Płeć: kobieta Wiek: 28 lat Wzrost: 162 cm Zawód: Właścicielka biura projektowego oraz zawodnik w Orchardzie Partner: Now darkness has come to the roses. The fire is reaching the end. I really feel that I'm losing my best friend... Ostatni trening: kwiecień '20 - ujeżdżenie [Hollywood Hell'o] Podopieczny: Femme Fatale & Sensual Seductress & Hollywood Hell'o & Belvedere & Chilli Child & His Highness & Atterupsgaards Armani Pieniądze: £1970 Punkty doświadczenia: 139 Skoki: 38 Ujeżdżenie: 79 Cross: 8 Obycie z koniem: 14
Wysłany: 2016-06-18, 12:09
Pogłaskała go dla otuchy po szyi, Nie winiła go za taki obrót sprawy, choć momentami mogło zdawać się inaczej. Może ze względy na gniew bądź ból? Ciężko to stwierdzić, lecz z pewnością coś jest na rzeczy.
Ból nogi dokuczał coraz bardziej, przeszywał ciało kobiety z szybkością strzały, przy każdym, choćby najmniejszym ruchu. Co prawda stajnia znajdywała się coraz bliżej, dach hali widziała nad koroną pobliskich drzew, lecz nadal czekały ich co najmniej 3 kilometry. Im bliżej się znajdywali, tym słabiej padało, co pozwoliło na nieznacznie szybsze tempo, Krok za krokiem, jęknięcie za jęknięciem i tupot kopyta za tupotem kopyta w ciągu 20 minut pokonali kolejny kilometr, a w tym miejscu widać już było pastwiska. Przystanęła na chwilę by obciążyć nogę. Ból powoli przemijał, lecz nadal nie pozwalał na w pełni normalne funkcjonowanie. Ściśnięte w ciężką kreskę usta wydały się znacznie bledsze, a z ich obojga ciekły strużki wody powodujące malutkie kałuże, w miejscach gdzie deszcz nie dotarł jak m.in pod drzewami.
Zbijając jednak rękę w pięść przez nos i usta kobiety przeleciało świeże morsko-leśne powietrze napawające ją duchem walki, któryż to nakazał w umyśle kobiety ruszenie dalej. Tak też się stało, i w przeciągu godziny (i tak szybko :o) pokonali drogę około 2 kilometrów do centrum stadniny.
/z.t
_________________
.......................................... ....................................BUT THE STORY IS THIS
.............................She’ll destroy with her sweet kiss.
I kiss your eyes and thank God we're together
And I just wanna stay with you forever, forever and ever, xxx h e a v e n...g o n n a...h a t e...m e
.......I'll seek you out, flay you alive. One more word and you won't survive
.............Ruth Oksana Allen × Architect and interior designer × 02.01.1994
Sweet talk with a hint of sin begging you to take me Devil underneath your grin, sweet thing, bet you play to win. .............× maybe no one, maybe two ×
.............TO LOVE AND TO FUCK ...........................a n d t o o n l y s e e o u r s e l v e s
Dear Dália, Richi and April, never lose yourself, hold your head up high
Remember that you're like nobody else. Wasted times I spent with someone else. She wasn't even half of you.
................. × Aurelie × Alexis × Mary Anna × Friedrich ×
Now there's no p o i n t in placing the blame and you should know I suffer the same.
You only see what your eyes want to see, ex. Seth Allen .......How can life be what you want it to be?
Płeć: ogier Wiek: 6 lat Rasa: KWPN Ostatni trening: 12.04.2020 - ujeżdżeniowy - Jess Właściciel: Jessie Cena: £4150 Doświadczenie w skokach: 100 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 105 Doświadczenie z lonżowania: 32 Kondycja: 67 Szybkość: 68 Klasa startów: WKKW: 3*
Wysłany: 2016-06-19, 14:18
Zmęczony i przemoknięty stąpał obok Ruth, uważając by nie zrobić jej jeszcze większej krzywdy. Tempo było dla niego zdecydowanie zbyt wolne, co sprawiało, że jego irytacja rosła. Nie okazywał jej jednak otwarcie, dzielnie kontynuując ich nużącą podróż. Co jakiś czas przystawał na chwilę, czekając, aż Trenerka się do niego doczłapie. Wtedy robił kolejne kroczki swoim tempem i w ten sposób powtarzał cykl w kółko.
Płeć: mężczyzna Wiek: 28 lat Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone Pieniądze: £75
Wysłany: 2016-06-22, 19:44
Wspaniałe uczucie wstąpiło w jego umysł. Pęd ogiera, szum fal rozbijających się o klif, świst wiatru w uszach powodowało, że napięcie schodziło z jego ciała. Siwek mógł czuć, jak mięśnie chłopaka rozluźniają się, a rudy staje się mniej spięty i współpracuje z koniem. Dopiero wtedy poczuł przyjemność z jazdy, z chwili. Uśmiechnął się w duchu czując, jak złe emocje odchodzą gdzieś w cień. Ale pozostają tam. Jakby jego dusza była ciemną uliczką, ale teraz latarnia mocniej zaświeciła, przez co Seth poczuł się spokojniej i bezpieczniej. Cień jednak nie mógł zniknąć przez światło. Teraz jednak cieszył się z chwili.
Dał biec siwkowi swoim tempem kolejny kawałek, ale przed nimi zamajaczył jakiś uskok w ziemi. Prawdopodobnie była to jakaś naturalna, wydrążona w ziemi wodna rynna, którą spływało błoto z pobliskich łąk podczas deszczu. Była jednak ona dość głęboka i nierówna, Seth nie chciał aby ogier narażał swoje stawy na bieganie po dziurach, i gdy zbliżyli się do "przeszkody" dał mu sygnał do skoku. Pozwolił, aby Boy sam odmierzył kroki do skoku. Wykonał bardzo elegancki, jak na niego, pół siad.
_________________
Welcome to the jungle it gets worse here everyday
Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
You can have anything you want but you better not take it from me
imię: We been dancin' with
Mr. Brownstone {Seth Lionel}
dla przyjaciół: But that old man he's a real mothafucker [Lio, Rudy, Eron]
Welcome to the jungle, we got fun n' games
We got everything you want, honey we know the names
We are the people that can find, whatever you may need
If you got the money, honey we got your disease
przyjaciele: Don't evertry to tell me
How much you care for me {Vivianne, Matthew}
miłość: I know that you can love me
When there's no one left to blame
(heroina, alkohol, hardrock)
ex: Cause nothin' lasts forever
And we both know hearts can change
..........................................................x x x xx
Rezerwuję wizerunek Axla Rose ||Gallery xxxxx xx
You know where you are?
You're in the jungle baby,
You're gonna die!
Płeć: ogier Wiek: sześć Rasa: koń holsztyński Ostatni trening: Odznaka - próba skokowa [Yukio, 25.02] Właściciel: Mia Cena: £3400 Doświadczenie w skokach: 160 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 91 Szybkość: 100 Klasa startów: Skoki: C
Wysłany: 2016-06-25, 13:39
Boyowi taka zmiana schematu treningu definitywnie zrobiła dobrze, co okazywał nie tylko poprzez liczne oznaki radości jak wesołe rzucanie łbem czy ogólne rozluźnienie, ale także jako posłuszeństwo wobec jeźdźca. Był typem wierzchowca, który musiał być stale czymś zajmowany i stale dostawać nowe zadania, gdyż znudzony uciekał się do wielu głupich pomysłów; mimo wszystko, jak na młodego konia był raczej stosunkowo jezdny i pod doświadczonym, umiejętnym jeźdźcem, szybko zaprzestawał prób urozmaicenia sobie treningu. Taka jak już mówiłam, postępując w sposób "ekonomiczny" i przerzucając się na tryb oszczędzania energii, obrał sobie jedno, mocne tempo które utrzymywał przez cały czas, bo sam bieg był dużo mniej męczący bez konieczności ciągłego wydłużania i skracania wykroku. Nie bez powodu z dłuższych i bardziej wymagających parkurów zjeżdżają jeźdźcy i konie wręcz zlani potem.
Naturalnie zauważył swojego rodzaju przeszkodę, która niewiele różniła się od tych, z jakimi miał do czynienia podczas przejechanych torów crossowych. Chociaż z założenia był typowym skoczkiem i od WKKW trzymał się z daleka, to zdążył liznąć zarówno crossu, jak i ujeżdżenia - w obu wypadkach z powodzeniem plasując się na czele stawki. Dlatego też wizja skoku przez tą niecodzienną przeszkodę nie przeraziła go, więc odruchowo zaczął szukać dystansu, a gdy takowy udało mu się wymierzyć, po minimalnym wyciągnięciu ostatniej foulee przed samym skokiem, odbił się z impetem, ale ekonomicznie do góry, przelatując przez niewielki rów i zostawiwszy po sobie niewielki zapas, lądując po drugiej stronie z krótkim parsknięciem.
_________________
CONTENDROBOY a refined athlete of outstanding quality
ambitious, talented, well-trained, a true fighter around courses
high level of training. placed 1.25 m, a scopey showjumper ready
for 1.40 m and more, eye-catching and always keen to please
Płeć: mężczyzna Wiek: 28 lat Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone Pieniądze: £75
Wysłany: 2016-06-27, 12:45
Skok udał się wyśmienicie. Seth, zadowolony z konia, pogładził go po szyi, gdy już wylądowali na ziemi. Opadł w siodło i złapał równowagę. Poprowadził go dalej galopem, ogier sam mógł wybrać tempo - jemu na tym nie zależało. Nikt ich tu nie oceniał ani niczego nie narzucał.
Scieżka prowadziła na wprost, ale on nakazał ogierowi skręcić w lewo, na klif wystający w spienione morze, 20 metrów nad taflą piany. Poprosił o kłus i skrócił wodze na kontakt, gdyż tu już nie było tak bezpiecznie i przyjemnie. Zatrzymał ogiera na środku uskoku, po 4 metry od każdej z krawędzi i spojrzał na wściekłe morze. Emanował z niego spokój i zamyślenie. Ogier mógłby go w jednej chwili zabić, płosząc się bądź ponosząc i zrzucając rudego prosto w morską przepaść.
_________________
Welcome to the jungle it gets worse here everyday
Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
You can have anything you want but you better not take it from me
imię: We been dancin' with
Mr. Brownstone {Seth Lionel}
dla przyjaciół: But that old man he's a real mothafucker [Lio, Rudy, Eron]
Welcome to the jungle, we got fun n' games
We got everything you want, honey we know the names
We are the people that can find, whatever you may need
If you got the money, honey we got your disease
przyjaciele: Don't evertry to tell me
How much you care for me {Vivianne, Matthew}
miłość: I know that you can love me
When there's no one left to blame
(heroina, alkohol, hardrock)
ex: Cause nothin' lasts forever
And we both know hearts can change
..........................................................x x x xx
Rezerwuję wizerunek Axla Rose ||Gallery xxxxx xx
You know where you are?
You're in the jungle baby,
You're gonna die!
Płeć: ogier Wiek: sześć Rasa: koń holsztyński Ostatni trening: Odznaka - próba skokowa [Yukio, 25.02] Właściciel: Mia Cena: £3400 Doświadczenie w skokach: 160 Doświadczenie w ujeżdżeniu: 33 Doświadczenie z lonżowania: 28 Kondycja: 91 Szybkość: 100 Klasa startów: Skoki: C
Wysłany: 2016-07-01, 11:17
Zaraz po wylądowaniu na ziemi wznowił wcześniej narzucone tempo galopu, strzygąc uszami radośnie w odpowiedzi na pochwałę. W przypływie euforii przez chwilę znacząco przyspieszył, wydłużając swoją foulee najbardziej, jak tylko potrafił przy tej ilości energii i ukształtowaniu terenu, ale po chwili zwolnił do spokojniejszego galopu, nie chcąc by zmęczenie wzięło nad nim górę zbyt wcześniej. Nieco niechętnie, aczkolwiek stosunkowo posłusznie przeszedł do kłusa, strzygąc uszami w reakcji na niecodzienny dźwięk morskich fal obijających się o klif. Oddychając przez szeroko otwarte chrapy, zatrzymał się w odpowiednim miejscu, rozglądając się po nim uważnie; nigdy do tej pory nie miał do czynienia z morzem, stąd też wyglądał na lekko zaniepokojonego. Mimo braku poczucia całkowitego bezpieczeństwa w tym miejscu nie drgnął, a spokój jeźdźca stopniowo przechodził na siwka, który z każdą kolejną sekundą spędzoną w tym miejscu wyciszał się i nie próbował się już wiercić czy robić innych, typowych dla siebie głupich rzeczy. Teraz ogier najzwyczajniej w świecie czekał na jakiś bardziej konkretny sygnał, niezupełnie wiedząc co powinien w tej sytuacji zrobić.
_________________
CONTENDROBOY a refined athlete of outstanding quality
ambitious, talented, well-trained, a true fighter around courses
high level of training. placed 1.25 m, a scopey showjumper ready
for 1.40 m and more, eye-catching and always keen to please
Płeć: mężczyzna Wiek: 28 lat Właściciel: We've been dancin' with Mr. Brownstone Pieniądze: £75
Wysłany: 2016-07-01, 22:53
Nie działo się nic. Fale z hukiem uderzały o brzeg klifu, ale można się było do tego przyzwyczaić. Nastrój był dość sielankowy. Niebo na horyzoncie stawało się groźnie fioletowe, połacie nieba od czasu do czasu spowite było srebrnym błyskiem nadchodzącej burzy, jednak ten widok wydawał się być bardziej relaksujący niż budzący niepokój. Seth czuł się zajebiście. Trzymał wodze w jednej ręce, drugą położył na udzie. Odetchnął głęboko, wdychając morskie powietrze. Widok jak z filmu.
Aaren miała rację.
Rudy nie zastanawiał się nad tym w tej chwili, ale siwek był wspaniałym ogierem pod teren i z pewnością jeszcze nie raz zabierze go na taką wyprawę. Z czasem zawrócił siwka i poprowadził go w stronę stajni.
zt
_________________
Welcome to the jungle it gets worse here everyday
Ya learn to live like an animal in the jungle where we play
If you got a hunger for what you see, you'll take it eventually
You can have anything you want but you better not take it from me
imię: We been dancin' with
Mr. Brownstone {Seth Lionel}
dla przyjaciół: But that old man he's a real mothafucker [Lio, Rudy, Eron]
Welcome to the jungle, we got fun n' games
We got everything you want, honey we know the names
We are the people that can find, whatever you may need
If you got the money, honey we got your disease
przyjaciele: Don't evertry to tell me
How much you care for me {Vivianne, Matthew}
miłość: I know that you can love me
When there's no one left to blame
(heroina, alkohol, hardrock)
ex: Cause nothin' lasts forever
And we both know hearts can change
..........................................................x x x xx
Rezerwuję wizerunek Axla Rose ||Gallery xxxxx xx
You know where you are?
You're in the jungle baby,
You're gonna die!
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat (20.03.1997) Wzrost: 186 cm Pieniądze: £1595
Wysłany: 2016-08-22, 23:23
Chłopak milczał przez większość trasy, tylko czasami dzieląc się z jasnowłosą jakimiś spostrzeżeniami, lub odpowiadając na jej pytania. Właściwie nie wiedział jaką drogą idzie. Stale kierował się w stronę morza, ale nie myślał nad tym w jaką część otoczenia trafi. Zupełnie mu to jednak nie przeszkadzało, a skoro nie słyszał protestów ze strony Chloe, uznał że jej również nie robi to różnicy. W końcu więc dotarli na klif. Nie zastanawiał się nad tym, czy to dobre miejsce, lecz nawet gdyby to robił, pewnie i tak doszedłby do wniosku, że mimo wszystko nic nie może się stać. A przecież zdarzyć może się wiele...
- Życzysz sobie jakieś specjalne miejsce? - spytał, odwracając się w stronę dziewczyny. Jeśli wybrała jakikolwiek skrawek terenu, który mogliby zająć, chłopak ruszył w wyznaczonym kierunku. W przeciwnym razie, sam wybrał jakieś miejsce, lecz nie dbał o to jaki będzie się z niego rozciągać widok czy o bezpieczeństwo.
- Niestety kocyka nie mam, więc będziesz musiała usadzić swoje szanowne cztery litery na ziemi - mruknął beznamiętnie i poruszył lekko ramionami. Wkrótce sam przykucnął, uprzednio zdejmując plecak i odkładając go ostrożnie na ziemię. Odsunął go i zaczął wyjmować z niego butelki. Przed obliczem jasnowłosego stanęło kilka piw, jakieś niezbyt wyszukane wino i litrowa butelka wódki.
- Co wybierasz? - spytał rozbawionym tonem, zerkając na Chloe od dołu.
_________________ .
______________There was nothing inside
____________The memories left abandoned _______________There was nowhere to hide
_____________Theashes fell like snow
_______________________. .....NEW DIVIDE..... .
________________znajomi: I'm tired of being what youwant meto be
__________________Aiden Craven, Ryann O'Riordan
___________przyjaciele: Why does every goodthing _____________have to end? Chloe Hodder
_____________wrogowie: everything that you thought I would __________be has fallenapart right in front of you, name
_______________pms:can't you see thatyou're ________________smothering me holding too tightly[ 1 ] _____________partnerka: I changed a man I thought I'd
_______________ _neverbe, Chloe Hodder
____-----_____
_______________________And the groundcavedin ____________________________between where we were standing ____________________Andyour voice was all I heard,
_________________________that I get what I deserve.
Płeć: kobieta Wiek: 20 lat [1.01.2000] Wzrost: 170 cm Pieniądze: £4400
Wysłany: 2016-08-22, 23:38
Nie przeszkadzało jej milczące oblicze chłopaka, niemal cały czas miała zapchaną buzię tą bułką, której nie mogła zmęczyć. W sumie skonsumowała dwie bułki, którymi zapchała się na tyle, aby zaraz zacząć leniwie ziewać z pełnym żołądkiem.
Przymykając co jakiś czas powieki delektowała się zapachem morza i jodową bryzą, która przyjemnie wysycała i napełniała płuca. Tak więc oboje milczeli wlokąc się nad morze w swoim towarzystwie, bez większego celu, bez zajmującej rozmowy, po prostu szli w swoim towarzystwie.
- Nie mam wygórowanych wymagań, wystarczy mi jakikolwiek skrawek trawy czy połamanego drzewa.- posłała mu uśmiech spoglądając pod nogi, trawa nie była niczym złym dopóki nie była mokra. - Spoko mój pański tyłek nie będzie miał nic przeciwko żyznej glebie.- zaśmiała się niemal od razu siadając na trawie tuż po tym jak spojrzała czy nie ma tam żadnych kamieni lub szkła.
- Hmm taki wybór, że aż muszę się zastanowić.- zażartowała spoglądając na bogatą ofertę barmana Tomka. - Jestem za winem.- nawet jeśli tanie to zawsze mogło dobrze smakować, siadając po turecku zdjęła swój plecak kładąc go obok siebie.
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat (20.03.1997) Wzrost: 186 cm Pieniądze: £1595
Wysłany: 2016-08-24, 21:10
- W takim razie wino - mruknął pod nosem, uśmiechając się przy tym nieznacznie. Pozostawił butelkę jakiegoś niezbyt wyszukanego wina, natomiast całą resztę trunków z powrotem schował do plecaka. Tam były bezpieczniejsze, istniała mniejsza szansa na to, że ulegną zniszczeniu. Chłopak ostatnimi czasy miał sporego pecha, dlatego ciągle musiał mieć się na baczność, jeśli nie chciał czegoś ponownie schrzanić. Odłożywszy plecak na bok, usiadł na miękkim podłożu, wzdychając krótko. Z niewielkiej kieszonki, znajdującej się z przodu plecaka wyjął składany nóż, który tym razem miał posłużyć przy pomocy otwierania wina. Pytanie czemu nosił ze sobą taki nóż? Raczej bez konkretnego powodu. Po prostu czasem się przydawał i jasnowłosy miał tego pełną świadomość. Naciął nim odrobinę korek, a później namierzył spojrzeniem jakiś patyk, wyglądający na mocny i sięgnąwszy po niego, nieco zaostrzył jego koniec. Wbiwszy ostrugany patyk w korek, chwilę się z nim posiłował, aż w końcu butelka została otwarta. Zadowolony z udanej operacji, schował wspomniany nóż. Nie starał się wyjmować pływającego w trunku korka, dobrze wiedząc, że to nie ma prawa się udać.
- Mamy jeden, mały problem - rzucił niezbyt optymistycznie, spoglądając na dziewczynę. - Kieliszków przy sobie nie noszę - oznajmił, podsuwając butelkę bliżej towarzyszki. Nie zawsze był uprzejmy, ale czasem zdarzało mu się takim być - szczególnie dla osób, które choć trochę polubił. Sam zaś wyjął swoją e-fajkę i zaciągnął się nią parokrotnie, by ostatecznie wypuścić tak gęsty i duży kłąb dymu, który na dłuższą chwilę przysłonił mu jasnowłosą.
- Palec już nie boli? - spytał, szczerząc się od ucha do ucha.
// wybacz, ale usypiam ._.
_________________ .
______________There was nothing inside
____________The memories left abandoned _______________There was nowhere to hide
_____________Theashes fell like snow
_______________________. .....NEW DIVIDE..... .
________________znajomi: I'm tired of being what youwant meto be
__________________Aiden Craven, Ryann O'Riordan
___________przyjaciele: Why does every goodthing _____________have to end? Chloe Hodder
_____________wrogowie: everything that you thought I would __________be has fallenapart right in front of you, name
_______________pms:can't you see thatyou're ________________smothering me holding too tightly[ 1 ] _____________partnerka: I changed a man I thought I'd
_______________ _neverbe, Chloe Hodder
____-----_____
_______________________And the groundcavedin ____________________________between where we were standing ____________________Andyour voice was all I heard,
_________________________that I get what I deserve.
Płeć: kobieta Wiek: 20 lat [1.01.2000] Wzrost: 170 cm Pieniądze: £4400
Wysłany: 2016-08-24, 23:06
Obserwowała z uwagą to jak Thomas sięga po wino, jak wypakowuje je z plecaka uważając na to aby nie stłuc kolejnych butelek. Na pierwszy rzut oka nie było w tym nic interesującego, niemniej jednak takie obserwowanie najprostszych czynności przynosiło Chloe pewną satysfakcję, w ten sposób uczyła się wiele o człowieku. Jej uwadze nie umknął nóż, zerknęła na srebrną taflę, która zaiskrzyła w promieniach słońca. Nie odrywała wzroku od pomysłowości chłopaka, który zdawał się doskonale wiedzieć co robi, uśmiechnęła się szerzej widząc, że Hayden odniósł sukces. Klaszcząc w dłonie z uznaniem spojrzała na twarz Tomka. - Brawo złota rączko.
Słysząc słowa jasnowłosego uniosła wyżej brwi, przyglądając się uważnie i oczekując dalszej części zdania. - To chyba nie problem? Mogę pić z gwinta.- posyłając mu pokrzepiający uśmiech odebrała od niego butelkę i skinęła mu z podziękowaniem głową. Później przytknęła szyjkę do ust, przechylając wino i zaczynając je sączyć powoli. Wypiła parę sporych łyków i przekazała butelkę chłopakowi sama oblizując zwilżone trunkiem wargi.
- Nie, już nie. Czasem tylko jeszcze trochę przeszkadza w pracy bo staram się na niego uważać.- odpowiedziała mu uśmiechem, kładąc się plecami na trawie i wbijając spojrzenie w błękit nieba, które w Anglii zazwyczaj było przysłonięte ciemnymi chmurami.
- A jak tam twoja shisha?- zapytała będąc niemal pewna, że kupił nową.
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat (20.03.1997) Wzrost: 186 cm Pieniądze: £1595
Wysłany: 2016-08-25, 16:46
- Złota rączko - powtórzył drwiąco, poddając jawnym wątpliwościom swoje umiejętności majsterkowicza. Umiejętność otwierania zakorkowanych butelek w warunkach polowych to jeszcze nie powód, by twierdzić, że chłopak potrafi więcej. Chociaż sztuczki podobne do tej wychodziły mu nadzwyczaj dobrze. Zapewne mniej zachodu byłoby, gdyby zwyczajnie odłamał szyjkę butelki, ale wtedy żadne z nich nie napiłoby się trunku, bowiem nie posiadał kieliszków, zaś wątpliwym było picie z wyszczerbionego dookoła szkła.
- O tym już się przekonałem - odparł z aprobatą, kiwając lekko głową. - Ostrzegam tylko na wypadek, gdybyś jednak zmieniła zdanie i postanowiła oskarżyć mnie o brak kultury - wymruczał, spoglądając badawczo w kierunku dziewczyny. Po chwili na jego obitą twarz wpełzł mozolnie delikatny uśmiech, który jednocześnie urwał ten temat. Kiedy chwycił butelkę, zerknął przelotnie na swojego elektrycznego papierosa, którym niechętnie się dzielił. Dziś postawił jednak na wyjątki. Wyciągnął rękę z e-fajką do jasnowłosej i unosząc pytająco brwi, niemo zapytał czy aby nie chce skorzystać. Jeśli dziewczyna przyjęła propozycję, oddał jej przedmiot, o który chodziło. W innym wypadku schował fajkę do kieszeni. Sam zaś zajął się winem.
- Zakładam, że nie byłaś w szpitalu - odparł, po chwili sącząc słodkie wino. Podobno takie wchodziło najszybciej. W przeciwieństwie do dziewczyny nie skorzystał z możliwości położenia się na trawie. Oparł się jedynie ręką i westchnął ciężko, mimowolnie zerkając na jasne niebo, którego nie przysłaniała żadna chmura.
- Jak tamta to nie wiem, wylądowała w koszu - wzruszył ramionami, po chwili upijając jeszcze jeden łyk wina i zerkając na Chloe. - Ale ta nowa ma się całkiem nieźle - rzucił zadowolony. Odłożył butelkę na bok, nie broniąc dziewczynie jeśli tylko chciała po nią sięgnąć.
- Trzeba ją wypróbować, bo jak na razie tylko stoi w kącie - zauważył elokwentnie, lecz daleki był od zrywania się i pędzenia do domu. Był to po prostu luźny pomysł, który mógł zostać zrealizowany kiedykolwiek... byle nie teraz.
- W ogóle przypuszczałabyś, że ostatnim razem byliśmy aż tak głośno? Wydawało mi się, że rozmawialiśmy w miarę cicho, a kiedy poszłaś sąsiadka mnie zaatakowała - uśmiechnął się mimowolnie na samo wspomnienie tej sytuacji. Jeszcze nie widział tej staruszki tak niezadowolonej. - Potem musiałem słuchać jej wykładu - rzucił rozbawionym tonem, nie powstrzymując szerszego uśmiechu.
_________________ .
______________There was nothing inside
____________The memories left abandoned _______________There was nowhere to hide
_____________Theashes fell like snow
_______________________. .....NEW DIVIDE..... .
________________znajomi: I'm tired of being what youwant meto be
__________________Aiden Craven, Ryann O'Riordan
___________przyjaciele: Why does every goodthing _____________have to end? Chloe Hodder
_____________wrogowie: everything that you thought I would __________be has fallenapart right in front of you, name
_______________pms:can't you see thatyou're ________________smothering me holding too tightly[ 1 ] _____________partnerka: I changed a man I thought I'd
_______________ _neverbe, Chloe Hodder
____-----_____
_______________________And the groundcavedin ____________________________between where we were standing ____________________Andyour voice was all I heard,
_________________________that I get what I deserve.
Płeć: kobieta Wiek: 20 lat [1.01.2000] Wzrost: 170 cm Pieniądze: £4400
Wysłany: 2016-08-25, 23:20
- Ten uśmiech ma mnie ostrzec przed tym, że tak naprawdę masz dwie lewe ręce?- zaśmiała się nie mogąc pozostawić tego bez komentarza, w przypadku tej dwójki to Chloe mogła uchodzić za miano "złotej rączki", w końcu to ona pracowała w warsztacie samochodowym i przywracała do życia prawdziwe wraki.
Sposobów na otwarcie butelki było wiele, ale ten był chyba najmniej inwazyjny, a co najważniejsze wino pozostało w całości i wciąż nadawało się do picia.
- Nie jestem księżniczką.- uśmiechnęła się szeroko w stronę jasnowłosego podnosząc się i podpierając na łokciach z tyłu, przyjrzała mu się uważniej kiwając głową na boki pobłażliwie. - Prędzej to Ty mnie oskarżysz o brak kultury niż ja Ciebie.- posyłając mu zawadiackie spojrzenie przez chwilę jeszcze wpatrywała się w niego, następnie uciekając wzorkiem gdzieś dalej. Ocknęła się dopiero w momencie, w którym zaproponował jej fajkę, wahała się dłuższą chwilę.
- Rzuciłam jakiś rok temu, ale się skuszę.- tak naprawdę paliła tradycyjne fajki ale raczej okazyjnie, po e-fajkę sięgała zazwyczaj od znajomych, sama nie decydując się na taki wydatek, wolała przeznaczyć pieniądze na coś bardziej niezbędnego niż fajki, nawet te elektroniczne.
Pociągnęła parokrotnie fajkę, podziękowała i oddała mu ją delektując się przyjemnym smakiem liquida oraz nikotyny, która przynosiła ze sobą rozkosze poczucie beztroski i zatracenia.
- W szpitalu? Nie, no co Ty. Jestem dużą dziewczynką.- no powiedzmy, że dużą ale przecież Thomas nawet nie miał pojęcia o tym ile ma lat. - No proszę, czyli znalazłeś jej godną następczynię?- uśmiechając się sięgnęła po butelkę, z której powoli zaczęła sączyć słodkie wino.
- Proponuję opakować ją od razu w folię bąbelkową.- unosząc łuk brwiowy spojrzała na reakcję chłopaka i jeśli choć tylko trochę się uśmiechnął, sama wybuchła śmiechem nie potrafiąc się powstrzymać. Alkohol powoli zaczynał rozrzedzać jej krew i co raz prężniej krążyć w żyłach.
- Głośno?- aż podniosła się do pozycji siedzącej zaciekawiona słowami Tomka, odstawiła butelkę z winem, sugerując mu, że teraz jego kolej. - To zabrzmiało co najmniej tak jakbyśmy uprawiali seks czy coś w ten deseń. Samą rozmową jej przeszkadzaliśmy?- szerzej otwierając zielone oczy spojrzała z niedowierzaniem na twarz chłopaka. - Ten babsztyl pomimo wieku wciąż musi dobrze słyszeć, albo ma zajebisty aparat słuchowy.- zaśmiała się.
Płeć: mężczyzna Wiek: 20 lat (20.03.1997) Wzrost: 186 cm Pieniądze: £1595
Wysłany: 2016-08-25, 23:55
- Może nie tak całkowicie lewe, ale... sama widziałaś - zaśmiał się, raczej nie ukrywając swoich niszczycielskich zdolności. Nie było się czym chwalić, ale przecież teoretycznie tego nie robił. Jedynie ostrzegał przed swoimi możliwościami, które dziewczyna chyba już zdążyła poznać. To nie tak, że nie nadawał się kompletnie do niczego. Zwyczajnie nie interesowało go majsterkowanie, więc nie próbował poprawiać swoich umiejętności w tej dziedzinie. W zupełności wystarczyło mu to, co już wiedział i umiał. Więcej do życia nie było mu potrzebne. Zresztą nikt, kto ma tyle pieniędzy w garści, nie przejmowałby się czymś zepsutym. Albo szybko by to wymienił, albo zapłacił profesjonaliście za naprawę. I Thomas postępował właśnie tak.
Uśmiechnął się nieco ironicznie i przekręcił lekko głowę, wysłuchując słów jasnowłosej. Już na pierwszy rzut oka nie wyglądała na typ księżniczki, ale przecież pozory nierzadko mylą. A czasem poglądy i zachowanie zmienia się pod wpływem środowiska lub innych wydarzeń.
- Że niby chłopiec z bogatej rodziny to książątko, tak? - rzucił uszczypliwym tonem, po chwili śmiejąc się pod nosem. - Gdybym nie był sobą to pewnie bym cię o to oskarżył - zażartował, nie kryjąc swojego rozbawienia. To, że pochodził z bogatej rodziny nie było żadną tajemnicą. Nie chwalił się tym, ale z czasem ten fakt sam wychodził i wcale się go nie wypierał, a bo i po co? Większą tajemnicą owiane były konflikty młodego Haydena i właściwy powód, dla którego przeprowadził się do tego miasta. Na szczęście to nie czas ani miejsce na takie opowieści.
- To nic takiego - wzruszył lekko ramionami, oddając jasnowłosej papierosa. Dawniej zdarzało mu się palić zwykłe papierosy, ale odkąd przerzucił się na elektrycznego, innych nie dotyka. Kiedy Chloe zajmowała się e-fajką, on sięgnął po wino i wypił kilka łyków. Nie spieszył się. Pora właściwie nie była już aż taka młoda, ale do wieczora również było dość sporo czasu. Otrzymawszy elektryka z powrotem, zaciągnął się nim ostatni raz, nim schował go do kieszeni. Odchrząknąwszy cicho, spojrzał na dziewczynę.
- Duża to ty sobie możesz być - mruknął ponuro, niczym starszy brat, karcący młodszą siostrę. Rzeczywiście nie wiedział ile dziewczyna ma lat. Jedyne, co było mu wiadomo to to, że nie jest jeszcze pełnoletnia, a więc z całą pewnością miała mniej niż 18. To jednak w niczym mu nie przeszkadzało, choć z reguły wolał trzymać się osób w swoim wieku lub starszych.
- Godną, a w dodatku bardziej wypasioną - przyznał z uznaniem. Jak wspominałam, ta shisha miała o dwa wężyki więcej i była większa. Różniła się również kolorem, ale to już poboczna sprawa. - Postaram się to zrobić, jak tylko wrócę do domu - obiecał, uśmiechając się szeroko. Zaśmiał się pod nosem i pokręcił głową, wciąż nie zapominając w jak głupi sposób pozbył się poprzedniej shishy.
Kiwnął głową, potwierdzając pytanie dziewczyny. Przypatrywał się jej zbulwersowanej twarzy i uważnie wysłuchiwał jej słów, aż do momentu, w którym wspomniała o seksie. Wówczas parsknął niepohamowanym śmiechem.
- Jesteś aż taka głośna podczas seksu? - spytał ironicznie, wciąż się śmiejąc. Oprzytomniał dopiero po dłuższej chwili. Pokręcił z niedowierzaniem głową i westchnął ciężko, zabierając butelkę wina, którym zwilżył gardło.
- Nie mów „babsztyl” - zaprotestował, choć nadal poprzez żartobliwy ton. - Gdyby nie ta kobieta chyba umarłbym z głodu, albo czegoś... - zaśmiał się, nie potrafiąc znaleźć dodatkowego argumentu. Prawda była taka, że chłopak nie miał nic przeciwko staruszce. Mimo, że czasem była nachalna i wtrącała się w nieswoje sprawy, to z niejednej opresji Tomka wyciągnęła. No i częstowała tymi swoimi obiadkami i ciastkami własnej roboty.
_________________ .
______________There was nothing inside
____________The memories left abandoned _______________There was nowhere to hide
_____________Theashes fell like snow
_______________________. .....NEW DIVIDE..... .
________________znajomi: I'm tired of being what youwant meto be
__________________Aiden Craven, Ryann O'Riordan
___________przyjaciele: Why does every goodthing _____________have to end? Chloe Hodder
_____________wrogowie: everything that you thought I would __________be has fallenapart right in front of you, name
_______________pms:can't you see thatyou're ________________smothering me holding too tightly[ 1 ] _____________partnerka: I changed a man I thought I'd
_______________ _neverbe, Chloe Hodder
____-----_____
_______________________And the groundcavedin ____________________________between where we were standing ____________________Andyour voice was all I heard,
_________________________that I get what I deserve.
Płeć: kobieta Wiek: 20 lat [1.01.2000] Wzrost: 170 cm Pieniądze: £4400
Wysłany: 2016-08-26, 00:27
- Widziałam.- zawtórowała mu śmiechem nie potrafiąc się powstrzymać, chyba nie znała bardziej niezdarnej osoby w swoim życiu niż właśnie Tomcio - dwie lewe łapki, choć sama nie grzeszyła ostrożnością. Mechanikiem nie została z wyboru, łączyło to się z jej pasją, której niestety nie mogła kontynuować, stąd też zajęła się naprawianiem pojazdów, co przynosiło nawet dobry zarobek. A pieniędzy nigdy nie miała pod dostatkiem, dlatego dbała o nie jak mogła i pracowała tyle godzin ile była w stanie wytrzymać.
- Tego nie powiedziałam, księciuniu.- zażartowała zwracając się do niego pieszczotliwie, oblizała wargi uśmiechając się szeroko i żywym spojrzeniem zielonych ślepi wodziła wzrokiem po roześmianej twarzy kompana. - Nic nie zrobiłam, jestem niewinna panie władzo.- podniosła łapki do góry, pokazując, że nic w nich nie ma. A po chwili chwyciła za butelkę, upijając z niej kolejny łyk, była osobą pełną kontrastów i wielu sprzeczności, więc takie zachowanie w jej wypadku było normą.
Zdążyła zauważyć, że chłopak posiadał pieniądze, nie obchodziło to jej jednak pod żadnym względem. Nie patrzyła nikomu na portfel i skupiała się głównie na charakterze danej osoby, jej osobowości i podejściu do życia. Thomas nie był zarozumiały i to w głównej mierze odróżniało go od większości nastolatków w jego wieku, którzy mieli dostęp do kasy rodziców. Nie wnikała też w to dlaczego mieszkał sam, tak po prostu było i tyle.
- No właśnie jestem duża i radzę sobie sama doskonale.- oprócz tego, że nie znał dokładnej cyfry przedstawiającej jej wiek, nie wiedział też przecież o tym, że praktycznie wychowywała się sama i niezwykle szybko musiała się usamodzielnić i dorosnąć. Może właśnie przez to niektórym mogła wydawać się starsza niż rzeczywiście była.
- To musisz mnie jej przedstawić skoro jest taka wypasiona.- posłała mu znaczący uśmiech, jednocześnie dając do zrozumienia, że liczy na zaproszenie w przyszłości. Może przy kolejnym spotkaniu nie pozbawią jej życia, co byłoby bardzo prawdopodobne, gdyby Tomek zastosował sie do rad Chloe.
- To czy jestem głośna zależy nie tylko ode mnie.- zaśmiała się poruszając porozumiewawczo brwiami w górę i w dół. Sięgnęła po wino, gdy tylko jasnowłosy odstawił butelkę, zaczęła ją sączyć przez dłuższą chwilę, zaraz odstawiając na ziemi. - Z resztą chyba sam wiesz jak to wygląda, czy mam Ci wytłumaczyć?- podpuszczała go będąc ciekawą tego czy udzieli odpowiedzi i jeśli tak to jakiej.
- Nawet jedzenia nie potrafisz sobie zrobić?- zapytała nie dowierzając w to co słyszy. - Dwie lewe rączki jak nic.- zaśmiała się wymachując swoimi łapkami tak, że wyglądały jakby były z gumy i nieprzydane do niczego.
- Mogę nauczyć Cię gotować, ale boję się, że spalimy kuchnię z Twoim talentem.- nieco uszczypliwie podeszła do temat, ale robiła to tylko dlatego, że chciała się z nim podroczyć, a w dodatku darzyła go sympatią w specyficzny sposób.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum