Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Maine Coon Zawód: Jak na niego, doskonały Partner: Trochę brudny, ale ogólnie jest dobrze Właściciel: Uciekłem od niego, całe szczęście
Wysłany: 2017-02-02, 19:48
Ale nie jest kotką, więc na minimalny szacunek nie ma co liczyć. Ale raczej nie będzie z tego powodu płakał, bo nie mógłby z nim wspólnie żyć. Dobrze, że nie jest jego bratem i nie musi męczyć się z nieprzyznawaniem się do swojego brata. Królem to on nie jest. Na pewno nie każdy kot zgodził się z faktem, że to on niby panuje, co to to nie. Wszechmocny nawet nie jest, bo jakby człowiek go chwycił za kark, byłby bezbronny. I gdzie tu ta jego boska siła?
- Teraz to jesteś żałosny. Sam przeruchaj swoje rodzeństwo i swoją matkę, a moją rodzinę zostaw w spokoju. Idź do tamtych ulicznych dupek, które podstawią ci zad pod ryj. Z takim podejściem... nic tylko cię nazwać męską kurwą. A to nie jest godne władcy. To hańba - stwierdził.
No przegiął w cholerę. Jedyne o czym ten zjeb myśli to o ruchaniu. I uważa siebie za inteligenta? Chyba za inteligenta, który myśli chujem nie mózgiem.
- Przez pot nikt nie umarł, przez smród też. A ja nie sądziłem, że kiedykolwiek trafię na zjeba jak ty, który myśli, że jest bóg wie kim, zbawca kurwa świata, wielki król. A tak naprawdę jesteś zwykłym kotem, który tylko rucha gdzie popadnie. Sam się tym zdradziłeś wcześniej. Myślisz, że tylko ty w ten sposób wyglądasz? Że jesteś super, jedyny, oryginalny w swoim rodzaju? I dzięki temu nadajesz się na króla wszystkich kotów? Uwierz mi, widziałem więcej czarnych, zwykłych dachowców jak ty. Też nawet zdarzały się takie puszące się i dbające tylko o swoją dupę, jak ty. - powiedział.
Następnie po prostu powoli oddalał się w stronę jeziora. Żeby mu oddać te przestrzeń osobistą, która w jego przypadku pewnie ma z dziesięć metrów. Trochę działał nie w swoim stylu, ale no, widocznie nie był dzisiaj w swoim nastroju. Przecież rozsądniejsze było po prostu pójście swoją drogą. Czemu tak wcześniej nie zrobił?
- A rządź sobie. Ale swoją dupą. Bo ja na pewno się tobie nie podporządkuje - dodał jeszcze, chcąc się po prostu oddalić.
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Mieszanka wybuchowa Zawód: Jak mi nie dacie, czego chcę, to zabiję wam ojca i się pod niego podszyję Partner: Gut Właściciel: Ha-ha
Wysłany: 2017-02-02, 20:11
W sumie. Loki, po dłuższym przemyśleniu, uznał, że przydałby mu się kompan. Może akurat maine coon jest na tyle głupi, że byłby podatny na jego rozkazy? Hm. Czarnuch musi to przemyśleć, nie może podejmować pochopnych decyzji. Ale w sumie. Jeśli mu nie podpasuje, to po prostu zrobi mu w nocy krzywdę i się zmyje, a ten nawet nie będzie wiedział, co się stało. Ot co. Genialny, genialny plan! No, miał lepsze, ale lepsze to niż nic. Poza tym, co dwie głowy to nie jedna. Każda para łap się przyda.
Czarnulek poczekał, aż kocur się wygada już do końca i się uspokoi. Rany, ile można pierdolić o tym samym? Zazdrosny jest czy jak? Loki wiedział, że jest super królewski, ale żeby być aż o to zazdrosnym? Proszę...
Kiedy burek się ogarnął i oddalił, czarny zeskoczył z ławki i podszedł do niego, aż za blisko, objął go łapą i się uśmiechnął przyjacielsko, jakby miał dwie osobowości.
-Słuchaj, przepraszam za moje zachowanie. Szczerze. Jestem Loki. A ty to...? - zapytał, chcąc, aby kocur się przedstawił.
Jeśli tak zrobił, pokiwał łbem.
-Pomyślałem, że moglibyśmy sobie pomóc, a? Zostać...Jak tyś mnie śmiał nazwać? Kamratem? Mniejsza. Więc, tak pomyślałem, że moglibyśmy współpracować. Ja ci pokażę, jak się żyje na ulicy, bo widzę, że jesteś tu nowy, a ty każdy łup dzielisz ze mną i na odwrót, a? Podporządkujemy sobie parę kotów, pójdziemy na dziwki, co ty na to, hm? - zaproponował, uśmiechając się przyjacielsko.
Ciekawe. Czy to takie jego prawdziwe zachowanie, czy tylko udaje, byleby mieć zysk. W sumie, z drugiej strony pewnie chciał mieć kogoś przy sobie. Jest dość samotny i źle mu z tym. Ale się debil nie przyzna.
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Maine Coon Zawód: Jak na niego, doskonały Partner: Trochę brudny, ale ogólnie jest dobrze Właściciel: Uciekłem od niego, całe szczęście
Wysłany: 2017-02-02, 20:32
Co to to nie. Nie będzie się podporządkowywał byle komu. Dobrze, że nie jest w pełni rasistowski, by wywyższać się tylko dlatego, że jest kotem rasowym. Co prawda wcześniej tak jakby właśnie pod tym względem przemawiał, ale to raczej po prostu zirytował go na tyle, że musiał mu powiedzieć, że byle jakiego kota nie dadzą na tron królewski. W końcu czysta krew jest ważna, co nie? Zazdrosny nie był. Jak można być zazdrosnym o bycie dupkiem, który uważa siebie za najlepszego i innych ma w głębokim poważaniu, bo liczy się tylko jego zysk.
Miał już się oddalić na dobre, gdy poczuł jego łapę. Spojrzał na niego zdziwiony i odsunął się od niego na kilka kroków.
- Odsuń się - powiedział ironicznie, jakby właśnie odgrywał rolę Czarnego. Taka parodia jego zachowania. W końcu idealnie nie odegrał, dało się wyczuć, że zażartował. Ale skoro on nie życzy sobie dotykania go, to czemu nagle Edward ma na to pozwalać? Oko za oko, ząb za ząb!
Nie przedstawił się. Po prostu potem był tak zdziwiony jego kolejnymi słowami, zupełnie inaczej brzmiącymi, przyjacielskimi niby, nie obraźliwymi. Spoglądał na niego z miną, która pytałaby się go, czy sobie właśnie z niego żartuje. Taka nagła zmiana? Ewidentnie czymś tu śmierdzi.
- Daruj sobie te gierki. Nikt nie zmienia swojego zachowania w tak zastraszającym tempie. Zwłaszcza w sekundach. Śmiałem cię nazwać kamratem? To tak jakbyś był wielce obrażony, że tak cię nazwałem. Jak ja śmiałem cię tak nazwać, och nie! Trochę ci nie wyszła próba zmiany postępowania. Ale ćwicz dalej, powodzenia- stwierdził i dalej po prostu szedł przed siebie.
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Mieszanka wybuchowa Zawód: Jak mi nie dacie, czego chcę, to zabiję wam ojca i się pod niego podszyję Partner: Gut Właściciel: Ha-ha
Wysłany: 2017-02-03, 22:14
A może Loki nie powinien tak naskakiwać na innych? Chociaż w sumie, jest całkiem spokojnym kotem, tylko da się go wkurzyć. Choć przez większość czasu, to tylko traktuje innych z góry i się wyśmiewa. Krzywdę zrobi dopiero, gdy ktoś zacznie go...Hmm...Nie no, chyba tylko ludzi atakuje. Jedyne zwierzęta, które potrafił drapnąć, to głównie psy. Po pierwsze, aby zrobić tym debilom na złość, a po drugie, irytują go samą swoją obecnością. Na gryzonie to on poluje, więc to się nie liczy. Ludzi, jak tylko postanowią, że chcą pogłaskać kotka. A reszta zwierzaków? Koty, konie? Z koniem w sumie styczności nie miał jako takiej. Obserwował co najwyżej, ale nigdy nie rozmawiał. A koty, je miał w sumie w dupie. Choć patrząc na postawę futrzaka, niedługo może się to zmienić. Koleś, Król cię przeprosił!
-Zaraz, co ty? Myślałeś, że nagle będę miły i dam ci wejść w moją dupę? Nie, kolego, jeszcze mnie nie popierdoliło. Słuchaj, zróbmy taki deal. Ja ci pomogę przetrwać na ulicy, a ty raz na jakiś czas możesz mnie wielbić, i dzielić się łupem, a? Co ty na to? - zapytał, po raz kolejny.
Szedł za nim, z uniesionym ogonem. Teraz się nie odczepi. Edward wydaje się podatny na polecenia, choć teraz się obraził. Boli go to, że jeśli będą współpracować, to będzie musiał uważać na słowa, meh. To takie ograniczające.
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Maine Coon Zawód: Jak na niego, doskonały Partner: Trochę brudny, ale ogólnie jest dobrze Właściciel: Uciekłem od niego, całe szczęście
Wysłany: 2017-02-04, 14:52
Tak trochę w złym kierunku kroczy, jeśli chodzi o zachowanie. Owszem, znajdą się tacy, których wręcz będzie budzić podziw jego zachowanie, sposób bycia, ba , nawet uwierzą, że on jest jakimś wyjątkowym zbawieniem na tej ziemi, kotem którego trzeba czcić i szanować. Ale na takie coś chyba nabiorą się tylko głupcy. Chociaż kto tam wie, nie zna "poddanych" Lokiego. Edward widział już nieliczne koty, psy, wiele znajomych jego byłej właścicielki posiadali własne futrzaki i z nimi do niej przychodzili. Albo gdy postanowił sobie opuścić na trochę domek, spotykał inne zwierzątka. A co do koni, pewnie widział je tylko w wielkim płaskim pudle zwanym telewizorem. Kto wie, może będzie miał okazje spotkać jakiegoś na żywo, tym bardziej, że zjawił się w okolicach, gdzie zapewne niedaleko stąd jest stadnina. Tylko jeszcze o tym nie ma po prostu pojęcia.
- Już wolę zdechnąć pod drzewem z głodu, niż ciebie czcić i wielbić. - odparł, nadal krocząc dalej.
A mógł go po prostu olać... no mógłby!
- I dzielić łupem? Tylko po to byś opierdalał się, leżał dniami i czekał aż ci łaskawie coś przyniosę, podzielę się jedzeniem? Tym bardziej jestem na nie - dodał.
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Mieszanka wybuchowa Zawód: Jak mi nie dacie, czego chcę, to zabiję wam ojca i się pod niego podszyję Partner: Gut Właściciel: Ha-ha
Wysłany: 2017-02-11, 22:51
-Najpierw zacznij myśleć, idioto, a potem przemyśl sprawę i się do mnie zwróć, dobra? - sapnął Czarnuch.
Nie rozumiał, jak można być takim kretynem, mieć tak żenujące teksty i do tego jeszcze żyć? Widać, że był ludzkim pupilkiem, który nie dałby sobie sam rady, no proszę.
-Ale żebyś nie musiał nad tym długo główkować, chodziło mi o to, że oboje będziemy sobie tam łapać, co nam się żywnie podoba, ale ty po prostu będziesz mi oddawał, hm, procent. Trzydzieści procent twojego łupu jest moje, a ja ci wskazuję wszelakie kąty z jakimś smacznym kąskiem i miejsca do spania. Dla mnie to interes, dla ciebie szansa na przeżycie, futrzaku. Jak coś, to mnie szukaj. Mam wpływy u gołębi. One przekazują wiadomości, a ja w zamian ich nie zjadam. Zapytaj się któregoś o Księcia lub Władcę Lokiego, to będą wiedzieć o co chodzi - wyjaśnił z wyniosłym uśmieszkiem.
Podniósł się, uniósł ogon i chodem, godnym Króla, opuścił futrzastego idiotę, pozostawiając go samego z jego żałosnymi tekstami i głupim wyrazem mordy.
/zt
Płeć: samiec Wiek: 5 lat Rasa: Maine Coon Zawód: Jak na niego, doskonały Partner: Trochę brudny, ale ogólnie jest dobrze Właściciel: Uciekłem od niego, całe szczęście
Wysłany: 2017-02-13, 17:53
Po prostu poszedł sobie, gdy czarny skończył swoją przemowę.
/zt
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2017-04-05, 07:24
Sporawe problemy finansowe, nie zniechęciły nastolatki do wymiany deskorolki na nowszy model. Niestety, kiedy dotarła do sklepu, okazało się, że ceny za owy sprzęt przekraczają budżet, jaki postanowiła przeznaczyć na ten - jakże szczytny - cel.
Nie chcąc pogodzić się z porażką, sama odnowiła deskę. I nawet profesjonalnie jej to wyszło! No, poza spodem, gdzie na kawałek, farby po prostu nie wystarczyło.
Mknęła więc teraz, nie przejmując się zupełnie niczym. Kółka obracające się z zawrotną prędkością, co chwila zjeżdżały z linii prostej, kierowane w ten sposób przez Hiszpankę. O tej porze, w parku nie bawiły się jeszcze dzieci, dorosłych także było mało. Mogła więc pozwolić sobie, na odrobinę szaleństwa. Co rusz znajdowała się po innej stronie chodnika, i niezwykle zadowolona odpychała się jeszcze nogą, która w mgnieniu oka wracała na swoje miejsce.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2017-04-06, 21:50
Tate też z motorkiem w dupie pędziła ścieżkami parku z ogromnymi słuchawkami z kocimi uszami na pełnym głupich pomysłów łbie. Z jej słuchawek biło bardzo głośno ,,Moth Into Flame'' od Metallici a włosy rozwiewały jej się na każdą stronę a nos wsadzony miała w telefon. Mijane po drodze dzieci uciekały jej z drogi kiedy darła się na pół parku.
-Raichu ZŁAPIE CIEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!-I nie zważając na nic mknęła dalej i dalej. I już prawie, tuż tuż, kurna milimetr zabrakło - Pokemon znikł a zamiast niego pojawił się krótki napis ,,Error''. Nim tylko Amerykanka się spostrzegła wylądowała na ławce a raczej za nią cała poobijana z nogami zaczepionymi o oparcie ławki. Nic sobie nie robiła z ran na kolanach i łokciach oraz szumu we łbie. Podniosła łepetynę, rozejrzała się i rzuciwszy telefonem o ziemię krzyknęła na cały regulator.
-Złapie Cię kurwiu! ZŁAPIE JE WSZYSTKIE!-I z cichym westchnięciem jej głowa opadła na ziemię a duch z dziewczyny wyzioną w pogoni za żółtym pokemonem. No może nie wyzioną, ale on dalej łapie levele a ona sobie ten teges tutaj leży.
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2017-04-09, 20:51
Widząc co się święci, zeskoczyła z deski, pozwalając jej jechać samodzielnie przez jeszcze spory kawałek. Z głupim uśmiechem, patrzyła jak Tate wpada na ławkę, i już po chwili ląduje po jej drugiej stronie. Ruszyła w kierunku miejsca zbrodni, szybko wskakując na ławkę i przekładając - równie skocznie - nogi za oparcie. W efekcie usiadła na oparciu ławki, twarzą w stronę dziewczyny.
- Dużo już ich masz? Bo mi się kurcze pokeballe skończyły, a tych no.. Pokestopów, tak? To kurka w pobliżu, dużo nie ma.
Szczerząc się od ucha do ucha, zerknęła w stronę leżącej, potencjalnej znajomej. Wzrok spoczął na pokaleczonych kolanach, co jednak nie wywarło na Hiszpance wielkiego wrażenia. Niegdyś panikowała widząc krew, jednak odkąd sama zaczęła się co rusz o coś rozwalać, jakoś tak przeszło. Z własnego doświadczenia wiedziała, że skóra szybko się regeneruje, i wcale nie trzeba się tym przejmować.
- To witam w klubie.- walnęła, podwijając rękawy, a tym samym ukazując spore strupki na łokciach. - Tylko wiesz. U mnie to wszystko przez chodnik. Czasem niebezpieczny bywa. Atakuje Cię ni stąd ni zowąd.
Wszystko jest cacy i pięknie, dopóki nie nabawisz się poważniejszego urazu! Po " wypadku konnym " nadal odczuwała dość silny ból w kolanie. Oczywiście Nicole, jak to Nicole w ogóle się tym nie przejmowała.
- Masz Eevee? Słodki taki. Wiesz, do wiewiórki podobny. - w przypłwie nagłego natchnienia, zaciągnęła się powietrzem, zaraz potem niemal piszcząc - EJ! Ja sobie muszę na desce go wytatuować! Tam na spodzie, gdzie farby mi zabrakło! EJ! To będzie takie sweet!
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2017-04-11, 18:54
Widząc jakąś blond laskę siedzącą na ławce migiem podniosła się i zerknęła w telefon - w pobliżu widziała kolejne 3 pokemony i to nawet dobre.
-Te no kurdelki, ja to kurde sardynki w sklepie wegańskim szybciej znajdę niż Pokestopy nie.-Rozszerzyła oczy i zrobiła dłońmi takie ,,BUUMM''od strony skroni aż po całą długość ręki. Następnie mimo utrudnienia w postaci rolek i krwi ściekającej z kolan i jednego łokcia podrapała się po swoim kiełbieweŁBIE i spojrzała na towarzyszkę.
-No co Ty pewka nie. Mam jego trzy nowe generacje nie.-Pokazała jej wpierw Jolteon'a z imieniem Kutasek, potem Vaporeona wabiącego się Mamisynek a na koniec Flareona o wdzięcznym mieniu ''Mam Cie gdzieś ok?''.Oj, to i tak normalne jak na pomysły Tate nazwy. Była z nich dumna jak PiS po wygraniu wyborów. Nie mniej jednak postanowiła po krótkiej, bądź dłuższej chwili opowiedzieć młodej kobietce swoje spostrzeżenia.
-Te no Laska wiesz co? Cho no do tego o tam miejsca bo tam duzo poksów jest.-Wskazała chudym paluchem z paznokciami pomalowanymi markerami miejsce odległe o jakieś 40 metrów po czym wygramoliła się z trawnika.
-W ogóle to elo gitara siema jestem Tate, takie wiesz, trochę TAk ale trochę nie TEnteges-uśmiechnęła się miło i podała Nicole rękę z różowymi policzkami, nadymanymi jak u chomika i podartymi i brudnymi ubraniami. Może nie wyglądała jak szczyt możliwości w szukaniu znajomej do łapania pokemonów, ale miała w sobie to coś takiego... Tejtowego XD
Płeć: kobieta Wiek: 21 lat Wzrost: 170 cm Ostatni trening: 25.06 - skokowy z Boldem Podopieczny: Bold Venture Pieniądze: £3425 Punkty doświadczenia: 56 Skoki: 35 Ujeżdżenie: 11 Cross: 1 Obycie z koniem: 11
Wysłany: 2017-04-13, 10:39
Wypowiedź Tate odnośnie trzech generacji, jednego z pokemonów naprawdę zaciekawiła nastolatkę. Pokiwała zatem głową z aprobatą, i podekscytowana zerknęła w telefon towarzyszki. Ożywiła się na widok ostatniego pokemona, niemal z podziwem odczytując kolejne imię.
- Faaajne takie. Ja to kurcze tego ostatniego nie zdobyłam. Jakiś gówniarz wtedy mi przeszkodził. Tak, tak. Pamiętam. Jeszcze mu kiedyś pokażę! - na samą myśl, zacisnęła piąstkę, i podnosząc ją w górę, wymachiwała tak, jak gdyby chciała uderzyć w chmurę.
Właściwie, nie spodziewała się, że jeszcze kiedyś będzie rozmawiać o pokemonach. I to w parku, z przypadkową osobą.
- Ok, ok. Tylko deske wezmę. Bo ten, teges. Ktoś mi ją jeszcze zawinie. - mówiąc to ruszyła w stronę wcześniej wspomnianej deskorolki, aktualnie leżącej pod jedną z pobliskich ławek. Sięgnęła po nią nogą, aby później podbić ją, stając mocniej na jednej z krawędzi. W ten sposób, nie musiała się przesadnie schylać. Wygodnisia.
Następnie wróciła do 24-latki, która zapewne namierzała już jednego z pokemonów.
- Nicole! - i mimo, że takiej fajnej "rymowanki" wymyślić nie umiała, podała Tate dłoń - Znaczy kurka skrótów to jakiś fajnych nie mam, wiec nazywaj mnie jak chcesz, o.
Uśmiechnęła się szeroko, i czując narastającą ekscytację, bez wahania wgapiła się w telefon.
- Lepiej nie pudłuj, no bo wiesz. Chociaż..- przygryzła wargę, marszcząc nos - W sumie to możesz, to będziemy szukać pokestopów razem. Fajnie będzie. No.
Myśl wspólnej wyprawy, na poszukiwanie pokeballi, aktualnie skutecznie zajęła mózg Nicole.
Płeć: kobieta Wiek: 26 lata Zawód: Pracuje jako wsparcie graficzne w Riot Games UK Partner: Nikolaj Właściciel: Diabeł Podopieczny: Falling Away, Aventador Pieniądze: £85 Punkty doświadczenia: 32 Skoki: 21 Ujeżdżenie: 6 Cross: 1 Wyścigi: 3
Wysłany: 2017-04-23, 22:41
-Te, no, supi hiper by było nie.-Uśmiechnęła się szeroko i oblizała wargę patrząc na ekran telefonu. Na nim pojawiało się coraz to więcej pokemonów, w końcu w parkach jest ich zawsze tysiąc pięćset sto dziewięćset. Złapała telefon ściślej w dłoń starając się jednego gnojka złapać, co po ośmiu rzutach jej się udało.
-Jeździsz chyba konno nie? Widziałam Cię w stajni.-Zerknęła na dziewczynę i zadymała policzki jak chomik jednocześnie łapiąc jednego do pokeballa. Rattata nie była jej ulubienicą, bo to jeden z najczęściej spotykanych pokemonów. Zmieniła jej jednak imię na ,,Jacycyśkyśka'' i od razu wirtualne zwierzątko w jej oczach przyjęło lepszą barwę.
-A ten teges, cośten reges patrz!-Przybliżyła ekran telefonu do swojej twarzy i znów nadymała policzki spoglądając w stronę tą samą, co mysz.
-Jak ja chyba siostrę bliźniaczkę znalazłam.-Zaśmiała się krótko i zerknęła na otaczający je park w rzeczywistym świetle. Miała ochotę zrobić coś szalonego, choć wątpliwe było, że cokolwiek się tutaj uda. W takim miejscu jest zarówno wiele do roboty, jak i nic. Nie chciała informować Nicole od razu na ten temat - nie było to przecież świadczące dobrze o niej. Choć czy jej zachowanie w ogóle dobrze o niej świadczyło? Pojęcie względne. Myślę jednak, ze tekst ,,Ej ogarnij sie bo ten teges chce coś odjebać, że bardziej się nie da'' było już doprawdy ośmieszające i nawet taka szalona i pełna energii osoba jak Tateś jest zdolna to zrozumieć. Choć, co jej szkodzi?
-Ej Nicolo Picollo, choć na zjeżdżalnie!-Wskazała kobiecie malutki plac zabaw, których w parku było kilka i zaklaskała w dłonie piszcząc z podekscytowania. Tak, zdecydowanie teraz to szczyt jej szaleństwa.
Do Eastbourne wróciła już jakiś czas temu, ale od tego dnia niewiele miała chwil spokoju w trakcie dnia. Tak długa nieobecność w mieście praktycznie zobligowała ją do spotkania się z całkiem sporym gronem osób, szczególnie z rodziną oraz najbliższymi "znajomymi z podwórka". Dodatkowo musiała zająć się swoim pokojem, który nie widział ani remontu, ani nawet przemeblowania od czasów dzieciństwa, co nie przeszkadzało jej może, kiedy mieszkała a w internacie a w domu rodzinnym tylko bywała, jednakże teraz, mając perspektywę dłuższego przebywania w nim, wolała doprowadzić go do porządku, innymi słowy - nadać mu bardziej dorosłego ducha. Faktem jest, że u rodziców nie chciała pozostać na wieki wieków, aczkolwiek póki co była to dobra opcja zanim nie znajdzie jakiejś pracy czy nie pójdzie na studia.
Mając w końcu luźniejszy dzień wybrała się na długi samotny spacer w jedno ze swoich ulubionych miejsc w okolicy. W pojemnej torbie miała coś na ząb oraz butelkę wody, jako że planowała skorzystać z ładnej pogody i urządzić sobie kameralny piknik. Wypatrzywszy swoim zdaniem najbardziej zaciszne miejsce na stoku niewielkiego wzniesienia, udała się w jego stronę by tam usiąść na trawie i oprzeć się dłońmi o podłoże za swoimi plecami. Póki co nie myślała o wyjmowaniu jedzenia, przez kilka minut po prostu napawała się widokiem i otaczającym ją spokojem.
Płeć: samica Wiek: 1 rok 9 miesięcy Rasa: biały owczarek szwajcarski Zawód: Do obcych ludzi podchodzi z dystansem, raczej nie zachowuje się agresywnie, chyba że zostanie sprowokowana. Partner: Sierść jest mocno zabrudzona i trochę skołtuniona, suczka jest też odrobinę niedożywiona. Nie ma żadnych szczepień, ale wygląda i zachowuje się jak zdrowa.
Wysłany: 2017-06-13, 18:50
Suczka tułała się po okolicy już od dłuższego czasu. Szukała w mieście schronienia i czegoś do napełnienia żołądka, który od kilku dni pozostawał pusty. Wystarczyło na nią spojrzeć, żeby przekonać się, że psisko naprawdę już długo głoduje. Nie była przyzwyczajona do radzenia sobie w takich warunkach, bo dotychczas posiadała dom oraz właścicieli, którzy pożywienie oraz picie dawali jej bez konieczności proszenia o to. Poza tym zagubienie malowało się na jej białej mordce i w ciemnych ślepiach, które nie pałały do otoczenia ani odrobiną ufności. Była przestraszona, lecz zdeterminowana, więc nie poddawała się w poszukiwaniu czegoś do zjedzenia. Dzisiaj odwiedziła park po raz pierwszy, jednak nie zrobiła tego bez wahania. Ilość ludzi odwiedzających to miejsce jednocześnie ją odstraszała i przyciągała, ponieważ suka liczyła, że uda jej się od nich zdobyć coś na ząb. Elise to raczej mało ufne zwierze, ale sytuacja doprowadziła ją do aktu desperacji. Wolnym krokiem przemierzała rozmaite alejki, bystrym spojrzeniem łypiąc we wszystkich kierunkach. Czasami zatrzymywała się przy jakichś koszach, ale szybko rezygnowała i oddalała się od nich. Rzadziej zaczepiała przechodzących ludzi, szturchając ich nosem, lub zachodząc drogę. Niestety i te poczynania na nic się zdawały. Dwunogi albo ją omijały, albo wyciągały w jej kierunku puste ręce. Ostatecznie suczka odpuściła i usiadła na uboczu, przyglądając się otoczeniu. W oczy wpadła jej sylwetka ciemnowłosej dziewczyny, która nie wykazywała tak dużej aktywności ruchowej, a to w jakiś sposób koiło zmysły psa. Owczarka nie przepadała za nadmiernym ruchem osób, których nie znała. Stresowało ją to. Przyglądając się pannie Snowdon, oblizała leniwie pysk i puszystym ogonem okryła przednie łapy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum