NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Opuszczona, stara chatka
Autor Wiadomość
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-06-10, 10:56   

Minuty upływały potęgując agonalny stan Genevieve nieubłaganie. Tym razem miała pełną świadomość, że już się nie obudzi jeśli zemdleje po raz kolejny. Czuła to instynktownie. Walczyła wiec ze sobą z całej siły zaciskając dłonie w pięści i nie wiedząc, iż jest tak słaba, że nawet dziecko rozprostowałoby jej palce przy odrobinie dobrej woli. Towarzyszące jej zawroty głowy nasilały się, serce biło tak szybko i głośno, że bez problemu mogłaby policzyć jego uderzenia nie sprawdzając w żaden sposób pulsu. W dodatku zaczynała się dusić, coraz ciężej oddychając. Godzina to zbyt dużo i wiedzieli o tym oboje, a poza tym... co będzie później? Ta pozornie prosta, nieśmiała myśl zdominowała czekanie kołacząc się w szparach podświadomości. Nie wiedziała wszakże czy brunet zamierzał zostawić ją tutaj samą na pastwę losu, pomóc jakkolwiek czy po prostu zignorować wszystko i pozbyć się problemu. Nad tym jednak nie mogła się zastanawiać, bowiem utrata nadziei w tym przypadku mogła być równoznaczna ze śmiercią. W końcu tylko ona utrzymywała ją jeszcze przy życiu.
Po mniej więcej czterdziestu minutach usłyszała dzwonek telefonu, czując jak serce zaczyna drżeć. W pierwszej chwili nie otworzyła oczu, zbierając na to siły. W końcu jednak szare, zmęczone tęczówki zawisły na sylwetce Wayforda rozmawiającego przez telefon. Jeśli wziął na głośnik usłyszała tylko ostry, wściekły głos ojca wyobrażając sobie jak miota się po pokoju gościnnym mówiąc, że zapłacił. Chciał ją usłyszeć. Mieć pewność, że jeszcze żyje, acz nie była zdolna do wypowiedzenia ani jednego słowa głośniej niżeli niedosłyszalnym szeptem.
 
     
Anthony Wayford
[Usunięty]

Wysłany: 2015-06-10, 16:53   

W ciągu tych czterdziestu minut wstawał parę razy, przechadzał się nerwowo po chacie, spalając papierosa za papierosem. Czas się drastycznie kurczył, a Tony nieustannie odnosił nieprzyjemne wrażenie, że zaraz go zabraknie. W pewnym momencie jednak zadzwonił telefon, po który od razu sięgnął, odbierając dość chaotycznie. Rzeczywiście wziął rozmowę na głośnik, pozwalając także Genevieve poznać rozwój sytuacji.
- W samą porę - skomentował, nic sobie nie robiąc z podniesionego głosu mężczyzny. - Czekam jeszcze na potwierdzenie, lepiej żebyś nie kłamał - ciągnął, ignorując żądania rozmówcy na ten moment. - Nie jest w stanie rozmawiać, ale żyje. Porozmawiacie niedługo... - mówiąc to, rozłączył się nawet nie czekając na żadną odpowiedź. Nie wiedział jak uzyskać owe potwierdzenie, choć przypomniał sobie teraz, że ktoś miał mieć to wszystko na oku. "Nie zastanawiaj się jak mnie znajdziesz, cały czas mam Cię na oku." Musieli dać mu znać w jakikolwiek sposób, że akcja zakończyła się powodzeniem.
Wsuwając telefon do kieszeni, ukucnął przy kanapie, niejako nachylając się nad dziewczyną.
- Chyba trochę mu na Tobie zależy, co? Ciekawe skąd wziął kasę w tak krótkim czasie - wymruczał, wyginając usta w gorzkim uśmiechu. Raczej na pewno nie zrobił tego legalnie. Skoro tak, to jak mógł być takim idiotą i popełniać po raz drugi ten sam błąd? Kim w ogóle był ten człowiek, że miał "znajomości" w takich kręgach? Kurwa, jakie to wszystko było pojebane.
Podczas gdy zastanawiał się nad tym, co zrobić dalej, telefon zadzwonił ponownie. Tym razem jego własny. Ściągając brwi lekko ku sobie, wyciągnął go z kieszeni i odebrał, chociaż połączenie wychodziło od zastrzeżonego numeru. Nim zdążył cokolwiek powiedzieć, poinformowano go, że pieniądze wróciły i że może zrobić z dziewczyną co chce, bo nikomu nie jest już do niczego potrzebna. W dodatku miał radzić sobie sam, jeśli po drodze wdepnął w jakieś gówno, bo najwyraźniej sam przebieg tej akcji nie był nikomu znany. Brunet jeszcze nie wiedział, że to nie wszystko, bo prawda miała wyjść na jaw dopiero w ciągu najbliższych paru godzin.
Tymczasem musiał coś zrobić z Genevieve, zanim będzie za późno. Po przerwanym połączeniu z powrotem wsunął telefon do kieszeni, po czym wstał i przerzucił przez ramię torbę. Ponownie podszedł do kanapy i nic nie mówiąc, wziął Genevieve na ręce, co nie sprawiło mu większego kłopotu. Była drobna, prawie ginęła mu w ramionach, a w dodatku była całkowicie bezwładna.
- Wytrzymaj jeszcze trochę - rzucił nieco zmienionym tonem głosu, po czym ruszył w stronę drzwi, mocno ją trzymając. Czuł jak krew przesiąka mu przez ubranie, ale nie to było teraz najistotniejsze. Po opuszczeniu domku zaczął iść lasem w stronę pozostawionego w nim auta, co zajęło mu o wiele dłużej, niż gdy przyprowadził tu Genevieve. Otworzył tylne drzwi auta, po czym położył dziewczynę na kanapie. Torbę rzucił na ziemię za siedzeniem kierowcy, po czym usiadł za kółkiem i odpalił, zaraz ruszając i wyjeżdżając z lasu. Gdy znalazł się na drodze zdecydowanie wcisnął gaz, wiedząc, że to tylko wyścig z czasem... /zt
 
     
Genevieve
Mieszkaniec


Płeć: kobieta
Wiek: 19 lat
Podopieczny: Maximus
Wysłany: 2015-06-10, 21:51   

Miała zaburzone postrzeganie czasu leżąc nieruchomo z zamkniętymi oczyma i słuchając głosu ojca. Wiedziała, że być może po raz ostatni ma szansę na wsłuchanie się w jego ochrypłe, głębokie brzmienie, choć w tym wydaniu nigdy szczególnie za nim nie przepadała. W takich chwilach jak ta, to zdawało się jednak nieistotne. Tracąc resztki świadomości zamglonym wzrokiem taksowała mały telefon w dłoniach mężczyzny, błagając w duchu, by rzeczone potwierdzenie nadeszło szybko. Senność oplatała ją coraz mocniej. Tuliła kocem błogości odsuwając ból na bok, choć wciąż bała się poruszyć. Jej mięśnie rozluźniły się wyraźnie, siły opuściły ciało, które przestało już odpowiadać na polecenia mózgu. Nie odwróciła więc głowy, kiedy ukucnął obok i patrząc na jego twarz z całej siły skupiła się na ogólnym sensie wypowiedzi. Na nic więcej nie było jej stać, kiedy już samo mówienie było wystarczająco trudne. W tej chwili jednakże słowa okazały się zbędne, kiedy sama mimika wyrażała strach przed prawdą. Bała się, że znów to zrobił. Wpakował ją i jej matkę w jeszcze większe kłopoty, acz przerastała ją myśl, że mógłby nie zapłacić tych pieniędzy. W tej chwili buzowały w niej sprzeczne uczucia pomiędzy ulgą i pewną formą wdzięczności, a złością czy rozgoryczeniem. W przeciwieństwie do Tonego w pewnym sensie rozumiała położenie ojca, który znalazłszy się pomiędzy młotem, a kowadłem wybrał najszybsze, skuteczne wyjście. Odrzuciła te myśli całkiem szybko wmawiając sobie, że... coś sprzedał. To pierwsze co przyszło jej do głowy i jedyne czego uczepiła się kurczowo próbując oszukać własną intuicję. Było w tym coś przykrego, co próbowała ukryć mimo starań. Bo przecież oszukiwanie samego siebie było chyba najgorszym aktem desperacji, którego dopuściła się dzisiejszego dnia, a wcale nie było ich mało i wcale nie były one zbyt mądre.
Usłyszała dzwonek telefonu chłopaka na nowo zamykając oczy i czekając na coś. Już sama nie wiedziała nawet na co, acz było jej zimno. Cholernie zimno jakby na dworze panowało co najmniej -10 stopni. Nie drżała jednak jakąś cząstką siebie czując, że znów nie opanowałaby bólu. Miała rację. Kiedy wziął ją na ręce jęknęła nawet nie wydając z siebie dźwięku, choć w środku skręcała się w konwulsjach. Na łzy też nie miała już siły, acz oczy wyraźnie oddały to, na co ciało nie miało już wpływu. Podparłszy zbyt ciężką głowę o jego ramię jakoś zniosła dystans pomiędzy chatą, a samochodem dopiero teraz czując jak wielka różnica jest pomiędzy temperaturą ich ciał. On zdawał się wręcz gorący, kiedy ona coraz bardziej przypominała sopel lodu. Słysząc jego głos nie podniosła głowy, nie reagując. To wymagałoby kolejnych sił...
W końcu wywiózł ją z tego przeklętego miejsca. /zt
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2015-06-12, 23:28   

Nieświadomy tego, co działo się tu niespełna kilka chwil temu przyszedł w te okolice z Mią, cały czas trzymając ją za rękę i uśmiechając się szeroko. Po drodze albo się nie odzywał, albo był wyjątkowo małomówny, nie zdradzając ciemnowłosej gdzie idą. Gdy znaleźli się na - dajmy na to - ścieżce nieopodal ów przeklętej chatki, ciemnowłosy zatrzymał się, spoglądając na Mię i uśmiechając się jeszcze szerzej, o ile to w ogóle było możliwe.
- Ładne miejsce, nie? - odparł, po chwili zaczynając wodzic wzrokiem po całej okolicy. Lustrował drzewa, roślinnośc, drewnianą chatkę... i na niej zatrzymał wzrok. Drzwi były szeroko otwarte, co wzbudziło w dwudziestolatku podejrzenia.
Mimo wszystko odwrócił wzrok od 'budynku', znów patrząc się z niemal zafascynowaniem na ciemnowłosą. Może zaraz się zorientuje, że są na miejscu zbrodni? :lol: Romantycznie <3
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-06-12, 23:46   
   Tytuł: Hodowca


....Nie licząc faktu, że co krok potykała się o leżące patyki i kamienie - było zajebiście! Co z tego, że prawie doszło kilka szwów? Co z tego, że te pierwsze powinna mieć zdjęte? A jak trzeba to i Dylan zdejmie!
....- Bardzo... Niczym łóżko - powiedziała, niechętnie musząc się go puścić, bo tu pod prawą nogą się taki korzeń zmaterializował! Magcznym trafem odzyskała równowagę i kontynuowała ten jakże przyjemne spacer. O, pajęczyna! O, pająk wielkości domu dziewiętnastolatki! Nie okazywała jednak po sobie tego swojego nieprzyzwyczajenia do pieszych wędrówek po terenach otwartych, również zatrzymała wzrok na chatce. Niewątpliwie te otwarte drzwi miały coś oznaczać, chociaż Mia nie wiedziała jeszcze co dokładnie. Jedynie po jej plecach przebiegł lodowaty dreszcz, a dłonie stały się równie zimne, ale kto by się tym przejmował, że zaraz na hipotermię zejdzie?
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2015-06-12, 23:58   

Był równie wesoły i zadowolony co jego towarzyszka, co pozwalał po sobie pokazywac za pomocą promiennego uśmiechu. Po spędzeniu kilkudziesięciu - trochę stracił rachubę czasu - sekund w bezruchu i uważnym zbadaniu otoczenia poraz drugi, wznowił marsz, nadal będąc na tyle głupi, by nie zauważyc, że idzie po błocie wymieszanym z cudzą krwią. Jakoś wyjątkowo tego dnia nie zerkał na swoje buty, czy aby się nie pobrudziły - bo jeśli tak, trzeba było się udac do sklepu po nowe, prawda? Również potykał się o te wszystkie korzonki, co średnio trzy minuty prawie nie zaliczając pięknej gleby.
- Byłaś... - a ten kamień to tu tak zawsze leżał? Podobnie jak Mia przed kilkoma chwilami, tak i Dylan był zmuszony puścic jej dłoń, finalnie lądując w kałuży.
Chwila... co? To nie była kałuża. Już miał wstac i się otrzepac, kiedy na swoich dłoniach zobaczył krew. Momentalnie zaczął się cofac, łapiąc łapczywie oddech i starając się uspokoic. Wpadł na drzewo, korzystając z tego, że tak nagle wyrosło mu za plecami i przestraszony, mocno zaniepokojony wzrok zawiesił na Mii.
- Ttto chyba nie jest kkkrew żżadnego zwierz-aczka. - wymamrotał drżącym tonem, czując, że zaraz straci przytomnośc. Odwrócił spojrzenie od dłoni, które pokryte były czerwoną cieczą. Gad noł, dlaczego to się musiało zdarzyc jemu? Osobie, która na widok krwi prawie za każdym razem mdlała?
Utkwił spojrzenie w jakimś jednym, oddalonym punkcie, wykorzystając całą swoją silną wolę, by po prostu nie opaśc z hukiem na ziemię i skrócic sobie męki. Mimowolnie osunął się powoli, nie tracąc kontaktu z drzewem i usiadł na podłożu, nadal opierając się o pień. Pewien, że w tej pozycji nawet po utracie przytomności nie zrobi sobie krzywdy, zmusił się do zerknięcia na swoje dłonie. Rozczapirzył głupawo palce, lustrując uważnie każdy milimetr swoich rąk. Nie mdlej, nie bądź ciotą, nie mdlej.
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-06-13, 00:16   
   Tytuł: Hodowca


....Ten las jest jakiś nawiedzony, wszędzie wyrastają tylko korzenie i kamienie! Zło! Starała się złapać go, gdy leciał co nijak jej wyszło. Przewróciła oczami, zastanawiając się co chciał powiedzieć.
....- Byłam? - Wtem też zauważyła w czym wylądował dwudziestolatek.
....Nie czuła takiej odrazy do krwi, ale widząc jego reakcję wręcz jej się serce łamało. Biedna, kochana ciota! Podeszła do niego, przytuliła, a krew z dłoni wytarła w siebie, nie przerywając jednak pocieszającego misia. A gdzie on dokładnie to wytarł zależało tylko od niego i tych paru centymetrów dzielących strefę A od strefy 51 :lol:
....- Hej, spokojnie. To tylko krew - uśmiechnęła się lekko, chcąc dodać mu otuchy. Pomogła osunąć na ziemię, samą klęcząc przed nim. - Spokojnie... - powtarzała w kółko delikatnym tonem.
....Przypływ adrenaliny sprawił, że nie tylko sama pobladła, ale do głowy na razie jej nie wpadał pomysł, żeby panikować. Wstała i podeszła do przeklętej kałuży. Ta, bo jako humanistka potrafi rozróżnić krew ludzką od zwierzęcą! Obeszła to szukając jakich śladów racic czy łap, ale ku nieszczęści dostrzegała tylko odciski butów. Męskich butów.
....Jeszcze bardziej pobladła, w głowie wymyślając niestworzone historie. Co tu się mogło stać? Coraz ciężej było zachować jej zimną krew, najchętniej uciekłaby stąd i nigdy nie wracała do lasu. Przecież takie miejsce sprzyjało wielu złym uczynkom, poczynając od gwałtu po morderstwo. Pewnie gdyby nie wcześniejsza reakcja Dylana pomyślałaby, że zrobił jej jakiś nieudany żart, ale dobrze wiedziała, że i on był świadom tego, że mogło stać się tutaj najgorsze.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2015-06-13, 10:13   

- Spokojnie? Żarty sobie robisz? - parsknął; nie tylko ton jego głosu, ale także jego ręce drżały. Przestraszonym wzrokiem błądził od 'kałuży', w którą wpadł, przez Mię aż do nieszczęsnej chatki. Czemu musieli przyjśc akurat tutaj? Starał się uspokoic, co wychodziło mu - jak zawsze - beznadziejnie. - Mam na rękach... ludzką krew... a ty mi mówisz... żebym był spokojny?
Akurat wiedział tyle, że barwa ludzkiej krwi nieco różni się od zwierzęcej, więc miał prawo do niepokoju. Poza tym jasna cholera, to nie Mia przez kilokoma sekundami znalazła się prawie cała w kałuży krwi! Jak on wróci do domu? Może zaniepokojonym przechodniom powie, że odbierał poród? Nawet fakt, że Mia wytarła jego dłonie o swoje ubranie nie sprawił, że krew zniknęła z jego rąk - poza tym nie tylko z nich, bo na t-shircie i części spodni też ją miał. Odchylił lekko głowę do tyłu i siedział przez chwilę w milczeniu, uspokajając oddech i w ogóle starając opanowac swój atak ciotyzmu. Spojrzenie utkwił w jakimś punkcie na niebie, uznając, że chmurki są lepszym punktem obserwacji niż poplamione krwią ręce.
- I co teraz? - brakowało jeszcze 'zignorujmy ślady zabójstwa i pójdźmy do domu napic się herbatki'. Te słowa zapowiadały falę głupich, bezsensownych pytań, które Dylan w takiej sytuacji po prostu musiał zadac. Bez tego by się nie obeszło. W ogóle nie przyszło mu do głowy, żeby zadzwonic po policję - z resztą to i tak było niemożliwe, bo nie miał ze sobą telefonu.
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-06-13, 10:41   
   Tytuł: Hodowca


....No jeszcze niech się rozryczy, Mia wtedy całkowicie straci tę resztkę zimnej krwi. Ręce zaczęły się jej trząść, zawłoty głowy równe tym w klubie powróciły. Wzięła głębszy oddech i wstała, wracając do Dylana. Co teraz? Sama chciałaby wiedzieć, bo na tę chwilę w głowie miała pustkę. Wyjęła z kieszeni chusteczki i lodowatymi dłońmi spróbowała jakoś pozbyć się krwi z ubrań dwudziestolatka, co nijak jej wyszło. Powtarzała sobie, że musi się ogarnąć, bo w tej chwili Dylan raczej nie miał jak trzeźwo myśleć.
....- Dobra... Musimy zadzwonić... po... - czy zapominanie najprostszych rzeczy może towarzyszyć histerii? - Po policję - W nieco zwolnionym tempie wyjęła telefon z kieszeni. O, popatrz. Brak zasięgu.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-06-13, 17:30   

Patrol wysłany w celu sprawdzenia miejsca, gdzie według zeznającego doszło do napadu, jechał właśnie wzdłuż lasu drogą prowadzącą do Seaford. Odbierając po drodze ostatnie polecenia oraz dane, rozglądali się po poboczu, szukając jakiegokolwiek punktu zaczepienia. Dopiero po przejechaniu kilku kilometrów coś przykuło ich uwagę, a mianowicie ślady kół wjeżdżające do lasu. Postanawiając sprawdzić ten trop, także wjechali do lasu, jadąc nim tak daleko, jak było to możliwe. Tutaj też urywały się ślady, ale jak się okazało po wyjściu z samochodu - nie był to jedyny trop. Jeden z policjantów od razu zauważył zaschniętą na liściach krew, połyskującą w przebijającym się przez korony drzew słońcu. Wymieniając ze swoim współpracownikiem porozumiewawcze spojrzenia, obaj udali się w głąb lasu w pewnym momencie słysząc czyjeś głosy.
Wypatrując rozmawiających spomiędzy drzew szybko uznali, że ci raczej nie są tymi poszukiwanymi, niemniej postanowili zbadać tę sytuację bliżej, zachowując czujność.
- Co tu robicie? - zapytał jeden z mężczyzn, podczas gdy drugi zaczął rozglądać się po okolicy, także przy uważając chatkę, której drzwi były szeroko otwarte. Spora ilość krwawych śladów jednoznacznie twierdziła o tym, że trafili na słuszne miejsce, ale zanim wezwą wydział śledczy wraz z prokuratorem, muszą zobaczyć co ta dwójka młodych ludzi robi właśnie w tym miejscu...
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2015-06-13, 18:49   

Miał ochotę rzucic Mii 'brawo, Sherlocku', ale uświadomił sobie, że sam zadał na tyle głupie pytanie, by odpowiedź była oczywista. Szkoda tylko, że żadne z nich nie wpadło na to, że w lesie może brakowac zasięgu? Ależ skądże, kto by się przejmował! Oboje teraz chyba wpadli w panikę, co u Dylana objawiało się falą głupich pytań i bezradnością, a Mię prowokowało chociaż do podjęcia jakiś działań. Chyba bardzo rzuca się w oczy to, kto jest większą ciotą w tym związku, prawda? :lol: W pewnej sekundzie usłyszał w oddali głosy syren - początkowo odnosił wrażenie, że to tylko złudne nadzieje, że po prostu chce go usłyszec i sobie go wyobraził, ale wszystko po kilku chwilach się ziściło, policjanci tu stali. Wymamrotał krótkie "dzięki Bogu" i westchnął głęboko. Widac to nie oni potrzebują policji, to policja potrzebuje ich!
- Wąchaliśmy kwiatki. - odparł przesączonym ironią tonem, przewracając oczami i zmuszając się niechętnie do wstania. Przybrał sarkastyczny wyraz twarzy, tak, jak to miał w zwyczaju i zaczął uważnie lustrowac policjantów. Nie czuł się zagrożony, na kilka chwil zapominając o tym, że on był cały w krwi, a jego dziewczyna miała na swojej koszulce ślady tego samego koloru. - A panowie? Może są tu w tym samym celu?
Oczywiście, że nie zamierzał odpowiedziec normalnie. Uznawał to za oczywiste! W końcu dwójka młodych ludzi może wyjśc sobie na spacer do lasu, nie? :lol2:
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-06-13, 19:03   
   Tytuł: Hodowca


....Zdenerwowana rzuciła telefonem, który prawie wpadł do kałuży. No, może jeszcze jej ptak na głowę nasra? To będzie jej najlepszy dzień ever zapewne. Przeklinając (a może warcząc?) pod nosem nie zauważyła przybyłych. Ciągle czując się niepewnie i słabo oparła czoło o kolana, przymknąwszy lekko oczy. To wszystko sen. To wszystko nieprawdziwy, upiorny sen. To nie dzieje się na prawdę. Skoro to nie było realne to jak to możliwe, że czuła ohydny zapach krwi? Ach, to tylko Dylan był cały ufajdany.
....Nie reagowała na nieudolną próbę rozmowy między Dylanem a policją. Ciągle jej się wydawało, że to koszmar i że za chwilę się obudzi. Jakby chcąc się upewnić spojrzała na swoje dłonie, licząc zaraz palce. Pięć. W snach zawsze jest ich więcej. Po jej policzkach spłynęła łza, a za nią następne.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Mistrz Gry


Wysłany: 2015-06-13, 20:22   

- Nie pyskuj, młody, bo trafisz do aresztu na dobę za utrudnianie - do rozmowy wtrącił się dotąd milczący mężczyzna o nazwisku Griffith. Odwrócił wzrok na całą trójkę, mierząc ich surowym spojrzeniem. Na co dzień był milszy, ale namacalne dowody zbrodni diametralnie zmieniły jego nastrój. Tutaj mogło dojść do czegoś jeszcze gorszego i musieli jak najprędzej schwycić sprawcę.
- Więc... - odezwał się Perrone, zaraz odchrząkując. - Zdajecie sobie sprawę, że jesteście na miejscu zbrodni? Skąd się tu wzięliście? Jak długo tu jesteście i czemu oboje jesteście we krwi? Widzieliście coś? - zasypał parę pytaniami, oczywiście po każdym z nich dając im czas na odpowiedź. W tym czasie Griffith postanowił wejść do środka chatki, gdzie zastał wcale nie lepszy widok. Całe główne pomieszczenie było skąpane we krwi, krzesła były chaotycznie poprzewracane. Komuś najwyraźniej bardzo się spieszyło, albo doszło tutaj do szamotaniny. Nie czekając na swojego kolegę, mężczyzna wrócił do radiowozu aby wezwać wydział śledczy.
 
     
Dylan
Mieszkaniec


Płeć: mężczyzna
Wiek: dwadzieścia jeden
Wzrost: 182 cm
Pieniądze: £2010
Wysłany: 2015-06-13, 20:31   

- Spokojnie, panowie. Już. - no dobra, groźba spędzenia nocy w areszcie nie była dla Dylana żadną zachęcającą wizją, więc postanowił tymczasowo sobie odpuścic i byc względnie posłuszny wobec panów policjantów. Względnie. Co mógł poradzic na to, że liczył sobie niespełna 75 kilogramów, miał kruche kości, a sakrazm był w teorii jego jedyną obroną? :<
Korzystając z chwili ciszy między nim, a władzami przeniósł spojrzenie na Mii. No nie, tylko nie to. Skrzywił się, bo miał ochotę podejśc do niej, przytulic, pocieszyc; powstrzymała go jednak przed tym lawina pytań ze strony jednego z mężczyzn, na co również nie zareagował ze specjalnym entuzjazmem. Przewrócił oczami i z bardzo wyraźnym niezadowoleniem na twarzy zaczął zastanawiac się nad odpowiedziami. Mając na uwadze dobro ciemnowłosej tak jakby na chwilę zapomniał o swoim lęku przed krwią, ale ku jego niezadowoleniu sierżant (czy co on tam piastował :lol: ) przypomniał mu o tym nieszczęsnym incydencie.
- Przyszliśmy tu pieszo. Na spacer. Jesteśmy tu może od piętnastu minut. I tak odnośnie tej zbrodni... zdążyłem się zorientowac dopiero wpadając w kałużę świeżej krwi. - zmarszczył czoło, odpowiadając niechętnie i zmuszając się do powstrzymania od jakichkolwiek komentarzy. Na chwilę obecną miał tylko ochotę wrócic do domu, umyc się, zmienic ubrania i zapomniec, ale przez to, że wraz z dziewiętnastolatką weszli na miejsce zbrodni, szybki powrót do domu chyba nie był możliwy.
_________________

oh, Miss Believer :: my pretty sleeper
issiii your twisted mind :: is like snow on the road
your shaking shoulders :: prove that it's colder ss
vii inside your head :: in the winter of dead




we get...colder...as we grow
o l d e r
galeria zdjęć / wizerunek Dylana O'Briena
na wyłączność tylko dla mnie <3

 
     
Mia
Zawodnik
Ujeżdżenie


Płeć: kobieta
Wiek: 25 lat
Wzrost: 164 cm
Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii
Partner: i fall in love too easily

Ostatni trening: teren z Sheridanem
Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan
Pieniądze: £910

Punkty doświadczenia: 194
Skoki: 69
Ujeżdżenie: 80
Cross: 17
Obycie z koniem: 28


Wysłany: 2015-06-13, 20:39   
   Tytuł: Hodowca


....Jeszcze tylko tego brakowało, żeby osądzili za to Dylana i Mię. Chociaż ta druga nie była świadoma tego, o czym oni rozmawiają i w jakiej sytuacji para się znajduje, to na pewno tej sprawy nie poprawiało jej zachowanie. W tym momencie to bardziej ogarnięty był Dylan, bo w dziewczynę uderzyła okropna prawda niczym Titanic w górę lodową.
_________________




loteria Jess '20: darmowa stanówka wybranym koniem
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 8