NSFW




Poprzedni temat «» Następny temat
Wrzosowisko
Autor Wiadomość
Jessie
Zawodnik
Ujeżdżenie
Mrs. Wrens


Płeć: kobieta
Wiek: 27 lat
Wzrost: 168 cm
Zawód: żona bogatego mężczyzny :P
Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah

Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo
Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno
Pieniądze: £4270

Punkty doświadczenia: 635
Skoki: 200
Ujeżdżenie: 249
Cross: 77
Wyścigi: 4
Obycie z koniem: 105


Wysłany: 2016-04-06, 20:21   
   Tytuł: Hodowca


Po dwóch minutach odpoczynku zebrała z powrotem wodze, przywracając gniadą do poprzedniego ustawienia dzięki odpowiedniej pracy dosiadu oraz ręki. Korzystając z jej skupienia, postanowiła wprowadzić dziś naukę zwrotów na przodzie. Mogło się to okazać problematyczne przede wszystkim z tego względu, że jak dotąd nie stawiała przed Argent zadań tego typu. Przed chwilą co prawda przypomniała jej, że od łydki można też ustępować (zmniejszając i zwiększając średnicę koła), ale tym razem wyzwaniem była nieruchomość. Zatrzymała postawioną na pomocach klacz do stój, by po paru sekundach przesunąć lewą łydkę za popręg i docisnąć ją do boku, tym samym prowokując do ustąpienia zadem w prawo. Ogółem zadaniem Argent było obrócenie się o 360 stopni, wokół nieruchomych przednich kończyn (w sensie tylko zad zakreśla okrąg, przody obracają się w miejscu). Na ten moment jednak chciała od niej tylko jeden czy dwa kroki. Jeśli odruchowo chciała ruszyć do przodu, Jess zamknęła rękę, blokując ją i po chwili ponowiła próbę, aż do uzyskania pożądanego efektu. Nawet za wspomniany krok czy dwa została nagrodzona chwilą przerwy oraz klepaniem po szyi.
Owe ćwiczenie ponowiła jeszcze parę razy, nie prosząc dziś o więcej niż o obrót o 90 stopni.
Na tym zakończyła dzisiejszy trening i skierowała się do stajni kłusem, dopiero w połowie drogi przechodząc do stępa. /zt
_________________




 
 
     
Red Star d'Argent
WKKW'ista


Płeć: klacz
Wiek: 8 lat
Rasa: koń holsztyński
Wzrost: 160 cm

Ostatni trening: Skokowy z Hayley.
Właściciel: Hayley Wright
Cena: £2900

Doświadczenie w skokach: 51
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 50
Doświadczenie z lonżowania: 50
Kondycja: 70
Szybkość: 71
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-04-17, 16:49   

Nić porozumienia zawarta między nimi sprawiła, że kobyła bez oporów wróciła do poprzedniego ustawienia. Była całkowicie nieświadoma tego, co Jess dla niej przygotowała, więc początkowo całkowicie nie rozumiała, o co jej dokładnie chodzi. Zatrzymała się w wyznaczonym miejscu i skierowała uszy do tyłu, nie chowając ich jednak w czarnej jak smoła grzywa. Przy pierwszej próbie nauki tego manewru holsztynka rzeczywiście chciała ruszyć do przodu, ale szybka reakcja kobiety uniemożliwiła jej to. Zastrzygła uszami, kilkukrotnie jeszcze próbując jakoś uniknąć tego ćwiczenia, dopiero przy trzeciej próbie ulegając naciskowi łydek amazonki, robiąc pierwszy krok w bok, z nieruchomymi przodami, z kolejnymi sekundami robiąc kolejne. Jak na pierwszą próbę wyszło jej to dość płynnie, biorąc pod uwagę, że nigdy wcześniej nie miała do czynienia ze zwrotami. Przy następnych próbach szła już zdecydowanie chętniej i lepiej, przodami mniej-więcej nie ruszając się z miejsca.
Gdy tylko amazonka stwierdziła, że wystarczy i pora wracać do stajni, Argent mimowolnie zaprotestowała, ale finalnie skierowała się w wybranym kierunku.

zt
_________________

kalendarz adwentowy - anulowanie zrzutki na kolejnych zawodach WKKW (próba skokowa)
 
 
     
Misza
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 34 lata (29.12.1982)
Rasa: Ponoć człowiek.
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1570

Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2016-08-03, 22:52   

Gdy tylko minęli już ostatnie budynki stajni Michael skrócił odrobinę wodze, chcąc wejść na subtelny kontakt z pyskiem swojej podopiecznej, głównie w ramach dodatkowego zabezpieczenia. Co prawda, w dalszym ciągu umożliwiał kasztance obniżenie szyi, rękę miał w końcu dość elastyczną, niemniej chciał zwiększyć zarówno jej pewność siebie jak i własną; w końcu obydwoje nie znali terenów, które otaczały stajnię (nie licząc ostatniego rajdu, który w sumie był dość ciekawą zabawą). Tak czy owak, na razie mężczyzna utrzymywał Charm w aktywnym stępie, wybierając jedną ze ścieżek oznaczonych jako „szlak konny”. Trzeba było przyznać, że pogoda im dopisywała, słoneczko jeszcze świeciło, chociaż pora nie była najwcześniejsza, a temperatura była naprawdę przyjemna. Ewidentną zaletą jazdy w późniejszych godzinach (ale przed zmrokiem) był mniejszy natłok much. A brak skwaru sprawiał, że ładniej było przeprowadzić kondycyjny trening z wierzchowcem, chociaż dzisiejszy trening miał być też w pewnym stopniu „zapoznawczą” wycieczką, a jak na razie widoki były naprawdę imponujące. Co prawda, Michael musiał uważać na standardowe „obiekty powodujące dekoncentrację u koni”, czyli nisko wiszące gałęzie z zielonymi listkami, na które jego podopieczne patrzyła łakomym wzrokiem, a przynajmniej tak on przeczuwał. Nie chciał jednak, by kasztanka dostała opinię okolicznej kosiarki :lol2: Z racji zaplanowanego dłuższego terenu, tym razem zamierzał stępować dłużej niż dziesięć minut. Zresztą specjalnie ubrał kamizelkę odblaskową; na wypadek gdyby wrócili w dość późnych, zmierzchowych godzinach. W końcu taką atrakcję również trzeba było zaserwować wierzchowcowi, który w ciemnościach widział zdecydowanie lepiej niż jeździec, ale jak na razie również dla Miszy wszystko było doskonale widoczne. Po pewnym czasie Michael skrócił mocniej wodzę, wchodząc na większy kontakt z kobyłą, ze względu na zmianę krajobrazu. Nie byli jeszcze na wrzosowisku (zresztą, mężczyzna zapomniał po drodze spytać się o drogę, ale wierzył we własną orientację… w terenie), ale na jednej z leśnych ścieżek, a on nie chciał, by ruda wyskoczyła nagle z pod siodła i wróciła samotnie do stajni.
_________________
Rezerwuję wygląd Matt'a Bomera.
 
     
Charmeur
WKKW'ista
I am your own Rollecoaster


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat [22.05.2010]
Rasa: Koń Westfalski
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Naomi
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 69
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 69
Kondycja: 68
Szybkość: 69
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-08-04, 22:16   

Poproszona o wejście na wędzidło, mocniej zaczęła kroczyć silnym zadem, pchając się nim mocno do przodu, żuła metal w pysku pieniąc się przy tym obficie. Lekka na ręce i pracująca grzbietem strzygła bystro rudymi radarami na boki, czarnymi ślepiami jednocześnie lustrując otoczenie.
Gęsty płomienny ogon obijał się leniwie o stawy skokowe kasztanki, która poparskując głośno obserwowała uważnie każdy krzaczek i każde drzewo, niezwykle uważnie i ostrożnie poruszając się w terenie. Nie zaczepiała kopytami o żaden korzeń lub kamień, poruszając się z niebywałą gracją i sprytem.
Bystrym spojrzeniem wodziła po wszystkich wiszących gałązkach, próbując je zaatakować, gdy tylko miała je w zasięgu paszczy. Sięgając wysoko nosem, złapała w zęby gałązkę, zaczęła ją żuć niosąc piękną wiązankę w zaślinionym pysku. W pewnym momencie spięła się mocniej i drygnęła w momencie, gdy wiatr mocniej zakołysał gałęziami drzew, furcząc głośno zaczęła caplować wielkimi ślepskami wpatrując się w krwiożerczą matkę naturę. Czując mocniejszy kontakt, wyraziła swoje niezadowolenie zaczynając gęstym ogonem smagać swoje zgrabne pośladki. Spojrzała na długą i szeroką drogę przed sobą, próbując mocniej napierać na wędzidło. Śpieszyło jej się strasznie stąd też próbowała ruszyć kłusem i wyszarpać wodze z ręki swojego jeźdźca. Pokazując wreszcie schowane w rudej grzywie małe rogi ;>.
Miała charakterek i to wcale nie taki łagodny jak mogłoby się wydawać, próbowała w tej chwili zdominować Miszę i nie chciała za nim odpuścić, podskakując niemalże w miejscu, w pewnym momencie wyrwała galopem, bez względu na to czy mężczyzna próbował ją zatrzymać. Niestety instynkt był silniejszy, a chęć wyrzucenia z siebie nadmiaru energii przewyższyła wszystko inne. Mocno ruszając do przodu zdawała się nie reagować na żadne próby zatrzymania.
_________________
 
     
Misza
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 34 lata (29.12.1982)
Rasa: Ponoć człowiek.
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1570

Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2016-08-04, 23:16   

Gdy Charmeur uznała, że za każdym krzakiem czają się mordercze listki-ninja mężczyzna pogładził ją lekko po łopatce, w ramach dodania otuchy. Przemawiał do niej cicho, uspokajająco, chcąc by skupiła się na nim, a nie na olbrzymiej dawce bodźców z zewnątrz. Niemniej, gdy tylko rozpoczęła swoje strajki dociążył mocniej jej zad poprzez lekkie odchylenie się do tyłu, na początku poprzez dwie trzysekundowe półparady próbując przypomnieć jej o obecności jeźdźca na grzbiecie. Mimo wszystko, Michael nie spodziewał się, że jego podopieczna powtórzy wyczyn z rajdu i ponownie wystrzeli przed siebie galopem. Zaklął cicho, tym razem nie zamierzając gonić jej tak długo, jak się zmęczy. Rozpoczął działania od półparady, potem zamknął łydki, dosiadem mocno obciążał zad i regularnie działał wstrzymująco-odpuszczającą wodzą, dodając do tego standardowe, w pełni spokojne mimo zaistniałej sytuacji „prrrr”. Gdy poczuł jakąkolwiek reakcję ze strony kobyły (chociażby pod postacią odchylenia zgrabnych uszysk do tyłu) od razu prawą wodzą zaczął pulsować, chcąc ją zgiąć w potylicy, a zewnętrzną napiął, by nie wygięła się za bardzo. Lekko używał wodzy, prawa łydka (jako wewnętrzna) pilnowała kierunku i również wymuszała na klaczy wygięcie, natomiast zewnętrzna ograniczała zad. Dosiad również jednostronnie obciążający, by dobitnie podkreślić rudej, co ma teraz zrobić. W razie potrzeby dwie-trzy półparady pod rząd (nie przejmował się, że kasztanka może się od tego nadmiernie skrócić, później mógł jeszcze pracować nad rozluźnieniem), ponowna próba przejścia do kłusa, a jeśli dalej nie pomogło, następny wjazd na woltę. Wolał się wstrzymać od strzelania po pysku Charmeur, w końcu nie na tym miała polegać współpraca. Jeżeli jego działanie przyniosło skutki (jeśli nie, to do bólu i znudzenia powtarzał procedury) i przeszła do kłusa, to później nastąpiła ta sama kombinacja, by ta przeszła do stępa. Tylko i wyłącznie po to, by udowodnić jej, że to on dyktuje tempo, a nie ona. Po paru krokach i jednej wolcie sygnał do zakłusowania. Od razu dynamicznie, ale też w pełni kontrolowanie. A żeby nie było tak różowo, rozpoczął również serię przejść, z kłusa do stępa i na odwrót, chcąc jej przypomnieć, jak istotna jest praca zadu.
_________________
Rezerwuję wygląd Matt'a Bomera.
 
     
Charmeur
WKKW'ista
I am your own Rollecoaster


Płeć: klacz
Wiek: 9 lat [22.05.2010]
Rasa: Koń Westfalski
Wzrost: 175 cm
Właściciel: Naomi
Cena: £1650

Doświadczenie w skokach: 69
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 68
Doświadczenie z lonżowania: 69
Kondycja: 68
Szybkość: 69
Klasa startów: WKKW: 1*

Wysłany: 2016-08-10, 23:10   

Na nic się zdały łagodzące temperament rudej bestii zabiegi Miszy, Charm wiedziała swoje i z pewnością te listki-ninja chciały ją pożreć w całości. Zdawała się być całkowicie zaślepiona nie tylko strachem ale i zwierzęcym instynktem, który najpierw kazał uciekać, a dopiero później obejrzeć się za siebie i sprawdzić przed czym tak właściwie miała uciekać.
Niechętnie dawała się przytrzymać poprzez półparady, które teraz były zbyt subtelne wobec ogromu energii i siły jaka kryła się w tym na pozór filigranowym i subtelnym ciałku. Nie można było odmówić jej elegancji, wdzięku i uroku osobistego, ale też i zaciętości oraz charakterku. Z samego początku była naprawdę idealnym koniem, w końcu zapłacił za nią nie byle jakie pieniądze, ale teraz pokazywała swój charakterek, a może tak naprawdę sprawdzała swojego właściciela i to na ile jej pozwoli?
Osadzając ją mocniej na zadzie zyskał jedynie mocniejsze zaangażowanie tyłu i jego podstawienie, nie dając za wygraną Charm nadal parła przed siebie dynamicznym galopem, nie wykazując żadnych oznak zmęczenia. Żadne przytrzymania i półparady nie działały, przynajmniej do momentu w którym wygiął jej łeb w bok i wprowadził na woltę, mimowolnie będąc wrażliwą na łydki odbiła w bok, wchodząc na woltę. Wygięła ciało w zgrabny łuk dysząc ciężko, finalnie przeszła do kłusa cała zapieniona na pysku i oddychająca niespokojnie.
Daleko jej było jednak do stania w miejscu, gdy tylko Misza mocniej ją przysiadał i brał na siebie Charm zaczęła przysiadać na zadzie i próbować się wspinać, była tak rozemocjonowana, że naprawdę niewiele w tej chwili do niej docierało. Zdenerwowana cała drżała z wrażenia ostatecznie poddając się woli właściciela. Przejścia kłus-stęp wykonywała płynnie i chętnie chociaż wciąż była ogromnie czuła na łydki i każde mocniejsze ich przyciśnięcie skutkowało tym, że próbowała ruszać galopem.
_________________
 
     
Alexander Sahajev
Człowiek beton.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31 lat.
Pieniądze: £5845

Punkty doświadczenia: 22
Wysłany: 2016-08-15, 19:49   

Zaraz po wyprowadzeniu młodego ogiera ze stajni, Alexander skrócił nieco wodze utrzymując ciągły, acz subtelny kontakt z kasztanem. Na początku postawil na stęp, w końcu przecież dopiero będą opuszczać zabudowania, a nie chciał, żeby Dai spłoszył się w trakcie jakiegoś szybszego chodu i zaczął odstawiać cyrki. Z drugiej strony w zasadzie Alex nie spotkał się jeszcze z żadnym nerwowym czy agresywnym zachowaniem ogiera, ale wolał go jeszcze lepiej poznać, zanim będą bawić się w galopy wśród płotów i innych skupionych koni. Nie trwało długo jak nieco poluzował wodze i dał w zasadzie młodemu trochę wolną rękę (a może kopyto) co do postawy. Nie zbierał go, ani nie próbował kierować, po prostu. Droga była, po lewej płot, po prawej płot, a przy okazji można nieco zaufania poćwiczyć, no to czemu by nie skorzystać?
W zasadzie Rosjanin nie wiedział gdzie do końca gdzie oni w ogóle pojadą, bo jakoś nie miał szczególnego punktu do którego chciałby zmierzać. Co śmieszniejsze, mimo, że jest tu od dłuższego czasu nie znał praktycznie terenow wokół stadniny, więc czas chyba nadrobić zaległości.
Gdy wyjechali już na otwarty teren, dał mu delikatną łydkę do kłusa, wcześniej pewniej lapiąc wodze i balansując stopami w strzemionach w celu lepszego ich ułożenia. Nie lubił siodeł innych niz wyścigowe, no ale skoro trza takie, to trza.
_________________
О чем ты говоришь со мной?


rosyjski beton o imieniu Alexander.
31 || dżokej

    >> podopieczni: Daiquiri
    >> treningi: 2
    >> osiągnięcia:

1 msc / Daiquiri / 1000m
1 msc / Daiquiri / 1000m


без приема.
 
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2016-08-15, 20:36   

Wyjścia poza stajnię wciąż były dla Daiquiriego olbrzymią nowością, toteż od pierwszych metrów okazywał ogromne przejęcie. Szedł co prawda stępem, ale jakże nerwowo - nieustannie rozglądał się na boki, tłocząc powietrze do płuc przez szeroko rozwarte nozdrza, którymi charakterystycznie furkotał. Każdemu krokowi towarzyszyło rytmiczne stukanie podkową o bruk, które dość często ulegało załamaniu rytmu - przykładowo gdy kasztan czegoś się spłoszył i w efekcie gwałtownie skrócił krok, by zaraz wrócić do wcześniejszego tempa.
Paradoksalnie ulżyło mu dopiero po wydłużeniu wodzy - zrozumiał wówczas, że najwyraźniej nie ma się czym przejmować i parsknął przeciągle, naraz lekko obniżając głowę. Wciąż jednak był bardzo czujny i zorientowany na otoczenie. Wkrótce znaleźli się na otwartym terenie, którego widok na nowo pobudził kasztana - od razu podniósł głowę, a na łydkę odpowiedział nader energicznie, niemal wyskakując spod jeźdźca do przodu. Ostatecznie szedł bardzo aktywnym i dość niechlujnym kłusem, opierając się wędzidłu i niekoniecznie myśląc o Alexandrze.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Alexander Sahajev
Człowiek beton.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31 lat.
Pieniądze: £5845

Punkty doświadczenia: 22
Wysłany: 2016-08-17, 12:46   

Z dnia na dzień coraz bardziej lubił tego konia, naprawdę. Dopiero teraz nawiązywali więź, ponieważ od niedawna był w jego posiadaniu, lecz im dłużej z nim przebywał tym bardziej podobał mu się jego temperament i podejście do wszystkiego. Należało brać do niego zdecydowany dystans, z racji jego wieku, ale z pewnością za rok, może dwa zrobi sie troszkę dojrzalszy, a wtedy to już całkowicie będzie cud, miód i orzeszki.
Szczerze, Alexander akurat lubił dawać koniom wolną rękę co do tego co chcą robić, jeżeli nie dotyczyło to toru wyścigowego. No cóż, może i je rozpuszczał, no ale co on poradzi, że taki miał już charakter. Uniósł się lekko w strzemionach kiedy przeszli do kłusa, jedną ręką trzymając wodze, a drugą za grzywę kasztana. Ot tak, z wyścigowego przyzwyczajenia. Tempo dawał w sumie do wyboru ogierkowi, jednakże kiedy ten chciał przyspieszyć do szybszego niż kłus, szybko ściągał go do pionu, przypominając mu o swojej obecności. A tak, to póki co mogli podziwiać widoczki otwartych terenów.
_________________
О чем ты говоришь со мной?


rosyjski beton o imieniu Alexander.
31 || dżokej

    >> podopieczni: Daiquiri
    >> treningi: 2
    >> osiągnięcia:

1 msc / Daiquiri / 1000m
1 msc / Daiquiri / 1000m


без приема.
 
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2016-08-18, 15:40   

Czując zmianę w dosiadzie Alexandra, poczuł jeszcze więcej swobody. Automatycznie przyspieszył kłus, ale na pewno nie równało się to poszerzeniu wykroku - stawiał drobne, szybkie kroki, przez co jego chód bardzo wybijający. Niestety albo i stety był mały, co przekładało się na jakość jego chodu, ale przecież jest wyścigowcem, a nie dresażystą... Dopóki potrafił osiągnąć zwrotną prędkość w galopie, nikomu raczej nie przeszkadzało jego drobienie w stępie i kłusie. Takie pędzenie w aktualnym chodzie zdecydowanie ćwiczyło jego kondycję. Już po paru minutach jego oddech stał się nieco szybszy, ale wciąż równy. Jeżeli natomiast chodzi o temperaturę ciała, to naturalnie wzrosła odrobinę, ale jeszcze daleko było mu do spocenia się lub zasapania się. Był wyraźnie podekscytowany i napięty, jakby w oczekiwaniu na galop, którego podświadomie spodziewał się w niedalekiej przyszłości. Był przecież stworzony po to, aby biegać i było to po nim widać gołym okiem - im szybciej i więcej się ruszał, tym lepiej się czuł.
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Alexander Sahajev
Człowiek beton.


Płeć: mężczyzna
Wiek: 31 lat.
Pieniądze: £5845

Punkty doświadczenia: 22
Wysłany: 2016-08-23, 11:34   

Oczywiście, że Alexander nie będzie sprawdzał jego umiejętności dresażowych. Jedyne co trzeba pilnować, to tego by ten koń galopował na dobrą nogę a nie tego, jak stawia nogi w kłusie, no bez przesady. Za to lubił wyścigi, były proste. I konie wyścigowe na swój sposób też były proste, tak więc nie będzie wymagał od niego za wiele prócz poruszania się naprzód, bo go się nie da zepsuć.
Mężczyzna uważnie obserwował jak zmienia się teren wokół nich, a łąki zamieniają się powoli w niewysoki i rzadki las prowadzący zapewne na dalszą część łąk, ew. jakieś pola. Drzew nie było w tym miejscu dużo, tak więc zapewne zaraz dotrą do granicy i wtedy zagalopują. Chociaż... dał delikatną łydkę ściągając wodze po czym nakierował konia wzdłuż leśnej ścieżki, kto wie, może nawet uda się poskakać przez jakieś niewielkie powalone drzewa. Choć nie wiem czy Rosjanin jest samobójcą czy nie, bo zbytniego doświadczenia w skokach to on nie ma.
_________________
О чем ты говоришь со мной?


rosyjski beton o imieniu Alexander.
31 || dżokej

    >> podopieczni: Daiquiri
    >> treningi: 2
    >> osiągnięcia:

1 msc / Daiquiri / 1000m
1 msc / Daiquiri / 1000m


без приема.
 
 
     
Misza
Jeździec zaawansowany


Płeć: mężczyzna
Wiek: 34 lata (29.12.1982)
Rasa: Ponoć człowiek.
Wzrost: 172 cm
Pieniądze: £1570

Punkty doświadczenia: 14
Wysłany: 2016-09-04, 12:17   

Charmeur napisał/a:
...

No cóż, kobieta zmienną jest, czyż nie? Misza na razie nie wyglądał na złego, czy też przerażonego... może gdzieś tam odezwała się lekka irytacja, ale starał się być w miarę możliwości wyrozumiały ze względu na wiek podopiecznej. Dlatego ponownie zaczął do niej cicho przemawiać, a także co parę kroków wykonywać woltę. Łydki praktycznie odstawił, nie chcąc nadmiernie kusić rudej bestii, a także w miarę możliwości starał się przejść na dłuższą chwilę do stępa. Jeśli się udało - pogładził pannę po szyi, starając się dotrzeć do jej spanikowanego umysłu. Cóż, najwyraźniej będą musieli częściej chodzić w tereny, by oswoić nieco kasztankę z różnego rodzaju widokami. Oprócz wolt zaczął również dodawać chodzenie wężykiem, serpentyny, by ponownie uzyskać uwagę klaczy. Starał się ją teraz utrzymać w stępie, niemniej w razie zakłusowania zmniejszał po prostu średnicę wykonywanych figur, by utrudnić jej wyrwanie się spod kontroli. W końcu jednak na odcinku pd górkę poprosił ją o kłus. Przesunął swój ciężar do przodu, by nieco ułatwić jej zadanie, jednak jeśli zaczynała kombinować, ponownie siadał w siodło, nie chcąc dopuścić do kolejnego zrywu. Z górki również kłusem, ewentualnie stępem, jeśli nie potrafiła jeszcze utrzymać równowagi w żywszym tempie podczas zjazdu. Na prostej drodze kłus, co jakiś czas ponownie prosił ją o wykonanie jakieś figury. Używał półparad, ale nie bez opamiętania - w końcu nie chciał, by nadmiernie się skróciła. W miarę możliwości Michael starał się utrzymywać coraz delikatniejszy kontakt z jej pyskiem, jednak w razie problemów ponownie go wzmacniał. Kolejne dwa kilometry ponownie przejechał na zasadzie stępo-kłusa + figury, nie chcąc jeszcze galopować z rudą. Niemniej powoli układał w myślach miejsce, gdzie będzie mógł to rozpocząć i uznał, że zacznie od jakiegoś wjazdu pod górkę, by na początku zagalopowania mieć nieznacznie większą kontrolę nad rudą, która wyraźnie wyrywała się do przodu. Póki co czekał jednak, aż klacz rozluźni się bardziej, zamiast chodzić sztywno i łypać ślepiami na boki. Teoretycznie jego spokój powinien działać na podopieczną, ale znali się jeszcze zbyt krótko, by Charmeur w pełni uznała go za przewodnika i osobę godną zaufania. No cóż, mieli czas.
_________________
Rezerwuję wygląd Matt'a Bomera.
 
     
Daiquiri
Wyścigowiec


Płeć: ogier
Wiek: 3 lata
Rasa: Pełna krew angielska
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: karuzela - 05.2020
Właściciel: Eviline Rodriguez
Cena: £4650

Doświadczenie w skokach: 7
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 10
Doświadczenie z lonżowania: 10
Kondycja: 178
Szybkość: 177
Klasa startów: reasonable runner

Wysłany: 2016-09-10, 21:28   

Ogier także uważnie śledził zmiany zachodzące w okolicy, ale okazał się być na tyle odważnym, by nieustannie iść do przodu w jednym tempie. Czując delikatną łydkę nie kazał jeźdźcowi długo czekać i płynnie przeszedł w galop, pozostając jednak w jego roboczym tempie. Był chyba nieco onieśmielony tą nowością, jaką był galop po lesie, a także pozbawiony konkurentów. Oba te czynniki sprawiły, że jak na folbluta galopował spokojnie, uważnie stawiając nogi na nierównym podłożu. Oczywiście poproszony o szybsze tempo, na pewno by się przed nim nie zawahał - szczególnie po wyjściu na otwartą przestrzeń. Jeżeli chodzi o skoki, mogły się okazać ciekawym doświadczeniem. Daiquiri, jak można było się tego domyślić, nigdy przedtem nie skakał, ale do nowości zwykle podchodził chętnie i odważnie. Może nie będzie tak źle, jeżeli rzeczywiście staną przed takim wyzwaniem?
_________________

MINĘ CIĘ NA OSTATNIEJ PROSTEJ


 
     
Scarlett
Jeździec zaawansowany
drama fucking queen


Płeć: kobieta
Wiek: 23 lata
Wzrost: 167 cm
Pieniądze: £4500

Punkty doświadczenia: 12
Ujeżdżenie: 10
Obycie z koniem: 2

Wysłany: 2017-05-26, 16:38   

Nie miała ochoty wybierać się z gniadym na najbardziej utarty, leśny szlak, na którym nietrudno było natknąć się na inną parę czy nawet cały zastęp. Jako miejsce pierwszej randki z Corleone upatrzyła sobie malowniczy obszar zapełniony wrzosowiskami. Całość położona była w okolicy lasu więc gdyby fioletowy krajobraz miał im się znudzić, zawsze można było odbić w bok i skierować się właśnie w stronę lasu, chociaż przy tej pogodzie i o tej porze dnia (załóżmy późniejsze popołudnie, tak, że słońce nie świeci zbyt mocno ale dalej jest obecne na nieboskłonie, tylko już trochę niżej) ze swojej strony mogła raczej ręczyć, że godzinny teren po tych właśnie okolicach na pewno się jej nie znudzi.
Całą drogę do wrzosowisk prowadziła Olshanskyego w stępie na dłuższej wodzy, aczkolwiek nie znając ogiera postanowiła zostawić sobie jednak jakiś tam kontakt no i oczywiście czujność, której jednak nie myliłabym ze spięciem, bo w siodle czuła się dobrze i pewnie, po prostu nie odlatywała myślami nie wiadomo jak daleko, zawsze w jakimś stopniu zostawała skupiona na skoczku i jego reakcjach. Przed wjechaniem na wydeptaną ścieżkę pomiędzy wrzosami poprosiła gniadego subtelnie o zatrzymanie aby móc sprawnie podpiąć popręg jeśli jeszcze istniała taka konieczność. Dopiero po tym zaprosiła konia ponownie do stępa, posyłając go właśnie na na razie w miarę prostą drogę pomiędzy bujnie rosnącymi wrzosami, nie mogąc się przy tym powstrzymać od cichego westchnienia zachwytu.
- Tobie też się tu podoba? - Spuściła na chwilę wzrok na końską głowę, której swobody na razie nie chciała ograniczać. Zaraz jednak przeniosła spojrzenie z powrotem na fioletowe połacie rozciągające się przed nimi, pamiętając, że nie może się za bardzo rozmarzyć. Z gniadym chciała dziś dużo stępować, jako że Luczek zasugerował, że taka próba rozluźnienia Corleone na pewno mu się przyda, a nawet jeśli miałaby nie odnieść szałowego efektu, to na pewno nie zaszkodzi. Scar pilnowała więc aktywnego tempa, korzystając głównie z dosiadu, łydkami owszem posyłała czasem wyraźniejszy impuls jednakże starała się bardziej nadawać nimi kierunek niż tempo.
_________________


REMEMBER THE MOMENT
y o u.. l e f t ..m e ..a l o n e
and broke every promise you ever made?



i was an ocean ; lost in the open
nothing could take the .p a i n. away

» nie jestem 'ruda', włosy można zmienić | mówią mi scar «
» bezwzględny czas nie oszczędza nas ; męczy bije zjada pieprzy | 23 lata «

I THINK WE'RE DOOMED
and now there's no way back

» życie to ściema ; przyjaciele nie istnieją | wymyśliłam cię, visyonerze «
» i know what's best for me, but i want you instead | keep the secret «
» baby, you're the one that melts my heart | empty heart «

» f u c k . o f f . h o n e y «
reserved masha sedgwick's face
 
     
Corleone Olshansky
Skokowiec


Płeć: ogier
Wiek: 7 lat
Rasa: selle français
Wzrost: 162 cm

Ostatni trening: 20.08 - skoki - Luke Sugarman
Właściciel: Christian Levrull
Cena: £3050

Doświadczenie w skokach: 185
Doświadczenie w ujeżdżeniu: 21
Doświadczenie z lonżowania: 30
Kondycja: 44
Szybkość: 75
Klasa startów: Skoki: C1

Wysłany: 2017-05-26, 21:55   

Dla ogiera wyjścia poza stajnię były nowością, ale szybko się okazało, że nie miał z tym najmniejszego problemu. Scarlett nie wiedząc o tym szczególe mogła nawet niczego nie podejrzewać, bo Olshansky nie miał oporów przed odłączeniem się od stada - co prawda nie był szczególnie aspołeczny, ale też nie zawarł żadnych "przyjaźni" - ani też niczego się nie bał, dziarsko krocząc przed siebie. Nie liczył się też fakt, że nie znał Scarlett, najwyraźniej było mu to obojętne w obliczu wejścia w nieznane, ciekawe środowisko. Szedł aktywnie, dość mocno bujając głową w rytm kroków stępa, którą niósł stosunkowo wysoko. Czujnie patrolował wzrokiem i słuchem okolicę, nie chcąc się dać zaskoczyć. Otwarta przestrzeń również nie zadziałała na niego przytłaczająco, choć na prośbę o zatrzymanie zareagował z oporem, w pierwszej chwili próbując zignorować siedzącą na jego grzbiecie Brytyjkę. Dopiero przy kolejnej próbie spełnił jej prośbę i poczekał, aż podepnie popręg, na co jak zwykle zareagował skuleniem uszu i mocniejszym szastnięciem ogona. Po chwili ponownie ruszył naprzód, na nowo oddając się doświadczaniu nowych bodźców, przynajmniej do czasu aż Scarlett nie zabrała głosu. Zastrzygł wówczas uszami, jakby poddając jej słowa analizie; naturalnie zostawił je bez odpowiedzi i dalej maszerował przed siebie, nie nudząc się dużą dawką stępa. Po kilku, kilkunastu minutach stępa otoczenie przestało być aż tak absorbujące, więc nie tracąc energii, opuścił nieco głowę i krótko parsknął, by jednorazowo przeżuć wędzidło. Taki aktywny stęp może rzeczywiście wpływał na niego rozluźniająco,ale było to raczej krótkofalowe działanie, bo przyczyną jego spięć nie były treningowe niedociągnięcia, a raczej dolegliwości którym ruch pomagał tylko w niedużym stopniu.
_________________
‘ just because it HURTS
doesn't m e a n you're gonna die '



+ darmowe wpisowe na 1 zawody
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Wersja do druku
Dodaj temat do ulubionych

Skocz do:  
Zasady wymiany i nasze bannery znajdziesz tutaj.
Fort Florence
Eastbourne pogoda
Strona wygenerowana w 0,04 sekundy. Zapytań do SQL: 7