-Nie nazwałbym ich ludźmi z branży. Z niektórymi cieciami im się udaje, a nie liczą sobie dużo. Tania, brudna robota. Tę sprawę trzeba załatwić czysto.- Mruknął jakby nie wierząc w swoje słowa. Gdyby od niego to zależało, każda osoba, która nie zapłaci mu długu, leżałaby już 3 metry pod ziemią. Każdy dostaje jedną szansę, kiedy za drugim razem nie dociera, szkoda czasu, a na wyeliminowaniu takiej osoby, można jedynie dodatkowo zarobić.
Roześmiał się krótko słysząc kolejne słowa kobiety.
-Nigdy nie powiedziałem, że nie potrafisz o siebie zadbać, widać po Tobie, że nie potrzeba Ci opiekuna. Chodzi o to, że płeć piękną trzeba traktować z należytym szacunkiem.- Odrzekł zatrzymując spojrzenie prosto na jej oczach. Zauważył nieznaczne pochylenie się w jego stronę, co z kolei w jego przypadku spowodowało wystrzał ego. Jego wzrok wędrował po całej twarzy kobiety. Zatrzymywał spojrzenie na każdym minimetrze jej skóry. Szczególną uwagę Walijczyka przykuły jej pełne usta, które każde słowo wymawiały z zapewne nieumyślną perfekcją. To właśnie na nich zatrzymał swoje spojrzenie, jakby pijąc z nich wszystkie wyrazy.
-Czym byłby człowiek bez instynktu? To na nim podpiera się cała istota człowieczeństwa.- Mógł rozprawiać na te tematy całymi godzinami. W jego jasnych oczach nie trudno było zauważyć fascynację tym tematem. Ryder wierzył jedynie swojemu instynktowi. Nie obchodziło go, że tak na prawdę robi to z niego bestię, a nie człowieka.
Zauważył mocną zmianę w mimice kobiety. Najwyraźniej nazwisko nie jest jej obce, ba, najprawdopodobniej bardzo znane.
-Jeśli orientujesz się w cenach kokainy, oblicz sobie wartość cegły. Nie obchodzą mnie wasze relacje, mam dostać pieniądze, inaczej nie będzie zapłaty.- Rzekł konkretnie i surowo, dopijając swojego drinka i rozpalając papierosa.
_________________
if you chose life youknow what the fear is like
you welcome addiction this is your kingdom
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2016-01-30, 22:49
- A raczej tania siła robocza.- dodała, doskonale wiedząc co mężczyzna miał na myśli.
- Niestety co raz mniej przedstawicieli płci męskiej o tym pamięta.- drwiąc nieustannie, powiodła językiem po górnej linii śnieżnobiałych zębów. Nie flirtowała z nim, ani nie kokietowała. Po prostu się z nim bawiła, traktując to jako formę rozrywki. Zmieniając ułożenie nóg pod stołem, lekko poprawiła pokrowiec broni, przypięty do paska.
- Oprócz instynktu warto też mieć odrobinę rozsądku. - to dzięki niemu człowiek w ostatniej chwili decydował się na to czy pociągnąć za spust, czy jednak pozwolić żyć komuś w upodleniu.
- Nie obchodzi mnie za co. Tylko ile ? Nie robię w prochach, więc czekam na konkretną kwotę.- stanowczo i bez skrupułów dawała mu wyraźnie do zrozumienia, że oczekuje cyfr, a nie zabawy w matematykę. Wstając od stolika, zamknęła laptop i dopiła swoją whisky do końca. Poprawiając skórzaną kurtkę na plecach pochyliła się lekko nad stołem, podpierając o niego ręką. - Ile ?
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
Ponownie wykrzywił usta na kształt uśmiechu. Z tą kobietą nie ma żartów, dobrze o tym wiedział. Powodowało to, że Ryder czuł do niej respekt i nie śmiałby sprawiać jej jakichkolwiek problemów. Mogłoby się to skończyć dla niego nieprzyjemnie, a jest tu tylko i wyłącznie po to, żeby załatwić interesy.
-Trzy kafle.- Odrzekł krótko. Nie zamierzał przedłużać sprawy. Zależało mu na pieniądzach w trybie jak najszybszym. Również wstał od stołu i zmierzył kobietę krótkim spojrzeniem.
-Jak załatwisz co trzeba, kontaktuj się. Masz mój numer.- Zasunął za sobą krzesło i powoli ruszył w stronę wyjścia. Miał jeszcze kilka rzeczy do załatwienia i również z nimi nie zamierzał już dłużej zwlekać. Obrócił się jedynie za dziewczyną, jeszcze raz lustrując wzrokiem jej ciało. Ciężko było ukryć, że kobieta niesamowicie pociągała Rydera. Swoją stanowczością jedynie dolewała śmietanki do swojego uroku.
-Ryder- Rzucił na odchodnym. Podszedł jeszcze do baru uregulować swój rachunek i więcej się nie oglądając wyszedł kierując się w kierunku stajni.
z/t
_________________
if you chose life youknow what the fear is like
you welcome addiction this is your kingdom
Płeć: kobieta Wiek: 28 lat [22.01.1992] Wzrost: 176 cm Zawód: Pułkownik w Royal Air Force - miejscowy port lotniczy w Shoreham Partner: You are mine, I am yours, lets not fuck around - Tony ♥ Ostatni trening: 02.20 - teren - Lockhard Podopieczny: Otello, Sleepwalker, Rooster Pieniądze: £6155 Punkty doświadczenia: 39 Ujeżdżenie: 18 Obycie z koniem: 21
Wysłany: 2016-01-30, 23:27
Swoim zachowaniem stwarzała taką otoczkę, wzbudzała nie tylko respekt ale też czasem strach. Twardo stąpając po ziemi doskonale wiedziała czego chce i co jej się należy. Dlatego też odpowiedź Rydera wywołała na jej ustach uśmiech pełen satysfakcji.
- Rozumiem, w ciągu kilku dni dostaniesz kasę.- odprowadziła go wzrokiem, posyłając jeszcze dłuższe spojrzenie, które było odpowiedzią na jego wzrok pełen uznania dla jej osoby.
- W takim razie do zobaczenia, Ryder.- wymruczała pod nosem chwytając laptopa pod rękę, w barze zostawiła należność za alkohol i opuściła klub, kierując się w stronę samochodu stojącego za budynkiem.
/zt
_________________
a a r e n ... w a y f o r d
n a m e : there's something cold and blank
behind hersmile ≡ aaren ≡
m y lo v e: you know there's no place i'd rather go,
than right here where you are ≡ tony ♥ ≡ ≡ engagement ring ≡ wedding band ≡
p m s : i can't see, it's a sexual reaction,
you-and-me, it's animal attraction ≡ 1 ♥ ≡ f r i e n d s :maybe tonight i'll call ya,
after my bloodwas drown in alcohol
≡ tony, isabelle, bastian, gerard, illian, genevieve ≡
e n e m i e s : your promises - they look like lies,
your honesty - like a back that hides a knife ≡ x ≡
f a m i l y :we'rerunningtogether
to theedge of the world ≡ tony, william, lucas, luhan, aron ≡
≡ phone ≡ house ≡ bmw x6 ≡ 1969 ford mustangboss 557 ≡
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2016-01-31, 23:02
Mimo tego, że domyśliłem się o co jej chodzi to i tak pokręciłem głową rozbawiony. Nie mieliśmy czasu, a poza tym nie specjalnie widziałem sie na takowych zajęciach. Chociaż nie miałem niczego do tańca towarzyskiego.
-Jess, to nie wypali wiesz o tym? Zresztą nie mówiłem Ci ale zaraz wyjeżdżam na trochę.
Może nie wybrałem sobie odpowiedniego miejsca na taką rozmowę ale musiałem ją poinformować, wypadało.
-Zaniosę Cie tam gdzie tylko będziesz chciała.
Nie przestając przesuwać dłonią po jej nodze, zerknąłem na brunetkę.
-Ale lepsze wrażenie zrobiłaś na mnie nago.
Uśmiechnąłem się łobuzersko, pochylając się do niej tylko po to żeby pocałować ją krótko.
-Życzy sobie Pani drinka, albo taniec? Bo później muszę Panią zabrać do domu, żeby nie podpaść rodzince. W końcu jakbym wypadł odprowadzając Cie nad ranem?
Zacisnąłem lekko palce na jej udzie, skupiając na tym spojrzenie.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: kobieta Wiek: 27 lat Wzrost: 168 cm Zawód: żona bogatego mężczyzny :P Partner: I may not ever get my shit together but ain't nobody gonna love you better - Jonah Ostatni trening: ujeżdżeniowy - Bloo Podopieczny: Abaddon, Blooregard Q. Kazoo, Charleston Disasterpiece, Sternkämpfer CS, Insostenible, Duran Duran, Fandango, Foudre Rouge, I So Bad, Lavard Sontesique, Maven, Notesique Nox, Red Hot Chili, Sambuca, Strawberry Wine, War Admiral, Watchman, Valiente, Veuve Clicquot, Visueno Pieniądze: £4270 Punkty doświadczenia: 635 Skoki: 200 Ujeżdżenie: 249 Cross: 77 Wyścigi: 4 Obycie z koniem: 105
Wysłany: 2016-01-31, 23:22
Tytuł: Hodowca
Nigdy nie dała mu odczuć niezadowolenia, które towarzyszyło każdemu jednemu wyjazdowi. Tak było także tym razem.
- Dokąd? - Zapytała jedynie, o powód wyjazdu nie musząc pytać. Zwykle był taki sam. Zdążyła się nawet do tego przyzwyczaić, tylko dziwna tęsknota za jego obecnością podczas każdej, samotnej nocy nie chciała jej opuścić.
Uśmiechnęła się pobłażliwie, odpowiadając tym na jego komentarz o nagości. - Poproszę taniec. - Wystawiła w jego stronę dłoń, zachęcając do tego, by ją ujął i następnie zaciągnął z powrotem na parkiet. - Myślę, że uznaliby Pana za zbója, ale jeśli o mnie chodzi... Nie miałabym nic przeciw temu - uśmiechnęła się, nie kryjąc rozbawienia, które zaburzyło jej celowo zmieniony, wyniosły głos. Chwilę później wstała razem z Jonahem i przytuliła się do niego.
- Głupek - skomentowała, po czym zadarła głowę, aby dać mu uroczego buziaka w policzek <3 - Kocham Cię. - Szepnęła całkiem spontanicznie.
Płeć: mężczyzna Wiek: 27 (07.02.92r.) Wzrost: 190 cm Zawód: piłkarz - napastnik Podopieczny: Marshmallow Pieniądze: £12980 Punkty doświadczenia: 240
Wysłany: 2016-01-31, 23:54
-Do sąsiadów.
Odpowiedziałem bez jakichkolwiek emocji. Byłem do tego przyzwyczajony, że muszę wyjechać i jedne co zwykle z tym robiłem to kogoś o tym informowałem, lub nawet nie. Przynajmniej zawsze miałem chwilę żeby podskoczyć do rodzinnego domu.
-Będę mógł pochwalić się w końcu mamie, że dorosłem. Nie uwierzy.
Zaśmiałem się, widząc już miny całej rodziny. W końcu ja z ustatkowaniem nigdy nie chodziliśmy w parze.
Chwytając jej rękę oburącz, ucałowałem wierzch jej dłoni i ruszyłem z nią na parkiet.
-Chyba jednak zostanę pozorantem.
Puściłem doń oczko, przysuwając ją do siebie. Nim jednak cokolwiek zacząłem, padły z jej ust znaczące słowa. Nie wiedziałem czy mam jej odpowiedzieć, bo bylo to dla mnie czymś słabym. W końcu jak to kobieca logika, zarzuciłaby mi to, ze nie powiedziałem tego bo sam tego chciałem. Mniejsza, uśmiechnąłem się kątem ust i przysunąłem ją do siebie. Prawą rękę ułożyłem na jej plecach, trzymając ramę, zaś lewą chwyciłem jej dłoń.
Znacząco uniosłem kilkakrotnie brwi, po czym ruszyłem według schematu walca angielskiego, tyle że po kole. Nie zwracałem uwagi na lecącą piosenkę, po prostu prowadziłem brunetkę dając od siebie chwilę powagi i może trochę chciałem udowodnić, ze potrafię coś.
Swoją drogą jakby nie patrzeć taki poważny taniec to tylko oznaka kochania z mojej strony. Starałem się dla niej.
_________________
KIEDYŚ MIAŁEM ZŁOTE SERCE ORAZ ZŁOTY DOTYK TERAZ TYLKO PARĘ ZŁOTYCH MONET Znowu śledzę cię w snach, ale nie ma cię, nie ma nas W moim sercu nie ma miejsca, chyba nie mam szans pms: 3 Mógłbym tutaj osiem kobiet mieć jak ozon Osiem kobiet, osiem kobiet, czemu tęsknie wciąż za tobą żona: Jessie Wrens Starych znajomych ciągle tracę, a nie znoszę nowych przyjaciele: Jessie, Lorien, Olivia Szok w milionera z kundla w rok, żyje jakbym wygrał w lotto konie: Shockwave || Marshmallow || Rezerwuję wizerunek Anthonego G.
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-02-02, 19:55
Tytuł: Hodowca
Zszedł z parkietu, ciągnąc za sobą Mel. Oboje musieli odpocząć od duchoty, która panowała w klubie, a ich ciała ochłonąć po energicznym wyginaniu do skocznej muzyki. Zziajany mężczyzna ustąpił swej towarzyszce miejsca w loży i zamówił im po dwie kolejki wódki, nim posadził obok swój zacny tyłek. Nachyliwszy się do dziewczyny zaśmiał jej się perliście do ucha, ocierając się o jej twarz mokrymi od potu włosami. Uh, było tu naprawdę strasznie gorąco!
- Następnym razem jak się będziesz tak przy mnie wiercić, mogę nie wytrzymać – wymruczał dziewczynie przyjemnie do ucha i odsunąwszy się, oparł plecy na wgłębieniu kanapy. Odchylił głowę by złapać oddech i wyciszyć nieco swój organizm, ale nie długo było mu się nacieszyć chwilą przerwy – po około dwóch minutach kelnerka dostarczyła zamówione trunki, a Bastian spojrzał na swoją towarzyszkę wyzywającym spojrzeniem. Oboje testowali dzisiaj granice swych możliwości, a ta miała kolejny raz się przesunąć wraz z szotami, które zajmowały miejsce na stoliku i były zdecydowanie bardziej potrzebne w ich żołądkach.
- Za Twój tyłek – podał dziewczynie jeden z kieliszków, a drugi sam złapał w palce. Nie czekając nawet na dziewczynę i przekręciwszy denko do góry nogami wlał sobie zawartość naczynka do gardła, wolną rękę układając na udzie Mel. Wymruczał coś niezrozumiałego pod nosem i rzucił okiem na parkiet, szukając jakiejś dziewczyny, na której można było zawiesić wzrok. Oczywiście nie zapominał ani nie olewał przy tym siedzącej obok niego blondynki! Przecież jego własna dłoń ulokowana była na jej udzie i nieskrępowanie przesuwała się kawałek w górę by wnet wrócić bliżej jej kolana.
Płeć: kobieta Wiek: 24 lata. [03.02.1994r.] Pieniądze: £5000
Wysłany: 2016-02-03, 19:35
Kiedy ten tylko zbliżył się do jej ucha zaśmiała się mimowolnie, co mogło zabrzmieć nieco wyzywająco.
- Grozisz Bast, czy obiecujesz?
Odparła, posyłając mu całusa gestem przyłożenia i ucałowania dłoni, a następnie "zdmuchnięcia" pocałunku. Tego jej było trzeba, ostatnimi czasy miała ciężki okres, w firmie zaczęły się wewnętrzne kłótnie, z których jakoś wybrnęła, ale była jeszcze kwestia Jasper'a od którego ostatnimi czasy strasznie się oddaliła... A może to on od niej?
Szybko odgoniła na jakiś czas posępne myśli skupiając się ponownie na chwili obecnej. Skupiła uwagę na kelnerce, która przybyła do ich stoika, uśmiechnęła się do niej oblizując wymownie wargi. Ta zaśmiała się perliście posyłając Mel oczko, ale odchodząc zawołana w innej części loży.
- Dobra obsługę tu mają, mógłbyś się nią zająć.
Zaśmiała się zerkając na chłopaka i tym samym słownie posyłając mu wyzwanie, a co! Na jego toast przytaknęła z uśmiechem głową, następnie opróżniając kieliszek. Kiedy ten opadł na kanapę lekko przekrzywiła głowę przyglądając mu się. Czując dłoń na delikatnych rajstopach, a następnie zbliżającą się do krańca obcisłej, czarnej, prostej (ale z dekoltem!) sukienki nachyliła się w stronę jego ucha.
- Oj, komuś chyba zaczął wiek przezkadzać.
Oczywiście droczyła się z nim, ale miała dziś na tyle energii, że chętnie kontynuowałaby dobieranie się do niego na parkiecie albo od razu przeszła do rzeczy, ewentualnie zrobiła coś nieodpowiedzialnego.
Płeć: mężczyzna Wiek: 31 Podopieczny: Who Knows, Chaos Amir, Mr Heisenberg, Milky Way Pieniądze: £6803 Punkty doświadczenia: 113
Wysłany: 2016-02-03, 21:11
Tytuł: Hodowca
O ile Bastian nie ma nic wspólnego z Jasperem, to osobiście ręczę, że brakuje mu kontaktu z siostrą i w najbliższym czasie trzeba to będzie zdecydowanie naprawić. Ale teraz mamy na głowie zdecydowanie ważniejsze sprawy niż brat, który jakoś tam radzi sobie w życiu. Słabo bo słabo, ale zawsze. ;p
- Obiecuję – wyszeptał dziewczynie do ucha. Groźby są karalne, a on nie chciałby znów siedzieć w więzieniu… choć z pewnością rozważyłby kwestię innej kary, jeśli tylko jej wykonawcą miałaby być Mel. Przyjrzał się ponownie dziewczynie, nie przestając wodzić palcami po jej udzie i zaśmiał się krótko na wzmiankę o kelnerce. Nie chciał wyjść na buca, ale obstawiał, że poderwanie jej nie zajęłoby mu dużo czasu. W niektórych klubach pracowały naprawdę porządne kobiety, które nigdy w życiu nie dałyby się uwieść w miejscu pracy, ale Ministry of Sound chyba się do takich nie zaliczało. Panie, które obsługiwały pijaną klientelę często były bardzo wyuzdane i chętne do flirtu czy podania swojego numeru. Taka zdobycz w ogóle go nie pociągała.
- Wolę zajmować się kobietami, które nie mogą należeć do każdego faceta – wyszeptał, łapiąc przy tym w zęby płatek jej ucha, ale po chwili – zupełnie jakby chciał się z nią droczyć – odsunął się od twarzy panny Nowell i uniósłszy w górę drugi kieliszek wzniósł niemy toast, aby po krótkiej chwili jego zawartość dołączyła do poprzedniej porcji. Oh, nieźle miał już w czubie, ale bynajmniej nie zamierzał przestać pić. Potrzebował zresetowania się w iście doborowym towarzystwie.
Na kolejne słowa kobiety zaśmiał się krótko, co ostatnio dość rzadko miało miejsce w jego życiu. A jednak Melanie działała na niego w dość odprężający sposób a każde spotkanie z nią stanowiło ukojenie dla nerwów i spokój dla duszy; dlatego właśnie uwielbiał spędzać czas z blondynką, która była idealnym kompanem na wspólne imprezy.. I nie tylko.
- Wiek? – zapytał, kręcąc głową w niedowierzaniu. To, że był od niej trochę starszy nie znaczyło, że był jakimś kompletnym wapniakiem. Był zwyczajnie przemęczony, ale nie zamierzał się tłumaczyć, wiedząc, że z pewnością przyczepiłaby się do jego kolejnych słów. – Uważaj żebym nie chciał Ci udowodnić jak wiele jestem w stanie zrobić w tym podeszłym wieku – mruknął, mocniej akcentując podkreślone słowo. Kącik jego warg uniósł się ku górze, podobnie jak brwi, które jednak opadły już w sekundę później.
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-02-15, 19:35
Tytuł: Hodowca
....Nie dało się inaczej uczcić przyjazdu Andrew niż właśnie w Ministry. Jeszcze w Ameryce stanowili nieodłączną wręcz, nierozerwalną paczkę, więc kiedy tylko dwudziestolatka dowiedziała się, że brunet postanowił dołączyć do nich w Anglii, rzuciła wszystko w chuj, by w piękny, sobotni wieczór pójść się z nimi najebać. Nie ukrywajmy, od przeprowadzki towarzyszyło jej mnóstwo szczęścia i to nie tylko w dyscyplinie jeździeckiej. W końcu najpierw też Dylan do niej dołączył, co było wręcz spełnieniem jej marzeń. Jak głęboko, niczym gardło dziewicy .
....W każdym razie wspólnie wybrali się w wybrane miejsce. Wbrew pozorom w towarzystwie samych (?) mężczyzn nie czuła się źle, wręcz przeciwnie - wolała ich od cholernie irytujących dziewczyn, z którymi nigdy nie umiała znaleźć tematów do rozmów. Zostawiwszy płaszcz w szatni, poprawiła swój żakiet, po czym uśmiechnęła się do chłopaków i w miarę możliwości objęła Dylana w pasie, przysuwając się do niego. I to tyle z mojej strony, męczcie się z rozwinięciem tego .
Płeć: mężczyzna Wiek: dwadzieścia jeden Wzrost: 182 cm Pieniądze: £2010
Wysłany: 2016-02-15, 20:36
Wizyty z Mią w klubie nigdy nie były atrakcyjne, więc przez ostatnie kilka tygodni nie pojawiał się w miejscach takich jak to zbyt często - właściwie, nie pojawiał się w ogóle. Niemniej jednak niespodziewany przyjazd najbliższego przyjaciela do Eastbourne aż się prosił o opicie, w związku z czym sobotni wieczór zadedykował temu jakże szczytnemu celowi. Niebezpiecznie zbliżając się do Ministry w duchu modlił się, żeby tym razem obyło się bez bójki, otrucia, barmana-homosia i wymiotowania, bo limit tego typu wrażeń na ostatnie x lat powinien był wyczerpać się już jakiś czas temu. Podnosił go na duchu fakt, że tym razem nie był inicjatorem pomysłu i w razie gdyby coś poszło nie tak, całą winę mógłby zwalić na Mię. Dlatego też zabawa mogła trwać w najlepsze, bo nie groził mu żaden solidny opierdziel ani kara na komputer/brak kolacji! Wyjątkowo nie bardzo wiedząc co zrobić ze swoją osobą (bo meksykański dubstep gwarantował, że będzie przebywał z daleka od parkietu - i bardzo dobrze) trzymał się Mii i Andy'ego (bardziej Andy'ego, ale Mia go trzymała, więc nie miał wyboru ;c), a jak znam życie to pierwsze, co zrobili to odwiedzili bar. Skoro mieli się wstawić, należało zacząć natychmiast.
ale chujowe, borze, nie wiem i w ogóle xDDD
_________________
oh, MissBeliever :: my prettysleeper issiii yourtwistedmind:: is like snow on the road
your shaking shoulders:: prove that it's colder ss vii inside your head:: in the winter of dead
Cholernie dobrze było ponownie znaleźć się w gronie przyjaciół. Po wieloletniej rozłące w końcu znowu byli razem, i mimo iż Andrew nie był sentymentalny, cudownym uczuciem była możliwość najebania się wsród ludzi, towarzyszących mu przez okres dorastania. Wtedy byli młodzi i niedoświadczeni, i niewiele zmieniło się od tamtego czasu.
Weszli do środka, niepotrzebne im rzeczy zostawiając w szatni. Dylan i Mia - spleceni w ze sobą w sposób, który ukazywał uczucia, jakie ci dwoje do siebie żywili. On, Andrew - szedł obok nich, pewnym krokiem idąc w stronę dźwięku muzyki, napawającej go euforią. Widok tabunu ludzi, tańczących na parkiecie sprawił, że jeszcze bardziej pokochał Anglię.
- Dobra, misiaczki. - uśmiechnął się, poprawiając włosy. - Jaki jest plan? Najebać się, zatańczyć, i obudzić się w łóżku nieznanej osoby, czy może potańczyć, najebać się i zasnąć w trójkę, by obudzić się z potwornym bólem głowy?
Płeć: kobieta Wiek: 25 lat Wzrost: 164 cm Zawód: zawodniczka ujeżdżenia, studentka psychologii Partner: i fall in love too easily Ostatni trening: teren z Sheridanem Podopieczny: Contendro Boy, Dies'irae, Eponine, Papillon Rouge, Renaissance, Sheridan Pieniądze: £910 Punkty doświadczenia: 194 Skoki: 69 Ujeżdżenie: 80 Cross: 17 Obycie z koniem: 28
Wysłany: 2016-02-15, 21:14
Tytuł: Hodowca
....Co prawda wiedziała, że klejenie się do Dylana w obecności Andrew nie było specjalnie grzecznym zachowaniem, ale znali się tak długo, by równie dobrze móc teraz przejść do Andrzeja, a ten drugi nie powinien mieć o to żadnego problemu. To coraz bardziej zaczyna przypominać ten pierdolony gang bang, może jednak pójdę spać zamiast pisać bzdury .
....Zderzyła się z charakterystycznym zapachem papierosów, głośną muzyką - tradycyjną atmosferą Ministry. Nie bywała tutaj często (ciekawe dlaczemu :v ), a pomimo że nie było to najbardziej przyjazne miejsce, lubiła je. Mogła na ten krótki moment zostawić wszystkie problemy za sobą, by oddać się najzwyklejszej zabawie. Nie czekając na resztę, zamówiła dla siebie pierwszego lepszego drinka, bo skoro ona to wszystko stawiała to mogła sobie na to pozwolić. Z przyzwyczajenia dokładnie patrzyła na ręce barmana, bo teraz była w podwójnym niebezpieczeństwie . Poprawiła niesforne włosy i upiła łyk z kieliszka, a usłyszawszy pytanie bruneta, parsknęła śmiechem.
....- Proponuję trójkącik - mruknęła, sztucznie kuszącym i ponętnym tonem, co jak zwykle wyszło badziewnie. Omiotła wzrokiem parkiet, zaraz posyłając Dylanowi znaczące spojrzenie. Uciekaj, brachu, póki możesz .
Płeć: mężczyzna Wiek: dwadzieścia jeden Wzrost: 182 cm Pieniądze: £2010
Wysłany: 2016-02-15, 21:33
Zanim Andrew zdążył się odezwać, Dylan był już przeszczęśliwy, ale słowo "misiaczki" wywołało u niego nagłą i zupełnie niespodziewaną euforię. Sam nie wiedział czemu. Swoją radość objawił za sprawą głupawego uśmiechu, niemniej koncentrując się także na reszcie wypowiedzi, bo - tak jak się spodziewał - ta była na niezwykle wysokim poziomie intelektualnym. Jak wszystko, co go otaczało. Swój swojego pozna i tak dalej. Idąc w ślady Mii uczynił dokładnie to samo, ignorując spojrzenie odsyłające na parkiet. Był zbyt trzeźwy, żeby tańczyć, sorry not sorry.
- Ale gejoza. - skomentował krzywiąc się w stronę Andrzejka, ale potem przypomniał sobie o obecności Mii więc posłał jej skonsternowane spojrzenie, szukając wyjścia z tej sytuacji. - Znaczy niezupełnie. Chyba? Ale tak to spoko.
Prześmieszne. Aż się uśmiechnął z tego wszystkiego. Znów. Zaczął błądzić wzrokiem po klubie, szczególnie przyglądając się półnagim loszkom na parkiecie i krzywiąc się [ponownie] na ich widok. W zastanowieniu zmarszczył czoło.
- Mia, a tak właściwie, to czemu nie chcesz wystroić się dla mnie jak Bijons? - zapytał, robiąc jednocześnie smutną i pełną zastanowienia minę. Wykonał zamaszysty gest dłonią, wskazując na wesołe stadko typowych angielek. Zima, plucha, temperatury blisko zera, a one w kieckach ledwo za tyłek. Dopadła go zaduma i aż zaczął się zastanawiać, jak one to znoszą.
_________________
oh, MissBeliever :: my prettysleeper issiii yourtwistedmind:: is like snow on the road
your shaking shoulders:: prove that it's colder ss vii inside your head:: in the winter of dead
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum