet na tej wysokości aktywny galop był podstawą sukcesu, toteż ku niezadowoleniu kasztanki, nie odpuszczałem jej w tym temacie. Zdecydowanie była to rzecz, której musiałem poświęcić nieco uwagi, tym bardziej, że póki co nie znalazłem dobrego rozwiązania. W każdym razie, doprowadziłem Glorię do przeszkody i dałem jej łydkę do skoku, po czym zabrałem się za jej ruchem, przechodząc do niedużego półsiadu wraz z oddaniem ręki. Przypilnowałem lądowania na lewo, po czym tak jak ostatnio, równo rozjechałem linię do drugiej przeszkody, której pokonanie także nie sprawiło nam problemów, tym bardziej, że Gloria była już z nią opatrzona. Po skoku wciąż poruszaliśmy się galopem z lewej nogi; wybrałem daleki najazd, jadąc za dziesiątką, jako że ciasny zakręt zwiększał ryzyko wytracenia tempa, które mogłoby być mi ciężko odbudować w tym przypadku. Przez większość czasu mimo wszystko jechałem pełnym siadem, zwyczajnie "pchając" kasztankę dosiadem do przodu. W jej przypadku jazda w półsiadzie rzadko dawała oczekiwany efekt, więc spróbowałem innego podejścia, starając się jednak nie nadużywać łydek, żeby nie znieczulić na nie klaczy. Znalazłszy się przed okserem numer trzy, dojechałem do niej klacz łydką i ponownie podpowiedziałem miejsce odbicia, starając się jak najbardziej pomagać Glorii, która i tak miała wiele na głowie, ucząc się jeszcze swojej równowagi. Wysokość półsiadu dopasowałem do siły odbicia, unikając "kładzenia" się na szyi Glorii, jako że do GP jeszcze trochę nam brakowało i absolutnie nie było takiej potrzeby. W zamian jeździłem na nieco większej długości wodzy, dzięki czemu nie musiałem tak daleko wyciągać ręki w przód w trakcie lotu. Po wylądowaniu, korzystając z dłuższego odcinka galopu, zaryzykowałem przejście do półsiadu na prostej i bawiąc się wewnętrzną wodzą, zachęciłem klacz do zaokrąglenia się w galopie, łydkami motywując ją do podstawienia zadu. Dopiero zakręcając na okser usiadłem z powrotem w siodle, tak na cztery foule przed odbiciem, żeby skutecznie dojechać do przeszkody i posłać klacz do skoku z pasującego miejsca, a potem zgrać się z nią w locie. Przypilnowałem lądowania na prawo, a z uwagi na niedużą odległość do piątki, już od momentu odejścia spod przeszkody jechałem pełnym siadem, nie tylko mogąc dzięki temu zadbać o dobrej jakości galop, ale również precyzyjnie wyjechać zakręt. Wjeżdżając w niego, delikatnie cofnąłem prawe ramię i przyłożyłem prawą łydkę do boku klaczy, zaś zewnętrzną lekko cofnąłem za popręg, wraz z przylegającą do szyi zewnętrzną wodzą ułatwiając klaczy wpisanie się w zakręt. Następnie wyprostowałem ją, wyrównując pomoce tak, by działały symetrycznie i precyzyjnie najechałem na środek oksera, aktywizując Glorię łydką przed oddaniem skoku. Gdy odbiła się od ziemi w odpowiedzi na łydkę, przeszedłem za jej ruchem do półsiadu i wysunąłem ramiona wraz z rękoma do przodu, pozwalając klaczy wyciągnąć szyję. Oczywiście oddałem jej tylko tyle ręki, ile potrzebowała, jako że wolałem uniknąć rzucania wodzy i utraty kontaktu, co zwyczajnie wybiłoby Glorię z równowagi i rytmu. Po wylądowaniu kontynuowaliśmy galop na wprost do szóstki, co musiałem przyznać, zaczęło się robić ciężkie kondycyjne, gdy prawie przez cały parkur musiałem "przepychać" Glorię i pilnować, żeby nie zgasła. Wyczuwalnie zabrakło jej energii w skoku nad ową stacjonatą, ale i tak pokonała ją prawidłowo, bo prawdziwe problemy pojawiły się dopiero w siódemce. Jadąc na nią poczułem jak klacz się sprzeciwia, zadzierając łeb i skracając się, czemu nie zdołałem zapobiec domknięciem jej dołem i - nie ukrywajmy - siłowym ściągnięciem jej łba do dołu. W efekcie chwilę szarpaliśmy się ze sobą, by Gloria ostatecznie zatrzymała się przed stacjonatą, na co podświadomie byłem chyba gotowy, bo nie wybiło mnie to znacząco z równowagi. Spotkało się to natomiast z szybką reakcją w postaci palcata na zad i bardziej odruchowym, niż celowym ściągnięciu wodzy, jeśli klacz zareagowała nerwowo. Od razu zagalopowałem na lewo, ale nie okrążałem szóstki, tylko pojechałem przed nią, zataczając jajowatą półwoltę na siódmą przeszkodę, przed którą ponownie zaktywizowałem Glorię łydkami, w dalszym ciągu czując z jej strony niepewność, ale też większą energię. Dla pewności wzmocniłem łydkę do odbicia, i ignorując fakt, że klacz odbiła się z lekkim przytupem, po udanym skoku pochwaliłem ją krótko głosem. Najwyraźniej wyciągnęła z tego taką lekcję, jaką chciałem jej przekazać. Starałem się być wobec kasztanki fair, więc znowu miałem miękką, elastyczną rękę, w szczególności w skoku, nie chcąc nawet przez przypadek jej "ukarać", skoro wszystko było już w porządku.
Nawet podczas galopu do ósmej przeszkody czułem, że Gloria idzie żywiej do przodu, co jednak nie zwolniło mnie z obowiązku w przypilnowaniu jej podczas najazdu na okser. Ponownie wycelowałem w sam środek przeszkody i dałem łydkę do skoku, po czym zabrałem się z klaczą do skoku, wzrokiem patrząc już na lewo, na które zresztą zasugerowałem jej wylądować. Po trzech krokach galopu na wprost zacząłem powoli zakręcać na jedyny szereg na tym parkurze, który rozpoczynał się przyjaźnie wyglądającym okserkiem. Przygotowania do udanego pokonania przeszkody rozpocząłem już w w połowie zakrętu, tak by po wyjściu z niego tylko ewentualnie lekko dodać do oksera i tym samym wejść w pasujący odskok. Między przeszkodami zdążyłem jedynie wycofać plecy i podeprzeć klacz łydkami, czym pomogłem podnieść się jej po skoku, a potem dałem jej łydkę przed stacjonatą, którą także udało nam się pokonać na czysto. Poza ewidentnymi problemami z motywacją nie mogłem nic Glorii zarzucić, bo mimo wszystko skakała dość dokładnie, na co przynajmniej wskazywał dzisiejszy parkur. Po skoku kontynuowaliśmy galop z prawej nogi, kierując się już na ostatnią przeszkodę, którą także udało nam się pokonać nieczysto, w sumie kończąc parkur z zadowalającym mnie wynikiem, wobec czego pochwaliłem Glorię po ukończeniu przejazdu, klepiąc ją po szyi i jednocześnie zwalniając do stępa, którym zjechaliśmy z parkuru.
Wysłany: 2020-02-28, 17:41 Mary Anna Suárez Hargreeves & Parkinson's Disease
krajowe zawody skokowe
klasa L - konkurs dokładności PARKUR
Mary Anna Suárez Hargreeves & Parkinson's Disease
LOSOWANIE 19: Opór; za opór uważa się każdy przypadek w którym koń – bez względu na powód – odmawia poruszania się naprzód, zatrzymuje się, wykonuje regularne lub nieregularne półwolty, wspina się, cofa lub jeździec nie ma nad nim kontroli. W przypadku trafienia na opór, wykonuje się dodatkowy rzut k20, który określa jego siłę - w skrajnym przypadku może on poskutkować dyskwalifikacją (np. przez zranienie konia lub nierozpoczęcie przejazdu).
___rzut k20 - 16; bez wpływu na wynik
51: Zrzutka; zrzutka ma miejsce wtedy, gdy koń strąci jeden lub kilka drągów podczas skoku; od rzutu k20 zależy, czy było to jedynie trącenie drągów, czy rozbudowanie przeszkody/naruszenie lustra wody.
___rzut k20 - 11; powodujące konieczność odbudowy przeszkody 4 punkty karne
OPIS
Zrzutka na 5 przeszkodzie.
● Zawody rozgrywają się na hali, więc warunki pogodowe nie mają znaczenia i nie są uwzględnione w modyfikatorach do losowania.
● Zawody są rozgrywane w ramach konkursu dokładności. Ma on założoną normę czasu, po przekroczeniu której otrzymuje się dodatkowe punkty karne. Wygrywa para, która ma najmniej punktów. W przypadku większej ilości tych samych wyników przeprowadza się rozgrywkę na zasadzie konkursu zwykłego lub losowanie miejsc. Za każde rozpoczęte 4 sekundy para otrzymuje 1 punkt karny. Ilość sekund MG określa kostką k20.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA L[/color][/b][/size][/center]
Płeć: klacz Wiek: 4 lata Rasa: Oldenburska Wzrost: 179 cm Właściciel: Orchard Stable Cena: £2388 Doświadczenie w skokach: 22 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21 Doświadczenie z lonżowania: 56 Kondycja: 53 Szybkość: 53
Wysłany: 2020-02-28, 19:52
SHERRY SHEPHERD & UNTOUCHABLE - KLASA L
Dla gniadej dalej były to jedne z pierwszych zawodów, więc zdobywała wciąż z nimi obycie i doświadczenie. Były one dla niej bardzo cenne, jak w przyszłości miała być poważnym koniem sportowym. W dniu zawodów powitała kobietę pod swoim boksem, by dać się sprawnie wyczyścić oraz osiodłać. Wtedy ruszyła też za nią na rozprężalnie, by się odpowiednio przygotować do pokonania parkuru. Po wszystkim w stępie oczekiwała wraz z Sherry wezwania na parkur konkursowy.
W końcu zostały wywołane na parkur. Także klacz powróciła do wcześniejszego ustawienia, by przejść do kłusa i tak pojawić się na parkurze konkursowym. Okrążyli go nieco i zapoznali się z kilkoma przeszkodami tutaj ustawionymi, by zatrzymać się wraz z kobietą do ukłonu w kierunku sędziów. Utrzymała dość spokojnie nieruchomość, by po chwili ruszyć najpierw stępem i po chwili kłusem. Ostatecznie jednak oczywiście ruszyła galopem z lewej nogi, mocno pchając się z zadu w przód. Skierowały się dość obszernym łukiem w kierunku startu i pierwszej przeszkody, utrzymując dość aktywne ale nie przesadzone tempo. W zakręcie wsparta przez kobietę pomocami, wyjechała go w rónowadze i z zachowaniem tempa. Naprostowała się jednak zaraz do stacjonaty, której się bacznie przyjrzała i spokojnie wraz z Sherry dojechała do miejsca wybicia. W nim podniosła się do skoku nad jedynkę, gdzie od razu w locie podciągnęła kończyny pod siebie i zabalansowała ciałem, lądując zaraz miękko po drugiej stronie przeszkody. Lądowanie wypadło na lewo, by na tą nogę skierować się na drugą przeszkodę - okser. Mocniej zapracowała z dojeździe po łuku do przeszkody zadem, wchodząc nim mocniej pod kłodę. Przód nie pozostał jednak obojętny, bo też nim intensywnie pracowała i dzięki temu spokojnie dojechała zaraz do miejsca wybicia pod dwójkę. Ładnie i tym razemw wyszła w górę podczas skoku, prezentując podobny baskil co przed chwilą na jedynce. Nieco jednak bardziej rozciągnęła się nad przeszkodą, nurkując bardziej nosem w dół. Przefrunęła jednak dość gładko nad okserem, by miękko wylądować po drugiej stronie i dalej na lewo. Do trójki czekał ich nieco dłuższy najazd i mocniejszy zakręt, gniada jednakże nie zrażała się niczym jak na razie i starała się dawać z siebie wszystko. Jednak też do końca parkuru było daleko, więc wszystko zdarzyć się może. W dystansie do ów przeszkody nieco dodała za zgodą kobiety w tempie, wpisując się jak najlepiej jednocześnie w zakręt za linią mety i dziesiątą przeszkodą. Mimo że te tempo wydawało się po wyjściu z zakrętu na optymalne, gniada trochę za późno wyszła do skoku nad stacjonatę. Jednakże obdarzona doskonałymi genami, dała radę uratować skok i pokonała trójkę na czysto. Może nie w najpiękniejszym stylu, ale nie było to akurat najważniejsze. Po lądowaniu tym razem na prawo, skierowały się na kolejną przeszkodę - okser z numerem cztery. Do ów przeszkody znowu miały większy kawałek, gdzie spokojnie rozjechały do niej dystans i zakręt. Jednocześnie Unto ponownie mocniej zapracowala tutaj zadem, by mieć odpowiednią siłę do skoku. Gniada po obejrzeniu sobie przeszkody, dojechała do niej dość sprawnie i wyszła do skoku w odpowiednim miejscu. Jednak z niewiadomych przyczyn, klaczy odpięła się podkowa z jednego z przodów. Po lądowaniu dalej galopowała, ale było to dla niej dziwne i trochę nieprzyjemne. Dlatego dobrze że kobieta postawiła na zwolnienie jej, co chętnie gniada wykonała z przejściem przez kłus do stępa. Jednocześnie przerwały tym samym przejazd, by przybić podkowę i podejść do zdobycia parkuru raz jeszcze.
_________________
rodzice: Unexpected x Galistic Girl
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: wałach Wiek: 4 lata (15.08) Rasa: szlachetna półkrew Wzrost: 174 cm Ostatni trening: 25.06 - skoki z Nicole Właściciel: Nicole Cena: £1500 Doświadczenie w skokach: 26 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11 Doświadczenie z lonżowania: 22 Kondycja: 23 Szybkość: 23 Klasa startów: Skoki: L
Wysłany: 2020-02-29, 21:57
SHERRY SHEPHERD & BOLD VENTURE - KLASA L
To samo tyczyło się Bolda, bowiem swoje skromne doświadczenie w zawodach w Orchardzie zdobywał ze swoją właścicielką, pomijając jednak swoją niespożytą energię dogadanie się z Sherry nie powinno stanowić dla nich trudności. Więc kiedy nieznajoma pojawiła się pod jego boksem Bold z zaciekawieniem ruszył za nią, jak zwykle już od początku ujawniając skumulowane zapasy energii, które domagały się swojego ujścia, ale chyba dał się podporządkować, na myjce dość cierpliwie poddając się czyszczeniu i siodłaniu, następnie ruszając za Sherry na rozprężalnię, gdzie rozgrzali się we wszystkich trzech chodach, po tym jak Venture przestałz takim uporem pędzić do przodu i był bardziej ugodowy w kwestii tempa, następnie rozciągając się na figurach i łukach, aby na koniec rozgrzewki pokonać po kilka razy ustawione do tych celów przeszkody. Następnie Bold zwolnił do stępa, dopóki ich nie wywołano, wtedy Sherry nabrała wodze na kontakt, a wałachowi nie trzeba było dwa razy powtarzać, jeśli chodzi o zakłusowanie, raczej w drugą stronę, trzeba go było powstrzymać nieco w tempie. W ten sposób skierowali się na parkur.
Po chwili zatrzymali się przed stanowiskiem sędziów, a gdy Sherry się ukłoniła, aktywnie ruszył na lewo, przechodząc płynnie ze stępu do kłusa, a finalnie do galopu, zakręcając pomiędzy ósemką i czwórką, by naprostować na pierwszą przeszkodę. Oczywiście zagalopowanie wywołało u Bolda znowu większe emocje i energiczniejsze tempo, mieli jednak dość czasu, aby je ustabilizować przed stacjonatą, mijając po drodze celowniki. Znajdując się pod przeszkodą, otrzymując wsparcie od Sherry w znalezieniu odpowiedniego momentu do wybicia, Bold bezproblemowo z tego skorzystał, wybijając się we wskazanym miejscu, aby wznieść nad przeszkodę, popisać się baskilem i nawet niezłym zgraniem z amazonką, wylądować na lewo i z tej nogi podejmując galop na drugą przeszkodę.
Po kilku krokach po prostej, Venture rozpoczął lekki łuk w lewo, do drugiej przeszkody, po naprostowaniu mając jeszcze sporo miejsca do oksera. Parskając cicho Bold był raczej skłonny do współpracy, aktywizując zad, odważnie zmierzając na okser, skracając przy tym krok, dzięki czemu mieli dodatkową foule. Docierając na środek dwójki Bold wybił się energicznie we wskazanym miejscu, podkurczając pod siebie przody i wyciągając się w skoku, dopasowując do kształtu przeszkody, by wylądować za nią na lewo. Bold pogalopował kawałek po prostej, po czym na ostrzejszym łuku zakręcili do trzeciej przeszkody, aby wyjechać za dziesiątą przeszkodą. Energiczne tempo pasowało w zupełności Boldowi, więc nie próbował się dodatkowo szarpać w tempie, zachowując po prostu to obecne. W ten sposób po naprostowaniu mieli wystarczająco dużo czasu, aby się przygotować do skoku. I tym razem w dużym stopniu polegał na pomocach od Sherry, w wypadku odpowiedniego miejsca do wybicia, odrywając się od ziemi i wznosząc nad przeszkodę, baskilując w skoku i zgrywając się z nią całkiem dobrze w skoku, by wylądować dość miękko, na prawo.
Galopując na swoją słabszą, prawą stronę faktycznie czuł się nieco mniej pewnie, jednak nie do tego stopnia, aby miał zmienić nogę, korzystał natomiast z silniejszych pomocy od amazonki, gdy po kawałku pokonanym po prostej zakręcił w prawo, w dość szerokim łuku, zakręcając w pobliżu ogrodzenia, aby naprostować na okser, na który Bold dzielnie ruszył, bez jakichkolwiek obaw względem przeszkody, po dogalopowaniu pod przeszkodę wybijając się ze wskazanemu mu miejsca dynamicznie, wznosząc się na przeszkodę, aby się wyciągnąć i spokojnie ją dokryć, zgrywając się z jej ruchem, i lądując za czwórką na prawo. Następnie, bez problemu utrzymując aktywne tempo do pokonania piątki, ruszył po prostej, aby w nieco ostrzejszym zakręcie odbić ku piątej przeszkodzie, chociaż mimo poruszania ię na gorszą stronę, Venture nie miał problemu z zakrętem, dokładnie się w niego wpisując, również dzięki pomocom od Sherry. Naprostowali w końcu na kolejny okser, srokacz w skupieniu dogalopował na środek przeszkody, aby znowu energicznie się wybić, podkurczając w skoku przody i wyciągając tyły, baskilując, aby wyciągnąć się ponownie w skoku i pokonać przeszkodę na czysto. Gdy zostawili za sobą piątkę wraz z przeniesieniem ciężaru nie tylko i wyłącznie na zad co prawda lekko się rozluźnił, jednak pozostał raczej skupiony i zaangażowany, co było u niego naturalne, kiedy charakteru Bolda nie przesłaniała buzująca energia. Szóstka znajdowała się nieco dalej po prostej. Srokacz bez problemu utrzymywał to tempo, aby najechać na środek stacjonaty i chwilę później pokonać ją na czysto z lądowaniem na lewo.
Zmiana z powrotem na jego lepszą stronę wpłynęła na niego pozytywnie i ruszył kawałek po prostej, aby zakręcić na siódmą przeszkodę. Póki co wytrzymałościowo dawał radę, mimo, że nie miał aż tak dobrze wykształconej kondycji, cieszmy się jednak, że póki co jego "obuwie" trzymało się na miejscu. Pogalopował wciąż aktywnie, ale równym tempem najpierw po prostej, po czym zakręcili na dość obszerny łuk, przed naprostowaniem na siódmą przeszkodę. I w tym wypadku Venture dość dokładnie wyginał się od jej łydki, nie odstając od oczekiwań Sherry, udowadniając jej, że jest wart tego częściowego zaufania, nie usiłując sforsować mocniejszego tempa, koncentrując się na przeszkodzie, na którą zaraz naprostowali, zmierzając na sam środek stacjonaty, by ją pokonać bez problemów z lądowaniem na lewo i podjęciem galopu z tej nogi, aktywnie ruszając na ósemkę, aby w pewnym momencie lekko zakręcić na oksera, podchodząc do przeszkody znowu bez jakichkolwiek obaw, aby stosując się do pomocy od Sherry wybić się energicznie we wskazanym przez nią miejscu. Może nawet ciut za energicznie, ale też nie poleciał w kosmos i nie przeszkodziło mu to odpowiednio zabaskilować i poskładać w skoku, zgrywając się z jej ruchem i lądując ponownie na lewo. Pokonali kawałek po prostej, aby wykręcić na nieco ostrzejszy zakręt od poprzedniego, jednak dzięki umiejętnościom Bolda, pomocom od Sherry i tym, że poruszał się na swoją lepszą stronę, wałach nie miał problemu z wpisaniem się w ten łuk, by naprostować na okser i zarazem pierwszy człon szeregu. I w tym wypadku Bold był dość karny w wypadku egzekwowania tempa, chociaż na początku tej współpracy sprawiał całkiem inne wrażenie. Wybił się z nieco wcześniejszego miejsca, wznosząc nad przeszkodę i wyciągając nad nią, aby dopasować się do kształtu i rozmiaru przeszkody, zgrać się z Sherry i wylądować za 9a, całą swoją uwagę poświęcając drugiemu członowi, utrzymując tempo, które pozwalało im na pokonanie 9b, a nie po prostu wpadnięcie w przeszkodę. Zmieścił się w tym krótkim dystansie, aby na czysto pokonać również drugi człon, a co za tym idzie, cały szereg, lądując następnie na prawo. Bold pokonał kawałek trasy po prostej, po czym zakręcili na obszerniejszy łuk, zdążając na ostatnią, dziesiątą przeszkodę. I w tym wypadku Venture trzymał się wyznaczonego tempa, a jego galop pozostawał aktywny, wałach był czujny na zakręcie, wyginając się dość precyzyjnie od łydki amazonki, by naprostować na stacjonatę, mając do niej jeszcze sporo miejsca. To prawda, że entuzjazm rósł również u Bolda, przy pokonaniu kolejnych przeszkód na czysto, jednak zarówno ten entuzjazm jak i tempo były do ogarnięcia, więc końcówka ich najazdu na stacjonatę wyszła dość pewnie i spokojnie, tak więc gdy otrzymał łydkę do wybicia, postąpił zgodnie z tą pomocą, odrywając się od ziemi, by w całkiem niezłym stylu, jak na jego młody wiek i skromne jeszcze doświadczenie, pokonać dziesiątkę. Następnie aktywnie dogalopował do celowników, następnie dając się zwolnić i chętnie skorzystał z luzu na wodzach. Po tym jak się zatrzymał, A Sherry ukłoniła się sędziom opuścili parkur, Bold całkiem zadowolony z siebie, czego dowodem były pochwały od Sherry. Na rozprężalni rozluźnili się w stępie, po czym dłużej dokładniej rozstępowali, zanim Sherry odprowadziła zmęczonego i zadowolonego Venture'a do stajni.
zt
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 163 cm Zawód: Fizjoterapeutka/masażystka Partner: I'm bad at love, but you can't blame me for tryin' Ostatni trening: Skokowy z Parkinsonem Podopieczny: Sojuz Pieniądze: £767 Punkty doświadczenia: 38 Skoki: 31 Ujeżdżenie: 7
Wysłany: 2020-02-29, 22:06
MARY ANNA SUÁREZ HARGREEVES & PARKINSON'S DISEASE - KLASA L
Jej drugim przejazdem w klasie L dzisiejszego dnia miał być ten z Parkinsonem, którego częściowo już znała, ale na pewno nie na tyle, żeby czuć się na jego grzbiecie całkiem bezpieczną. Był to dość emocjonujący się koń, a podróż do obcej stajni raczej nie sprzyjała zachowaniu spokoju podczas oporządzania i rozgrzewki. Mary nie traciła jednak nadziei, lubiąc takie wyzwania, nawet jeśli Parkinson nie należał do koni szczególnie trudnych. Podczas przygotowania doszła co prawda między nimi do niejednego spięcia, ale wszystko było dopiero przed nimi i nie spisywała jeszcze go na straty.
Na parkur weszła stępem, prowadząc konia w samych łydkach, jednocześnie też utrzymując wodze na kontakcie i ewentualnymi półparadami zabiegając się o uwagę wierzchowca. Poprowadziła go pomiędzy przeszkodami, które nie były jednak specjalnie udziwniane i nie powinny wzbudzać w nim większych obaw, ale z drugiej strony każdy koń potrafił wymyślać i tego samego mogła spodziewać się po nim. Kiedy pokazała mu część parkuru, zatrzymała go od dosiadu, samo zatrzymanie wykańczając zamknięciem ręki. Wykonała ukłon, po którym zakłusowała z miejsca, po paru krokach przesuwając prawą łydkę za popręg i prosząc konia o ruszenie galopem na lewą nogę. Nie mając zbyt do czynienia z Parkinsonem, nie miała żadnego planu na ich przejazd, więc jako cel wzięła po prostu go ukończyć. Jeszcze przed skierowaniem się na jedynkę, zadbała o odpowiednie tempo galopu, które miało być żywe i aktywne, ale niezbyt mocne. Koń nie był w regularnym treningu, więc Mary nie mogła ryzykować tym, żeby opadł z sił za szybko, nawet jeśli teraz koniecznie chciał postawić na swoim. Dosiadem niejako zagarniała jego zad, prowokując gniadosza do jego uruchomienia z racji, że potrzebowała jego zaangażowania do oddawania skoków. Dopiero wtedy wyjechała łuk w kierunku linii startu i naprostowała go do stacjonaty, przed którą usiadła głębiej w siodle, dzięki czemu miała lepszą kontrolę nad koniem. Nie pozostawiła go w dystansie samego i wkrótce wskazała miejsce do odbicia. Wyczekała ruchu gniadego, wraz z którym przeszła do lekkiego półsiadu. Lądując, poprosiła go o lewą nogę, mocniej naciskając na dane strzemię, z kolei drugą łydkę wycofując za popręg. Łagodnym łukiem skierowała ich na ścianę, gdzie ustawiony był szeroki okser, do którego Mary zaproponowała zwierzęciu lekkie wzmocnienie tempa, czemu towarzyszyło otwarcie ręki, aby mógł swobodnie się wyciągnąć. Przy tym półparadami ciągle mu przypominała sobie tak, żeby nie utracić nad nim kontroli, o co nie musiała się specjalnie starać. Niemniej udało im się także dwójkę pokonać na czysto, w trakcie czego znowu zadbała o komfort zwierzęcia, oddając mu wodze tak, żeby żadne z nich nie utraciło równowagi. Przesunęła więc nadgarstki do przodu z wyczuciem, a nie zarzuciła je wzdłuż jego szyi na oślep, dzięki czemu w całkiem niezłym stylu pokonali wspomniany okser. Z racji tego, że czekał ich teraz ciaśniejszy najazd na następną przeszkodę, kobieta nie pozwalała się gniademu rozpędzać. Wyjeżdżając go dosiadem, z pomocą łydek nadawała mu równe, dość spokojne tempo. Z racji, że był to konkurs dokładności, wszyscy mieli równe szanse i gonienie na złamanie karku nie miało sensu, nawet jeśli Suarez lubiła prędkość na koniach. Opierając go na zewnętrznej wodzy, wprowadziła go w wspomniany łuk, lewą łydką działającą aktywnie na popręgu prosząc go o zgięcie się w żebrach, podczas gdy drugą nogą za nim dbała o to, aby tyły podążały za śladem przodów i nie wypadały na zewnątrz. Obszerny łuk przypominający bardziej woltę dał jej sporo czasu na wyprostowanie Parkinsona przed trójką, do której znowu wzięła go bardziej na siebie i uniosła na przodach. Prowadziła go na dwóch równych wodzach po prostej linii, celując w sam środek stacjonaty, przed którą znowu wskazała mu optymalne miejsce do oddania skoku. Wtedy też zgrała się z jego ruchem i zabrała do lotu, podnosząc tyłek znad siodła i wypychając go lekko do tyłu, przy czym nie opierała się na jego szyi. Przy tych wysokościach przeszkód nie było to trudne zadanie, ale Mary była świadoma tego, że u młodych, niedoświadczonych koni każdy taki defekt mógłby zepsuć skok, więc wolała się pilnować. Wyraźnym naciskiem na prawą stronę siodła poprosiła go o lądowanie na tę nogę, po wznowieniu galopu upewniając się jeszcze, że się dogadali pod tym względem. Wtedy też przeszła do półsiadu, w którym wygodniej było jej dojechać do następnej przeszkody, która znajdowała się po obszernym, nietrudnym łuku pod krótką ścianą. Kolejny raz spokojne tempo galopu umożliwiło jej bezpieczne przejechanie wspomnianego zakrętu, chociaż tym razem sama zasugerowała Parkinsonowi lekkie dodanie. W tym celu aktywizowała go dosiadem, mocniej wyjeżdżając do przodu, przy czym znowu prosiła go o mocniejszą pracę zadu, oczywiście wszystko w granicach rozsądku, bo wkrótce czekał ich skok. Przed nim też usiadła głębiej w siodle i doprowadziła konia pod okser, prawą łydką dbając o to, żeby przypadkiem nie spłynął do wewnątrz przez jazdę pod ścianą. Poprosiła go o odbicie w standardowy sposób i wraz z nim wyszła do skoku, wstając w strzemionach i pochylając się nad szyją pracującego zwierzęcia, któremu nie przeszkadzała w żaden sposób. Przy lądowaniu znowu postawiła na prawą nogę, amortyzując je na własnych nogach, co na szczęście przy tych wysokościach przeszkód nie było jeszcze tak odczuwalne. Kolejną przeszkodą miał być podobny okser, do którego znowu potrzebowała zdecydowanie mocniejszego galopu, z którego zwyczajnie łatwiej byłoby oddać odpowiedni skok. Nie spodziewała się tego, że Parkinson może być niespecjalnie przekonany do tego pomysłu, ale dość szybko się o tym przekonała, gdy zaczynała napotkać bardziej wyczuwalny opór z jego strony. Ten w momencie wyjeżdżania łuku na piątkę dość mocno utrudniał jej robotę, bo gniady zamiast wykonać dodanie, zaczął się skracać, chwilami galopując wręcz "przez nóżkę". Była to idealna droga do tego, żeby miał zaraz odmówić skoku ponad okserem, tak więc kobieta musiała działać szybko. Zamknęła go w korytarzu z pomocy i mimo wszystko poprowadziła na wspomnianą przeszkodę, starając się wyjeżdżać go jak najmocniej do przodu, żeby jakkolwiek zniwelować problem niechęci do dalszego poruszania się. Skupiła się na tym, żeby doprowadzić go do piątki i wyraźnym sygnałem z łydek poprosić o odbicie, które jednak przez skróconą foule wypadło dużo wcześniej. Gdyby tego było mało, ogier odbił się przed przeszkodą na tyle niefortunnie, aby zebrać nogami górne drągi. Z dwojga złego Mary wolała zrzutkę od odmowy, niemniej teraz musiała uważać na to, aby przy lądowaniu nie wytrącić go jeszcze bardziej z równowagi. Zderzenie z drągami miało już wystarczająco utrudnić jej to zadanie, nawet jeśli nie należało do bardzo spektakularnych i niebezpiecznych. Wysunęła nogi przed siebie i na nich opadła w siodło, dla własnego komfortu pozostając w pełnym siadzie. Nie chciała ryzykować jeszcze jednym nieposłuszeństwem, więc działała zdecydowanie i stanowczo, biorąc konia wyraźnie na siebie przed następną stacjonatą. Jej przeskoczenie nie stanowiło już takiego problemu jak poprzednio; udało jej się zmieścić zaplanowanych pięć pełnych fouli, które zaokrągliła, obciążając bardziej zad wierzchowca. Po wskazaniu Parkinsonowi miejsca do wybicia wyszła za jego ruchem do półsiadu, nadgarstki przesuwając wzdłuż ciemnej grzywy i elastycznie oddając mu rękę. Przenosząc swój ciężar na lewe strzemię, poprosiła go o kontynuowanie galopu właśnie na tę nogę, dzięki czemu mogli wejść w następny zakręt bez zawahania. Wsparła go na zewnętrznych pomocach, ograniczając wypadanie z łuku, o wykonanie którego prosiła lewą, aktywnie działającą łydką. Zakręt wyjechała głęboko, dzięki czemu miała czas na wyprostowanie konia przed przeszkodą, która była stacjonatą, więc zachowanie szatynki wyglądało podobnie do poprzedniej szóstki. Podczas skoku dopilnowała ze swojej strony tego, żeby wzroku nie spuszczać, a kierować go przed siebie, dokładniej w kierunku dalszej jazdy. Siódemkę również mogli zaliczyć do udanych skoków, po której po lekkim łuku odbili w lewo, napotykając tam na swojej drodze okser. Nauczona poprzednią zrzutką, półparadami bardziej zabiegła o skupienie konia, którego jednocześnie wyraźniej wyjechała do przodu, motywując do dodania, znowu w granicach rozsądku. Wyjątkowo nie zamierzała się na nim ścigać, bo gniady był dość nieporadnym koniem, więc na wyższych obrotach mogłaby ryzykować czymś więcej niż "tylko" zrzutką. Dlatego stawiała na zdrowy rozsądek, co w jej przypadku nie było częstym zjawiskiem, ale teraz zdecydowanie służącym parze. Jadąc na wprost ósemki, usiadła głęboko w siodle i wycofała łopatki, prowadząc konia po prostej linii dzięki wyrównanemu działaniu pomocy. Następnie pomogła mu w znalezieniu miejsca do oddania skoku, w którym zsynchronizowała się z nim, utrzymując równowagę dzięki porządnemu oparciu w strzemionach. Było to kluczowe do tego, że wkrótce musiała wyjechać kolejny ciaśniejszy zakręt, w którym wyminęła jedynkę. Zewnętrzne pomoce znowu posłużyły jej jako swego rodzaju ścianę broniącą gniadosza przed wypadnięciem z łuku, z którym mimo wszystko nie powinien mieć większego problemu po rozgrzewce skupiającej się także na gimnastyce. Parkinson nie zawiódł jej i doskonale poradził sobie z tym zadaniem, co było dobrą drogą do czystego pokonania dwóch kolejnych przeszkód. Szereg znowu wymagał od nich więcej dokładności, więc i tym razem Mary szybciej wróciła do pełnego siadu, skupiając także na sobie uwagę ogiera. Ten nie stawiał już takiego oporu jak dotychczas, co było pocieszające. Zaraz też zobaczyła efekty tego stopniowego dogadywania się, kiedy odbili się ponad okserem 9a, w trakcie czego umożliwiła mu wyciągnięcie się ponad jego konstrukcją. Myślami już była w dystansie do drugiego członu kombinacji, za cel biorąc zmieszczenie jednej fouli. Siadając w siodle, wzięła go na siebie i umożliwiła odbicie się dopiero w wyznaczonym miejscu, który miał być dla niego najwygodniejszy. Miała nieco więcej doświadczenia w skokach od niego, więc musiała stawiać na swoje umiejętności, które dla niej osobiście były wystarczające, co nie miało oznaczać, że nie zależało jej na rozwoju. Niemniej na ten moment była zadowolona z ich przejazdu, nawet jeśli brała pod uwagę cztery punkty karne na koncie. Jechała jednak na obcym sobie koniu, więc nie mogła oczekiwać wiele. Czekała ich jeszcze jedna, ostatnia przeszkoda po prawidłowym przeskoczeniu stacjonaty, więc mimo wszystko w kobiecie zaczęły rosnąć emocje. Nie mogła pozwolić sobie na to, aby przeszły one na wierzchowca, którego wcześniej poprosiła o prawą nogę, co jeszcze zdążyła sprawdzić przez subtelne spuszczenie wzroku na jego łopatkę. Mając pewność, że wejdą bezpiecznie w kolejny zakręt, poprowadziła go po obszernym łuku na dziesiątkę, do której znowu stawiała na spokojniejsze tempo galopu. Bardzo delikatnie i z wyczuciem go skróciła, prowokując do tego, żeby bardziej zaangażował zad, poświęcając także uwagę na odpowiednie rozjechanie dystansu. Przez zmęczenie koń był jednak dość karny i oddał skok w momencie, kiedy go o to poprosiła. Mary wyczekała jego ruchu i wyszła do półsiadu, biodra wypychając subtelnie do tyłu, dzięki czemu zachowała równowagę. Miękko wylądowała i kontynuowała galop w celu przekroczenia celowników, po których mogła zacząć go wyhamowywać i uspokajać. Poklepała go po spoconej szyi, chwaląc entuzjastycznie za przejazd i zjeżdżając na rozprężalnię po zakończeniu swojego startu, tam osobiście dopilnowując jego rozstępowania i odpowiedniej pielęgnacji oraz porcji żywieniowej, w której mógł liczyć też na parę smakołyków.
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 lata Rasa: Człowiek Wzrost: 195 cm Podopieczny: Bijou Caramel ll Dragon Age ll Shadowfax Pieniądze: £1045 Punkty doświadczenia: 55 Skoki: 27 Ujeżdżenie: 10 Cross: 3 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 12
Wysłany: 2020-03-02, 15:04
LEON VARDAS & BIJOU CARAMEL - KLASA P
Kiedy pojawiła się opcja wzięcia udziału w zawodach skokowych, to Leon nie zastanawiał się nad tym zbyt długo. Wziął ze sobą na zawody oczywiście Bijou Caramel, no bo jakby inaczej. Dostarczył ją oczywiście odpowiednio wcześniej na miejsce ich odbywania się, by zostawić ją do dnia następnego. Wtedy przyjechał odpowiednio wcześnie do stajni, by po krótkiej wizycie w socjalu - udać się pod boks srokatej. Przywitał się z nią, by zabrać ją zaraz na myjkę i tam dokładnie ją wyczyścił, a następnie osiodłał i zostawił ją na moment pod opieką luzaka. Po chwili po nią wrócił, kiedy sam był gotowy i udali się na rozprężalni. Tam odpowiednio rozgrzał klacz przed rozpoczęciem ich przejazdu, by w stępie oczekiwać wezwania na parkur konkursowy.
W końcu usłyszał jak ich wywołują na parkur, więc pozbierał klacz do wcześniejszego ustawienia i skierował ją na parkur. Okrążyli go w czasie kiedy poprzednia para kończyła swój przejazd, zapoznając się z ustawionymi tutaj przeszkodami. W końcu nadszedł na nich czas, więc Leon podprowadził klacz pod budkę sędziowską i tam ją zatrzymał. Ukłonił się w kierunku sędziów, by poprosić klacz o galop z lewej nogi. Uniósł się do niskiego półsiadu, starając się zachęcić klacz do energicznego i okrągłego galopu. Wykręcił z nią po łuku pod długą ze ścian, wyjeżdżając koło pustej przeszkody i dwunastej. W końcówce zakrętu siadł w siodło, ewentualnie regulując tempo do przeszkody. Naprostował ją zaraz do stacjonaty, by zamknąć w łydkach i prowadzić w korytarzu z wodzy do miejsca wybicia. Wydawało mu się że tempo było odpowiednie, ale jak się okazało było nieco za mocne. Nie odmierzył przez to odpowiednio miejsca wybicia, wypuścił klacz za blisko spod przeszkody do skoku. Bijou mimo że nie była młodzikiem ani niedoświadczonym koniem, to nie miała większych raczej szans na uratowanie skoku. Leon usłyszał jak drąg spada na ziemię, co spowodowało u niego niezadowolenie. Jednak nie była to wina srokatej, a jego i dobrze o tym wiedział. Jednak nie chciał jednocześnie kończyć parkuru po 1 skoku, bo jakoś tak no. Dlatego postanowił chociaż pierwszą fazę skończyć i zjechać dopiero z parkuru. Lądowanie zostało na lewo, by od razu wbić wzrok w dwójkę. Okser nie stał wcale tak daleko, więc po lądowaniu za stacjonatą facet nie rozpędzał klaczy do ów przeszkody. Poprowadził ją najpierw nieco na wprost, by zakręcić na lewo do dwójki i domknął ją w korytarzu z pomocy. Udało im się dojechać pod nią i wyjść w odpowiednim miejscu do skoku nad przeszkodę, gdzie w locie zgrał się z jej ruchem i pozostawił lądowanie na lewo. Do trzeciej przeszkody prowadził ich dość obszerny zakręt, który Leon jednak postanowił skrócić. Po lądowaniu za dwójką poprowadził Bijou dosłownie troszkę na wprost, by zakręcić na lewo przed przeszkodą numer dziewięć i przejechać tym samym między właśnie tą przeszkodą, a przeszkodą numer pięć. Ryzykował trochę skokiem na ukos nad stacjonatą, ale szczerze wierzył w siebie i w klacz. Domknął ją w łydkach po szybkim naprostowaniu do przeszkody, by w korytarzu z wodzy doprowadzić srokatą do miejsca wybicia pod stacjonatę. Tam łydką zachęcił ją do skoku, no ale wyszło wszystko inaczej. Bijou na ów łydkę raptownie zatrzymała się przed przeszkodą i zaczęła się cofać, bo nie wielkie miała pole manewru z ucieczką w bok. Leon się chyba przeliczył z tym skrótem, bo jak widać to nie miało być zbyt dobre dla nich. Powstrzymał ją od dalszego cofania się, by zakręcić z nią w lewo za przeszkodą numer cztery. Odesłał ją raz jeszcze do galopu, by wykręcić z nią dość obszerny najazd obok przeszkód ustawionych na parkurze. Minęli dwójkę mając ją po swojej prawej stronie, ale tym razem Leon nie skracał najazdu na trójkę. Pojechał na nią za przeszkodą numer dziewięć i po wyjechaniu jak najlepiej łuku na prostą do stacjonaty, którą mieli po raz drugi spróbować skoczyć, domknął raz jeszcze srokatą w pomocach. Doprowadził do miejsca wybicia, ale sytuacja powtórzyła się sprzed chwili. Klacz ponownie na łydkę do skoku wyhamowała przed przeszkodą i zaczęła się cofać, co skwitował tylko westchnięcie. Za trzecim i tak czy siak ostatnim razem w ich przejeździe, który lada moment miał się skończyć. Poprowadził srokatą tak samo jak przed momentem wokół przeszkód, by ją naprostować do felernej przeszkody i raz jeszcze doprowadzić do miejsca wybicia w teorii. Tym razem jednak nawet nie dojechali pod przeszkodę, bo srokata przed planowanym miejscem wybicia - uciekła spod przeszkody i pogalopowała między przeszkodami przed siebie. Przytrzymał ją nieco przed szaleńczym galopem po parkurze, by zwolnić ją przez kłus do stępa i sprowadził ją na rozprężąlnie, klepiąc po szyi.
z.t
_________________
« L e o n • V a r d a s »
.......................What the fuck is love with no pain and no suffering? « love »
.......................Silk on her body, pull it down and watch it slip off. « pms »
.......................She’s out her head, I’m out my mind. « Nadya B. »
.......................They don’t want to see us make it, they just want to divide. « Tate V. »
.......................My ’65 speeding up the PCH, a hell of a ride. « Bijou Caramel, Dragon Age, Shadowfax »
.......................Intense, this shit it gets dense. «Anna H. »
krajowe zawody skokowe
klasa L - konkurs dokładności PARKUR
SHERRY SHEPHERD & UNTOUCHABLE
NOWE LOSOWANIE PO PRZYBICIU PODKOWY 58: Zrzutka; zrzutka ma miejsce wtedy, gdy koń strąci jeden lub kilka drągów podczas skoku; od rzutu k20 zależy, czy było to jedynie trącenie drągów, czy rozbudowanie przeszkody/naruszenie lustra wody.
___rzut k20 - 4; powodujące konieczność odbudowy przeszkody 4 punkty karne
26: Dekoncentracja/strach; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia jej uwagi.
___rzut k20 - 4; odmowa/wyłamanie 4 punkty karne ______rzut k20 - 11; udana kolejna próba pokonania przeszkody
OPIS
Zrzutka na 3 przeszkodzie, odmowa na 7; druga próba pokonania przeszkody udana.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA L[/color][/b][/size][/center]
Wysłany: 2020-03-03, 10:53 Alexander Wine & Countess of Highfields SF
krajowe zawody skokowe
klasa P - konkurs dwufazowy PARKUR
Alexander Wine & Countess of Highfields SF
LOSOWANIE 6: Upadek; upadek zawodnika ma miejsce wtedy, gdy dobrowolnie lub nie, rozłączył się ze swoim koniem (który nie upadł), w taki sposób, że dotyka ziemi lub, aby ponownie usiąść w siodle, zmuszony jest skorzystać z podpórki bądź pomocy z zewnątrz
___rzut k20 - 12; zwykły upadek, możliwość opuszczenia parkuru na własnych nogach eliminacja 116: Dekoncentracja/strach; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia jej uwagi.
___rzut k20 - 13; zrzutka 4 punkty karne
OPIS
Niepoprawne wejście w szereg 6ab poskutkowało zrzutką na pierwszym członie, a także wyłamaniem przed drugim członem, w wyniku którego jeździec stracił równowagę i spadł w przeszkodę, boleśnie obijając się o drągi.
● Zawody rozgrywają się na hali, więc warunki pogodowe nie mają znaczenia i nie są uwzględnione w modyfikatorach do losowania.
● Zawody są rozgrywane w ramach konkursu dwufazowego. Konkurs jest rozgrywany w dwóch fazach - 1 faza to przeszkody 1-7, druga 8-12. Po zakończeniu pierwszej fazy, przejazd kontynuują w drugiej fazie jedynie ci zawodnicy, którzy pokonali pierwszą bezbłędnie (wylosowanie "przekroczenia normy czasu" nie ma wpływu na wynik pierwszej fazy, natomiast będzie brane przy całościowej ocenie). Wygrywa koń, który ma najmniejszą ilość punktów karnych i najkrótszy czas przejazdu, który jest ustalany na podstawie punktów szybkości (wygrywa największa ilość punktów szybkości). Jeśli dana para wylosuje "Przekroczenie normy czasu", MG z pomocą dodatkowych rzutów ustala Czas przejazdu dla pary (jak w konkursie szybkości). Na jego podstawie ocenia o ile zmniejszyła się prędkość konia: długi czas przejazdu -50% punktów szybkości danego konia, przeciętny czas przejazdu -30%, krótki czas przejazdu -15%. Uzyskane wyniki są ustawione od najszybszego do najwolniejszego.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA P[/color][/b][/size][/center]
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2020-03-03, 13:09
CAROLINE HATHAWAY & NEARLY PERFECT - KLASA N
Caroline postanowiła wystartować w pierwszych oficjalnych zawodach skokowych w tym roku. Brała oczywiście udział w drużynówce, ale to trochę inne zawody z innym charakterem. Na ów zawody zabrała oczywiście Perfect, bo kogóż też innego. Dostarczyła ją na miejsce ich odbywania na dzień przed startem, by zostawić ją w boksie w spokoju do dnia zawodów. Przyszła w ów dzień wcześniej do stajni, by przywitać się z rudą i zabrać ją od razu na myjkę. Tam ją dokładnie wyczyściła oraz osiodłała, by odesłać ją z luzakiem na rozprężalnie. Sama w tym czasie przygotowała się do zawodów, by po chwili do niej dołączyć i zabrać się za porządną rozgrzewkę. Po wszystkim oczekiwały w stępie wezwania na parkur konkursowy.
Zostały wywołane na parkur, więc pozbierała klacz na kontakt i skierowała na parkur. Poprowadziła rudą wokół przeszkód, pokazując jej przede wszystkim te, które mogły sprawić im jakiś problem. Zatrzymała w końcu rudą w pobliżu budki sędziowskiej, by się ukłonić w kierunku jury i wysłać Perfect kilka półparad. Wiedziała że będzie musiała na nią uważać i pozostać w pełni skupiona, bo z nią to nigdy nic nie wiadomo. W końcu odesłała ją do galopu z lewej nogi, stawiając na aktywne tempo bez pędzenia na łeb na szyję. Utrzymywała niski półsiad, prowadząc ją na miękkim elastycznym kontakcie i utrzymując zaangażowanie jej zadu w pracę. Poprowadziła ją w łuku między masą przeszkód, wykręcając obszerny zakręt koło piątki na jedynkę. W zakręcie owinęła ją od wewnętrznej łydki i poprowadziła na zewnętrznej wodzy, by naprostować ją zaraz do przeszkody i domknąć ją w korytarzu z pomocy. Tak doprowadziła ją na środek przeszkody do miejsca wybicia, gdzie odesłała ją do skoku łydką i podążyła za jej ruchem w locie. Przeszła przy tym do półsiadu i oddała jej rękę, by pozostawić lądowanie na lewo. Do oksera która była drugą przeszkodą, nie poganiała specjalnie klaczy. Postawiła na spokojne wyjechanie zakrętu do niej, prowadząc ją po łagodnym łuku w tamtą stronę i wspierając ją w pomocach tak aby, wyjechała zakręt w równowadze i zachowaniem tempa. Naprostowała ją dość sprawnie do przeszkody, domykając ją w pomocach i prowadząc do miejsca wybicia na spokojnie. Odesłała ją w nim do skoku nad przeszkodą, by pokonać ją na czysto i wylądować zaraz na lewo po drugiej jej stronie. W zakręcie do trzeciej przeszkody którą był okser, postawiła na spokojne wyjechanie dystansu do przeszkody i dobre poprowadzenie rudej w zakręcie. Jak postanowiła tak też zrobiła, wyjeżdżając do niego za ósmą przeszkodą i dbając o wszystkie detale i dzięki temu naprostowała Perfect dość sprawnie do oksera. Pokonały go bez większego problemu, by od razu wbić wzrok w czwórkę. Stała on niedaleko po prostej, więc mogły się jej od razu wraz z lądowaniem przyjrzeć. Niezmiennym tempem doprowadziła rudą w korytarzu z pomocy do miejsca wybicia, gdzie odesłała ją do skoku łydką i podążyła zaraz za jej ruchem. Przeszła do półsiadu i oddała jej rękę, dzięki czemu przefrunęły nad stacjonatą bezbłędnie. Przestawiła pomoce podczas skoku do lądowania na prawo, by z tej nogi kontynuować galop do jednej z trudniejszych przeszkód na parkurze. Nie rozpędzała rudej w dystansie, siedząc w siodle i trzymając ją w pomocach. Wysłała jej też kilka półparad w dystansie, owijając ją w zakręcie od wewnętrznej łydki i prowadząc na zewnętrznej wodzy. Naprostowały się gładko do przeszkody, pokazując jej ją uważnie ze względu na jej charakter i wygląd i wszystko szło do końca po myśli kobiety, aż ruda tuż przed miejscem wybicia się potknęła i wybiła ich z równowagi. Kobieta starała się jakoś pozbierać do przeszkody, ale z marnym skutkiem. Choć udało się jej odesłać klacz do skoku, a ona się podniosła do lotu. To nie była wstanie się odpowiednio złożyć do lotu przez to wszystko, co spowodowało że wzięła ze sobą górny drąg przeszkody. Podczas lądowania ten że drąg zaplatał się między nogami klaczy, która po raz drugi się potknęła i łapiąc równowagę, pochyliła się mocno do przodu. Pociągnęła przez to za wodze i za kobietę, a ta wytrącona z równowagi się tego zwyczajnie nie spodziewała. Zrobiła niemalże fikołka przez to w przód przez szyję klaczy, spadając dość twardo na podłoże. Puściła z automatu wodzę, bo ruda i tak pewnie gdzieś była w amoku i to mogło spowodować gorsze skutki jakby trzymała, niż właśnie jak ją puściła - licząc że dorwie ją obsługa zanim zrobi sobie albo komuś krzywdę. Na szczęście prócz tego że się nieco potłukła i będzie miała siniaki, to nic jej więcej nie było. Także odebrała zaraz klacz od obsługi toru, by zejść z nią na rozprężalnie.
z.t
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Wysłany: 2020-03-05, 10:58 Nicol Illas & Noir de Lux
krajowe zawody skokowe
klasa L - konkurs dokładności PARKUR
NICOL ILLAS & NOIR DE LUXE
LOSOWANIE 101: Czysty przejazd; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Koń dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
105: Czysty przejazd; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Koń dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
OPIS
Para ukończyła parkur bezbłędnie.
● Zawody rozgrywają się na hali, więc warunki pogodowe nie mają znaczenia i nie są uwzględnione w modyfikatorach do losowania.
● Zawody są rozgrywane w ramach konkursu dokładności. Ma on założoną normę czasu, po przekroczeniu której otrzymuje się dodatkowe punkty karne. Wygrywa para, która ma najmniej punktów. W przypadku większej ilości tych samych wyników przeprowadza się rozgrywkę na zasadzie konkursu zwykłego lub losowanie miejsc. Za każde rozpoczęte 4 sekundy para otrzymuje 1 punkt karny. Ilość sekund MG określa kostką k20.
● Na początku posta proszę wkleić:
Kod:
[center][size=10][b][color=#8cd790]IMIĘ NAZWISKO & IMIĘ KONIA - KLASA L[/color][/b][/size][/center]
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum