Płeć: klacz Wiek: 17 lat Rasa: Koń hanowerski Właściciel: Jessie Cena: £7700 Doświadczenie w skokach: 368 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 121 Szybkość: 163 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2016-02-05, 16:19
Startując w tak wysokiej klasie w końcu mogła pokazać,na co ją stać. Dawno nie była na jakichkolwiek zawodach,ekscytowała się na widok innych koni,ludzi,zwierząt. Podczas rozgrzewki starała się skupić jedynie na Jess,często strzygąc uszami w jej stronę. Widocznie zwiększyła obszerność swojego kroku,poruszając się po placu aktywnym tempem.
Wjeżdżając na parkur od razu ogarnęła wzrokiem przeszkody,głównie przyglądała się tym,które miały dodatkowe elementy lub jaskrawe kolory. Nie przeszkadzając zawodnikowi,który był w trakcie przejazdu klacz kręciła się gdzieś po placu,w dalszym ciągu zapoznając się z otoczeniem. Płynnie przeszła do kłusa,by zaraz po tym zagalopować,oczywiście na dobrą nogę. Jej galop był bardzo okrągły,nie rozpędzała się i szła równomiernym tempem,które było odpowiednie dla dziewczyny. W drodze do pierwszej z przeszkód za pozwoleniem przyspieszyła,wydłużając krok. Zaraz po pomocy w postaci łydki wybiła się mocno w powietrze,używając zadu niczym sprężynę. Złożyła się ładnie,baskilując przy tym delikatnie. Skuteczny i wygodny dla niej półsiad dziewczyny znacząco jej pomógł. Lądowanie było stosunkowo miękkie,nadgarstki w całości zamortyzowały upadek. Uniosła nieco wyżej łeb gdy już powróciła do starego ustawienia,szastając okrężnymi ruchami ogonem. Przy dodatnio w drodze do drugiej przeszkody dopadł ją ostry skurcz grzbietu,przez co skuliła uszy oraz zaczęła raz po raz podrzucać zadem. Wkrótce chwilowy ból w okolicach górnej części ciała przeszedł więc inso uspokoiła się,skupiając się znowu na jeździe. Czując półparadę przygotowała się do wykonania zadania i zwróciła uszy w tył. Weszła w zakręt,wspomagana przez łydkę jak i rękę wykonując go prawie ze idealnie. Wychodząc z niego zaczęła podbierać przodem większe ilości terenu,aby nabrać prędkości. Kierując się w środek oksera nieco bardziej podstawiła zad pod kłodę,aby skumulować w nim sporo energii,która byłą bardzo potrzeba przy takim typie przeszkód. Wyskoczyła ponad poprzeczkami,zachowując mały zapas. Nie mogła pozwolić sobie na trącenie któregoś z drągów więc składała się niczym podwozie w samolocie,swymi kopytami dotykając wręcz delikatnie brzucha. Lądowanie wykonała na lewą nogę,stękając przy nim cicho. Podrzuciła głową i kierując się po lekkim łuku dążyła do trzeciej,podobnej do wcześniejszej przeszkody. Również tutaj uniosła znacznie przód,przygotowując się do oddania skoku. Cały czas była skupiona tylko i wyłącznie na swoich zadaniach i na właścicielce,wykazując się wspaniałym posłuszeństwem. Odbiła się w podręcznikowym stylu,wyginając tym razem mocniej szyje i w dalszym ciągu dbając o to aby w żadnym przypadku nie zburzyć konstrukcji. Powracając na ziemię znów postarała się o miękkie ,prawidłowe lądowanie. Odbiła na prawo i dodała w galopie,zabierała pod sobą znacznie większą część placu niż wcześniej. Dziewczyna mogła być z nich dumna,jak na razie wszystko szło po ich myśli.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-02-05, 21:03
Tytuł: Hodowca
....Start na całkowicie nowym koniu był, nie ukrywajmy, stosunkowo niezbyt przemyślaną decyzją dwudziestolatki. Choć nie miała jeszcze okazji zapoznać się bliżej z podopiecznym, nie zamierzała przepuścić okazji na pierwsze zawody z nim - skoro był skoczkiem to czemu nie wykorzystać tego? Z tego też powodu poświęciła nieco więcej czasu na rozgrzewkę, aby odpowiednio poznać zachowanie ogiera pod siodłem czy sprawdzić stopień zaawansowania. Odpowiednio dostosowała rozprężenie do kolejnego wyzwania, a kiedy tylko odpowiednio rozgrzała ośmiolatka, wjechała stępem na parkur, aby pokazać mu wszystkie przeszkody, jednocześnie prowadząc go tak, aby nie przeszkadzać poprzedniej parze.
....Usłyszawszy dzwonek, zatrzymała się i ukłoniła, po czym zagalopowała, wzrokiem odnajdując przeszkodę oznaczoną numerem pierwszym, do której ruszyła zrównoważonym, aktywnym galopem. Przeszkodą był stosunkowo niewysoki - jak na nią, bo z pozostałymi końmi "przywykła" do większych wysokości - okser, ale pomimo tego nie zamierzała zbagatelizować sprawy. Ze względu na jego budowę nie gasiła zanadto zapału ogiera, kontrolując jego tempo i prostą linię najazdu, by w optymalnym miejscu poprosić go o skok poprzez dodanie łydki. Bądź co bądź wolała całkowicie przejąć kontrolę nad ich przejazdem, nie darzyła go jeszcze tak dużym zaufaniem, by zdać się na niego. Adekwatnie do wysokości oksera oddała mu rękę, samej przechodząc do półsiadu z solidnym oparciem w obu strzemionach. Wylądowawszy, pozostała w odciążającym dosiadzie i pozwalając Valentine na mocne tempo, aczkolwiek utrzymane pod kontrolą, skierowała się na dwójkę, możliwie bezpiecznie skracając trasę do niej. Nie zamierzała walczyć o wygraną, ale jednocześnie wolała nadrobić trochę czasu na przyszłość, stąd też jej decyzje.
....Zbliżając się do stacjonaty, wycofała ramiona i przytrzymała nieco gniadosza, w pełni go kontrolując, doprowadziła do przeszkody, z którą równie dobrze powinien sobie poradzić. Umożliwiła mu to, zgrywając się z nim w skoku i oddając wodze do swobodnego wyciągnięcia szyi, jednocześnie unikając utraty kontaktu z jego pyskiem. Nie zapomniała go za to pochwalić, bo do tej pory szli wręcz jak burza i już mogła powiedzieć, że jest zadowolona ze swojego nowego nabytku. Utrzymując energiczne, jednostajne tempo galopu, poprowadziła go pod ogrodzenie parkuru, idealnie na trójkę. Kilkoma półparadami zgarnęła jego uwagę na siebie i najbliższą przeszkodę, kumulując w nim całą energię, aby mógł ją uwolnić przy kolejnym skoku, który wymagał nieco więcej wysiłku od poprzedniego. Starała się nie utrudniać mu go, odruchowo unosząc się z siodła, przechodząc w półsiad i otworzyła lekko rękę, a lądując odchyliła się do tyłu i miękko wróciła w siodło, kątem oka obserwując czwartą przeszkodę, do której znowu postanowiła nieco ściąć najazd. Zdążyła się już przekonać, że ma konia z naprawdę dużym sercem do skoków, tak samo jak on mógł już zauważyć, że Alight była zdecydowanym i stanowczym jeźdźcem. Mia wiedziała, że wybierając takie miejsce do wybicia mogła dużo zaryzykować, ale chcąc wesprzeć podopiecznego, wyraźnie podparła go łydką i trzymała kontakt na wodzy, by mógł znaleźć oparcie w pomocach. Wręcz zmusiła go do oddania skoku, do samego odbicia trzymając go w zamkniętych pomocach. I tym razem nawet nie puknęli drąga, co ucieszyło dwudziestolatkę. Co prawda nie zamierzała chwalić dnia przed zachodem słońca, ale byli już prawie w połowie z czystym kontem.
....Najazd do piątki wydawał jej się być aż za prosty. Gdzieś na wysokości linii prowadzącej prostopadle do przeszkody, skręciła w lewo, mijając okser oznaczony numerem 10. Prowadziła aktywną rozmowę z pyskiem ośmiolatka, nie chcąc stracić nad nim kontroli i zaburzyć harmonii. Prowadziła go po prostej linii na sam środek stacjonaty, pilnując do samego końca. W momencie odbicia przesunęła nadgarstki do przodu wzdłuż smolistej grzywy, podnosząc tyłek i podążając za ruchem swojej Walentynki. Wracając na ziemię, wysunęła obie nogi lekko do przodu, aby zamortyzować lądowanie i po krótkim "Dobry" kontynuować galop. Wyglądała w stronę szóstki, mijając kolorową stacjonatę i kierując się w stronę kolejnego oksera.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2016-02-06, 11:54
Tytuł: Hodowca
Oczywiście, że była dumna, ale nie dała się porwać euforii przedwcześnie. Zakręcając za siódmą przeszkodą powróciła do pełnego siadu, dając klaczy oparcie w pomocach niezbędne do utrzymania równowagi w trakcie tego manewru. Otóż nie mogła pozwolić sobie na to, by wypadła z ustawienia bądź przeniosła ciężar ciała na przód, blokując go. Miał pozostać lekki, natomiast to zadem miała się pchać. W każdym razie wychodząc z zakrętu znalazła się na wprost szeregu złożonego z trzech członów, co było jednym z największych wyzwań tego parkuru. Koncentrując się na prostopadłym najeździe w równym, dynamicznym tempie galopu, zadbała o to by doprowadzić Insostenible do przeszkody i umożliwić jej odbicie w optymalnym do tego miejscu. Publiczność ponownie mogła zaobserwować jak siwa obniża zad i zarazem unosi przód, zdając się rwać do przeszkody, co było przez Jess wysoce pożądane w tym momencie. Szereg wymagał ogromnej dynamiki i zdecydowania, ale też precyzyjności. Po pokonaniu pierwszej stacjonaty, co nie sprawiło im kłopotu, przytrzymała hanowerkę po skoku udami i na ręku, by dopiero po chwili wypuścić ją nieco do przodu na okser - tym samym idealnie wpasowując się w wyznaczoną odległość, którą zawczasu starannie wymierzyła krokami z ziemi. Płynnie podążyła za ruchem konia, nie zostając w tyle ani też nie wyprzedzając go, dzięki czemu uniknęła utraty równowagi i nieprzyjemnego rozstania się z siodłem. Lądując, od razu wzięła Inso na siebie, skracając jej galop tak aby nie władować się w stacjonatę kończącą szereg. Miała to szczęście, że klacz była bardzo posłuszna i czuła na pomoce, co było sporym ułatwieniem. Kończąc szereg pogalopowała na wprost, wybierając swobodny najazd za pierwszą przeszkodą, zamiast karkołomnego skrótu. Wychodziła bowiem z założenia, że równe tempo galopu i dodania w dystansie wystarczą, aby zmieścić się w normie czasu, a przy tym uniknąć ryzykownych sytuacji. Korzystając z tego, że do stacjonaty numer 5 dzielił ich spory dystans, pozwoliła sobie na lekkie dodanie, aczkolwiek w granicach rozsądku. Tempo było na tyle niskie, by nie spłaszczyć galopu, dzięki czemu przed skokiem nie musiała zbyt wiele "manewrować" - oczywiście usiadła w siodle i paroma półparadami zwróciła uwagę klaczy, ale poza tym nie musiała specjalnie ingerować. Doprowadziła ją do stacjonaty zamkniętą w pomocach, tym samym minimalizując ryzyko niepowodzeń, i w wymierzonym miejscu oddała wraz z nią skok, ponownie przechodząc do półsiadu, oddając rękę... Lądowanie na lewo, po powrocie w siodło pozostała przy wcześniejszym tempie galopu, nie rozpędzała niepotrzebnie Insostenible, nie chcąc też jej męczyć zanadto. Nie ścinając zakrętu, skierowała ją na okser, prawie do samego końca trzymając - dopiero na dwie ostatnie foule wypuściła ją nieco w przód, umożliwiając zaatakowanie wspomnianej przeszkody. Tutaj ponownie zrobiła wszystko, aby nie dać ciała - i jak się okazało, szczęśliwie udało się im pokonać kolejną przeszkodę na czysto.
27;
Bolesny skurcz; Jeździec odczuwa bolesny skurcz w nogach, rękach lub plecach, który dekoncentruje go lub upośledza mechanikę ruchową. Przekroczenie normy czasu - 1 pkt karny
34;
Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała. Przekroczenie normy czasu - 1 pkt karny
96;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
115;
Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. Wyłamanie - 4 punkty karne
Opis
Parkur pokonany poza normą czasu, wyłamanie na szeregu 9ab przed drugim członem.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
70;
Koń potyka się przez bruzdy/kamienie/muldy itd (nie wywraca); Koń zahacza kopytami raz /kilkukrotnie o nierówności na parkurze, przez co wypada z rytmu/ustawienia, dekoncentruje siebie jak i jeźdźca.
80; Najlepszy jeździec; jeździec wyróżnia się niebywałą szybkością działania, reakcją. W niebywały sposób komunikuje się ze zwierzęciem, prowadząc go gładko i w miły dla oka sposób. Zwierze dzięki pomocy spisuje się znakomicie.
Opis
Parkur pokonany na czysto, bez zrzutek ani odmów, w normie czasu.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
114; Dekoncentracja; na terenie na którym odbywają się zawody, panuje okropny hałas, ruch, błyszczą lampy błyskowe, ujadają gdzie nie gdzie psy; to wszystko doprowadza do dekoncentracji pary, zmniejszenia ich uwagi. Zrzutka - 4 pkt karne
94;
Stres uskrzydla; para podbudowana owacjami, miłym przyjęciem, świetną atmosferą, prezentuje się doprawdy świetnie, pokazując poprzez pierwszą połowę swojego przejazdu najwyższa klasę.
32; Bolesny skurcz; Koń odczuwa skurcz w którejś z kończyn/w parze kończyn/ w większości kończynach/grzbiecie/szyi bądź w innej części ciała.
Opis
Parkur pokonany na czysto, bez zrzutek ani odmów, w normie czasu pomimo tego, że koń nie okazał się prosty w prowadzeniu i parokrotnie bryknął, prawdopodobnie ze względu na bolesność grzbietu wywołaną chwilowym skurczem.
UWAGA:
Od tego momentu proszę o nie edytowanie swoich kolejnych postów!
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-02-08, 20:09
Tytuł: Hodowca
Nie znał Ravallo's, nie licząc tego jak dowiadywał się na jej temat trochę, kiedy Anastazja zdecydowała się nie jej krycie jego ogierem. Wolał mieć wgląd na kryte przez jego ogiery klacze, a ta zapowiadała się całkiem nieźle. Mimo, że osiągnięciami jeszcze nie mogła się pochwalić. Może właśnie przez ową kwestię ciekawości jak klacz sobie poradzi zdecydował się wziąć i ją na zawody.
Rozgrzewkę potraktował mocno zapoznawczo, przebiegła ona bez większych problemów, był więc dobrej myśli, jeśli chodzi o przejazd, ale wolał się nie przeliczyć.
Wjechali na teren parkuru kłusem, mężczyzna kontynuował pracę z rozgrzewki, cały czas utrzymując przyjemny dla pyska kontakt, rozmawiając przez półparady, by klacz nie wyszła spoza jego kontroli. Póki jeszcze wcześniejsze para nie skończyła przejazdu krążył z nią wokół przeszkód zapoznając klacz z nimi, jeśli któraś mocno przykuła jej uwagę zatrzymywał się przy niej dając jej możliwość "przyjrzenia się" jej. Słysząc dzwonek rozpoczynający ich przejazd ukłonił się, by praktycznie ze stój przejść z klaczą do galopu. Od razu zagalopował na prawo jadąc za ósemką bardzo szerokim najazdem na pierwszą przeszkodę. W między czasie dał sobie chwilę na rozgalopowanie klaczy ponownie, skupiając się na aktywnym tempie do przodu, pod kontrolą, którą sprawował dosiadem (jak na razie pełnym) oraz na wodzach, przez które cały czas wysyłał sygnały do wyznaczenia rytmu. Nie dawał jej się też przypadkiem zanadto zrolować, miała być ustawiona, ale i czuja, wolał by wyszła w górę, niż za bardzo zbliżała pysk do klatki piersiowej. Po dojściu do dobrego tempa zaczął naprowadzać ją na oksera, który rozpoczynał parkur. Do samego końca trzymał klacz w pomocach, tworząc swego rodzaju korytarz z wodzy uniemożliwiając ewentualne spłynięcie konia (tym bardziej, że nie znał jej zagrywek), zamknął ją w łydce, pilnując by płynnie podprowadzić Rav do przeszkody, a gdy już byli w miejscu wybicia przymknął ją łydkami i nie wyprzedzając ciałem posłał klacz do skoku. Wszedł płynnie w półsiad wzrokiem już patrząc na zakręt. Ręka niespóźniona umożliwiła jej prawidłową pracę nad przeszkodą, przy lądowaniu lekko wycofał ramiona lądując pewnie w strzemionach i od razu łydką posyłał klacz do przodu.
W zakręci do dwójki postanowił nie szaleć, ale też nie przesadzać z promieniem zakrętu, siadł w siodło prowadząc klacz blisko piątej i drugiej przeszkody, by maksymalnie nadrobić sekundy, które mogą się potem przydać. Cały czas w zakręcie głęboko siedział w siodle prowadząc ją pewnie na zewnętrznej wodzy i wspomagając resztą pomocy, by równowaga i odpowiednie tempo klaczy nie było zachwiane. Skumulowaną w zakręcie energię wykorzystał do prawidłowego podprowadzenia klaczy pod przeszkodę i posłania jej do prawidłowego skoku nad stacjonatą.
Po przeszkodzie pewnie wrócił w siodło dociążając jej zad, tak by nieco odciążyć przód, by ta mocniej uaktywniła zad. Do kolejnej przeszkody co fulę wyliczał tak by zmienić się w uzgodnionych 6 foulach do trójki. Parę fouli przed ponownie przysiadł ją, biorąc bardziej na siebie, by uzyskać lżejszy i bardziej sterowny przód. Pozostawił ją na elastycznym kontakcie, nie dając się ani skrócić w dojeździe ani przesadnie wydłużyć. W odpowiednim miejscu przed okserem posłał klacz łydką do skoku, wszedł za nią w pewny półsiad na kontakcie, idąc ręką za jej ruchem. Lądowanie na lewo ponownie z dojechaniem jej do ręki, by następnie skierować ją na szeroki łuk do czwórki.
W trakcie pokonywania zakrętu cały czas wsparcie Rav na pomocach ze strony Zawodnika - mogła je znaleźć na wodzach, które sugerowały ewentualne ułożenie przodu lub korekcję swojego ciała, lub w łydkach, które w razie, gdy przesadnie się skracała wspomagały kontynuowanie lepszego tempa. Dosiadem natomiast pomagał jej odnaleźć ich wspólny punkt równowagi - jeśli z niego wypadła, bo tak ogólnie to oczywiście Zawodnik dopasowywał się w tej kwestii do konia. Parę fouli przed podniesienie jej, podprowadzenia na pilnującym ją kontakcie do przeszkody i pewne wejście z klaczą w skok. Chris skupił się na wygodnym dla klaczy półsiadzie z prawidłowo idącą ręką, by przy lądowaniu, jak wcześniej, skupić się na odnalezieniu tempa i równowagi po oddanym skoku.
Do piątki naprowadził klacz lekkim łukiem, przyjemnym w dojeździe. Ponownie siedząc w siodle i kontrolując klacz w pomocach wpasowywał się w wyliczone foule, które podprowadziły ich do stacjonaty spod której bez większych problemów się wybili, pokonując i tą przeszkodę na czysto. Zostali na prawo, przygotowując się do ciężkiego zakrętu.
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: klacz Wiek: 17 lat Rasa: Koń hanowerski Właściciel: Jessie Cena: £7700 Doświadczenie w skokach: 368 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 47 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 121 Szybkość: 163 Klasa startów: Skoki: CS1
Wysłany: 2016-02-08, 20:40
Wykonując zakręt za siódemką narzuciła nieco spokojniejsze tempo acz dalej równe tempo,zachowując pożądane przez dziewczynę ustawienie. Nieco przechyliła się w stronę środka pomagając sobie przy tym zachować równowagę. Dzięki wysokim zaangażowaniu zadu jej przód pozostawał lekki i uniesiony,co za tym idzie uniosła nieco wyżej łeb. Wyprostowała się po zakręcie stosunkowo szybko aby w skierować się do szeregu pod idealnym kątem. Żywym,dynamicznym i nieco agresywnym tempem rozpoczęła najazd na pierwszy człon - stacjonatę. Tutaj było widać jak bardzo używa do pracy swoich tyłów, zaczęła galopować strasznie pod górkę,kopytami mocno obijając o ziemię. Pojawił się ten wspomniany efekt rwania do przodu. Odbiła się od ziemi stosunkowo mało subtelnie, starając się wykonać czysty i woski skok,nie starając się zbytnio o jego długość. Wygięła się podręcznikowo ponad drągami,baskilując wyraźnie. Wylądowała miękko,za każdym razem idealnie amortyzując upadki z sporych wysokości swoimi wytrzymałymi nadgarstkami,które przyzwyczajone były do takiego wysiłku. Wstrzymana przez dziewczynę usiadła bardziej na zadzie aby ostatecznie dodać przed samym okserem i oddać siłowy skok. Tym razem użyła nieco więcej sił,aby lot nie był ani za niski ani za krótki. W powietrzu zaokrągliła się ładnie,kopytami znowu dotykając brzucha. Najprawdopodobniej będzie miała po takich działaniach lekkie ślady,zważając na to,że była podkuta. Kończąc ekonomiczny i podręcznikowy skok powróciła czterema kończynami na ziemię i prawidłowo prowadzona przez swoją właścicielkę skróciła wykrok aby zmieścić się przed ostatnim członem. Wybiła się w idealnym momencie,korzystając jak z resztą zawsze z wskazówek. Wyskoczyła niczym piłeczka,składając się i wyciągając delikatnie szyję przed siebie. Taki widok na pewno cieszył oko obserwatorom. W końcu ich para była idealnie dopasowana,nie było widać żadnych nieporozumień ze strony konia,więc oglądanie ich było czystą przyjemnością. Poruszała się na drodze,która była na pewno bardziej rozważniejszym wyborem niż owy skrót. Nadrobiła w czasie a mianowicie przyspieszyła,acz nie przesadziła z tą prędkością. Dalej zachowała okrągły galop,zabierając ze sobą bardzo dużą część terenu. Zwracając uwagę na jej półparady skierowała delikatnie uszy w jej stonę,tak jakby na znak,że jest gotowa i przygotowana. Pewnie szła na wprost kolejnej przeszkody,unosząc przed nią samą łeb coby móc jej się jeszcze przyjrzeć. Skok oddała polegając na takiej samej procedurze co wcześniej,korzystając z oddanej wodzy i wyginając elegancko szyję. Wylądowała na lewą nogę,sugerując się ustawieniem dziewczyny w siodle. Mimo tego,że była w szczytowej formię to jednak takie wysokie skoki działały znacząco na jej zmęczenie. Można było to zauważyć po licznych,widocznych naczyńkach,którymi pokryte było jej ciało. Wracając do przejazdu; wyrobiła się na zakręcie,nie tracąc równowagi. Do kolejnego oksera podeszła tak jak wcześniej,galopowała mocno na zadzie aby skumulowaną energię uwolnić zaraz po łydce i wybić się ponad poprzeczki. Jej skoki były ekonomiczne,aczkolwiek pozwalała sobie na minimalny zapas,chcąc być pewnym co do nie dotknięcia drągów. Zaakcentowała pokonanie przeszkody delikatnym bryknięciem,co było raczej przejawem szczęścia.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-02-08, 21:05
Tytuł: Hodowca
Kolejny koń, z którym miał styczność po raz pierwszy, w sumie w trakcie tych zawodów przerobi całkiem pokaźną liczbę koni, do tego o takim wachlarzu umiejętności, że mega doświadczenie dla niego. Przede wszystkim będzie miał też podgląd na koniem, które ewentualnie będą z nich na sprzedaż, zawsze to ułatwia nieco zadanie.
Do rzeczy jednak. Rozgrzewka zaczęła się od poznania konia, by wyczuć jaki jest na pomocach, czy prawidłowo galopuje/kłusuje, stopień zaawanasowania/wygminastykowania etc. Jak na razie był z ogiera zadowolony, na skokach też się nie zawiódł, raczej nie mając większych problemów w podprowadzeniu go do przeszkody i oddaniu czystego skoku. Po tej zapoznawczej rozgrzewce udał się na parkur, jako, że została przed nimi tylko jedna para. Gdy para przed nimi była w trakcie przejazdu on sam kręcił się z ogierem po parkurze, pokazując mu kolorowe drągi, ewentualne podmurówki i inne, choć w L nie powinno nic ich specjalnie zaskoczyć, gdyż "schody" w przeszkodach pojawiając się dopiero od P.
Wreszcie dało się słyszeć dźwięk dzwonka rozpoczynający ich start, stąd przeszedł z ogierem do stój, skłonił się, by następnie zagalopować na prawo szerokim łukiem jadąc za ósemką i pomiędzy trójką. Kierowali się galopem na prawą nogę w stronę startu. Wreszcie mogąc kontrolować ogiera usiadł głęboko w siodło, przepychając go łydką do ręki, tym samym chcąc doprowadzić do mocniejszego na zadzie galopu oraz lżejszego przodu. Wysyłał do jego pyska lekkie półparady, który miały zmotywować go do żucia i rozluźnienia w pysku, tym samym doprowadzając do lekkiego odpuszczenia w potylicy - nie za mocnego. Przed okserem wprowadził go na równe pomoce, by wyprostować go przed skokiem. Czując oparcie ogiera na wędzidle "przesyłał" lekką pulsacje, by poczuć wcześniej ewentualne wyrwanie się przez niego do skoku i zareagować przytrzymaniem szybciej. Jeśli więc poczuł, że ten próbuje dodać od razu mógł poczuć powstrzymanie na pysku, jak i cofnięciem ciała przez Christiana. Jeśli natomiast zaczął się przesadnie skracać od razu dodał trochę w fouli. Wiadomo, musiał być przy nowo poznanym koniu gotowy na wszystko. Na szczęście udało im się prawidłowo podejść pod jedynkę, z którego miejsca wypuścił go łydkami do skoku, działając na tyle szybko, by podążyć ręką za rozpoczynającym się skokiem siwka, tak jak i płynnie wejść za nim w półsiad z mocnym oparciem w strzemieniu. Już przy pierwszym skoku poczuł niejaką ciekawość, w końcu nie miał okazji pracować z ogierem, musiał więc liczyć się z różnymi zachowaniami i różnym wynikiem przejazdu. Nie dał się jednak pochłonąć emocją, skupiając się na prawidłowym lądowaniu. Cały czas kontakt z pyskiem ogiera, lądowanie z mocnym oparciem w strzemiona, lekkim odchyleniem ciała do tyłu. Od razu łydka do ruchu naprzód, by Mood bez problemu odnalazł równowagę po skoku i wrócił do wcześniejszego tempa galopu.
Do kolejnej przeszkody prowadził go szerokim łukiem (nie chcą przesadzić w skrócie, które umożliwiał mu parkur, ale wolała nie ryzykować póki co nie znając ogiera) mocno przytulając się do dziewiątej i piątek przeszkody, by oszczędzić trochę czasu. Cały czas pilnował aktywnego, stałego tempa, jak i odpowiedzi na rozmowę z pyskiem, tak by nie doprowadzić do tego, by ogier nagle się na ręce zawiesił. Sam starał się również tak siedzieć, by mu nie przeszkadzać, a tym bardziej sprawiać dyskomfortu np. obijaniem się w dystansie po siodle. Przed dwójką tak jak wcześniej naprostował ogiera, siadając pewnie w siodło i wycofując się wraz z nim delikatnie przed skokiem, jednak tak by nie utracić dobrej fouli. Zawodnik szybko wyszukał okiem miejsce odskoku do stacjonaty, w tymże miejscu pomoce do skoku i od razu wejście za ogierem w półsiad wraz z płynnie idącą, niespóźnioną ręką. Pewnie lądowanie i powrót do tempa sprzed przeszkody.
Jako, że trójka była w linii od razu po pokonaniu przeszkody wrócił w siodło dojeżdżając go dołem by nie zgasł, zostawiając go na elastycznym kontakcie, podniósł go do oksera. Udało im się bez większego problemu odpowiednią rozmową zmieścić ilość fouli, którą wybrał podczas oglądania parkuru, więc pokonanie oksera przyszło im nad wyraz łatwo, kiedy ten odpowiedział na wybicie w wybranym przez Chrisa miejscu odskoku. Poszedł za siwkiem w półsiad, przy lądowaniu od razu dojeżdżając go dołem by wrócić w dobre tempo i przygotować do zakrętu na lewo na kolejną przeszkodę.
Szeroki najazd po łuku do kolejnej przeszkody umożliwił mu czas na ewentualną korekcję w tempie czy pracy w galopie, którą mógł teraz poprawić. Pewnie podprowadził go czwórki, przed którą podniósł go w dojeździe, ówcześniej prostując, zamykając w pomocach, a przede wszystkim w mocno zaciśniętych łydkach, które miały go wypchnąć do przodu. Na zamkniętych pomocach, dopiero w odpowiednim miejscu posyłając ogiera do skoku. Nieco zachwiał się, bo nieznacznie go wyprzedził, ale dzięki dobremu oparciu w strzemionach udało mu się zdążyć cofnąć biodra i już w locie prawidłowo wejść w półsiad, nie opóźniając się ręką.
Lądowanie i po lądowaniu od razu mocniejsza łydka, by wraz z półparadami znów skupić uwagę konia na sobie. Udało mu się to, stąd mógł prawidłowo odmierzyć sobie foule do stacjonaty numer pięć, która była z czwórką w linii. W odpowiednim miejscu posłał dość precyzyjne i mocniejsze niż wcześniej sygnały, pokonując oksera w dość dobrym stylu i na czysto. Powrót w siodło, od razu dojechanie ogiera dołem, by przygotować go do trudniejszego zakrętu, który był przed nimi.
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: ogier Wiek: 10 lat Rasa: Hannover Cena: £2300 Doświadczenie w skokach: 77 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 74 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 42 Szybkość: 40 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2016-02-09, 20:07
Od kiedy tylko dotarli na teren zawodów siwek był bardzo podekscytowany. Konie i odgłosy otaczające go z każdej strony sprawiały, że uszy niczym radary stale przesuwały się w przeróżnych kierunkach, ani na moment nie zatrzymując się w miejscu. Ogier zarżał wesoło i machnął ogonem uważnie rozglądając się po terenie zawodów, ale kiedy jeździec zebrał wodze by rozpocząć rozgrzewkę, Moody skupił się już wyłącznie na nim. Nie mówię, że w ogóle się nie rozpraszał – czasem zdarzało mu się łypnąć okiem to tu to tam, ale wystarczało jedno upomnienie Christiana aby Humorzasty zwracał uwagę tylko na niego.
Wszelkie elementy, których wymagał od niego jeździec wykonywał poprawnie, choć dopiero po dłuższej chwili naprawdę zaczął się starać. Kłusował żwawo, angażując do pracy swój zad i, jeśli przychodziła taka potrzeba, ustawiał się ładnie na pomocach, nie wyszarpując mężczyźnie wodzy z rąk i zaokrąglając mocno swoją sylwetkę. Już na pierwszy rzut oka widać było, że przykładał się do polecanych mu zadań, a kiedy tylko poczuł kolejny impuls ochoczo zagalopował. Na rozprężalni nie robił żadnych problemów. Ładnie podchodził pod przeszkody, często słuchając podpowiedzi jeźdźca, choć zdarzało się, że wymierzenie do przeszkody brał we własne kopyta. Wysoko podnosił przednie nogi, efektywnie baskilując nad przeszkodą i zarzucał lekko tyłami aby przypadkiem nie strącić drąga. Z początku był tak nakręcony, że skakał z dużym zapasem co niekoniecznie było efektywne zarówno dla upływającego w parkurze cennego czasu oraz słabnącej energii konia, ale po kilku skokach opamiętał się dokonując bardziej ekonomicznych skoków.
Już po chwili Christian zaprowadził go w nowe, mniej uczęszczane miejsce. To tutaj radary siwka zaczęły obracać się jeszcze szybciej a ten przyglądał się z uwagą stojącym dookoła przeszkodom. Każda z nich miała inny kolor, pomalowana była w inny sposób a słupkom towarzyszyły przeróżne kształty. Poza ciekawością nie wywołały w ogierze żadnego konkretnego uczucia – ani radości, ani strachu. Podniecał się bardziej wizją skoków samych w sobie i był nieźle nakręcony na przejechanie parkuru. Zatrzymał się posłusznie poproszony przez mężczyznę i już po chwili zagalopował raźno, czując wyraźny sygnał do przejścia właśnie do tego chodu. Radośnie podrzucając zadkiem przejechał przez startowe celowniki, a poproszony przez Christiana o nieco więcej spokoju, opanował się nieco. Postawił uszy i rozdziawił chrapy, pozwalając mężczyźnie prowadzić się przez labirynt przeszkód, aż w końcu został naprowadzony na jedną ze „ścian”. Skupił wzrok na okserze i nieco energiczniej wbijając kopyta w podłoże ruszył w jego stronę, poddając się całkowicie tempu dyktowanemu przez jeźdźca. Dzięki lekkiemu skorygowaniu chodu siwego odskok nastąpił w odpowiednim miejscu, a siwek skoczył odważnie, zachowując jedynie kilka centymetrów przestrzeni nad wyższym drągiem po czym wylądował miękko na ziemi. Tylne nogi ponownie wystrzeliły ku górze, będąc jeszcze w powietrzu, aby na pewno nie strącić drążków, a Moody już po chwili zapomniał o pierwszej z przeszkód, aby całą swą uwagę poświęcić kolejnej „hopce”. Z łatwością odnalazł równowagę, żywo reagując na każdą półparadę i polecenie Christiana. Był typem konia łatwego w prowadzeniu w parkurze, więc jeśli Christian chciał trochę przycisnąć z prędkością czy skrótami swobodnie mógł z nim podziałać. Siwek, choć mocno zastany, nadal był dość zwinny jak na tak długą przerwę od treningów.
Kolejna przeszkoda także nie sprawiła większych problemów. Moody „porozmawiał” przez chwilę z Christianem chcąc wyrwać się jak najszybciej do stojącej naprzeciw niego stacjonaty, ale po kilku próbach przechwycenia kontroli poddał się poleceniom Levrulla. Był bardzo podniecony, a na jego ciele pojawiały się wyraźne żyły – choć z pewnością niespowodowane zmęczeniem a wszechogarniającą radością. Przytrzymany przed przeszkodą ponownie oddał odskok w odpowiednim miejscu i poszybował w górę nad pionową przeszkodą, chwilę później, z głośnym parsknięciem lądując na ziemi. Oh tak, czuł się tutaj jak ryba w wodzie! Szczególnie, że tuż przed nim malowała się kolejna przeszkoda, którą radośnie zaatakował, mieszcząc w szeregu tyle fouli ile było dla niego przeznaczone. Wybił się z mocnym tupnięciem i ponownie poprawił tyłami. Wyraźnie chciał żeby jeździec go docenił, a prezentując swoje najlepsze strony mógł zaimponować także innym uczestnikom zawodów.
Ładnie wyjechał łuk, którym został podprowadzony do kolejnej przeszkody, zmuszony do lekkiego zmniejszenia tempa. Nie zrażał się jednak – zaczął się zastanawiać, że może w parkurze nie chodzi o dziki bieg przed siebie i pokonywanie kolejnych „hopek” choć i ta myśl nie zawitała w jego móżdżku na długo. Mężczyzna starannie zamknął go w pomocach i wskazał jedyny prawidłowy tor myślenia, którym była droga ku kolejnej przeszkodzie. Winning nie stawiał się – chętnie parł przed siebie by ponownie oddać skok w odpowiednim miejscu, a następnie, po lądowaniu, raźno ruszyć do przodu na przeszkodę numer pięć. Chwilowe zachwianie Christiana nie wpłynęło znacząco na równowagę konia, który pewnie parł po dalszą część wrażeń. Dziwnie wymalowana przeszkoda z początku wzbudziła w ogierze swego rodzaju strach, który jednak zniknął wraz z ochotą oddania kolejnego skoku. Kilka foule dalej szybowali już kilka centymetrów nad piątką.
Winning parsknął krótko zaraz po lądowaniu i ponownie oddał się w ręce Christiana, który znał dalszą drogę prowadzącą przez labirynt.
Płeć: mężczyzna Wiek: 29 lat [13.05.1990r.] Podopieczny: Ruitershoeve. ll Lockhard. ll Orchid of Rohan. ll Bremen Star. ll Momentum. ll Questionable. ll Dante Weltino. ll Imagination Sontesique. ll Broyer du Noir. ll Nymphomane. ll El Dorado. ll Pandemonium. ll Cameleon. ll Ravallo's Queen. ll Viviance Roscoe. ll Vemmekeshoeve. ll Axel du Beaumon. ll Krakatau. ll Carte Blanche. ll Corleone Olshansky. Pieniądze: £9485 Punkty doświadczenia: 463 Skoki: 237 Ujeżdżenie: 135 Cross: 65 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-02-10, 00:19
Tytuł: Hodowca
Rozgrzewka przeszła dość... Burzliwie. Jak to zawsze w ich wykonaniu. Mimo, że w skoku nie wyłamał czy nie pokazał innej maniany, to na rozprężalni zachowywał się karygodnie. A to nowość? Płoszył się praktycznie niczego, straszył inne pary, był mało przepuszczalny, a jeśli chodzi o podprowadzenie do przeszkód... Dawno tyle wolt nie zrobił. Trochę się tam pokłócili i sobie natłukli , ale dopiero wtedy karosz odpuścił w jakimś stopniu dając na spokojnie dokończyć rozprężenie.
Słysząc swoje imię jako para, która ma się jako następna udać na parkur przymknął ogiera w pomocach i ruszył sprężystym kłusem w stronę parkuru. Już po przekroczeniu wjazdu poczuł jak karosz zagryza wędzidło, spinając się wyczuwalnie. Posłała parę półparad, które zostały zignorowane zdenerwował się więc poprawiając je z mało subtelną ostrogą na jego boku. Jak to on stanął chamsko jak wryty w ziemię przy mijanej ósemce i spektakularnie odbił się od ziemi wywijając girami w powietrzu. Zawodnik jęknął cicho zmęczony już takim zachowaniem i ściągnął go na ziemię pociągnięciem za jedną z wodzy i ponowną ostrogą na jego boku. O dziwo ruszył jakby nigdy nic ustawiony i przepuszczalny na pomocach.
Ten koń jest chory, weźcie go to psychiatryka czy coś.
Wykorzystując jego chęć do współpracy pokręcił się trochę między przeszkodami raczej z przyzwyczajenia niżeli jakiegoś podejrzenie, że czegoś się wystraszy. Przeszkody były dość przyjazne, straszaki "oklepane", a kombinacje na parkurze idealne dla ich jazdy. Teraz tylko ogarnąć tego dzikusa w parkurze.
Po dzwonku zatrzymał się, ukłonił i ruszył galopem, mimo wcześniejszego pokazu jego "siły" (czyt. głupoty!) teraz ogier wrócił na pomoce i już przy pierwszych foulach całkiem nieźle mu się go prowadziło. Wrócili do stanu z końca rozgrzewki, wprowadził go na stabilny kontakt, aktywnie działając półparadami, by również nieco odpuścił w potylicy wchodząc na nie za mocne ustawienie. Zamknął ogiera w łydkach, skupiając się na tym, aby równo prowadzić go w nich, aktywnie posyłając do przodu, do swojej ręki, która ową energię miała kumulować. Chciał od początku aktywnie idącego konia, postawionego na pomocach i z możliwością kontroli go na przodzie, by w razie czego móc szybko zareagować (skrócić/wyciągnąć) przed jakimś problemem w parkurze. Z tak ustawionym Lozkiem szerokim łukiem przygotował ogiera do najazdu na jedynkę, wcześniej skumulowaną energię utrzymując do samego końca. Naprostował go parę fouli przed okserem, w ostatnich dwóch foulach umożliwiając lekkie wyciągnięcie do skoku otwartą na chwilę ręką. W odpowiednim miejscu sygnał do wybicia, Chris wszedł za nim w prawidłowy półsiad z idącą, niespóźnioną za jego ruchem ręką. Pewne lądowanie w strzemiona, a po lądowaniu wysłanie ogiera do galopu na przód, by przypadkiem nie zgasł - nadal na pomocach. Nieco poszerzył foulę w dystansie, gdyż odległość na to pozwalała, aczkolwiek robił to tak, by zmieścić się w tym co wcześniej sobie wyliczył.
Parę fouli przed ponownie przysiadł go, biorąc bardziej na siebie, by uzyskać lżejszy i bardziej sterowny przód. Pozostawił go na elastycznym kontakcie, nie dając mu się ani skrócić w dojeździe ani przesadnie wydłużyć (co bardziej prawdopodobne było drugie). W odpowiednim miejscu przed stacjonatą posłał go łydką do skoku, wszedł za nim w pewny półsiad na kontakcie idąc ręką za jego ruchem. Lądowanie na lewo ponownie z dojechaniem go do ręki. Zdecydował się do trójki na normalny zakręt, jako, że przed dziesiątką było za ciasno. Dlatego w zakręci przytulił się do oksera nr 10, zakręcając praktycznie tuż za nim na trójkę.
Prowadził go w tym zakręcie mocno na zewnętrznych pomocach, by nie wypadał zadem, trzymał pewnie zewnętrzną wodzę, jeśli trzeba było zadziałał na zewnętrznych półparadach, zewnętrzna łydka pilnowała aktywnego ruchu do przodu jak i zadu. Wewnętrzna ręka działała przyjemną pulsacją łącząc się z wewnętrzną łydkę w prawidłową półparadę wraz z dosiadem. Parę fouli przed naprostował Loczka na stacjonatę wycofując jego ciało na zad. Zamknął go w pomocach, nieco rozszerzając ręce w dojeździe, tworząc tym samym "pewny korytarz" z wodzy uniemożliwiający spłynięcie w trakcie dojazdu do przeszkody. Odbicie wyszło w idealnym miejscu, a w trakcie wybicia on sam wszedł za jego ruchem półsiadem podążając ręką za jego pyskiem w trakcie lotu, pozostając jednak cały czas na kontakcie, by przy lądowaniu wrócić miękko w siodło i od razu móc ogiera skrócić, jako, że w linii czekał na nich szereg.
Wpisując się teraz we wcześniej wyliczoną liczbę fouli do pierwszego członu szeregu przysiadł w siodle czekają cierpliwie do końca, nie dając mu się wyrwać. Ponownie 2/3 foule przed bardziej się skupił nad kontrolą jego ciała, by równo doprowadzić go do miejsca wybicia i posłać do skoku. Znów starał się nie spóźniać ciałem i ręką w skoku, jako, że mieli tylko dwie foule na ogarnięcie. Pokonali jednak je bez problemu, o dziwo karosz dał się równie wprowadzić i prowadzić w trakcie szeregu, bezbłędnie pokonali zarówno człon A jak i człon B pozostając w aktywnym tempie na prawo i przygotowując się do ciasnego zakrętu posłał ogierowi półparady.
_________________
C h r i s t i a n L e v r u l l
I just want you to make me feel how I wanna feel.
And tell me all the things that I wanna hear.
And make me lose control,
And make me go insane,
I want a girl that does cocaine.
.Best of the best.
Gniade, kare, izabele, ponoć przecież ich tak w i e l e!
[Ruitershoeve, Lockhard, R.I.P, Krugerrand, Insostenible] [I So Bad, Orchid of Rohan]
.Something e l s e.
Będę udawał lub po prostu będę [..?..],
ale czasami ktoś [z Tobą3] namąci mi w głowie.
ex. Lorien.
.Maybe a drink for you.
Usiądźmy, pogadajmy, robiąc z siebie idiotów nie udawajmy!
[Nicol, Jimmy, Lorien, William & James {bracia}]
.I'm your champion. Osiągnięcia: 36 x Im; 21 x IIm; 17 x IIIm; 11 x IVm;
4 x Vm; 5 x VIm; 1x VIIm; 1 x VIIIm.
[podgląd wszystkich]
Wygrane:
Loteria urodzinowa Jessie '18: czyste losowanie dla wybranego konia w zawodach skokowych.
Loteria urodzinowa Jessie '20: Otrzymujesz zniżkę -50% na zakup konia w cenie do £4000.
Płeć: klacz Wiek: 10 Lat Rasa: KWPN Wzrost: 165 cm Właściciel: Christian Levrull Cena: £2850 Doświadczenie w skokach: 73 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 67 Doświadczenie z lonżowania: 86 Kondycja: 89 Szybkość: 90 Klasa startów: WKKW: 2*
Wysłany: 2016-02-10, 00:19
Ona ogólnie chyba była dość mało znanym koniem, co akurat było dziwne patrząc na jej spokojny charakter. Może ludzie woleli bardziej szalone konie? Jednak nie narzekała całkowicie na brak rozrywki, po odchowaniu źrebaka miała czas na dojście do siebie. Teraz po raz pierwszy od bardzo bardzo dawna weźmie udział w zawodach, na swój czas chwały będzie miała jeszcze czas, do wszystkiego dochodzi się podobno małymi kroczkami. Klacz kojarzyła faceta przelotnie z stajni i krycia, a, że była dość towarzyska bez problemu ogarnął ją w stajni oraz na rozgrzewce. Klacz należała do spokojnych, odważnych oraz mocno idących na przód, zarówno jak chodzi o skoki tak i o ujeżdżenie, nie miała problemów ze słuchaniem się jeźdźca ani z wykonywaniem czynności które jej zada. Kiedy nadszedł odpowiedni czas, czyli czas pojawienia się na parkurze konkursowym, energicznym kłusem wjechała na niego strzygąc uszami na boki i rozglądając się uważnie na tyle ile chłopak jej pozwalał. Stosunkowo przeszkody nie robiły na niej większego wrażenia, skakała już podobne wcześniej, więc do ich widoku przywykła. W końcu płynnie z gracją się zatrzymała, równo stojąc w miejscu mieliła w pysku wędzidło. Nie napalała się na przeszkody które miała skakać, podchodziła do tego z dokładnością, ale i stoickim spokojem. Po otrzymaniu sygnału klacz ponownie energicznie zagalopowała by skręcić zaraz na prawą stronę tuż za ósemką, postawione uszy na sztorc, mielący dziarsko pysk i ładny energiczny galop, świadczył o dobrym porozumieniu się z jeźdźcem. Klacz nie uznawała samowoli, wszystko wykonywała jak jeździec chciał, wolniej/szybciej, zmiany nóg czy kierunki, była uzależniona od niego jak narkoman od dilera. Tym właśnie wyznaczonym przez niego tempem kierowała się na przód, angażowała do pracy swój rudy zad, już wcześniej także zaokrągliła sylwetkę, ale nie zwijając się także zbyt mocno. By pokierowana przez Chrisa wyjechać wprost na jedynkę która tutaj była okserem, lekko skierowała uszy na jeźdźca tak z trzy foule przed, skupiając się maksymalnie właśnie na nim, w odpowiednim miejscu klacz bez zawahania uniosła przody by wznieść całą ich parę w fazę lotu, bez problemu kilka centów nad wyższym drągiem przeleciało jej rdzawe cielsko. Miękko klacz wylądowała po drugiej stronie przeszkody by zaraz wejść ponownie w energiczny galop, do dwójki było trochę krętą, ale to nie szkodzi. Klacz ładnie wykręciła się blisko piątek przeszkody, manewrując niczym baletnica, choć podłoże nie koniecznie im sprzyjało. Lekko się tam rozjechała, jednak nie wypłynęło to na nich specjalnie, ruda szybko odzyskała kontrolę nad swoim ciałem by pomknąć zgrabnie wprost do dwójki. Klacz ponownie dość miękko odbiła się od ziemi przed dwójką, by z kilku centymetrowym zapasem przelecieć nad przeszkodą, gdzie ładnie podciągnęła nogi pod siebie oraz lekko wyciągnęła pysk do przodu. Kiedy wylądowali nader miękko na ziemi, klacz całą siłę napędową słała z zadu który pchał ich silnie na przód. Nie będę się kłócić ze znawcą, że tylko 6 foule dzieliło ich do owej trójki, jechała równym rytmicznym tempem na przód, uważnie wsłuchując się w polecenia jeźdźca. W odpowiednim momencie klacz ponownie poderwała się do lotu, unosząc przodu, a z zadu się odbić i szybko złożyć w trakcie lotu, wyciągnęła szyję nad przeszkodą niczym łabędź, lądowanie na lewą nogę i skierowanie się ku czwórce po szerokim łuku. Klacz ładnie, płynnie, rytmicznie i równo jechała przed siebie, pracując nadal aktywnie zadem. W odpowiednim momencie klacz ponownie ładnie wybiła się ku górze, by harmonijnie z gracją przeskoczyć nad stacjonatą. Mlasnęła mocniej pyskiem, rozglądnęła się szybko w trakcie lotu na boki by miękko wylądować na przodach i zaraz dostawić tyły. Szybko zbierała się po oddaniu skoku, rytmicznym krokiem prowadzona przez chłopaka skierowała się do następnej stacjonaty, którą pokonała w ten sam sposób co wszystkie poprzednie przeszkody. Podłoże nie sprzyjało dziś specjalnie tej parze, było wyjątkowo uparte i jakieś nie równe, zdarzyło się kilka potknięć, ale chyba nie przeniosło się to na ich ostateczny wynik.
_________________
rodzice: Luron x Ravallo's Princess
dokumenty: passport moje:gallery
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-02-10, 20:09
Tytuł: Hodowca
....Nie dało się ukryć, że to właśnie w Windsorze pokładała największe nadzieje na zawodach. Z nim znała się najdłużej, jemu najbardziej ufała. Poza tym byli już wręcz przyzwyczajeni do siebie i z łatwością można powiedzieć, że pasowali do siebie pod każdym względem. W każdym razie przeprowadziła z nim rozgrzewkę, wcześniej starannie dbając także o jego wygląd zewnętrzny - wręcz lśnił swoją śnieżnobiałą maścią z dokładnie zaplecioną grzywą i w świeżo wyczyszczonym sprzęcie. Wracając do rozgrzewki, dokładnie rozgrzała go i przećwiczyła parę skoków, aby w momencie wyczytania ich danych móc wjechać na parkur prezentując najwyższą klasę. Kłusem objechała halę, pokazując siwkowi większość przeszkód, które nie wydawały się znowu takie trudne.
....Przepełniona optymistyczną energią po dzwonku zatrzymała się i ukłoniła przed sędziami, by zaraz zagalopować w stronę pierwszej przeszkody. Od początku wymagała aktywnego, jednostajnego tempa, wprowadzając na stabilny kontakt. Paroma półparadami skupiła jego uwagę na sobie, kumulując całą energię, co miało umożliwić im bezbłędny skok. Dawała mu stosunkowo dużo luzu, pozwalając mu samodzielnie wybrać miejsce do wybicia. Jeśli okazywał jakąkolwiek niechęć, pomogła mu w ocenie poprzez łydkę, podążając za jego ruchem tak, aby nie zaburzyć jego równowagi. Oddała mu rękę, umożliwiając swobodne wyciągnięcie szyi i gładki skok. Wróciła miękko w siodło, pozostając w lekkim dosiadzie mającym na celu odciążenie grzbietu konia.
....Skorzystała z dłuższego odcinka, by pozwolić wałachowi rozpędzić się nieco, łagodnym łukiem kierując się w stronę stacjonaty. Będąc na prostej do niej, przytrzymała go nieco, biorąc go bardziej na siebie. W adekwatnym do tego miejscu dodała łydkę do skoku, reagując natychmiast poprzez przesunięcie nadgarstków wzdłuż jasnej grzywy i podniesienie tyłka z siodła. Zasugerowała lądowanie na lewo, by w tamtą stronę jechać tuż po wylądowaniu.
....Zdecydowała się na łatwiejszy najazd, chcąc uniknąć skoków na ukos. Zgrabnie ominęła dziesiątkę, paroma półparadami ubiegając się o uwagę Windsora. W porę go wyprostowała, by tuż po odbiciu wejść w półsiad z pewnym oparciem w obu strzemionach, ręką podążając za jego pyskiem, jednocześnie nie tracąc kontaktu. Nie zapomniała nagrodzić podopiecznego za starania, bo póki co szli jak burza - zarówno bez zrzutek, jak i w normie czasu. Wszystko miało się zmienić za ledwie kilka sekund, choć oczywiście nie miała jak tego przewidzieć.
....Poprowadziła go po prostej linii idealnie na środek przygotowanego szeregu składającego się z dwóch członów. Zamknęła belgijczyka w pomocach, pilnując aktywnego tempa, jednocześnie jednak pozwalając na delikatnie wyciągnięcie foule. Choć wydawać by się mogło, że wszystko miało iść po ich myśli, niestety dwudziestolatka wysłała wałacha do skoku zbyt późno, co zaowocowało mocnym puknięciem w górny drąg, wystarczająco mocnym, aby ten spadł na ziemię. Mia zagryzła dolną wargę, przeklinając się w myślach, niemniej dokończyła skok w prawidłowym stylu i aby nie przeszkodzić piętnastolatkowi, oddała mu wodze na kontakcie, jednocześnie przesuwając środek ciężkości do przodu w stosunkowo głębokim półsiadzie. Lądując odchyliła się do tyłu, by bez chwili zawahania ruszyć ku drugiemu członowi, teraz zdecydowanie bardziej skupiając się na swoim zadaniu. Zarobiła już 4 punkty karne i nie chciała do swojego konta dołożyć kolejnych, co skutecznie zmotywowało ją do dalszego działania. Tym razem pomimo wcześniejszych trudności stacjonatę pokonali bezbłędnie, w pełnej równowadze i daleko od ponownego muśnięcia konstrukcji, o jej rozbudowaniu już nie mówiąc.
....Po pokonanej kombinacji zaczęła rozglądać się za piątką, do której wybrała nieco bardziej spłaszczony najazd, na czas prostując wierzchowca, co miało być kluczem do kolejnego prawidłowego skoku.
Nie możesz pisać nowych tematów Możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum