123; Świetna forma; para znajduje wyjątkowe uznanie w oczach jury. Co na pewno zapunktuje na późniejszych ocenach, bądź nagrodach.
112; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. Zrzutka: 4 punkty
Opis
Zrzutka na 5 przeszkodzie poskutkowała eliminacją pary z konkursu, ze względu na brak promocji do drugiej fazy.
INSTRUKCJE
• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Jest to konkurs dwufazowy. Aby przejść do drugiej fazy, należy bezbłędnie pokonać pierwszą. Pierwsze losowanie odpowiada pierwszemu postowi, drugie drugiemu. Druga faza zostanie oceniona na podstawie konkursu zwykłego lub dokładności (zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie spośród osób, które miały ten sam, najlepszy wynik), w zależności od ilości par, które ukończą cały parkur.
• Trasę należy podzielić na dwa posty; w pierwszym przeszkody 1-8, w drugim 9-13. W przypadku negatywnego wyniku w pierwszej fazie, przejazd kończy się po pierwszym poście.
12; Upadek; upadek zawodnika ma miejsce wtedy, gdy dobrowolnie lub nie, rozłączył się ze swoim koniem (który nie upadł), w taki sposób, że dotyka ziemi lub, aby ponownie usiąść w siodle, zmuszony jest skorzystać z podpórki bądź pomocy z zewnątrz. Eliminacja 47; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; poprawa pogody (zwiększenie widoczności/komfort jazdy/wyższa, przyjemniejsza temperatura).
Opis
Zawodniczka spadła z konia przy szeregu 6ab, gdy straciła równowagę przy pierwszym członie i nie zdołała jej odzyskać przed oddaniem kolejnego skoku. Doprowadziło to do eliminacji pary z konkursu.
INSTRUKCJE
• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Jest to konkurs dwufazowy. Aby przejść do drugiej fazy, należy bezbłędnie pokonać pierwszą. Pierwsze losowanie odpowiada pierwszemu postowi, drugie drugiemu. Druga faza zostanie oceniona na podstawie konkursu zwykłego lub dokładności (zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie spośród osób, które miały ten sam, najlepszy wynik), w zależności od ilości par, które ukończą cały parkur.
• Trasę należy podzielić na dwa posty; w pierwszym przeszkody 1-8, w drugim 9-13. W przypadku negatywnego wyniku w pierwszej fazie, przejazd kończy się po pierwszym poście.
74; Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
108; Czysty przejazd; Niczym nie zakłócona pierwsza połowa przejazdu, zero błędów, zero komplikacji.
*
40; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Przekroczenie normy czasu 83; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
Bezbłędny przejazd. Wylosowanie przekroczenia normy czasu oznacza, że przejazd zostanie policzony jako wolniejszy od pozostałych z tym samym wynikiem.
INSTRUKCJE
• Na początku swojego posta (dotyczy to zarówno jeźdźca, jak i konia) należy napisać w jakiej klasie się startuje i z jakim koniem/jeźdźcem.
• Jest to konkurs dwufazowy. Aby przejść do drugiej fazy, należy bezbłędnie pokonać pierwszą. Pierwsze losowanie odpowiada pierwszemu postowi, drugie drugiemu. Druga faza zostanie oceniona na podstawie konkursu zwykłego lub dokładności (zwycięzca zostanie wybrany poprzez losowanie spośród osób, które miały ten sam, najlepszy wynik), w zależności od ilości par, które ukończą cały parkur.
• Trasę należy podzielić na dwa posty; w pierwszym przeszkody 1-8, w drugim 9-13. W przypadku negatywnego wyniku w pierwszej fazie, przejazd kończy się po pierwszym poście.
42; Szybko zmieniające się warunki pogodowe; Nagłe wahania pogodowe w postaci; urwania chmury/opady śniegu. Zrzutka: 4 punkty 82; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
Podczas pokonywania parkuru para popełniła tylko jeden błąd - zrzutkę na trzeciej przeszkodzie. Przed jeźdźcem stoi decyzja: skoczyć przeszkodę numer 10 czy jokera?
SPOSÓB OCENY - WAŻNE!
Ukryj:
Jest to konkurs ze wzrastającym stopniem trudności i z tzw. Jokerem - alternatywną dla 10tki przeszkodą.
Na parkurze stoi 10 przeszkód o wzrastającym stopniu trudności, wynikającym nie tylko z wysokości i szerokości, ale również wyglądu czy usytuowania na parkurze.
Punkty bonifikacyjne są przyznawane następująco: 1 punkt za bezbłędnie pokonaną pierwszą przeszkodę, 2 punkty za drugą, 3 za trzecią
itd. Suma powinna wynosić 55 punktów. Nie przyznaje się
punktów za strąconą i rozbudowaną przeszkodę, oraz taką, na której koń odmówił skoku/wyłamał. Za przekroczenie normy czasu: 1 punkt karny za każde rozpoczęte 4 sekundy.
Ostatnia przeszkoda na torze, to przeszkoda alternatywna, w której jedną jej częścią jest tzw. Joker. Joker jest dużo trudniejszy, niż druga część przeszkody alternatywnej (przeszkoda nr. 10), a liczba punktów
za prawidłowe jego pokonanie jest dwukrotnie większa niż pozostałej
części przeszkody. Jednakże w przypadku strącenia jokera, jego
podwójna wartość jest odejmowana od wyniku.
INSTRUKCJE
• Trasę można podzielić na dowolną ilość postów.
• Losowanie obejmuje przeszkody 1-9. Ewentualne błędy/zrzutki są przypisane przeszkodom wybranym poprzez losowanie.
• W poście należy zawrzeć także ostatnią przeszkodę. Z opisu musi jasno wynikać, czy jeździec zdecydował się na 10tkę czy na Jokera. Opis ostatniej przeszkody należy napisać w trybie niedokonanym, jako że dopiero po wysłaniu posta pojawi się post MG, w którym zapadnie decyzja o powodzeniu podjętego działania. Decyzja będzie oparta na podstawie losowania, aczkolwiek na poprawne pokonanie 10tki jest większa szansa niż na pokonanie Jokera!
• Ze względu na powyższe uprasza się o niezostawianie przejazdu na ostatnią chwilę, bo MG też musi mieć czas na reakcję.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2019-06-08, 13:00
NICOLE VELIEN & WHATEVER IMPOSSIBLE - L1
Start w zawodach regionalnych miał być dla Nicole głównie zabawą, więc oprócz swojego podopiecznego, zgodziła się zabrać na parkur również jednego z Orchardowskich koni. Z Whatever'em kiedyś miała już do czynienia i nawet miała swój maleńki udział podczas procesu zajeżdżania go. Było to jednak jeszcze wtedy, gdy karus przyzwyczajał się do sprzętu na swoim grzbiecie, więc nie liczyła na to, aby ją pamiętał. Pod boksem Holsztyna zjawiła się niezbyt wcześnie, co było spowodowane wcześniejszymi startami. Szybko oporządziła go, osiodłała i wyprowadziła na rozprężalnie, przy okazji próbując zapoznać się z jego dzisiejszym humorem. Tam rozgrzali się oboje, a Nicole dużo uwagi poświęciła na zapoznanie się z tym, jak czterolatek reaguje na pomoce i jak bardzo jest skrętny, co miało jej pomóc wybrać taktykę na dzisiejszy przejazd.
Kiedy wywołali ich na parkur, amazonka zebrała wodze, dojeżdżając młodego do wędzidła. Czuła jego spięcie i poddenerwowanie, najpewniej wywołane atmosferą zawodów, które już od początku jej się nie podobało. Pracowała więc dosiadem nad jego rozluźnieniem, nawet wtedy gdy wjechali już na halę. Korzystając z jeszcze chwili czasu, podjechała do bardziej wymyślnych i wyższych przeszkód, pozwalając mu zapoznać się z ich wyglądem, a w razie jakichkolwiek problemów nie rezygnowała i nie pozwalała mu zwiewać z byle powodu. W dogodnym miejscu zatrzymała Whatever'a i ukłoniła się sędziom, a następnie ustawiła go w pomocach tak, aby móc płynnie zagalopować na prawą nogę. Zagalopowanie nastąpiło może trochę zbyt aktywnie, więc Hiszpanka starała się uspokoić tempo, ale również nie doprowadzić go do ślimaczego. Od pierwszych foule zachęcała go do mocniejszego wchodzenia zadnimi nogami pod kłodę, ale jednocześnie do utrzymania tego stałego rytmu i nie przyśpieszania. Wzięła wygodny, długi najazd na jedynkę, jadąc z prawej nogi, co miało im ułatwić sprawę i dzięki czemu nie musieli od razu po skoku zmieniać nogi. Ominęła więc ósemkę i zaraz za nią zaczęła wykręcać karego, owijając go wokół wewnętrznej łydki i wysyłając mu kilka półparad, aby skupić go na sobie i odwrócić jego uwagę od publiczności. Jadąc w pełnym dosiadzie miała nad nim większą kontrolę, dzięki czemu nie pozwoliła mu nakręcić się zbytnio na skok. Prostopadle dojechała do stacjonaty, zamykając go w korytarzu z pomocy i mocno jadąc dołem. W odpowiednim miejscu dodała łydki, wysyłając go do skoku i zgrywając się z nim w locie. Przeszła w półsiad dostosowany do wysokości przeszkody, dzięki czemu nie położyła się mu na szyi i nie zaburzyła jego równowagi. Oddała mu tyle ręki, ile potrzebował, płynnie podążając nadgarstkami za jego pyskiem. Jeszcze w locie, mocniej obciążyła prawe strzemię, akcentując chęć pozostania w galopie na prawą nogę, a wzrokiem pokazywała mu już dwójkę. Z powrotem w siodło poczekała, aż ogier zetknie się również zadnimi nogami z podłożem, dzięki czemu nie obciążyła go w locie i stacjonatę pokonali na czysto. Jeżeli karus trochę za bardzo się rozkręcił, nie wahała się sprowadzić go na ziemię, mając na uwadze to, że po okserze czeka ich zakręt w drugą stronę i miło by było się tam nie "położyć." Do dwójki dojechali więc trochę walcząc ze sobą, ale ostatecznie oddali udany skok, do którego Nicole wysłała Whatever'a nieco mocniej niż wcześniej. Oddała mu też więcej wodzy, wiedząc, że nad okserem będzie się musiał bardziej wyciągnąć. W locie skierowała głowę na lewo, co pociągnęło za sobą biodro i ramię, a także obciążyła bardziej lewe strzemię. W tak dobitny sposób, pokazała mu kierunek jazdy za przeszkodą i zaproponowała lądowanie na lewo właśnie. Kręcić zaczęła dopiero po lądowaniu, a wiedząc, że dzisiaj nie idzie im najlepiej, postanowiła wykonać nieco dłuższy najazd. Jechała więc daleko po prostej, wysyłając mu sporo półparad, kiedy zbliżali się do - jakby nie patrzeć - trochę hałaśliwej publiczności. Następnie owinęła go wokół wewnętrznej - lewej - łydki, prawą pilnują aby nie wypadł zadem poza ślad. Przez owy najazd, Whatever mógł już ze sporej odległości jechać prostopadle do trójki. Nicole nie pozwoliła mu wydłużać kroku już kilometr wcześniej, a dopiero tuż przed przeszkodą, stanowczo pilnując spokojnego, ale wychodzącego od zadu galopu. Po obliczeniu dobrego miejsca do wybicia, dodała łydki do skoku, uprzedzając to działanie półparadą. Nie wyszła przed niego, z półsiadem wyczekując momentu oderwania od ziemi. Tutaj również oddała mu wodze, nie rzucając mu ich, a elastycznie podążając za pyskiem. Lądowanie odbyło się na lewą nogę, więc zadaniem Nicole było tylko nie przeszkadzanie Whateverowi i lekka podpowiedź. Najazdu na czwórkę nie mogła w żaden sposób wydłużyć, więc przynajmniej wyjechała dokładnie zakręt, wyginając karego, a później jak najszybciej prostując. W linii znajdowała się również stacjonata, ponad którą oddali czysty skok, a później bez zmiany nogi wylądowali, a Nicole wzięła szeroki najazd na szereg znajdujący się tuż przy publiczności. Czuła spięcie Holsztyna, widziała jak się denerwuje i bardzo jej się to nie podobało. Postarała się go dokładnie wygiąć w zakręcie, choć to zadanie jej się nie udało, mimo usilnych starań. Próby skupienia na sobie również nie pomogły, a zanim Nicole zdążyła podjąć inną decyzję, wyrósł przed nimi okser - pierwszy człon szeregu. Zamknęła go w pomocach, dzięki czemu ogier nie zdołał wyłamać przeszkody, to jednak nie był koniec ich problemów. Wybili się do skoku zupełnie nie we wspólnym rytmie, a Nicole straciła równowagę jeszcze raz podczas lądowania. Próbowała jeszcze odnaleźć się na jego grzbiecie, ale do kolejnego członu była zbyt mała odległość. Kiedy Whatever uskoczył przed przeszkodą, amazonka wyleciała bokiem, nogami uderzając i zrzucając jeszcze drągi. Nie puściła jednak wodzy, mocno trzymając ją w jednej dłoni, dzięki czemu zapobiegła gonitwie Holsztyna samopas po parkurze. Szybko postarała się pozbierać i choć upadek mógł wyglądać niebezpiecznie, to na ten moment czuła tylko ból w nodze. Trochę rozbawiona całą sytuacją, na prośbę sędziów udała się do ratowników medycznych, którzy pomogli jej ( choć jako niezależna i silna kobieta sama dałaby sobie rade ) zejść z parkuru, a Whatever trafił w ręce luzaków, którzy zajęli się jego uspokajaniem i rozstępowaniem.
z.t
_________________
I've got memories and travel............... ............................ like gypsies in the night
Tell me something boy, aren’t you tired tryin' to fill that void
Or do you need more? my love
It all seems like a dream, it's not. Brian
I know there's something real out there for me.
I wanna fill your empty spaces, I want to play the part to reach your heart0
Every little lie you tell, can't keep it hid
You're just another nail on my coffin lid enemies
Płeć: kobieta Wiek: 23 Wzrost: 162 cm Partner: your face is like a melody, it won't leave my head Ostatni trening: Zawody ujeżdżeniowe z Escudero & Michelangelo [18.05.2019] Podopieczny: Echo D'Arsouilles, Escudero IV, Michelangelo, Quarantino Pieniądze: £11500 Punkty doświadczenia: 153 Skoki: 42 Ujeżdżenie: 40 Cross: 13 Wyścigi: 17 Obycie z koniem: 34
O tym, że wraz z jej nową podopieczną wezmą udział w zbliżających się zawodach Taylor wiedziała już od dawna - miała świadomość, że znały się niedługo, a ich współpraca była jednak zbyt krótka, aby mieć nadzieję na ugranie czegoś większego, ale zupełnie nie na wynikach była skoncentrowana. Zależało jej, aby sprawdzić jak Echo odnajdzie się w atmosferze zawodów, czy zmieni się jej na ogół dość potulny charakter. Stąd też nie zwlekała z zapisaniem ich do konkursu, na który, jak sądziła, kasztanka była w pełni gotowa; nie chciała rzucać jej na głęboką wodę, a jednocześnie znała jej możliwości, stąd założenie, że L klasa będzie idealna na dobry początek. Obyta ze startami nie czuła potrzeby pojawiać się w stajni nierozsądnie rano, pojawiając się pod boksem klaczy na półtorej godziny przed swoim konkursie, po czułym przywitaniu czyszcząc i siodłając ją sprawnie, aby zabrać ją na rozprężalnię, gdzie poświęciła dużo czasu dokładnej rozgrzewce, która miała zapewnić im dobrą formę w konkursie.
Wywołana przez komentatora zawodów, sprawnie skróciła wodze, kilkoma krótkimi półparadami zabiegając o uwagę sześciolatki. Zaraz poprosiła ją o kłus, prowadząc na parkur, korzystając z tego, że poprzednia para kończyła swój przejazd celem pokazania Echo tych przeszkód, wobec których mogłaby żywić największe wątpliwości. Wkrótce skierowała ją kłusem w stronę budki sędziowskiej, gdzie zatrzymała, łapiąc wodze w jedną dłoń i kłaniając się komisji. Następnie znów zebrała wodze, poprawiając się w siodle i przekładając dzierżony krótki bacik do lewej dłoni, raz jeszcze działając półparadami, by przy jednoczesnym sygnale łydkami i wypchnięciu biodrami poprosić klacz o zagalopowanie na lewą nogę. Niemalże natychmiast przeszła do lekkiego siadu, odciążając jej grzbiet i narzucając aktywne tempo przy obszernej, szerokiej foulee, pilnując aby nie próbowała drobić na przykład w związku z obawą przed jakąś konkretną podmurówką, ozdobą, trybunami czy czymkolwiek innym, co mogło ją rozproszyć. Takim aktywnym, choć zdecydowanie nie szaleńczym galopem, poprowadziła ją po delikatnym łuku w prawo w stronę pierwszej przeszkody, dokładnie wyjeżdżając zakręt i odpowiednio wcześnie prostując kasztanowatą przed przeszkodą, chcąc dać jej szansę zobaczyć i zapoznać się z nią dobrze. Już w wyprostowaniu nieco mocniej zadziała łydkami, pozwalając kobyle poszerzyć nieco wykrok przy jednoczesnym stałym, wyraźnym kontakcie z pyskiem, w razie czego wzbogaconym o półparady, gdyby Echo za bardzo spieszyła w stronę stacjonaty. Wybrawszy optymalną odległość, poprzez wyraźny sygnał łydkami zakomunikowała kasztance konieczność oderwania się od ziemi, płynnie zabierając się z nią do lotu. Na lądowaniu ciężar własnego ciała oparła wyraźniej o strzemiona, amortyzując w ten sposób siłę skoku i oszczędzając kasztance nieprzyjemności, po powrocie na ziemię prowadząc ją łagodnym łukiem w prawo, odpowiednio wcześnie prostując i pokazując przeszkodę. Nie miała w końcu dużego doświadczenia w jeździe na niej, wolała więc dobrze wybadać, jakie miała nastawienie do kolorowych drągów i podmurówek, zwłaszcza pod presją nowej, zapewne w pewnym sensie nerwowej sytuacji. Dlatego też zamknęła ją w korytarzu pomocy, przez stabilny kontakt i aktywizujące działanie łydek starając się odciąć możliwość ucieczki na bok, dbając też o to, aby Echo nie rozpędzała się przesadnie, w razie potrzeby mniej lub bardziej wycofując ramiona. Analogicznie do poprzedniego skoku, sama oceniła odległość, aby w miejscu które, jak sądziła, miało być dla kasztanki najwygodniejsze, poprzez wyraźny sygnał łydką zaprosić ją do lotu, w trakcie którego wyraźnie cofnęła prawą nogę za popręg i delikatnie obracając ramiona w lewo, inicjując lądowanie na tą stronę. Szeroko wyjechała zakręt, nie ścigając się na siłę, wiedząc, że to dopiero pierwsza faza, aby miarowym, choć nadal odpowiednio aktywnym tempem poprowadzić sześciolatkę w stronę trzeciej przeszkody. Tu znów powróciła w siodło, ale tym razem na rzecz lekkiego dodania, w związku z którym z trochę dalszej odległości odbiła Arsouilles na okser, mimo takiego dystansu nie ryzykując jednak wiele - dbała o własne bezpieczeństwo i miała wystarczająco doświadczenia aby wiedzieć, że kobyła doleci. Wówczas płynnie zabrała się do lotu, cofając biodra w dość głębokim, choć nie przesadnym półsiadzie i oddając rękę tak, aby Echo mogła swobodnie wyciągnąć pysk i ułatwić sobie w ten sposób znalezienie równowagi. Podobnie postąpiła w wypadku czwórki, na którą delikatnym, płynnym łukiem poprowadziła kasztankę, w dystansie podróżując w pełnym siadzie, aby z delikatnego dodania odbić ją na okser, decydując, że w ten sposób dużo wygodniej będzie im go pokonać, zwłaszcza w obliczu zbliżającej się linii. Po płynnym skoku szybko powróciła więc w siodło, wypatrując kolejnej przeszkody. Chwila nieuwagi związana z niepokojącym hałasem dobywającym z głośników, który nie tylko wprawił Taylor w zdumienie, ale i również Echo w lekki strach, sprawiła, że bez rozmachu dobiły piątej przeszkody - zbyt wolne, wybite z wcześniejszego rytmu tempo poskutkowało nieciekawym miejscem odbicia i równie słabym skokiem, który przypłaciły zrzutką. Blondynka jednak nie traciła czasu na przywiązywanie się do świadomości, że to oznaczało brak możliwości wystartowania w drugiej fazie, po wylądowaniu dodając wyraźnie, chcąc poniekąd wybudzić Echo z letargu, paniki czy czegokolwiek, w co mogła wpaść w związku z przeszywającym trzaskiem z głośników. W razie potrzeby działała półparadami, starając się jak najdokładniej wyjechać zakręt do szerego, wewnętrzną łydką dbając o jego rysunek. Zakładając, że osiągnęła sukces, płynnie wyprostowała sześciolatkę, aby zadziałać aktywizująco, chcąc narzucić optymalne, aktywne tempo, które miało pozwolić na płynne pokonanie szeregu. Łydką wyraźnie zaakcentowała moment pierwszego odbicia, składając się do lotu i przy okazji pozostając czujna wobec obszerności skoku, chcąc wiedzieć, ile i jak działać w dystansie pomiędzy dwoma członami; w kroku przed stacjonatą zadziałała delikatnym wstrzymaniem, aby po raz kolejny płynnie odbić kasztankę na przeszkodę, składając się wraz z nią i wzrokiem wypatrując następnej ofiary. W pełni skupienia wyjechała zakręt od szóstki do siódemki, wiedząc, że był dość trudny: nie narzuciła więc szaleńczego tempa i służyła klaczy wsparciem w razie, gdyby gubiła nogi lub traciła równowagę, podpowiadając w zakręcie. Dbałą jednak o aktywne tempo, aby dać kobyle szanse na oddanie silnego skoku przez okser, podczas którego Taylor umiejętnie weszła w półsiad, znów oddając szczodrą ilość wodzy dla wygody podopiecznej. Kilka kroków po lądowaniu prowadziła ją na wprost, aby za chwilę wpisać ją w łagodny łuk, wracając w siodło aby z trochę aktywniejszego i odważniejszego tempa oddać ostatni skok na trasie, ciałem zachowując się analogicznie do poprzednich skoków, nie przeszkadzając Echo w locie. Po wylądowaniu zadbała o to, aby nie straciły na tempie, po przejechaniu celowników wykręcając obszerne koło w galopie i przechodząc do kłusa w związku z niezakwalifikowaniem się do kolejnej fazy. Poklepała jednak wdzięcznie sześciolatkę i kłusem opuściła parkur, aby na rozprężalni rozstępować ją, a następnie odstawić do stajni na zasłużony odpoczynek.
/zt
_________________
loteria 28.05 - czysty przejazd w zawodach skokowych/próbie skokowej
Chociaż Augustus nie odczuwał dużej presji w związku z koniecznością brania udziału w zawodach, nie mógł nie skorzystać z okazji sprawdzenia swojego podopiecznego w takich warunkach. Dirty był jeszcze młody i miały być to jego pierwsze zawody, więc za cel chłopak wziął jego solidne przygotowanie, już parę tygodni wcześniej, kiedy budował jego kondycję. Po nawiązaniu więzi między nimi miał dobre przeczucie co do tego startu, choć nie zależało mu na zajęciu miejsca na pudle, a co najwyżej pokazaniu ogierowi tego bardziej sportowego świata, nawet jeśli była to niska klasa.
W stajni zjawił się dość wcześnie, zyskując tym samym czas na przygotowanie ich dwójki. Po dokładnym wyczyszczeniu i osiodłaniu konia przystąpił niezwłocznie do rozgrzewki, stawiając na jej lekkość, aby nie zmęczyć zanadto konia. Dzięki wcześniejszemu przybyciu zyskali więcej czasu po samym rozprężeniu na stęp na długiej wodzy, w trakcie którego powtórzył jeszcze w myślach trasę przejazdu.
Po wyczytaniu jego nazwiska zebrał wodze, aby delikatnie i stopniowo wejść na kontakt z pyskiem karego bez zbędnych spięć. Po zakłusowaniu wjechał na parkur, kierując się w stronę budki sędziowskiej tak, aby pokazać ogierowi część z przeszkód. Publiczność, przytłaczający ogrom kolorów czy hałas były nowe dla ogiera, przez co Augustus musiał całą swoją uwagę poświęcać właśnie jemu i czujnym kontrolowaniu jego. Wraz ze zbliżaniem się do budki, zaczął wykonywać drobne półparady, aby ostatecznie zatrzymać konia z pomocą pełnej parady. Ukłonił się przed jury, po czym lekko ścisnął jego boki, aby ruszyć stępem. Po paru krokach zakłusował, aby ostatecznie ruszyć galopem na prawo w lekkim półsiadzie, w którym to namierzył pierwszą przeszkodę, czyli stacjonatę, mijając jedenastkę i ósemkę. Pilnował aktywnego, mocnego tempa ogiera, jednocześnie działał pojedynczymi półparadami, aby całkiem nie stracił głowy.
Łagodnym łukiem wjechał między celowniki, aby zaraz stawić czoło jedynce. Wrócił w siodło celem zyskania lepszej kontroli, a oceniwszy najdogodniejsze miejsce do wybicia, zaakcentował je impulsem od łydki, od razu z koniem zabierając się do lotu. Oddał mu elastycznie rękę, w locie jeszcze mocniej naciskając na prawe strzemię, aby na tej też nodze wylądować. Wzrokiem już podążył w kierunku drugiej przeszkody, którą był okser wymagający nieco więcej zaangażowania od nich. Augustus nieco ponaglił karego, wjeżdżając w łagodny łuk, gdzie zaoferował mu mocne oparcie w wewnętrznej, prawej łydce. Jadąc, ciągle stosował półparady, w dystansie nieco zbierając konia pod siebie, aby w dogodnym miejscu zainicjować oddanie skoku, który musiał być już znacznie dłuższy od poprzedniego. Poczekał na ruch zwierzęcia, nie wyprzedzając go ze swoją postawą, to jest adekwatnym półsiadem i przesunięciem nadgarstek wzdłuż grzebienia grzywy.
Tym razem zasugerował lądowanie na drugą nogę, co prawdopodobnie w połączeniu z mocniejszym skokiem mogło zdezorientować ogiera, przez co niespodziewanie polecieli nieco do przodu przez potknięcie. Zaskoczony chłopak zareagował od razu, pomagając w miarę swoich możliwości pozbierać się młodzikowi, a jednocześnie nie pozwalając im na zwolnienie. Po opanowaniu sytuacji wjechali w nieco ostrzejszy łuk, choć przez poprzednie problemy Augustus nie pozwalał sobie na za dużo, aby uniknąć jakiejś wywrotki. Trzymał go w nijakim korytarzu z pomocy, starając się jak najszybciej wyprostować przed trójką, aby uniknąć najazdów pod kątem i utrudnień z tym związanych. Prowadził go na równych wodzach, celując na sam środek oksera, przed którym postępowanie wyglądało łudząco podobnie - nieznacznie wzmocnienie tempa galopu wraz z powrotem w siodło z półsiadu, wszystko rozwiązane łydką i oddaniem skoku. Tym razem bardziej uważał na sygnały ze swojej strony, aby uniknąć podobnego zamieszania z karym i jednoznacznie osiągnął lądowanie na tę samą nogę, więcej uwagi poświęcając samemu zderzeniu z ziemią i temu, aby przypadkiem nie klapnąć na grzbiet czterolatka, narażając go na mocne obciążenie. Delikatnie wrócił do półsiadu, kierując ich dwójkę na następny zakręt, aby natrafić na przeszkodę ustawioną mniej więcej pod kątem prostym do poprzedniej linii ruchu. Był to okser ustawiony dość blisko, przez co osiemnastolatek miał mniej czasu na wyprostowanie konia, co wymagało od niego szybkich reakcji. Kiedy tylko kręgosłup Vibe'a nabrał kształt prostej, wrócił w siodło, aby zaraz się z niego podnieść w kolejnym skoku. Nie pozwolił sobie na przedwczesną ekscytację udanym, czystym skokiem, bo już parę metrów po prostej czekała kolejna, piąta przeszkoda. Stacjonata nie wyglądała na bardzo trudną, niemniej nie mogli jej zlekceważyć. Wiedząc, że Dirty Vibe jeszcze nie jest doświadczony, znowu samemu ocenił dystans, aby zaproponować mu najlepsze miejsce do oddania skoku przez mocniejsze ściśnięcie jego boków nogami. Cieszył się, że na poprzednim treningu udało im się przećwiczyć większość z podobnych elementów parkurów, dzięki czemu ogier miał większe prawdopodobieństwo pamiętania tego i odwzorowania książkowo dobrych skoków.
Po pokonaniu stacjonaty zdecydował się na dość ryzykowne posunięcie, jakim było nakręcenie łuku jeszcze przed ósemką, a nie za. Dzięki temu mogli zyskać nieco czasu, choć nie pozwalał mu na zbyt szaleńcze tempo galopu. Mocno wyjeżdżając zakręt, wjechał prawie pod same ogrodzenie, gdzie stał dwuczłonowy szereg. Na szczęście udało mu się w porę ich naprostować i zyskać uwagę ogiera przez półparady oraz pełny dosiad. Przed samym okserem zasugerował nieznaczne poszerzenie foule, aby tak zyskać na mocniejszym skoku. Od razu w locie podniósł tyłek i oddał mu wodze, myślami podążając już do następnej przeszkody, którą był okser. Po wylądowaniu zadbał dokładnie o to, aby zmieścić między członami dwie pełne foule, bez szkodliwego ucinania tej ostatniej. Podążył za jego ruchem, tym razem obciążając lewe strzemię, przy najeździe na siódemkę rezygnując z podobnych zagrywek. Wyjechał głęboki zakręt, przypominający nieco koło, w ten sposób nawracając na okser. Dłuższy najazd nadrobił jednak znacznym przyspieszeniem, równowagę gwarantując im przez mocne wsparcie na pomocach, w tym głównie wewnętrznej łydce i zewnętrznej wodzy. Utrzymując to samo, aktywne tempo, dojechał do oksera, skąd odbicie było nieco bliższe samej przeszkody, a dzięki temu nie wymagało wkładania w to aż tak dużo siły, którą musieli zaoszczędzić na drugą część przejazdu. Po wylądowaniu na prawo poprowadził go jeszcze chwilę po prostej, aby następnie "przytulić" się do jedenastki i tym samym postawić na najazd na ósemkę pod delikatnym kątem. Poprowadził go na sam środek stacjonaty, znowu stawiając bardziej na swoje umiejętności niż konia i samemu wyznaczając mu miejsce do oddania skoku. Poczekał na odbicie, aby zsynchronizować się z jego ruchem, płynnie przejść w półsiad i oddać mu elastycznie rękę, nie tracąc przy tym kontaktu, bo tak oto zakwalifikowali się do drugiego etapu konkursu, krótko po wylądowaniu przekraczając linię końca pierwszej fazy i start drugiej.
_________________
___i_ • • • • • • • • • • • • • • • • • __
so have you got the guts? been wondering if your heart'sstillopen g if your heart's still openand if so i wanna know what time it shuts.
g if your heart's still openand if so i wan:: rozalia :: ____simmer down and pucker u p, i'm sorry to interrupt
it's just i'm constantly on the cusp of trying to kiss you:: adele ::
i don't know if you feel the same as i do but we could be together...
___________________________________ifyouwantedto
do i wanna know if thisfeeling flows bothways?____________________ sad to see you go, was sortahoping that you'd stay::karta postaci::______
• W tym konkursie nie ma losowań. Miejsca są przyznawane na podstawie losowania lub ewentualnie opisów. Liczy się realistyczne podejście, ale też zabawa. :) Przejazd można podzielić na dowolną ilość postów.
Płeć: ogier Wiek: cztery lata Rasa: han x xx Wzrost: 179 cm Ostatni trening: zawody skokowe z Gusem Właściciel: Augustus Cena: £2613 Doświadczenie w skokach: 79 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 25 Doświadczenie z lonżowania: 21 Kondycja: 63 Szybkość: 80 Klasa startów: Skoki: P1
Jak na młodego i jeszcze dość emocjonalnie podchodzącego do rzeczywistości konia, Dirty w dniu zawodach wydawał się dużo bardziej podekscytowany niż zwykle, nie szczędząc swojemu nowemu, nieznanemu boksowi kopniaków, od samego przyjazdu na miejsce rozbijając się dokładnie tak, jak robił to codziennie na Orchardowskich korytarzach. To, że dokazywał tak mocno nie było jednak złą oznaką, a zwiastunem tego, że pomimo wyraźnego rozkojarzenia na początku rozprężenia, był w pełni sił i gotów zmierzyć się z nowym wyzwaniem, jakim był parkur na zawodach wyjazdowych. Szczęśliwie, rozprężenie w połączeniu z nerwami wystarczyło, aby zmęczyć go w ten dobry, lekki sposób, zapewniając, że w trakcie samego parkuru nie będzie marnował energii na wymyślanie, jak miał to w zwyczaju robić na początkach większości treningów.
Żywo, ale posłusznie stępował po rozprężalni, co rusz rżąc czy zawieszając wzrok na mijanych koniach, zdecydowanie nieprzyzwyczajony do obecności tak wielu wierzchowców w jednym miejscu; czując jednak zbierane wodze, momentalnie zwrócił uwagę w stronę Augustusa, strzygąc żywo uszami, aby za chwilę ruszyć kłusem w stronę parkuru. Sprężystym krokiem mijał przeszkody, zerkając na niektóre z nich nieufnie, aby na komendę zatrzymać się przed budką sędziowską, wiercąc się w zniecierpliwieniu i stale starając unieść łeb, nie ze złośliwości, a zwyczajnie aby się rozejrzeć. Chętnie więc ruszył stępem, praktycznie natychmiast próbując zakłusować, tym bardziej zadowolony z chwilą, gdy ruszyli galopem; pozwolił sobie narzucić wyraziste tempo, a wstrzymywany, nadmiar energii związany z ekscytacją wkładał po prostu w siłę swoich kroków, tym samym nieświadomie prezentując okrągły galop pod górkę. Swoje tempo podtrzymywał także w łuku, mocno wchodząc w rękę i zadem wyraźnie odpychając się od podłoża, uszy natychmiast po wyprostowaniu kierując w stronę pierwszej przeszkody i mierząc ją uważnym spojrzeniem. Choć była kolorowa, a dookoła szumiły najróżniejsze dźwięki, do końca pozostał skoncentrowany na stacjonacie, mocnym, pewnym krokiem zmierzając w jej stronę, aby ostatecznie na komendę oderwać się od ziemi, wkładając w skok dużo siły i wyraźnie podkurczając pod siebie nogi. Wylądował w równowadze, choć trochę trudniejszy łuk zdołał go z niej wybić, powodując, że zachwiał się lekko, nie tracąc mimo to na tempie. Mimo tego krótkiego potknięcia pewnie podążył w stronę oksera, błyskawicznie odpowiadając na ponaglające działanie jeźdźca, poszerzając nieznacznie już i tak dość obszerny galop i mocnymi, dużymi krokami dojeżdżając do oksera, na który odbił się z ogromnym impetem, dla własnego komfortu mocno ciągnąc pyskiem do przodu i balansując. Odruchowo miał narzucić galop w prawą stronę, przede wszystkim dlatego, że właśnie z tej nogi oddał skok, a więc mocno zdezorientowała go prośba o inny kierunek, która w połączeniu z odrobinę chwiejnym lądowaniem, związanym stricte z faktem, że Dirty'emu jeszcze brakowało wprawy w pokonywaniu obszerniejszych przeszkód, sprawiło, że potknął się, wybijając z rytmu galopu i zdezorientowany dopiero po dwóch czy trzech krokach odzyskując równowagę, natychmiast odruchowo przyspieszając do poprzedniego tempa zupełnie jakby wiedział, że należy nadrobić stracone sekundy. Mimo zaburzenia równowagi wpłynnie wpisał się w trudniejszy łuk, dla własnej wygody zwalniając nieznacznie, aby z niego ruszyć mocniej w stronę trójki, na którą tak jak i poprzednio, zabrał się z dużym impetem, mocno wyciągając szyję i podkurczając nogi, ostrożny, aby którymś kopytem nie dotknąć jednego z drągów. Tym razem nawet lądowanie obyło się bez przygód: Dirty dużo bardziej skoncentrowany na jeźdźcu wcześniej pomyślał o własnych nogach, dzięki lądowaniu na właściwą nogę nie spotykając się z koniecznością nagłych zmian kierunku czy uskoków. To się przydało, bo dzięki temu mogli harmonijnie wyjechać zakręt do czwartej przeszkody; niezmiennie, Dirty nie ustępował w kwestii tempa, prezentując mocny, obszerny galop napędzany wyraźnym ruchem zadu. Płynnie wpisał się w zakręt, minimalnie zadzierając łeb gdy tylko został postawiony na wprost przeszkody, błyskając białkami i strzygąc żywo uszami. Spróbował ruszyć w długą, ale nadziałwszy się na kiełzno zaniechał tego pomysłu, jedynie mocniej wchodząc w rękę jeźdźca i tym samym dużo więcej siły wkładając sam w skok, zostawiajac po sobie mało ekonomiczny, ale "bezpieczny" zapas, dając tym samym gwarancję, że z tej przeszkody wyjdą na czysto. Radośnie zarzucił łeb, gdy tylko przyszło mu wrócić na ziemię, ale błyskawicznie został przywrócony do porządku, uświadomiony, że przed nim właśnie wyrosło kolejne zadanie; znów wyraźnie uniósł łeb, napinając mięśnie szyi i szerokimi krokami kryjąc dystans między przeszkodami, zagryzając się lekko na kiełźnie, w pewien sposób niezadowolony, że odmawiano mu rzucenia się na stacjonatę najszybszym możliwym galopem. Chwilę więc powalczył z Augustusem próbującym wycenić dystans, w efekcie odrobinę gubiąc właściwy rytm własnego wykroku, ale w ostateczności przystał na miejce odbicia, które zasugerował osiemnastolatek, oddając książkowy skok podczas którego zaprezentował wyraźny baskil i otworzył lekko zad nawet pomimo tego, że wysokość wcale tego od niego nie wymagała. Udało mu się wylądować prawidłowo, ba, nawet ze swoim pierwszym skrótem z prawdziwego zdarzenia poradził sobie śpiewająco, w równowadze przysiadając lekko na zadzie, aby wykonać ostry zakręt, zaraz znów nabierając prędkości i nadrabiając te parę cennych sekund, które zajęło im zwolnienie i wykonanie tak ostrego łuku. Nie zwalniał w zakręcie, znów wyrażając ochotę przyspieszenia, ale tym razem nie walcząc tak mocno z jeźdźcem, co miało im wyjść na dobre - oboje już mieli okazję przekonać się o tym, że Dirty sam nie do końca radził sobie z należytą wyceną odległości w szeregach, więc fakt że Augustus tym razem miał dużo kontroli okazał się zbawienny. Własnie dzięki temu, Dirty'emu udało się na czysto pokonać nie tylko jego pierwszy człon, ale również drugi, w dystansie pomiędzy nimi nie próbując przyspieszyć ani zwolnić na tyle, aby musieć "podtupać" kawałek dystansu czy odbić się z jakiejś kompletnie nierozsądnej odległości na drugi człon. Zaraz po powrocie na ziemę wznowił galop, tu już chętnie korzystając z możliwości poszerzenia wykroku, radząc sobie z wyrazistymi łukami dość dobrze, choć miejscami widać i czuć było, że jeszcze nie czuł się w nich w stu procentach dobrze i pewnie. Jeszcze chętniej poddał się woli jeźdźca gdy ten zasugerował przyspieszenie w stronę oksera, które miało rekompensować dłuższy najazd - natychmiastowo poszerzył wykrok, kryjąc tym samym sporą ilość terenu pomimo braku wrażenia dzikiego pędu. Dzięki takiemu wyraźniejszemu krokowi z ogromną łatwością odbił się od ziemi celem pokonania przeszkody, analogicznie do poprzednich przeszkód składając podwozie i uważając, aby nie trącić drągów. Płynnie wpisał się w łuk, dzięki czemu z łatwością przyszedł mu najazd na ósmą przeszkodę, podobnie jak i skok przed nią: dokładnie tak jak na poprzednich przeszkodach, odbił się mocno, płynnie zabierając do lotu i na potrzeby własnego utrzymania równowagi wyciągnął pysk wraz z szyją do przodu, balansując w ten sposób najpierw w locie, a potem na lądowaniu.
_________________
jump on that DIRTY__VIBE DesperadoxFleau de Baian thoroughbred x hannoverianstallion |four years old wizerunek koni Iron Man van de Padenborre & Special D | rezerwacje + dokumenty
Wkrótce po przekroczeniu linii rozpoczynającej drugą fazę Augustus nieco ponaglił karego, zachęcając do poszerzenia swoich ram celem nadrobienia czasu, bowiem czekał ich spory dystans do wyjechania. Jednocześnie nakreślili dość łagodny łuk, którego jednak chłopak nie zlekceważył, oferując czterolatkowi wszystkie pomoce, które miały ułatwić jego bezpieczne przejechanie. Wewnętrzną łydką zachęcił go do wygięcia, zewnętrzną wodzę utrzymując napiętą i wykonując delikatne półparadki, ponieważ czekał ich kolejny szereg, na tyle łatwiejszy, że pierwsza była stacjonata. Augustus miał dobre przeczucie co do tego po tym, jak Dirty dzielnie poradził sobie z pokonaniem pierwszego szeregu. Niestety, nie wszystko miało iść po ich myśli, ponieważ z zbierających się wcześniej chmur zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Przeklinając pod nosem, wyprostował Dirta na parę metrów przed przeszkodą i wrócił w siodło, utrzymując go w mocnym, choć nie szaleńczym tempie galopu. Tym razem znowu samodzielnie ocenił optymalne miejsce do wybicia, doskonale wiedząc, że kombinacja wymagała więcej precyzji i wiele zależało od tego, jak mieli wylądować przed jej drugim członem. Po odbiciu się konia ruszył do lotu wraz z nim, unosząc się z siodła. Po wylądowaniu skupił się na zachowaniu jednej, pełnej foule, również zwieńczonej skokiem, tym razem dużo dalszym i mocniejszym. Wraz z karym przeszedł w półsiad i oddał mu rękę, aby płynnie pokonać przeszkodę. Kolejny manewr był dość trudny, chociaż Augustus postanowił podejść do tego w najprostszy sposób. Dirty Vibe był jeszcze niedoświadczony, a i sam osiemnastolatek nie czuł się na tyle pewnie w parkurach, aby pozwalać sobie na ścinanie zakrętów czy skoki pod kątem innym niż prosty. Nim się obejrzeli, parę kropel z nieba zmieniało się w coraz większy deszcz, co wymusiło na nich zachowanie większej ostrożności, nie tylko przez pogarszający się widok, ale i powoli namiękające podłoże jako miejsce idealne do poślizgnięć i wywrotek. Tuż po przeskoczeniu 9b wprowadził ogiera w nijakie koło, chociaż oczywiście nie przykładał prawie żadnej wagi do zachowania jej kształtu, czy może bardziej nie wymagał niemożliwego od karego, stawiając przede wszystkim na ich bezpieczeństwo w pogarszających się warunkach pogodowych. Lewą wodzą regulował średnicę koła tak, aby po okrążeniu trójki znaleźć się na prostej do dziesiątej przeszkody. Mając ją przed oczami, wyprostował ich pospiesznie, aby szybko oddać następny skok, mocno zaakcentowany ściśnięciem łydkami. Tutaj znowu powtórzył schemat z półsiadem i oddawaniem ręki, mając na uwadze to, aby po wylądowaniu jechać po tej samej linii, wprost na jedenastkę, to jest okser. Biorąc pod uwagę jego gabaryty, Augustus znowu zachęcił ogiera do przyspieszenia, czy może raczej poszerzenia kroku, aby w ten sposób ułatwić mocny skok ponad konstrukcją, choć mając na uwadze też możliwość kolejnych potknięć, wszystko kończąc ściśnięciem jego boków łydkami i mocnym odbiciem się od ziemi. Sam chłopak poczekał na ruch zwierzęcia, aby płynnie się z nim zsynchronizować, podnosząc się w siodle i stając w strzemionach tak, aby odciążyć jego grzbiet i umożliwić zapracowanie szyją przez przesunięcie dłoni do przodu. Tym razem domagał się wylądowania tak, aby móc ruszyć galopem na prawo, w którym to "przytulili" się do ósemki i w ten sposób bezpiecznie natrafili na przedostatnią już przeszkodę, którą co prawda pokonywali już jeden raz, jako pierwszą. Z tego też powodu Augustus zdecydował się dać karemu nieco wolnej ręki, wiedząc, że ma na tyle dobrą pamięć, aby być w stanie powtórzyć manewr z samego początku przejazdu, chociaż dalej go asekurował, niemniej szczęśliwie udało im się pokonać stacjonatę bez większych udziwnień. Z mocno bijącym sercem wykonał łuk identyczny do początkowego z przejazdu, w geście ekscytacji pozwalając na kolejne przyspieszenie już na prostej do trzynastki i celowników. Starał się ignorować poczucie wszystkiego przyklejającego się wszędzie przez ulewę i to, że zaraz będzie słychać chlupot wody w jego oficerkach, ponaglił Vibe do skoku, w którym od razu się z nim zgrał, przechodząc w półsiad i oddając rękę, aby po wylądowaniu wykrzesać z niego resztkę energii do przekroczenia celowników. Już za nimi zwolnił go do kłusa, w którym to skierował się pod budkę sędziowską. Zatrzymawszy ich odpowiednio daleko, ukłonił się przed nimi i już stępem swobodnym zjechał z parkuru, przez całą drogę chwaląc swoje wielkie dziecko za cały wysiłek i - przede wszystkim - czysty przejazd. Nie spodziewał się tak dobrego wyniku i nawet przekroczenie normy czasu w takich warunkach na młodym koniu wydawało się wielkim osiągnięciem, dlatego nie omieszkał pozostawić mu za to w żłobie dużej porcji ulubionych smakołyków tuż po rozstępowaniu, rozsiodłaniu i wyczyszczeniu. Najlepszą nagrodą jednak dla ogiera miała być możliwość odpoczynku, dlatego szybko dał mu spokój w jego boksie.
/zt
_________________
___i_ • • • • • • • • • • • • • • • • • __
so have you got the guts? been wondering if your heart'sstillopen g if your heart's still openand if so i wanna know what time it shuts.
g if your heart's still openand if so i wan:: rozalia :: ____simmer down and pucker u p, i'm sorry to interrupt
it's just i'm constantly on the cusp of trying to kiss you:: adele ::
i don't know if you feel the same as i do but we could be together...
___________________________________ifyouwantedto
do i wanna know if thisfeeling flows bothways?____________________ sad to see you go, was sortahoping that you'd stay::karta postaci::______
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 186 cm Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling. Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka Pieniądze: £4670 Punkty doświadczenia: 292 Skoki: 186 Ujeżdżenie: 22 Cross: 42 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 37
Po tym, jak zostałem wywołany, nabrałem wodze na kontakt i wjechałem kłusem na parkur. Jedyną przeszkodą, którą pokazałem Ophelii, był joker - czyli ostatnia przeszkoda. Nie wiedziałem jeszcze, czy będziemy przez niego skakać (decyzję miałem podjąć w trakcie, na podstawie tego jak nam pójdzie i w jakiej formie byłaby Opelia), ale na wszelki wypadek pokazałem klaczy przeszkodę zawczasu. Była bardzo słabo widoczna i słabo zabudowana, więc było to raczej mądre posunięcie...
W każdym razie, za chwilę zatrzymałem siwą celem wykonania ukłonu, a potem niezwłocznie zagalopowałem po dzwonku, ruszając na prawą nogę. Ruszyliśmy w okolicy trzeciej przeszkody, miałem więc chwilę na dogadanie się z Ophelią w kwestii tempa. Jadąc w lekkim siadzie, aktywnie jechałem czterolatkę w łydkach i trzymałem elastyczny kontakt z pyskiem, półparadami regulując tempo i rozluźniając klacz. Dążyłem do tego, by galopowała spokojnie, równo, a zarazem wystarczająco aktywnie, by skoki nie sprawiały jej problemu i nadmiernego wysiłku.
Wreszcie zwróciłem ją ku jedynce. Naprostowawszy klacz w łydkach, usiadłem w siodle na foule przed odbiciem i za chwilę wysłałem Ophelię do skoku, ściskając jej boki łydkami. W obawie przed rozstaniem się z nią w skoku, do półsiadu wyszedłem dopiero gdy pociągnęła mnie w górę, odbijając się. Wtedy płynnie zmieniłem dosiad i oddałem siwej rękę. Lądując, spojrzałem nieco na prawo, chcąc się tam skierować po wykonaniu paru foule na wprost. Ważne było zatem by wylądować na prawą nogę, bo właśnie z niej mieliśmy kontynuować galop do drugiej stacjonaty. Precyzyjnie wykonałem zakręt, prowadząc siwą na zewnętrznej wodzy i wyginając ją w łydkach. Doprowadzenie klaczy do przeszkody także nie sprawiło mi kłopotu. Pokonaliśmy ją na czysto, a po skoku pozwoliłem sobie na lekki półsiad, który pozwolił Ophelii na dodanie w galopie. Podczas galopu w dystansie dbałem o to, by klacz nie spłaszczyła fouli, a więc podnosiłem i zaokrąglałem ją, w efekcie uzyskując bardzo dobrej jakości galop. Niestety, nie uchroniło to nas od błędu na trzeciej przeszkodzie, który był spowodowany głównie z mojej winy. Nieco za późno skręciłem na przeszkodę, a gdy znaleźliśmy się naprzeciw niej, okazało się, że brakuje nam pół metra. Siwa była jeszcze za słaba, zbyt mało doświadczona i zbyt słabo ujeżdżona, by w tak krótkim czasie obronić się w tej sytuacji, więc gdy posłałem ją do skoku z daleka (co wydało mi się w tej sytuacji najlepszym wyjściem), ta nie zdołała pokonać przeszkody i tyłami zahaczyła o drąg, ściągając go.
Po skoku od razu ją podniosłem i wróciłem w siodło, nie pozwalając spanikować po huku drąga, który spadł jej za zadem. Zdecydowane działanie pozwoliło mi na bezpieczne doprowadzenie klaczy do oksera z naprzeciwka, którego pokonaliśmy bezbłędnie. Podobnie zachowałem się jadąc na piątkę, pod kontrolą prowadząc Ophelię na wprost, zamkniętą w korytarzu z pomocy i szczególnie podpartą w łydkach. Wskazałem jej miejsce odbicia i wyszedłem do półsiadu, dość głębokiego, zważywszy na to, że siwa była spora i po tym, jak zrzuciła jeden drąg, teraz pewnie skakała jeszcze wyżej, nie chcąc tego powtórzyć.
Dotąd nie patrzyłem na którą nogę wypadało lądowanie, ale teraz wskazałem Ophelii lewą, by ułatwić sobie pokonanie zakrętu na szóstkę. Postarałem się wykonać go precyzyjnie, by nie sprowokować kolejnej takiej sytuacji jak poprzednio. Parkury Ophelii w końcu wciąż polegały na tym, by spokojnie nabierała doświadczenia, więc wszystko musiało być jasne i klarowne. Naprostowałem siwą na przeszkodę, zamknąłem ją w łydkach i w dwóch równych wodzach doprowadziłem do stacjonaty, a potem dałem łydkę do skoku. Po wylądowaniu kontynuowałem galop z lewej nogi na siódemkę, której pokonanie także nie sprawiło nam kłopotu za sprawą poprawnego najazdu i wejścia w odskok. Następnie zatoczyłem zakręt na ostatnią linię przeszkód, w jego trakcie niespodziewanie musząc uspokoić Ophelię po tym, jak czegoś się odrobinę zlękła i przez chwilę galopowała bokiem. Natychmiast zamknąłem ją pomocami z zewnętrznej strony i rozluźniłem na ręce, po czym wciąż jadąc ją aktywnie w łydkach najechałem na środek ósemki. Ophelia oddała nad nią lekko spięty skok, co poczułem głównie podczas lądowania, które nie było tak miękkie jak dotychczasowe. Do Jokera dzieliła nas już ostatnia przeszkoda, ale byłem coraz bliższy decyzji by wybrać alternatywną do niego dziesiątkę, nie wyróżniającą się niczym od reszty.
Chociaż dziewiątą przeszkodę także pokonaliśmy na czysto, mimo wszystko zdecydowałem się wybrać dłuższą trasę i nie skakać jokera. Jadąc na dziesiątkę, zająłem się regulacją tempa...
/1-9
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find threehobbiesyou love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.
maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're more than a friend [1]
keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» AileenElizabethJillian «
my horses give me the wingsI lack
» CruzeiroSoldatShockwaveOphelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
results
Płeć: klacz Wiek: 5 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: Aiden korytarz skokowy Właściciel: Oliver Cena: £4400 Doświadczenie w skokach: 101 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 13 Doświadczenie z lonżowania: 7 Kondycja: 38 Szybkość: 60 Klasa startów: Skoki: N
W zawodach brała już udział drugi raz, ale mimo młodego wieku, czuła się pewnie w towarzystwie Olivera, który tak naprawdę prowadził ją za rękę w świat sportu. Dzięki temu nie była aż tak wszystkim rozkojarzona i dobrze radziła sobie na rozprężalni z innymi końmi, czasami spinając się od napływu różnych bodźców płynących z głośnego i ruchliwego otoczenia.
Nastawiła uszy na dźwięk wiążący się z wywołaniem ich pary i udała się na parkur, gdzie w pierwszej kolejności zostały jej przedstawiony joker, czyli najbardziej wymagająca przeszkoda. Przyjrzała się mu, na chwilę nawet zatrzymując, jeszcze bardziej szczegółowo mierząc go wzrokiem, wyraźnie bowiem różnił się od pozostałych tu ustawionych. Następnie po zapoznaniu się z nim, stanęła w wyznaczonym przez mężczyznę miejscu i poczekała aż się ukłoni, szastając ogonem na boki.
Ruszyła galopem z dobrej nogi, pierwszy odcinek poświęcając na wyregulowanie tempa, z czym nie miała problemu, bo chętnie szła naprzód, jednocześnie nie przesadzając z prędkością. Półparady również pozwoliły jej łatwiej przyzwyczaić się do obecnej sytuacji, dodatkowo bardziej skupiając ją na jego pomocach, niżeli na tym, co działo się wokół parkuru. Więc w drodze do jedynki wszystko wyglądało, jak powinno, bez zbędnych spięć i nieposłuszeństw ze strony Ophelii.
W najeździe do pierwszej stacjonaty pozostała prosta i nie uciekała do przodu, galopując stałym wyznaczonym tempem. Na łydkę zareagowała bez opóźnienia, wchodząc w niewysoki skok, a pomimo swoich możliwości nie robiąc przy tym wielkiego zapasu. Wylądowała na prawą nogę, po paru krokach skręcając właśnie w tamtą stronę, na co wskazało jej, chociażby spoglądanie jeźdźca we właśnie na prawo. Wjeżdżając na zakręt przyjemnie gięła się od łydek zawodnika, co pozwoliło na ładne wyjechanie łuku i w efekcie dobry najazd na okser, który skończył się następnym czystym skokiem. Po skoku dodała w dystansie do trójki, międzyczasie jeszcze wyraźniej zaokrąglając ciało, efektywniej pracując zadem, nie spadając ciężarem na przednie kończyny. Wkrótce jednak została postawiona w niewygodnej sytuacji, z której jak się okazało nie wyszła obronną ręką, po prostu zrzucając góry drąg, dodatkowo niezbyt pewnie lądując. Od razu zwróciła uszy w tył na dźwięk drąga i uniosła łeb, ale nie zrobiła nic poza tym, kontynuując galop do czwórki. Bez potrzeby korekty ilości fouli, dotarła do oksera i przeskoczyła go bezproblemowo, tak samo z piątką, do której dotarła w zamkniętym korytarzu stworzonym z pomocy, bez możliwości ucieczki, czy innych wybryków jej strony. Rzeczywiście będąc "sparzona" drągiem starała się uniknąć ponownego bliższego spotkania, skacząc wyżej niż poprzednio, mocno podciągając kończyny pod siebie.
Po udanym lądowaniu na lewo odbiła na dość długi zakręt, na który również starannie wyjechała, nie przyspieszając ani nie zwalniając. Już na jego końcu ujrzała szóstkę, więc uniosła delikatnie wyżej łeb i po paru foule odbiła się we wskazanym miejscu, ale nie skacząc tak, by wybijać mężczyznę z równowagi. Robiła to również płynnie, nie wychodząc w górę gwałtownie, bo nie czuła takiej potrzeby. Miękko wylądowała i po wyjściu z kolejnego zakrętu przeskoczyła siódmą już przeszkodę, radząc sobie z nią podręcznikowo. Na zakręcie zaniepokoił ją zapewne jakiś element ozdoby, czy gwałtownie wzbijający się w lot ptak, przez co zaczęła poruszać się w bok, robiąc wielkie oczy i chwilowo zadzierając łeb. Oliver jednak zdołał ją wyciszyć w takim stopniu, by byli w stanie pokonać czekającą na nich przeszkodę, chociaż nie był to jej najlepszy skok. W drodze do stacjonaty już się uspokoiła, nie robiąc problemów przy najeździe i co ważniejsze przeskakując ją na czysto, teraz tylko wystarczyło naprowadzić na ostatnią przeszkodę, którą musiał wybrać Oli.
Płeć: klacz Wiek: 6 lat Rasa: Selle francais Wzrost: 172 cm Ostatni trening: korytarz skokowy z Taylor Właściciel: Taylor Cena: £2000 Doświadczenie w skokach: 50 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10 Doświadczenie z lonżowania: 10 Kondycja: 12 Szybkość: 24 Klasa startów: Skoki: P
Zawody nie były dla nią nowością, miała za sobą już kilka startów w poprzedniej stajni, z lepszymi i gorszymi efektami. Dlatego Taylor nie musiała się bardzo obawiać ich przejazdu, jeśli tylko była w stanie zagwarantować jej odpowiednią rozgrzewkę, co było kluczem do zrównoważenia psychicznego kasztanki. Już od rana widziała, że coś się kroi, przez co była bardzo pobudzona, co dało się zauważyć już przy samym czyszczeniu i oporządzaniu. Podobnie miała się sytuacja przy rozprężaniu, na szczęście przed samym startem nieco się uspokoiła i nie roznosiła.
A przynajmniej do wjechania na parkur, gdzie znowu się ożywiła znacząco. Przez to w trakcie zapoznawania się z parkurem i przeszkodami wykazywała się bardzo dużym spięciem, które było dość krótkotrwałe. Zatrzymana już przy budce sędziowskiej, pozostała w nieruchomości aż do momentu, kiedy została poproszona o zagalopowanie. Mocno wyciągnęła pierwszą foule, oddając bardziej płaski skok i oddając mocno z zadu i świetnie odnajdując się w narzuconym tempie. Wyjechała głęboko łuk, aby wkrótce stawić czoło pierwszej przeszkodzie, na widok której chciała jeszcze bardziej wyrwać do przodu. Ostatecznie zakończyło się to tylko poszerzeniem kroku, co z kolei zafiniszowała oddaniem skoku w wymierzonym przez Taylor miejsca. Mocno odbiła się od ziemi, zaraz podkurczając pod siebie nogi, aby po wylądowaniu bezzwłocznie kontynuować galopowanie i wjechać w łuk na dwójkę. Zmierzyła okser wzrokiem, tym razem nie prąc już tak bardzo i jadąc bardziej rozważnie. W skokach przez przeszkody na szerokość była zdecydowanie lepsza, więc poganiana oddała mocny skok, pozostawiając sobie spory zapas nad drążkami przeszkody. Zapracowała szyją, zaokrąglając ją delikatnie i zaciskając pysk na kiełźnie, aby przy ostatnich fazach lotu wyprostować przednie nogi, na których wylądowała miękko po pokonaniu tak niewysokiej, jak na jej możliwości, przeszkodzie. Ruszyła galopem w lewo, zwinnie owijając się wokół wewnętrznej łydki kobiety, w czym znacznie pomagała jej drobna budowa. Na prostej do trójki zadarła lekko łeb, aby następnie odpowiedzieć na pomoce i poszerzyć foule, wraz z tym przyspieszając, aby następnie oddać kolejny silny skok, gdzie złożyła się starannie, przelatując nad konstrukcją trójki bez żadnych problemów i nie będąc chociaż bliską do muśnięcia jej. Po wylądowaniu i kontynuowaniu galopu na tę samą nogę, wjechała w zakręt na czwórkę, aby tę pokonać w podobnym stylu, chociaż już bez tak pokaźnego zapasu, co poprzednio, co wynikało głównie z powoli rosnącego zmęczenia. Była silna, ale nie niewyczerpana, więc miała zaczynać wykonywanie bardziej ekonomicznych skoków, co miało się skończyć źle w przypadku kolejnej, piątej przeszkody, której pokonanie zdawało się być dziecinnie proste przez łatwy najazd. Niestety, tuż przed tym, kiedy jeszcze były w dystansie, spięcie w nagłośnieniu, które do tej pory nie przeszkadzało Echo zanadto, sprawiło, że teraz zarzuciła łbem, przez moment będąc bliską odmówienia dalszego galopu, kompletnie wybita z swego rodzaju transu. Oddała mocno z zadu ze stulonymi uszami, wyraźnie spłoszona tym nagłym hałasem, przez który została wybita z pełni skupienia, ostatecznie oddając skok zdecydowanie za późno, co wraz ze zmęczeniem i oszczędnością poskutkowało uderzeniem przodami o górny drąg, tak więc nieszczęśliwą zrzutką. Przytuliła uszy jeszcze bardziej do potylicy, zła na samą siebie, niemniej po wylądowaniu będąc jeszcze w chwilowym szoku, z którego dopiero półparady były w stanie ją wyciągnąć. Chcąc to wszystko zrekompensować, zrobiła widowiskowe dodanie, nosem mocno idąc do przodu, co jednak nie wybiło jej z równowagi w zakręcie. Wyprostowana przed szeregiem dopiero odważyła się na oderwanie uszu od potylicy, aby skierować je w stronę pierwszej przeszkody, przed którą odbiła się, tym razem znowu wkładając w skok dużo więcej siły, chcąc mieć zwyczajną pewność, że nie popełni poprzedniego błędu. Wyciągnęła się nad okserem, obniżając szyję, aby krótko po wylądowaniu oddać kolejny skok, tym razem już nie tak daleki, co wysoki. Po czystym pokonaniu szeregu wjechała w dość trudny łuk, łatwo wyginając się na nim tak, aby nie stracić swojego rytmu i tempa galopu, aby po nim zostać postawioną przed kolejnym okserem. Ten pokonała w sposób łudząco podobnym do poprzednich, wykazując się baskilem adekwatnym do wysokości przeszkody, której nie próbowała już tak zwiększać na własną rękę. Wylądowała w pełnej równowadze i dość miękko, aby kontynuować galop na wprost ostatniej przeszkody, którą również udało się pokonać bezbłędnie, a w trakcie pokonywania której pozwoliła sobie na lekkie oddanie z ekscytacji. Po przekroczeniu celowników szybkim, aktywnym tempem, wjechała na koło, gdzie zwolniła do kłusa, w którym wkrótce zjechały z parkuru, aby po rozprężeniu i odstawieniu do boksu zająć się sobą już na ściółce przy jedzeniu.
/zt
_________________
ladies and gentlemen,____________ i have the honor to present you____________
sześcioletniaciemnokasztanowata klacz selle francais o
atletycznej, lekkiej budowie, pochodząca z renomowanej,
francuskiejh o d o w l i .
wykazuje się niezwykłym baskilemisiłą skoku jak na swoją
drobną budowę, a przy tym zachowuje szybki, dynamiczny
ruch. bardzo z w i n n a, przez co ma dobre predyspozycje
na starty w wysokich klasach.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat Wzrost: 186 cm Partner: I thought I'm healing but the truth is, I just stopped feeling. Ostatni trening: kondycyjny - 09.03.20 - Shockwave Podopieczny: Cruzeiro, Shockwave, Soldat, Ophelia, Fleau de Baian, Odalco, Gloria Victis || Niespodzianka Pieniądze: £4670 Punkty doświadczenia: 292 Skoki: 186 Ujeżdżenie: 22 Cross: 42 Wyścigi: 3 Obycie z koniem: 37
Ustawiłem klacz prostopadle do przeszkody. Już w zakręcie zadbałem o "wyprodukowanie" dobrej jakości galopu, więc teraz nie zostało mi nic innego niż delikatnie podnieść i skrócić Ophelię, co miało nam pomóc w zmieszczeniu się w pozostałym dystansie i oddaniu okrągłego skoku nad stacjonatą. Zamknąłem klacz w korytarzu z pomocy i doprowadziłem ją do przeszkody, po czym ścisnąłem jej boki łydkami, gdy miała się wybić do stacjonaty. Zabrałem się wtedy za jej ruchem, przechodząc w półsiad i oddając rękę wzdłuż grzywy, nie tracąc kontaktu z pyskiem. Po wylądowaniu pomogłem jej odejść sprawnie spod przeszkody, zaś po przekroczeniu celowników poluźniłem wodze, od dosiadu przechodząc do kłusa. Zakręcając do wyjścia, poklepałem Ophelię po szyi i dopiero przed samą "bramką" zwolniłem do stępa by spokojnie opuścić parkur.
_________________
Oliver Pelerieux
» about me «
find threehobbiesyou love:
one to make you money - horse riding,
one to keep you in shape - rock climbing
and one to be creative – travelling.
maybe I'm too busy being yours
to fall for somebody new » «
your soul is haunting me and telling me
that everything is fine, but no one compares to you, Noémi
I find I'm hoping that
you're more than a friend [1]
keep making me laugh, let’s get high
the road is long we carry on
try to have fun in the meantime
» AileenElizabethJillian «
my horses give me the wingsI lack
» CruzeiroSoldatShockwaveOphelia «
I never dreamed of success, I worked for it
bereiter » showjumping rider
results
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum