Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-14, 14:40
Tytuł: Hodowca
Kiedy tylko dziewczyna odeszła od ich obecnego miejsca Bastian wlał sobie jeszcze jeden, a za nim kolejny kieliszek do gardzieli, uśmiechając się przy tym łobuzersko. Nagle nabrał ogromnej ochoty na alkohol, a jak wiadomo – apetyt rośnie w miarę jedzenia. Nie poprzestał więc na samotnym wychyleniu kilku porcyjek alkoholu, a już po chwili chwycił ze stolika piwo i ruszył w stronę namiotu, w którym przebierała się Elizabeth. W efekcie, kiedy już skończyła, wychodząc z ich niewielkiej sypialni niemal od razu wpadła na Collinsa, który chwycił ją w swoje ramiona.
- Dużo lepiej – oświadczył, unosząc przy tym kącik warg. Przysunąwszy do swych ust puszkę z bursztynowym trunkiem, pociągnął z niej kilka razy bąbelkowy napój, a kiedy skończył, tak po prostu spojrzał w buzię przyjaciółki, przybliżając przy okazji swoją twarz do jej twarzy. Jego oczy świeciły się niebezpiecznie od przyjętej przez niego mieszanki różnych trunków, ale to wcale nie przeszkodziło mu w tym by w chwilę później złożyć na ustach brunetki soczysty pocałunek. Nie było w tym żadnego podtekstu erotycznego a zwykła ochota by przypomnieć sobie smak Kanadyjki, za którą, bądź co bądź, bardzo się stęsknił. Kontynuował pieszczotę powoli, nigdzie się nie spiesząc – jeśli oczywiście najpierw nie został przez nią odtrącony – dopiero po chwili angażując do zabawy swój język. Całe szczęście, że Ela nie wymiotowała! Choć pewnie i tak nie mógłby się powstrzymać.
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2016-05-14, 16:36
No tak teraz już miał pewność, wcześniej mógł mieć jakieś podejrzenia, z resztą chyba wspominałam, że jego iście sherlockowska umiejętność dedukcji w towarzystwie pięknych pań szwankowała.
- Poulains sont adorables. - zwrócił się do Del z czystym francuskim akcentem, bo w końcu do niedawna posługiwał się tym językiem non stop. Chociaż od lat też ćwiczył doskonałe ukrywanie swojego akcentu. Uznał, że może mu się to przydać i nie raz rzeczywiście się przydawało.- Źrebaki są urocze. - powtórzył, tym razem w tym celu, zeby Caro nie uznała, że ją olewa. Chociaż niewykluczone, że również znała francuski i jest to jedna z tych rzeczy, które powinien wiedzieć (musisz mi zrobić listę), tak jak z tymi drinkami Tak, był facetem i uważał, że źreby rzeczywiście są kochane i urocze i nie wstydził się tego!
Wrócił do swojej kiełbaski, którą przerwał jeść w połowie. W chwili w której akurat nie przeżuwał znowu się odezwał spoglądając to na Caro, to na Del.
- Tylko się nie pobijcie. - zażartował.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-05-14, 17:01
Niech myślą, jak pomyślą, że Leon ją obdziera ze skóry, to jej j pomogą!
Była i tak wściekła, więc docinki chłopaka nie zrobiły na niej większego wrażenia. W wojnach słownych zawsze była lepsza, niż w przypadku tych, gdzie były potrzebne mięśnie. Nadya nie wyglądała na zbyt silną pod względem fizycznym osobę. Była krucha i szczupła, niczego nie trenowała poza jeździectwem, ale była uparta i zażarta i to często wystarczało.
- Zawsze lepiej być królową, niż kmiotkiem. - zrepetowała. Widząc, że Leon złapał ją za nadgarstki zanim zdążyła zadać cios, spróbować go przewrócić, czy cokolwiek tam planowała, zrozumiała, że ta taktyka nigdzie jej nie zaprowadzi. Zanim więc przygniótł ją do piasku zaatakowała z innej strony: podcięła mu nogę swoją, co powinno poskutkować, bo chyba wcale się tego nie spodziewał. Zakładając, że cios poskutkował, zanim Leon upadł i pociągnął ją ze sobą, nogi same się pod nią ugięły, przeturlała się po piasku, wstała i o ile facet nie zdążył się podnieść chwyciła go pod ramiona ciągnąc w stronę wody. Pora się zmoczyć
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-05-14, 17:57
Wydostawszy się z namiotu faktycznie wpadła na Sebastiana, który nagle wyrósł jej przed nosem. Całkowicie nie spodziewała się, że go tu spotka i z pewnością odbiłaby się od niego gdyby ten nie chwycił ją w swoje ramiona.
- Już się stęskniłeś? - zaśmiała się, łagodnie spoglądając w Bastianowe oczy. Wyraźnie czuła bijącą od niego woń alkoholu, a piwo trzymane w ręce tylko potwierdziło jej przypuszczenia. Nie przeszkadzało jej to jednak w dużym stopniu. Sama co prawda straciła ochotę na picie, ale czemu Sebastian miałby odmawiać sobie rozrywki?
Na komplement zareagowała jedynie uśmiechem, który w jednej chwili poszerzył się ukazując równy zgryz Kanadyjki. Osobiście również czuła się znacznie lepiej w czystych i pachnących ubraniach niżeli w tych sprzed chwili.
Utrzymywała z Brunetem kontakt wzrokowy, w dalszym ciągu lekko się uśmiechając. Zamarła w bezruchu gdy ten stopniowo przysuwał się bliżej, aż w końcu złączył ich usta w pocałunku. Dopiero po chwili odwzajemniła pieszczotę, delikatnie muskając pełne usta Anglika. Nie mogąc się powstrzymać, palce prawej ręki wplotła w bujną czuprynę mężczyzny, zaś lewą oparła o rozbudowaną klatkę. Całkowicie zatracona w owym pocałunku cieszyła się każdą upływającą sekundą. Dopiero teraz uświadomiła sobie jak bardzo za tym tęskniła.
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-14, 18:35
Tytuł: Hodowca
Nie tylko jej brakowało tego typu bliskości. Elizabeth była w jakiś sposób wyjątkowa i od zawsze to właśnie ona najmocniej na niego oddziaływała. Była bodźcem, który momentalnie budził bestię w jego spodniach i powodował pojawienie się na ciele gęsiej skórki, a ta z kolei doprowadzała do szału wszystkie jego zmysły. Nie inaczej było w momencie, w którym odwzajemniła pocałunek, a jego ciało niemal w trybie natychmiastowym uciekło w strefę absolutnie przyjemnych doznań. Nie miał zamiaru przerywać tego jeszcze – wręcz przeciwnie – pogłębił pocałunek, wolną dłoń przy okazji układając na pośladku dziewczyny, który bez zbędnych wstępów zaczął miętosić w swoich palcach.
Jeszcze przez chwilę kontynuował tę przyjemną pieszczotę, pozwalając swoim myślom odpłynąć gdzieś daleko stąd, przerywając ją dopiero gdy usłyszał charakterystyczny dźwięk wylewanych na trawę, buzujących bąbelków. Niechętnie oderwał się od ust Kanadyjki, spoglądając w dół na wylane piwo i mokry but, w którym nieprzyjemnie zaczęło chlupać. Skrzywił się notując zarówno utratę ulubionego piwa jak i nieprzyjemne czucie własnej stopy i westchnął głęboko, wracając oczyma na twarz przyjaciółki.
- No i co narobiłaś? – zapytał z wyraźnym rozbawieniem w głosie, które od razu sugerowało zrozumienie tego małego przytyku w formie żartu. Pochyliwszy się do niej złożył krótkiego buziaka na czole zawodniczki, którą objąwszy w pasie przyciągnął do siebie by ruszyć z powrotem w stronę ogniska. Zatrzymał się jednak w pół drogi, widząc że niektórzy udają się już do namiotu na spoczynek. Nie był pewien czy Elka wciąż ma ochotę siedzieć wśród ludzi, więc zanim zrealizował swój wcześniejszy zamiar, postanowił przeprowadzić z nią małą konsultację.
- A może jesteś zmęczona, co? Jak będziesz chciała się położyć to mów.
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 154 cm Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing. Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse Pieniądze: £330 Punkty doświadczenia: 96 Skoki: 13 Ujeżdżenie: 7 Cross: 1 Wyścigi: 56 Obycie z koniem: 19
Wysłany: 2016-05-14, 19:52
Tytuł: Hodowca
Zaśmiała się na słowa Caro i odpowiedziała między łykami piwa.
-Ojcem jest Unexpected, niedługo powinno wyjść na świat. Wtedy i ja się dowiem-wzruszyła ramionami i spojrzała na mężczyznę który zagadną po francusku. Co za zbieg okoliczności! Jednak ona postanowiła odpowiedzieć po angielsku, w końcu nie wiadomo czy Caroline zna francuski, czy nie.
-Na początku są, a potem wyrastają z nich takie słodkie bestie jak Pan Może To Zrobię-wskazała w stronę pastwiska co jednoznacznie świadczyło, że jej słowa były o Scho. Następnie wypiła kolejne łyki piwa i kontynuowała.-Wiecie, jako masztalerz spotykam się z różnymi końmi. Ale mam cholerne szczęście, bo wszystkie jak jeden syn mnie ponoszą. Śmiać się czy płakać?-westchnęła po czym dodała -Chociaż mogę dzięki temu zagrać w serialu ,,Na Fali''. Zagrałabym wtedy Delfina poniesionego przez Czereśnię-skwitowała to podniesieniem puszki piwa do góry i zwycięskim uśmieszkiem. Co do koni to rzeczywiście szczęście w nieszczęściu.
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress [Delphine Loevitone • Frenchwoman]
We are heavy metal lions. They will never understand.
The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
.........[Drew Jasper Eviline]
You can be the boss, daddy, you can be the boss
Taste like a keg party, back on the sauce.
.........[I'll never love again]
Light wanders through endless shadows AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW [graduated from veterinary and computer science studies]
Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
Won't you tell me if you found that deeper meaning
So go ahead and break my heart again. [1]
If there’s blood on my hands, you should let me know
If you’re done with the dance, you should let me go
.........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-05-14, 20:14
Mruknęła z zadowoleniem, gdy ręka Sebastiana spoczęła na jej pośladku. Nie przerwała jednak pocałunku nawet na chwilę, z coraz większą zachłannością wpijając się w usta Anglika. Chciała by owy moment zatracenia trwał w najlepsze i wcale nie spodobał jej się fakt, że w pewnym momencie Brunet najzwyczajniej się od niej odkleił. Dopiero po chwili zrozumiała co było tego powodem i zaśmiała się perliście, przenosząc rozbawiony wzrok na przyjaciela. Była to o tyle zabawna sytuacja, że jeszcze niedawno to on nabijał się z niej. Karma wraca mój drogi!
- Chyba nie mamy dzisiaj szczęścia do tego piwa - zauważyła, jeszcze raz zerkając na przemoczonego buta mężczyzny. Jednocześnie w duchu zaczęła się cieszyć, że ciecz nie dosięgnęła jej trampek.
Przymknęła oczy, gdy ten składał pocałunek na jej czole i bez protestów ruszyła u jego boku w kierunku ogniska. Co prawda nie było ich zaledwie chwilę, a ilość osób biesiadujących przy ogniu drastycznie się zmniejszyła. Było to normalne zważając na stosunkowo późną porę i zmęczenie spowodowane długą jazdą.
- W sumie to chyba się już położę. Ale ty jeśli chcesz to zostań - odpowiedziała po chwili namysłu.
/kupa nie post, ale czas mnie nagli
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-05-14, 20:34
Ona nie znała się na francuskim, więc musicie jej wybaczyć Wcale tak nie uważała, miła podzielną uwagę, a im ich więcej tu tym lepiej. Słysząc o pobiciu się, zaśmiała się cicho, puszczając mu oczko. Teoretycznie już przyszła, skoro w grudniu się urodziła
-Znam konia, właścicielką jest Tay. Całkiem niezłe konisko, jak na konia będącego krótko w stajni, ma sporo sukcesów. - w krótkim czasie, Unex zdobył x5 I miejsce, x1 II. Można uznać, że to sporo jak na konia, będącego tu naprawdę krótko. Słuchała o koniach i ponoszeniu przez nie, kobiety. No cóż czasem tak bywa
-Co do koni i jeźdźców, to nie znam ich zbyt wiele. Jednak jakieś tam podstawy na pewno, interesują cię konkretne rasy, jeźdźcy? - w sumie część z nich była właśnie tu. Mogła coś tam pamiętać z list, albo zapytać o konkretne rasy, albo po prostu chcieć wiedzieć, co Caro wie.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2016-05-14, 22:50
Całe szczęście zdążył skonsumować kiełbaskę, bo kolejna wypowiedź Del pewnie spowodowałaby, żeby się tą kiełbaską zakrztusił, a takich atrakcji chyba im tu nie potrzeba. Całe szczęście zdążył ją przełknąć, by móc spokojnie się zaśmiać bez obaw dla swego życia.
- Ale dalej jest słodki. - zauważył, właściwie wnioskując to tylko ze słów Delphine, bo przecież konia nie znał, tyle tylko, że widział go na rajdzie. - Możesz jeszcze śmiać się przez łzy.
Sam był ciekawy jak będzie wyglądać jego relacja z końmi w Orchardzie. Popił kiełbaskę piwem i wsłuchał się w słowa Caro. Ona z nich trzech była najdłużej i znała najwięcej koni, w ogóle była chyba najlepiej zorientowana w sprawach Orchardu, więc chętnie słuchał chcąc dowiedzieć się jak najwięcej. Rozmowa o koniach i przeżyciach z końmi związanych nigdy go nie nudziła, chociaż to jeszcze zależało od tego z kim się tę rozmowę prowadziło. Z jego towarzyszkami konwersowało się bardzo dobrze, przynajmniej jemu.
_________________
DREW PASCAIL If you don't know who you are, ...... ...............you've got to make yourself from the start
Pushing each other to the limits, we were learning quicker j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t My story got told, before the morning sun when life was lonely F r a n c j a
Once I was seven years old my momma told me:...... go make yourself some friends or you'll be lonely> Delphine, Lara
Something about that glory just always seemed to bore me,...... cause only those I really love will ever really know me > Caroline
I only see my goals I don't believe in failure,...... cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano
I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,...... You can have it all but life keeps moving > results
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-15, 00:26
Tytuł: Hodowca
Tak, tak! On nabijał się z niej, ale powód miał zupełnie inny! Jakby nie patrzeć to z ich dwójki Elizabeth nadal była w gorszym stanie od bruneta, który mimo sporej ilości wypitego alkoholu wciąż dzielnie trzymał się na nogach, a wylany browar był jedynie efektem zapomnienia się w ustach przyjaciółki połączonym z bezwładnością w ręce, którą trzymał butelkę. Takie już to właśnie są połączenia nerwowe u mężczyzn! Jak coś się dzieje w jednej części ciała to zaraz inna sztywnieje lub wiotczeje, w zależności od sytuacji i bodźców.. Ale nie rozwódźmy się nad tym. :P
- Chyba nie – także się zaśmiał, a kiedy dziewczyna odpowiedziała na jego pytanie kiwnął głową. Przez moment rozważał czy nie zostawić jej samej i nie udać się do Aaren aby wypytać co się dzieje, ale ostatecznie postanowił zająć się Kanadyjką, którą uprzejmie przymusił wcześniej aby spała w jego namiocie. Przecież jeśli go tam nie będzie to przyatakuje ją ktoś inny, a na to akurat nie miał dzisiaj najmniejszej ochoty. Chciał nacieszyć się towarzystwem Elizabeth tak długo jak tylko będzie mu to dane, a skoro miał ją obok siebie właśnie w tym momencie, postanowił nie tracić jej kolejny raz i zwyczajnie wraz z nią udał się do namiotu. Odsłoniwszy wejście wpuścił ją pierwszą do środka, w chwilę później lądując tuż obok wsparty na obu rękach.
- Cholera, chyba naprawdę będziemy spać na kanapkę. Słabo tu z miejscem – oświadczył, ściągając wargi w jeden ich kącik i zamyślił się przez chwilę, próbując znaleźć jakiekolwiek rozwiązanie z tego impasu. Wraz z Elizabeth kilkukrotnie zmienili pozycje, a kiedy oboje się przebrali (zakładam, że to zrobili) odnaleźli jedyne możliwe ułożenie, które dawało im jako taki komfort z leżenia w namiocie – na łyżeczkę. Bastian okrył ich kocem i… bynajmniej nie miał jeszcze ochoty zasnąć. Być może nie zbierało mu się na jakiekolwiek głębsze amory, ale nie mógł odmówić sobie choćby pocałowania jej szyi czy wsunięcia dłoni pod koszulkę, o dziwo zostawiając ją jedynie na brzuchu Eli.
- Pozwalam Ci zwyzywać mnie od idiotów kiedy następnym razem nie będę się tak długo odzywać – wyszeptał, chwilę później łapiąc płatek jej ucha między zęby.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lat (18.04.1993) Wzrost: 175 cm Ostatni trening: 26.02.2020 - skokowy - Petit Coeur Podopieczny: Volstrup'gaards Comet, Fabiola, Petit Coeur, Shamrock, Panta Rhei, Carisma, Despacito, Florencio II, Latte Macchiato Pieniądze: £4638 Punkty doświadczenia: 314 Skoki: 161 Ujeżdżenie: 72 Cross: 53 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-05-15, 11:25
Idąc tym tokiem myślenia, to Bastian powinien wypić puszkę piwa i wypełnić takie samo zadanie jak El. Wtedy dopiero można by było porównywać ich stan pod różnymi aspektami. Po za tym Anglik miał od niej niezaprzeczalnie mocniejszą głowę. Sądzę jednak, że gdyby Brunetka była w pełni sił, nie była wymęczona podróżą i przede wszystkim miała ochotę, to mogliby upijać się jak równy z równym. Przynajmniej do jakiegoś czasu...
Uśmiechnęła się lekko w reakcji na decyzję towarzysza i u jego boku udała się do ich skromnej sypialni. Puszczona przodem, na czworakach wpełzła do środka i przycupnęła w kącie, zostawiając możliwie najwięcej miejsca dla Collinsa. Jej spekulacje się potwierdziły i dwie osoby w tak małej przestrzeni były naprawdę trudnym orzechem do zgryzienia.
- Przynajmniej nie będzie nam zimno - zaśmiała się, omiatając wzrokiem namiot. I wtem rozpoczęła się walka o pozycję wygodną dla obydwu stron. Przez ten czas El przybierała różne dziwne pozy, próbując nawet nakryć mężczyznę swoim ciałem. Na szczęście po wielu trudach doszli do konsensusu i wybrali chyba najprzyjemniejszą z możliwych pozycji. Bynajmniej dla Kanadyjki.
Drobne pieszczoty które serwował jej Sebastian sprawiały, że Zawodniczka niemalże rozpływała się pod jego dotykiem. Były to co prawda jedynie nic nie znaczące gesty, ale i tak jej stęskniona skóra pragnęła więcej i więcej.
- Jeżeli znowu znikniesz bez śladu to możesz być pewny, że Cię znajdę i to zrobię - wymruczała w odpowiedzi, przymykając znużone oczy.
_________________
...............Breakfast at Tiffany's and bottles of bubbles ...............G i r l s..w i t h..t a t t o o s..w h o..l i k e..g e t t i n g..i n..t r o u b l e
..............................» E L I Z A B E T H..W H I T E «
T H E Y..C A N..S A Y..W H A T ..T H E Y ..L I K E
I just want you close where you can stay forever
You can be sure that it will only get better. it's complicated » Bastian
So I love when you call unexpected, cause I hate when the moment's expected.
..............................pms » 1
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-15, 11:45
Tytuł: Hodowca
Ciągłe zagraniczne wyjazdy, opór wobec miłości i niedopuszczanie do siebie myśli o jakimkolwiek stałym związku były trzema czynnikami, przez które ich relacja podumierała. Collins bał się zaangażowania, które towarzyszyło mu jakieś dwa lata temu względem panny White i choć nie pomyślałby, że jeszcze kiedykolwiek wyląduje z nią w takiej sytuacji jak ta… to jednak właśnie trzymał dziewczynę w objęciach, z zaskoczeniem zauważając, że sprawia mu to jakąś dziwną przyjemność.
Dłoń, którą trzymał na jej brzuchu przesunął w górę, aby umościć długie palce na krągłej piersi Kanadyjki. Przez chwilę ugniatał ją delikatnie, dużą uwagę poświęcając sterczącemu sutkowi, a nos wsunął w burzę jej loków, również zamykając oczy. Zmęczenie połączone z alkoholem wyraźnie dawało się we znaki i nie trzeba było długo czekać aby wzięło nad nim górę. Nie luzując ucisku z ulubionej części ciała kobiety zwyczajnie zaczął przysypiać choć zawartość jego spodni właśnie zaczęła budzić się do życia, z pewnością zachęcona bliskim kontaktem z pupą Elki.
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata {28.03} Wzrost: 164 cm Zawód: jeżdziec, tłumaczka Partner: tell me when you hear my heart stop, you'r the only one who knows, tell me when you'll hear my silence, there's a possibility I wouldn't know Ostatni trening: skokowy z Fleau de Baian Podopieczny: Carthago Z, First Night, Little Bit Of Spice, Victim of Virtue | Xavior Pieniądze: £734 Punkty doświadczenia: 109 Skoki: 56 Ujeżdżenie: 15 Cross: 14 Wyścigi: 2 Obycie z koniem: 23
Wysłany: 2016-05-15, 12:13
Tytuł: Hodowca
nadal w terenie
Po tym jak Carthago przeszedł w kłus utrzymywała go w tym tempie przez dłuższy czas, jadąc mniej więcej łeb w łeb z Seacookie i Anną. Póki co Amelie jechało się dobrze, jednak odczuwała już pewien dyskomfort. Dobrze, że zbliżali się do miejsca postoju. Gdy tam dotarli dwudziestolatka zatrzymała siwego i zeskoczyła z jego grzbietu z dużą ulgą.
- Mój tyłek. - jęknęła. Cały czas trzymała ogiera jedną dłonią w miejscu, ewentualnie pozwoliła mu się kawałek przejść. Zalazła w swoich sakwach butelkę wody, odkręciła i łapczywie wypiła kilka łyków, prawie się krztusząc. Zaproponowała wodę Annie, po czym pewnie też zjadła jakąś przekąskę. Nie zapomniała też o siedmiolatku: poczęstowała go kilkoma smakołykami, żeby uzupełnił spalone kalorie, pozwoliła mu się napić, przy okazji rozprostowała nogi. Nie zapomniała też o mizianiu. Po postoju znowu dosiadła Cart'a kierując go dalej na trasę w kłusie.
- No to jedziemy dalej. - zwróciła się można powiedzieć zarówno do swojego konia, jak i do przyjaciółki.
Kilka godzin później dotarli do celu.
- Łał.- mruknęła jasnowłosa, gdy w zasięgu jej wzroku znalazło się jezioro, zauważyła też, że sporo osób już uwija się przy namiotach.
Skierowała holendra w stronę ogrodzonego pastwiska, z cichym jękiem zsunęła się z jego grzbietu, rozsiodłała go, pozbywając się tez swoich bagaży. Najchętniej usiadłaby byle gdzie, żeby trochę odpocząć, ale chyba wypadało rozłożyć namiot, póki jest gdzie.
chciałam skończyć ten teren zanim cały rajd się skończy
_________________
Walls I've built up became my home. ? ? A M E L I E H A L L E Y ? ?
I found a man I can trust, and boy I believe in us my love » xxxx I will scream it loud tonight
Can you hear my voice this time? pms » 1 Starting right now I'll be strong. I'll play my fight song. friends » Anna Friedrich Like a small boat on the ocean. Sending big waves into motion. horses » Carthago Z First Night Little Bit Of Spice
Płeć: kobieta Wiek: 22 Lat Wzrost: 175 cm Podopieczny: Unannounced Pleasure Pieniądze: £4060 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 23 Ujeżdżenie: 16 Cross: 9 Obycie z koniem: 20
Wysłany: 2016-05-15, 14:13
TEREN
Miała kobieta nadzieje, że ten teren nie długo się skończy. Choć wiedziała, że trasa będzie długo, miała nadzieje, że nie zajmie to im super długo czasu. Tak, Anna też już odczuwała to, że długo siedziała w siodle, jednak nie mogła nic poradzić. W końcu dotarły na miejsce postoju, również zatrzymała klacz, by z niej zaraz zsiąść.
-Ta, czuje to samo. - odparła, poklepała rudą po szyi i dała jej, talarek marchewki. Również nieco pokrążyła z rudą, co by się jej kontuzja jakaś nie trafiła. Ciastko mogła również się napić (zakładając, że szło tutaj), co również uczyniła kobieta. Coś przekąsiła i ponownie, wróciła w siodło klaczy, ruszając kłusem w dalszą drogę.
W końcu kilka godzin później, dotarły do ostatecznego miejsca wędrówki.
-Jak tu pięknie. - odparła, uśmiechając się. Zatrzymała klacz blisko pastwiska, tam ją rozebrała, zamieniła kantar na ogłowię oraz wpuściła na ogrodzony teren. Kobiety za pewne, ruszyły się rozbić gdzieś nie daleko.
_________________
Podemos pintar colores al alma Podemos gritar iee eé.
personalia: No soy ave para volar » Anna Ross wiek: Y en un cuadro no sé pintar » 20 lat.
partner: No soy poeta escultor » xxx.
pms: Tan sólo soy lo que soy » 0.
ex: Las estrellas no sé leer » Brian.
przyjaciele: Podemos volar sin tener alas » Amelie.
wrogowie: Ser la letra en mi canción » brak.
Płeć: ogier Wiek: 10 Lat (26.02.2009) Rasa: KWPN Wzrost: 170 cm Właściciel: Amelie Cena: £2950 Doświadczenie w skokach: 103 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 100 Doświadczenie z lonżowania: 96 Kondycja: 98 Szybkość: 101 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-05-15, 14:29
Teren
Faktycznie dłużyło się i dłużyło, ale mieli nadzieje, że w końcu dotrą do celu. Utrzymywał równy, rytmiczny kłus którym poruszali się na przód. Jechał na równi z rudą, do której obecności przywykł, ale ignorował ją tak jak ona jego. W końcu dojechali do postoju, siwek przyjął to z lekką ulga. Zakładam, że miał szansę się napić to z niej skorzystał, również nie pogardził czymś do jedzenia. Pieszczoty przyjął ochoczo, odprężając się nieco, bo był dość zmęczony. Kiedy nadszedł czas, ogier ponownie ruszył kłusem przy kobyle, chcąc szybko dojechać do końca tej trasy.
W końcu dotarli do celu. Na reszcie ! Faktycznie dość ładnie tu było, choć koń raczej na krajobrazach się nie zna. Po rozsiodłaniu i wpuszczeniu na pastwisko, ogier ugasił pragnienie, wytarzał się w ziemi, a potem po prostu sobie odpoczywał.
_________________
Todo vuelve a comenzar Juntos sin mirar atrás.
imię: Hoy somos tantos, hoy somos más » Carthago Z właściciel: Hoy más que nunca iPuedo volar » Amelie Halley.
rodzice: Mylord Carthago x Jalisca B
dokumenty: passport moje:gallery
potomstwo: No tengo miedo ya se quien soy »
kl. Victim of Virtue (Vain Virtue)
osiągnięcia: se lo que busco y a donde voy » link
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum