Dziewczyna obserwowała uważnie suczkę, kiedy poczuła na swojej nodze minimalny nacisk. Odwróciła niepośpiesznie głowę, a kilka chwil później zerknęła pod nogi dostrzegając kocura. Nie wiedziała czy ma jakikolwiek cel w wykonywaniu tej czynności, ale nie przerywała mu w żaden sposób. Uśmiech powoli począł znikać z bladej twarzy jasnowłosej, która przypomniała sobie z kim jeszcze tutaj przebywa. Przygryzła delikatnie dolną wargę spoglądając za dożycą, powoli zbliżającą się w jej kierunku. Kiedy pies nie zareagował na kota w żaden sposób, a zignorował go, Lori poczuła pewną ulgę. Odetchnęła w duchu i odgarnęła włosy z twarzy, po czym wyciągnęła rękę, żeby pogłaskać psa. Zabrała z pyska Belli zabawkę, którą położyła obok. Pochwaliła podopieczną głosowo, podając kolejny smakołyk wyjęty z kieszeni.
W porównaniu do suczki, ona nie była w stanie ignorować kota, który ocierał się o jej nogę i w końcu wydał z siebie miałknięcie. -Czego byś chciał?- spytała, ponownie na niego spojrzała i uśmiechnęła się minimalnie. Syknęła cicho, gdy pazury Sherlocka zahaczyły o jej nogę. Mimo to wciąż pozostawała na swoim miejscu. W końcu nie był to bolesny cios, zaledwie lekkie ukłucie. Wpatrywała się jeszcze przez kilka chwil w śliczne ślepka kocura, aż w końcu wyciągnęła do niego dłoń. Pogłaskała ostrożnie jego łepek i pochyliła się, aby złapać Brytyjczyka i usadzić na swoich kolanach. Jego futerko było ciepłe i mięciutkie, dziewczyna nie mogła nie pogłaskać go raz jeszcze, tym razem wzdłuż kręgosłupa. Mimo, że teraz większą uwagę poświęcała kotu, nadal zerkała od czasu do czasu na suczkę.
//Bezwenie znowu mnie dopadło, sorry ;__;
Sherlock [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-26, 08:38
Sherlock czuł się pominięty i zignorowany przez moment, kiedy dziewczyna pogłaskała najpierw psa i ofiarowała mu smakołyk. Brytyjczyk wlepiał swoje ślepia, aż ta nie pogłaskała go, a następnie zabrała na kolana. Wiedział, że to wywiera większe zainteresowanie i oczywiście zabiera więcej uwagi. Wtulił się w dziewczynę, mrucząc cicho. Tym razem wydawałoby się, że kotu stęskniło się za ludzikimi pieszczotami, jednak w gruncie rzeczy było inaczej. Lori posłużyła mu jedynie jako przedmiot, wręcz rekwizyt, który po przekupstwie słodkością bez problemu swoją uwagę przeniósł na niego. Bo jakże inaczej wzbudzić jakąś tam relację? Brakowało mu droczenia, bardzo, a ta okazja wydawała się idealna.
Podczas przytulania się do dziewczyny Sherlock uważnie obserwował dożycę. W razie ataku mógłby odskoczyć w tył i zdzielić go łapą z pazurami w nos, bo nic nie boli jak pazury na twoim nosie. W razie następnej spiny miał idealną drogę pół-ucieczki. Uciekłby niby, jednak nadal mógł atakować i do tego byłby w niedostępnym miejscu. Czyli idealnie.
Bella [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-26, 17:16
Kiedy piłka została jej odebrana po prostu położyła się obok ławki i czekała, nuda kiedyś tego doga zabije a wtedy kolorowe nie będzie pytanie czy dla kota czy dla domu właścicielki Suczka była wstanie wielu gałęzi dosięgnąć biorąc pod uwagę że jak stanie na dwóch łapach mierzy jeszcze raz tyle co teraz. Mogła go przygnieść łapą i wtedy nic by mu nie pomogło, na jego szczęście suka nie gustowała w kotach. A warto wspomnieć że za młody lubiła poganiać koty i nawet drzewa nie były jej straszne, pod warunkiem że miały dobrą koronę.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-02-26, 18:39
Tytuł: Hodowca
....Weszła z psiakiem na ten teren, który od dawna przykuwał jej wzrok. Mówiła "jutro tam pójdę", ale przekładała z dnia na dzień, ale teraz w końcu jednak przełamała się i razem ze swoim czworonożnym towarzyszem. Zauroczona tym lśniącym w świetle słońca jeziorze miała chęć się w nim wykąpać, pomimo, że to nie była jeszcze na to pora no i do pływania były przeznaczone baseny. Zamiast tego weszła na trawę kilka metrów od wody, a wygodne botki uniemożliwiały przemoczenie się nóg, jeżeli trawa była mokra.. Nie była jeszcze pewna czy spuścić psa - mógł na przykład zechcieć sobie popływać, a szczerze tego nie lubiła - nigdy nie robiła spacerów tak długich, aby nawet łysy pies zdążył wyschnąć. Było to równoznaczne z mokrymi podłogami i meblami. Poza tym miała wątpliwości co do tego, jak zareaguje na inne osoby - no, nie mógłby raczej zrobić jakiejś okropnej krzywdy, ale taki sobie trzylatek na pewno by się przestraszył.
....Ale zaryzykowała - pierw wydobyła z torby jakieś zabawki dla psów przeznaczone specjalnie na powietrze. Pokazała jedną z nich Dragonowi, aby się nią zainteresował i żeby do głowy mu nie wpadła ucieczka czy coś takiego. Między innymi dlatego ubrała płaskie buty - gdyby jednak mu coś takiego odbiło. Jeżeli okazał zainteresowanie lekko zestresowana odpięła smycz, od tego momentu uważając na każdy ruch owczarka.
Jeśli ktoś (w tym wypadku coś) wniesie do życia dziewczyny trochę zamętu będzie z tego powodu bardziej zadowolona, aniżeli zmartwiona, dlatego bez obaw o dom, no bo jeśli chodzi o kota to już zupełnie inna sprawa.
Jasnowłosa mimo dużej sympatii do zwierząt różnego gatunku, nie była w stanie stwierdzić czy kocur oczekuje od niej czegoś konkretnego, czy ma w tym zachowaniu jakiś swój cel czy po prostu stęsknił się za człowiekiem. Nie miała również pojęcia, że nie posiada swojego właściciela. Mogła tylko snuć podejrzenia na temat Brytyjczyka, ale i tego nie robiła, gdyż nie widziała w tym najmniejszego sensu. Słysząc ciche mruczenie, na twarzy Amerykanki automatycznie pojawił się subtelny uśmiech, którego nie zamierzała w żaden sposób maskować. Bo i po co? Pogłaskała łebek kota, pozwalając mu się do siebie przytulić. Przez tą sytuację zapomniała kompletnie o zwierzaku, który właściwie był pod jej opieką. Dopiero po dłuższej chwili ponownie posłała spojrzenie Belli. -No co?- spytała leżącą dyżycę jak gdyby nigdy nic. -Chyba nie masz nic przeciwko?- dodała po chwili licząc na to, że właśnie tak jest. Przecież nie chciała robić psu na złość, po prostu jako zwykły człowiek, w dodatku kobieta, uległa słodyczy tego kociaka, który w rzeczywistości miał zupełnie inne plany. Pochyliła się nie przeszkadzając przy tym Sherlockowi i podrapała grzbiet suczki.
Stanie się coś ciekawego, czy nadal będziemy tkwić w tym co dzieje się teraz?
Sherlock [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-28, 13:53
Sherlock znudzony tymi pseudo pieszczotami zeskoczył z nóg Lori i wybył szukając ciekawszego zajęcia. Jednak zwierzęta, co niektóre, lepsze.
zt
Dragon [Usunięty]
Wysłany: 2015-02-28, 16:02
Szedł za dziewczyną dość spokojnie, nie szarpał się czy nie ciągnął jej smycz była luźna a on sam dość grzecznie kroczył obok niej. Podlał od czasu do czasu jakiś krzak czy trawę ale to nie ważne, on nie uważał to miejsce za siódmy cud świata może dlatego że psy nie przywiązywały do tego takiej wagi? W razie co mogła go zawołać przecież zanim by wpadł do wody to by posłuchał. No pies dość lubił dzieci i zabawę z nimi to też tu trzeba było uważać. Kiedy kobieta czegoś szukała w torbie spojrzał się na nią, zamachał ogonem widząc zabawki. Po odpięciu smyczy nie drgnał nawet tylko czekał aż rzuci to co trzymała w ręce albo coś w ten deseń.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-02-28, 18:20
Tytuł: Hodowca
....Uśmiechnęła się widząc reakcję szczeniaka. W ręku miała frisbee, chociaż to była zabawka raczej na większą przestrzeń, ale przynajmniej jakiś ruch będzie miał szczeniak, a nie marne aportowanie piłki. Miała nadzieję, że będzie to łapał w powietrzu jak w filmach, zawsze jej się to podobało.
....Zapoznając się z terenem dookoła, czy w pobliżu nie ma jakiś ludzi czy zwierząt, jak daleko jest jezioro. Stojąc już w miarę pewnie rzuciła dysk tak lekko, aby nie zawędrował w czyjąć głowę czy wodę, ale też tak mocno, aby pies miał okazję trochę się wybiegać. Jeżeli przyniósł jej frisbee rzuciła ponownie, a jeśli postanowił sam bawić się dyskiem - nie broniła mu. Ale nadal uważała, aby gdzieś nie pobiegł, na razie zachowywał się tak jakby chciała. Jednak cóż, nie znała go jeszcze dobrze, w końcu spędziła z nim niecały dzień.
Suczka chętnie dostarczy jej rozrywki wystarczy powiedzieć Może miał i cel i stęsknił się za człowiekiem kto go tam wie. No ładnie ma sukę kilka raptem dzień a już o niej zapomina? Nie ładnie nie ładnie. Słysząc słowa kobiety skierowane w jej kierunku podniosła łeb i wydała z siebie bliżej nie określony dźwięk. No kot słodki tak tak, a pies biedny siedzi i czeka ;( Jeszcze trochę i suczka zapewniłaby sobie, kobiecie i kotu rozrywkę to na pewno. Kot szybko jednak się zbył, może to i lepiej? Podniosła się z ziemi wpatrując w Lor, robimy coś piłka, komendy co kolwiek nim umrą z nudy
Lori [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-01, 21:12
Kiedy kocur zeskoczył z jej kolan otrzepała spodnie z szarej sierści. Odprowadziła zwierzę wzrokiem, po czym ponownie spojrzała na swoją podopieczną. Oj no nie zapomniała, tylko na parę sekund wypadł jej ten fakt z głowy. Skoro suka mogła coś planować, to tym lepiej, że kot zmył się, tak szybko jak się pojawił.
Spojrzała na Bellę pytająco i wzruszyła delikatnie ramionami. Nie wiedziała co mogłaby zająć suczkę na dłużej i się jej nie znudzić. Bo przecież takie ciągłe rzucanie piłki w końcu staje się nudne, prawda? Westchnąwszy ponownie rozejrzała się dookoła, aby chwilę potem swoje spojrzenie znów zawiesić na dogu. -Co chciałabyś zrobić?- spytała, jakby licząc na jakąś odpowiedź ze strony psa. W końcu jednak wstała z ławki i pochwyciwszy piłkę do ręki ruszyła chodnikiem. Poklepała kilkakrotnie w udo, żeby suczka wiedziała, że ma ruszyć za nią. Nucąc jakąś melodię rozglądała się uważnie, szukając miejsca z dala od ławek i bawiących się dzieci, coby żadnemu dożyca przypadkiem nie zrobiła krzywdy. Jeżeli suczka była blisko, jasnowłosa pogłaskała jej łeb.
Ostatecznie zatrzymała się i odgarnęła włosy z twarzy. Dotychczas nie miała nic do panującej obecnie pogody, jednak teraz zaczynało się to zmieniać i to ciągłe zimno stawało się coraz bardziej irytujące. -Siad.- nakazała suczce i o ile pies wykonał polecenie, dziewczyna podrapała go za uchem i podała smakołyk wygrzebany z kieszeni. Potem ruszyła znów przed siebie wołając psicę i w końcu wyszły.
[zt]
Dragon [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-01, 23:16
Tak to dyski psy łapią w powietrzu, ale żeby nauczyć tego psa to trzeba zacząć od krótszych dystansów i niższej fazie lotu tak by miał szanse dobiec wyskoczyć i złapać Po drugie ta rasa nie była stworzona raczej do skakania bardziej do obrony czy posłuszeństwa. Dlaczego nie skoki? Jak każda duża rasa był podatny na problemy w przyszłości ze stawami biodrowymi czy łokciowymi to też musiała na to brać jak to mówią wagę czy coś w ten deseń. Kiedy dysk powędrował w ruch pies się obejrzał wpierw za nim po czym popędził nie przesadnie jak torpeda ale nie obijał się po drodze. Kiedy złapał dysk w zęby spojrzał na dziewczynę i zamerdał raz ogonem, wrócił do niej ale nie stanął przed nią tylko krok od niej podobnie jak w domu czekając na ciąg dalszy ;>
Bella [Usunięty]
Wysłany: 2015-03-03, 19:02
Lori napisał/a:
[...]
Tak tak na parę sekund Pewnie dłuższe rzucanie piłki byłoby nudne ale ruch jej był potrzebny bo inaczej demolka gwarantowana. Kiedy dziewczyna wstała z ławki, suczka szła za nią prawie krok w krok nawet linki Lor nie specjalnie potrzebowała. Pogłaskana zamachała ogonem, lubiła dzieci ale faktycznie zabawa z maluchami mogłaby nie skończyć się ciekawie. Słysząc znaną jej komendę posadziła czarny zadek na ziemi, smakołyk zjadła ze smakiem może nieco ośliniając jej rękę ale cóż poradzić?
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-03-03, 21:12
Tytuł: Hodowca
....Może i skoki nie były dla niego zbyt dobre, ale raz na jakiś czas na pewno by mu nie zaszkodziły, bo raz na jakiś czas zamierzała z nim wychodzić na podobne zabawy z dyskiem, poza tym na weterynarza nie zamierzała oszczędzać, bo zdrowie w końcu najważniejsze.
....Przygotowała smakołyk, aby następnie słownie poprosić o dysk od psa, żeby po prawidłowym wykonaniu ćwiczenia dostał nagrodę. Nie chciała się z nim gonić czy coś takiego - jeżeli oddał mógł mieć zapewnione dalsze gry, jeśli natomiast nie oddawał zabawki Mia oddawała mu wolę - mógł zrobić z dyskiem praktycznie wszystko, bo było to frisbee pierwsze lepsze ze sklepu, więc i nie specjalnie drogie czy specjalnie... profesjonalne? W każdym bądź razie latało? Latało. I to chyba najbardziej się liczyło, prawda?
....O ile pies oddał zabawkę została rzucona ponownie, nisko i słabo. Jeśli nie - panna Alight usiadła na ławce, przecież nie będzie stała wieki nad szczeniakiem. Cały czas go obserwowała, aby nie uciekł czy coś.
No raz na jakiś czas nie, jak chciała z nim takie coś ćwiczyć to niech kupi odpowiedni suplement diety na stawy to powinno pomóc Pies obecnie był okazem zdrowia, dobrze że trafił do kogoś odpowiedzialnego. Pies nie rozumiał jeszcze słowa zostaw ale na widok smakołyka dysk sam my wypadł z pyska załóżmy wprost na rękę dziewczyny Zakładam że dostał smakołyk to zjadł go ze smakiem oczywiście, kiedy zabawka kolejny raz poszła w ruch szczeniak poleciał za nią i o dziwo udało mu się jeszcze ją złapać nim spadło na ziemie zadowolony wrócił do Mi.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2015-03-06, 20:55
Tytuł: Hodowca
....Odpowiedzialna nie tyle, co bardziej "w razie czego pójdziemy do weterynarza, bo przecież spadł mu włos z ogona!". Nie znała jeszcze specjalnie dobrze tej rasy, przez co zwyczajnie nie wiedziała jeszcze jak się z takowym czymś "obsługiwać", ale cóż, doświadczenie zdobywa się wraz z przeżyciami. O owczarkach francuskich wiedziała tyle, ile przeczytała z książek, a przecież żaden pies nie może być według wzorca w książce.
....- Dobry pies. - powiedziała, wręczając smakołyk i drapiąc za uchem, gdy dysk spadł na jej dłoń. Uśmiechnęła się szeroko, widząc jego wyczyn. Nagrodziła go brawami i pieszczotą, niestety smakołyki czekały go tylko po wykonaniu jej komendy, więc aby go zdobyć musiał ponownie oddać frisbee panny Alight. Uznając, że jakimkolwiek sposobem to zrobił otrzymał podobną nagrodę co za pierwszym razem - smakołyk, pieszczotę i pochwałę głosową no i oczywiście kolejny rzut zabawką, jeżeli tylko był nią zainteresowany.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum