Płeć: ogier Wiek: 3 lata Rasa: Koń pełnej krwi angielskiej Właściciel: Aiden Craven Cena: £5150 Doświadczenie w skokach: 11 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 11 Doświadczenie z lonżowania: 20 Kondycja: 201 Szybkość: 228
Wysłany: 2016-05-09, 22:03
Na pierwszy postoju korzystał z czasu wolnego głównie pijąc wodę i gryząc trawę. Ściganie się w terenie trochę go zmęczyło, no i ten późniejszy galop też zrobił swoje.
Pod koniec ich trasy już stępował, kiedy dotarli na miejsce większość osób już rozkładała namioty i paliła ogniska. Spojrzał w kierunku zagrody, gdzie puszczone były konie. Jak on już chciał do nich dołączyć. Zatrzymał się, by mężczyzna mógł z niego zejść i go rozsiodłać. Ogier był cały spocony, więc nie marzył o niczym innym tylko odpoczynku. Potrząsnął głową i ziewnął, a gdy znalazł się już na ogrodzonym terenie od razu uwalił się na ziemi i zaczął tarzać, by pokryć swoje cielsko piachem. Leżał tak chwilę, nie mając ochoty się podnieść, ale z obawy, że ktoś mógłby go zdeptać wstał i otrzepał się. Napił się jeszcze wody i zaczął skubać trawę, co chwila obijając ogonem o swoje boki.
_________________
There's no point now, broken anyway
I try to stop my breath
Even knowing the truth won't unravel
Me until my death
Paszport i osiągnięcia: klik Moje: x Potomstwo:
og. Keenashaw (m. Blue Moon)
kl. Awake My Soul (m.Shenanigans)
kl. Stellar Vestige (m. Genesis Chain)
Rezerwuję wizerunek konia Triple Threat.
Płeć: kobieta Wiek: 27 Lat Wzrost: 175 cm Partner: Love is growing around us! On a calm, bright night, finally the world begins to live in harmony, magic feeling power - Drew Podopieczny: Nearly Perfect ll Ricochet Fire Pieniądze: £2595 Punkty doświadczenia: 106 Skoki: 44 Ujeżdżenie: 14 Cross: 22 Obycie z koniem: 26
Wysłany: 2016-05-09, 22:03
Na szczęście selle się nad nią zlitowała, chwała bogu <3 Na szczęście, dość ładnie skupiała się na kobiecie, mimo tysiąca rozproszeń, popracujemy nad tym, zobaczysz ! W końcu i tak miały przejść do galopu, to pozwoliła klaczy go kontynuować, jednak robiły to, w rozsądnym tempie i uważając. Kiedyś musiały na moment zwolnić, by dojechać do mety Kiedy się tak stało, odezwała się do El, która się pojawiła obok.
-To prawda. - odparła krótko, podążając dalej. W końcu po kilku godzinach oraz przerwie, znaleźli się na końcu trasy. Tutaj rozebrała klacz, zamieniając ogłowię, na kantar i wpuściła na jedno z pastwisk - ogrodzonych, dziękując za pracę.
-Bywają gorsze, Bastian. - odparła na słowa chłopaka, który zaraz potem, wraz z El gdzieś odszedł, do innej grupy, Ona zabrała się rozbijanie namiotu, a kiedy skończyła, wyprostowała się i spojrzała, po zebranych. Dojrzała znajomą twarz <3
-Drew, ty też tu. - podeszła do chłopaka, odzywając się jednocześnie. Nie spodziewała się go tu, ale mogła się domyśleć.
_________________
Friends till the end Never break never bend.
personalia: Now we're standing together » Caroline Hathaway wiek: we're never alone Our dreams are alive, wherever we may go » 27 lat.
partner: Finding my feet the right melodies to key » Drew ♥
pms: Now we're standing together, we're never alone » 1.
przyjaciele: Friends understand make your smile, hold your hand » brak
wrogowie: The friendship like the like the music we love » brak.
moje:Mazda RX, Kia Ceed, fone, house, gallery osiągnięcia: The first friend that I l' d go to
When I reached out you'd always be there for me » link
Płeć: mężczyzna Wiek: 24 (23 V 1993) Wzrost: 190 cm Podopieczny: Frey Pieniądze: £2510
Wysłany: 2016-05-09, 22:04
Po pewnym czasie dookoła zebrało się zdecydowanie zbyt wiele osób, by w całym tym tłumie i rozgardiaszu bezproblemowo móc dostrzec przybyłą Monroe. Francuz podejrzewał, że dziewczyna już zakończyła swoją jazdę, bowiem godzina stawała się już dość późna, niemniej jednak nie zamierzał jej szukać. Jemu o wiele trudniej byłoby ją znaleźć w tłumie, zaś jedyny samochód był o wiele łatwiejszy do dostrzeżenia. Posługując się tym tokiem myślenia, nie ruszał się z miejsca. Przez chwilę krążył dookoła pojazdu, a to tylko ze względu na to, że nogi zaczynały mu drętwieć i pozycja stawała się coraz bardziej niewygodna. Ostatecznie ponownie oparł się o auto i w tym samym czasie dostrzegł zbliżającą się, jasnowłosą postać. Na twarzy bruneta pojawił się mimowolny uśmiech, który mimo wszystko dość szybko zbladł. W odpowiedzi na powitanie uniósł rękę i skinął głową, już po chwili słysząc pierwsze narzekania. Przewróciwszy ostentacyjnie oczami, dał dziewczynie pierwszy powód do odpowiedzi na zaczepkę.
-Może pomasować?- rzucił lekko rozbawionym tonem, szczerząc się głupkowato.
-Wybacz, ale muszę cię rozczarować.- odpowiedział, nawet nie zwracając uwagi na skwaszoną minę jasnowłosej. Po prostu go tym nie zaskoczyła i w żaden sposób nie zdziwiła. -Jak nie przestaniesz marudzić to zaraz sama go poskładasz.- oderwał się od samochodu i posłał przyjaciółce znaczące spojrzenie. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów i jednego z nich umieścił w ustach, zaraz starając się o to, by go zapalić. Nim schował pudełko, zaproponował zapalenie Monce. Później już tylko wziął torbę, w której był namiot i zarzucił ją na plecy, wypuszczając kolejny kłąb dymu. Umieściwszy papierosa w ustach, podciągnął spodnie.
-Gdzie sobie pani życzy zamek?- spytał nieco niewyraźnie, bowiem nie wyjmował peta z ust.
.....................................................My life is a song with no one to dance to
.....................................................The ... same ... old ... shit
.....................................................Nothing ...and... nobody knows
.....................................................My HEART IS A DEAD horse
...........................................................There's .. no point... in beating
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2016-05-09, 22:09
Tytuł: Hodowca
Ze zwycięską miną odprowadziła Hayley wzrokiem, nie musząc długo czekać na jej powrót w towarzystwie Tonego, na którego widok, podobnie jak Mia, ledwie była w stanie opanować głupi uśmiech.
- Cześć! - Przywitała bruneta z entuzjazmem, najwyraźniej wciąż nie przyjmując do wiadomości, że on nie darzył jej równie dużą sympatią. Jakby nigdy nic zaczęła pokornie porządkować stworzony przez ich cudowne trio bałagan, nie mogąc jednak zignorować min Aidena czy znaczących spojrzeń dziewczyn. Oczywiście najmniej przejmowała się spiętą Hayley, bowiem przyzwyczaiła się do tego - w towarzystwie Tonego zawsze zachowywała się inaczej, że niby dorośle i poważnie. Jess wiedziała jednak jak temu zaradzić szybko i bezboleśnie... Alkohol!
- No nie? - Odparła Anais konspiracyjnym szeptem, spoglądając krótko na Tonego, do którego to zaraz znowu uśmiechnęła się szeroko. - Wiesz, jakbyś stwierdził, że jednak wolisz spać z kimś, to my będziemy mieć jedno miejsce - odezwała się entuzjastycznie, chyba nie zauważając pewnego istotnego szczegółu. Skoro Tony siedział przy namiocie z Aaren, to pewnie z nią się dogadał, ale... Może jej też tylko pomógł składać namiot? - Na przykład obok Hayley albo Aidena - dodała nagle, przypominając sobie o preferencjach Tonego.
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2016-05-09, 22:16
// Widzisz Harłak, ja to mam łeb :D.
Nawet kogoś takiego jak Aaren da się zaskoczyć, tym bardziej tak otwartym gestem, na który kompletnie nie była gotowa. Czyżby Bastian się zakochał, skoro tak promienieje ? Zmierzyła go wzorkiem podobnie jak jego towarzyszkę.
- Lepiej mnie tak dzisiaj nie atakuj.- ostrzegła go nie podając na chwilę obecną powodu, dla którego musiał uważać. Może niedługo ten powód sam mu się przedstawi ahahah .
Spojrzała tęsknie za fajką, aczkolwiek nie zamierzała po nie sięgać, obecnie powoli dopijała swoje piwo, które było już na wykończeniu.
Podając nieco niechętnie rękę Elizabeth uśmiechnęła się niemrawo w jej kierunku, nigdy nie przepadała za nowym towarzystwem, ale nie oznaczało to, że pałała do niej niechęcią. Po prostu taka już była, nieco sceptycznie nastawiona wobec nowych znajomych.
- Jak chcesz to Pani porucznik zaraz da Ci wycisk, podskakuj dalej.- zagroziła mu palcem wskazującym, zaraz dźgając go nim w żebra, co by przypadkiem nie zapomniał, że ona też potrafi być upierdliwa i zadziorna.
- Nie dziękuję.- odprowadziła wzorkiem Elkę, dopiero teraz całkowicie się rozluźniając i nieco bliżej pochodząc do Bastiana. - Będziemy musieli porozmawiać przy innej okazji, chodzi o to co zawsze.- naturalnie chodziło o mafię, a jako, że nie miała mu okazji opowiedzieć o swoim mało przyjemnym incydencie to zamierzała uczynić to w najbliższym czasie, teraz jednak odpuszczając sobie ten niewygodny temat, którego nie chciała poruszać na rajdzie.
- Zostaliśmy sami.- posyłając mu czarujące spojrzenie uśmiechnęła się prezentując szereg białych zębów.
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
Płeć: wałach Wiek: 17 lat [15.08.2001] Rasa: KWPN Wzrost: 165 cm Właściciel: Gerard Wayford Cena: £1200 Doświadczenie w skokach: 20 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 23 Doświadczenie z lonżowania: 15 Kondycja: 77 Szybkość: 13 Klasa startów: Niestartujący
Wysłany: 2016-05-09, 22:21
Był koniem mądrym i szybko uczącym się, ale także kapryśnym i momentami skłonny do psot - tak jak teraz. Nie robił tego jednak złośliwie, bo wbrew pozorom był naprawdę kochaną istotką, która po prostu czasami chciała znaleźć jakiś sposób na wszechogarniającą nudę. Jeszcze skorzystał z tego, że nie był ograniczony już żadną siłą, by uciec w bok, kiedy Gerard spróbował go złapać. Jednak ten jeden, pojedynczy skok wystarczył, by dalej oddać się w ręce właściciela. Nieco rozluźnił się dzięki tej chwili beztroski, dzięki czemu bezproblemowo dał się przeprowadzić przez most, za którym znowu przygarnął na swój grzbiet kilkudziesięciokilogramowy balast. Już do końca trasy zachowywał się spokojnie, czerpiąc zdecydowanie więcej przyjemności z tego rajdu - między innymi dlatego, że trzymali dystans od całej grupy, co gwarantowało Wayfordowi bezpieczne dotarcie do reszty. Nie da się ukryć, że jego kondycja nie była w świetnym stanie, więc można powiedzieć, że cudem go tam dowiózł, ale czterdziestolatek najwyraźniej zdecydował się zrewanżować za to, wypuszczając holendra na część z klaczami. Ten jednak był na tyle wymęczony i wypruty z sił, że nawet na żadną nie spojrzał, ale zajął się swoim pustym żołądkiem i nieustającym pragnieniem, szybko zapominając o męczarniach, jakie przeżył.
_________________
Wizerunek koni Glock's Zonik i Conteur GT + galeria
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat {18.01} Wzrost: 171 cm Zawód: architekt (nie pracuje), jeżdziec Partner: bottle of whisky will do the trick Ostatni trening: 04.2019 - skokowy - Jim Beam Rye Podopieczny: Jim Beam Rye, Prescription Boy Pieniądze: £2495 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 22 Ujeżdżenie: 29 Cross: 8 Obycie z koniem: 9
Wysłany: 2016-05-09, 22:22
Poklepała Zetterholma, gdy ten zagalopował i pozwoliła mu obrać wygodne dla niego tempo o ile nie zaczął szaleć, wtedy go korygowała. Podobnie było ze zwolnieniem: gdy Zetka zaczął zwalniać, gdy zaczęła zauważa u niego oznaki zmęczenia, lub gdy jakiś element terenu wydał jej się podstępny zwolniła go do kłusa i prowadziła rozsądnym tempem do postoju. Na po do kłusa aż do postoju zeskoczyła z jego grzbietu, żeby trochę go odciążyć, poczęstowała smakołykiem. Sama napiła się wody i rozprostowała nogi, prowadząc siwego w ręku.
Gdy wrócili na trasę nadal prowadziła go w kłusie, aż dotarli nad jezioro. Na miejscu obozu rozsiodłała go i wypuściła na ogrodzony padok. Pewnie jeszcze do niego zajrzy zanim ruszą w drogę powrotna. Najpierw chciała mieć z głowy rozłożenie namiotu, co było dla niej czarną magią. Znalazła jak najmniej zatłoczone miejsce i i zabrała się do rzeczy. Przed wyruszeniem zapoznała się wielokrotnie z instrukcją i nawet raz trenowała, ale teraz nic nie szło po jej myśli! Robiła wszystko krok po kroku, ale konstrukcja namiotu nie chciała stanąć solidnie i po kilkunastu minutach nadal była w powijakach. Wściekła się i wyprostowała, rozglądając wokół nieufnie. Z jednej strony nie chciała nikogo prosić o pomoc, z drugiej.. no halo, dama w potrzebie! Wyglądało na to, że może spędzić tę noc pod gołym niebem.
_________________
In the mornings I'm like… Sun is up, I'm a mess, gotta get out now, gotta run from this…
There's a mean bone in my body, it's connected to the problems that I won't take for an answer, and I won't take that from you, because I would hurt a fly N a d y a B r a v o || 2 5 yrs old || Mother R u s s i a, father U S A
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-05-09, 22:28
Tytuł: Hodowca
- Nie psujmy sobie zabawy – mruknął jedynie na wspomnienie o mafii, wyraźnie się tym faktem irytując. Nie miał zamiaru poruszać tego tematu w tak miłych okolicznościach i głupia wzmianka była w stanie doprowadzić go do białej gorączki. Powoli przestawało mu się podobać życie niegrzecznego chłopca, choć chcąc nie chcąc nadal musiał brać udział w tych zabawach rozgrywanych pod osłoną nocy. Kiedy raz już w to wejdziesz, bardzo ciężko będzie się uwolnić.
- Może to ja Ci dam wycisk jeśli później zostaniemy sami? – zagaił, chcąc w jakiś sposób rozładować atmosferę, a kiedy Elka zaproponowała piwo, chętnie kiwnął głową w odpowiedzi na jej pytanie. Cóż, od alkoholu nigdy nie stronił, a w tym momencie należał mu się on jak psu buda. Zaciągnął się jeszcze kilkukrotnie papierosem, aby w chwilę później pożegnać dziewczynę, obdarowując ją przy tym obietnicą wspólnego picia w późniejszym czasie, kiedy ognisko się już rozkręci. Sam ruszył w stronę panny White, a jeśli ta już niosła mu browarka, chętnie go od niej odebrał, zatrzymując się przy ognisku. Otworzył oba piwa za pomocą zapalniczki, jeśli Elizabeth jeszcze nie otworzyła swojego i uniósł w górę kącik warg, ostatni raz zaciągając się fajką, którą rzucił gdzieś na ziemię.
- Kurwa, prawie nikogo tu nie znam – oświadczył, jedną głową drapiąc się po tyle głowy, podczas gdy drugą podawał sobie pod wargi piwo.
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 154 cm Zawód: Masztalerz i dżokej w Orchardzie Partner: Just when you think you've got me figured out... the season is already changing. Podopieczny: Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul, Noblesse Pieniądze: £330 Punkty doświadczenia: 96 Skoki: 13 Ujeżdżenie: 7 Cross: 1 Wyścigi: 56 Obycie z koniem: 19
Wysłany: 2016-05-09, 22:30
Tytuł: Hodowca
Zauważając mężczyznę zbliżającego się do niej obejrzała go od góry do dołu. Jak on się... Coś na D? G? Niee, jakoś inaczej chyba. Skojrzyła go z listy i stajni. Raz, może dwa go minęła. Kiedy usiadł obok uśmiechnęła się delikatnie i zagadnęła.
-Ładnie tu- brawo dla Delph mistrzyni zagadywania. Może jeszcze powie, że ładna pogoda? Ehh, nic ambitniejszego? Skupiła swoją uwagę na mężczyźnie i poprawiła oficerki na nogach. Da sobie uciąć rękę, ale nikt nie da rady zdjąć jej tych oficerek. Pasowały na styk, a przy takiej jeździe mięśnie znacznie nabrzmiały przes co ni trochu się nie chciały ruszyć. Westchnęła więc i usiadła w wygodniejszej pozycji spoglądając co raz na Drew. Może też nikogo tutaj nie zna? Albo przynajmniej mało osób. Albo w ogóle jest odludkiem z innej planety, kto go tam wie. Jednak skoro usiadł to głupio wyjść na niemowę.
-Jestem Delph- uśmiechęła się i wyciągnęła w jego stronę rękę. Tak, tak. To facet powinien pierwszy pla, pla, pla. Kto teraz przestrzega takich zasad
_________________
M o n e y ... i s ...t h e... a n t h e m... o f... s u c c e s s
So put on mascara and your party dress [Delphine Loevitone • Frenchwoman]
We are heavy metal lions. They will never understand.
The kind of people you or I am bow your heads and take your hands
.........[Drew Jasper Eviline]
You can be the boss, daddy, you can be the boss
Taste like a keg party, back on the sauce.
.........[I'll never love again]
Light wanders through endless shadows AWAKE INSIDE A DREAM WILL I FOLLOW [graduated from veterinary and computer science studies]
Leave me wonderin' why the hell I ever let you in
Won't you tell me if you found that deeper meaning
So go ahead and break my heart again. [1]
If there’s blood on my hands, you should let me know
If you’re done with the dance, you should let me go
.........[Scho Can Do, Kobayashi, Awake My Soul]
Płeć: mężczyzna Wiek: 32 lata Wzrost: 183 cm Zawód: policjant, jeżdziec w Orchardzie Partner: Caroline - it means to beat our own worries. survive among the storms Podopieczny: Hanky Panky, Volano Pieniądze: £1750 Punkty doświadczenia: 68 Skoki: 33 Ujeżdżenie: 18 Cross: 7 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2016-05-09, 22:32
Chyba na chwilę się zapomniał, czy zamyślił, może po prostu cieszył się możliwością wyprostowania się po godzinach w siodle i orzeźwiającą puszką coli. Znajomy głos wyrwał go z zamyślenia. potoczył wzrokiem po horyzoncie by dotrzeć znajomą kolorową czuprynę. Prawdę mówiąc ulżyło mu, że chociaż kogoś zna. Nie jest tak najgorzej!
- Cześć Caro. - przywitał się z kobietą. Jej widok wcale go nie zdziwił, ale i tak cieszył się, że tu jest, - Nie byłem pewny, czy jechać, w końcu nikogo tu chyba nie znam prócz ciebie, ale w końcu jestem. - wyjaśnił.
_________________
DREW PASCAIL If you don't know who you are, ...... ...............you've got to make yourself from the start
Pushing each other to the limits, we were learning quicker j e ź d z i e c . z a a w a n s o w a n y | p o l i c j a n t My story got told, before the morning sun when life was lonely F r a n c j a
Once I was seven years old my momma told me:...... go make yourself some friends or you'll be lonely> Delphine, Lara
Something about that glory just always seemed to bore me,...... cause only those I really love will ever really know me > Caroline
I only see my goals I don't believe in failure,...... cause I know the smallest voices they can make it major > Hanky Panky, Volano
I’ve had the highest mountains, I’ve had the deepest rivers,...... You can have it all but life keeps moving > results
Płeć: ogier Wiek: 16 lat [11.02.2004r] Rasa: pełna krew angielska Wzrost: 185 cm Właściciel: Sergei Chernienko Cena: £7650 Doświadczenie w skokach: 283 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 230 Doświadczenie z lonżowania: 103 Kondycja: 140 Szybkość: 132 Klasa startów: WKKW: 4*
Wysłany: 2016-05-09, 22:32
Zaalarmowany okrzykiem Sergeia, napiął się jak struna, zadzierając łeb i oglądając się za siebie. Kiedy w pełnym galopie minęło go kilka koni, drgnął niespokojnie, mimo wszystko pozostając pod kontrolą jeźdźca i ani ośmielając się drgnąć. Mimo tego, że również był gorącej krwi i teoretycznie ściganie się w miał we krwi, zdołał powstrzymać swoje żądze. Nie miał szans z tymi końmi - były o wiele niższe, a przez to szybsze. Spojrzał więc za końmi, cierpliwie czekając, aż im przyjdzie wreszcie się trochę poruszać. Na szczęście nie musiał długo czekać; już po paru minutach przeszli do kłusa, a następnie do galopu. W obu przypadkach ogier nie miał problemu z zachowaniem tempa, nie starając się doścignąć nikogo z przodu. Niekiedy był zmuszony wejść na woltę na życzenie jeźdźca, nie traktując tego jednak jako karę - cały czas był skupiony przede wszystkim na Rusie, nie mając dziwnych ciągot do lecenia na łeb, na szyję.
_________________
DESPERADO 16 y.o bay thoroughbred eventing stallion [o. Sangue de Dragone m. Dazed Paranoia] owner: if you just belive in me,
___i will do anything for you, Sergei fav ppl: it's not hard to obey when
you love the one whom you obey
[Jonah, Sergei, Jackson]
show results: winners never quit
and quitters never win - x
Płeć: klacz Wiek: 8 Lat Rasa: Zangersheide Wzrost: 170 cm Właściciel: Brian Cena: £3150 Doświadczenie w skokach: 114 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 71 Doświadczenie z lonżowania: 61 Kondycja: 101 Szybkość: 103 Klasa startów: Skoki: N
Wysłany: 2016-05-09, 22:33
5
Na szczęście obyło się bez większych problemów, a dalej mogli ruszyć żwawym kłusem, przed siebie. O tam, pewnie się trzymali blisko swojego zastępu, w końcu nie rozsądne byłoby, oddalać się nagle, nie wiadomo gdzie. Wypchnięta do galopu, przeszła do niego nieco zbyt mocno, jednak szybko wyrównując tempo. Klacz była szybka i zwrotna, więc nie miała problemów z zwykłym końmi, wyścigowców jednak, nie dogoni. Długo galopowali na przód, aż do momentu, kiedy musiała nieco odsapnąć. Więc wrócili do stępa, potem kierowali się kłusem, jeszcze długo szli w trasie, z jednym postojem po drodze. Kiedy dotarli na miejsce, klacz była szczęśliwa, bo będzie mogła sobie odpocząć. Po dotarciu, na padok i uwolnienia, ze zbędnego balastu, poszła, w swoją stronę.
_________________
I will fight, I will love ...........I will fight for you
S E N S A T I O N E T • L O V E • M E Zangersheide « Lover Boy x Sevaritza » 170cm
I still have a little space, for explosions, words of contrition
For this anxiety state »Brian Donney
Despite the cuts despite the wounds
Somehow I'm pushing everything forward
»results » documents » gallery »
Somewhere, there is a formula for everything
Nothing is going to surprise me
best » xxx » xxxx Despite the reefs despite the rocks
Despite the hundred-meter waves » ludź » koń
@edit by Delfin ♥ only for Sensationet
Second Chance [Usunięty]
Wysłany: 2016-05-09, 22:35
cztery.
Francesca napisał/a:
.
Parsknąwszy krótko, dalej kroczył spokojnie przed siebie, aż do momentu gdy pojawił się przed nimi most. Wałach niespecjalnie się tym przejął, niejednokrotnie przechodząc przez takie miejsca. Ba, nawet gdyby musiał przejść przez rzekę to i tak by się nie zawahał.
Jednak nie musiał martwić się o nic, gdyż dziewczyna wybrała most. Odważnie ruszając przed siebie, jedynie zerkał na strukturę mostu, nasłuchując jak ten oddaje odgłos jego kopyt. Nieco zdziwiony ruszył kłusem, mocniej akcentując pierwsze kroki. Nie wiedział dlaczego nagle ruszyli szybciej, jednak się dostosował, będąc mocno wyrozumiałym. Zwalniając za kolejnymi nieznanymi końmi, postawił uszy, bacznie się im przyglądając i wędrując dalej niewzruszony.
Płeć: kobieta Wiek: 22 lata Pieniądze: £2525 Punkty doświadczenia: 23 Ujeżdżenie: 16 Obycie z koniem: 10
Wysłany: 2016-05-09, 22:35
Nic nie zrobiła sobie z jego zaczepki, posyłając mu jedynie krótkie spojrzenie i wzruszywszy ramionami, zaśmiała się cicho. Właściwie miała ochotę pokazać mu środkowy palec, przypominając, że niedawno pogardził, ale nie chciała psuć sobie wieczoru.
- A już byś chciał – odparła, odchylając głowę w tył. Zamknęła oczy aby w pełni delektować się ostatnimi promyczkami zachodzącego już słońca, zupełnie niespiesznie analizując gdzie postawić namiot. Dopiero na kolejne słowa Alaina, powróciła spojrzeniem na jego twarz, wzruszając ramionami.
- Zawsze musisz wszystko utrudniać. Zawsze – mruknęła bez grama złości i powoli oderwała się od maski, by rozprostować nogi. Zrobiła parę kroków, wreszcie zaczynając czuć się dobrze we własnej skórze. Niemal natychmiast też nabrała lepszych kolorów, a odpalając fajkę, zaciągnęła się dymem papierosowym.
- Przy fosie – odparła krótko, nie do końca przewidując, że to właśnie tam, przy jeziorze, niedługo będzie najwięcej komarów. Z drugiej jednak strony od czegoś mięli siateczkę przy wejściu, a w samym namiocie, z założenia, spędzą mało czasu. Poza tym... tam było najładniej i nie obchodziły ją sprzeciwy mężczyzny, skoro dał jej już wolną rękę w kwestii doboru miejsca.
- Chodź, Królewiczu... – mruknęła nieco ironicznie z lekkim półuśmiechem i chwyciła złożony namiot w ręce. Ot, nie będzie przecież czekać aż Alain go tam zaniesie, toteż sama rozpoczęła dziarski marsz w stronę wody.
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2016-05-09, 22:38
- Masz rację.- przyznała mu, sama chcąc choć na chwilę oderwać się od problemów i zapomnieć o tym felernym wieczorze, którego skutki odczuwała do teraz. Po paru solidnych godzinach spędzonych na grzbiecie konia nie czuła już swojego tyłka i nóg, dodatkowo odzywały się powoli żebra.
- Patrz bo zarobisz w zęby i nie mów potem, że nie ostrzegałam.- nie zamierzała lądować z nikim innym pod namiotem niż z Tonym, tymczasowo będąc głucha na wszelkie inne zaloty ze strony panów, nawet takiego wciąż przystojnego Bastiana.
Pożegnała się z brunetem, trzymając go za słowo co do wspólnego picia. Sama odprowadziła go wzorkiem, mając chwilowo czas dla siebie. Rozbudzone pragnienie nikotyny odezwało się nie w porę, dlatego też wypaliwszy jedną fajkę położyła się w namiocie tak, że wystawały z niego tylko same nogi przybrane w oficerki, których jeszcze nie zdjęła.
Liczyła na krótką drzemkę i odpoczynek, do połowy skryta w namiocie pozostawała tymczasowo anonimowa, mogą ulżyć swoim styranym nogom i biednemu tyłkowi.
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum